Autor

admin

Browsing
Moskwa - Kreml z Wikipedii
Moskwa – Kreml z Wikipedii

 

„Odporność na koronawirusa stwierdzono u 12% z ponad 50 tys. przebadanych na obecność przeciwciał mieszkańców Moskwy”*

Wszyscy jesteśmy tacy sami i zasługujemy na identyczną szczepionkę
Czy nasz Minister Zdrowia ma wrodzoną odporność? A Prezes? Czy też są tacy sami jak my? Sądząc po „Bólu…”, na co wskazywał Kazik Staszewski, nie musi tak być.
Czy bezwzględnie będziemy „wyszczepiać” wszystkich Polaków?
Czy testy badające nosicielstwo wirusa są odpowiedzialne? Czy jednak wymagają analiz i poprawek?
A co z testami odporności?
Bezwzględna wiara w połączeniu z nietolerancją to fanatyzm, a gdy tyczy kwestii z wiarą nie związanych, to nieuka i obskurantyzm.
Racjonalność i wiedza wskazują jednoznacznie, że każdy organizm jest niepowtarzalny i indywidualny. Indywidualna też jest jego odporność. Także na czynniki chorobotwórcze.
Wpychanie wszystkich do jednego szczepionkowego wora nie ma żadnego związku z nauką i racjonalnością.
Ludzie, którzy widzą taką potrzebę (obligatoryjnego czy obowiązkowego wyszczepiania) i konieczność, to płaskoziemcy  narzucający obskurantyzm innym. W dodatku pod pozorem wiedzy i nauki. A to tylko nieuka.

Przemysł chemiczny i farmacja
Polska ze swoimi sprzeniewierzonymi elitami wiedzie prym w podległości wobec brudnego biznesu, wspieranego pseudoedukacją, i zbiera bogate żniwo otumanionych.
Rozwój medycyny w coraz mniejszym stopniu odbywa się w kierunku leczenia i zdrowia ludzi. W coraz większym stopniu celem staje się zysk, niezależnie od leczenia i zdrowia.
Wszyscy dostrzegają zmienność człowieka. Także indywidualną odporność na choroby. Lecz współczesna medycyna nie zajmuje się w głównej mierze odpornością, lecz równaniem wszystkich w celu obniżenia kosztów (czytaj: maksymalizacji zysków) i ordynowania wszystkim jednej procedury. To obniżanie dzieje się kosztem naszego zdrowia i życia. Często niszczeniem wrodzonej odporności, niszczeniem odporności grupowej a może i populacyjnej.
Szczepionki.
Nie leczą, bo są kierowane dla zdrowej populacji, w tym tej jej części, która ma naturalną odporność.
Czy to nauka? Czy to medycyna i sztuka lekarska?
A co z zasadą Hipokratesa.

Witold Gadowski
Witold Gadowski – Komentarz Tygodnia

Gadowski wymienia nazwy leków i znika z YouTube
You Tube zdjął ze swojej strony odcinek „Czy jest lek” Witolda Gadowskiego, w którym omawiał potwierdzone klinicznie elementy związane z zagrożeniem koronawirusem (nieobecne w mediach, w mediach pełnych za to propagandy i straszenia). Omawiał też te poznane już właściwości wirusa i naszych organizmów, które ograniczają

Hydroxychinolina
Hydroxychinolina – budowa cząsteczki

koronawirusowi dostęp do naszego ciała, lub powodują wyleczenie z dużym prawdopodobieństwem. Nie siał paniki i strachu, wskazywał na źródła informacji i … został wycięty z portalu You Tube, bo niektóre leki (chinina,

receptura Toniku
Chinina jako element składowy toniku

chinolina, hydroksychinolina) są za tanie dla współczesnych koncernów, i jako związki chemiczne nie podlegają prawom autorskim i patentowym. Sam jego przekaz dyskwalifikuje też media głównego nurtu, nie tylko w Polsce.

Hydroksychinolina
Hydroksychinolina

To, że Prezydent Trump używa hydroksychinoliny, oburzyło wielu specjalistów od szczepionek, przyszłych szczepionek, i wiele mediów światowych.
Odcinek „Czyj lek” został wycięty. Metodą cenzorskich nożyc.
Żadna „polska elita” nie szanuje suwerenności własnego państwa i zapisów konstytucyjnych, choćby w kwestii nielegalności jakiejkolwiek cenzury. Bo  Polska to dla nich „ch.., d…a i kamieni kupa”, a nie normalne państwo.

 

Będą nas wyszczepiać

Ł. Szumowski
Łukasz Szumowski – poseł PiS, Minister Zdrowia, profesor

Jak leci i obowiązkowo, a pierwszą strzykawkę w d…ę prezesa wbije jego minister.

Moskwa zaś ma zamiar zbadać populację od 3 do 6 milionów mieszkańców w kierunku ich odporności.

 

 

Linki
* „Moskwa: odporność na koronawirusa stwierdzono u …” https://pl.sputniknews.com/swiat/2020052312458893-moskwa-badania-odpornosc-koronawirus-epideia-sputnik/
** „Czy jest lek” – Witold Gadowski  https://vimeo.com/404387052

Link artykułu, w którym m.in. czytelnik przypomni sobie, jak „wiedza i nauka” polskich profesorów i decydentów zmienia się tak szybko, jak zmieniają się wytyczne zewnętrzne. Czy jest to wiedza, czy bezwzględna subordynacja.
Maseczka w czas zarazy – być albo nie być

Paranoja ekologistyczna raczej nigdy się nie skończy. Wskazywanie, że człowiek jest elementem obcym w naturze lub wymuszanie na ludzkiej populacji przyznania się do win oraz do aktywnej skruchy za jej aktualny stan, to elementy terroryzmu ekologistycznego.
Dowiedziałem się, że przez te kilkanaście dni zakazu wstępu do lasu przyroda się odrodziła czy też odżyła.

To dalszy ciąg przedstawienia z serii jakież to dobroczynne skutki zakaz wstępu do lasu spowodował. Nie tylko jako kara dla tych, co zrobili sobie piknik, gdy kraj pogrążony w smutku,  i niemal w żałobie (a propos, czy żałoba narodowa w końcu się pojawi, czy czekamy …?).

Wygląda dziś na to, że jakieś interesa przy okazji i zwierzyna leśna poczyniła, bo moje ulubione Ministerstwo Środowiska ogłosiło w specjalnym komunikacie, że zakaz miał przyczynić się do odrodzenia przyrody. Jak niewiele trzeba (kilkanaście dni), by nowy minister kolejny sukces osiągnął. Czy sam tego dokonał?

Kwitnące śnieżyczki
Zakaz wstępu do lasu – czy rzeczywiście śnieżyczki odżyły?

Widzimy więc oczami wyobraźni, jak w spokoju nabrzmiewają pączki, i jak listki się otwierają na krzaczkach i drzewkach. Jaka cisza nastała, dzięki zakazowi (czyż nie był uzasadniony – sic!). Zwierzątka mogą się spokojnie wygrzewać w promieniach radosnego słoneczka i ze spokojem skubać świeżutką trawkę. Oczywiście trochę szkoda nam tej trawki. Ale tylko troszeczkę, tyci, tyci…
No i ten wilk cholerny. I lis. I jastrząb paskudny – czy na pewno naturalnie zakłócają to przyrodnicze odrodzenie. Czy to w porządku?

Realne zniszczenia przyrodnicze są czynione przez jednostki, które zarządzają przestrzenią gospodarczą, łącznie z władzami państw, w tym w Polsce. To legislacja i służby państwowe odpowiadają, np.: za polską wersję spalarni – czyli masowego sprowadzania śmieci do Polski oraz ich utylizacji przez spalanie. Odpowiada za to Ministerstwo Środowiska i podległe mu służby. Ministerstwo, które dziś wskazuje, jak ta uciemiężona natura odżyła dzięki zakazowi wstępu do lasu, zakazowi, który sama zmajstrowała1, aby za chwilkę rekomendować sobie samemu, jego wycofanie. Może ten obłęd – to skutek wirusa, który się do niektórych mózgów przedostał?

Ministerstwo Środowiska pełne ekoterrorystycznych teorii (i praktyki)2, przedstawia nam swoją wizję lasu bez człowieka, szkodliwości człowieka w lesie i szkodliwości w naturze.

Nie powiedziało ostatniego słowa. Nie przedstawiło nam swojej pełnej wizji natury bez człowieka i swojego oczekiwania w tym zakresie. Ale już napomknęło, albo mu się wymsknęło. Zakaz wstępu do lasu osłabiał żywotność i odporność człowieka, i był nielegalny (wskazanie RPO)

Zaraza uderza w człowieka, i redukuje jego populację.

Są środowiska, które widzą w tym odrodzenie dla natury. Natura się ożywia.

To generalnie żadna nowość. Takie ruchy istnieją na świecie od dawna. Ale nigdy ten kierunek nie był oficjalnie wskazywany, nawet w tak zakamuflowany, ale jednak jednoznaczny sposób.

Terroryzm ekologistyczny, którego przejawem jest radość z wykluczenia człowieka z obszarów leśnych (już nawet nie tylko parkowych), próbuje obarczać ludzi za to, jakie realne i nierealne zniszczenia można zaobserwować w przyrodzie. To oczywista manipulacja i kłamstwo zmuszać całą ludzką populację do fałszywego poczucia winy za zbrodnie, za które nie populacja odpowiada. Odpowiadają ideolodzy od konsumpcjonizmu i neoliberalizmu.

Znamy teorie, że człowiek jest całkiem zbędny na Ziemi. – W końcu zaraza, uderzając w człowieka, redukuje jego populację. Tym samym natura będzie miała się lepiej, na co nam z ukontentowaniem wskazuje Ministerstwo Środowiska wraz z całym swoim zapleczem.

1 Nielegalność wprowadzonego zakazu wg RPO – https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-rpo-brak-podstawy-prawnej-zakazu-wchodzenia-do-lasu
RPO do Ministra Środowiska ws wstępu do lasów, 7.04.2020

2 Polska strofuje Słowację w sprawie wilków a „Dzikie Życie prostuje”  – https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/polska-strofuje-slowacje-w-sprawie-wilkow-a-dzikie-zycie-prostuje

MŚ: w ciągu dwóch tygodni zakazu wstępu do lasów przyroda odżyła  – http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81843%2Cms-w-ciagu-dwoch-tygodni-zakazu-wstepu-do-lasow-przyroda-odzyla.html

 

 

Wiele mediów pod pozorem przekazywania ciekawego i powszechnie lubianego tematu nieustannie rozpowszechnia zupełnie inne wątki. Te poboczne kwestie są często oczkiem w głowie redakcji, bo to one niosą „kaganek oświaty”, niosą ideologię, która leży u podstaw ich (mediów) bytu.
Tworzenie nowego człowieka.
To powszechne sztuczki, w Polsce znane od samego początku istnienia Gazety Wyborczej1. Kraina Bugu – pismo zajmujące się etnografią i kulturą, polskiego dzikiego wschodu, przy tej okazji przemyca ideologię antropocentryzmu i bambinizmu – ideologię ekologizmu, która jest obca i nie  widoczna na obszarze dzikiego wschodu – naturalnego, racjonalnego regionu  i siermiężnego tradycją.

Anna Kamińska czyli egzaltacja

Kraina Bugu 24/2019 Uciec czyli wrócić - Anna Kamińska
Portret Anny Kamińskiej – Kraina Bugu 24/2019. Kiedy i skąd uciekła i gdzie powraca…

Anna Kamińska jest znana ze swojej książki o Simonie Kossak. Znam „Puszczę” Simony Kossak, słyszałem kilka jej popularnych opowieści przyrodniczych. Czy nie za bardzo uczłowieczała naturę?
Anna Kamińska odkrywa zaś nam swoją własną osobowość w wywiadzie, który się ukazał w numerze 24/2019 Krainy Bugu.
Ponieważ wywiad w dużej mierze dotyczył istoty postrzegania przez nią przyrody, takiej jaką by chciała by była, a zupełnie innego widzenia niż moje, tom się pofatygował skrobnąć parę zdań komentarza. Nic obraźliwego broń Boże. Po prostu starałem się uprzytomnić Pani Annie, jeśli by zwróciła uwagę na mój komentarz, i może jeszcze kilku osobom, które być może zaglądają na internetowe wydanie Krainy Bugu, że przyroda znajduje się zupełnie gdzie indziej. Nie znajduje się w jej głowie ani w żadnej innej. Tylko otacza ją, nas, niezależnie od tego, gdzie się znajdujemy. I nie za bardzo się przejmuje (natura) egzalotwanymi myślami na jej temat.
Ku mojemu zaskoczeniu, niewinny całkiem komentarz zniknął.
Egzaltacja zwyciężyła.
Nosił wilk razy kilka…

Anna Maruszeczko
Felieton Anny Maruszeczko na łamach „Krainy Bugu”

W kolejnym numerze 25/2019 odnajdujemy autorski wykład o wilku Pani Anny Maruszeczko. „Nie patrzmy wilkiem na wilka” to jeszcze jedna odsłona ekologistycznego spojrzenia na naturę. Wykorzystując zlepek słów i skojarzenia z ludowymi przysłowiami oraz powiedzeniami przedstawia nam swój stosunek do zwierzęcia. Nie analizuje jego natury, etologi, lecz odnosi się do zwierzęcia przez pryzmat ludzkch „uprzedzeń”. I tu określenie infantylizm przyrodniczy to łagodne nazwanie przekazu o wilku Pani Anny Maruszeczko.
Wilk zna granice możliwości swojego działania doskonale. Nie jest głupi i wie na co może sobie pozwolić w stosunku do człowieka. Może tyle, na ile ma przyzwolenie od człowieka, przyzwolenie od ludzkiej legislacji. Legislacji aspołecznej, nie konsultowanej z ludźmi, z poszkodowanymi, narzuconej przez nie mających praktycznego związku z naturą. Narzuconych przez wielkomiejski i ogłupiały ideologią miejski tumult ekologistycznego obskurantyzmu.
Traktowanie wilka jak idioty. Jak to może świadczyć o autorce oraz o ludziach, którzy mają podobne spojrzenie? Powielanie tego w nakładzie Krainy Bugu to nie element edukacji, nie element przekazu przyrodniczego. To element indoktrynacji pseudoekologicznej i ideologicznej manipulacji. Dotyczy to regionu, w którym wielu jego mieszkańców wciąz ponosi straty od wilka. Których krzywda, zamiast zrozumienia i ubolewania jest zastępowana arogancką agitką propagandową w kierunku bezwzględnego uwielbienia dla zwierzęcia.
Uratowałem wilka z niewoli. Polowałem też na wilka, a on na mnie.Człowiek jest też wilkiem – czy nie zasługuje na ochronę
A to przecież człowiek był i jest wilkiem. Także dla wilka, gdy zachodzi konieczność i potrzeba.
Ogromne straty gospodarcze i krzywda ludzka dzieją się przy okazji ochrony innego zwierzęcia – bobra. Ten temat dopiero stoi przed redakcją Krainy Bugu. Pewnie niebawem przeczytamy „Lament bobra – czyli o płaczu mordowanego zwierzęcia”.
Ochrona zwierząt, wilka, bobra podjęta przez państwo w największym stopniu odbywa się kosztem i krzywdą poszkodowanych. Państwo i powołane służby nie są zainteresowane realizowaniem swoich obowiązków w zakresie ochrony człowieka. Nie skapi za to grosza na propagowanie informacji o braku szkodliwości tych zwierząt i o ich pożytecznej roli w środowisku. To te elementy działań państwa są doceniane przez redakcje, nie tylko Krainy Bugu. Nie są zainteresowane stratami, ukrywaniem strat czy zwykłą ludzką krzywdą. Bohaterami czyni się działaczy ekologistycznych, suto uposażanych, walczących z ludzkimi oczekiwaniami, z ludzką krzywdą w interesie ideologicznych celów.
Działania w kierunku pomocy pokrzywdzonym i redukowaniu szkód (które obniżają nasz wspólny dobrostan) nie są satysfakcjonujące i wiąż pozostają w ukryciu w przeciwieństwie natłoku propagandy w kierunku przeciwnym.

Zwycięża też cenzura i uniformizm ideologiczny, nie respektujący innych horyzontów, nie tylko myślowych.
Czy to faszyzm, czy komunizm, ciemność czy zieloność, i w jakich odcieniach?

Prenumeruję Krainę Bugu
Od kiedy tylko się pojawiła na rynku. Obszar którym się zajmuje kwartalnik jest mi bliski. Istotna dla mnie jest szata graficzna. Kwartalnik porusza problemy etnograficzne, społeczne, kulturowe. Ostatnio częściej spotykam się z treściami przyrodniczymi o jednoznacznym wybarwieniu ekologistycznym. Przekaz ten pochodzi od ludzi nie mających związków z praktyczną wiedzą przyrodniczą i polega na powielaniu przez nich ideologicznych teorii, czy egzaltacji, antropomorfizmu i bambinizmu. Razi mnie, gdyż od lat obserwuję naturę praktycznie, a wcześniej pobierałem nauki przyrodnicze. Zdumiewa tym bardziej, gdyż Kraina Bugu generalnie nie zajmuje się osobowościami wielkomiejskich społeczeństw i kultur, lecz obszarem zdominowanym przez kulturę wiejską i takież społeczeństwo. A więc na co dzień zanurzonym w naturze i od niej w dużej mierze zależnym.
„Miastowe”, niejednokrotnie przenosząc się na wieś, uciekając z miasta, zabierają się zaraz za robienie porządków na tej wsi. A to rynny się zapuchają spadającymi liśćmi, a to drewno do kominka z lasu jest passe, i trzeba do miasta – do marketu, bo tam jest upakowane w ekologiczną siatkę, a to pianie koguta zaczyna doskwierać ,czy zapach obornika rzuconego na ziemię, a przecież wystarczyłaby garstka chemi z worka. Czy to tak ma wygladać obszar nadbużńskich okolic? Czy Kraina Bugu przenicowuje mi moja krainę na swoją wilkomiejską modłę?
*
Cel. Mierz. Pal…
Jaki jest cel pojawiającej się, czy przemycanej do Krainy Bugu indoktrynacji pseudoekologicznej?

Czy to jakieś zobowiązanie finansowe, czy własna inicjatywa? Pytam oczywiście wyłącznie o usyniety komentarz…
Wilk jest dziki i w tym leży jego natura, tajemniczość i piękno. Poluje i pożera piękne sarenki, zagryza pasące się kury i owce a nawet i bydło, które już takie piękne nie są. A jak zagryzie kompletnego brzydala tego świata, czyli człowieka? – No coż, przecież to jego natura, i wypadki się zdarzają. Miejmy nadzieję, że to nie będzie dziecko tej, czy drugiej Anny… Że to tylko Deny z Londynu wyciągniety w domu swoich rodziców przez lisa z łóżeczka. Taka jego (lisa) natura.
A naturą człowieka jest takie działanie by tych strat i szkód nie było. Gwarantem tego powinno być państwo i jego urzędy.
Ani redakcja Krainy Bugu, ani Anna Kamińska czy Anna Maruszeczko tych krzywd nie widzą i nie naprawiają. W żywe oczy kpią sobie z ludzkiej krzywdy.
Nie dostrzegaja prawdziwej natury, bo w niej się nie zanurzają. Widzą ją oczami telewizora i ideologicznego antropomorfizmu – lecz ten nie jest prawdziwy – to wymysł czlowieka na potrzebę literackiego przekazu.
Te elementy nie budują prawdy, i nie służą w gruncie ochronie tych zwierzat. Kalecząc ludzi niszczą też zasady ochrony tych zwierząt.
Nie ma tu miejsca, by poruszyć przy tej okazji zniszczenia materialne jakie się dzieją w ludzkich domostwach i w majątku wspólnym kraju. Zniszczenia etyczne i moralne zawsze idą w parze z fałszem każdego ideologicznego przekazu.


Źródła
1  Stanisław Remuszko – Gazeta Wyborcza i okolice  

"Gazeta Wyborcza" Początki i okolice (kalejdoskop)
Okładka książki St. Remuszki
Stanisław Remuszko
Po odejściu z redakcji Gazety Wyborczej już tylko ostracyzm

 

 

 

 

 


https://youtu.be/a3YDYH7Goig

Anna Kamińska – „Ucieć czyli wrócić
Anna Maruszeczko – „Nie patrzmy wilkiem na wilka

 

 

Jestem przekonany, że miasto nie było i nie powinno być domeną dzikich zwierząt – mogących stanowić zagrożenie dla człowieka. To przestrzeń ludzka.

Zwierzęta są inteligentne w przeciwieństwie do wielu ludzi, i dobrze wiedzą dziś, że miasto stanowi dla nich azyl bezpieczeństwa. Nie jest to sytuacja normalna, że właśnie przestrzeń miejska staje się przestrzenią niebezpieczną dla człowieka.
Wstecznictwo ekologistyczne buduje nową rzeczywistość, w której gwarancji dla ludzkiego bytu nie będzie. Za to koszty funkcjonowania wairactwa ekologistycznego ma pokrywać uciekający przed lisem i dzikiem człowiek.
Przypominam archiwalny artykuł o tym, jak może się kończyć tolerowanie pseudohumanizmu w stosunku do dzikiej w końcu natury: tragedie dzieci z Wielkiej Brytannii.
*
Czterotygodniowe niemowlę zostało zaatakowane 6 lutego około godziny 16.30. Dziecko znajdowało się w łóżeczku wewnątrz domu.

Deny w szpitalu
Deny po lekarskiej interwencji

Dziecko znajdowało się w łóżeczku wewnątrz domu.
Deny został wyciągnięty z łóżeczka, stracił palec, a lewa część jego twarzy została pogryziona. Matka dziecka słysząc krzyki odgoniła zwierze, kopiąc go i krzycząc.

W Londynie żyje około 10 tysięcy lisów. We wszystkich obszarach zurbanizowanych w Wielkiej Brytanii żyje ich około 30 tysięcy. Obrońcy natury wskazują na wyjątkowość ataków na ludzi. Dzikie zwierzęta atakują zazwyczaj gdy czują się zagrożone. Czy wiemy na pewno, kiedy czują się zagrożone na ulicach miast?
Zdarzają się jednak przypadki ataków, gdy nic nie wskazuje by zwierze było zagrożone! Czy to ataki z głodu, z powodu chęci zdobycia łatwego kęsa? A może to zwykła pomyłka?

Warto przypomnieć, że zdarzały się już podobne tragedie nie tylko w Londynie.

W 2002 roku we wschodnim Londynie doszło do ataku lisa na śpiące dziewięciomiesięczne bliźniaczki. Zostały mocno pogryzione. Prawdopodobnie nie uda się zatrzeć wszystkich śladów tego zdarzenia u jednej z nich.

Znana jest historia ataku lisa na śpiącego w domu chłopca w Kent, czy pogryzienie główki czternastotygodniowego dziecka w Dartford.
Zaraz obok znajduje się krótki wywiad z rodzicami dziecka.

Bliźniaczki pogryzione przez lisa
Dzieci poranione w wyniku ataku lisa. Nie wszystkie rany znikną bezpowrotnie

PS
Swoją drogą: ile żyje w Londynie psów ubieranych obowiązkowo w kagańce i smycze?

Portret lisa siedzącego
Portret lisa siedzącego, który latem 2019 roku przywędrował na moje podwórko – może chciał się przywitać….

Źródła:
http://polish.ruvr.ru/2013_02_10/W-Londynie-lis-pogryzl-niemowle/
Wielka Brytania: W Londynie lis pogryzł niemowlę  https://pl.delfi.lt/aktualia/swiat/wielka-brytania-w-londynie-lis-pogryzl-niemowle.d?id=60635641
Mother’s ‚nightmare’ after baby twins ‚mauled’ by fox, 7.07.2010:  http://www.bbc.co.uk/news/10251349

Fox attacked baby boy in own home, police say, 10.02.2013:   http://www.bbc.co.uk/news/uk-21399709
Fox bites off baby’s finger, 9.02.2013   http://www.guardian.co.uk/uk/2013/feb/09/fox-bites-baby-finger

Warszawa, 2013 rok

*
Zapraszam do poznania historii polskiej interwencji, w imię ideologicznego obskurantyzmu, przeciwko Słowacji, w interesie praw słowackiego wilka i przeciwko suwerenności tego państwa. Państwowy ekoterroryzm magdalenkowego zaprzaństwa:
„Polska strofuje Słowację w sprawie wilka”https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/polska-strofuje-slowacje-w-sprawie-wilka
„Polska strofuje Słowację w sprawie wilka a „Dzikie Życie” prostuje” – https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/polska-strofuje-slowacje-w-sprawie-wilkow-a-dzikie-zycie-prostuje

Pierwszy raz spotkałem wilka w Beskidzie Niskim. W Hucie Polańskiej, ponad kilometr powyżej kamiennego kościółka. Najadłem się strachu.
Drugi raz w zupełnie innych okolicznościach w okolicy Sokołowa Podlaskiego.

To było pod koniec lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Pracowałem w Lasach Państwowych. Pewnego razu zadzwonił leśniczy z informacją, że na podwórzu jednego z gospodarstw we wsi Żółkwy znajduje się uwiązany do drzewa wilk. Że jest z pewnością wściekły.

Uwiżany łańcuchem wilk
Wilk przywiązany łańcuchem do drzewa

Szybko zapakowałem się z kolegą do dużego Fiata, po drodze zabraliśmy zaprzyjaźnionego weterynarza.
W pół godziny byliśmy na miejscu.
Niewielka osada na kolonii. Drewniany domek w ogrodzeniu ze starych olchowych sztachet. Przed ogrodzeniem kilka owocowych drzewek.
Wiosna. Wczesna. Pąki dopiero nabrzmiewają.
Do jednego z drzew, na łańcuchu, uwiązany wilk.
Gospodarz tłumaczy, że go przyprowadził z lasu. Znalazł go we wnyku.
Trzyma go już trzeci dzień.
Karmi. Co dzień : jedna kura.
Wilk młodziutki i według diagnozy weterynarza zdrowy.
Decydujemy się go uwolnić.

Pojmany w lesie wilk
Wilk po pojmaniu go w lesie we wnyki, został sprowadzony do wsi i uwięziony
Łańcuchem do drzewa uwiązany
Młody wilk, pojmany w lesie we wnyk, uwiązany łańcuchem do drzewa

Widłami przyszpilamy łańcuch do ziemi i otwieramy karabińczyk. Wyjmujemy widły z ziemi.
Wilk jest wolny.
Wciąż jednak waruje przy drzewie.
Konsternacja. Patrzymy po sobie z niedowierzaniem. Jesteśmy ostrożni i nie mamy zamiaru zbliżać się do zwierza.
Po chwili i krótkiej naradzie zaczynamy go płoszyć. Machamy rękami, klaszczemy. Zaczynamy hałasować.

Wilk przywarował mocniej.
Wsiadam do samochodu. Zapuszczam silnik. Włączam światła. Jadę na wilka i trąbię.
Nic.
Wilk wciąż waruje.
Sprawa staje się poważna. Nie przewidywaliśmy takiej sytuacji.
Co robić?
Nie możemy zostawić wilka we wsi. Zbyt duże ryzyko. Nawet o tym nie myślimy.
Co robić?

Prosimy gospodarza by spróbował z traktorem. Za chwile wyjeżdża starą trzydziestką*. Warczy. Hałas na okolice. Jedzie na warującego wilka.
Przejechał nad nim.
Wilk wciąż waruje.
Nie wierzymy własnym oczom. Zaczynamy się denerwować.
Co robić?
Na podwórzu leży kilka świeżo przetartych kłód.
Decydujemy się.
Każdy bierze po dość solidnym oflisie*. Tak uzbrojeni zbliżamy się do wciąż warującego zwierza.
Na zmianę, systematycznie, zaczynamy go okładać.
Nie jest lekko. Ale po chwili nasz wysiłek zostaje nagrodzony.
Wilk się podnosi.
Jeszcze tylko kilka razów i powoli odbiega w stronę lasu.
Uratowaliśmy mu życie. Nauczyliśmy ostrożności i może bojaźni przed człowiekiem.
Ponad dwadzieścia lat. Do tej pory w okolicy nie pojawił się drugi wilk.
A wilków w Polsce jest kilkanaście razy więcej.

* trzydziestka – ciągnik Ursus C330
* oflis – skrajny, boczny kawałek po przetarciu kłdy, bez wielkiej wartosci użytkowej

Załączone zdjęcia to skany oryginalnych slajdów ORWO mających ponad 20 lat. Przepraszam za złą jakość. To jedyna dokumetacja i pamiątka zdarzenia sprzed wielu lat.

Warszawa, 2010 rok

30 lat później zmagamy się już z zupełnie inną rzeczywistością. Terroryzm państwowy niszczy nie tylko nasz wspólny dobrostan (przyrodę i zasoby), ale kąsa na arenie międzynarodowej.
Polska strofuje Słowację w sprawie wilka
Polska strofuje Słowację w sprawie wilka a „Dzikie Życie” prostuje
a humanizowanie i antropomorfizacja dzikich zwierząt, przenoszona do legislacji oraz obyczaju, prowadzą do strat w ludziach:

Dany w szpitalu po opatrzeniu ran
Deny w szpitalu

 „Lis wyciągnął miesięcznego Danego z łóżeczka w domu w Londynie i odgryzł mu palec ”

Budowanie fałszywego wyobrażenia o świecie i o własnych możliwościach były zasadniczymi elementami propagandy dla tworzenia i wprowadzenia w życie modelu transformacji  gospodarczej w Polsce po 1989 roku.

Propagowanie teorii, że pieniądz nie ma narodowości, że tylko własność prywatna stanowi o dobrobycie jednostki i kraju przeniknęło do Konstytucji i do systemu bankowego.
Zmiany jakie się wówczas dokonały, propagowane jako prywatyzacja, renacjonalizacja, reprywatyzacja czy powszechna prywatyzacja, w sposób zasadniczy zniszczyły majątek wspólny kraju. I choć miały zasilać kraj, to dziś jest on ogromnie zadłużony.
Straty majątku narodowego to ogromny armagedon także dla ZUS. I dla systemu świadczeń emerytalnych.
Praktycznie przestał istnieć rodzimy przemysł. Nawet maseczek ochronnych (piszę to w czasie zarazy 2020 r) nie można wyprodukować, tylko trzeba prosić o możliwość zakupu.

Nie możemy zapominać, że za tą rabacją stoją określone osoby: Mazowiecki, Wałesa, Balcerowicz, Glemp, Michnik i etatowi „działacze” Solidarności.
Uważam, że system emerytalny i poziom świadczeń powinien uwzględniać działalność niszczycielską klasy politycznej.

Odbudowa gospodarki nie jest możliwa bez narodowego i patriotycznego władztwa. Stąd niezbędne jest pozbawienie jakiegokolwiek wpływu magdalenkowych „elit” na kraj – jako cel zasadniczy.
Należy jednak mieć świdomość, że polska gospodarka może być wspomagana przez każdego z nas, na przykład przez świadome dokonywanie zakupów.

Nie jest prawdą, że nie mamy wpływu na nic. 
Już przez samą świadomość – mamy wpływ.
Przez odpowiedni wybór towaru do codziennego koszyka – mamy wpływ.
Przez brak udziału w wyborach lub brak poparcia dla magdalenkowych poliklik (PO, PSL, SLD, PiS oraz ich mutacji: RAZEM, Solidarna Polska, Kukiz15, etc) – mamy wpływ.

Aplikacja POLA pomaga robić świadome zakupy
POLA – podręczna aplikacja na telefony komórkowe

Aplikacja „Pola” wspomaga nas w dokonywaniu zakupowych wyborów. Kod kreskowy umożliwia poznanie wielu elementów związanych z towarem i jego wytwórcą. – Nie wierz, że to nieważne.
Poznając producenta dowiadujemy się nie tylko o miejscu powstawania towaru. Dowiadujemy się o pochodzeniu własności, i o kierunku transferu korzyści jakich dodajemy nabywając towar – nie bez znaczenia jest to, gdzie lądują na końcu nasze złotówki.

Ma znaczenie nasz własny kapitał
Twój kapitał.
W wiekszości skromny, ale dziś skazany przez magdalenkowe „elity” na obowiązek bankowy – czyli na zasilanie nim banków w celu eliminowania  fizycznego obrotu gotówką. Nie masz już możliwości samodzielnego dysponowania wypłatą za pracę w postaci gotówki, czyli pozbawiono Cię prawa do dysponowania swoją własnością. Ma znaczenie, które banki są przez Ciebie zasilane – bo już tylko nieliczne pozostają polskie.

„Pola” wraz ze świdomością potęgi naszych codziennych zakupów oraz kierunków lokowania naszego kapitału – miesięcznych zarobków, wspomagają naszą walkę o suwerenność. Suwerenność kraju, której rabacja magdalenkowa się wyzbyła narzucając Polsce stan kolonii.
Staraj się pamiętać, że MOŻESZ.
Możesz zasilać własną rodzinę i budować jej przyszłość.

Ale możesz też nie zwracać uwagi na to wszystko i wspomagać dostatek Niemca, Jankesa czy Żyda i ich rodzin. Możesz, bo jest to ładnie zorganizowane i ułożone. W kolnii.

https://www.pola-app.pl/

To bardzo przemyślana decyzja. Zapadła z premedytacją i świadomością strat.
Michał Woś (1991), absolwent prawa UJ - Minister Środowiska
Michał Woś (1991) – Minister Środowiska
Podobnie jak wykorzystywanie leśników do utrzymywania porządku na terenie Puszczy 3 lata temu (zarządzona przez K. Tomaszewskiego i J. Szyszkę), tak i ta decyzja to celowe działanie w kierunku obniżenia rangi leśników i leśnictwa w Polsce.

Leśnictwo i leśnicy jeszcze w czasie rządów PO/PSL stanowili znaczacą w państwie grupę zawodową, znaczącą społecznie i politycznie.

Obecne rządy poprzez wykorzystywanie autorytarnych władz leśnych działają w kierunku eliminacji potencjału tej grupy, od zawsze służącej własnemu krajowi i cieszącej się autorytetem w społeczeństwie.

W wiekszości leśnicy nie utożsamiają sie z nadawaną politycznie centralą oraz wytworami jej legislacji.
Andrzej Konieczny, były wiceminister w MŚ, Dyrektor Generalny LP
Andrzej Konieczny – Dyrektor Generalny Lasów Państwowych

Niszczenie lasów i kraju, których  symbolem jest obecny stan Puszczy Białowieskiej w trzech nadleśnictwach (Białowieża, Browsk i Hajnówka), niespotykany nigdy wcześniej w jej histori, to element celowego działania i kierunkowej legislacji.

Niszczenie zwiazków leśników ze społeczeństwem dziś obserwujemy pod postacią decyzji zamknięcia przestrzeni 30 procent połaci kraju pod pretekstem walki z propagandową pandemią.
Ten zakaz z pewnością nas nie uzdrowi.
Jan Kochanowski - fragment z nagrobka poety
Jan Kochanowski – fragment nagrobka poety.

Ślachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.

Jan Kochanowski

Dzisiejsza szkoła to już nie to samo co wczorajsza. Ja pamiętam do dziś, ale premierowi Morawieckiemu Mateuszowi zabrakło pamięci. A uczył się po naszemu, nie jak jego dzieci.

Mamy więc zarazę.
Nasz stan zdrowia i stan służby zdrowia niewiele odbiegają od stanu pamięci Premiera. I choć mina tęga, to rzeczywistośc – widzieliśmy – skrzeczy.

Między innymi Gazeta Grakowska poinformowała o zwolnieni położnej
Nie realny brak maseczek stanowi problem, lecz mówienie o tym.

Nie można rzecz jasna tego skrzeczenia upubliczniać, bo wówczas mamy już sianie paniki – o czym przekonała się pielęgniarka oddziału położniczego szpitala w Nowym Targu, gdy delikatnie napomknęła, że brak maseczek.

A po cóż maseczki?

GIS przeciwko powszechnemu stosowania maseczek ochronnych
Główny Inspektor Sanitarny przeciwko maseczkom
Maseczkom STOP
Zakaz wstepu w naseczkach

Czyż nie można stracic równowagi czytajac
Każdy może zwątpić…
Nawet WHO jednoznaczne wg Gazety Wyborczej
Gazeta Wyborcza jak zwykle na czele

Jeszcze nie tak dawno w telewizorze widziałem znawców, którzy przekazywali publiczności, że maseczki to właściwie szkodliwe są. Zbierają przecież na sobie tego koronę, i jak amen w pacierzu – zaraz z człeka zimny trup.
Z wielkim niesmakiem oglądałem więc, jak nasz umiłowany Prezydent informował w tejże (telewizorni), że czterdzieści pięć minut negocjował z Chinami zakup maseczek. – Jak mu nie wstyd telewizora nie oglądać i tak społeczeństwo bałamucić, i to w czasie zarazy.

Mnie wstyd.
Oczywiście, że jesteśmy gotowi.
Niech no tylko przyjdzie.

Zapomnijmy, że to PRL zbudował szkoły, które łatwo można było adaptować na szpitale. Ba, nawet autobusy projektowano tak, by je łatwo było na ambulansy …
Pieniądz nie ma narodowości, uczyli nas Ojcowie Narodu: Mazowiecki, Balcerowicz z Sorosem, Wałęsa, Bielecki z Tuskiem, wspomagani przez tuzów z Solidarności Krzaklewskiego i Buzka. W konsekwencji zlikwidowaliśmy 1000 szkół na tysiąclecie, wcześniej zamknęliśmy własny rynek, zrezygnowaliśmy z własnej gospodarki, i natury, która obdarowała nas swoimi zasobami odnawialnymi i nieodnawialnymi. Nawet wodę z ziemi spuściliśmy do morza, mamiąc się, że bóbr nie pozwoli nam uschnąć na pieprz. I Najjaśniejsza Panienka.

Polscy chemicy mają program na tanie syntezowanie i wytwarzanie leków
Program opracowany przez zespół prof. Grzybowskiego ułatwia procesy produkcji leków i czyni je tańszymi.

Prof. Grzybowski przez delikatność nie mówi o rynku Polski, gospodarce, zasobach magdalenkową rabacją zniszczonych. O fabryce maseczek …
Gdzie dziś moglibyśmy być?

A maseczki?
Okazało się, że w Chinach najbliżej, bo sojusznicy, którzy nas wyzwolili z sowieckiej niewoli, nawet się nie zająknęli w poczuciu sojuszniczej odpowiedzialności. – Jałta się nawet rumieni.

Módlmy się więc przed telewizorami, którymi junta Jaruzelska obdarowała nasz Święty Kościół. To zawsze nas wyzwalało. Dziś też wyzwoliło z 30 miliardów Komisji Majątkowej i obdarowało czyścicielami kamienic. Oby ich też dorwał. Amen.

Macierewicz żąda przywrócenia mszy świętych. A pamiętacie okręty podwodne za 1 złotówkę. Ta paranoja nie szybko się kończy.

Minister Zdrowia
Łukasz Szumowski – Minister Zdrowia

Minister zdrowia, nie może kontestować zaleceń WHO, niezależnie od ilości miejsca w zakładach pogrzebowych. Spolegliwość polityczna daje i tu znać o sobie. Co będzie jeszcze rekomendował Minister Zdrowia?

List otwarty w sprawie obowiązku noszenia maseczek ochronnych
List otwarty w sprawie obowiązku noszenia maseczek ochronnych: https://www.politykazdrowotna.com/56612,list-otwarty-ppoz-noszenie-maseczek-powinno-byc-obowiazkowe

 Czytamy w liście otwartym lekarzy kompletnie inne przesłanie od tego wpajanego czerni przez przedstawicieli służb i władzy od samego początku zarazy.
„Eksperci i naukowcy wskazują jak ważnym jest zasłonięcie ust i nosa. Maseczka nie musi być najwyższej jakości. Skuteczne są zwykłe, kilkuwarstwowe, harmonijkowe, a nawet zrobione w warunkach domowych. Maski mają jeszcze jedną ważną zaletę: ograniczają ruchy mimowolne rąk: drapanie, pocieranie, dotykanie do ust oraz nosa. To jest kolejne zagrożenie zarażenia. Maseczka – naszym zdaniem – jest ważniejsza niż rękawice jednorazowe. Ręce zawsze można umyć – podkreśla Bożena Janicka, prezes PPOZ.
Ostatnio posłowie i senatorowie RP, podczas obrad zostali wyposażeni w maseczki. Osoby potencjalnie zdrowe i nie udzielające pomocy chorym w Parlamencie! Było to posunięcie właściwe i odpowiedzialne, ale ochrona przed transmisją koronawirusa – naszym zdaniem – powinna dotyczyć nie tylko osób publicznych, ale wszystkich Polaków. „

A polskie szwalnie czekają. Może nie spełniają takich higienicznych wymogów, które uzgodnił Duda z prezydentem Chin w trakcie 45-minutowej rozmowy. Ale przecież mógłby uzgodnić to przez telefon z polskim krawcem. Rozmowa by była tańsza, bardziej zrozumiała, a poza tym łatwiej mógłby miejscowego krawca skontrolować.
Mógłby mu też nakazać, by stosowną instrukcję w klasycznym, literackim języku polskim dołączał. Że na przykład: „Przed pierwszym użyciem uprać w detergencie w temperaturze 60 stopni Celsjusza i wyprasować w temperaturze 150 stopni. Używać w stanie suchości. Do wielokrotnego użycia przy zachowaniu procedury prania i prasowania po każdorazowym zdjęciu.”
Nie da się. Nie umie się. Nie chce się.
A może bardziej ufa służbom podległym prezydentowi Chin? – W końcu wiadomo, że tu „Ch.., du.., i kamieni kupa”.

 

Ciekawe, w który miejscu epidemii byłyby dziś Chiny, gdyby czekały na zalecenia WHO, oraz ich ostrzeżenia przed stosowaniem maseczek.

Warszawa, 28 marca 2020 r

Font Resize
Contrast