Autor

admin

Browsing

Czy stwarzanie fałszywego wrażenia w celu uzyskania określonego skutku jest legalne?
To niekoniecznie rozważania hipotetyczne.
Casus wnuczka jest realny. Lecz czy to on jest kryminogenny? Może bierze się od czegoś większego, czego nie wszyscy dostrzegają. Bo mają dostrzegać to na co im się wskazuje palcem. Zaczynać i kończyć na fałszywym wnuczku…

*
To, że media głównego nurtu próbują zawłaszczać rzeczywistość niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
W takiej sytuacji powszechnego fałszu, trudno oczekiwać na powszechną i jednoznaczną ocenę (wielu aspektów naszej rzeczywistości). Ona też może być fałszywa i najczęściej taka jest. Bo czyż można poprawnie wnioskować na podstawie fałszywych danych.

*
Czy reakcje na podstawie fałszywego świadectwa można uznać za prawdziwe?
Zwykły sąd wskazuje, że celowe wprowadzanie w błąd by osiągnąć określony cel jest pospolitym przestępstwem.
Co sądzi człowiek oszukany na wnuczka?  Co sądzi każdy z nas o takim procederze?

Państwo na wnuczka
Państwo na wnuczka

*
Stan jaki uzyskano w wyniku przestępstwa nie jest stanem legalnym. To w dalszym ciągu bezprawie.
Patrzenie przez pryzmat prawa międzynarodowego wskazuje nam, że to suweren ma rację. Gdy diagnozuje w końcu stan rzeczy i gdy podejmuje działania. Abstrahując od chciejstwa i interesów zewnętrznych, które w gruncie nie mają mocy sprawczej w przypadku determinacji suwerena.
Orwell pisał: „Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, ten kontroluje przeszłość.” Był wyjątkowym pesymistą, będąc w nie najlepszej kondycji, gdy pisał „Rok 1984”.
Historia cywilizacji pozwala mieć nadzieję na granicy pewności.
*
Państwo i kraj należą do suwerena a nie do mafii politycznych, jakich by one nie podejmowały działań w kierunku uprawomocnienia swej roli i znaczenia.
Pajacami historii zawsze okazuję się Ci „wielcy”. Choć pajacują kosztem suwerena.

„Umysł człowieka, umożliwiający określenie celów i zamiarów aktywności ludzkiej we wszystkich sferach życia, jest motorem rozwoju społeczeństw, jeśli te cele i zamiary są poprawnie weryfikowane przez wiedzę naukową, doświadczenie oraz normy etyczne. Ten sam człowieczy umysł jest przyczyną hamowania społecznego rozwoju, a niekiedy i wzniecania kataklizmów społecznych, gdy idee błędne i lekceważące zasady etyczne są wdrażane do realizacji przez silniejsze od innych, pomysłowo zorganizowane grupy społeczne, dysponujące szeroką gamą ideologii, pozornie uzasadniających celowość i konieczność takiego postępowania.” profesor Jan Zajączkowski

Nie mam zamiaru dokonywać recenzji krótkiego (choć dziś – w czasach cywilizacji internetu to już rozmiar XXXL) eseju. Zapraszam do jego przeczytania.

Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty
Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty

Zapraszam też do porównania dwóch dzięciołów, tego istotnego dla stanu ideologi w Korei Północnej oraz naszego – ideologicznego dzięcioła trójpalczastego, za którym stoi profesor Tomasz Wesołowski, stowarzyszenia ekologistyczne, ale także polskie władze, które tu swoimi prawnymi rozwiązaniami zdecydowanie bardziej wyprzedziły Koreę Północną. W końcu III RP to twór nie mniej ideologiczny tylko, że tubylcy być może tego nie widzą. Podobnie jak tubylcy Korei Północnej nie dostrzegają…
Chciałoby się zakrzyknąć: cudze chwalicie a swego nie znacie.

Znawca dzięcioła trójpalczastego i ornitolog stał się w państwie ideologicznym wyznacznikiem norm ekologicznych i autorytetem lasu.

prof. T. Wesołowski

Kiedyś wskazywałem, że dziś wystarczy by Gazeta napisała, co o koncepcji kwantowej sądzi Adam Wajrak, Stanisław Sojka czy Kinga Rusin a realni znawcy tematu, odejdą jak niepyszni – w niebyt. Nikomu niepotrzebni. Dziś doszedł i Jacek Kurski, ze swoją TVP …
Czy spotka to z czasem szewca i chirurga?
Wszystko się kreci wokół „Roku 1984” Orwela. Więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak. Z pewnością nie mamy do czynienia z tempem narzuconym Kambodży przez Czerwonych Khmerów, lecz to co obserwuję na gruncie naszej cywilizacji jest już wyjątkowo straszne.
Friedrich von Hayek pisał:

Frederic von Hayek "Intelektualiści a socjalizm"
Frederic von Hayek „Intelektualiści a socjalizm”

„Laik być może nie w pełni zdaje sobie sprawę, w jakim stopniu społeczna reputacja naukowca i wykładowcy jest tworem tej klasy, jak jest ona w nieunikniony sposób odbiciem jej poglądów, które niewiele mają związku z wartością rzeczywistych osiągnięć. … Tworzenie reputacji przez intelektualistów jest szczególnie ważne w dziedzinach, w których wyniki naukowych badań nie służą użytkowi innych specjalistów, lecz są powiązane ze sprawami publicznymi i politycznymi.” („Intelektualiści a socjalizm” str. 14-15, Warszawa 2012, Wydawnictwo Prohibita).
A więc nasze postrzeganie realności jest zakłócone – zakłócane na wielu poziomach (było już o tym m.in. w artykule: „Jak to jest naprawdę z tą prawdą”) .
Zapraszam do lasu, i do jego hodowli, do klasycznej szkoły leśnej – nie polskiej i nie  koreańskiej. I na koniec jeszcze głos Profesora:

Zamiast zakończenia
Lekceważenie wiedzy i doświadczenia, danie posłuchu bazującym na spekulacjach, arbitralnie przyjmowanym ideologiom, może przynieść tylko jeden skutek – pogorszenie stanu lasu oraz ekonomicznych parametrów gospodarki leśnej. Całej gospodarki kraju.
Ograniczanie prowadzenia półnaturalnej hodowli, zastępowanie jej wytycznymi kolejnych ideologii, to w naszej leśnej polskiej i europejskiej rzeczywistości coraz bardziej „chleb powszedni”. Co chwila pojawiają się jakieś chrząszcze, żaby lub ptaki, skądinąd zasługujące na mądrą ochronę, których występowanie (często zbyt optymistycznie oceniane) lub brak są podstawą oceny całokształtu rozwoju lasów oraz prawidłowości działań leśników. Na tej podstawie prognozuje się nawet przyszłość leśnictwa i ustala jedynie słuszne sposoby postępowania hodowlanego, wśród których dominuje „nic nierobienie”.
Jeśliby ktoś pomyślał, że takie indykatory są wynalazczym osiągnięciem przyrodników i

Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)
Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)

polityków Europy, to jest w dużym błędzie. W roku 1981 II Kongres Unii Ochrony Przyrody Północnej Korei przyjął przesłanie do przyrodników świata, w którym eksponował osiągnięcia swego komunistycznego kraju na polu ochrony przyrody, będące zdaniem uczestników kongresu, podstawą nader pomyślnego ekonomicznego i społecznego rozwoju kraju. Najważniejszym wskaźnikiem absolutnej przewagi rozwojowej Korei Północnej nad Koreą Południową obwołano w tym przesłaniu gatunek dzięcioła Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi), który według autorów tego przesłania, opuścił swe gniazda w chylącej się ku zagładzie Korei Południowej i osiadł w niezwykle dynamicznie rozwijającej się Korei Północnej.

Kim Ir Sen
Kim Ir Sen

Efekty tego niebywałego sześćdziesięcioletniego dynamizmu wszyscy znamy.
Przez analogię można przyjąć, że polskie lasy i środowisko przyrodnicze czeka niewyobrażalna świetność, gdy skorzystamy z rad tego kongresu i poprzez jakiegoś chrząszcza, może to być np. biegacz, (albo i kornik drukarz – dopisek autora), oceniali całość działań leśnictwa i wytyczali kierunki przyszłego postępowania hodowlanego.
Niestety scenariusz pisany przez realną rzeczywistość przewiduje jednak inny finał wdrożenia takiej ideologii i dlatego zachęcam do podążania za sprawdzoną wiedzą ekologicznoleśną, a szczególnie za ideą półnaturalnej hodowli lasu, której podstawą jest mądra współpraca człowieka z przyrodą.”

Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu
Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu

Cały artykuł, czy też esej, można znaleźć tu: „Idee i ideologie w hodowli lasu” – prof. Jan Zajączkowski
To jeden z wielu artykułów w publikacji IBL poświęconej Półnaturalnej Hodowli Lasu

PS
Apeluję o udostępnienie mi fotografii prof Jana Zajączkowskiego, gdyż mimo starań wśród jego byłych współpracowników z IBL, nawet wśród rodziny profesora, nie udało się jej zdobyć. To symptomatyczne. Wciąż oczekuję z nadzieją.

Próbowałem trzykrotnie. Nawet na początku nie zwróciłem uwagi, na to, że „W sensie” uzależnia opublikowanie polemiki od zgody autora. Nie napisałem, że to BEZ SENSU. Że to żaden standard dla medium, które głosi swą niezależność, wolność, etc. Że wskazuje na etykę, morale, niepodległość, suwerenność, patriotyzm. – Pustosłowie? Kolejna manipulacja?
Czy wiemy co to jest manipulacja?

A może wskazując na igłę nie widzi belki we własnym oku?
Ograniczanie dyskusji, kreślenie komentarzy, wskazywanie na półprawdy, pomijanie faktów…. Ale zostawmy to, bo bez sensu …

Nagłówek felietonu Piotra Lutyka na portalu "W sensie"
Nagłówek felietonu Piotra Lutyka na portalu „W sensie”

Manipulacja ekologizmu
Wróćmy do tekstu, który wielu zachwycił. „Bohater naszych czasów” przedstawił prawdziwe oblicze ekologizmu? Czemu jawi się w nim mój kraj jako bezbronny baran na rzeź prowadzony. Co za okropna Unia? A może tylko, i aż – Lutyk?
Okazuje się, że wciąż najlepiej poszukać zewnętrznego barbarzyńcy, który bez końca, bez litości nas łupi, grabi i morduje.
To dziwne, że w żadnym innym kraju Unii nie pada takie cudo jakim jest/była Puszcza Białowieska? Czy rzeczywiście to dziwne? Ma Polska od trzech dekad takich apologetów ojczystej przyrody. Lutyk – ?
Kiedy tenże Piotr Lutyk wdrapywał się na jakąś barykadę i bronił tego cudu? A może nie widział „Sensu”? A może dla niego rzecz zrozumiała i Konieczna, by nie rzec, że Zaleska, Szyszkowa, Korolcowa. By nie rzec, że Tomaszewska.
Ośmielam się stwierdzić, że i Lutykowa.

Ta bezbronność barana
Baran to nie tylko synonim bezbronności i kompletnego braku oporu. To także synonim głupoty. Co jest bliższe Piotrowi Lutykowi, który nas kieruje na barykadę przeciwko Unii?
Ta barania bezbronność, w rozumieniu obu tych synonimów, to wynik braku refleksji aparatu rządowego wszystkich rządów pomagdalenkowych, przyjmujących bez sprzeciwu wszelkie pomysły UE.

Nie tylko to zresztą przyjmujących
To wynik przyjmowania przez Polskę znacznie większych restrykcji w wielu dziedzinach niż zakładają przepisy międzynarodowe, które przyjmują kraje członkowskie Unii. Kim są ludzie, którzy w imieniu Polaków je przyjmują?
Autor brał w tym udział albo aktywnie (przyjmując określone rozwiązania prawne na terenie RDLP Warszawa) lub biernie – przyglądając się. Rzecz tyczy nie tylko polskiej wersji Natura 2000 czy przyjmowanych warunków tzw dziedzictwa Unesco.
Mija się też z prawdą, wskazując, że w Polsce ogranicza się pozyskanie do 70 procent przyrostu. Nie jest zbyt biegły w zapisach Instrukcji Urządzania Lasu (gdzie jest mowa o 50 procentach a dopiero od roku 2014 – 60 procentach).
Przecież po to się robi analizy w ramach urządzania lasu, liczy przyrosty, możliwości produkcyjne by z nich korzystać. Każde odstępstwo od tej wiedzy i nauki przestaje nimi być. Staje się ideologią, decyzją polityczną, sabotażem gospodarczym. Jakby to nazwał Józef Maria Bocheński – zabobonem.
Dodając własne ekoidiotyczne rozwiązania prominentni zarządcy LP wskazują do zgnicia dodatkowe powierzchnie leśne pod postacią niedorębów, ekotonów, drzew zasiedlonych, powierzchni referencyjnych, namnożonych powierzchni ochronnych wokół gniazd, czy też wprowadzają zakazy pozyskania drzew i drzewostanów powyżej 100 lat, to wraz z Piotrem Lutykiem przeznaczają na unicestwienie ponad 50 procent leśnego majątku Polaków.
I od 30 lat wskazywał tenże Piotr Lutyk Polakom, w ramach szkoleń i edukacji, że tylko zgnicie takiej masy leśnych zasobów przysporzy mieszkańcom kraju szczególnej nobilitacji, a krajowi szacunku i uznania na arenie – może międzynarodówki ekologistycznej? A może na arenie związanej z synonimem barana?
Czemu więc Piotr Lutyk obrusza się na propozycje Adama Wajraka, który proponuje w swej głupocie, mniej (tylko 20 procent) niż już się dzieje?
Obaj są zwolennikami podobnej ideologii. Tylko, że Adam Wajrak czyni to z pozycji amatorskiego ideologa wajractwa ekologistycznego, podczas gdy Piotr Lutyk jest dyspozycyjnym i czołowym członkiem organizacji, która pilnuje z „nahajem” by rzecz się działa.
Obaj są zwolennikami samorództwa, gdyż obaj pokładają wiarę w to, że zgnicie drzew i lasu przynosi nową i doskonalszą jakość w lesie. Za Wajrakiem stoją organizacje ekologistyczne często subsydiowane przez obcych donatorów i krajowych „Lutyków”, a za Piotrem Lutykiem obóz władzy (czy raczej obozy władzy), którego ideolodzy budując „prawo krajowe” faktycznie zrujnowały Puszczę Białowieską i szykują kolejne armagedony (np.: węglowość w lesie, likwidacja gospodarki na kolejnych obszarach leśnego majątku Polaków).
Dumne wskazywanie na to, że tylko 30 procent lasu ma zgnić (wskazałem, że to mocna nieprawda i tyczy ponad 50 procent lasu) dowodzi, iż jest Piotr Lutyk zwolennikiem ekoterroryzmu na skalę większą niż Adam Wajrak, który oczekuje by zgniło tylko 20 procent.
Ale można rzecz przedstawić jak czyni to autor, że to Adam Wajrak jest tym szatanem a samemu, że jest się niewinnym aniołkiem. Temu służą słowa, które w gruncie mają odwrócić uwagę od zniszczeń jakich dokonano w materii leśnej naszego kraju. I jakich wciąż dokonuje się w etyce i ludzkich umysłach.
Mamy sabotaż gospodarczy, który jest problemem wewnętrznym, a nie wrogim atakiem obcych czy Unii. Sabotażu – ekologistycznego zidiocenia, w którym aktywnie uczestniczył autor i który był motorem jego ścieżki kariery. I wielu mu podobnych (tu wskażę na „patriotyzm” czytelników „Prawego lasu”). Po drodze doprowadziło to do wypłynięcia i osiągnięcia znaczenia przez ludzi typu Adam Wajrak, także dzięki zasilaniu go przez budżet kraju. Jego (A.Wajraka) wiedza i ideologia niewiele się w sumie różnią od tej, której dokonuje Piotr Lutyk. Natomiast realne szkodnictwo doktora wydaje mi się większe od tego – ledwo maturalnego – rodem z Gazety Wyborczej.
Las to żywa substancja i żywe drzewa, gwarantujące wszelkie funkcje społeczeństwu
W tym funkcje gospodarcze w sposób trwały. Każde ograniczanie funkcji, w tym gospodarczych, nie ma racjonalnego uzasadnienia i jest ideologią. Leśnik stoi na straży wiedzy i praktyki, które gwarantują LAS i jego wszystkie funkcje. Działania niezgodne z tą racjonalną i praktyczną stroną leśnictwa nie są godne miana leśnika. Działania, które rujnują dobrostan kraju i mieszkających tu ludzi tym bardziej nie zasługują na leśny mundur. To chwilowe przywłaszczenie.

Czemu ma zgnić 30 procent polskich zasobów
Czy ABW dała na to przyzwolenie? A może Kohl podpowiedział wraz z Sorosem, i wciąż wspomaga ten kierunek „rozwoju”?

Ile kosztowała leśna manipulacja

Ilustracja do artykułu o manipulacji ze strony: https://lady.izvestia.kiev.ua/item/show/428 Психология 8 правил общения с манипуляторами
Ilustracja do artykułu o manipulacji ze strony: https://lady.izvestia.kiev.ua/item/show/428
Психология 8 правил общения с манипуляторами

Nie jest kwestią to, że istnieje manipulacja. Kwestią jest to, że nie istnieje obrona przed nią, i brak właściwej edukacji w kierunku zdrowego rozsądku.
Przypomnę, że to państwo i jego urzędy pompują ogromne środki na rzecz stowarzyszeń, edukujących ludzi w kierunku przeciwnym niż zdrowy rozsądek. Czynią to od 30 lat.
Miliony złotych wydawały Lasy Państwowe, w tym zarządzana przez Piotra Lutyka Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie, w kierunku edukacji o szkodliwości pozyskania drewna (gdyż marginalizująca lub wręcz ukrywająca przed ludźmi ten „niecny proceder”), insynuująca społeczeństwu, że w warunkach Polski użytkowanie lasu koliduje z pozaprodukcyjnymi funkcjami lasu, o nadzwyczajnej wartości martwego drewna wraz z uchwalaniem „praw kaduka” do jego mnożenia. Te leśne manipulacje i idące za nimi praktyczne rozwiązania i działania (mające znamiona sabotażu gospodarczego) ubogacały (niekoniecznie różnorodność) krajów sąsiednich. Rujnowały i rujnują Polskę. – Samo się nie stało, Panie autorze, unurzany w manipulacji na ogromną skalę i na ogromne pieniądze. Brał w tym udział. A może nie kojarzy jednego z drugim?
Trudno oszacować stan strat jakie poniosła i ponosi Polska w wyniku działań manipulacyjno-edukacyjnych organizowanych i zasilanych przez Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Środowiska. To nie prosta kwota wydatków i wartości zmarnotrawionego majątku. To wielokrotność tych kwot mogących potencjalnie stanowić obrót zasilający społeczeństwo i państwo – gdy patrzymy na wartość materialną. I ogromne zniszczenia etyczne i moralne. Wystarczy się wczytać w słowa, które przekazuje autor w swym artykule na portalu „W sensie”.
Również i to, że „W sensie” za standard uważa, że polemika to rzecz głęboko przekonsultowana z autorem. Nie wiem skąd ta definicja polemiki? Czyż to nie przykład wyniszczenia etycznego do jakiego doprowadziła „dyktatura ciemniaków” ostatnich trzech dekad.
Standardy w świecie mediów, szczególnie tych mieniących się niezależnymi, jakie są, widzimy dzień w dzień. Pewnie na tym polega patriotyzm, prawicowość, lewicowość, niezależność i wolność…. Którym zapychane są ich szpalty, łamy, etc – manipulacja narodowymi świętościami.
Cenzura właścicielska nie jest wszak cenzurą? Bo nic na ten temat nie ma w Konstytucji. A może nie istnieje?  – Zapraszam redaktora „W sensie” do zamieszczenia polemiki. A może P.Lutyk…

Artykuł ukazał się na portalu „W sensie” 15 marca 2019 roku:
Piotr Lutyk „Ekologia polityczna” : Do czego może służyć przyroda? Rzecz o manipulacji

Piotr Lutyk – działacz i aktywista NSZZ Solidarność, współdziałający przy tworzeniu Ustawy o lasach, były Dyrektor RDLP Warszawa, były Naczelnik ds ochrony lasu w RDLP Warszawa, czy twórca pokładów jemioły w RDLP Warszawa?
Polemika na portalu „Monitor leśny” –
 Manipulująca ekologia
Manipulacja – 21 technik –
https://destrudo.pl/manipulacja-techniki-manipulacji/

Właśnie kończy się kształtowanie przyrostów na sośnie. Warto wzbogacić własną aptekę lub piwniczkę.

Młode przyrosty sosny
Młode przyrosty sosny

Świeże przyrosty posłużą do jednego i do drugiego.
Pozyskujemy je z bocznych gałęzi. Pamiętając o tym, że od nas zależy las i jego kondycja. Zbioru nie dokonujemy na jednym drzewku, i broń Boże nie na uprawie, która jest niższa od 2-3 metry. Na jednym drzewku uszczykujemy co najwyżej jeden boczny przyrost. Wówczas będziemy mieli pełną satysfakcję – korzyść dla własnego zdrowia nie odbędzie się kosztem kondycji i zdrowia drzewka.

 

 

 

 

 

Syrop
Nie piszę jakiej długości powinny być zbierane przyrosty. Jest wiele szkół na ten temat. Z pewnością muszą być miękkie, zielone lub dopiero rozpoczynające wiosenne poruszenie. Można je pokroić, można bez krojenia uzyskać cenny sok. Można ubijać, a można tylko cierpliwie czekać. By uzyskać syrop warstwy świeżych przyrostów sosnowych przesypujemy warstwami cukru. Można wspomóc macerację podlewając całość niewielka ilością wina. Można spróbować miodu. Stawiamy całość w ciepłym i ciemnym miejscu i … czekamy miesiąc. Możemy co jakiś czas wstrząsać – z pewnością nie zaszkodzi. Otrzymujemy syrop pomocny przy łagodzeniu infekcji dróg oddechowych, nieżytów, chrypki, drapania w gardle…
A może nalewka
Wówczas pędy zalewamy spirytusem. Macerujemy 2-3 tygodnie. Zlewamy, a pędy zasypujemy cukrem/-zalewamy miodem, i czekamy na resztę aromatycznego maceratu, który zlewamy po 2-3 tygodniach. Oba maceraty łączymy, filtrujemy i po słusznym dla nas czasie degustujemy.
To nie koniec możliwości, które dają nam sosnowe przyrosty. Można się jeszcze pokusić o konfiturę.
Może da radę zakisić, jak nasiona jesionu? – tego nie wiem. Ale może ktoś wie?
Gdy macie w pobliżu tylko Park Narodowy czy rezerwat – musicie jechać tam gdzie jest zwykły las dla ludzi. Pamiętajcie, że Park nie udostępnia ludziom żadnego leśnego pożytku.

Ta krótka informacja nie wszystkich zadowoli. Niektórych pobudzi do dalszych poszukiwań. Polecam jak najbardziej korzystanie z natury. Natura jest dla ludzi.

 

 

 

Więcej informacji: https://naturalnieniebanalnie.pl/pedy-sosny-syrop/

Simona Kossak, całe swoje dorosłe życie związała z Puszczą Białowieska. Była specjalistką od ssaków mieszkających w leśnej głuszy.

Zdjęcie z książki Anny Kamińskiej "Simona"
Zdjęcie z książki Anny Kamińskiej „Simona”

Postrzeganie świata zwierząt przez Simonę Kossak zostało zdeterminowane w okresie jej dzieciństwa i czasów młodości – ucieczką w świat zwierząt od problemów rodzinnych*. Jeśli nie do końca była to egzaltacja i bambinizm, to wynikało to z głębszego, niż przeciętne, poznania fizjologii i psychologii życia naszych „braci mniejszych”. Nie oznacza to, że potrafiła wyzbyć się do końca emocji wobec dzikich zwierząt i traktować je pragmatycznie oraz racjonalnie.
Czy uczucie i zmysłowość pozwalają na chłodną ocenę?
Te cechy miały wpływ na postrzeganie samego środowiska przyrodniczego Puszczy, a „Saga  Puszczy Białowieskiej” w wielu miejscach jest przekazem jej wiary w konkretną ideę – nie koniecznie wiedzy. Nie analizuję tu dorobku naukowego Simony Kossak w dziedzinie badania ssaków.
      W wielowątkowej, obszernej księdze „Saga Puszczy Białowieskiej” jest wiele cennych informacji. Jest też rozdział pod tytułem: „Plądrowanie”, poświęcony stratom jakie odniosła jej ukochana Puszcza na przestrzeni XX wieku. W artykule przytaczam najważniejsze przedstawione w księdze informacje. I zachęcam do porównania ich ze zniszczeniami jakie dotknęły Puszczę w okresie ostatnich 30 lat „polskiej demokracji”. Cały rozdział można poznać sięgając do książki lub do linku, który zamieściłem na końcu.
Ponieważ treść księgi „Plądrowanie” jest dostępna, przedstawię w skrócie to, na co uwagę zwróciła Simona Kossak:

Plądrowanie, str. 391- 408, „Saga Puszczy Białowieskiej”.

Strona tytułowa rozdziału w księdze 'Saga o puszczy Białowieskiej"
Fragment strony tytułowej rozdziału w księdze ‚Saga o puszczy Białowieskiej”

1. Gradacja brudnicy mniszki 1904-1906: wycięto 600 dziesięcin lasu – nie wiemy czy w ramach usuwania skutków, czy też w wyniku czynnej walki z gradacją – autorka tego nie rozwija; lecz wskazuje na rzecz w rozdziale plądrowanie, co by wskazywało, że obca jest jej każda ingerencja ludzka w sprawy Puszczy, niezależnie od przyczyn, od ówczesnej jednoznacznej praktyki i wiedzy (nie wiemy jak się odnosiła do czynnej ochrony żubra- sic!).
2. Zaraza zwierzyny 1910 (czy to też ma związek z plądrowaniem?)
3. Inwentaryzacja zasobów drzewnych w kierunku uruchomienia planowej gospodarki leśnej (1911) podjęta przez rząd Rosji carskiej w okresie panowania cara Mikołaja II – skończyły się stare, dobre czasy i ekonomika brutalnie zaczęła docierać na dwór hołubionego przez A.Wajraka i GW2 cara Mikołaja II1, co zmusiło władze carskie do podjęcia energicznych kroków w kierunku racjonalnej gospodarki leśnej, w przestrzeni dotychczas podporządkowanej łowieckiemu hobby władców polskich i rosyjskich.
4.
1915 rok – zajęcie Puszczy Białowieskiej przez wojska niemieckie.
Uruchomiono 6 tartaków, stolarni, fabryki wełny drzewnej, zakładu suchej destylacji; podjęto inwestycję budowy sieci kolejek ( 130 km linii stałej oraz 120 km linii przenośnych). Zatrudniono 1200 niemieckich fachowców, 3000 jeńców wojennych, 8000 robotników.
Zainwentaryzowano zapas drewna na pniu na poziomie 32,6 mln m3.
Wycięto w sposób plądrowniczy – zrębami pełnymi 6000 ha i w sposób przerębowy 10000 ha.
Do Niemiec wysłano niemal 5 mln metrów sześciennych drewna. Okupacja zakończyła się w 1918 roku. Znacznej masa surowca wyciętego nie zdołano wywieźć (400 tys. m3) – lecz to już nie plądrowanie, a zgromadzenie martwego drewna (może nawet zmagazynowanie zasobów przyrodniczych?) – które jest dziś najistotniejszym wyznacznikiem „prawdziwego” i „naturalnego” lasu wg ekologistów (w miejsce wcześniejszego wyznacznika, jakim była liczba dzięcioła trójpalczastego), a szczególnie wyznacznikiem dla każdej najprawdziwszej puszczy.
5. Przejęcie Puszczy przez Polskę w 1919 roku: 128 937,47 ha, w tym lasu: 112 000 ha; zapas drewna 23 mln m3 ( od 1916 roku do roku 1924 ubyło ok 8 mln m3).
W 1921 roku powstaje obszar wydzielony Leśnictwo, a później Nadleśnictwo Rezerwat, a w 1932 roku powołano Białowieski PN.
1924 rok – podpisanie 10-letniej umowy dzierżawnej z The Century European Corporation. Koncesja na wycinkę 7,2 mln m3 w Puszczy Białowieskiej i lasach nadniemeńskich (nie zrealizowany plan pozyskania ok. 720 tysięcy metrów sześciennych rocznie, czyli dwa razy mniej niż realnie niszczyła „dobra zmiana” i zła zmiana w czasie swojego panowania). Dzierżawa przetrwała 5 lat. Polska zerwała umowę i wypłaciła odszkodowanie wyższe od uzyskanych korzyści.
Rozpoczęto typowe dla ówczesnych czasów roboty przy trwałym udostępnianiu lasu i jego zasobów: melioracje, budowa osad, infrastruktury; w sumie z Puszczy żyła liczba ok. 20 tysięcy osób.
6. 1939 – 1941 okres gospodarstwa leśnego pod zarządem ZSRR: zwiększono rozmiar użytkowania 3 krotnie w stosunku do wykonywanego w II RP.
7. 1941 – 1944 – obszar Puszczy zostaje objęty ochroną i uratowany przez Niemcy. – Zawłaszczanie majątku dla własnej uciechy przez oligarchów i notabli jest istotniejsze niż wspomaganie własnej społeczności i kraju. Również w okresie niemieckiej okupacji (choć Göring, osobiście ani razu nie wziął w tym czasie udziału w polowaniu).
Finansowanie stowarzyszeń ekologistycznych z niemieckiego kierunku: czy służy Niemcom czy Polsce – to dalszy ciąg zagadki o „braku” znaczenia pochodzenia kapitału – wpajanego Polakom w pierwszym okresie transformacji?
*
Dziś, na gruncie prawa, w Puszczy Białowieskiej dominują lasy gospodarcze trzech nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Zniszczenie ich majątku, majątku Polaków, nie służy ochronie puszczańskich zasobów. Przede wszystkim to omijanie prawa. Prawa, które dziś dodatkowo nie pozwala na zwiększenie powierzchni Parku bez zgody lokalnych społeczności. To omijanie prawa w celu bezprawnego wprowadzenia na teren tych nadleśnictw systemu ochrony obowiązującego na obszarze Parku Narodowego i Rezerwatu Ścisłego. Bezprawne tworzenie obszaru w którym obowiązują zasady konserwatorskiej ochrony bez formalizacji prawnej tego obszaru jako Parku Narodowego.
Gospodarka leśna prowadzona w sposób trwały i gwarantujący stabilność siedliska leśnego nie zubaża zasobów przyrodniczych, czego dowodem jest bogactwo polskich lasów. Niszczenie bogactwa lasów gospodarczych Puszczy Białowieskiej ma ukrywać spadek zróżnicowania przyrodniczego, który jest obserwowany na terenach Białowieskiego Parku Narodowego. W sferze gospodarczej zaś, niszczenie własnych zasobów naturalnych to sabotaż i wspomaganie obcych gospodarek.
Tylko w okresie ostatnich 10-15 lat straty na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw to masa 7,5-8 milionów metrów sześciennych drewna2. Zaś udokumentowane straty przyrodnicze w różnorodności siedliskowej i gatunkowej na obszarze objętym ochroną konserwatorską (tzw. bierną) w Rezerwacie Ścisłym to co najmniej 50% stanu początkowego (z lat 30-tych XX wieku) zainwentaryzowanych zasobów.

 

Saga puszczy Białowieskiej
Okładka książki

dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha
dziesięcina tzw. większa (nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha.
1 – A.Wajrak wraz z Agora S.A. za artykuł (i towarzyszący mu wywiad z Maciejem Nowickim, Ministrem Środowiska) otrzymują z Ministerstwa Środowiska ok 60 tys. złotych; „Dać szansę Białowieży”„Dać szansę Białowieży”.  Rzecz cała została opisana przez Press – monitorujący media, o czym informowała TVN: „Dziennikarz GW pisał teksty za pieniądze ministerstwa”
*
Simona Kossak nienawidziła myślistwa. Zarzucano jej zdradzenie rodzinnej tradycji” – wywiad Agaty Szwedowicz z Joanną Kossak
„Plądrowanie” – pdf
2„Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka – czyli siedem i pół miliona powodów …”


 

W 1976 roku, całkiem legalnie, po czterech latach społecznych konsultacji, wprowadzono do Konstytucji gwarancję przyjaźni i sojuszu PRL z  ZSRR.
To swoiste poczucie suwerenności nie zginęło –  i nie zginie póki My żyjemy.

Jednym z pytań referendalnych, które stworzył Prezydent Andrzej Duda, była propozycja zapisu w Konstytucji gwarancji obecności Polski w UE. Mowa też jest o konstytucyjnych gwarancjach  polskiego członkostwa w NATO.
Wzór istnieje od 1976 roku1 i łatwo go transponować: „RP w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności, postępu i demokracji, umacnia przyjaźń i współpracę z Unią Europejską i wszystkimi jej postępowymi członkami”.
W podobnym tonie wypowiada się Jarosław Gowin podkreślając, że Polska jest ojczyzną dwóch narodów. Rzeczywiście Rzeczypospolita stała się taką Ojczyzną przez Unię z Litwą. Była to decyzja suwerennego wówczas państwa. Jarosław Gowin wskazując dziś na Żydów jako drugi naród w Polsce, wskazuje tym samym, że ma plenipotencje suwerena – co rzecz jasna jest kłamstwem, gdyż w rzeczywistości nie uzgadniał tego z suwerenem.
Sam Prezes PiS – Jarosław Kaczyński nie wypowiada się osobiście w tych sprawach, wskazując za każdym razem Polakom, że Polska jest krajem niepodległym i suwerennym. Nawet nie wypowiada się w sprawie Ustawy Sejmu nr 1066 czy Ustawy USA 447, tak bardzo ceni sobie owe: niepodległość i suwerenność.
Piszę tylko o obozie władzy. Gdyż o tym jak polski jest obóz „europejskiej koalicji” lepiej nie gadać.
*
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego - "Dzieje głupoty w Polsce"
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego – „Dzieje głupoty w Polsce”

Czy Poseł na Sejm z Ziemi Nowogródzkiej – Tadeusz Reytan był patriotą?
Nie wydaje mi się, by Jan Matejko  autor obrazu, miał wątpliwości.
Czy Targowica to była tylko kwestia magnacka, jak zdają się sugerować i edukować media i szkoła?
Czy nie widzicie na tym obrazie swoich elit?
Kiedy Rocznica Konfederacji Targowickiej będzie obchodzona w Polsce jako swego rodzaju memento, wskazujące Polakom zbrodnie ich własnych elit i zbrodnie Kościoła. To zdecydowanie ważniejsze niż Święto 3 Maja, czy odpusty Św. Stanisława. – To najważniejsze w naszej historii.
Z jakiej ziemi posłuje Jarosław Gowin, a z jakiej Jarosław Kaczyński? Z jakich ziem posłują …?
*
Polsat stworzył sondę. Jej wynik ma związek z obszarem na jakim działa to medium. Ale i tak jest zastanawiający.

1 art 3a Konstytucji PRL z 1976 roku: „PRL w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności i postępu, umacnia przyjaźń i współpracę z ZSRR i innymi krajami socjalistycznymi.”

Tadeusz Reytan – przeczytaj w Wikipedii

Zapaleńcy Dobrej Zmiany produkowali 1,3 miliona metrów sześciennych martwego drewna rocznie, czyli ponad 100 tysięcy miesięcznie, czyli ok. 3300 ( słownie: trzy tysiące i trzysta) metrów sześciennych dziennie, czyli około 56 wagonów dziennie trupów. Łącznie wyprodukowali ok 67 tysięcy takich wagonów. W lasach gospodarczych trzech puszczańskich nadleśnictw. Ten pociąg ma długość z Warszawy do Amsterdamu. Jaka lokomotywa go ciągnie….

Wiara w doniosłą rolę martwego drewna to truizm.

Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka
Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka

Nie uda się zaprzeczyć naturze, która powoduje rozpad materii organicznej w czasie. Udział w tym bierze szereg organizmów fauny i flory. Ich różnorodność to pokłosie różnorodności gatunkowej rozkładanych części drzew, roślin. Gatunków biorących udział w rozkładzie nie przybywa wraz z ilością martwego drewna, martwej materii. Może się tylko zwiększać ilość tych organizmów. Lecz wzrost ilości nie ma żadnego związku ze wzrostem bioróżnorodności – zapraszam do artykułu o samorództwie, gdzie rzecz całą wyłuszczono.
Działania podejmowane w kierunku kreacji martwego drewna w lasach gospodarczych i jego produkcji, rzekomo w celu zwiększenia bioróżnorodności, z bioróżnorodnością związku nie mają. A więc produkcja truchła – w miejsce surowca drzewnego stanowiącego o dobrostanie gospodarczym mieszkańców to już nie truizm. To sabotaż gospodarczy.

W Polsce to nie koniec
Rozwijanie koncepcji teoretycznych przeistoczyło się w zarządcze działania godzące w bezpieczeństwo strategiczne kraju: nakazem indolencji i ekologistycznych mrzonek było gromadzenie na pniu tzw. ekotonów przy drogach i szlakach kolejowych – a zamierające drzewa stanowiły w tych miejscach szczególne zagrożenie dla strategicznego bezpieczeństwa kraju. Decydował o tym Dyrektor Generalny Lasów Państwowych i Minister Środowiska. Tolerowała to i wspierała rzecz całą każda ekipa rządowa, niezależnie od opcji.
Winnych nie ma.

Nowe prawa?
Dziś rzecz cała jest zamiatana pod dywan, a nowe prawa, tym razem rodem MSWiA, nakazują czyścić okolice szlaków w określonym promieniu od nich. Tym samym znikną za chwile dowody wewnętrznego sabotażu i zdrady. Tym sposobem Minister Spraw Wewnętrznych sprawnie upora się z pozostałością po Tomaszewskim Konradzie, Dyrektorze Generalnym Lasów Państwowych, doktorze nauk leśnych, magistrze i inżynierze – przebierańcu leśnika. Chlubie Wydziału Leśnego SGGW…. – mojej Alma Mater, i chlubie Instytutu Badawczego Leśnictwa.
Papier jest cierpliwy, i póki co go nie palimy i nie podmieniamy, jak u Orwella w Ministerstwie Prawdy. Więc nie wszystko do końca zaniknie i zniknie.

Martwe drewno
Dla niektórych sama idea martwego drewna w lasach gospodarczych jest do przyjęcia. Rozważają jedynie ilość i sposób prawnego usankcjonowania jakiejś jego ilości.
Każdy kto ma własny ogród, lub gdy bywa w lesie, obserwuje, że różne drzewa rozkładają się w różnym czasie, że ma to też związek z warunkami zewnętrznymi (ilością wody, temperaturą, etc, etc). Spróbujcie więc napisać jeden, kilka, kilkanaście, kilkaset algorytmów na określoną masę drewna martwego w lesie – bo przecież wszystko musi być zapisane, by mogło zaistnieć.
Rzecz jasna kpię.
– Gdyż … truizmem jest wiara w doniosłą rolę martwego drewna, lecz nie jego celowa produkcja w gospodarce.

Nie za bardzo interesuje mnie kwestia ilości, bo to kwestia manipulacji, w tym manipulacji wykonywanej na systemie prawnym państwa (ekotony, powierzchnie referencyjne v prawo MSWiA o czym było już wyżej). O innych nie wspomnę …
Każdy las gospodarczy, racjonalnie użytkowany, trwale użytkowany, posiada wystarczające zasoby dla utrzymania trwałości bogactwa różnorodności. Posiada również wystarczające temu zasoby martwego drewna (opad igieł, liści, gałęzi, pozostałości po pracach leśnych: drewno i pnie). Jeśli nie zamieniamy lasu w inny użytek (rolę, pastwisko, działkę budowlaną, autostradę), to nauka dowodzi, iż zasób różnorodności ulega jedynie chwilowym wahaniom, ale w okresie trwania lasu i jego środowiska jest stały. – Klasyczna definicja różnorodności, jest rozbrajana przez ideologię i politykę.
Jeśli ktoś ma wiedzę, że jest inaczej, że wzrost masy martwego drewna powoduje przyrost bioróżnorodności, że to stanowi regułę – to chętnie poznam się z tą wiedzą i nauką. Lecz nie interesuje mnie niczyja wiara w tym zakresie.

Pociąg do Amsterdamu z truchłem leśnym wciąż nie odjeżdża
Podobnie było z wiarą w doniosłość sanacyjnych działań tandemu K. Tomaszewski-J. Szyszko, gdy już po 5 minutach ich rządów (zlikwidowano gospodarkę leśną na kolejnych tysiącach hektarów lasów gospodarczych w Nadleśnictwach Białowieża, Browsk, Hajnówka, wzmacniając tym samym gradacje szkodników drzew leśnych) można było jednoznacznie stwierdzić, że to nie sanacja a kontynuacja.
Przypomnę, że w 2015 J. Szyszko wskazywał z Wysokiej Trybuny, iż w Puszczy gnije 3,5 miliona metrów sześciennych drzew/drewna. W wyniku doniosłych działań Dobrej Zmiany, ta ilość urosła do 7,5 miliona metrów sześciennych. Dowodzi to, iż zapaleńcy Dobrej Zmiany produkowali 1,3 miliona metrów sześciennych martwego drewna rocznie, czyli ponad 100 tysięcy miesięcznie, czyli ok. 3300 metrów sześciennych dziennie, czyli około 56 wagonów dziennie … trupów czy truchła. Łącznie wyprodukowali ok 67 tysięcy takich wagonów. Ten pociąg ma długość z Warszawy do Amsterdamu. Jaka lokomotywa go ciągnie….

Pociąg do Rzymu.
Praktycznie masa wyprodukowanego przez Dobrą Zmianę truchła może być jeszcze większa. W chwili inwentaryzowania trupów drzew, cześć z tych zainwentaryzowanych w 2015 roku przestała już być widoczna, i nie została policzona. Załóżmy, że w proch się obróciło tylko 500 tysięcy metrów sześciennych, co wskazywałoby, że J.Szyszko z Kowalczykiem oraz K. Tomaszewski z A. Koniecznym doprowadzili do truchła nie 4 miliony lecz 4,5 miliona metrów sześciennych. Tym samym masa drewna zniszczonego przez rządy PO/PiS to nie 7, 5 miliona metrów sześciennych lecz 8 milionów takich metrów.
W rzeczywistości nie wiemy jaka masa zanikła i nie była liczona w trakcie bieżącej inwentaryzacji. Z całą pewnością nie wiemy jaka masa nie była policzona w przekazie sejmowym z roku 2015. Hucpa i

Decyzja 48 z 1998 K.Tomaszewski
Decyzja 48 z 1998 K.Tomaszewski DGLP

barbarzyństwo dzieją się tu począwszy od Decyzji nr 48 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych doktora nauk leśnych Konrada Tomaszewskiego z roku 1998.
Niebawem, za kilka lat, inwentaryzacja wykaże, że nie ma martwego drewna w lesie. Bo cała masa przeistoczy się w próchnicę. I cóż wówczas my „bidoki” poczniemy?
Póki co cieszmy się, bo mamy jednak zainwentaryzowaną masę 7,5 miliona metrów sześciennych truchła drzew w lasach tylko trzech nadleśnictw: Białowieża, Browsk, Hajnówka. A ta masa to już skład innego pociągu: liczącego 125 tysięcy wagonów długości od Warszawy  prosto na plac św. Piotra w Rzymie.
– Ot, taka pielgrzymka …
*
Ta masa zniszczonego drewna, pozwoliłaby wstrzymać użytkowanie na terenie niemal 100 nadleśnictw w Polsce (czyli na obszarze 25% obszaru kraju) na cały rok. Tylko po co? Czy na następną pielgrzymkę?

Wielkanoc 2019 rok
Wciąż nie są to dni Zmartwychwstania Puszczy, i zwycięstwa nad piekłem i szatanem. Nie podzielimy się jajem życia i dobra. Od wielu dziesiątków lat jesteśmy świadkami zwycięstw nowego Piłata, Judasza i żydostwa, i uczestniczymy w tryumfalnym pochodzie zniszczenia. Narzucane prawa i nasza obojętność na zło nie przybliżają nas do szczęścia na ziemi i szczęścia wiekuistego.
Zły, pod postaciami współczesnych Piłatów, Judaszy i żydów wciąż zaślepia nasze oczy, zamyka serca – zamienia je w kamień. Polska Policja Państwowa wszczęła procedurę ścigania sprawców „antysemityzmu” (Joachim Brudziński – PiS – Jarosław Kaczyński) … 1
Grzech milczenia i powolność złemu w obliczu dewastacji wspólnego dobra nie zawsze i nie dla każdego skończy się wybaczeniem.


Nazwiska odpowiedzialne za zniszczenia Puszczy. Samo się nie dzieje...
Nazwiska odpowiedzialne za zniszczenia Puszczy. Samo się nie dzieje…

Podstawą przeprowadzonej, przedstawionej powyżej statystyki jest podana masa martwego drewna w dniu 16 kwietnia 2019.
Przyjęto początek destrukcji lasów za dzień Decyzji 48/1998 DGLP w sprawie zakazu wycinki drzew i drzewostanów powyżej 100 lat (co de facto w perspektywie czasu likwidowało gospodarstwo leśne w 3 nadleśnictwach). Późniejsze rozwiązania prawne godzące w gospodarkę leśną, jej różnorodność czy bezpieczeństwo doprowadziło do stanu w historii Puszczy niespotykanego nigdy wcześniej.
Henryk Kowalczyk, aktualny Minister Środowiska, jest typowym przykładem urzędnika pełnego inercji, braku woli, braku wiedzy oraz złej tolerancji i głupoty, która niszczy narodowy skarb, dobrostan Polski i jej mieszkańców. Jednak skala i czas (od 1998 roku do dziś, a nawet w nieokreślony czas przyszły) trwania całego procesu może też wskazywać na jeszcze coś innego. To przykład celowego działania w złej wierze, i na szkodę.
„Nic już nie można zrobić” twierdzi dziś H.Kowalczyk – lecz to Dobra Zmiana najmocniej się do tej ruiny przyłożyła. Z całą pewnością wszyscy mają też wyrobione zdanie o państwowych służbach, prokuratoriach,etc, etc. W końcu państwo (zarówno PiS, PO czy innej polikliki) to „ch.j, d..a i kamieni kupa”.
1
Sąd nad Judaszem – https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/190429961-Sad-nad-Judaszem-wrocil-do-Pruchnika-Spalono-kukle-Zyda.html
Światowy Kongres Żydów (World Jewish Congress; WJC) potępił w niedzielę „antysemickie” spalenie kukły Judasza Iskarioty
Jak Żydzi wieszają goja to dobrze, ale jak Chrześcijanie wieszają Judasza to antysemityzm

Leśnikom Drapałki i Babek

Sprawozdanie z exkskursyi leśnej odbytej w lasy Kórnickie
W roku 1868 organ Centralnego Towarzystwa Gospodarczego dla Wielkiego Księstwa Poznańskiego – „ZIEMIANIN” w numerze 46 z dnia 14 listopada przedstawił czytelnikom sprawozdanie z posiedzenia oraz wizyty terenowej w lasach Kórnickich „ … bez wątpienia największych i obecnie może … najlepiej urządzonych lasów prywatnych w Księstwie”. Objazd terenowy miał miejsce 9 lipca 1868 roku a ze sprawozdania dowiadujemy się, że „ … exkursya ta zadowoliła nas zupełnie i pouczyła.”

ZIEMIANIN - strona tytułowa
ZIEMIANIN – strona tytułowa

Czytamy my między innymi informację o drzewostanie modrzewiowym znajdującym się w „rewirze Drapałki Iszej”. Przewodnikiem wycieczki był Pan Józef Rivoli – ówczesny Nadleśniczy w dobrach kórnickich, obłożonych sekwestrem przez Prusy z powodu uczestnictwa właściciela – Jana Działyńskiego w Powstaniu Styczniowym.
„Napotkany tamże drzewostan modrzewiowy, okryty obficie siwemi porostami, już zdaleka pokazuje swój stan chorobliwy i smutny przedstawia widok. Drzewostan ten na obszarze 200. mórg wzrosły, na ziemi leśnej III klasy, 30 do 35 lat stary, ustał obecnie prawie zupełnie w przyroście, co potwierdza doświadczenie czynione z tym gatunkiem drzewa w innych okolicach Księstwa. Chcąc go zachować od zupełnego zniszczenia, przedsięwziął Pan Rivoli trzebież tak, że 4/5 drągów wycięto, zostawiając tylko celujące drągi, spodem jako zasłonę (Bodenschutzholz), zapuścił świerki, które doskonale się udały, ciekawe więc jest bardzo, czy postępowanie to wpłynie korzystnie na utrzymanie l/5 pozostałego drzewostanu. Drągi Wycięte, wysokości 42 do 45 stóp, wszystkie wskazują w młodości jak najlepszy przyrost, dochodzący w pierwszych latach do ¼ cala w słoju, potem stopniowo prawie zupełnie w nim ustają i po większej części ulegają chorobie murszywości (Rothfaule). Ponęty, pozakładane na ryjki sosnowce i inne chrząszcze szkodliwe, regularnie rewidowane, ochraniają drzewostan osłaniający od spustoszeń tego owadu. Obejrzenie tego drzewostanu jest bardzo zajmującą rzeczą, niejeden bowiem z nas nie miał sposobności widzenia drzewostanu modrzewiowego, tem więcej będzie pouczające widzieć go za lat parę, gdy świerki podrosną, okryją ziemię i prawdopodobnie wpłyną korzystnie na przyrost pozostałych drągów.”

Fragment
Fragment


Tem więcej będzie pouczające widzieć go za lat parę
Drapałka to osada leśna i jedno z leśnictw w Nadleśnictwie Babki. Obiekt w którym gospodarował Józef Rivoli, późniejszy pierwszy prodziekan Wydziału Rolniczo-Leśnego Uniwersytetu Poznańskiego, istnieje do dzisiaj. To już niemal dwuwiekowy las. Mocna trzebież, którą zarządził Rivoli wzmocniła go, ale nie odzyskał on pełni siły po pierwszych zaniedbaniach. Znajdziemy w nim fragmenty bardzo silnych drzew jak i drzew o przeciętnych parametrach. Działania Józefa Rivolego uchroniły jednak las przed całkowitą degeneracją, często jeszcze dziś oglądaną w zaniedbanych hodowlano drzewostanach modrzewiowych. Ten wybitnie światłożądny gatunek potrzebuje do swojego nieskrępowanego rozwoju przestrzeni, swobody, światła.
Dziś w Drapałce nie zobaczymy pod okapem modrzewiny wprowadzonego wówczas świerka. Nie jest to jednak czysty las modrzewiowy. Sporą domieszkę stanowi w nim kilkudziesięcioletni już dąb, który miejscami dorównuje wysokością modrzewiowi. W lukach natomiast możemy spotkać gniazda z pieczołowicie chronioną, kilkuletnią jodłą.
Dziś te modrzewie to ponad 180 letnie drzewa. Gdy porównamy je z innymi w tym wieku (rezerwat Modrzewina, czy Świnia Góra w Nadleśnictwie Suchedniów) zauważymy, że ich masa nie zachwyca.
Leśnicy, na wielu obszarach, mają wciąż problemy z hodowlą modrzewia, na co uwagę zwrócił podczas ekskursyi leśnik z Wielkopolski półtora wieku temu.

Poza zasięgiem
Drzewostan modrzewiowy z Drapałki nie leży w granicach obszarów, które Władysław Szafer uznał za naturalny dla tego gatunku. Stworzona w latach dwudziestych XX wieku koncepcja zasięgów naturalnych trwa niczym opoka w wielu umysłach, stając się co rusz podstawą lub wytrychem dla coraz nowszych koncepcji ideologicznych pętających naturę i gospodarkę.

Stanowiska kopalne Larix w osadach pliocenu i wczesnego plejstocenu: 1,2- pliocen; 3,4-plejstocen; A.Środoń: „Modrzewie” PAN Instytut Dendrologii 1986
Stanowiska Larix z okresu czwartorzędu A.Środoń "Modrzewie"-PAN Instytut Dendrologii, 1986
Stanowiska Larix z okresu czwartorzędu A.Środoń „Modrzewie”-PAN Instytut Dendrologii, 1986


Niebawem minie stulecie od powstania tej koncepcji. W tym czasie wiele się zmieniło. Nauka odkryła i przyswoiła wiele danych nieznanych sto lat temu. Lustratorzy z FSC mając znaczące uprawnienia formalne i nieformalne, nadane im przez DGLP, wskazali nie tak dawno na nie rodzimość gatunku na wielu obszarach Polski. Zasięgi zacnego profesora Szafera wciąż stanowią podstawę dla wielu działań prawnych i administracyjnych, choć nie mają żadnych ku temu podstaw.
Brak świadomości autora teorii naturalnych zasięgów na temat obecności takiego kluczowego gatunku jak sosna w Bieszczadach spowodował wykluczenie tego obszaru z zasięgu tego gatunku. Dzisiaj dostępna jest wiedza paleobotaniczna, która wskazuje na obecność modrzewia nie tylko na obszarze całej Polski – ślady pyłków odkrywane są w Finlandii.
Europa i Polska to obszar na którym miało miejsce szereg zlodowaceń. Być może nastąpią jeszcze kolejne. W okresach między zlodowaceniami, gdy klimat ulegał naturalnemu (nie antropogenicznemu, co dla niektórych, wraz z całą historią plejstocenu, jest nieprzyjemnym zgrzytem) ociepleniu, obszary Polski były zasiedlane przez wiele różnych gatunków. Są też ślady modrzewia w całej Polsce (i np.: są ślady wielu gatunków sosny).
Razem z roślinnością wchodził na ten obszar człowiek. W Polsce historia roślin jest niewiele starsza od historii człowieka. Człowiek z pewnością przyniósł ze sobą zboże. Pewnie przywlókł też wiele innych rzeczy z południa, wschodu czy nawet zachodu (a nawet Rzymu).

Nazwy geograficzne w Polsce pochodzące od-słowa MODRZEW
Nazwy geograficzne w Polsce pochodzące od-słowa MODRZEW


Gatunek inwazyjny
Do niedawna, „nowinki” ideologiczne dotyczące przyrody i jej ochrony były domeną parków narodowych i rezerwatów. To tam, na przestrzeni dziesięcioleci, obserwujemy cały ich wachlarz, który nie pozwala naturze na chwile oddechu. W ich wyniku na wielu obszarach dochodzi do negatywnych zmian w bogactwie natury (przykładem mogą być obszary rezerwatów i tereny najdłużej chronione przez ideologów od środowiska). Póki te obszary nie są znaczące w skali kraju, państwo może tolerować różne fanaberie. Gdy jednak rzecz zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, a dogmaty są głoszone przez coraz mniej wykształconych dyletantów (nie zważajmy na tytuły, bo S. Milgram dokładnie opisuje czemu często mają służyć), wbrew zdrowemu rozsądkowi i bez żadnych naukowych podstaw, państwo powinno trzeźwo je oceniać niezależnie od rozmiaru decybeli i nakładu jazgotu.
Może przyczyną inwazji na cały obszar leśny (chłopi póki co mogą spać spokojnie) jest zbytnie zagęszczenie populacji swoistych badaczy? Pocieszające jest, że daje się zaobserwować zachwianie dotychczasowej dynamiki jej wzrostu. Często towarzyszy temu zjawisko stresu ekologicznego wynikający też z narastającego oporu środowiska. To czasami generuje bardzo spektakularne reakcje.
Modrzew nie jest gatunkiem obcym. Nie jest też gatunkiem introdukowanym. To pionierski gatunek nie stanowiący żadnego zagrożenia dla przyrody w dzisiejszym świecie. Zresztą człowiek ma narzędzia, dopuszczone do użytku, do sprawowania kontroli nad wielkością populacji drzew (wystarczy odpalić piłę motorową lub posłać harvestery).
Ideologia obcości i takiż straszak. Te fobie mogą być praktykowane na powierzchni 2 procent kraju – w parkach narodowych. Póki realne dowody wskazują na co innego, to pozostały obszar 98 procent powierzchni kraju powinien służyć społeczeństwu, oczekującemu trwałości, różnorodności, wolności i tlenu. Dostatku i emerytury. Tworzenie polskiego parku narodowego na obszarze całego kraju tego nie czyni.

Las Polski 3/2014
Las Polski 3/2014

artykuł nieznacznie uzupełniony, ukazał się pierwotnie na łamach Lasu Polskiego 3/2014

Przypisy:
cal – 2,54 cm; stopa – 31 cm; morga – 2553 m2
czwartorzęd– to najmłodszy okres ery kenozoicznej, który zaczął się ok. 2,6 mln lat temu i trwa do dziś; dzieli się na:
1. plejstocen od 2,6 mln lat temu do 11 700 lat temu;
2. holocen od 11 700 lat temu do dziś.
Stanley Milgram – jego eksperyment badał posłuszeństwo wobec autorytetów; zaś psychologia społeczna szerzej analizuje także kwestie tworzenia autorytetów; „Jak to jest naprawdę z tą prawdą
Józef Rivoli – polski leśnik, jego postać została przypomniana na kartach monografii Nadleśnictwa Bolewice, na którym to obszarze rozpoczął swoją leśną drogę – „Wybrane karty z historii Nadleśnictwa Bolewice” – rozdział 13

Pięknie wydana książka nie jest typową monografią firmy, czy dziś już raczej tylko biura lub urzędu.
To nie diariusz Nadleśnictwa Bolewice.
Mamy do czynienia ze zebranymi okruchami, które to nadleśnictwo otaczają, przenikają się z nim nawzajem, łącząc historię ludzi, okolic z tutejszymi lasami i leśną gospodarką. Gdy uświadomimy sobie, że lasy stanowiły swego czasu dominantę w obszarze Polski, w tym i Bolewic także, to nie będziemy się dziwić, że to one odciskały swe piętno w sposób szczególny. Dziś, gdy ponownie ich powierzchnia wzrasta, marginalizowanie ich znaczenia, jakie obserwujemy w prawodawstwie, mediach i pseudoekologicznej narracji nie służy ludziom i krajowi.

Okładka książki
Okładka książki

Cenna, wielowątkowa opowieść o lesie, zasługuje na szersze poznanie. Żal, że książka nie trafia do powszechnej dystrybucji. Planowany jest dodruk, gdyż niewielki – pierwszy nakład, rozszedł się szybko.

Książka została wydana z okazji 170 lecia istnienia, kosztem własnym Nadleśnictwa Bolewice. Własną recenzję dołączył prof. Władysława Chałupki. Gospodarka leśna istniała tu wcześniej niż 150 lat temu, w innych formach organizacyjnych. W 1848 powołano Nadleśnictwo Bukowy Ostrów (którego kontynuatorem, w tej samej zresztą siedzibie) jest dzisiejsze Nadleśnictwo Bolewice), w dużej mierze na gruntach upaństwowionych lasów – w wyniku retorsji pruskiej wobec właścicieli lasów za ich udział w zrywach niepodległościowych.
Wydawca: Nadleśnictwo Bolewice, 64-305 Bolewice, ul. Świebodzińska 9; Bolewice 2018

Spis treści

1.Przestrzenne usytuowanie i rys historyczny Nadleśnictwa Bolewice – Tadeusz Szymański
2. Geomorfologia i ukształtowanie terenu – Andrzej Rodziewicz
3. Walory przyrodnicze Doliny Kamionki – Jakub Mikołajczyk
4. Bolewice w wieku XIX. Wieś – folwark – las. – Zdzisław Włodarczyk
5. Grodzisko – Przemysław Terlecki
6. Wsie na prawie olęderskim na terenie Nadleśnictwa Bolewice. – Karolina Korenda-Gojdź
7. Nazewniczy krajobraz terenów Nadleśnictwa Bolewice – Małgorzata Rutkiewicz-Hanczewska
8. Leśny parking na granicy, która łączy, a nie dzieli – Jarosław Szałata
9. Mapa lasów z 1938 roku – świadectwo myśli społecznej leśników – Jarosław Szałata
10. Apolinary Kurowski – pułkownik, powstaniec, dzierżawca dóbr bolewickich – Natalia
Hybsz
11. Fischerowie von Mollard – Przemysław Terlecki
12. Roman Grus – patriota, leśnik, wynalazca – Grzegorz Roszkowiak
13. Leśna praktyka Józefa Rivolego – Grzegorz Roszkowiak
14.Praca leśniczego w XIX w. (na przykładzie dóbr majętności pszczewskiej) – Karolina Korenda – Gojdź
15. Skarby w nasionach drzew, czyli historia i współczesność „sosny bolewickiej” – Grzegorz Roszkowiak
16. Historia przemian krajobrazu leśnego na terenie Nadleśnictwa Bolewice – Jakub Kozłowski

Przestrzenne usytuowanie i rys historyczny Nadleśnictwa Bolewice – Tadeusz Szymański
Kiedyś też nic nie wiedziałem o Bolewicach. Teraz wiem. Byłem. Poznałem trochę lasy, i krajobrazy. Trochę poznałem okolice. Potrafię powiedzieć gdzie są. Więcej szczegółów znajdziemy w tym rozdziale. Historia samego nadleśnictwa, zmienne koleje związane ze zmianami administracyjnymi i rewolucjami kształtującymi podział lasów nie były obojętne dla Bolewic.
Do 1980 roku przyroda nadleśnictwa dawała sobie radę bez istnienia rezerwatów. Różnorodność dawała sobie radę. Dziś to ludzka aktywność i buta wyodrębniły rezerwaty. Z początku na powierzchni tylko ok 10 ha. Ile jest dziś, Tadeusz Szymański nie napisał.
(Zastanawia treść tabeli znajdującej się na górze strony 14 – opisy wydają się błędne albo błędna jest uszeregowanie danych w tabeli).

Położenie geograficzne Bolewic- mapa topograficzna
Położenie geograficzne Bolewic- mapa topograficzna

Geomorfologia i ukształtowanie terenu – Andrzej Rodziewicz
Góry i doliny. Rzeczki i strumienie. Może nie ma gór, lecz teren jest dość urozmaicony i ciekawy. To urozmaicenie terenowe pociąga za sobą bogactwo określeń i nazw, które w sposób naukowy można przedstawić. Przyznam, że brakuje mi ludzkiej twarzy w tym opisie, bardzo często różnorodnego krajobrazu, wykorzystywanego turystycznie: wędrówki piesze, rowerowe czy kajakowe. Gwarantuję, że to możliwe w Bolewicach, a i samo Nadleśnictwo do tego się mocno przykłada. Szkoda, że jest tak nieskromne, by o tym dać znać czytelnikowi przy okazji wydania z takim pietyzmem historii tej ziemi i lasów. Interesujące opisy ukształtowania terenu są przecież związane ze szlakami turystycznymi czy ścieżkami edukacyjnymi. Szkoda, że nie powiązano ich ściśle z geomorfologią …. Gwarantuję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, a znając gościnność leśników wiem, że zapraszają.

Walory przyrodnicze Doliny Kamionki – Jakub Mikołajczyk
Powracanie gospodarstwa leśnego na tereny rolnicze wzbogaciło zasoby przyrodnicze. Wróciły gatunki., zwiększa się bogactwo przyrodnicze. Autor pisze , iż powołany na powierzchni ponad 59 ha rezerwat Dolina Kamionki ma na celu „ochronę i zachowanie ze względów naukowych i dydaktycznych kompleksu ekosystemów związanych z doliną rzeki i charakterystycznymi dla nich gatunkami roślin”. Niestety nie wiemy jaki jest charakter tego rezerwatu. Wspomina także o tzw. ekosystemie referencyjnym na powierzchni 9 ha – który został wyłączony z gospodarki leśnej, oraz ponownie o kolejnej strefie referencyjnej założonej na powierzchni ok 20 ha. Te elementy, to według mnie, typowe składowe para ekologicznej ideologii dominującej dziś w kraju. Nie służy ochronie i wzbogacaniu ojczystej przyrody, lecz w dłuższej perspektywie zubaża na objętych obszarach zasoby przyrodnicze: gatunkowe i siedliskowe, redukując tym samym różnorodność. No cóż, jest to dziś poza zasięgiem decyzyjnym Nadleśnictwa.
Wskazywanie, że Natura 2000, a szczególnie jej polski system tworzenia, cokolwiek potwierdza, jest typową nowomową (a wg autora ma potwierdzać zasadność istnienia rezerwatów, a może i tworzenia kolejnych). Potwierdza jedynie brak właściwego nadzoru społecznego nad przyjęciem rozwiązań prawnych, niespotykanych w takiej restrykcji nigdzie indziej w UE.
Budowa tam bobrzych nie przeszkadza tak autorowi jak przetamowania stworzone przez człowieka. To znamienna maniera ekologistycznego wairactwa, nie mającego związku z ekologią, choć zrozumiała dla prowadzenia społecznej manipulacji (L.Tomiałojć – „Kto to jest ekolog”)

Bolewice w wieku XIX. Wieś – folwark – las. – Zdzisław Włodarczyk
Historia ziemi bolewickiej. Co prawda nie zamierzchła, ale okresu, który znamy ze źródeł pisanych. XVII wiek dał już konkretne i dość szczegółowe opisy. Nie tylko właścicieli ziemskich lecz także ludzi mniej majętnych, pracujących nie na swoim. Przeczytamy wzmiankę o dokonaniach Jędrzeja Schulza – owczarza czy mistrza rzeźnickiego Jurasza. Historia powszechna skupia się na dokonaniach ludzi majętnych, choć niekoniecznie to oni ją tworzą. Tutaj jest inaczej: wątki poświęcone mistrzowi rzeźnickiemu przeplatają się z dziejami możnych ówczesnego świat. To o wiele bardziej ciekawe, różnorodne i prawdziwe. Przyznam, że te historie spod strzechy były dla mnie bardziej zajmujące. Oczywiście prócz historii owczarza, czy rzeźnika poznajemy dzieje rodów Łąckich, Hillerów czy von Unryhów (protoplastów m in. Józefa Unruga – dowódcy obrony wybrzeża w 1939).
Przy okazji poznajemy historię własności lasów do momentu uzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Historię lasów oraz ludzi z nimi związanych. Odnalezione ślady dokumentują poziom ich życia, wysokość zarobków i innych dochodów czy zasady wynagradzania.

Grodzisko – Przemysław Terlecki
Najstarszym, zbadanym obiektem, najbardziej znanym, na obszarze Nadleśnictwa Bolewice są szwedzkie szańce. Szwedzkie szańce, a więc najpewniej związane z Potopem lub wojną siedmioletnią. To ludowe określenie miało wpływ na … historię odkrycia grodziska kultury łużyckiej. Badania rozpoczęli Niemy pod koniec XIX wieku. Szczegółowe badania przeprowadzono w latach 60-tych XX wieku na przekształconym już mocno obszarze grodziska, a powtórzono w latach 80-tych XX wieku. Odkryto wiele śladów kultury łużyckiej z okresu, gdy istniał tu gród (w lesie, nieopodal wsi Rybojady). Powstanie grodu szacuje się na VII-VIII wiek przed naszą erą, a jego ślady trwają do VII wieku naszej ery. To 15 wieków trwania. Czy znacie jakąś inną osadę w Polsce, która ma dłuższą historię? Za wyjątkiem Kalisza.

Wieś na prawie olęderskim na terenie Nadleśnictwa Bolewice. – Karolina Korenda-Gojdź
Czy to prawda, że 40 procent ludności w Wielkopolsce, i na obszarze dzisiejszych Bolewic stanowiło osadnictwo na prawie olęderskim. Osadnictwie trwającym od XVII wieku do wieku XIX. Wierzyć się nie chce. To kim my w końcu jesteśmy?

Nazewniczy krajobraz terenów Nadleśnictwa Bolewice – Małgorzata Rutkiewicz – Hanczewska
Czy zdarza się komuś zastanawiać nad pochodzeniem nazw geograficznych? Nad ich etymologią czy przyczynami, że jakaś góra, wzgórze, strumień, las, czy wieś nazywa się właśnie tak jak się nazywa? To ciekawe opracowanie dotyczące obszaru Bolewic, zawiera cenny uniwersalny przekaz.

Leśny parking na granicy, która łączy, a nie dzieli – Jarosław Szałata
Mieszkam w Warszawie, Przyznam, że nigdy nie interesowałem się parkingiem znajdującym się w pobliżu miejsca, w którym mieszkam. Czy wielu z Was się interesowało historią pobliskiego parkingu, historią miejsca w którym go ulokowano? Czy interesowaliście się historią szlaków drogowych, z których korzystacie? Historią ich powstania, przyczynami takiego a nie innego przebiegu?
Parking leśny. W odległych dla większości Bolewicach. Jeśli wiecie gdzie są? Z reszta nie ma to znaczenia. Mógłby być pod Waszym domem.
W Bolewicach zbudowano parking wybierając miejsce głęboko związane nie tylko z Nadleśnictwem, ale nawet bardziej z historią Polski, Niemiec, Europy. Warto przeczytać. Warto podjechać i obejrzeć. I rozejrzeć się po okolicy.

Mapa lasów z 1938 roku – świadectwo myśli społecznej leśników – Jarosław Szałata
Papierowa mapa. W dobie GPS. Dziś niszowa kwestia.
Jest dużo map archiwalnych II RP. Także map tematycznych. W zasobach świetnego portalu Polona.pl znajdziemy też mapy lasów w II RP, lesistości czy ich podziału administracyjnego. Jednak nie ma w zasobach Muzeum Narodowego Tej mapy. Stworzonej na wystawę międzynarodową w Nowym Jorku 1939 roku, i która w większości do tej wystawy nie dotrwała. Cały niemal jej nakład został zniszczony. Ta słabość i spolegliwość II RP jest znamienna i dla naszej współczesności. Ciekawa historia mapy, którą w skrócie opowiada autor kolejnego rozdziału z pewnością intryguje, a dołączona bibliografia pozwala na poszerzenie wiedzy. Mapa jest antykwaryczna zdobyczą, i znajduje się w posiadaniu Nadleśnictwa, a jej fragmenty zdobią książkę. Jestem przekonany, że jej historia wszystkich zaintryguje.
Apolinary Kurowski – pułkownik, powstaniec, dzierżawca dóbr bolewickich – Natalia Hybsz
Każdy region ma swoich cichych lub znaczących bohaterów. Historia uczy, że areopag bohaterów jest zmienny w naszym kraju. To tak jak zmienne są koleje jego losu, i manipulacje w celu uzyskania konkretnych bieżących korzyści przez zmieniające się polityczne areopagi kraju.
Apolinary Kurowski żył w okresie kształtowania się świadomości narodowej i budzącej się świadomości ekonomicznej poszczególnych warstw. Brał udział w działalności spiskowej 1846 i 1863. Nie należał do charyzmatycznych przywódców, nie miał też warunków do odgrywania znaczącej roli. Sam zapał zaś, to zbyt mało by odnieść sukces. A i przeciwnik był zupełnie innym miejscu pod względem siły i rozeznania niż jeszcze wiek wcześniej.
Sukcesu nie odniósł, i umarł na emigracji w Szwajcarii. Czy jego działania (jak i działania innych spiskowców i powstańców) przyniosły korzyść krajowi? Dobrze wiemy, że nie. To były klęski. Czy czas jaki upłynął, przekuł je w zwycięstwa?
Czy możemy oceniać dziś działania jakie podejmowano półtora wieku temu w sposób racjonalny. Autor krótkiego eseju nie podjął się tego trudu, zajmując się odkrywaniem samego życiorysu Apolinarego Kurowskiego. Na koniec tylko dowiadujemy się o ówczesnej, krytycznej ocenie jego osoby i czynów.

Fischerowie von Mollard – Przemysław Terlecki
Zarządzali olbrzymią połacią lasów, w większości na obszarze dzisiejszego Nadleśnictwa Trzciel (w okresie do 1945 roku) . Lecz także część Nadleśnictwa Bolewice do nich należała. To Ernst Fischer polecił zbudować charakterystyczna wieżę obserwacyjną Wieżę Marii – od imienia swojej żony. Ta wieża, odrestaurowana staraniem Nadleśnictwa Bolewice, wciąż jest podziwiana i wykorzystywana dla celów przeciwpożarowych. Lecz czy sama własność i posiadanie, oraz ich efekty rzeczywiście zasługują na budowanie większej historii?

Roman Grus – patriota, leśnik, wynalazca – Grzegorz Roszkowiak
Pinofera – wynalazek wyprzedający o wiek ponad dzisiejszą produkcję kontenerową sadzonek. Docenianie sadzenia w lesie materiału z bryłką to rewolucja w tamtych czasach. Gdy do tego dodamy inne zainteresowania, np. językiem polskim, i popularyzowaniem go na „krasach” to niektóre tylko dokonania Romana Grusa (1856-1928), nadleśniczego z Nadleśnictwa Grudna, dziś stanowiącego część domeny Nadleśnictwa Bolewice,

Leśna praktyka Józefa Rivolego – Grzegorz Roszkowiak
Rivoli to nietypowe nazwisko. W dodatku osoba je nosząca mieszkała i była związana ze środowiskiem wiejskim, leśnym. Sporym zaskoczeniem było dla mnie, gdym przed laty czytał jego relacje z „ekskursji” po okolicach Drapałki (okolice Kurnika i Poznania), w dużej mierze poświęconej analizie hodowlanej znajdującego się tu młodnika modrzewiowego – dziś niemal dwuwiekowego lasu, podbudowanego już jodłą i cisem (?).
Z włoska brzmiące nazwisko do dziś jest dla mnie tajemnicze, niespotykane, jakby nie z tej ziemi. Szkoda, że historia i korzenie rodu Józefa Rivolego (1838-1926) wciąż są dla mnie tajemnicą. Jest wielce zasłużony dla polskiego leśnictwa i ma również swój bolewicki epizod. O wielostronności zainteresowań tego leśnika świdczą jego próby pisarskie. Podobnie jak Karol May (1842-1912) w Dreźnie, Józef Rivoli całkiem niezależnie podjął się próby napisania powieści przygodowej, której akcja dzieje się na Dzikim Zachodzie. Swoja powieść („Puszcza i praira”) rozpoczął pisać mając lat 20, będąc na praktyce leśnej w Bolewicach, pod koniec lata 1858 roku. Powstały trzy tomy powieści, które wciąż pozostają w rękopisie.
Później, w 1907 r. przewodniczył w Krakowie obradom „Pierwszego Zjazdu polskich leśników” ze wszystkich dzielnic Ojczyzny, gdzie podjęto decyzje o ujednoliceniu polskiego słownictwa techniczno-leśnego, a w 1919 tworzył Katedrę Hodowli Lasu na Uniwersytecie Poznańskim.

Praca leśniczego w XIX w. (na podstawie dóbr majętności pszczewskiej) – Karolina Korenda – Gojdź
Ignacy Zagrodzki, od 1815 roku leśniczy w majątku pszczewskiem, pozostawił po sobie wiele dokumentów i zapisów, które przetrwały, i pozwalają nam poznać szczegóły pracy w ówczesnym gospodarstwie leśnym. Problemów różnorakich było wówczas sporo. Dużo kradzieży drewna, i paserstwo w jego zbyciu, szkodnictwo kłusownictwa i używania w tym celu psów: „ Kto Psa posiada, nie może go ani w polu ani w Boru lub Lesie inaczej używać jak uwiązawszy mu Knebel u Szyii 18 cali długi a 3 cali gruby, i to nie na środku, ale za każdy koniec knebla.” – (za Ignacy Zagrodzki, z zapisów leśniczego). Nie za dużo w tych zapiskach informacji gospodarczych. Planowa gospodarka leśna w sensie formalnym dopiero miała się zacząć.

Skarby w nasionach drzew, czyli historia i współczesność „sosny bolewickiej” – Grzegorz Roszkowiak
Czym może się różnić sosna spod Bolewic od tej kampinoskiej czy taborskiej? Czasem nie widzimy żadnej różnicy między drzewami tego samego gatunku rosnącymi od siebie w znacznym oddaleniu. Innym razem widzimy między drzewami rosnącymi w sąsiedztwie olbrzymi kontrast..
Badania prowadzone od kilkudziesięciu lat, nad proweniencjami1 sosny wskazują nam na ich zróżnicowanie pod wieloma względami. Czyli sosna sośnie nie równa.
Czym więc wyróżnia się pochodzenie bolewickiej sosny?
Ograniczenia we wprowadzaniu przemieszczenia w XIX/XX wieku (Szwecja i Niemcy) miały na celu nie ochronę rodzimych proweniencji co dbałość o utrzymanie wysokich przychodów. Były to zarządzenia administracyjne i ogólne, gdyż nie bazowały na szczegółowych badaniach. Rożnego rodzaju doświadczenia wskazują, że przenoszenie poszczególnych proweniencji nie musi być niekorzystne, i może skutkować znacznymi przyrodniczymi i gospodarczymi pozytywami. Szwecja już nie kontestuje takich efektów, podobnie jak Dyrektywa UE o leśnym materiale rozmnożeniowym. Warto korzystać z tego co dała natura, a co jeszcze do nas nie dotarło w sposób naturalny (czy mogłoby dotrzeć wbrew administracyjnym poleceniom urzędników, którzy nawet naturalne zmiany przyrodnicze próbują zamknąć w rygorach własnych pomysłów). Bo założenia, iż przemieszczanie się gatunków czy proweniencji odbywa się wyłącznie w sposób liniowy, lub jest rzeczą zamkniętą i skończoną i przestało się już dziać, przeczy zasadom natury, która nie jest, i nigdy nie była, obszarem statycznym. Próby okiełznania przyrody jakie się dzieją w wizji i ekologistycznej manierze nie odzwierciedlają jej najistotniejszych właściwości. Niniejsze, popularne opracowanie słuszne w zarysie, gdy przyjrzymy mu się w szczególe już nie musi być takie proste, jednoznaczne. Natura to rzecz dynamiczna w skali globalnej, czego efekty obserwujemy na co dzień (szakal, jenot, australijskie czy środkowoamerykańskie grzyby w kraju).
Ale czy nie mając określonych wyników badań czy doświadczeń praktycznych warto inwestować w nierodzime pochodzenia? Dobrze wiemy, że nie. Zarówno we własnym ogródku (najczęściej cenniejsze i najlepsze okazują się stare i sprawdzone odmiany od holenderskich nowinek) jak i w lesie.
Kilkudziesięcioletnie badania porównawcze różnych pochodzeń sosny na różnych stanowiskach Europy i USA wielokrotnie wyróżniały odporność, jakość i możliwości przyrostowe sosny bolewickiej. Czy coś może ograniczać Czechów, gdyby chcieli te właściwości wykorzystywać w swoim kraju?

Historia przemian krajobrazu leśnego na terenie Nadleśnictwa Bolewice – Jakub Kozłowski
Cywilizacja człowieka, jej rozwój i przemiany odciskają piętno na naturze. Deforestacja Borneo jakiej dziś jesteśmy świadkami nie wiele się różni od przeobrażeń środowiska w Europie, Polsce i Bolewicach. Państwo polskie w swoim zaraniu dysponowało lasami na powierzchni ponad 80%. W okresie II RP lesistość była w miarę stabilna, i wahała się na poziomie ok 20%. W okresie PRL lesistość wzrosła do niemal 28% a dziś to niemal 30%. Ten rosnący trend wzrostu lesistości nie jest nieograniczony. Wziąwszy pod uwagę, że w okresie 1000 lat liczba ludności wzrosła od 1-1,5 miliona do 37 milionów, odbudowa powierzchni leśnej nie jest możliwa do tego pierwotnego poziomu. Ale każdy wzrost jest cenny.
Obszar Bolewic w sposób nadzwyczajny wykorzystał okres PRL w zalesieniach i uzyskał w tym czasie przyrost lasu od średniej krajowej (ok 21-22%) do niemal dwukrotnie większej od średniej krajowej (29%) dziś – czyli lesistości dochodzącej niemal do 60%. Ten przyrost wiąże się także z problemami w hodowli i ochronie lasu. Lecz niepodważalną wartością jest uzyskany przyrost powierzchni leśnej (do niemal 60 procent), a problemy porolnych zalesień będą z czasem równoważone i pokonywane przez niepodważalne korzyści. Trzeba mieć świadomość, że wysiłek poniesiony przez społeczeństwo na zalesienie tak ogromnej powierzchni miało na celu budowę potencjału gospodarczego i zasobów leśnych oraz budowanie rangi kraju i państwa. Czy zostanie to wykorzystane w tym kierunku?
Ten przyrost lesistości o około 40%, odbija się nie tylko na samym krajobrazie. To determinuje ogromne zmiany społeczne, kulturowe, gospodarcze. Dokonana szczegółowa analiza w okresie ostatniego półtora wieku to rzecz arcyciekawa i godna szerszej popularyzacji. Także w kontekście rożnego rodzaju paranaukowych koncepcji podważających właściwości gospodarcze lasów, czy wyłączne klasyfikowanie ich w kontekście istniejących założeń obecnych systemów ochrony przyrody w Polsce.
                                                                                                                                                                                                                                                     Robert Grzeszczyk, styczeń 2019

 

Proweniencja to innymi słowy pochodzenie. Miejsce związane z określoną częścią populacji gatunku, w tym przypadku drzewa, sosny. To położenie determinuje charakter i cechy występujących na danym obszarze drzew tego gatunku.

Rezerwat Modrzewina to jeden z większych tego typu obiektów na Mazowszu. Przedmiotem ochrony są modrzewie (Larix decidua) słynące urodą od wieków. Choć tu wciąż wskazuje się na Modrzewia polskiego.

Położenie rezerwatu MODRZEWINA, Google Maps
Położenie rezerwatu MODRZEWINA, Google Maps

Położenie
Rezerwat znajduje się w zarządzie Nadleśnictwa Grójec.
Położony okolicy Grójca w pobliżu wsi gminnej Belsk Duży – w niewiele większym kompleksie leśnym między Małą Wsią a Rożcami.
Do rezerwatu dostaniemy się, gdy skręcimy w Belsku Dużym w pierwszą od strony Grójca, prostopadłą drogę w prawo. Do samego rezerwatu wejdziemy aleją starych

Do rezerwatu prowadzi aleja lipowa
Do rezerwatu prowadzi aleja lipowa

lip. W samym już rezerwacie, po obu stronach szlaku, widoczne są modrzewie, teraz w późnojesiennych barwach – bo jeśli podziwiać modrzewie to tylko w porze złotej polskiej jesieni. Warszawiacy mają blisko. Czy to dobrze?

Historia
21 lipca 1787 roku był tu król Stanisław August Poniatowski, prywatnie przyjaciel właściciela majątku w Małej Wsi – wojewody Bazylego Walickiego.
Pierwszy rezerwat, jeszcze na gruntach prywatnych Lubomirskich i Morawskich utworzono za zgodą właściciela w 1927 roku. Obejmował powierzchnie ponad 7 hektarów (w oddziałach 15a,b,c)
W czasie II Wojny Światowej, rabunkowa gospodarka została w ostatnim momencie wstrzymana, w związku z uznaniem obiektu za wartościowy i przydatny dla Rzeszy. Nawet niemiecki okupant zorientował się w porę i nie zniszczył tych majestatycznych olbrzymów. Z tego też powodu powiększono powierzchnię chronioną do 67 hektarów.
Najstarszy 400- letni modrzew „padł” dopiero po wojnie.
Już przed wojną profesor Roman Kobendza (prekursor ochrony Puszczy Kampinoskiej) wraz ze studentami Wydziału Leśnego SGGW prowadził tu prace badawcze. Zasłużyli się rezerwatowi jego uczniowie i późniejsi profesorowie: Jerzy Tumiłowicz i Ryszard Zaręba – autor popularnego opracowania o lasach, borach i puszczach Polski.

Wiata przy wejściu do Rezerwatu
Wiata przy wejściu do Rezerwatu

Czasy współczesne
Po wojnie w 1959 roku, odtworzono rezerwat Zarządzeniem nr 157 Ministra Leśnictwa i PD z dnia 5 maja. Dziś, po kolejnych modernizacjach prawnych, zajmuje powierzchnię 332 hektarów, w tym na powierzchni niemal 40 hektarów jest to rezerwat ścisły – który zgodnie z zasadami i nowymi prawami unicestwi ten fragment drzewostanu modrzewina (może przydałby się znów jakiś okupant). Tym bardziej się śpieszmy obejrzeć.
Obecny stan rezerwatu w dużej mierze wynika z rzetelności pracującego tu przez niemal 40 lat leśniczego Stanisława Korzonko.
Modrzewie osiągają tu wysokość 40 metrów i średnicę pnia 120 cm. Najstarsze mają powyżej 200 lat i stanowią matecznik modrzewiowy.

Szeroka aleja pozwala odczuć potęgę drzew
Szeroka aleja pozwala odczuć potęgę drzew

Ludzie wyglądają wyjątkowo mizernie przy tych olbrzymach.
Stare modrzewie mają bardzo grubą i spękaną korę.
Ciekawe, czy ktoś zna okoliczności podjęcia ochrony tego lasu przez Niemców, może dysponuje dokumentację?
Z całą pewnością warto też przeprowadzić analizy sposobów ochrony tego lasu w poszczególnych okresach oraz ich skutki na rosnące tu modrzewie. Czy znajdzie się jakiś chętny przysłużyć się ojczystej przyrodzie …
Czy znajdziemy czas i siły by podjąć się analiz prawdziwie naukowych na temat istnienia modrzewia „polskiego”, w dobie istniejących już dziś badawczych możliwości (genetyka).
Nie obejdzie się bez zgrzytu
Czy batalia o ten gatunek w Polsce jest skończona? Jeszcze niedawno nasyłane przez Dyrekcje Generalną Lasów Państwowych komisje lustracyjne FSC (organizacji powołanej przez Greenpeace) wskazywały w niektórych regionach Polski, iż modrzew jest to gatunek obcy, i w myśl nowej polskiej szkoły leśnej, modrzew powinien zostać relegowany z lasów. – Ale to temat na szerszą rozprawę, i nie w tym miejscu (bo Świat nie jest taki zły…).

Cieszmy się tym co wciąż trwa, mimo zawieruch dziejowych.

https://mazowsze.szlaki.pttk.pl/883-pttk-mazowsze-rezerwat-modrzewina
http://rezerwatygrojec.wordpress.com/rezerwaty/modrzewina/

Font Resize
Contrast