Autor

admin

Browsing

W sieci, na każdym kroku, ludzie mają możność zapoznać się z różnymi teoriami. Najczęściej przedstawiają rzecz tak jak ma to odbierać zwykły, przeciętny płatnik podatku. I najczęściej nie ma to wielkiego związku z faktami.
Od dawna ratuje Puszczę też Artur Hampel (np. tu) – przedstawiany jako leśnik (przepraszam, które leśnictwo, czy nadleśnictwo, jaka szkoła i kiedy) w kwestii sprawstwa tego, co obserwujemy na obszarze trzech nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Bez końca wskazuje na ekologistów.

O tym jakie są metody manipulacji, jakie są jej cele każdy może przeczytać w wolnej chwili. O tworzeniu sztucznych autorytetów oraz sprzedawcach myśli także. Materiałów w tej materii jest naprawdę dużo.

Przypominam dziś artykuł z jesieni 2015 roku, w którym zamieszczone są skany pierwszych dokumentów przesądzających o zniszczeniu ogromnego majątku Polaków w Puszczy Białowieskiej. Artykuł został opublikowany w okresie ostatnich dni rządów PO-PSL. Nie zmieniam nic w jego treści.
W przedstawionych dokumentach nie widać podpisów żadnego z okropnych ekologistów. Są za to podpisy „patriotów”, „szczerych katolików”, ludzi „wielkiego serca”, wielokrotnie odznaczanych, – słowem współczesnej polskiej „elity”.
Zapraszam do artykułu z 2015 roku.

Kiedy podpisano wyrok na PUSZCZĘ BIAŁOWIESKĄ – czy samorządy będą współpracować z Lasami

Nie dawno wpadł mi w oko tytuł na jednej z pierwszych stron Lasu Polskiego „DGLP – Ramię w ramię z samorządami” (Las Polski 9/2015 str. 7). Bardzo ciekawy pomysł. Lecz mój sceptycyzm zaraz zapytał: czy to nie świadczy o tym, że wcześniej Lasy działały wbrew interesom samorządów? Pomysł DGLP ustawienia na piedestale współpracy z samorządami wydaje mi się kapkę zerżnięty z Macieja Nowickiego. Jeśli nie wszyscy pamiętają, to przypomnę, że był taki minister środowiska (2007–10), który kupił (w załączeniu linki do źródeł) artykuł u redaktora Adama Wajraka w „Gazecie Wyborczej”. W opłaconym artykule-wywiadzie przyjął bez zmrużenia powieką słowa redaktora, szkalujące społeczność leśników w sprawie niszczenia Puszczy Białowieskiej, będąc samemu w „mundurze leśnika”. Porównanie działań „oświeconego” Ministra Środowiska do cara Mikołaja II, jako jedynych dbających o interes Puszczy to rzadko spotykane kuriozum.  Ten minister, z tytułem profesora, nie potrafił zrozumieć, że reprezentuje całą służbę leśną i organizację PGL LP, która w scentralizowanym kaftanie robi to, co on właśnie wymyśli. (Faktycznie to najczęściej wymyślał Adam Wajrak, a minister ochoczo za to płacił. Nawet pewnie nie rozumiał, że to nie on zainicjował, lecz uległ sztuczkom jednego z działów Agora SA).

 Jest marchewka, kij ukryty
Wymyślił on sposób na Puszczę. Na Białowieską. Obiecał samorządom 100 mln zł, potem 200, a w porywach nawet 300 mln. Za zgodę na poszerzenie obszaru parku narodowego. To miała być przysłowiowa marchewka. Straszaka w tym czasie jakoś nikt nie widział.

 Jak wiemy samorządy nie wyraziły zgody na marchewkę.

Podjęto próbę zmiany prawa, by pozbawić samorządy możliwości decydowania o ochronie środowiska na własnym terenie, by przekazać te prerogatywy na ręce urzędników szczebla centralnego, do których środowiska ekologiczne mają łatwiejszy dostęp i których byt nie jest związany z obszarem ich decyzyjności.  Dobitnym przykładem, choćby wskazany na wstępie artykuł Gazety Wyborczej, Adama Wajraka.  Jak pamiętamy, cały wysiłek w kierunku ograniczenia lichej wciąż samorządności w Polsce kierowany przez środowisko GW ugrzązł, a w końcu padł w Sejmie. (Rozpoczęto więc zbiórkę podpisów pod petycją, by w całej Polsce ograniczyć samorządność. I choć wielu skusił lep „ochrony Puszczy”, to zbrakło sił w Sejmie i projekt padł. )

Naturalnym więc było, że trwający od dziesiątek lat proces likwidacji Puszczy Białowieskiej musiał znaleźć inną drogę.

Swoją drogą to bardzo ciekawe doświadczenie – ludzie ochoczo zbierali podpisy pod niszczeniem demokracji i samorządności, skrywanej pod płaszczem walki o „ochronę Puszczy”. Lecz w dalszym ciągu nikt nie widział w tym jeszcze straszaka?!

Nie jest to jedyna zbiórka podpisów, w której z wyrachowaniem wykorzystywani są ludzie, często i leśnicy, by w gruncie rzeczy podpisywać się pod szkodliwymi petycjami. Warto się zastanowić, do czego zmierza ta ostatnia, „w sprawie lasów i polskiej ziemi”. Czy rzeczywiście idzie o ochronę lasów (Lasów)? A może o to, by je ochronić dla jakiegoś konkretnego celu?

Warto przypomnieć, tym co pamiętają tylko na dwa dni do tyłu, że stowarzyszenia ekologiczne i bojowcy „ekologistyczni” wspierani tytułami naukowymi przez 25 lat nie umieli przekonać miejscowych i złożonych z nich przedstawicieli samorządów do swych racji. Może mówią innym językiem? A może przedstawiane miejscowym społecznościom prawidła nie wydają się prostym chłopom wiele warte?

Gdzie się skrył straszak. Gdzie był kij schowany, skoro marchewkę ślepy by dostrzegł? Czy nikt nie widział straszaka?

Pamięć jest mocna, ale krótka. Sięga na dwa dni do tyłu – mawiano u Sowy o własnych rodakach. Czy bardzo się mylono?

 Współdziałanie, w cudzysłowie

W 1997 r. miało miejsce kilka spotkań, konferencji, zjazdów i „zajazdów”. Kogóż wówczas nie było, któż w nich nie uczestniczył. Prof. Ludwik Tomiałojć wspomina: przy okazji Kongresu Leśników Polskich oraz podczas wspólnych konferencji z leśnikami, zorganizowanych przy współudziale Komitetu Ochrony Przyrody PAN. Były to spotkania w Zielonce pod Poznaniem, w Sękocinie pod Warszawą i w Białowieży. Efektem konferencji sękocińskiej było nawet wspólne z Komitetem Nauk Leśnych PAN* podpisanie uchwały (1998) mówiącej ni mniej ni więcej, że docelowo cała Puszcza Białowieska zasługuje na to, by stać się parkiem narodowym… („Dzikie Życie”, nr 9/2011 ).

W tym czasie ministrami środowiska byli m.in. Stanisław Żelichowski z PSL (X 1993– X 1997) oraz Jan Szyszko z AWS (X 1997 – X 1999)- dziś PiS. Natomiast dyrektorami generalnymi LP Janusz Dawidziuk i Konrad Tomaszewski.

W roku, kiedy podpisano uchwałę, o której wspomina prof. Tomiałojć podjęte zostały także praktyczne działania: dyrektor generalny LP dr Konrad Tomaszewski wydał zarządzenie nr 48/1998 zakazujące pozyskania na terenie Puszczy Białowieskiej drzew i drzewostanów powyżej 100 lat.

 

 

 

 

Każdy leśnik ma świadomość, że wiek rębności większości gatunków drzew wynosi powyżej 100 lat. Decyzja ta idąca w kierunku praktycznego ideologizowania dębu nie wiele miała związku z nauką i praktyką, nie tylko w zakresie leśnictwa. Tym samym zarządzenie doktora nauk leśnych i Dyrektora Generalnego zamykało istnienie leśnictwa na terenie trzech nadleśnictw Puszczańskich do perspektywy wieku stu lat występujących tam drzewostanów. Po tym terminie gospodarka leśna na tym obszarze straciła by rację bytu. Z pewnością wpływ na tą decyzję miały konferencje i spotkania oraz decyzje

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska

Ministerstwa Środowiska, w czasie gdy ministrem tego resortu był profesor nauk leśnych.

Czy te działania były konsultowane ze społeczeństwem. Czy były konsultowane z samorządami?

Organ centralny nie zwykł czegokolwiek konsultować, gdy mu się wydaje, że najlepiej jest tak, jak mu się wydaje. Samorządy mają więc doświadczenie ze współpracą z Dyrekcją Generalną Lasów Państwowych i Ministerstwem Środowiska.

Decyzja MŚ, Cz. Śleziaka (SLD) z 2003 roku, str.1
Decyzja MŚ, Cz. Śleziaka (SLD) z 2003 roku, str.1
Decyzja MŚ, Cz. Śleziaka (SLD) z 2003 roku, str.2
Decyzja MŚ, Cz. Śleziaka (SLD) z 2003 roku, str.2

Czy pamiętają?
Czy pamiętają Ministra Czesława Śleziaka (SLD), który prawem „polskiej demokracji” zmienił opracowane Plany Urządzania Lasu nadleśnictw puszczańskich wklejając weń w 2003 roku własne koncepta, które zmieniły diametralnie stan i sposób działania zaplanowane w operatach?
Kilka lat temu ponowiono „współpracę” z samorządami.

Szczebel centralny, szczebel lokalny
Tajemnicą poliszynela jest, że plany urządzania lasu obejmujące trzy puszczańskie nadleśnictwa, zredukowały prace gospodarcze i etaty cięć do 10–15% możliwości produkcyjnych środowiska leśnego. Redukcja pozyskania na żyznych obszarach puszczańskiego lasu doprowadziła do tego, że miejscowa ludność została pozbawiona możliwości zaopatrzenia się w drewno opałowe.

Operaty zostały sporządzone przez Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, którego dyrektorem pozostaje doktor nauk leśnych Janusz Dawidziuk i zatwierdzone w 2012 r. przez ówczesnego podsekretarza stanu i głównego konserwatora przyrody Janusza Zaleskiego, leśnika, dziś (artykuł powstawał czerwiec-sierpień 2015) zastępcę dyrektora generalnego LP, w czasie obejmowania urzędu Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych przez Adama Wasiaka i kierowania Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Białymstoku przez Ryszarda Ziemblickiego. Jaka była droga do zaistnienia tych operatów, Panie dyrektorze Januszu Zaleski?

Czy to jedyny straszak, Panie Dyrektorze Generalny, Panie Ministrze? Czy jest coś pod ręką, gdyby samorządy znów nie garnęły się do współpracy?

Gdy dziś czytamy, że DGLP chce współpracować ramię w ramię z samorządami, to przytoczone przykłady uczą, że nie jest to możliwe. Że interes samorządów jest zgoła inny niż interes lobbystów, którzy jakkolwiek nie mają czego szukać w samorządach, to w urzędach centralnych załatwiają co i jak chcą.

Nadleśnictwa potrafią współpracować z samorządami, a przykłady tej współpracy zostały wymienione w artykule. Ale nie będą współpracować z samorządami Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych i Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych. To nie dla nich, te jednostki mają inne zadania. Ważniejsze.

One mogą współpracować np. z FSC.
Zakaz wycinki 100 letnich drzew? – DGLP uprzejmie służy.
Likwidacja gospodarki leśnej? – ależ oczywiście, rozumiemy, zadziałamy tak, jak trzeba.
Natura 2000? – jak najbardziej! Mało tego – stworzymy „wzorzec” dla całego cywilizowanego świata.
Bobrowniczowie? – ależ oczywiście. Pytanie tylko – jeden czy dwu na terenie nadleśnictwa?

Tak wyglądają przykłady centralnej współpracy z samorządami i wizja ich rozwoju.

 Paciorki dla autochtona
Struktura organizacji LP, jako głęboko scentralizowana nie przystaje do dzisiejszych czasów (pisałem o tym kilka lat temu: „LP „ 3/2011 oraz „LP” 7/2012). Jest szkodliwa dla kraju, jego mieszkańców i państwa, ponieważ decyzje centralne nie uwzględniają potrzeb ludzi a łatwo się otwierają na różnego rodzaju lobby, ideologiczne i polityczne. Mam nadzieję, że wystarczająco wyraźnie dowiodłem, że inicjatywy centralne mające służyć samorządom – jak ta w sprawie wsparcia samorządów puszczańskich – odbywają się na zasadzie medialnej marchewki, ale oferowanej dopiero po tym, jak wcześniej samorządom przetrącono kręgosłup. Przetrąciły go decyzje nie nadleśnictw i leśników, lecz Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych  i Ministra Środowiska.

Dla tych centralnych urzędów nie liczy się mieszkaniec gminy, autochton czy „nasz rodzimy Indianin” spod Białowieży. Bardziej istotny jest warszawski lub wrocławski lobbysta, który niszcząc miejscowych, zaprowadzi własne, miejskie wyobrażenie o Puszczy i stworzy świat zgodny z jego własną wizją. Co nie jest z nią zgodne, należy zniszczyć: przesiedlić „Indian do rezerwatów”, reedukować (czytaj: indoktrynować) lub pozbawić ich możliwości opału. Wtedy będą skłonniejsi do ustępstw. Pod ręką zawsze jest „flaszka wody ognistej”, czy szklane paciorki, które w warunkach puszczańskich przybierają różnorakie postaci….

Moim zdaniem tak hołubiona Ustawa o lasach (1991) wzmogła, w stosunku do minionego okresu, centralizm i polityczne zależności. Powoduje to, że kontakty z ludnością miejscową są ograniczone, a z samorządami jedynie kurtuazyjne. Centralne wspomaganie określonych regionów ma wymiar okazjonalny i celowy, co nie buduje w rzeczy samej żadnych istotnych i trwałych relacji.

Wspominanie o rzeszy zatrudnionych (DGLP szczyci się, jakąż to pokaźną liczbę miejsc pracy generuje leśnictwo), gdy realny potencjał i zasoby będące w gestii nadleśniczych nie mogą być w pełni wykorzystane, to szczyt hipokryzji.

Incydenty
Z pewnością jest wiele przykładów, gdy zaangażowanie nadleśnictw wiąże i wspomaga lokalny byt. Lecz ma to związek wyłącznie z dobrą wolą i chęciami. Dobrze, gdy są one spójne z interesem lokalnym. Cóż jednak, gdy nie mają z nimi związku lub nawet są sprzeczne?

Brak powiązania strukturalnego i podatkowego z gminami nie stworzy trwałych relacji. Nie można bowiem nazwać nimi obietnic zasilenia samorządów puszczańskich inwestycjami, o których ostatecznie przesądzają Lasy. Przecież one nie tak dawno pokazały kij. Mało tego – nie tylko pokazały, ale przetrąciły nim kręgosłup wiejskiej ludności, która od wieków była związana z miejscowymi leśnikami. Czy w ten sposób można cokolwiek trwałego zbudować, Panowie i Panie DGLP i MŚ?

Dziś mamy do czynienia ze współpracą okazjonalną, a nie z trwałymi związkami budującymi wspólną przyszłość. Mnie to przypomina dawne akcje sadzenia lasu (po to by dziś w połowie zgnił!), albo bardziej współczesne, wspólne grillowanie.

 

Czy można kupić artykuł w „Gazecie Wyborczej”?  – http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/184257,Czy-mozna-kupic-artykul-w-Gazecie-Wyborczej-

Sympatie i antypatie Wajraka –    http://www.newsweek.pl/sympatie-i-antypatie-wajraka,54806,1,1.html
Gazeta Wyborcza, czyli kup sobie artykuł  –   http://www.wiadomosci24.pl/artykul/gazeta_wyborcza_czyli_kup_sobie_artykul_128338.html

 Nie znajdziemy już na stronach Nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka pełnej informacji na temat manipulacji jakich dokonywał Wiceminister Środowiska Janusz Zaleski w kwestii Planów Urządzania Lasu dla tych Nadleśnictw. Byłem przekonany, że tak się stanie i dlatego pozwoliłem sobie wcześniej zapisać je na swoim dysku i na dysku Google. Można się z nimi zapoznać tu: https://drive.google.com/folderview?id=0B44ChPZQfK22eFg1cG1YMm1iM1E&usp=sharing

Mam nadzieję, że zainteresowanie tym przejawi w końcu i Prokuratura, bo straty materialne są konkretne.

Artykuł ukazał się pierwotnie na łamach Lasu Polskiego 18/2015 (16-30.09.2015), pt.: „Samorządy a współpraca z Lasami”


Fragment ulotki wydanej przez DGLP. Ostatnie 30 lat doprowadziły Puszczę do stanu jak na 2 obrazie, lecz niewiele z tym wspólnego maja leśnicy.
Fragment ulotki wydanej przez DGLP. Ostatnie 30 lat doprowadziły Puszczę do stanu jak na 2 obrazie, lecz niewiele z tym wspólnego mają leśnicy.

W grudniu tegoż 2015 roku artykuł został zamieszczony w sieci, m.in tu: ekologia.pl
*Komitetet Nauk Leśnych PAN – zawiadywany przez prof. Andrzeja Grzywacza; dziś już nie istniejący Komitet, został zlikwidowany wraz z odejściem profesora na zasłużony wypoczynek.
*„nasz rodzimy Indianin” spod Białowieży – określenie użyte po raz pierwszy publicznie przez autora kilka lat wcześniej, wykorzystywane później nagminnie, mam nadzieję że pozwala uświadamiać szerszej rzeszy ludzi, krzywdę jaka się dzieje w Puszczy i regionach, gdzie żyją jeszcze ludzie w zgodzie z naturą i z natury, którzy przeszkadzają miastowym i innym obcym w pseudohumanizowaniu środowiska i zawłaszczaniu go dla ideologicznego chciejstwa.
W artykule A.Hampla  (Puszcza Białowieska? Ludzie dali się ogłupić…” – w którym ogłupia autor, zapisałem wersję z dnia 6.08.2019 20.30) wskazywanych jest wiele nieprawdziwych danych. O zniszczeniu lasu przesądziły decyzje urzędników państwowych. A straty w surowcu były wskazywane przez Ministra Szyszko w Sejmie w 2015 roku w wielkości ok. 3,5 miliona metrów sześciennych natomiast po 3 latach rządów PiS inwentaryzacja wskazywała już na 7,5 miliona metrów sześciennych. Dodając do tego ok. 1-1,5 miliona metrów drewna niezainwentaryzowanego (bo się w międzyczasie rozpadło) daję masę ok. 9 milionów metrów sześciennych surowca. Wartość tego surowca to ok. 3 miliardów złotych. Całkowita wartość strat dla Polski i Polaków  może dochodzić kilkunastu-kilkudziesięciu miliardów złotych. Straty niematerialne są trudne do oszacowania, ale zwykle są wyższe od strat materialnych.

Decyzja 48/1998 DGLP

Kolejna. Jak nie SLD, to PO lub PiS i +
Niech żyje WOJNA – śpiewał Stanisław Grzesiuk

*
Jacek Czaputowicz

 

 

„Polska skłania się do poparcia amerykańskiej propozycji patrolowania Cieśniny Ormuz wobec zagrożenia ze strony Iranu – powiedział przebywający w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. ”
Czyż to nie dalszy ciąg Warszawskiej Konferencji „Pokojowej”, którą zorganizował Benjamin Netanjahu (Premier Izraela) za pośrednictwem Mike Pompeo.

Benjamin Netanjahu - Premier Izraela
Benjamin Netanjahu – Premier Izraela

*
Konsekwencje warszawskiej „konferencji pokojowej” – przeciwko Iranowi, w

Mike Pompeo i Jacek Czaputowicz-fot.msz.twitter- z Kresy.pl
Mike Pompeo i Jacek Czaputowicz-fot.msz.twitter- z Kresy.pl

czasie której Pan Mike Pompeo wskazał Polsce, co powinna zrobić z tzw. żydowskim mieniem bezspadkowym. Wskazał to – w obecności aktualnego Ministra Spraw Zagranicznych III RP Jacka Czaputowicza, i bez żadnej reakcji z jego strony.
Warto się cofnąć o 7 lat i przypomnieć ….
czas PO-PSL.

Rotfeld, Obama i polish death camps, i ani be ani me ...
Rotfeld, Obama i polish death camps, i ani be ani me …

Wówczas inny minister III RP – Adam Rotfeld,  nie zareagował na słowa o polskich obozach zagłady wypowiedziane przez Prezydenta Baracka Obamę. Zareagował za to wówczas m.in Joachim Brudziński, krytykując brak reakcji ze strony Adama Rotfelda. Czy dziś krytykuje Jacka Czaputowicza albo i samego Maike Pompeo? – Blokuje manifestacje pod izraelską ambasadą …
*
Wielka Brytania aresztowała (4 lipca) statek Iranu u wybrzeży Hiszpanii, czytamy w doniesieniu: „Brytyjska piechota morska zatrzymała u wybrzeży Gibraltaru tankowiec Grace 1. Jednostka podejrzana jest o transportowanie do Syrii irańskiej ropy. Byłoby to złamaniem unijnych sankcji. W Teheranie o wyjaśnienia poproszono brytyjskiego ambasadora.”
Zastanawiam, czy Iran jest członkiem UE, a może to Syria jest członkiem UE. A może stali się nimi w momencie napaści na Syrię Państwa ISIS, bo może ISIS to członek UE?
20 lipca Iran zajął w Cieśninie Ormuz brytyjski tankowiec.
Dziś Wielka Brytania jest już gotowa zwolnić irański tankowiec – może jednak niczego nie szmuglował. – Cóż więc miała oznaczać napaść Brytyjczyków na irański statek? Może to wypełnienie warunków warszawskiej konferencji „pokojowej”?

Warto przypomnieć oszukańczy i zbrodniczy pretekst napaści na Irak, w którym uczestniczyła Wielka Brytania i USA. Ten pretekst to rzekome posiadanie przez Irak broni masowego rażenia. Za tą zbrodnię nikt do dziś nie odpowiedział, choć kosztowała życie niemal pół miliona cywili. Prezydent Aleksander Kwaśniewski brał udział w tej mistyfikacji i zbrodni, wraz w Wojskiem Polskim i pozostałymi siłami politycznymi III RP.

 

 

 

Linki
Wielka Brytania zatrzymała tankowiec Iranu
Iran przejął brytyjski tankowiec
USA ponagla RP w sprawie zwrotu mienia bezspadkowego

Hańba na Narodowym. USA i Izrael poniżają Polskę
Obama wymierzył policzek Polakom – twierdzi Brudziński Joachim z PiS
Co będzie robić Polska w cieśninie Ormuz
Polska zgadza się na projekt USA w sprawie patrolowania Cieśniny Ormuz
The Nazis of our time – blog z Pakistanu

 

Drzewa są nam niepotrzebne,
A szczególnie te podniebne.
Zieleń pokrzyw nam wystarcza,
My – potęga gospodarcza.
Wiesław Lickiewicz – leśnik

Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje by ona była nieistotna.

Jan Kosiorowski RDLP Kraków
Jan Kosiorowski RDLP Kraków

Arcyciekawy wywód o leśnictwie łatwo odszukać w internecie na stronach YouTube, na Wykop.pl, i z całą pewnością to nie koniec. Powszechnie wiadomo – z internetu nic nie znika, lecz się powiela, a często i przepoczwarza w pięknego motyla. Krótki film o tytule: „Koniec manipulowania Lasami Państwowymi – Jan Kosiorowski Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.
Jan Kosiorowski to bieżący Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Jego wypowiedź (w obecności ministrów, wiceministrów, dyrektora generalnego Lasów Państwowych) stanowi credo polityki leśnej dziejącej się w kraju (w myśl magdalenkowego prawa Ustawy o lasach i wyprzedzenia unijnej ideologii – lecz czy dobrze odczytanej?). Z większym lub mniejszym natężeniem ekologistycznej destrukcji (1stopień użytkowania w stosunku do przyrostu masy lasu w Instrukcji Urządzania Lasu, 2– zniszczeń w Puszczy Białowieskiej, 3– destrukcji świerczyn Beskidu Śląskiego – to wcale nie najbardziej tragiczne elementy) czy ideologicznego obskurantyzmu powierzchni referencyjnych4 lub Natura 2000 var. PL5.
Ekscytujący wywód Jana Kosiorowskiego ma wyjaśnić wszystkim malkontentom i krytykom jak bardzo błądzą, i jak ciężko są upośledzeni nie rozumiejąc intencji twórców obecnego stanu rzeczy. Twórców „wzorowych zasad i najlepszej na świecie praktyki dzisiejszej polskiej szkoły leśnictwa”. Żywiołowy wywód wzbudza aplauz i zadowolenie na sali. Czy to tylko klaka?

Nie istnieje krytyczna analiza zjawisk.
Kto łączy przyczynę ze skutkiem? Dla większości przyczynami są zła wola i brak wiary malkontentów leśnych realiów.
Aplauz – póki nie przeanalizuje się słów, które niemal jednym tchem z siebie wyrzucił człowiek narzucający swoją wizję. Nie pozostawia nam wielkiego wyboru. Tak naprawdę nie pozostawia żadnego wyboru! Podobnie jak propaganda leśna CILP (Centrum Informatycznego Lasów Państwowych) – struktura zamknięta na inność i na prawdziwy dyskurs; bo przecież „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swego właściciela”, które to słowa padły z ust Dyrektora (CILP świadczy na rzecz swojego płatnika i Dyrektora Generalnego).
Ponieważ nie byłem obecny na sali, nie byłem świadkiem i uczestnikiem dyskusji, pozwoliłem sobie przedstawić publicznie swój głos krytyczny w stosunku do tego co usłyszałem i zobaczyłem na filmie udostępnionym przez Lasy Państwowe na kanale YouTube.
Z pewnością dziś czynię to zbyt chłodno.

Manifest jasny i przejrzysty jak woda źródlana? – posłuchajmy Dyrektora
Przytoczę pokrótce wywód Jana Kosiorowskiego, by każdy czytelnik miał świadomość o czym jest mój artykuł. Rzecz jasna nie będzie to pełny stenopis wystąpienia, lecz istota przekazu. Że nie konfabuluję, nie manipuluję ani treścią ani intencją – łatwo sprawdzić sięgając do źródła. Zapraszam niedowiarków do weryfikacji.
Ale po kolei:
„Można się poruszać w różnych przestrzeniach i różnych cywilizacjach. Trzeba (to, czyli stosunek do tematu: LP i zasady ich funkcjonowania) uzgodnić na gruncie jakiej cywilizacji? – na wstępie pyta Jan Kosiorowski.
Różnice w poglądach wynikają z niezrozumienia prawa i nieposzanowania prawdy. Misja Lasów jest zapisana w prawie, w Ustawie – nie ma tam nic o ekonomii, prócz tego, że mają się (Lasy) samofinansować. Nadleśniczy musi się stosować do Planu Urządzania Lasu.
Ekonomizacja leśnictwa i podnoszenie tego tematu jest kompletnym niezrozumieniem podstaw funkcjonowania Gospodarstwa Leśnego.
Plan Urządzania Lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych, które są skfantyfikowane (pomierzone – dopisek autora). Dopiero do tego dostosowuje się resztę (czyli może się wydarzyć taka sytuacja, że leśnicy pieniędzy nie dostaną)
Plan Urządzania lasu nie ma wątków ekonomicznych.
Mówienie o maksymalizacji zysku jest przekształcaniem nieprawdy.
Niektórych ludzi irytuje wszystko co jest polskie. Jeśli pojawi się jakikolwiek podmiot polski dobrze funkcjonujący to jest zły i należy go zniszczyć. Każdym argumentem.
To co polskie, co dobrze funkcjonuje, nie jest szanowane, jest krytykowane za wszelką cenę.
Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego. Charakterystyką gospodarstwa wiejskiego jest to, że wykorzystuje się siły natury do tego, by doprowadzić do plonu. Tym plonem może być zbiór zboża. Tym plonem może być zrąb. Dwa etapy są istotne: etap odnowienia (siew, zarybianie stawu czy sadzenie lasu). Następny etap to zbiór plonów. Jeśli nie zachowa się integralności gospodarstwa wiejskiego to nie można mówić o gospodarstwie wiejskim.
Kosiorowski poważnie traktuje biblijne przesłanie : ”Czyńcie sobie ziemie poddaną”
Człowiek jest intruzem i elementem złym w przyrodzie – to fałsz socjotechniki.
Etapizowanie gospodarstwa wiejskiego powoduje tragedię. Nie można wyjąć etapu pozyskania plonu z gospodarstwa wiejskiego bo się całościowo nie ogarnie gospodarstwa. I tu następuje przykład etapizowania torowiska: rozdzielania toru kolejowego na dwie oddzielne szyny.
Kosiorowski wskazuje, że etapizowanie poszczególnych działów gospodarki (leśnej, rolnej) i dążenie do maksymalizacji zysku na każdym etapie to błąd. Tylko gospodarz mający świadomość całości, może dzielić poszczególne etapy, może dostosowywać swoje działania do całości, i dostosowywać do możliwości na jakie go stać.
Jaką rolę odgrywacie (media i dziennikarze)? – pyta pod koniec.
Rozpoczęcie dyskusji na ten temat, na temat ekonomiki leśnictwa, zysków, to tworzenie zamętu w ludziach. – apeluje Kosiorowski. „Macie Państwo znaczącą przewagę w mediach”.
Podkreśla przy tym określoną strukturę własności w mediach: „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”
I ostatecznie kończy:
Jeśli Państwo nie widzicie dobrodziejstwa jakie niesie gospodarstwo leśne uprawiane przez Państwowe Gospodarstwo LP, w tej chwili pod kierownictwem Pana Dyrektora doktora Konrada Tomaszewskiego, to odnieście się do świata, odnieście się do Europy. Jest to naprawdę bogactwo wielkie i dobrodziejstwo. Można to uszlachetniać, ale nie można burzyć podstaw i nie można burzyć świadomości. A Państwo oddziałujecie nie w sferze merytorycznej lecz w sferze świadomościowej. Państwo powodujecie memy u ludzi, którzy nie wiadomo dlaczego nienawidzą wszystkich, którzy porządkują …
To sugerowałoby, że Jan Kosiorowski lubi tych co porządkują?

Spróbujmy więc uporządkować – w obu sferach
Wyższość cywilizacyjna
Pan Jan Kosiorowski stoi na gruncie cywilizacji łacińskiej, czego nie może powiedzieć o adwersarzach w dyskusji (sic!). Podnoszenie bowiem kwestii ekonomiki leśnictwa nie ma wg niego żadnego związku z obowiązującym prawem i cywilizacją łacińską.
Czy nie można dyskutować o prawie jakie obowiązuje w kraju?
Tym bardziej (najpewniej) oburza go dyskusja o okolicznościach tego prawa, jego powstania i o jego twórcach.

Dziś rentowność organizacji LP jest na granicy opłacalności, co stanowi najgorszy wynik wśród organizacji leśnych w Europie.
Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo w Polsce, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje przecież by ona była nieistotna. Tym bardziej, że to w obecnych strukturach pojawiły się działy marketingu – nieobecne w przeszłym bycie LP. Lecz czy ktoś w organizacji LP wie, co oznacza określenie marketing? Czy Jan Kosiorowski też pojmuje to jako ladę sklepowa w PRL-owskim sklepie, która prawdopodobnie była i jest do dziś wzorcem dla dyletantów wprowadzających to pojęcie do struktur LP.
Czy Jan Kosiorowski rzeczywiście reprezentuje cywilizację łacińską? Może wciąż stoi na straży bizancjum…
 
O wszystkim przesądza Plan Urządzania Lasu
Nie doczekałem się refleksji na temat Instrukcji Urządzania Lasu. O tym „SZA”.
„Plan Urządzania lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych” – w dzisiejszych realiach to oczywiste łgarstwo Panie Janie Kosiorowski. Plan Urządzania Lasu sporządzany w oparciu o Instrukcje Urządzania Lasu powinien bazować na wiedzy, na nauce. Dziś jest jak plastelina ugniatana łapami ideologii i przeniewierców nauki leśnej. Ale może Dyrektor Kosiorowski nie ma tej świadomości? Bo jest tylko dyrektorem i nie musi posiadać świadomości. Wystarczy popatrzeć za co odpowiada i jakie ma prerogatywy. Świadomości tam nie ma (bo i ekonomiki nie ma). Nigdzie nie jest napisane, że ma mieć świadomość jakąkolwiek. A za co jest odpowiedzialny? – Za słowa na konferencji może?
Rzeczywiście całokształt działań w lasach był swego czasu opisany w Planie Urządzania Lasu sporządzanym w oparciu o prawdę, czyli zgodnie z wiedzą i nauką. Czy umknęło mu, że od jakiegoś czasu już tak nie jest.

J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
St. Żelichowski Minister Środowiska
St. Żelichowski Minister Środowiska

Czy przeoczył transmisję telewizyjną, w trakcie której Dyrektor DGLP Janusz Dawidziuk (w służbie innego „leśnika” – Ministra Stanisława Żelichowskiego- PSL), wskazywał na wprowadzane zmiany w sposobie ilościowego naliczania etatu użytkowania. Wskazał Kowalskiemu, że użytkować się będzie jedynie 50% przyrostu masy lasu, a pozostała cześć będzie się Kowalskiemu odkładać. To nie wynik nauki lecz ideologicznego nadużycia. Tym samym bowiem wzbudził u Kowalskiego nie tylko radość, lecz też wątpliwość i nieufność. Bo jeśli zmniejszenie pozyskania do 50% przyrostu miało odłożyć cokolwiek Kowalskiemu, ten słusznie rozumował, że zmniejszenie pozyskania do 0% odłoży mu jeszcze więcej – odłoży mu wszystko, odłoży całe 100%. Kowalski wysnuł wniosek, że każdy jeden procent pozyskania drewna w lesie pozbawia go tego odkładu i bogactwa (sic!). Od tamtego czasu piła motorowa zaczęła grzmieć w uszach Kowalskiego jak startujący An-Rusłan. To zasadniczy element, który wzbogacił sztandary ekoterroryzmu. Wzbogacił je ideowo i materialnie. Za tym poszły Leśne Kompleksy Promocyjne7.
Jakie prawo na to pozwalało i pozwala? Jaka nauka? Chyba, że zwrócimy się w kierunku nauki pn.: socjotechnika. A może przeanalizujemy to w kategorii państwa i budowania jego bogactwa Panie Dyrektorze? A może idzie o budowanie bogactwa u Niemców czy Szwedów…
Warto wspomnieć przy tej okazji o ręcznej manipulacji Planami Urządzania

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Marcin Korolec - Minister Środowiska 2011-2013
Marcin Korolec – Minister Środowiska 2011-2013

Lasu dokonanymi przez wiceministra Środowiska Jana Zaleskiego (w 2012 roku) sporządzonych dla Nadleśnictw: Białowieża, Browsk i Hajnówka – dla nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. Czy tą jakość Planów Urządzania Lasu miał na uwadze Jan Kosiorowski wskazując na ich nierozerwalność z nauką i praktyką na obszarze Lasów Państwowych? Czy to było zgodne z wiedzą, nauką o lesie, i zgodne z prawem?
A może wrócimy do Planów Urządzania dla lasów Beskidu Śląskiego, Panie Dyrektorze, i klęski tamtejszych świerczyn (klęski – dziś rozprzestrzeniającej się na cały kraj). Planów zgodnych z prawem (podnoszenie w Planach Urządzania Lasu wieku rębności aż do momentu zagłady tej najcenniejszej na świecie populacji Świerka pospolitego, w absolutnej pogardzie dla fizjologi gatunku8), a czy zgodnych z nauką i wiedzą?
Bezpośrednio z tym wiąże się ideologia „lasów listkowych” (jak to nazwał swego czasu jeden z profesorów wydziałów leśnych) oraz nagminne podnoszenie wirtualnej żyzności siedlisk w celu realizacji tej ideologii9 oraz deprecjonowanie niektórych gatunków drzew na żyźniejszych siedliskach.

Klub Przyrodników ze Świebodzina - logo
Klub Przyrodników ze Świebodzina – logo

Wartość i znaczenie Planów Urządzania Lasów zmieniła również Ustawa ochrony przyrody (sporządzona pod zapotrzebowanie i dla ubogacania stowarzyszeń ekologistycznych walczących o maksymalizację leśnej zgnilizny- drewna martwego – nie dla ubogacania różnorodności lecz ogłupiania samorództwem („Różnorodność czy samorództwo. A może abiogeneza…” Las Polski 9/2016, dostępny też w internecie,6 ); – to ona

M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm
M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm

podporządkowała sobie Ustawę o lasach, wyłączając z jej jurysdykcji sprawy ochrony przyrody. Tym samym zasoby przyrodnicze i ich ochrona zaczęły żyć odrębnym życiem, gdyż czynna ochrona przyrody dominująca w przestrzeni Lasów Państwowych została zastąpiona wizją m.in. założycieli Klubu Przyrodników ze Świebodzina – na piedestał wynoszących leśne truchło. Choć wiele wcześniejszych, własnych rozwiązania “leśników” z DGLP mogło też być wzorem i modelem dla rozwiązań przyjętych w Ustawie o ochronie przyrody (mam tu na uwadze wprowadzone własnymi inwencjami dyrektorów LP różnych kategorii  ekologistycznych rozwiązań i zarządzeń ograniczających gospodarkę leśną, np.: wprowadzających zakaz użytkowania lasu w wieku ponad 100 lat8, czy też powyżej pewnej wielkości pierśnicy10 co w perspektywie wygasza gospodarkę leśną), zarządzenia nakładające na gospodarza konieczność odstąpienia od prac w tzw. ekotonach11, pozostawiania tzw. biogrup czy tworzenia tzw. powierzchni referencyjnych) – czy to nauka i wiedza czy ideologia, Panie Janie Kosiorowski? Czy to cywilizacja łacińska czy dyktatura ciemniaków? Obligatoryjne jest też w przestrzeni Lasów Państwowych tworzenie maksymalnych powierzchni ochronnych wokół gniazd ptasich. Ich łączna powierzchnia już dawno przekroczyła 170 tysięcy hektarów, a więc zdecydowanie więcej niż obszar zajmowany przez wszystkie parki narodowe.
Ot zrobiono z Instrukcji i Planu Urządzania Lasu kabaret… Ale nie wszystkim odpowiada ten rodzaj dowcipu Panie Dyrektorze.

Cóż w tym kontekście znaczą słowa o: „…niezrozumieniu prawa i nieposzanowaniu prawdy.” Dyrektorze?

Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego i doprowadza do plonu
Bardzo interesujący jest wątek etapizacji. Jednak przykład z torami nie jest najlepszy. Choć ta karykatura i tragifarsa gospodarki państwa na kolei trwa w najlepsze, to jednak jest to dział dość odległy od rolnictwa i leśnictwa.
Zdecydowanie lepszym jest przykład cukrowni, uprawy zboża czy przetwórni jabłek. Etap zbioru i sprzedaży a więc uzyskania dochodu też nie jest za krótki, ale nieporównywalny do obrotu w fabryce. Jak sobie radzą cukrownie czy tłocznie jabłek? Przyznam, że się nie znam. Ale widzę wyraźnie, że funkcjonują.
Pamiętam czasy, gdy i w Lasach okres użytkowania dominował w zimie, a cała organizacja funkcjonowała mimo wszystko przez cały rok. Dziś, „dzięki” zaistniałym zmianom użytkowanie odbywa się na przestrzeni całego roku zapewniając stabilny i w miarę równomierny dochód (nawet Dyrektor się nie spostrzegł, kiedy zlikwidowano etapizację? – a może sam Pan zlikwidował?). Zagwarantowano nawet leśniczym wielokrotne w ciągu roku wchodzenie z cięciami na te same pozycje planowych zabiegów i zrębów, uzależniając te prace od aktualnych potrzeb nabywców. Tym samym zepchnięto ekologię prac na odległy plan, odleglejszy od tego, który obowiązywał w okresie „peerelowskiego ciemniactwa”. Jan Kosiorowski z pozycji „wysokiego zamku” nie dostrzega istniejących realiów lub nie chce ich widzieć.
Czy wszyscy mamy się uśmiechać grymasem idioty do tej perfumy, gdy wyraźny smród?
Poza tym, przecież Lasy nie mają związku z ekonomią (na co dobitnie wskazuje Jan Kosiorowski), ale istniejące gospodarstwa rolne muszą się wciąż odnajdywać na rynku. I ekonomia nie może im być obca.
Gospodarstwo wiejskie ma tworzyć dochód właścicielowi. Czemu, porównywane do tego gospodarstwa (wiejskiego) Lasy Państwowe, nie muszą tworzyć dochodu, a nawet zagrażać leśnikom brakiem wypłaty? Czemu dochód i dochodowość byłyby obraźliwe do leśnika Jana Kosiorowskiego? Obraźliwe dla Polaka Jana Kosiorowskiego? Sam przecież wskazuje: „…każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”.
 
Na rzecz kogo świadczy organizacja LP?
Nie świadcząc dla własnego kraju, ogranicza jego możliwości i tym samym wspomaga zagraniczną konkurencję. Nie chodzi o straty jakie generują LP dla własnej organizacji. Straty dla kraju to brak wielokrotnej kumulacji z niedoszłego obrotu (surowca drzewnego i pochodzących z niego wyrobów, usług związanych z leśnictwem oraz uzyskiwanych przez ludzi dochodów przeznaczanych później na bardzo różnorodne cele) idącego w setki miliardów złotych ROCZNIE. To straty dla kraju, ale zyski dla zagranicznej konkurencji, Panie Kosiorowski Janie. Takie są ostateczne konsekwencje działania Ustawy o lasach oraz jej twórców. Czy Pan myśli, że czynili te zapisy nieświadomie i tylko z głupoty?
A ABW jak stary niedźwiedź… śpi. Czy też nieświadome, i tylko z głupoty…
Inaczej własność postrzegał Adam Loret12, gdy pomnażany przed wojną pod jego ręką majątek LP dawał zaczyn dla budowy Gdyni i COP (czyli budował dobrostan Polaków i siłę kraju) a inaczej wskazują na to zapisy i działania LP pod Ustawą o lasach z 1990, w której to lasy są dla lasów (Las Polski 3/2011: „Sztuka dla sztuki i las dla lasu”, lub w innym miejscy tego portalu).
Ustawa jest zła i wynikające z niej parytety – tak samo złe. Pozwalają niszczyć zasoby naturalne kraju, czego żaden właściciel gospodarstwa wiejskiego nie czyni. Stąd zasadne jest pytanie, czemu w Polsce to co polskie ma zostać zniszczone, panie Dyrektorze Kosiorowski Janie? Połowa zasobów leśnych kraju? Co najmniej połowa jest niszczona rok w rok.

Dobrze funkcjonujący podmiot polski jest zły
Spór o lasy, któremu dał początek konflikt białowieski, ale zapoczątkowany został odgórnie zmianami narzuconymi przez ideologów Ministerstwa Środowiska i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w okresie transformacji ustrojowej tyczy założenia, iż Lasy Państwowe będące organizacją gospodarczą, zajmują się tą gospodarką w zbyt dużym zakresie i tym samym niszczą przyrodę ojczystą. Dziś celem ataków ekologistycznych stowarzyszeń jest sam przedmiot prowadzonej gospodarki leśnej, choć dzieje się on w maksymalnej masie ok 30-40 procent zasobów.
Nie chcę uczestniczyć w tym sporze, gdyż jest bezprzedmiotowy – stoję na gruncie cywilizacji łacińskiej.
Zaś treść ideologiczna dotycząca gospodarki leśnej przyjęta w okresie magdalenkowym transformacji nie służyła i nie służy dobrze krajowi. Nie tylko w zakresie leśnictwa. Nie idzie tylko o zniszczenia gospodarcze, do których dopuszczono, lecz także, a może przede wszystkim, o oddanie polskiego rynku a w kwestiach niematerialnych powszechnej destrukcji moralnej – nie do naprawienia w widocznej perspektywie, czego przykładem pamiętne polowanie

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska

J.Szyszko i J.Blocha oraz oficjalne reakcje społeczności myśliwych12.
Ta gospodarcza kapitulacja tyczyła także leśnictwa i jego zasobów. Przyjęto rozwiązania samoograniczające i tym samym zubażające w sposób permanentny zasoby materialne kraju. Nawet zasoby przyrodnicze na tym cierpią. Nie wiem czemu jest to powodem do dumy kogokolwiek? Czemu ktoś chwali taki system destrukcji kraju, kierując oskarżenia w innym kierunku?

Równie dobrze można atakować każdego chłopa za to, że broni swego plonu przed szarańczą i każdego rozsądnego człowieka, że chodzi do lekarza gdy dopadnie go jakaś choroba. Każdego chłopa oskarżać można o to, że rżnie zboże na całym polu nie zostawiając na zgnicie połowy! Że ciężką pracą doprowadza do zysku.

Kto jest zwolennikiem tego, by połowa zagonów rolnych w Polsce ulegała corocznemu marnotrawstwu na bazie pokładów samorództwa6 wzniecanych w maluczkich i leśnych dyletantach, Panie Kosiorowski, Panie Tomaszewski, Panie Konieczny, Panie Szyszko, Panie Kowalczyk?
Dlatego zadziwiający jest nieustanny atak na lasy gospodarcze z tytułu tego, że niszczą przyrodę, że wciąż się zajmują gospodarką! Prawo, które obowiązuje, jest ściśle przestrzegane przez Lasy Państwowe, niestety także w zakresie destrukcji majątku (jeśli w tym zakresie wprowadzone prawo jest legalne). Dla ekologistów to niewystarczająca destrukcja – niewystarczająca póki tlić się będzie leśna gospodarka.
Z drugiej strony napór na „ekonomikę” wzburza Dyrektora na równi z napaściami sił ekologistycznych.

Czy rzecz nie podlega żadnej dyskusji
Wystarczy, by siły ekologistyczne wygrały wybory i wówczas zmienią prawo. Tylko wówczas można zaordynować, że „dobrostan ojczystej przyrody i Polaków” wypełni się, gdy wszystkie drzewa w lesie przeznaczone zostaną w bliższej czy dalszej perspektywie na zgnicie. Dziś dzieje się to „jedynie” w przestrzeni i obszarze ok. 50% zasobów leśnych kraju (bez zmiany prawa najwyższego rzędu, bez decyzji suwerena w tej sprawie; – czy to legalne i mądre?). Wiec Jan Kosiorowski protestuje – nie zgadzając się na to, by ta przestrzeń zgnicia stanowiła 100% zasobów leśnych kraju, do czego namawiają go ekologiści. Broni pozycji i tłumaczy z głębokim zaangażowaniem, czemu zgnicie 50% drzew jest akuratne. Broni tego samego w wypadku naporu „ekonomistów”, wskazując jak szlachetnym jest zgnicie 50% zasobów kraju i jak wysoce niestosownym i niemoralnym jest żądanie by gospodarstwo wiejskie przynosiło zyski większe niż potrzebuje tylko na własne utrzymanie.
Przypuszczam, z dozą prawdopodobieństwa, że dla większości z nas las nie kojarzy się ze zgnilizną, lecz z Darz Bór – czyli z jego ochroną, stabilnością, dbałością, i dzięki temu również z korzyściami jakie z niego wszyscy mamy (czy to w postaci grzybów, jagód, pracy i desek czy też “tylko” w postaci spacerów i rekreacji tam gdzie oczy poniosą). Ale mogę się mylić. Bo może uważacie, że powinien być truchłem? Jan Kosiorowski to typowy zwolennik teorii samorództwa, no może w zakresie mniejszym niż furia ekologistyczna, ale jednak: czy to leśnik w służbie …krajowi ? Nad kraj stawia potrzebę destrukcji połowy leśnych zasobów.

Ustawa o lasach stworzyła z monopolisty na rynku drewna kolejną administrację. Lasy zaś de facto nie są już przedsiębiorstwem, nie muszą generować zysku, tylko dochody na własną konsumpcję.

Jan Kosiorowski wie, że : w ustawie nie ma śladu ekonomii. Jest tam za to wskazanie, że Lasy Państwowe to administracja samofinansująca się. Lasy same się żywią, tym co zarobią.
Są jeszcze kraje, w których funkcjonują na tych zasadach wszystkie publiczne „służby”. Czy nie budujące by było, by i celnicy sami się utrzymywali, tą samą metodą (wszystkie cła i ich system stanowienia oraz poboru w gestii administracji celnej). Bo od dawna wiadomo, że rzad zawsze sobie da radę i się wyżywi… Lecz takie spojrzenie to zgoda na funkcjonowanie czyraka i wrzodu na naszym wspólnym Ciele.

Jak by to było w przypadku kopalni i górników
Poniższe ekologiczne, narodowe i patriotyczne rozwiązanie w górnictwie czeka na swoich uzdrowicieli: przeprowadzimy restrukturyzację, i w jej wyniku przy kopalniach pozostanie tylko kadra i Generalny Górnik Kopalnictwa Węglowego RP wraz z Generalną Dyrekcją. Przyjmiemy doktrynę, że nie można wszystkiego wydobywać, gdyż nie będzie to zgodne z zasadami ekologii, a zasady te opracujemy sami; a potem rozbudujemy je odpowiednią podbudową naukową, którą sobie zamówimy u „wybitnych” fachowców od ekologicznego kopalnictwa (z pomocą zaangażowanych i oświeconych ideologów z zaprzyjaźnionych Niemiec, Rosji i Australii – chętnie pomogą, a nawet wspomogą, bacząc na perspektywę własnego wzrostu); ogłosimy Ustawę o kopalnictwie ekologicznym, w której powierzymy sobie rolę państwowej administracji ekologicznej ds. zasobów węglowych, i naszym zadaniem będzie utrzymywanie tych zasobów w stanie różnorodności ekologicznej uwzględniającej zmienność i bogactwo różnorodności wszystkich pokładów w aspekcie historii ich powstawania w zróżnicowaniu na składniki roślinne z których powstawały. Zajmiemy się dokładnym rozpoznawaniem tych składników. Na dodatek będziemy pełnić służbę ku chwale Ojczyzny i na chwałę Bożą. Dla malkontentów możemy jeszcze dodać „Polski i Narodowy…”.

Bardo górnicze
Bardo górnicze

Powołamy kapitułę „Oskarda górniczego” oraz zbudujemy pomnik poświęcony „Najwyższemu Czako z pióropuszem”. Powołamy Fundacje poszkodowanych, zbudujemy świątynię oraz poświecimy każdy kopalniany chodnik zasłużonemu dla kopalnictwa, gdzie wraz z przyjętymi kapelanami chodnikowymi będziemy obchodzić ważne rocznice. Super ważne rocznice będą obchodzone w Chodniku Generalnym; rzecz jasna dokonamy weryfikacji nazewnictwa i kadr. Powołamy Centrum Informacji Kopalnictwa Polskiego i Narodowego im …

Górniczy Kompleks Promocyjny
Górniczy Kompleks Promocyjny

… i będziemy wydawać periodyki, które będą wzmacniać nasze siły i morale przed spodziewanym naporem ekologistycznego oszołomstwa zamierzającego zmienić naszą wizje pielęgnacji, utrzymania i fedrowania najgłębszych chodników w dolnośląskich pokładach antracytu. Niektóre organizacje ekologiczne będziemy wspomagać. – Dla niepoznaki. Przyłączy się Pan, Panie Dyrektorze? A inni zasłużeni Dyrektorzy Regionalni i Generalni? Z kordelasami w dłoniach …

Redukcja przychodów i wzrost kosztów
“Magdalenkowy czas” nie służył dobrej zmianie. Dziś już wiemy jak to się odbywało i jakie są tego efekty dla kraju. Weryfikacja bohaterów tamtych przemian trwa.
Nie jest możliwe by się dokonała dziś.

W tamtym czasie powstawała też Ustawa o lasach. Jest ewidentnym tworem tamtego okresu. Powstrzymam się dziś od analizy przyczyn. Skupmy się na efektach.

Jan Kosiorowski z dumą wskazuje, że nie ma w niej (Ustawie o lasach) nic o ekonomii. Oczywiście, że z punktu widzenia urzędnika leśnego jest to normalne i dobre. Urzędnik nie jest od tego by wytwarzał majątek i zyski. Jeśli powierzono mu urząd, który tylko na marginesie ma coś tworzyć, to tworzeniem będzie się zajmował z wielką awersją oraz z oburzeniem – godnym Jana Kosiorowskiego – będzie wskazywał, że nie jest od tego. Jego pryncypia są w dużej odległości od zysku i ekonomii. Ale – ma mieć tyle … by starczało. Ustawa jest wspaniała, bo mu to gwarantuje. Nie doczekamy czasu, by leśnikom, by dyrektorowi Kosiorowskiemu Janowi zabrakło wynagrodzenia. Przecież nie zawsze wszyscy są potrzebni. Pod ręka są jeszcze Majchrzak i Baryła* z programami restrukturyzacji… Przecież zrestrukturyzowany leśnik przestaje być leśnikiem, i poborów nie pobiera. Dla pozostałych starcza…

Jak to trudno zrobić by było tyle ile potrzeba
Czy to trudniej czy łatwiej od codziennego zatroskania przedsiębiorcy godziwym zyskiem? Nie mówiąc już o ulubionym przez naszego bohatera rolniku…

Nie należy w organizacji LP wskazywać na zyski, bo to będzie budzić zawiść, zazdrość i działania w kierunku ich zaboru przez pazerne i głupie państwo!

Jak dokonać tego, by było tyle ile  akurat potrzeba?
Można tego dokonać na dwa sposoby: ograniczając pozyskanie drewna (czyli przychody) lub zwiększając koszty własne działalności urzędniczej. Dodatkowo można też wrzucić co rusz do wspólnej skarbonki trochę grosza, np na Parki Narodowe czy alejki w Łazienkach, udowadniając tym sposobem jakim świetnym urzędem się jest.

Zacznijmy od samookaleczania czy też samoograniczania. Dysponując pokaźnymi zasobami naturalnymi można z łatwością wyasygnować stałą, nielichą sumkę na tworzenie odpowiedniej aury wobec planów zmniejszania i ograniczania prac z powodów ”istotnych” i powodów „jeszcze bardziej istotnych”. Cóż może być istotniejsze dla obywatela miłującego pokój i przyrodę? Tylko te elementy: „pokój i przyroda”. Lasy Państwowe ogłosiły przeto, że będą mocno ochraniać przyrodę (przyznając i wskazując tym samym obywatelom, jak niecny jest proceder, którym się zajmują: ścinanie drzew) , i nie będą rąbać wszystkich drzew, które można rąbać, lecz że wyrąbią tylko co drugie takie drzewo. W ten sposób przeznaczając na zgnicie co drugie drzewo (bo jedno wyrąbią na deskę lub opał), zdecydowano o zmniejszeniu produkcji krzeseł, stołów o połowę oraz o zmniejszeniu rynku pracy też o połowę, zdecydowano o zubożeniu jeszcze bardzo wielu elementów naszego bytu. Gdy po tym wszystkim ekonom, zarządzający obszarem 30% powierzchni kraju, zaostrzonym ołówkiem zrobił bilans stwierdził, że to niewystarczające decyzje. Dochody wciąż były za wielkie jak na potrzeby. Podjęto więc kolejny znaczny wysiłek. Tym razem w kierunku redukcji powierzchni przeznaczonej do gospodarki leśnej. Ogłoszono więc, że są obszary leśne lepsze i gorsze. I te gorsze należy wykluczyć z prac leśnych a te lepsze wykluczyć tylko częściowo. Przy okazji tych analiz, ktoś zwrócił jeszcze uwagę, że nie doceniono w tej perspektywie i bilansie, jakże znacząca jest rola ptaków w lesie (oczywiście tych lepszych ptaków, bo tych gorszych nie uwzględniono, co wskazuje na rozległe możliwości stojące jeszcze przed „polską szkołą leśnictwa”). Zdecydowano więc, o wyłączeniu wokół każdego gniazda wybitnie cennego ptaka około 30 hektarów lasu wskazując, że leśnictwo bez tego nie byłoby „leśnictwem polskim”. I rzecz oczywista nie mogłoby być bez tego leśnictwem narodowym! Jest to historia nieskończona, i mam nadzieję, że zostanie rozwinięta przez dobrze zorientowanych czytelników. Powstanie za chwilę szczegółowe rozwinięcie tzw dobrej praktyki leśnej (Minister J. Szyszko), z pewnością w kierunku praktyki najlepszej…

Równocześnie pracowano nad elementami zwiększającymi koszty własne działalności. Ruszyły programy edukacyjne, które wskazywały na doniosłą role nowego leśnictwa i nowego leśnika. System Informatyczny Lasów Państwowych (SILP) oplatający całą Polskę okazał się lepszy od każdego systemu bankowego, nie mówiąc już o systemach opiekujących się naszym zdrowiem.

Wciąż też podtrzymywane są odpowiednie parytety dla świata nauki: doktorów, docentów i profesorów. Rzecz jasna ze wzajemnością. Tym sposobem polska szkoła leśnictwa jest znana w kraju. To mechanizmy samonapędzające. A zachodni malkontenci nie wiedzą co tracą – pewnie z zazdrością spoglądają na zasięg i możliwości, których brak w ich własnych krajach? Brak im dobrej ustawy …

Lasy póki co jeszcze trwają, więc poza tragediami Beskidu Śląskiego i Białowieży resztą jeszcze stoi.  Wiemy jednak, że drzewa umierają stojąc.

Dziś wielu urzędników leśnych ulega powszechnej manii zagubienia instynktu samozachowawczego. Tak jak jeszcze nie dawno fascynowano się każdym zamierającym drzewem, tak dziś powszechna zdaje się ignorancja w zakresie podstaw wiedzy leśnej. Już nie tylko najwyżsi urzędnicy wskazują, że nie ma w lesie organizmów szkodliwych, ale takie postrzeganie lub narracja stają się powszechniejsze. I nie idzie tylko o kornika, na którego renomę wskazał “profesor od leśnictwa” Jerzy Gutowski (“Kornik drukarz- gatunek kluczowy”, gdzie naukowiec dzieli się z wynikami swoich obserwacji i dogłębnych analiz, np.: iż gradacja kornika w drzewostanach z udziałem do 50% świerka nie ma znaczącego wpływu na zmiany miąższości drzewostanu – sic!). Idzie też o inne organizmy wskazywane w Instrukcji ochrony lasu i kontestowane począwszy od służb powołanych do tej ochrony (ZOL) a skończywszy na Ministrze Środowiska. W takich systemach nie dziwi, że z wielką powagą, namaszczeniem i wyczekiwaniem wsłuchują się w słowa Jana Kosiorowskiego, że czekają na kolejny cel i priorytet. Z entuzjazmem?
Czy państwo pasożytujące na suwerenie może inaczej w jego lesie?

* Adam Loret https://www.twojejaslo.pl/ludzie-i-… – brak szczegółowej informacji o twórcy LP na stronach Lasów Państwowych, ale obecny jest w przestrzeni leśnej propagandy, jego twarz jest bezwzględnie wykorzystywana w dzisiejszej leśnej propagandzie wskazującej, że destrukcja leśnych zasobów kraju i leśnej gospodarki jest twarzą i kontynuacją dzieła przedwojennego dyrektora; karlizm dzisiejszej leśnej władzy i słoma z butów nie pozwalają Dyrektorowi spoczywać w spokoju;

* co drugie takie drzewo – to skrót myślowy mający uzmysłowić czytelnikowi skalę destrukcji zasobów leśnych kraju (także przyrodniczych) wynikających z tworzonego prawa;

* G.Majchrzak i T.Baryła – urzędnicy LP, którzy swoimi nazwiskami firmowali działania „restrukturyzacyjne” czy tez „optymalizacyjne” skutkujące redukcją pracowników, najczęściej najniższego szczebla – leśniczych i podleśniczych, dziś postrzeganych jednoznacznie

1 Stopień użytkowania w stosunku do przyrostu – bez strat dla stabilności i równowagi dla lasu można pobierać z niego ilość masy zrównoważoną przyrostowi. Jeśli przyrost na hektarze lasu wynosi 5 metrów sześciennych to bez szkody dla tego lasu można pozyskiwać taką właśnie masę. Każda inna masa pozyskiwana stanowi zakłócenie dla stabilności funkcjonowania systemu i prędzej czy później odbija się negatywnie na stabilności i różnorodności przyrodniczej. Dochodzi do zubożenia. Złudnym i fałszywym jest twierdzenie, iż użytkowanie mniejszej masy niż na to wskazuje przyrost przyniesie jakąkolwiek korzyść. Materia przyrodnicza nie jest trwała i zamiast zysku niesie rozpad i truchło. Nie wzbogaca też w żadnej mierze różnorodności gatunkowej. A więc niesie straty gospodarcze/materialne jak i przyrodnicze. Stanowi też najczęściej zagrożenie dla stabilności bogactwa-różnorodności środowiska leśnego. Powielanie zaś innych treści niesie dodatkowo ogromne straty etyczne.
2 Zniszczenia w Puszczy – wg informacji z roku 2015 podanych przez Ministra J.Szyszko straty w surowcu z tytułu złej działalności i nadzoru DGLP, RDLP, i Nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka wynosiły ok 3,5-4 milionów metrów sześciennych surowca drzewnego. W kwietniu 2019 osiągnęła masę7,5 miliona metrów sześciennych grubizny. Warto przypomnieć, że eksploatacja Puszczy przez firmę Century na obszarze  Puszczy wycięła masę ok. 3,5 miliona metrów sześciennych, co do dziś jest wskazywane jako największy kataklizm w jej historii. Magdalenkowa transformacja PO/AWS/PiS/SLD/PSL potroiła te straty nie dając przy tym żadnych korzyści. Przeczytaj: Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka – siedem i pół milina powodów”
3 Destrukcja i rozpad Świerczyn Beskidu Ślaskiego, populacji jednej z najcenniejszych w Europie i świecie – jedna z większych zbrodni, dokonana w wyniku podnoszenia wieku rębności dla świerka, do niemal 2 krotności wynikającej z możliwości fizjologicznych gatunku; efekt tzw „polskiej szkoły leśnictwa, braku odpowiedzialności manipulatorów leśnych i urzędników-pseudoleśników .
4 Powierzchnie referencyjne – powierzchnie uznaniowo wyłączane z gospodarstwa leśnego przeznaczone do ich gospodarczego unicestwienia i rozpadu
5 Natura2000 var. PL – przepisy implantujące na gruncie Polski zasady Dyrektyw UE: siedliskowej i ptasiej. Wprowadzone niezgodnie z Konstytucyjnym prawem własności oraz w formie uniemożliwiającej prowadzenie gospodarki leśnej, a więc niezgodnej z zasadami obowiązującego w kraju prawa.
6 Ideologizowanie i apologizowania martwego drewna jako elementu jakiegokolwiek wzrostu to przejaw upadłej teorii samorództwa: https://www.salon24.pl/u/polskawlesie/836399,roznorodnosc-czy-samorodztwo-a-moze-tylko-abiogeneza lub tu
samorództwo przejawiające się fałszywką i propagandą martwego drewna i tego, iż świadome i celowe zamienianie lasu w pokłady zgnilizny niosą jakąkolwiek wartość przyrodniczą, prócz ewidentnych strat materialnych Polski i Polaków.

7 Leśny Kompleks Promocyjny (LKP) – obszar Lasów Państwowych wyłączony z gospodarki leśnej prowadzonej w oparciu o zasady ogólne lecz w uwzględnieniu ideologi ekologizmu, kontestującej zasady gospodarki leśnej; Zarządzenie J. Dawidziuka Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych nr 30 z dnia 19 grudnia 1994 r
8 Wiek rębności, charakterystyczny dla każdego gatunku drzewa i związany z miejscem jego wzrostu – siedliska w większości przekracza 100 lat; ograniczanie pozyskania drzew do wieku poniżej 100 lat (jak to ma miejsce od niemal 20 lat na obszarze Lasów Państwowych w Puszczy Białowieskiej) powoduje de facto zakaz prowadzenia użytkowania rębnego, a tym samym doprowadza dojrzałe drzewa do zgnicia, rozpadu i truchła, pozbawiając właściciela-suwerena korzyści materialnych; samo zaś zgnicie drzewa nie niesie satysfakcjonujących korzyści przyrodniczych.
9 ideologia lasów listkowych – budowanie rozwiązań prawnych i praktycznych w kierunku podziału gatunków lasotwórczych na lepsze – liściaste i gorsze – iglaste

10 Pierśnica – średnica drzewa na wysokości piersi – przyjmuje się tą średnicę na 130 cm od ziemi.
11 Ekoton – granica przejścia między dwoma różnymi środowiskami, np. między polem, drogą, linią kolejową a lasem; ideologia ekologistyczna DGLP przyjęła, że ekotonem jest pas lasu, który nie powinien być poddany gospodarce leśnej, gdyż to zniszczyłoby jego właściwości przyrodnicze; decyzje DGLP, szczególnie na granicy dróg i linii kolejowych stwarzały strategiczne zagrożenie dla kraju i transportu publicznego – odpowiedzialny dyrektor nie zwrócił nawet na chwile uwagi ABW mającej dbać o stabilność i bezpieczeństwo kraju  – a gęby wciąż się wyciera bezpieczeństwem kraju i obcym zagrożeniem;
12 Adam Loret – twórca i pierwszy dyrektor organizacji Lasy Państwowe po odzyskaniu przez Polskę niepodległości; twórca marki „LP” zniszczonej przez transformację magdalenkową wraz ze zniszczeniem państwowego przerobu surowca drzewnego, twórca majątku leśnego Państwa oraz przemysłu państwowego bazującego na rosnących zasobach Lasów Państwowych, wspomagających rozwój kraju i jego infrastruktury w okresie międzywojennym.
12 Zwierzyna wolna w klatce
Przystanek Niepodległość  – zniszczenie połowy leśnych zasobów kraju, to nowy patriotyzm, nowa wiara, ekologistyczne misterium dla ciemniaków, pokładających wiarę ale ograniczonych w zakresie wiedzy.

Czy stwarzanie fałszywego wrażenia w celu uzyskania określonego skutku jest legalne?
To niekoniecznie rozważania hipotetyczne.
Casus wnuczka jest realny. Lecz czy to on jest kryminogenny? Może bierze się od czegoś większego, czego nie wszyscy dostrzegają. Bo mają dostrzegać to na co im się wskazuje palcem. Zaczynać i kończyć na fałszywym wnuczku…

*
To, że media głównego nurtu próbują zawłaszczać rzeczywistość niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
W takiej sytuacji powszechnego fałszu, trudno oczekiwać na powszechną i jednoznaczną ocenę (wielu aspektów naszej rzeczywistości). Ona też może być fałszywa i najczęściej taka jest. Bo czyż można poprawnie wnioskować na podstawie fałszywych danych.

*
Czy reakcje na podstawie fałszywego świadectwa można uznać za prawdziwe?
Zwykły sąd wskazuje, że celowe wprowadzanie w błąd by osiągnąć określony cel jest pospolitym przestępstwem.
Co sądzi człowiek oszukany na wnuczka?  Co sądzi każdy z nas o takim procederze?

Państwo na wnuczka
Państwo na wnuczka

*
Stan jaki uzyskano w wyniku przestępstwa nie jest stanem legalnym. To w dalszym ciągu bezprawie.
Patrzenie przez pryzmat prawa międzynarodowego wskazuje nam, że to suweren ma rację. Gdy diagnozuje w końcu stan rzeczy i gdy podejmuje działania. Abstrahując od chciejstwa i interesów zewnętrznych, które w gruncie nie mają mocy sprawczej w przypadku determinacji suwerena.
Orwell pisał: „Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, ten kontroluje przeszłość.” Był wyjątkowym pesymistą, będąc w nie najlepszej kondycji, gdy pisał „Rok 1984”.
Historia cywilizacji pozwala mieć nadzieję na granicy pewności.
*
Państwo i kraj należą do suwerena a nie do mafii politycznych, jakich by one nie podejmowały działań w kierunku uprawomocnienia swej roli i znaczenia.
Pajacami historii zawsze okazuję się Ci „wielcy”. Choć pajacują kosztem suwerena.

„Umysł człowieka, umożliwiający określenie celów i zamiarów aktywności ludzkiej we wszystkich sferach życia, jest motorem rozwoju społeczeństw, jeśli te cele i zamiary są poprawnie weryfikowane przez wiedzę naukową, doświadczenie oraz normy etyczne. Ten sam człowieczy umysł jest przyczyną hamowania społecznego rozwoju, a niekiedy i wzniecania kataklizmów społecznych, gdy idee błędne i lekceważące zasady etyczne są wdrażane do realizacji przez silniejsze od innych, pomysłowo zorganizowane grupy społeczne, dysponujące szeroką gamą ideologii, pozornie uzasadniających celowość i konieczność takiego postępowania.” profesor Jan Zajączkowski

Nie mam zamiaru dokonywać recenzji krótkiego (choć dziś – w czasach cywilizacji internetu to już rozmiar XXXL) eseju. Zapraszam do jego przeczytania.

Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty
Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty

Zapraszam też do porównania dwóch dzięciołów, tego istotnego dla stanu ideologi w Korei Północnej oraz naszego – ideologicznego dzięcioła trójpalczastego, za którym stoi profesor Tomasz Wesołowski, stowarzyszenia ekologistyczne, ale także polskie władze, które tu swoimi prawnymi rozwiązaniami zdecydowanie bardziej wyprzedziły Koreę Północną. W końcu III RP to twór nie mniej ideologiczny tylko, że tubylcy być może tego nie widzą. Podobnie jak tubylcy Korei Północnej nie dostrzegają…
Chciałoby się zakrzyknąć: cudze chwalicie a swego nie znacie.

Znawca dzięcioła trójpalczastego i ornitolog stał się w państwie ideologicznym wyznacznikiem norm ekologicznych i autorytetem lasu.

prof. T. Wesołowski

Kiedyś wskazywałem, że dziś wystarczy by Gazeta napisała, co o koncepcji kwantowej sądzi Adam Wajrak, Stanisław Sojka czy Kinga Rusin a realni znawcy tematu, odejdą jak niepyszni – w niebyt. Nikomu niepotrzebni. Dziś doszedł i Jacek Kurski, ze swoją TVP …
Czy spotka to z czasem szewca i chirurga?
Wszystko się kreci wokół „Roku 1984” Orwela. Więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak. Z pewnością nie mamy do czynienia z tempem narzuconym Kambodży przez Czerwonych Khmerów, lecz to co obserwuję na gruncie naszej cywilizacji jest już wyjątkowo straszne.
Friedrich von Hayek pisał:

Frederic von Hayek "Intelektualiści a socjalizm"
Frederic von Hayek „Intelektualiści a socjalizm”

„Laik być może nie w pełni zdaje sobie sprawę, w jakim stopniu społeczna reputacja naukowca i wykładowcy jest tworem tej klasy, jak jest ona w nieunikniony sposób odbiciem jej poglądów, które niewiele mają związku z wartością rzeczywistych osiągnięć. … Tworzenie reputacji przez intelektualistów jest szczególnie ważne w dziedzinach, w których wyniki naukowych badań nie służą użytkowi innych specjalistów, lecz są powiązane ze sprawami publicznymi i politycznymi.” („Intelektualiści a socjalizm” str. 14-15, Warszawa 2012, Wydawnictwo Prohibita).
A więc nasze postrzeganie realności jest zakłócone – zakłócane na wielu poziomach (było już o tym m.in. w artykule: „Jak to jest naprawdę z tą prawdą”) .
Zapraszam do lasu, i do jego hodowli, do klasycznej szkoły leśnej – nie polskiej i nie  koreańskiej. I na koniec jeszcze głos Profesora:

Zamiast zakończenia
Lekceważenie wiedzy i doświadczenia, danie posłuchu bazującym na spekulacjach, arbitralnie przyjmowanym ideologiom, może przynieść tylko jeden skutek – pogorszenie stanu lasu oraz ekonomicznych parametrów gospodarki leśnej. Całej gospodarki kraju.
Ograniczanie prowadzenia półnaturalnej hodowli, zastępowanie jej wytycznymi kolejnych ideologii, to w naszej leśnej polskiej i europejskiej rzeczywistości coraz bardziej „chleb powszedni”. Co chwila pojawiają się jakieś chrząszcze, żaby lub ptaki, skądinąd zasługujące na mądrą ochronę, których występowanie (często zbyt optymistycznie oceniane) lub brak są podstawą oceny całokształtu rozwoju lasów oraz prawidłowości działań leśników. Na tej podstawie prognozuje się nawet przyszłość leśnictwa i ustala jedynie słuszne sposoby postępowania hodowlanego, wśród których dominuje „nic nierobienie”.
Jeśliby ktoś pomyślał, że takie indykatory są wynalazczym osiągnięciem przyrodników i

Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)
Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)

polityków Europy, to jest w dużym błędzie. W roku 1981 II Kongres Unii Ochrony Przyrody Północnej Korei przyjął przesłanie do przyrodników świata, w którym eksponował osiągnięcia swego komunistycznego kraju na polu ochrony przyrody, będące zdaniem uczestników kongresu, podstawą nader pomyślnego ekonomicznego i społecznego rozwoju kraju. Najważniejszym wskaźnikiem absolutnej przewagi rozwojowej Korei Północnej nad Koreą Południową obwołano w tym przesłaniu gatunek dzięcioła Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi), który według autorów tego przesłania, opuścił swe gniazda w chylącej się ku zagładzie Korei Południowej i osiadł w niezwykle dynamicznie rozwijającej się Korei Północnej.

Kim Ir Sen
Kim Ir Sen

Efekty tego niebywałego sześćdziesięcioletniego dynamizmu wszyscy znamy.
Przez analogię można przyjąć, że polskie lasy i środowisko przyrodnicze czeka niewyobrażalna świetność, gdy skorzystamy z rad tego kongresu i poprzez jakiegoś chrząszcza, może to być np. biegacz, (albo i kornik drukarz – dopisek autora), oceniali całość działań leśnictwa i wytyczali kierunki przyszłego postępowania hodowlanego.
Niestety scenariusz pisany przez realną rzeczywistość przewiduje jednak inny finał wdrożenia takiej ideologii i dlatego zachęcam do podążania za sprawdzoną wiedzą ekologicznoleśną, a szczególnie za ideą półnaturalnej hodowli lasu, której podstawą jest mądra współpraca człowieka z przyrodą.”

Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu
Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu

Cały artykuł, czy też esej, można znaleźć tu: „Idee i ideologie w hodowli lasu” – prof. Jan Zajączkowski
To jeden z wielu artykułów w publikacji IBL poświęconej Półnaturalnej Hodowli Lasu

PS
Apeluję o udostępnienie mi fotografii prof Jana Zajączkowskiego, gdyż mimo starań wśród jego byłych współpracowników z IBL, nawet wśród rodziny profesora, nie udało się jej zdobyć. To symptomatyczne. Wciąż oczekuję z nadzieją.

Próbowałem trzykrotnie. Nawet na początku nie zwróciłem uwagi, na to, że „W sensie” uzależnia opublikowanie polemiki od zgody autora. Nie napisałem, że to BEZ SENSU. Że to żaden standard dla medium, które głosi swą niezależność, wolność, etc. Że wskazuje na etykę, morale, niepodległość, suwerenność, patriotyzm. – Pustosłowie? Kolejna manipulacja?
Czy wiemy co to jest manipulacja?

A może wskazując na igłę nie widzi belki we własnym oku?
Ograniczanie dyskusji, kreślenie komentarzy, wskazywanie na półprawdy, pomijanie faktów…. Ale zostawmy to, bo bez sensu …

Nagłówek felietonu Piotra Lutyka na portalu "W sensie"
Nagłówek felietonu Piotra Lutyka na portalu „W sensie”

Manipulacja ekologizmu
Wróćmy do tekstu, który wielu zachwycił. „Bohater naszych czasów” przedstawił prawdziwe oblicze ekologizmu? Czemu jawi się w nim mój kraj jako bezbronny baran na rzeź prowadzony. Co za okropna Unia? A może tylko, i aż – Lutyk?
Okazuje się, że wciąż najlepiej poszukać zewnętrznego barbarzyńcy, który bez końca, bez litości nas łupi, grabi i morduje.
To dziwne, że w żadnym innym kraju Unii nie pada takie cudo jakim jest/była Puszcza Białowieska? Czy rzeczywiście to dziwne? Ma Polska od trzech dekad takich apologetów ojczystej przyrody. Lutyk – ?
Kiedy tenże Piotr Lutyk wdrapywał się na jakąś barykadę i bronił tego cudu? A może nie widział „Sensu”? A może dla niego rzecz zrozumiała i Konieczna, by nie rzec, że Zaleska, Szyszkowa, Korolcowa. By nie rzec, że Tomaszewska.
Ośmielam się stwierdzić, że i Lutykowa.

Ta bezbronność barana
Baran to nie tylko synonim bezbronności i kompletnego braku oporu. To także synonim głupoty. Co jest bliższe Piotrowi Lutykowi, który nas kieruje na barykadę przeciwko Unii?
Ta barania bezbronność, w rozumieniu obu tych synonimów, to wynik braku refleksji aparatu rządowego wszystkich rządów pomagdalenkowych, przyjmujących bez sprzeciwu wszelkie pomysły UE.

Nie tylko to zresztą przyjmujących
To wynik przyjmowania przez Polskę znacznie większych restrykcji w wielu dziedzinach niż zakładają przepisy międzynarodowe, które przyjmują kraje członkowskie Unii. Kim są ludzie, którzy w imieniu Polaków je przyjmują?
Autor brał w tym udział albo aktywnie (przyjmując określone rozwiązania prawne na terenie RDLP Warszawa) lub biernie – przyglądając się. Rzecz tyczy nie tylko polskiej wersji Natura 2000 czy przyjmowanych warunków tzw dziedzictwa Unesco.
Mija się też z prawdą, wskazując, że w Polsce ogranicza się pozyskanie do 70 procent przyrostu. Nie jest zbyt biegły w zapisach Instrukcji Urządzania Lasu (gdzie jest mowa o 50 procentach a dopiero od roku 2014 – 60 procentach).
Przecież po to się robi analizy w ramach urządzania lasu, liczy przyrosty, możliwości produkcyjne by z nich korzystać. Każde odstępstwo od tej wiedzy i nauki przestaje nimi być. Staje się ideologią, decyzją polityczną, sabotażem gospodarczym. Jakby to nazwał Józef Maria Bocheński – zabobonem.
Dodając własne ekoidiotyczne rozwiązania prominentni zarządcy LP wskazują do zgnicia dodatkowe powierzchnie leśne pod postacią niedorębów, ekotonów, drzew zasiedlonych, powierzchni referencyjnych, namnożonych powierzchni ochronnych wokół gniazd, czy też wprowadzają zakazy pozyskania drzew i drzewostanów powyżej 100 lat, to wraz z Piotrem Lutykiem przeznaczają na unicestwienie ponad 50 procent leśnego majątku Polaków.
I od 30 lat wskazywał tenże Piotr Lutyk Polakom, w ramach szkoleń i edukacji, że tylko zgnicie takiej masy leśnych zasobów przysporzy mieszkańcom kraju szczególnej nobilitacji, a krajowi szacunku i uznania na arenie – może międzynarodówki ekologistycznej? A może na arenie związanej z synonimem barana?
Czemu więc Piotr Lutyk obrusza się na propozycje Adama Wajraka, który proponuje w swej głupocie, mniej (tylko 20 procent) niż już się dzieje?
Obaj są zwolennikami podobnej ideologii. Tylko, że Adam Wajrak czyni to z pozycji amatorskiego ideologa wajractwa ekologistycznego, podczas gdy Piotr Lutyk jest dyspozycyjnym i czołowym członkiem organizacji, która pilnuje z „nahajem” by rzecz się działa.
Obaj są zwolennikami samorództwa, gdyż obaj pokładają wiarę w to, że zgnicie drzew i lasu przynosi nową i doskonalszą jakość w lesie. Za Wajrakiem stoją organizacje ekologistyczne często subsydiowane przez obcych donatorów i krajowych „Lutyków”, a za Piotrem Lutykiem obóz władzy (czy raczej obozy władzy), którego ideolodzy budując „prawo krajowe” faktycznie zrujnowały Puszczę Białowieską i szykują kolejne armagedony (np.: węglowość w lesie, likwidacja gospodarki na kolejnych obszarach leśnego majątku Polaków).
Dumne wskazywanie na to, że tylko 30 procent lasu ma zgnić (wskazałem, że to mocna nieprawda i tyczy ponad 50 procent lasu) dowodzi, iż jest Piotr Lutyk zwolennikiem ekoterroryzmu na skalę większą niż Adam Wajrak, który oczekuje by zgniło tylko 20 procent.
Ale można rzecz przedstawić jak czyni to autor, że to Adam Wajrak jest tym szatanem a samemu, że jest się niewinnym aniołkiem. Temu służą słowa, które w gruncie mają odwrócić uwagę od zniszczeń jakich dokonano w materii leśnej naszego kraju. I jakich wciąż dokonuje się w etyce i ludzkich umysłach.
Mamy sabotaż gospodarczy, który jest problemem wewnętrznym, a nie wrogim atakiem obcych czy Unii. Sabotażu – ekologistycznego zidiocenia, w którym aktywnie uczestniczył autor i który był motorem jego ścieżki kariery. I wielu mu podobnych (tu wskażę na „patriotyzm” czytelników „Prawego lasu”). Po drodze doprowadziło to do wypłynięcia i osiągnięcia znaczenia przez ludzi typu Adam Wajrak, także dzięki zasilaniu go przez budżet kraju. Jego (A.Wajraka) wiedza i ideologia niewiele się w sumie różnią od tej, której dokonuje Piotr Lutyk. Natomiast realne szkodnictwo doktora wydaje mi się większe od tego – ledwo maturalnego – rodem z Gazety Wyborczej.
Las to żywa substancja i żywe drzewa, gwarantujące wszelkie funkcje społeczeństwu
W tym funkcje gospodarcze w sposób trwały. Każde ograniczanie funkcji, w tym gospodarczych, nie ma racjonalnego uzasadnienia i jest ideologią. Leśnik stoi na straży wiedzy i praktyki, które gwarantują LAS i jego wszystkie funkcje. Działania niezgodne z tą racjonalną i praktyczną stroną leśnictwa nie są godne miana leśnika. Działania, które rujnują dobrostan kraju i mieszkających tu ludzi tym bardziej nie zasługują na leśny mundur. To chwilowe przywłaszczenie.

Czemu ma zgnić 30 procent polskich zasobów
Czy ABW dała na to przyzwolenie? A może Kohl podpowiedział wraz z Sorosem, i wciąż wspomaga ten kierunek „rozwoju”?

Ile kosztowała leśna manipulacja

Ilustracja do artykułu o manipulacji ze strony: https://lady.izvestia.kiev.ua/item/show/428 Психология 8 правил общения с манипуляторами
Ilustracja do artykułu o manipulacji ze strony: https://lady.izvestia.kiev.ua/item/show/428
Психология 8 правил общения с манипуляторами

Nie jest kwestią to, że istnieje manipulacja. Kwestią jest to, że nie istnieje obrona przed nią, i brak właściwej edukacji w kierunku zdrowego rozsądku.
Przypomnę, że to państwo i jego urzędy pompują ogromne środki na rzecz stowarzyszeń, edukujących ludzi w kierunku przeciwnym niż zdrowy rozsądek. Czynią to od 30 lat.
Miliony złotych wydawały Lasy Państwowe, w tym zarządzana przez Piotra Lutyka Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie, w kierunku edukacji o szkodliwości pozyskania drewna (gdyż marginalizująca lub wręcz ukrywająca przed ludźmi ten „niecny proceder”), insynuująca społeczeństwu, że w warunkach Polski użytkowanie lasu koliduje z pozaprodukcyjnymi funkcjami lasu, o nadzwyczajnej wartości martwego drewna wraz z uchwalaniem „praw kaduka” do jego mnożenia. Te leśne manipulacje i idące za nimi praktyczne rozwiązania i działania (mające znamiona sabotażu gospodarczego) ubogacały (niekoniecznie różnorodność) krajów sąsiednich. Rujnowały i rujnują Polskę. – Samo się nie stało, Panie autorze, unurzany w manipulacji na ogromną skalę i na ogromne pieniądze. Brał w tym udział. A może nie kojarzy jednego z drugim?
Trudno oszacować stan strat jakie poniosła i ponosi Polska w wyniku działań manipulacyjno-edukacyjnych organizowanych i zasilanych przez Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Środowiska. To nie prosta kwota wydatków i wartości zmarnotrawionego majątku. To wielokrotność tych kwot mogących potencjalnie stanowić obrót zasilający społeczeństwo i państwo – gdy patrzymy na wartość materialną. I ogromne zniszczenia etyczne i moralne. Wystarczy się wczytać w słowa, które przekazuje autor w swym artykule na portalu „W sensie”.
Również i to, że „W sensie” za standard uważa, że polemika to rzecz głęboko przekonsultowana z autorem. Nie wiem skąd ta definicja polemiki? Czyż to nie przykład wyniszczenia etycznego do jakiego doprowadziła „dyktatura ciemniaków” ostatnich trzech dekad.
Standardy w świecie mediów, szczególnie tych mieniących się niezależnymi, jakie są, widzimy dzień w dzień. Pewnie na tym polega patriotyzm, prawicowość, lewicowość, niezależność i wolność…. Którym zapychane są ich szpalty, łamy, etc – manipulacja narodowymi świętościami.
Cenzura właścicielska nie jest wszak cenzurą? Bo nic na ten temat nie ma w Konstytucji. A może nie istnieje?  – Zapraszam redaktora „W sensie” do zamieszczenia polemiki. A może P.Lutyk…

Artykuł ukazał się na portalu „W sensie” 15 marca 2019 roku:
Piotr Lutyk „Ekologia polityczna” : Do czego może służyć przyroda? Rzecz o manipulacji

Piotr Lutyk – działacz i aktywista NSZZ Solidarność, współdziałający przy tworzeniu Ustawy o lasach, były Dyrektor RDLP Warszawa, były Naczelnik ds ochrony lasu w RDLP Warszawa, czy twórca pokładów jemioły w RDLP Warszawa?
Polemika na portalu „Monitor leśny” –
 Manipulująca ekologia
Manipulacja – 21 technik –
https://destrudo.pl/manipulacja-techniki-manipulacji/

Właśnie kończy się kształtowanie przyrostów na sośnie. Warto wzbogacić własną aptekę lub piwniczkę.

Młode przyrosty sosny
Młode przyrosty sosny

Świeże przyrosty posłużą do jednego i do drugiego.
Pozyskujemy je z bocznych gałęzi. Pamiętając o tym, że od nas zależy las i jego kondycja. Zbioru nie dokonujemy na jednym drzewku, i broń Boże nie na uprawie, która jest niższa od 2-3 metry. Na jednym drzewku uszczykujemy co najwyżej jeden boczny przyrost. Wówczas będziemy mieli pełną satysfakcję – korzyść dla własnego zdrowia nie odbędzie się kosztem kondycji i zdrowia drzewka.

 

 

 

 

 

Syrop
Nie piszę jakiej długości powinny być zbierane przyrosty. Jest wiele szkół na ten temat. Z pewnością muszą być miękkie, zielone lub dopiero rozpoczynające wiosenne poruszenie. Można je pokroić, można bez krojenia uzyskać cenny sok. Można ubijać, a można tylko cierpliwie czekać. By uzyskać syrop warstwy świeżych przyrostów sosnowych przesypujemy warstwami cukru. Można wspomóc macerację podlewając całość niewielka ilością wina. Można spróbować miodu. Stawiamy całość w ciepłym i ciemnym miejscu i … czekamy miesiąc. Możemy co jakiś czas wstrząsać – z pewnością nie zaszkodzi. Otrzymujemy syrop pomocny przy łagodzeniu infekcji dróg oddechowych, nieżytów, chrypki, drapania w gardle…
A może nalewka
Wówczas pędy zalewamy spirytusem. Macerujemy 2-3 tygodnie. Zlewamy, a pędy zasypujemy cukrem/-zalewamy miodem, i czekamy na resztę aromatycznego maceratu, który zlewamy po 2-3 tygodniach. Oba maceraty łączymy, filtrujemy i po słusznym dla nas czasie degustujemy.
To nie koniec możliwości, które dają nam sosnowe przyrosty. Można się jeszcze pokusić o konfiturę.
Może da radę zakisić, jak nasiona jesionu? – tego nie wiem. Ale może ktoś wie?
Gdy macie w pobliżu tylko Park Narodowy czy rezerwat – musicie jechać tam gdzie jest zwykły las dla ludzi. Pamiętajcie, że Park nie udostępnia ludziom żadnego leśnego pożytku.

Ta krótka informacja nie wszystkich zadowoli. Niektórych pobudzi do dalszych poszukiwań. Polecam jak najbardziej korzystanie z natury. Natura jest dla ludzi.

 

 

 

Więcej informacji: https://naturalnieniebanalnie.pl/pedy-sosny-syrop/

Simona Kossak, całe swoje dorosłe życie związała z Puszczą Białowieska. Była specjalistką od ssaków mieszkających w leśnej głuszy.

Zdjęcie z książki Anny Kamińskiej "Simona"
Zdjęcie z książki Anny Kamińskiej „Simona”

Postrzeganie świata zwierząt przez Simonę Kossak zostało zdeterminowane w okresie jej dzieciństwa i czasów młodości – ucieczką w świat zwierząt od problemów rodzinnych*. Jeśli nie do końca była to egzaltacja i bambinizm, to wynikało to z głębszego, niż przeciętne, poznania fizjologii i psychologii życia naszych „braci mniejszych”. Nie oznacza to, że potrafiła wyzbyć się do końca emocji wobec dzikich zwierząt i traktować je pragmatycznie oraz racjonalnie.
Czy uczucie i zmysłowość pozwalają na chłodną ocenę?
Te cechy miały wpływ na postrzeganie samego środowiska przyrodniczego Puszczy, a „Saga  Puszczy Białowieskiej” w wielu miejscach jest przekazem jej wiary w konkretną ideę – nie koniecznie wiedzy. Nie analizuję tu dorobku naukowego Simony Kossak w dziedzinie badania ssaków.
      W wielowątkowej, obszernej księdze „Saga Puszczy Białowieskiej” jest wiele cennych informacji. Jest też rozdział pod tytułem: „Plądrowanie”, poświęcony stratom jakie odniosła jej ukochana Puszcza na przestrzeni XX wieku. W artykule przytaczam najważniejsze przedstawione w księdze informacje. I zachęcam do porównania ich ze zniszczeniami jakie dotknęły Puszczę w okresie ostatnich 30 lat „polskiej demokracji”. Cały rozdział można poznać sięgając do książki lub do linku, który zamieściłem na końcu.
Ponieważ treść księgi „Plądrowanie” jest dostępna, przedstawię w skrócie to, na co uwagę zwróciła Simona Kossak:

Plądrowanie, str. 391- 408, „Saga Puszczy Białowieskiej”.

Strona tytułowa rozdziału w księdze 'Saga o puszczy Białowieskiej"
Fragment strony tytułowej rozdziału w księdze ‚Saga o puszczy Białowieskiej”

1. Gradacja brudnicy mniszki 1904-1906: wycięto 600 dziesięcin lasu – nie wiemy czy w ramach usuwania skutków, czy też w wyniku czynnej walki z gradacją – autorka tego nie rozwija; lecz wskazuje na rzecz w rozdziale plądrowanie, co by wskazywało, że obca jest jej każda ingerencja ludzka w sprawy Puszczy, niezależnie od przyczyn, od ówczesnej jednoznacznej praktyki i wiedzy (nie wiemy jak się odnosiła do czynnej ochrony żubra- sic!).
2. Zaraza zwierzyny 1910 (czy to też ma związek z plądrowaniem?)
3. Inwentaryzacja zasobów drzewnych w kierunku uruchomienia planowej gospodarki leśnej (1911) podjęta przez rząd Rosji carskiej w okresie panowania cara Mikołaja II – skończyły się stare, dobre czasy i ekonomika brutalnie zaczęła docierać na dwór hołubionego przez A.Wajraka i GW2 cara Mikołaja II1, co zmusiło władze carskie do podjęcia energicznych kroków w kierunku racjonalnej gospodarki leśnej, w przestrzeni dotychczas podporządkowanej łowieckiemu hobby władców polskich i rosyjskich.
4.
1915 rok – zajęcie Puszczy Białowieskiej przez wojska niemieckie.
Uruchomiono 6 tartaków, stolarni, fabryki wełny drzewnej, zakładu suchej destylacji; podjęto inwestycję budowy sieci kolejek ( 130 km linii stałej oraz 120 km linii przenośnych). Zatrudniono 1200 niemieckich fachowców, 3000 jeńców wojennych, 8000 robotników.
Zainwentaryzowano zapas drewna na pniu na poziomie 32,6 mln m3.
Wycięto w sposób plądrowniczy – zrębami pełnymi 6000 ha i w sposób przerębowy 10000 ha.
Do Niemiec wysłano niemal 5 mln metrów sześciennych drewna. Okupacja zakończyła się w 1918 roku. Znacznej masa surowca wyciętego nie zdołano wywieźć (400 tys. m3) – lecz to już nie plądrowanie, a zgromadzenie martwego drewna (może nawet zmagazynowanie zasobów przyrodniczych?) – które jest dziś najistotniejszym wyznacznikiem „prawdziwego” i „naturalnego” lasu wg ekologistów (w miejsce wcześniejszego wyznacznika, jakim była liczba dzięcioła trójpalczastego), a szczególnie wyznacznikiem dla każdej najprawdziwszej puszczy.
5. Przejęcie Puszczy przez Polskę w 1919 roku: 128 937,47 ha, w tym lasu: 112 000 ha; zapas drewna 23 mln m3 ( od 1916 roku do roku 1924 ubyło ok 8 mln m3).
W 1921 roku powstaje obszar wydzielony Leśnictwo, a później Nadleśnictwo Rezerwat, a w 1932 roku powołano Białowieski PN.
1924 rok – podpisanie 10-letniej umowy dzierżawnej z The Century European Corporation. Koncesja na wycinkę 7,2 mln m3 w Puszczy Białowieskiej i lasach nadniemeńskich (nie zrealizowany plan pozyskania ok. 720 tysięcy metrów sześciennych rocznie, czyli dwa razy mniej niż realnie niszczyła „dobra zmiana” i zła zmiana w czasie swojego panowania). Dzierżawa przetrwała 5 lat. Polska zerwała umowę i wypłaciła odszkodowanie wyższe od uzyskanych korzyści.
Rozpoczęto typowe dla ówczesnych czasów roboty przy trwałym udostępnianiu lasu i jego zasobów: melioracje, budowa osad, infrastruktury; w sumie z Puszczy żyła liczba ok. 20 tysięcy osób.
6. 1939 – 1941 okres gospodarstwa leśnego pod zarządem ZSRR: zwiększono rozmiar użytkowania 3 krotnie w stosunku do wykonywanego w II RP.
7. 1941 – 1944 – obszar Puszczy zostaje objęty ochroną i uratowany przez Niemcy. – Zawłaszczanie majątku dla własnej uciechy przez oligarchów i notabli jest istotniejsze niż wspomaganie własnej społeczności i kraju. Również w okresie niemieckiej okupacji (choć Göring, osobiście ani razu nie wziął w tym czasie udziału w polowaniu).
Finansowanie stowarzyszeń ekologistycznych z niemieckiego kierunku: czy służy Niemcom czy Polsce – to dalszy ciąg zagadki o „braku” znaczenia pochodzenia kapitału – wpajanego Polakom w pierwszym okresie transformacji?
*
Dziś, na gruncie prawa, w Puszczy Białowieskiej dominują lasy gospodarcze trzech nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Zniszczenie ich majątku, majątku Polaków, nie służy ochronie puszczańskich zasobów. Przede wszystkim to omijanie prawa. Prawa, które dziś dodatkowo nie pozwala na zwiększenie powierzchni Parku bez zgody lokalnych społeczności. To omijanie prawa w celu bezprawnego wprowadzenia na teren tych nadleśnictw systemu ochrony obowiązującego na obszarze Parku Narodowego i Rezerwatu Ścisłego. Bezprawne tworzenie obszaru w którym obowiązują zasady konserwatorskiej ochrony bez formalizacji prawnej tego obszaru jako Parku Narodowego.
Gospodarka leśna prowadzona w sposób trwały i gwarantujący stabilność siedliska leśnego nie zubaża zasobów przyrodniczych, czego dowodem jest bogactwo polskich lasów. Niszczenie bogactwa lasów gospodarczych Puszczy Białowieskiej ma ukrywać spadek zróżnicowania przyrodniczego, który jest obserwowany na terenach Białowieskiego Parku Narodowego. W sferze gospodarczej zaś, niszczenie własnych zasobów naturalnych to sabotaż i wspomaganie obcych gospodarek.
Tylko w okresie ostatnich 10-15 lat straty na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw to masa 7,5-8 milionów metrów sześciennych drewna2. Zaś udokumentowane straty przyrodnicze w różnorodności siedliskowej i gatunkowej na obszarze objętym ochroną konserwatorską (tzw. bierną) w Rezerwacie Ścisłym to co najmniej 50% stanu początkowego (z lat 30-tych XX wieku) zainwentaryzowanych zasobów.

 

Saga puszczy Białowieskiej
Okładka książki

dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha
dziesięcina tzw. większa (nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha.
1 – A.Wajrak wraz z Agora S.A. za artykuł (i towarzyszący mu wywiad z Maciejem Nowickim, Ministrem Środowiska) otrzymują z Ministerstwa Środowiska ok 60 tys. złotych; „Dać szansę Białowieży”„Dać szansę Białowieży”.  Rzecz cała została opisana przez Press – monitorujący media, o czym informowała TVN: „Dziennikarz GW pisał teksty za pieniądze ministerstwa”
*
Simona Kossak nienawidziła myślistwa. Zarzucano jej zdradzenie rodzinnej tradycji” – wywiad Agaty Szwedowicz z Joanną Kossak
„Plądrowanie” – pdf
2„Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka – czyli siedem i pół miliona powodów …”


 

W 1976 roku, całkiem legalnie, po czterech latach społecznych konsultacji, wprowadzono do Konstytucji gwarancję przyjaźni i sojuszu PRL z  ZSRR.
To swoiste poczucie suwerenności nie zginęło –  i nie zginie póki My żyjemy.

Jednym z pytań referendalnych, które stworzył Prezydent Andrzej Duda, była propozycja zapisu w Konstytucji gwarancji obecności Polski w UE. Mowa też jest o konstytucyjnych gwarancjach  polskiego członkostwa w NATO.
Wzór istnieje od 1976 roku1 i łatwo go transponować: „RP w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności, postępu i demokracji, umacnia przyjaźń i współpracę z Unią Europejską i wszystkimi jej postępowymi członkami”.
W podobnym tonie wypowiada się Jarosław Gowin podkreślając, że Polska jest ojczyzną dwóch narodów. Rzeczywiście Rzeczypospolita stała się taką Ojczyzną przez Unię z Litwą. Była to decyzja suwerennego wówczas państwa. Jarosław Gowin wskazując dziś na Żydów jako drugi naród w Polsce, wskazuje tym samym, że ma plenipotencje suwerena – co rzecz jasna jest kłamstwem, gdyż w rzeczywistości nie uzgadniał tego z suwerenem.
Sam Prezes PiS – Jarosław Kaczyński nie wypowiada się osobiście w tych sprawach, wskazując za każdym razem Polakom, że Polska jest krajem niepodległym i suwerennym. Nawet nie wypowiada się w sprawie Ustawy Sejmu nr 1066 czy Ustawy USA 447, tak bardzo ceni sobie owe: niepodległość i suwerenność.
Piszę tylko o obozie władzy. Gdyż o tym jak polski jest obóz „europejskiej koalicji” lepiej nie gadać.
*
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego - "Dzieje głupoty w Polsce"
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego – „Dzieje głupoty w Polsce”

Czy Poseł na Sejm z Ziemi Nowogródzkiej – Tadeusz Reytan był patriotą?
Nie wydaje mi się, by Jan Matejko  autor obrazu, miał wątpliwości.
Czy Targowica to była tylko kwestia magnacka, jak zdają się sugerować i edukować media i szkoła?
Czy nie widzicie na tym obrazie swoich elit?
Kiedy Rocznica Konfederacji Targowickiej będzie obchodzona w Polsce jako swego rodzaju memento, wskazujące Polakom zbrodnie ich własnych elit i zbrodnie Kościoła. To zdecydowanie ważniejsze niż Święto 3 Maja, czy odpusty Św. Stanisława. – To najważniejsze w naszej historii.
Z jakiej ziemi posłuje Jarosław Gowin, a z jakiej Jarosław Kaczyński? Z jakich ziem posłują …?
*
Polsat stworzył sondę. Jej wynik ma związek z obszarem na jakim działa to medium. Ale i tak jest zastanawiający.

1 art 3a Konstytucji PRL z 1976 roku: „PRL w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności i postępu, umacnia przyjaźń i współpracę z ZSRR i innymi krajami socjalistycznymi.”

Tadeusz Reytan – przeczytaj w Wikipedii

Zapaleńcy Dobrej Zmiany produkowali 1,3 miliona metrów sześciennych martwego drewna rocznie, czyli ponad 100 tysięcy miesięcznie, czyli ok. 3300 ( słownie: trzy tysiące i trzysta) metrów sześciennych dziennie, czyli około 56 wagonów dziennie trupów. Łącznie wyprodukowali ok 67 tysięcy takich wagonów. W lasach gospodarczych trzech puszczańskich nadleśnictw. Ten pociąg ma długość z Warszawy do Amsterdamu. Jaka lokomotywa go ciągnie….

Wiara w doniosłą rolę martwego drewna to truizm.

Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka
Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka

Nie uda się zaprzeczyć naturze, która powoduje rozpad materii organicznej w czasie. Udział w tym bierze szereg organizmów fauny i flory. Ich różnorodność to pokłosie różnorodności gatunkowej rozkładanych części drzew, roślin. Gatunków biorących udział w rozkładzie nie przybywa wraz z ilością martwego drewna, martwej materii. Może się tylko zwiększać ilość tych organizmów. Lecz wzrost ilości nie ma żadnego związku ze wzrostem bioróżnorodności – zapraszam do artykułu o samorództwie, gdzie rzecz całą wyłuszczono.
Działania podejmowane w kierunku kreacji martwego drewna w lasach gospodarczych i jego produkcji, rzekomo w celu zwiększenia bioróżnorodności, z bioróżnorodnością związku nie mają. A więc produkcja truchła – w miejsce surowca drzewnego stanowiącego o dobrostanie gospodarczym mieszkańców to już nie truizm. To sabotaż gospodarczy.

W Polsce to nie koniec
Rozwijanie koncepcji teoretycznych przeistoczyło się w zarządcze działania godzące w bezpieczeństwo strategiczne kraju: nakazem indolencji i ekologistycznych mrzonek było gromadzenie na pniu tzw. ekotonów przy drogach i szlakach kolejowych – a zamierające drzewa stanowiły w tych miejscach szczególne zagrożenie dla strategicznego bezpieczeństwa kraju. Decydował o tym Dyrektor Generalny Lasów Państwowych i Minister Środowiska. Tolerowała to i wspierała rzecz całą każda ekipa rządowa, niezależnie od opcji.
Winnych nie ma.

Nowe prawa?
Dziś rzecz cała jest zamiatana pod dywan, a nowe prawa, tym razem rodem MSWiA, nakazują czyścić okolice szlaków w określonym promieniu od nich. Tym samym znikną za chwile dowody wewnętrznego sabotażu i zdrady. Tym sposobem Minister Spraw Wewnętrznych sprawnie upora się z pozostałością po Tomaszewskim Konradzie, Dyrektorze Generalnym Lasów Państwowych, doktorze nauk leśnych, magistrze i inżynierze – przebierańcu leśnika. Chlubie Wydziału Leśnego SGGW…. – mojej Alma Mater, i chlubie Instytutu Badawczego Leśnictwa.
Papier jest cierpliwy, i póki co go nie palimy i nie podmieniamy, jak u Orwella w Ministerstwie Prawdy. Więc nie wszystko do końca zaniknie i zniknie.

Martwe drewno
Dla niektórych sama idea martwego drewna w lasach gospodarczych jest do przyjęcia. Rozważają jedynie ilość i sposób prawnego usankcjonowania jakiejś jego ilości.
Każdy kto ma własny ogród, lub gdy bywa w lesie, obserwuje, że różne drzewa rozkładają się w różnym czasie, że ma to też związek z warunkami zewnętrznymi (ilością wody, temperaturą, etc, etc). Spróbujcie więc napisać jeden, kilka, kilkanaście, kilkaset algorytmów na określoną masę drewna martwego w lesie – bo przecież wszystko musi być zapisane, by mogło zaistnieć.
Rzecz jasna kpię.
– Gdyż … truizmem jest wiara w doniosłą rolę martwego drewna, lecz nie jego celowa produkcja w gospodarce.

Nie za bardzo interesuje mnie kwestia ilości, bo to kwestia manipulacji, w tym manipulacji wykonywanej na systemie prawnym państwa (ekotony, powierzchnie referencyjne v prawo MSWiA o czym było już wyżej). O innych nie wspomnę …
Każdy las gospodarczy, racjonalnie użytkowany, trwale użytkowany, posiada wystarczające zasoby dla utrzymania trwałości bogactwa różnorodności. Posiada również wystarczające temu zasoby martwego drewna (opad igieł, liści, gałęzi, pozostałości po pracach leśnych: drewno i pnie). Jeśli nie zamieniamy lasu w inny użytek (rolę, pastwisko, działkę budowlaną, autostradę), to nauka dowodzi, iż zasób różnorodności ulega jedynie chwilowym wahaniom, ale w okresie trwania lasu i jego środowiska jest stały. – Klasyczna definicja różnorodności, jest rozbrajana przez ideologię i politykę.
Jeśli ktoś ma wiedzę, że jest inaczej, że wzrost masy martwego drewna powoduje przyrost bioróżnorodności, że to stanowi regułę – to chętnie poznam się z tą wiedzą i nauką. Lecz nie interesuje mnie niczyja wiara w tym zakresie.

Pociąg do Amsterdamu z truchłem leśnym wciąż nie odjeżdża
Podobnie było z wiarą w doniosłość sanacyjnych działań tandemu K. Tomaszewski-J. Szyszko, gdy już po 5 minutach ich rządów (zlikwidowano gospodarkę leśną na kolejnych tysiącach hektarów lasów gospodarczych w Nadleśnictwach Białowieża, Browsk, Hajnówka, wzmacniając tym samym gradacje szkodników drzew leśnych) można było jednoznacznie stwierdzić, że to nie sanacja a kontynuacja.
Przypomnę, że w 2015 J. Szyszko wskazywał z Wysokiej Trybuny, iż w Puszczy gnije 3,5 miliona metrów sześciennych drzew/drewna. W wyniku doniosłych działań Dobrej Zmiany, ta ilość urosła do 7,5 miliona metrów sześciennych. Dowodzi to, iż zapaleńcy Dobrej Zmiany produkowali 1,3 miliona metrów sześciennych martwego drewna rocznie, czyli ponad 100 tysięcy miesięcznie, czyli ok. 3300 metrów sześciennych dziennie, czyli około 56 wagonów dziennie … trupów czy truchła. Łącznie wyprodukowali ok 67 tysięcy takich wagonów. Ten pociąg ma długość z Warszawy do Amsterdamu. Jaka lokomotywa go ciągnie….

Pociąg do Rzymu.
Praktycznie masa wyprodukowanego przez Dobrą Zmianę truchła może być jeszcze większa. W chwili inwentaryzowania trupów drzew, cześć z tych zainwentaryzowanych w 2015 roku przestała już być widoczna, i nie została policzona. Załóżmy, że w proch się obróciło tylko 500 tysięcy metrów sześciennych, co wskazywałoby, że J.Szyszko z Kowalczykiem oraz K. Tomaszewski z A. Koniecznym doprowadzili do truchła nie 4 miliony lecz 4,5 miliona metrów sześciennych. Tym samym masa drewna zniszczonego przez rządy PO/PiS to nie 7, 5 miliona metrów sześciennych lecz 8 milionów takich metrów.
W rzeczywistości nie wiemy jaka masa zanikła i nie była liczona w trakcie bieżącej inwentaryzacji. Z całą pewnością nie wiemy jaka masa nie była policzona w przekazie sejmowym z roku 2015. Hucpa i

Decyzja 48 z 1998 K.Tomaszewski
Decyzja 48 z 1998 K.Tomaszewski DGLP

barbarzyństwo dzieją się tu począwszy od Decyzji nr 48 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych doktora nauk leśnych Konrada Tomaszewskiego z roku 1998.
Niebawem, za kilka lat, inwentaryzacja wykaże, że nie ma martwego drewna w lesie. Bo cała masa przeistoczy się w próchnicę. I cóż wówczas my „bidoki” poczniemy?
Póki co cieszmy się, bo mamy jednak zainwentaryzowaną masę 7,5 miliona metrów sześciennych truchła drzew w lasach tylko trzech nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka. A ta masa to już skład innego pociągu: liczącego 125 tysięcy wagonów długości od Warszawy  prosto na plac św. Piotra w Rzymie.
– Ot, taka pielgrzymka …
*
Ta masa zniszczonego drewna, pozwoliłaby wstrzymać użytkowanie na terenie niemal 100 nadleśnictw w Polsce (czyli na obszarze 25% obszaru kraju) na cały rok. Tylko po co? Czy na następną pielgrzymkę?

Wielkanoc 2019 rok
Wciąż nie są to dni Zmartwychwstania Puszczy, i zwycięstwa nad piekłem i szatanem. Nie podzielimy się jajem życia i dobra. Od wielu dziesiątków lat jesteśmy świadkami zwycięstw nowego Piłata, Judasza i żydostwa, i uczestniczymy w tryumfalnym pochodzie zniszczenia. Narzucane prawa i nasza obojętność na zło nie przybliżają nas do szczęścia na ziemi i szczęścia wiekuistego.
Zły, pod postaciami współczesnych Piłatów, Judaszy i żydów wciąż zaślepia nasze oczy, zamyka serca – zamienia je w kamień.
Grzech milczenia i powolność złemu w obliczu dewastacji wspólnego dobra nie zawsze i nie dla każdego skończy się wybaczeniem.


Nazwiska odpowiedzialne za zniszczenia Puszczy. Samo się nie dzieje...
Nazwiska odpowiedzialne za zniszczenia Puszczy. Samo się nie dzieje…

Podstawą przeprowadzonej, przedstawionej powyżej statystyki jest podana masa martwego drewna w dniu 16 kwietnia 2019.
Przyjęto początek destrukcji lasów za dzień Decyzji 48/1998 DGLP w sprawie zakazu wycinki drzew i drzewostanów powyżej 100 lat (co de facto w perspektywie czasu likwidowało gospodarstwo leśne w 3 nadleśnictwach). Późniejsze rozwiązania prawne godzące w gospodarkę leśną, jej różnorodność czy bezpieczeństwo doprowadziło do stanu w historii Puszczy niespotykanego nigdy wcześniej.
Henryk Kowalczyk, aktualny Minister Środowiska, jest typowym przykładem urzędnika pełnego inercji, braku woli, braku wiedzy oraz złej tolerancji i głupoty, która niszczy narodowy skarb, dobrostan Polski i jej mieszkańców. Jednak skala i czas (od 1998 roku do dziś, a nawet w nieokreślony czas przyszły) trwania całego procesu może też wskazywać na jeszcze coś innego. To przykład celowego działania w złej wierze, i na szkodę.
„Nic już nie można zrobić” twierdzi dziś H.Kowalczyk – lecz to Dobra Zmiana najmocniej się do tej ruiny przyłożyła. Z całą pewnością wszyscy mają też wyrobione zdanie o państwowych służbach, prokuratoriach,etc, etc. W końcu państwo (zarówno PiS, PO czy innej polikliki) to „ch.j, d..a i kamieni kupa”.

Font Resize
Contrast