Autor

admin

Browsing

Sosna – w Polsce spotykamy kilka jej gatunków: zwyczajną, czarną, żółtą, smołową, kosodrzewinę, limbę, Banksa, Jeffreya…
Najliczniejsza i najpospolitsza jest sosna zwyczajna (
Pinus sylvestris L.). Ma też największe znaczenie gospodarcze. Zajmuje dziś ok. 58 procent powierzchni lasów i stanowi ponad 65 procent zasobów drzewnych Polski. Jest gatunkiem dominującym w lesie, krajobrazie, gospodarce…

Pinus sylvestris -_Köhler Medizinal Pflanzen

Każdy wie jak wygląda sosna. Albo chociaż mu się wydaje, że wie (co można skonfrontować z zamieszczonymi zdjęciami najstarszej sosny).
Ale nie każdy zna wiele innych ciekawych szczegółów o tym gatunku (np. o właściwościach olejków eterycznych, o syropie z młodych przyrostów czy niedojrzałych szyszek, o płynach do kąpieli, o stroiszu sosnowym, o paszy, itd. itd., itd.). Z pewnością są też tacy, których interesują zagadnienia odczuwania przez sosnę, jej wrażliwości czy wręcz duszy a nawet i rozumu – te elementy humanizowania natury, dziś zdają się istotniejsze od wrażliwości i odczuć do zwykłego człowieka. Ale czy są realne, czy to raczej spekulacje?
Artykuł jest poświęcony najstarszej sośnie w Polsce: najstarszemu drzewu i być może najstarszemu lasowi sosnowemu.

 

Najstarsza sosna – drzewo

Najstarsza sosna w Polsce Mińsk Mazowiecki – Mapy Google
Najstarsza sosna w Polsce Mińsk Mazowiecki – Mapy Google

Najstarsza sosna rośnie w centralnej Polsce, w okolicach Mińska Mazowieckiego. Gdy spojrzymy na nią nie wzbudzi w nas entuzjazmu, gdyż nie przypomina typowego drzewa z boru sosnowego. Ale może z tego powodu wzbudzi zaciekawienie i podziw?

Najstarsza sosna w Polsce rośnie obok ruchliwej drogi
Najstarsza sosna w Polsce rośnie obok ruchliwej drogi

Wszebora nie przypomina znanych sosen mazurskich z okolic Taborza (ekotyp najbardziej znanej i cenionej w Polsce sosny taborskiej) czy „Grubej Kaśki” rosnącej w Nadleśnictwie Młynary. Pod Mińskiem Mazowieckim widzimy wielopniowe drzewo, przysadziste, niezbyt wysokie, rozgałęzione. Widok tej sosny może sugerować, że nie wyrosła w lesie. Raczej na jego obrzeżu. A może nawet w szczerym polu? A może jej wygląd to wynik uszkodzenia mechanicznego lub biotycznego? Dziś już tego jednoznacznie nie przesądzimy.
Piszą, że ma ponad 360 lat. Wyrosła prawdopodobnie w okresie szwedzkiego potopu. Pewnie kiedyś nawiercili pień specjalnym świdrem Presslera i policzyli słoje by określić jej wiek.

Świder presslera_aspress_Od dendrochronologii do dat_ - http___www.aspress.com.pl_datowanie
Świder presslera – Od dendrochronologii do dat_ – http___www.aspress.com.pl_datowanie

Od 2016 roku sosna nosi imię Wszebory (https://minskmaz.com/news/najstarsza-sosna-w-polsce-ma-juz-imie).

Najsłynnjejszy polski dąb Bartek rosnący w Zagnańsku liczy ok. 650 lat. A najstarszym drzewem w Polsce jest cis z Henrykowa Lubańskiego (Przedgórze Sudeckie), którego wiek jest szacowany na około 1300 lat.

 

 

 

 

 

 

Najstarsza sosna – drzewostan/populacja

Pinus sylvestris zasięg wg Euroforgen
Pinus sylvestris zasięg wg Euroforgen

Wielu wskazuje, że na obszarze Polski sosna zwyczajna ma swoje optimum warunków. Tu osiąga dobry przyrost i gabaryty. Gdy spojrzymy na mapę zasięgu rzuca się w oczy szerokie spektrum występowania w Europie i Azji. Dodać można jeszcze niektóre regiony Ameryki Północnej, gdzie stanowi też element gospodarczy, choć w niektórych stanach USA traktowana jest jako gatunek inwazyjny i poddawana bezdusznym restrykcjom (nie wiem jednak jakie tam osiąga rozmiary?).
Wróćmy jednak do Polski.
Postarajmy sobie uzmysłowić, że jeszcze 100 wieków temu Polska była niemal w całości pokryta lądolodem (i pamiętajmy, że epoka lodowcowa wcale się nie zakończyła). Wraz z wycofywaniem się lodowca ziemie Polski były zasiedlane przez świat roślin. Najpierw te prymitywne, i odporne a później te bardziej złożone, trawy, rośliny zielne, krzewinki, krzewy. W końcu drzewa. Choć oczywiście nie musiało to tak właśnie wyglądać. Wiele rzeczy tłumaczymy sobie przecież przez ludzkie i dzisiejsze postrzeganie świata, co najczęściej okazuje się błędne. Przyroda i natura były i będą dla człowieka zagadką.
Z całą pewnością jednak, gdy piszę o drzewach, to najpierw pojawiły się lekkonasienne: wierzby, topole – gatunki pionierskie. Także i sosny, których nasiona zaopatrzone w lekkie i znacznych rozmiarów skrzydełka mogą być przenoszone na znaczne odległości. Również pyłek sosny, wyposażony w komory powietrzne może być przenoszony nawet na setki kilometrów.
Zasiedlanie ziem Polski odbywało się generalnie z południa. Nie istotne jest rozważanie czy z południowego wschody, zachodu, etc, jak nie jest istotne wiązanie tego z granicami administracyjnymi czy państwowymi.
Wraz z naturą na obszary dzisiejszej Polski wdzierał się człowiek. Jakże naturalny. Jakże zależny od natury. Do dziś. I na zawsze. To uświadamia nam spójność historii natury ożywionej: świata roślin, zwierząt i człowieka na terenie naszego kraju. To uświadamia, że naturalność jakiejkolwiek przyrody, w tym także lasu, bez człowieka, to tylko propagandowa agitka (na co zdawać się wskazuje sens wypowiedzi prof. Kazimierza Tobolskiego – zobacz artykuł A.Sawickiego).
Sosna weszła, a raczej wleciała do Polski z południa.

Najstarsze stanowisko sosny - Torfowisko Tarnawa Wyżna, Mapy Google www.google.pl
Najstarsze stanowisko sosny – Torfowisko Tarnawa Wyżna, Mapy Google www.google.pl

Dotychczasowe badania palinologiczne wskazują, że jednym z najstarszych miejsc, gdzie bez przerwy od ponad 9 (czy nawet 12) tysięcy lat trwa, jest torfowisko/bagno Tarnawy Wyżnej w Bieszczadach (dziś w zarządzie Bieszczadzkiego Parku Narodowego).
Do badań palinologicznych często używa się komorowych świdrów, działających na podobnych zasadach do świdra Presslera. Są jednak znacznie większych rozmiarów. Świder Hellera, tak się nazywa, to podstawowe narządzie do ręcznego pobierania próbek glebowych.
Wciąż obserwujemy tam sosnę. Gwarantowane jest miejsce. Gwarantowany jest gatunek.

Diagram pyłkowy osadów późnoglacjalnych i holoceńskich torfowiska koło Tarnawy Wyżnej, Bieszczady, dolina Sanu; wg M.Ralskiej-Jasiewiczowej 1972, 1980, daty wg D.Nalepki i A.Walanusa
Diagram pyłkowy osadów późnoglacjalnych i holoceńskich torfowiska koło Tarnawy Wyżnej, Bieszczady, dolina Sanu; wg M.Ralskiej-Jasiewiczowej 1972, 1980, daty wg D.Nalepki i A.Walanusa

Lecz nie mamy potwierdzenia ze strony nauki, że kod genetyczny palinologicznych śladów pyłkowych sprzed 9000 czy 12000 lat jest identyczny z kodem dzisiejszych drzew. Nie znam badań w tym kierunku (?).

Torfowisko na Tarnawie Wyżnej z widocznymi sosnami
Torfowisko na Tarnawie Wyżnej z widocznymi sosnami
Torfowisko na Tarnawie Wyżnej z widocznymi sosnami
Torfowisko na Tarnawie Wyżnej z widocznymi sosnami

Gdy idziemy dziś specjalnie wytyczoną ścieżką przez bagno Tarnawy Wyżnej, widzimy wśród wielu drzew i krzewów także sosnę zwyczajną. Jest i trwa w tych trudnych warunkach. Trudnych, ale nie dla gatunku pionierskiego. Ślad pyłkowy sosny zwyczajnej jest tu obecny trwale od okresu Allerodu do dziś.

Zasięg „naturalny” sosny wg prof. Władysława Szafera

Trwa, choć trwać tu nie powinna, gdyż oficjalny zasięg (nazwany zasięgiem naturalnym) sosny zwyczajnej leży na północ od Bieszczad. Tak przesądził profesor Władysław Szafer w latach 20-tych XX wieku (mimo krytyki wielu innych) i tak to przyjął Euroforgen. – Czy mieli i mają rację?

Profesor Ryszard Zaręba tak pisał w 1994 roku: „Mapy zasięgów w Polsce oparte są na podziale Szafera (1919, 1954, 1972). Były to mało dokładne, popularne opracowania do atlasów geograficznych, które w późniejszych wydaniach między- i powojennych nie zostały poprawione z uwagi na nieugięte stanowisko Szafera względem innych autorów przedstawiających swe koncepcje zasięgów drzew. Autorytet Szafera był tak znaczny, że nawet jego uczniowie w podstawowym naukowym dziele „Szata roślinna Polski” z 1974 roku, nie uwzględnili nowych badań z zakresu rewizji zasięgów drzew.”

Pinus sylvestris EUFORGEN European forest genetic resources programme' - www_euforgen_org
Pinus sylvestris EUFORGEN European forest genetic resources programme’ – www_euforgen_org

Czymże są opracowania naukowe, nie uwzględniające realiów? Tak realistycznych, że możemy je osobiście dotknąć i zrobić sobie z nimi selfie….

Czymże jest praktyka podążająca za naukowym fałszem?
Dziś w Polsce gwałtownie wskazuje się na naturalność, dziewiczość wielu obszarów. Mają je posiadać Puszcza Białowieska czy też „odwieczna” Puszcza Karpacka z okolic Birczy – nie przedstawiając przy tym żadnych dowodów.
Pomijany jest natomiast obszar bagna Tarnawy Wyżnej, niedostępnego dla człowieka, gdzie od czasu zejścia lodowca trwa nieprzerwanie Sosna zwyczajna. Trwa wbrew błędnym opisom geografii zasięgu profesora Władysława Szafera czy autorytetów Euroforgenu.
Najstarszy, naturalny las w Polsce. – Sosnowy!
Niemal tak dziewiczy, jak go lodowiec zostawił.

*

Euroforgen – europejski program leśnych zasobów genetycznych – to międzynarodowy program współpracy, który promuje ochronę i zrównoważone użytkowanie genetycznych zasobów leśnych w Europie jako integralną część zrównoważonej gospodarki leśnej (http://www.euforgen.org/). Został utworzony w 1994 roku. W wyniku rezolucji przyjętej w 1990 r. Podczas pierwszej konferencji ministerialnej procesu Forest Europe. (http://www.euforgen.org/about-us/overview/ ); Euroforgen tak widzi zasób sosny zwyczajnej w Europie i Polsce (http://www.euforgen.org/species/pinus-sylvestris/ )
zasięg naturalny – naturalne granice występowania rodzimego gatunku drzewa wyznaczone przez czynniki przyrodnicze, klimatyczne i siedliskowe – http://www.jubileusz.ibles.pl/postery/p-32.pdf ; z reguły to jednak człowiek wytycza i określa granice naturalne zasięgów drzew (często, jak to zwykle bywa, mylnie – przyp. autora)
palinologia – nauka o pyłku roślin i zarodnikach grzybów. Jej głównym celem jest rozróżnienie i systematyzowanie ziaren pyłku w badaniach taksonomicznych oraz odtwarzanie historii szaty roślinnej w minionych tysiącleciach. Ziarna pyłku są bardzo odporne na zniszczenie – posiadają niezmiernie twardą ścianę komórkową, której część zewnętrzna, zwana egzyną, zbudowana jest z bardzo odpornych substancji – sporopolenin, dzięki czemu mogą przetrwać w osadzie dziesiątki tysięcy lat. Laboratoryjne próby dowiodły, że nie ulegają one zniszczeniu nawet przy ogrzaniu do 300 °C oraz przy traktowaniu stężonymi kwasami.(wikipedia)
Allerod – ciepły okres interstadialny u schyłku ostatniego glacjału, pomiędzy starszym i młodszym dryasem. Trwał od 11 866/12 126–10 847/10 896 lat BC (wikipedia)

Linki
Wszebora – najstarsza sosna w Polsce; Trafić nie jest trudno: jadąc w Mińsku Mazowieckim ulicą gen. Sosnkowskiego należy skręcić w ulicę o nazwie Stankowizna. Po minięciu mostku na niewielkiej strudze, która się nazywa Srebrna, w odległości ok 100 metrów od mostka, dostrzeżemy ją  po prawej stronie drogi. Nie trzeba wcale wytężać wzroku by dostrzec jej charakterystyczny kształt oddalony ok 20-30 kroków od skraju jezdni.
Sosna taborska w Nadleśnictwie Miłomłyn – (https://www.youtube.com/watch?v=8Ae2guuUeGc)
„Gruba Kaśka” – pomnik przyrody w Nadleśnictwie Młynaryhttp://www.mlynary.olsztyn.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/-gruba-kaska-kandydatka-na-miss-drzewa-2020

Magdalena Ralska-Jasiewiczowa – „The history of vegetation in the Bieszczady Mts. (S.E. Poland) during the past 12000 years” – https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=2ahUKEwiGtuGs6dXmAhWQtIsKHXSOBugQFjAAegQIAxAB&url=http%3A%2F%2Fretro.seals.ch%2Fcntmng%3Fpid%3Dgbi-002%3A1992%3A107%3A%3A439&usg=AOvVaw0VzfJ_9XjFba0cRREL5XM4
Magdalena Ralska-Jasiewiczowa – „TYPE REGION P-e: THE BIESZCZADY MTS.” acta palaeobotanica
v. 29 (2) : 31–35, 1989 – https://botany.pl/ibwyd/acta_paleo/act-p29.htm
Praca pod redakcją Andrzeja Góreckiego i Bogdana Zemanka – „Bieszczadzki PN – 40 lat ochrony” – http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=58870

Michał Parczewski, Andrzej Pelisiak, Kazimierz Szczepanek – „Najdawniejsza przeszłość polskich Bieszczadów” – https://docplayer.pl/24370159-Najdawniejsza-przeszlosc-polskich-bieszczadow-the-oldest-polish-bieszczady-history.html
Artur Sawicki – „Rodzime drzewa poza granicami zasięgu gatunkami obcymi. Sztywne podziały” – https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=2ahUKEwit88z17tXmAhXQs4sKHSK4CKwQFjABegQIBBAB&url=https%3A%2F%2Fwww.ibles.pl%2Fdocuments%2F10180%2F50318%2FZasiegi-drzew.pdf&usg=AOvVaw15L3O4a80DOnhCm5PW0ZTY

paneuropejska strategia ochrony: http://www.euforgen.org/publications/publication/pan-european-strategy-for-genetic-conservation-of-forest-trees-and-establishment-of-a-core-network-o/

Podobne wyniki badań znajdujemy też w innych rejonach Polski, np. na torfowiskach Zieleńca (G. Orlickie/Pogórze Orlickie, Sudety)

Z całą pewnością walczyli za dzisiejszą Polskę?
walczyli za Magdalenkę
walczyli za Michnika i Mazowieckiego
walczyli za Reagana i Sorosa
zginęli za Balcerowicza i Lewandowskiego
za Bieleckiego i Kulczyka
za wojnę w Iraku i Afganistanie
za neobanderyzm i Jedwabne
za Glempa, Ambroziaka i Komisję Majątkową
za reprywatyzację kahałów i Ustawę 447.
Walczyli za Polskę i solidarność.

 

pieśń pierwotnie śpiewana przez Jana Krzysztofa Kelusa

Czyż ktoś może nie wiedzieć o Fryderyku Chopinie i miejscu jego urodzenia – Żelazowej Woli, miejscowości położonej na skraju Puszczy Kampinoskiej, dziś w zarządzie Ministerstwa Środowiska.
Szkoda, że jej
(Puszczy) związki z pobliskim Dworem – miejscem rodzenia kompozytora, zmagają się z konformizmem i dyletanctwem urzędników Ministerstwa Środowiska…
Lecz dziś optymistycznie spoglądajmy na pami
ątki po naszym największym rodaku. Miejsce, które odwiedzam od lat, w pobliżu którego rodziła się moja Babcia, jest mi szczególnie bliskie. Frycek przesiąkł folklorem okolic, atmosferą wsi, której niestety już nie ma. Ale jej ułomki zdążyłem poznać, także dzięki opowieściom Babci. A muzyka wsi jeszcze długo będzie brzmieć w sercach, w duszy Polaków. Jesteśmy z tej ziemi, tak jak Chopin, jak moja Babcia, ja i moje dzieci.
Brak mi niewielkiego skansenu w pobliżu, a okolice kościoła w pobliskim Brochowie (gdzie Fryderyk Chopin był chrzczony) są obrazem polskiej edukacji i braku autorytetów.
Z radością obserwuję zmiany, które się dokonuję w samej Żelazowej Woli. I mam nadzieję, że to ciągły proces.
Na parkingu
przy parku porozmawiamy z artystami (może nie dla każdego to artyści, lecz się mylą) – niektórzy z nich to wspaniali gawędziarze. Niech trwają. Bo wzmacniają klimat miejsca.
Chciałbym, by i dobór personelu był nakierowany na ludzi potrafiących rozmawiać ze zwiedzającymi,
którzy by czuli swoistą misję, a nie wykonywali jedynie zadaną robotę…
Park jest coraz wspanialszy. Oczywiście ogród to rzecz żywa i zmienna w czasie. Lecz już dziś czułem się w nim dobrze. Może jeszcze tylko woda w stawie… Może …. – No cóż, człowiek nigdy nie ma dość.
Odwiedzajcie Żelazową Wolę,
spacerujcie po ogrodzie, zanurzcie się w muzyce sączącej się zewsząd, zajdźcie do kina, obejrzyjcie wystawy…

                                                                                                                                                           w tle muzyka w wykonaniu Artura Rubinsteina

PS
Przydałby się mocny przekaźnik sygnału WiFi (a w kawiarni/barze niedopuszczalnym jest brak tej sieci!). Czy trzeba to wytykać w dzisiejszym świecie i czasie?

Fryderyk Chopin, rzeźba w drewnie
Fryderyk Chopin, rzeźba w drewnie

 

Czy rzeczywiście powinniśmy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Białowieski Park Narodowy swoje początki bierze od obszaru pierwotnie zwanego Rezerwatem. Rezerwat utworzono przed powstaniem samego Białowieskiego Parku Narodowego – istnieje od 1921 roku. Zasady jakie tam ustanowiono obowiązują praktycznie do dziś – obserwacja i monitorowanie stanu przyrody. Ten stan „ochrony” trwa od 98 lat.

Czy to jest ochrona? O tym innym razem.
Od około 80 lat stan przyrody w Rezerwacie jest cyklicznie sprawdzany i opisywany. Pierwszy opis zasobów, zróżnicowania przyrodniczego jaki tam obserwowano nastąpił w kilka lat po utworzeniu Rezerwatu. To stan otwarcia. Od tamtej pory inwentaryzacja przyrodnicza jest dokonywana cyklicznie na stałych powierzchniach próbnych.

Analiza zmian przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego.

prof. Bogdan Brzeziecki
prof. Bogdan Brzeziecki

Kilka lat temu profesor Bogdan Brzeziecki przedstawił analizę zmian jakie nastąpiły w środowisku przyrodniczym Rezerwatu. Zmian jakie zaobserwowano w okresie niemal wieku. Są to badania podstawowe, a więc ich wyniki nie mogą być w żaden sposób podważone. Opisują fakty, więc są rzeczywiste. Nie mają żadnego związku ze statystyką czy innymi metodami badawczymi (gdy nie czynione są badania podstawowe, tylko prowadzone analizy w oparciu o fragmenty, urywki, ułomki), które mogą być obarczone błędami. Badania podstawowe opisują stan realny. Są PRAWDĄ.
Pełen tekst tej analizy, wcale nie tak długi, i nie przedstawiony w mocnym naukowym slangu, czytelnik znajdzie pod linkiem na samym dole artykułu. Zapraszam do zapoznania się z nim, szczególnie tych, którzy swoją wiarę w moc przyrodniczą Parku opierają wyłącznie na słowach, braku refleksji, i braku osobistego krytycznego spojrzenia.

Profesor Bogdan Brzeziecki opierając się na wynikach niemal 100 letnich badań podsumowuje:
Ochrona ścisła, kierująca się nadrzędną zasadą ochrony naturalnych procesów, nie gwarantuje automatycznie zachowania wysokiego poziomu zróżnicowania i bogactwa przyrodniczego ekosystemów leśnych. Sprzyjając pewnym grupom gatunków (w tym wielu cennym i autentycznie zagrożonym), jednocześnie prowadzi ona do pogorszenia warunków życia wielu innych (w tym również cennych i zagrożonych), aż do ich całkowitej eliminacji z ekosystemu włącznie. Większość pozytywnych aspektów związanych z ochroną ścisłą ma stosunkowo krótkotrwały charakter; z czasem zaczynają dominować zjawiska negatywne. Z wieloletnich badań prowadzonych na stałych powierzchniach badawczych w Białowieskim Parku Narodowym wynika w sposób jednoznaczny, że ochrona ścisła powinna być jedynie uzupełnieniem, a nie głównym elementem strategii ochrony i zachowania wysokiego poziomu różnorodności biologicznej.
Skuteczna i trwała ochrona bogactwa przyrodniczego wymaga zastosowania na szeroką skalę zasad półnaturalnej hodowli lasu oraz aktywnego kształtowania drzewostanów zróżnicowanych pod każdym względem: gatunkowym, wiekowym i przestrzennym, z zapewnieniem odpowiedniej ilości, jakości i przestrzennego rozmieszczenia martwego drewna. Taka strategia (model) byłaby też najbardziej właściwa z punktu widzenia zachowania walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w długiej perspektywie czasowej.”
Wyniki wskazują zubożenie gatunkowe i siedliskowe na poziomie ok. 50-60 procent.
Innymi słowy mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy na początku!

Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym..
Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym.

Jaki jeszcze Park Narodowy jest tak skrupulatnie monitorowany?
Efekty tej najwyższej formy ochrony przyrody nie są znane społeczeństwu.
Te efekty skutecznie ograniczają, lub wręcz uniemożliwiają monitorowanie innych obszarów objętych restrykcją konserwatorskiej „ochrony”.
Skutki bowiem inne, od tych, których spodziewa się społeczeństwo.

Wynik tej „ochrony” jest inny od tego wskazywanego przez przyjętą/narzuconą/uznaną* tezę, która pobrzmiewa wokół nas jak racja stanu polskiego państwa.

Park narodowy jest najwyższą formą ochrony przyrody
Jakie są efekty tej najwyższej formy „ochrony” przyrody w Polsce!
– Ubytek i strata przyrodnicza nijak się bowiem mają do propagandy nadrzędności tej formy „ochrony” nad działaniami gospodarki leśnej prowadzonej w Lasach Państwowych, które strat przyrodniczych nie odnotowują. Lecz tylko tych obszarów Lasów Państwowych, które na które nie nałożono restrykcji ideologicznej „ochrony rezerwatowej”

„Park narodowy (a Rezerwat Ścisły to najcenniejszy fragment Białowieskiego Parku Narodowego – przypis autora) tworzy się w celu zachowania różnorodności biologicznej, zasobów, tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych, przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt lub siedlisk grzybów. ” – za Wikipedia. Ale to nie autorzy Wikipedii stworzyli powyższy element definicji Parku. Poniżej czytelnik znajdzie fragment założeń dotyczących celów powoływania Parków oraz działań jakie ich administracja, Rady Naukowe i wszyscy z nim związani są zobowiązani uzyskiwać zgodnie z wytycznymi Ustawy ochrony przyrody (opracowanej przez ministra Macieja Nowickiego PO-PSL) znajdującymi się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Co robią nie tak, że wyniki ich cennej roboty nie przynoszą spodziewanych i założonych rezultatów? Co jest powodem, że choć te cele nie są osiągane, to działania nie ulegają zmianie, lecz w najlepsze trwają w tym samym kierunku od dziesiątków lat bez zmian, bez korekty. Bez skutku.

Wynik stu lat (już niebawem) trwających badań przyrodniczych wskazuje, że Park Narodowy doprowadził do zdecydowanie czego innego. Nie uzyskano efektów oczekiwanych i przyświecających powoływaniu Parku. Innymi słowy Park nie wypełnił funkcji dla których został utworzony.
Park nie sprostał …

Komiks współfinansowany przez Rząd Polski - wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Komiks współfinansowany przez Rząd Polski – wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA - dofinansowanego ze środków budżetowych
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA – dofinansowanego ze środków budżetowych

Na co przez lata, przez dziesiątki lat przeznaczano w takim razie fundusze? Kto odpowiada za ogromne marnotrawstwo publicznych środków, których celem zasadniczym było, przypominam raz jeszcze, „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?
My mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy, a ile mają ci wszyscy, którzy „opiekowali się, opiekują się” i są odpowiedzialni za „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?

Czy należy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Jeśli Białowieski Park Narodowy w wyniku długoletniego działania w kierunku nie wzmacniania zasobów przyrodniczych, nie przeciwdziała stratom w różnorodności gatunkowej, siedliskowej, etc nie realizuje celów, lecz powoduje stałą destrukcję tego co miał wzmacniać i utrzymywać to naturalnym jest pytanie, czy bez istnienia tego Parku, bez istnienia administracji oraz „opieki naukowej” zasoby przyrodnicze też by uległy degeneracji i zubożeniu czy też nie. Wiemy dokładnie, że w tym czasie degradacja pozostałych obszarów leśnych nie nastąpiła, jeśli tylko nie dotknęła ich ręka podobnej „opieki”.
Jeśli jesteśmy mocno przyzwyczajeni do Parków Narodowych, to po ich likwidacji z pewnością wielu z nas odczułoby pustkę i smutek. W takiej perspektywie nie dajemy łatwo wiary żadnym wynikom naukowym, tym bardziej, że media nie pozwolą na ich popularyzację. Nie damy więc wiary, że Parki Narodowe są niepotrzebne. Że Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Nie jest więc realna likwidacja Parku Narodowego.
Nie z tej przyczyny, że Park stanowi wyjątkową opiekę nad różnorodnością przyrodniczą i bogactwem ojczystej przyrody. Nie jest możliwa z powodu zbudowania „nowego człowieka”, który nie jest dziś w stanie spoglądać na rzeczywistość w sposób racjonalny i logiczny. W dziedzinie ochrony przyrody co najmniej.

Czy Parki Narodowe szkodzą przyrodzie?
Oczywiście wielu czytelników może odbierać w ten sposób dotychczasową treść artykułu. Lecz proszę wrócić do początku i uświadomić sobie, że nic takiego dotychczas nie zostało napisane.
Uświadamiam jedynie, że zapisy wskazujące iż Parki Narodowe przez przypisane im cele, działania – czy raczej brak działań, nie mogą wpływać pozytywnie na utrzymywanie zasobów przyrodniczych. A to nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, iż Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Ideologia, która sformułowała założenia, iż obecny system ochrony ma pozytywny wpływ na zasoby przyrodnicze znajdujące na obszarze Parków Narodowych okazała się chciejstwem i propagandą. Nie służy przyrodzie (co najwyżej filistrom od jej ochrony, jak wskazywał już w 1936 roku Jan Gwalbert Pawlikowski). Ta ideologia jest skierowana na ludzi i manipulowanie nimi. Gdyby bowiem nie propaganda fałszywych celów, być może państwo PRL, państwo IIIRP i społeczeństwo nie zgadzałyby się łatwo na mnożenie instytucji, które w gruncie nie wzbogacają przyrody, nie mają związku z miłością do niej.
Ten fałsz wskazuje jednoznacznie, że zdrowe społeczeństwo powinno się skupić na sanacji stanu obecnego. Sanacja, by była skuteczna, powinna dotyczyć wszystkich aspektów powodujących dotychczasowe niszczenie polskiego dziedzictwa przyrodniczego. Należy pozbawić wpływu na ojczystą przyrodę te środowiska, które odpowiadają za jej rozkład, oraz podjąć pilne działania w kierunku ratowania i przywracania utraconych zasobów. Przecież nam na nich (zasobach, przyrodzie) zależy, i tak zostaliśmy przez dekady wyedukowani, że nie może nam na nich nie zależeć.
Jeśli czytelnik zgodzi się z tezą, że ideologia służy oszukiwaniu współplemieńców, to ważne jest by rozważyć kwestię czym jest przyroda, czym jest różnorodność przyrodnicza wykorzystywane przez nią (ideologię)?
Przyroda to wszystko naturalne co nas otacza. A więc istnieje wszędzie: w lesie, i na pustyni, i we wsi, i w mieście. Człowiek jest również naturalny, czego codziennym dowodem jest jego kupa – jest więc elementem tej natury. Jesteśmy elementem przyrody, tak jak wilk, tygrys, dzięcioł czy wróbel domowy, nie mówiąc o kocie czy kotku.
Jeśli zostawimy przyrodę samą sobie, to nie wiemy w jakim kierunku potoczy się jej dalszy rozwój. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zrobi kotek ani nietoperz. Choć są tacy, którym się wydaje, że wiedzą – to im dedykuję esej T.Najgela pt.: „Jak to jest być nietoperzem”. Okazuje się, że w rzeczywistości nie mamy żadnej gwarancji co zrobi nasz spokojny sąsiad za 10 minut. Więc tworzenie ideologi, że przyroda będzie realizowała wytyczone przez człowieka cele świadczy źle o tych, którzy te cele wytyczają i o tych, którzy w nią (ideologię) wierzą. – Jeśli wartością dla nas jest nieobliczalność kotka, to nieobliczalność przyrody musi stanowi dla nas też wartość. Tym bardziej więc musimy sobie uświadomić jak okropnym manipulacjom jesteśmy poddawani, jak okropni ludzie to czynią. Okropnych manipulacji bowiem nie dopuszczają się niewinne owieczki. Ludzie manipulują albo we własnym egoistycznym interesie lub manipulują ogłupiając całe społeczeństwo w celu uzyskania nadzwyczajnej władzy w interesie własnym lub obcym.
Czytelnik zrozumiał, mam nadzieję, że nie jest moją intencją likwidacja Parków Narodowych. Samorzutna (być może) droga i kierunki przeobrażeń przyrodniczych jakie się tam dokonują mogą być ciekawe i pasjonujące dla prawdziwej nauki. Mogą być wartościowe także dla nas? Lecz nie jest ich celem żadna różnorodność, żadne bogactwo przyrodnicze – to zmanipulowane cele pseudoekologów, którzy zawłaszczają naszą rzeczywistość.
Jeśli nie zdecydujemy się na likwidację Parków Narodowych to co powinniśmy uczynić?

Co czynić?
Odpowiednia edukacja i świadomość społeczna umożliwiają dalsze trwanie wielu Parkom Narodowych. Lecz z całą pewnością należy zweryfikować założenia organizacyjne, struktury i kwestie finansowe. Powiązania ich z prawdziwymi instytutami badawczymi w celu realizowania stałych inwentaryzacji przyrodniczych, etc.
Nie stanie się to bez radykalnych zmian w założeniach państwowego systemu ochrony przyrody i systemu finansów państwa, w jego odpowiedzialnych działaniach, a nie wiecznej prowizorki negatywnie wpływających na jego stan, degradacje jak i negatywny wpływ na morale społeczeństwa.
Najprościej byłoby zmienić założenia celowości powoływania i utrzymywania Parków Narodowych. Czy tak trudno zlikwidować zapis, który od lat nie jest wypełniany przez instytucje państwa i przyjąć, że Park nie służy utrzymywaniu różnorodności przyrodniczej i nie ma na celu jej przywracania. Chyba, że zagwarantuje się Parkowi niezbędne fundusze do realizacji tych celów, czyli do realizacji odpowiednich DZIAŁAŃ. I w końcu, kto ponosić ma prawdziwą (nie taką jaka istnieje/nie istnieje* dziś) odpowiedzialność?

Z całą pewnością należy dostosować cele bytu Parków Narodowych do realiów jakie się okazują po wielu latach ich trwania. Należy przedstawić społeczeństwu w sposób otwarty wyniki dotychczasowej ochrony i wskazać na brak realizacji założonych celów. Czy nie należy w sposób poważny omówić przed społeczeństwem przyczyn, które nie pozwoliły i nie pozwalają zrealizować aktualnie zdefiniowanych celów w polskiej polityce ochrony przyrody?

Oczywistym wydaje się konieczna zmiana definicji Parku Narodowego i określenia oczekiwań jakie społeczeństwo stawia Parkom Narodowym, w kontekście dotychczasowego fiaska. Ponieważ jest to kwestia bardzo ważna wymaga społecznej dyskusji oraz uzyskania społecznej zgody, np. przez narodowe referendum. Prawdziwej, społecznej dyskusji moderowanej przez niezależne zespoły logików, filozofów i ekologów.

Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej
Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej

*
Podsumowanie
Dziś formalnie Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody.
To „Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”

Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy
Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy.

Badania podstawowe wskazują jednak, że w okresie trwania Parku nastąpiło tam kompletne załamane różnorodności przyrodniczej. Straty przyrodnicze sięgają połowy istniejących tam pierwotnie zasobów gatunków i siedlisk.
Czy wobec tego warto tworzyć nowe Parki? A może zmienić definicje i cele Parku Narodowego oraz panującej w nich ochrony konserwatorskiej? Okazało się, że celem dotychczasowych działań ochronnych nie było bogactwo przyrodnicze. Co w takim razie było ich celem? Może utrzymanie środowisk mieniących się przyrodnikami i ochroniarzami przyrody.
A co jest celem środowisk, które te cele ochrony przyrody tworzą i wytyczają? Bo jeśli korzyści przyrodniczych nie ma, to z czego wynikają korzyści materialne tych środowisk?
Jan Gwalbert Pawlikowski w roku 1936 wskazywał na zagrożenia jakie dla przyrody niosą i nieść będą filistrzy, którym bliższa jest własna sakiewka niż przyroda i jej wartość, którymi to tylko gęby sobie wycierają. (https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska). Wieloletnie efekty systemu ochrony przyrody w Polsce wskazują, że to filistrzy nią zawładnęli. Znaleźli sposób na życie.
Doświadczenie białowieskie wskazuje jednoznacznie, że oczekiwania społeczne podtrzymywane przez przyrodników i administratorów przyrodą nie ziszczają się w wieloletniej perspektywie. Raz jeszcze wskazują, że oczekiwania wobec natury nie mają wielkiego związku z naturą. Ona jest wyjątkowa i nie daje się naginać do żadnych teorii ochroniarskich i pseudonaukowych.
Żaden las gospodarczy w Polsce nie poniósł w tym czasie tak mocnych strat przyrodniczych.
Wobec powyższego zaniechanie działań w kierunku zmian systemu ochrony przyrody skutkuje dalszym jej niszczeniem i wystawia świadectwo tym wszystkim, którzy zarządzają państwem.

Linki
Rezerwat ścisły Białowieskiego PN
– „Ustawa o ochronie przyrody wyróżnia następujące formy ochrony przyrody:
1. parki narodowe,
2. rezerwaty przyrody,
….
Tworzenie i funkcjonowanie form ochrony przyrody jest ważnym elementem realizacji celów ochrony przyrody w Polsce. Formy ochrony przyrody funkcjonują w oparciu o podstawy naukowe i wieloletnią praktykę krajowej ochrony przyrody. Każda z form spełnia inną rolę w polskim systemie ochrony przyrody i służy innym celom, dlatego charakteryzuje się odmiennym reżimem ochronnym oraz zakresem ograniczeń w użytkowaniu.

parki narodowe
Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.

rezerwaty przyrody
Obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym, ekosystemy, ostoje, a także siedliska roślin, zwierząt i grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej, wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, kulturowymi lub walorami krajobrazowymi. Wspólnie z parkami narodowymi, rezerwaty przyrody to najważniejsze obszarowe formy ochrony przyrody. Pełnią bardzo istotną funkcję ochronną dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, ale również dla przyrody nieożywionej oraz walorów krajobrazowych.”  – Formy ochrony przyrody wg Dyrekcji Generalnej Ochrony Środowiska i Ustawy ochrona przyrody
Truchło Puszczy …. – czyli siedem i pół miliona powodów
* – niepotrzebne skreślić

Analiza zasobów przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego –  Wieloletnia dynamika drzewostanów Puszczy Białowieskiej w warunkach ochrony ścisłej – prof. Bogdan Brzeziecki

Zanim był 17 września 1939 był wrzesień 12 i Konferencja w Abbeville.
Zdrada układów sojuszniczych Francji i Anglii:
„Chamberlain: „jest rzeczą jasną, że sojusznicy nie mogą uczynić tego, co mogłoby zapobiec opanowaniu Polski”. Gamelin zapytany o to, czy nie planuje jednak zmienić planów i uderzyć na Rzeszę, gdyby „Polska zdołała utrzymać się dłużej, niż to pierwotnie zakładano”, odparł: „Nie. Zaoszczędzi to jedynie więcej drogocennego czasu Francji i Wielkiej Brytanii na przygotowania i przeszkodzi Niemcom w przerzuceniu swych sił z frontu wschodniego na zachodni”.” (Piotr Zychowicz – Polska zdradzona” Do Rzeczy, 9.06.2017)
*
Mój sceptycyzm nie zgadza się na klepanie mantry.
Stąd moje stanowisko w sprawie neologizmu „nóż w plecy” związanego z zajęciem wschodniej Polski w dniu 17 września 1939 roku. Powtórzę tylko to co kiedyś napisałem:
Polska międzywojenna nigdy nie uważała Rosji sowieckiej za państwo przyjazne, stad trudno mówić o zdradzie, o nożu wbitym w plecy.
Warto zastanowić się nad tym nożem i plecami.
Czy „nóż” nie bardziej uderzył Polski ze strony Niemiec?
Zacznę jednak od końca: zdrady nie dokonują wrogowie. Zdrada jest od strony sąsiada z którym ma się dobre lub poprawne stosunki. Z którym zawarło się porozumienia i sojusze.
Jak nazwać w takim razie pakt sojuszników zawarty w Teheranie czy Jałcie? Czy to było przyjacielskie poklepywanie?

Konferencja w Monachium; od-lewej:Chamberlain, Daladier, Hitler, Mussolini, szef-włoskiego MSZ - Count-Ciano. Źródło:Wikimedia-Commons Bundesarchiv
Konferencja w Monachium; od-lewej:Chamberlain, Daladier, Hitler, Mussolini, szef-włoskiego MSZ – Count-Ciano. Źródło:Wikimedia-Commons Bundesarchiv

A jak nazwać porozumienie z 12 września 1939 uzgodnione w Abbeville – porozumienie Francji i Anglii, o nieudzielaniu pomocy Polsce? O niewypełnieniu sojuszniczych układów? O cynicznym wg nas, ale jakże pragmatycznym spojrzeniu wg. sojuszniczej Anglii i Francji – które w efekcie skończyło się tragicznie dla wszystkich stron.
Czemu Rosja sowiecka nie wkroczyła do Polski wraz z Niemcami 1 września? Czemu nie wkroczyła 7 czy 10 września? Czemu wkroczyła, gdy wiedziała, że nie będzie już żadnej obiecanej pomocy ze strony Anglii i Francji?
Wiara w tą (aliancką) pomoc i naiwność elit politycznych II RP dobrze obrazują również problemy uzyskania pomocy – pożyczki finansowej na doposażenie polskiej armii, których starania na rok, czy na dwa lata, a pewnie i na trzy lata przed wrześniem 1939 skończyły się praktycznie fiaskiem (gdy w tym czasie sowicie zaopatrzono Rumunię czy Chiny).
Polska miała być kolejnym krajem, po Austrii i Czechach, złożonym przez aliantów na ołtarzu ofiarnym Niemcom.
Czy teraz ten nóż wygląda inaczej?
*

Historia znanej gumy z Donaldem-www.muzyka80.pl.
Historia znanej gumy z Donaldem-www.muzyka80.pl.

Nie dajmy sobie wmawiać, że guma do żucia marki Donald zastępuje demokrację, wolność, stabilizację etc. Jest dziś warta tyle co i wówczas (patrz zdrada USA w sprawie obozów CIA!)
Polska się liczy o tyle o ile liczy się jej gospodarka (ale nie zadłużenie). Dziś znów najcenniejsze co ma to mięso armatnie, podobnie jak w 1939 roku.
Czemu nie obchodzimy rocznicy Abbeville, rocznicy Teheranu, rocznicy Jałty?
Czy nie czas najwyższy obchodzić rocznicę Targowicy!?
Czemu ludobójstwo było w Katyniu, a po rzezi na Wołyniu tylko przyjaźń i wsparcie dla UPA?
Niestety pańszczyzna nie została w Polsce zlikwidowana do końca! Wciąż mamy „jaśnie państwo”, bezdennie głupie i bezdennie nieodpowiedzialne.
Póki ludzie nie mają pełni praw, samozwańcze elity będą dyktować historię, podczas gdy faktycznie „dzięki” nim, od czasów Targowicy i wcześniej, kończą się one tragediami dla Polaków!
Oszustwa historyczne których jesteśmy świadkami mają wspierać dzisiejszą politykę zagraniczną i tyleż samo warte sojusze.

Zajęcie Zaolzia-wkroczenie wojsk polskich do Karwiny. 1938 r. Fot. NAC
Zajęcie Zaolzia-wkroczenie wojsk polskich do Karwiny. 1938 r. Fot. NAC

Jak traktować w takim razie zajęcie przez Polskę czeskiego Zaolzia wraz z „sojuszniczymi armiami Niemiec i Austrii w roku 1938?

 

Linki:
1. „Uzależnianie się wyłącznie od jednego scenariusza, stawiając na szali przyszłość Polski pod względem bezpieczeństwa, jest absurdalne” –
Prof. Zapałowski o sprawie rozmowy Zelenski – Trump: W przypadku Polski podobny szantaż na pewno istnieje
2. https://dorzeczy.pl/32045/polska-zdradzona.html?fbclid=IwAR14THaUHyChON7U-QmBZsheYFFZrRiSTG1FfFIGbHQF5zqhMitAyHAnJNc
3.  https://dzieje.pl/aktualnosci/rocznica-wkroczenia-wojska-polskiego-na-zaolzie

Stonehenge – znana na całym świcie budowla megalityczna koło Salisbury w Anglii- Wielka Brytania powstała ok 2900 roku p.n.e.
Piramidy egipskie – jedną z najstarszych – schodkową zbudowano ok 2650 roku p.n.e.
Budowle megalityczne zachowane na obszarze Polski (np.: w Wietrzychowicach) powstały ok 3500 p.n.e.

Wietrzychowice - megalityczne grobowce
Wietrzychowice – megalityczne grobowce

Stworzyła je kultura starsza od minojskiej i babilońskiej.
Niektóre źródła wskazują, że materiał genetyczny pochowanych tam ludzi jest zbliżony do genomu mieszkańców współczesnej Polski.

Wietrzychowice - megalityczne grobowce
Wietrzychowice – megalityczne grobowce

Prawdę powiedziawszy nie znam się na tyle na genetyce by móc z całą pewnością utożsamiać się z budowniczymi tych grobowców. Zasadnicze znaczenie ma sama obecność na naszej ziemi takich odległych historycznie pozostałości.

Wietrzychowice - megalityczne grobowce
Wietrzychowice – megalityczne grobowce

Zawsze wpajano mi, że nasza cywilizacja rozkwitła w oparciu o cywilizację starogrecką czy rzymską. Dziś zasadnym jest pytanie skąd się wzięły tamte cywilizacje?

Prace archeologiczne w Gaju
Prace archeologiczne w Gaju
Prace archeologiczne w Wietrzychowicach
Prace archeologiczne w Wietrzychowicach

Istniejąca w tym samym czasie cywilizacja Vinca dowodzi, że na pograniczu dzisiejszej Macedonii i Serbii istniała kultura posiadająca własne pismo – także na tysiąc lat przed rozwojem cywilizacji minojskiej czy babilońskiej, nie mówiąc o greckiej czy rzymskiej.
Gdy będziemy zwiedzać Stonehenge, ruiny Knossos, piramidy egipskie czy ruiny Babilonu pamiętajmy o megalitycznych budowlach z Wietrzychowic czy Gaju (obok siedziby Nadleśnictwa Miradz) – dokumentujących istnienie jeszcze starszej cywilizacji.

Orientacyjne położenie Parku Archeologicznego Wietrzychowice
Orientacyjne położenie Parku Archeologicznego Wietrzychowice

Linki:
Stonehenge
Kultura Vinca
Rezerwat archeologiczny Wietrzychowice
Kujawskie piramidy
Grobowce w Wietrzychowicach i Sarnowie

 

 

Jemioła.
Każdy widział i wie. Na drzewach przydrożnych i na bożonarodzeniowym bazarze. Lecz tym razem nie o tym. Dziś o jemiole w lesie. A konkretnie w Lasach Państwowych – w naszych lasach.

Przywołam na wszelki wypadek definicję, byśmy próbowali rzecz widzieć w sposób jednoznaczny.
Jemioła – to roślina dwupienna z jednopłciowymi kwiatami, niezdolna do samozapylenia. W strukturze płci stwierdzono dominację osobników żeńskich nad męskimi. Kwiaty są żółtawe i niewielkie (2–3 mm średnicy), zebrane w grupy usytuowane w rozwidleniach gałązek. Okwiat niezróżnicowany. Kwiaty mają miłą woń i wydzielają duże ilości nektaru. Pyłek przenoszą owady.
Owoce jemioły są białe (u niektórych podgatunków żółtawe), okrągłe (u niektórych podgatunków jajowate) nibyjagody o średnicy 6–10 mm, z niewielkimi owocami właściwymi („nasionami”) w środku, w grupach po 2–6. Każde „nasiono” zawiera od 1 do 3 zarodków (poliembrionia). „Owoce” utrzymują się na gałązkach przez całą zimę.
Jemioła kwitnie od lutego do kwietnia. „Owoce” dojrzewają późną jesienią i wczesną zimą. Stanowią pożywienie ptaków, które przyczyniają się do rozprzestrzeniania rośliny (ornitochoria). Przy czym tylko jemiołuszki i paszkoty połykają całe „owoce” umożliwiając rozprzestrzenianie roślin na większe odległości. Pozostałe ptaki skubią „owoce”, które za sprawą kleistego miąższu łatwo przywierają do gałęzi drzewa. Nasiona kiełkują w maju. Młode rośliny początkowo przywierają do drzewa-gospodarza za pomocą ssawek, z czasem wytwarzają korzenie. Co roku przyrasta kolejne rozwidlenie i po ich liczbie można łatwo ustalić wiek rośliny. Wiek roślin ma wyraźny wpływ na zmienność ich cech. Poszczególne rośliny dożywają do ok. 30-40 lat.
Jemioła rośnie na drzewach pobierając substancje odżywcze od żywiciela. Wykazuje wyraźne zróżnicowanie jeśli chodzi o preferencje drzewa-gospodarza, przy czym istotne różnice pod tym względem wykazują poszczególne podgatunki (w Polsce trzy).
Negatywny wpływ jemioły jest jednak większy niż wcześniej sądzono. W okresach suszy aparaty szparkowe jemioły mogą być otwarte, co zwiększa deficyt wody w drzewie. Jednocześnie jemioła pospolita oprócz wody i soli mineralnych pobiera również produkty fotosyntezy od rośliny-gospodarza. Badania naukowe wskazują, że od 23 do 45% węgla w jemiole pochodzi od drzew, na których te rośliny rosną.

Dwupienność
, dioecja – u roślin występowanie żeńskich i męskich organów rozrodczych na różnych osobnikach. Rośliny takie określane są mianem dwupiennych (rozdzielnopłciowych). W przypadku roślin nasiennych dwupiennymi nazywane są te rośliny, na których występują wyłącznie kwiaty męskie lub kwiaty żeńskie. Rozdzielenie płci organów generatywnych między różnymi osobnikami jest jedną z form zapobiegania samozapyleniu. – dla łatwości z Wikipedia

Jemioła jest półpasożytem lub, w innych kręgach, nazywana jest pasożytem. Z całą pewnością w lesie gospodarczym, pełniącym różne funkcje, ale też funkcje produkcyjne powszechna obecność jemioły ma negatywne znaczenie ekonomiczne, gdyż niekorzystnie oddziaływa na drzewa żywicielskie i drzewostany. Prócz tego jest jednym z czynników obniżających odporność drzewa na inne elementy szkodliwe biotyczne i abiotyczne.
Dziś jemioła jest pospolita na sośnie (w całej środkowej i południowej części kraju), głównym gatunku drzewa lasów w Polsce. Tym samym jest zasadniczym elementem mającym wpływ na ten gatunek drzewa. Ma wpływ większy niż gospodarz i zarządca terenu, gdyż ten przez dziesięciolecia nie reagował na wzrost populacji jemioły.
Innymi słowy z dbałości o kondycję lasów jemioła była wyłączona.
Jakie są tego przyczyny?
Detereminizm
Gdy jeszcze raz spojrzymy na encyklopedyczne opisanie gatunku JEMIOŁA przeczytamy:
Owoce jemioły „Stanowią pożywienie ptaków, które przyczyniają się do rozprzestrzeniania rośliny (
ornitochoria)”. Musi więc istnieć owoc zawierający nasiono i ptak, który go spożyje by zaraz z wydalonym kałem powstał nowy osobnik jemioły w nowym miejscu, na kolejnej gałęzi czy kolejnym drzewie. Gdyby nie było pierwszej jemioły i nie byłoby ptaków, które są szczególnie łase na owoce zawierające nasiona, to sosna nie miałoby problemów z jemiołą. To wskazuje, że do tego, by zaistniało rozprzestrzenianie się jemioły potrzebne są bezwzględnie trzy elementy: owocująca jemioła, ptaki które spożywają jej owoce i tym sposobem roznoszące jej nasiona oraz drzewa żywicielskie, które stanowią dla kiełkujących nasion bazę żywieniową.
Determinizm w przypadku rozprzestrzeniania się naturalnego jemioły to jej właściwości fizjologiczne, specyfika ptaków lubiących jej owoce oraz istnienie drzew mających swoiste cechy żywicielskie dla kiełkujących nasion jemioły.
Fałszem więc jest posądzanie jemioły, iż atakuje osłabione drzewa albo, że jej wzrost ilościowy wynika z klimatu i jego zmian. Zmiany klimatyczne dzieją się bardzo wolno,

Zmiennosc średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012
Zmiennosc średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012
Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie
Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie

czego dowody znajdują się w każdym obserwatorium meteorologicznym. Dla przykładu zamieszczam zmiany w temperaturze średniej w Polsce na przestrzeni ponad wieku (wzrost o 1,5 stopnia, a więc mamy trend a nie zjawisko nagłe) jak również zmiany w opadach (rosną nieznacznie). Z całą pewnością rozprzestrzenianie się jemioły ma związek z populacja ptaków. Lecz jestem pesymistą gdy idzie o teorie, że ptaki wybierają sobie do siadania drzewa osłabione i w złej kondycji. Czy ktoś to badał? A może korelował to jakiś ornitologiczny pasjonat – że akurat te wybierają do tego by na nich załatwić swoją potrzebę. Możemy z pewnością wskazać miejsca, gdzie ptaki lubią sobie przysiąść. Są to pojedyncze drzewa (czyż nie te biogrupy pozastawiane do rozpadu bliskie oszołomstwu polskiej szkoły leśnej zafascynowanej tworzeniem i gromadzeniem martwego drewna) , drzewa na skraju, drzewa wzdłuż cieków.
Lecz wyjaśnijmy sobie rzecz do końca: same ptaki nie determinują rozprzestrzeniania się jemioły. By można było rozprzestrzeniać jemiołę to ta jemioła musi już być i owocować. Nawet milion paszkotów nie rozniesie nasion jemioły, gdy nie będzie jemioły. Gdy nie będzie jemioły płci żeńskiej: „Jemioła – to roślina dwupienna z jednopłciowymi kwiatami, niezdolna do samozapylenia.”- bo to żeńska płeć jest odpowiedzialna za tworzenie nibyjagód. Paszkoty nie umrą z powodu braku jemioły, gdyż chcąc nie chcąc znajdą sobie inne pożywienie (uprzedzam zatroskanie niektórych).
Sprawą druga: roznoszenie nasion jemioły odbywa się w okresie zimowym (wówczas jemioła utrzymuje na sobie owoce), gdy ptaków nie jest najwięcej. Sosna ma więc dużo szczęścia, że jemioła nie owocuje wiosną i latem, gdy ptaków jest zatrzęsienie. Lecz czy to słuszna uwaga? Zależy od ilości owocującej jemioły i apetytów ptaków. Owoce jemioły są wyjątkowym przysmakiem nie tylko dla ptaków. Więc zrobią wszystko, by nie przepuścić choć jednej nibyjagódce.

Zagęszczenie występowania jemioły na drzewie sosny zwyczajnej
Zagęszczenie występowania jemioły na drzewie sosny zwyczajnej

I właściwie mógłbym zakończyć, gdyby sosna nie miała właściciela. Ale tak nie jest. Raczej każda sosna ma właściciela. A największym właścicielem sosen w Polsce jest Skarb Państwa. Zdawałoby się, że powinien zrobić wszystko by las trwał w zdrowiu i dobrej kondycji.
Skarb Państwa odpowiada za stan sosny, gdyż decyduje to nie tylko o obrazie lasów, ale jest także zasadniczym elementem gospodarki leśnej i przemysłów drzewnych. Skarb Państwa tylko z pozoru jest anonimowy. Reprezentują go określone osoby: Minister Finansów, Premier i w końcu osoby, które wprost zostały wskazane na odpowiedzialnych za stan lasów: Minister

Jemioła na pniu sosny zwyczajnej
Jemioła na pniu sosny zwyczajnej
Jemioła na gałęziach sosny zwyczajnej
Jemioła na gałęziach sosny zwyczajnej

Środowiska i Dyrektor Generalny Lasów Państwowych. – Nie widzieli jemioły, nie reagowali na jej zgubny wpływ na sosnę? Może się nie znają? A może są też inne przyczyny?
Wcześniej było o ptakach, które nie odsądzając ich od inteligencji i wrodzonej mądrości, skupiają się na przeżyciu, trwaniu i przedłużaniu gatunku.
Teraz o człowieku, tym polskim i decydującym. O jego inteligencji i mądrości. Potrafi zbudować rakietę i polecieć nią na Księżyc – a więc potencjał umysłu ma. Czemu nie ścigał się z ptakiem by ratować sosnę, tym bardziej, że jak napisałem ptak by sobie poradził bez jemioły?
Rakieta jednak nie powstała w Polsce, natomiast w Polsce powstała teoria, że nie ma organizmów szkodliwych w lesie, że wszystkie są pożyteczne, więc nawet nie

Stan klęski - zagęszczenie jemioły w drzewostanie sosny zwyczajnej Nadleśnictwa Smardzewice
Stan klęski – zagęszczenie jemioły w drzewostanie sosny zwyczajnej Nadleśnictwa Smardzewice

zainteresował się jemiołą. Stworzone procedury uniemożliwiają reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Pisząc o procedurach mam na uwadze procedury administracyjne, leśne jak i dobór ludzi. Nic się nie dzieje póki ten najwyższy specjalista-dyletant nie dostrzeże. W takich warunkach, trudno by ktoś coś widział i reagował akuratnie do okoliczności i zagrożenia. To są zasadnicze przyczyny rozprzestrzeniania się jemioły na sośnie (stara jodła w Górach Świętokrzyskich została stracona wcześniej) na niespotykaną nigdzie indziej w Europie skalę.

Indeterminizm
Jemioła (pasożyt) owocuje białymi nibyjagodami zawierającymi wewnątrz nasionko lub kilka nasionek. Ten owoc to wyjątkowy przysmak dla ptaków, które metodą konsumpcji roznoszą pasożyta na inne drzewa. Szkodliwość jemioły dla żywiciela jest jednoznaczna i niepodważalna. Osłabia drzewa, mogąc w perspektywie doprowadzić do ich śmierci, niszcząc ich możliwości przyrostowe i odporność. Równocześnie osłabia naturalne właściwości i jakość szyszek oraz nasion. Brak reakcji i dopuszczenie do nadzwyczajnego rozmnożenia się jemioły, mającego w wielu regionach kraju charakter klęski, to wynik wielu ludzkich zaniechań materialnych i niematerialnych. To przyrodnicze ignoranctwo czynione z pełną świadomością.
Polska dysponuje dość dużym zasobem leśnym, który nie jest wykorzystywany zgodnie z zasadami racjonalnej gospodarki, gdyż podlega Ustawie o lasach. Ustawa ta wyklucza

Jan Kosiorowski RDLP Kraków
Jan Kosiorowski RDLP Kraków

element ekonomiki („Na czym polega las – emocjonalny wykład Jana Kosiorowskiego”) oraz wyklucza związek Lasów Państwowych z państwem i suwerenem. Tym samym kondycja lasów stała się elementem marginalnym, podobnie jak i sama wielkość zasobów i możliwości produkcyjne. Te zaniechania otworzyły się na zupełnie nieprzewidywalne kierunki gospodarstwa leśnego w celu wykorzystania środków pobieranych od Skarbu Państwa i Suwerena na konsumpcję własną.
W takich okolicznościach nie może dziwić fakt iluzorycznej dbałości o stan lasu mającej odzwierciedlenie w przyjmowanych rozwiązaniach prawnych krajowych i międzynarodowych.
„W takich pięknych okolicznościach przyrody”, jak mawiał Sidorowski/Himilsbach („Rejs”), postęp jemioły ma związek z grubością pokrywy śnieżnej (armatek naśnieżających jednak nie kupują), wielkością opadów i globalnym ociepleniem. Ale nie z własnym zaniechaniem, brakiem kompetencji, wiedzy i dbałości o wspólne dobro. Wiedzy i nauki o lesie.

 

 

 

 

 

 

W takich okolicznościach będą monitorować, do czasu aż przedmiot monitorowania nie ulegnie kompletnej destrukcji, lub nawet i dzień dłużej.
Nie dziwi więc wiązanie „nagłego” pojawu jemioły z nagłym ociepleniem, brakiem pokrywy śnieżnej…
W takich okolicznościach monitorują stan zagrożenia od jemioły w okresie, gdy nie wytworzyła jeszcze owoców, a przecież to one przesądzają o możliwości rozprzestrzeniania się pasożyta. Chyba, że …. to jednak klimat. „Sorry, taki mamy… „– stwierdziła  już jakiś czas temu Elżbieta Bieńkowska,  co ochoczo podchwytują i dziś …
Okazuje się, że skala zniszczeń przekroczyła oczekiwania, że zaczyna ingerować w ograniczenie możliwości przetwórczych istniejącego jeszcze przemysłu. Więc dostrzeżenie problemu (absolutnie nie samoistne) i prosty przekaz – winny jest klimat (czy dysponujemy

Rok 1984 George Orwell - okładka ksiązki
Rok 1984 George Orwell – okładka książki, MuzaSA

już odpowiednio silną nauką w tej przestrzeni?). Czy Ministerstwo Prawdy (G.Orwell „Rok 1984”) zaczęło działania w kierunku zmiany definicji jemioły w istniejących w Polsce i na świecie encyklopediach? Bo wyraźnie encyklopedyści nie nadążają.
Póki co nie pojawiła się jeszcze teoria zdrady ze strony ptasiego świata (oczywiście wiadomej proweniencji), a przecież ten element byłby bardziej zbliżony do naturalnych determinand, i być może bardziej zrozumiały.
Abstrahując od biologii, fizjologii jemioły nie będziemy dziś zgłębiać determinizmów i indeterminizmów umysłowych1.
W każdym razie katalog indetermizmów nie został wyczerpany.

 

determinizm – zajście każdego zdarzenia (zjawiska) jest wyznaczone jednoznacznie przez zdarzenie (zjawisko) poprzedzające je w czasie; stanowi zasadę wyjaśnienia prawidłowości i przewidywania zdarzeń (zjawisk) – z Encyklopedia PWN; m.in. to powszechne obowiązywanie praw natury w całej przyrodzie bez wyjątku, także w człowieku. Determinizm wyklucza przypadek jako zjawisko obiektywne (z Wikipedii);
indeterminizm – istnieją zjawiska niepodlegające prawom przyrody.

Przeczytaj:
Atak półpasożyta – czy koniec leśnika. Rzecz nie tylko o jemiole.
1  Samorództwo czy różnorodność ...

Gdy oglądamy fragment filmu „Dzień świra”, wydaje nam się, że rzecz nie jest o nas. Że tyczy kogoś, kto chodzi obok, zabiera powietrze i psuje wszystko wokół. Lecz czy nie angażujemy się w trwanie tego stanu, przyjmując racje tej lub tamtej najmojszości?
*
Pojawiają się uśmiechy radości, gdy Fb oficjalnie informuje o wprowadzeniu cenzury (radości tych, którzy mają inne poglądy od tych, którym dostęp do portalu będzie blokowany). Bo to nasza największa racja a nie ich, choć oni są zrzeszeni w całkiem legalnych organizacjach.
Państwo negocjuje z Fb … Czy to nie żałosne – choć państwo dumne jak paw, że negocjuje z obcą firmą warunki zapisane w Konstytucji.


Cieszą się ci równiejsi z wprowadzenia ograniczeń dla tych wszystkich rodziców, którzy nie widzą niczego zdrożnego w kultywowaniu wraz ze swoimi dziećmi łowiectwa, w zgodzie z rodzinną tradycją i historią. I to wszystko w imię wolności dla rodziny. Tradycyjnej na dodatek w pojęciu najlepszej zmiany i … wszystkich zmian pozostałych.


Cieszą się, że grupa „mądrych naukowców” uważa za słuszne relegowanie z Uczelni studentów mających inne zapatrywania i spojrzenie na rzeczywistość.

To wydaje się takie naturalne i zrozumiałe. Najmojsza racja.

Co za szczęście, że kornik pożera Puszczę. Naturalna i dziewiczą. – Nie uda się dechy zrobić.
Cieszą się Tomasz Wesołowski, Michał Kleber, Jan Szyszko, Maciej Nowicki, Adam Michnik…
Kto się nie cieszy?
*
Wszyscy jesteśmy inteligentni.
Nie wszyscy tak samo. I bardzo często wśród „najwyższej polskiej inteligencji” pojawia się poczucie najwyższej racji, tej najmojszej, w pogardzie do innej racji, która nie jest najmojsza. Ta najmojsza racja ma właściwości najmojsze, i inne się nie liczą – można je zakopać, zakneblować, zamknąć w więzieniu lub uznać za nielegalne. Można też zamknać w psychiatryku ….
Państwo Świra
wytwarza najmojsze sfery nauki, inteligencji i polityki.
Czy nie angażujemy się w trwanie tego Państwa, przyjmując racje tej lub tamtej najmojszości?

„W telewizji pokazali, a uczeni potwierdzili
Że jednemu psu gdzieś w Azji można przyszyć łeb od świni”
Telewizja – słowa Jacek Kleyff, 1972

Art. 21. Misja publiczna
1. Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.
Dz.U.2019.0.361 t.j. – Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji

Dalej czytamy między innymi:
„2. Programy i inne usługi jednostek publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej powinny:
1) kierować się odpowiedzialnością za słowo i dbać o dobre imię publicznej radiofonii i telewizji;
2) rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą;
3) sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej;
4) umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej;
5) służyć rozwojowi kultury, nauki i oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego dorobku intelektualnego i artystycznego;”
Czy to się rzeczywiście dziś dzieje w przestrzeni publicznych mediów?
Obserwujemy autoreklamę, a za chwilę kronikę policyjną – codzienność głównego wydania Wiadomości TVP.

Wiadomości TVP1-Autokreacja wiosną, dziś to najczęściej kronika policyjna
Wiadomości TVP1-Autokreacja wiosną, dziś to najczęściej kronika policyjna

***
Jest wielu zwolenników powszechnego opodatkowania obywateli za misyjność i niezależność mediów państwowych i publicznych, oraz wykluczenia z nich reklam. Wielu zwolenników republiki w prawie – a więc sytuacji, gdy prawo stoi ponad jakimkolwiek politycznym ugrupowaniem, a nadzór nad przestrzeganiem prawa, także w zakresie niezależności mediów publicznych jest wyłączony z prerogatyw rządu. Póki media publiczne są w kagańcu jakiejkolwiek polikliki, nie są niezależne. Tym samym nie jest również przestrzegane prawo Konstytucji wskazujące na wolność do wyrażania opinii czy zakazu cenzurowania informacji na obszarze Polski.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej' art54- www_arslege_pl
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej’ art54- www_arslege_pl

Konstytucja zakazuje cenzury.
Czy w takim razie cenzury nie ma?
Brak informacji, ograniczanie ich – to cenzura. Brak możliwości polemiki i krytyki – to cenzura. Autocenzura czy cenzura właścicielska – czy to nie cenzura?
Bo cenzura to niekoniecznie Urząd Cenzury…
Brak przestrzegania tych standardów w przestrzeni mediów publicznych, szczególnie tych mediów, wpływa na brak standardów w tej przestrzeni w całym obszarze mediów. Standardem staje się powszechna cenzura wielorakiego rodzaju.

Cenzura kiedyś. Cenzura dziś.

Portal nad wejściem do siedziby Urzędu Cenzury ul, Mysia 5, w Warszawie
Portal nad wejściem do siedziby Urzędu Cenzury ul, Mysia 5 w Warszawie

Nie wszyscy pamiętają czasy, gdy o możliwości zaistnienia czegokolwiek w przestrzeni publicznej decydował specjalnie w tym celu powołany Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk . Urząd z ulicy Mysiej nr 5 w Warszawie najpierw w sposób niewidoczny ograniczał możliwości swobodnego przekazu, później odbywało się to publicznie – ze wskazaniem określonej podstawy prawnej.
Jak jest to dziś.
Najczęściej mamy do czynienia z autocenzura i cenzurą właścicielską. Często też samo działanie cenzorskie jest zastępowane pojęciem niespełniania „określonych wymogów etycznych” przez autora treści. Najczęściej nie są wyszczególniane te etyczne i moralne cechy, które są naruszane.
Wszystko to dzieje się w państwach, dla których demokracja i wolność słowa jest tak ważna, ze gotowe iść na wojnę.

Rok 1984 George Orwell - okładka ksiązki
Rok 1984 George Orwell – okładka książki, MuzaSA

Na powszechne zagrożenie tego rodzaju wskazywał George Orwell. Opisywał nawet zasady funkcjonowania Ministerstwa Prawdy, które zajmowało się w skali globalnej tworzeniem faktów w istniejących już źródłach – a więc zastępowaniu w bibliotekach, encyklopediach, etc niewygodnych faktów fikcjami, które akurat miały obowiązywać w społeczeństwie.
Czy to się nie dzieje? Historia, która stała się polityką historyczną, jest pierwszym elementem indoktrynującym społeczeństwa. Historia dawna jak i ta najnowsza.
Podmiotami indoktrynującymi, czyli trenującymi ludzi w określonym kierunku były i są media. Szczególnie media pozostające poza społeczną kontrolą, ale propagujące wokół swoją społeczną i publiczna służbę.

To, że zlikwidowano Urząd Cenzury, zapisano jej brak w Konstytucji to tylko słowa.
Ministerstwo Prawdy nie może przecież mieć związku z cenzurą. Ogłoszono więc jej brak.

Czy powstanie Urząd ds. Antycenzury? Mogłaby to być Agencja ds. Badania Ograniczania Wolności Prasy i Przekazu.
Gdy myślę o cenzurze PRL, to przypominam sobie powycinane listy otrzymywane od brata w stanie wojennym – zawsze z dołączoną podstawą prawną dokonania cenzury; przypominam sobie białe plamy w gazetach – zawsze z podstawą prawną pozostawienia niezadrukowanej szpalty; i okres wcześniejszy – kasety Jana Krzysztofa Kelusa, który wydawał je poza obiegiem oficjalnym i poza cenzurą (żyje i zgodnie z własnym wyborem uprawia pszczelarstwo; co dziś myśli – „Kelus pisze do Michnika”), czy o nieprzerywanym show Jacka Kleyffa – z zapadającymi w pamięć na lata balladami, aktualnymi po dziś dzień (nikt go do więzienia nie wtrącił).
Konstytucyjna gwarancja braku cenzury jest w istocie pustym słowem. Zapis powstawał w okresie przesilenia po rozpadzie struktur PRL, i miał związek z cenzurą typu administracyjnego. Dziś brak Urzędu ds. Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk nie oznacza, że cenzura nie istnieje. Abstrahując od autocenzury (w sumie najbardziej wyniszczającej wolność i niezależność), istnieje cenzura wydawnicza i właścicielska, która nie leży w obszarze zainteresowania dzisiejszego państwa. Nie leży – to jest mało powiedziane. Jest wykorzystywana z pełną premedytacją przez to państwo na wielu obszarach jego funkcjonowania.
Wraz z likwidacją Urzędu na Mysiej nr 5 pojawiła się innego rodzaju cenzura, cenzura właścicielska i cenzura poprawności politycznej. Nie wspomaga się żadnym artykułem prawa, ale trwa i chichocze z demokracji – z polskiej demokracji.
Chichocze z Konstytucji.
Chichocze z SOLIDARNOŚCI, chichocze się z nas, głupców.
Nie powstanie Urząd Antycenzury! Ani Agencja ds. Badania Ograniczeń Wolności Prasy i Przekazu,  która analizowałyby też przypadki (wcale nie rzadkie) ograniczania dystrybucji – jeszcze jednego wymiaru cenzury.
„Telewizja” to ballada, która dziś wydaje się jeszcze bardziej aktualna. Rok 1972 – rok ciemności PRL był jednoznacznie postrzegany jako okres braku wolności i cenzury. Dziś ta sama ballada wskazuje, że w gruncie nic się nie zmieniło. Jak przed pół wiekiem, ale w jakże innych okolicznościach, innej cywilizacji telewizja wciąż transmituje jak się smaruje margaryną, a gorące tematy zewnętrznych tragedii jednoznacznie mają nam uprzytamniać nasze osobiste, wspaniałe położenie, szczególnie, że co chwile słyszymy o sprawności państwowych organów ścigania …

Oficjalnym stanowiskiem Polski jest walka z globalnym ociepleniem. Polska podejmuje ogromny wysiłek materialny i propagandowy w tym kierunku. Ogromne sumy wspierają tworzenie „naukowych” podstaw teorii globalnego ocieplenia jak i propagowania jej oficjalnie, nieoficjalnie i „pod każdym innym względem”.
Nie są jednak podejmowane żadne praktyczne działania, które mogłyby przeciwdziałać skutkom ocieplenia. Czy stać Polskę tylko na zasilanie pseudonauki?
Sam wzrost temperatury w Polsce nie wydaje się być dotkliwy. W końcu bardzo wielu z nas przemieszcza się co roku w cieplejsze rejony świata, a wielu wciąż narzeka na nasz klimat, by nie wspomnieć: „sorry, taki mamy klimat”.

Zmiennosc średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012
Zmienność średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012

Jeśli bowiem nie mamy wielkiego wpływu na wzrost temperatury, to już na zasoby wody wpływ możemy mieć. Nie mamy wpływu na wielkość opadów (tu trend jest niezauważalnie zwyżkowy w niemal wszystkich regionach kraju, poza Dolnym Śląskiem) ale na jej gromadzenie i retencję już mieć możemy.

Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie
Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie
Przestrzenne zrożnicowanie tendencji opadow w Polsce
Przestrzenne zróżnicowanie tendencji opadow w Polsce

I co się okazuje: powstaje strategia pn.: Gospodarka Wodna Polska 2030*, wytworzona w Instytucie Ochrony Przyrody PAN z Krakowa, która dowodzi, że każda sztuczna retencja jest szkodliwa dla środowiska naturalnego. Jak każda strategia, przyjęta z dużym „społecznym” i jednoznacznym poparciem (nawet przez wszystkie związki wędkarskie) staje się podstawą dla prawnych rozwiązań państwa. Powstaje więc ważny urząd centralny, pod jakże wspaniałą nazwą „Polskie Wody”. I się zaczyna…
… racjonowanie oraz opłaty za retencję. Pewnie też opłaty za opinie środowiskowe, a może i kompensaty…
Bo Strategia stworzona w IOP PAN Kraków miała cel zasadniczy: zasilać bliskie sobie środowiska na kolejnym froncie: wodnym. I cel jeszcze bardziej zasadniczy: władzę.
Im mniej wody, tym ważniejsze stają się osoby, organizacje i urzędy, które nią zarządzają i na to zarządzanie wpływ mają.

Polska stepowieje od ponad pół wieku
Jedynym kierunkiem, który wymyśla w tych okolicznościach moje państwo jest racjonowanie wody i Polskie Wody, które będą tego pilnować. W zgodzie z przyjętą strategią.
Dziś po powołaniu centralnego urzędu rusza obłudna kampania w poszukiwaniu wody – to kampania wyborcza. Ale jedynymi rozwiązaniami prawnymi pozostają Centralny Urząd, restrykcje za retencję oraz okazjonalne odszkodowania rolnikom za straty od suszy oraz napór na subsydiowanie stowarzyszeń pseudoekologicznych za zgody – opinie środowiskowe zw. z korzystaniem z wody. Pewnie i pseudonauka przestępuje z nogi na nogę.
To mój głos w propagowanej kampanii. Kampanii publicznej mającej wciągnąć ludzi w

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozio%C5%82ek_Mato
Przygody Koziołka Matołka – Kornel Makuszyński, Marian Walentynowicz

poszukiwania wody. – tu zdałby się morał, może z Przygód Koziołka Matołka, który błąka się po całym świecie …
Przypominam archiwalny materiał Tomasza Wróblewskiego z WEI wskazujący na historię globalnego przekrętu.
Nazwiska polskich sprawców- ministrów od środowiska znamy.

 

*Narodowa Strategia Gospodarka Wodna Polska 2030
Opinia do Narodowej Strategii Gospodarki Wodnej Polska 2030

Tendencje zmian klimatu http://klimada.mos.gov.pl/zmiany-klimatu-w-polsce/tendencje-zmian-klimatu/
Stop suszy! Kampania społeczna – https://hvacpr.pl/wiadomosci/stop-suszy-kampania-spoleczna-zorganizowana-przez-wody-polskie
Absurdy globalnego ocieplenia – https://www.youtube.com/watch?v=y_17yvROq_0&fbclid=IwAR3GM2zyti0Ptopbhor1Fkyp0Ng9-NipO_5lrx67r0EP9ijgvGk1v_CJ6tc&app=desktop

Font Resize
Contrast