Tag

защита

Browsing

Skąd pomysł na petycję i dlaczego jest ważna

Lista Dziedzictwa UNESCO to wykonanie Konwencji ONZ dotyczącej ochrony cennych dla ludzkości obszarów z powodów występujących tam zasobów naturalnych i kulturowych.
Rzeczy te należy traktować łącznie.
Oczywiście są to obszary, które ktoś wskazał i które ktoś uwzględnił. Nie ma precyzyjnych i jednoznacznych cech dla tych obszarów prócz tych, o których wspominam wyżej.
To szczytna idea, jeśli jest uczciwa i nie podlega manipulacji.
Dobrze wiecie, że o to w dzisiejszych czasach trudno. Świadczyć o tym mogą manipulacje przy okazji ustalenia wybrańców Nagrody Nobla, czy w Polsce Nagrody Nike (nie powinno być problemu z odszukaniem nieprawidłowości w przepastnym internecie).
Dziedzictwo UNESCO.
Naturalne i Kulturowe.
Rzecz w swej idei chwalebna. Ma chronić to co cenne dla świata a niewidoczne dla niego. Widoczne i pielęgnowane przez lokalność. Lokalność tym samym nabiera globalnej wartości. Wartości uniwersalnej.
A co, jeśli zawłaszcza to centralizm państwowy w imię zupełnie innych celów?


Trochę historii o Dziedzictwie Naturalno-Kulturowym w Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska została wpisana (w części polskiej) na  Listę w 1979 roku (dotyczyło powierzchni niespełna 5 tysięcy hektarów). Wiele z NAS nie pamięta tego roku i rzeczywistości, która wówczas była na tym obszarze. W 1992 obszar Dziedzictwa powiększono o przylegające doń tereny białoruskiej części Puszczy.
W 1979 roku w Polsce istniał Park Narodowy na znacznie mniejszej powierzchni oraz trzy nadleśnictwa – które nie zajmują się tzw. ochroną bierną, lecz wypełniają wszystkie funkcje lasu (ochrona czynna, użytkowanie, hodowla, turystyka, ochrona przeciwpożarowa, a wówczas także łowiectwo, melioracje, drogi leśne, gospodarstwo rybackie, a może i rolne, binduga, kolejka leśna – pewnie miejscowi by to jeszcze uzupełnili). Istniejący przemysł przerobu surowca dawał pracę dla około 14 tysięcy miejscowych i tym samym impuls dla szeregu przedsięwzięć pozaprodukcyjnych.
Po tzw. transformacji ustrojowej ten stan uległ zmianie. „Zwinęła” się kultura, nauka, edukacja.
Lasy Państwowe przestały formalnie stanowić przedsiębiorstwo, lecz stały się urzędem – administracją (tak stanowi Ustawa o lasach z 1991 roku).  Doszło także do zmiany statusu ochrony na ogromnej powierzchni, gdyż rząd SLD powiększył obszar Parku Narodowego ponad dwukrotnie.
W tym samym czasie dokonano likwidacji zakładów przetwarzania drewna. To ogromne zmiany w stosunku do roku 1979. – Czy sądzicie, że to przypadkowe?

Lokalność nic nie warta

Urzędy centralne wypełniając swoistą doktrynę IIIRP dążyły do dalszego powiększenia Parku Narodowego. Lecz w przyjętej, nowej legislacji związanej już ze standardami Unii Europejskiej, jest to możliwe wyłącznie za zgodą lokalnej społeczności. – Lecz dobrze wiemy, że dzisiejsza Unia nie dba nawet o swoje standardy, stąd coraz śmielsze i otwarte dążenia do powiększenia Parku Narodowego na obszar całej Puszczy (z naruszeniem prawa i unijnych norm).
A społeczność nie chce i zapiera się jak może. Swego czasu obrzuciła nawet Ministra Środowiska jajkami. To bolesne doświadczenie, okazało się skuteczne na jakiś czas. Żaden następca nie próbował dłuższy czas heroizmu Tokarczuka
Ktoś powie, że społeczność jest głupia, niewykształcona, nie wie co to postęp. Taki obraz jest generowany w mediach.
Ale ta społeczność jest tam na miejscu i doskonale zna, od przysłowiowej podszewki działania i skutki działań podejmowanych w celu tzw. ochrony biernej. Zna też jej koszty. Przygląda się temu od co najmniej dwóch dziesięcioleci. I nie udało się jej przekonać do postępu, BO WIDZI.
To ludzie zżyci z lasem, częstokroć od pokoleń. I mają świadomość, że piękne słówka i kolorowe obrazki, którymi jest karmione społeczeństwo, nie mają wielkiego związku z rzeczywistością.

Upragniony-i-oczekiwany-przez-ekologistow-obraz-lasu-i-Puszczy-martwe-drewno.
Upragniony-i-oczekiwany-przez-ekologistow-obraz-lasu-i-Puszczy-martwe-drewno.jpg

Czym jest Natura i czemu Park oraz Rezerwat stanowią największą wartość ojczystej przyrody?

Wydawałoby się, że to trywialne i nie ma nad czym się rozwodzić. Dobrze przecież pamiętamy i ze szkoły, i z mediów, że Natura jest piękna, dzika i bogata.
Gdy nie ma problemu z tymi dwoma pierwszymi elementami (założywszy, że dla każdego natura jaka jest, jest piękna, nawet gdy sucha gałąź zwali się na głowę, lub nie można jej obejrzeć, gdyż nasza obecność już sama przez się stanowi dla niej zagrożenie – czyżbyśmy nie byli jej elementem od zawsze?) to trzeci element stanowi wyłącznie dedykację oczekiwań i chciejstwa. Bo co będzie, gdy natura nie zechce być bogata?
Oczywiście nie może tego nie chcieć, gdyż państwo IIIRP i jej urzędy centralne sporządziły np.: Ustawę ochrony przyrody, która zobowiązuje Naturę zamkniętą w Parkach i rezerwatach do tego, by była bogata różnorodnością gatunkową, siedliskową, etc. Trzema słowy ma być bogata różnorodnością przyrodniczą. A więc obszar Natury zamknięty w granicach parków i rezerwatów ma być bogaty i rozwijać się w kierunku jeszcze większego przyrodniczego bogactwa.

Natura nie ma zamiaru być posłuszna prawu IIIRP

By tego dowieść zamieściłem link do badania, które jest prowadzone w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku od niemal 100 lat. To być może jedyne tak długo prowadzone badanie na świecie, które w okresach pięcioletnich inwentaryzuje na stałych powierzchniach badawczych przyrodnicze bogactwo.
Wynik dowodzi, że natura ma głęboko w „czterech literach” to co jej Minister zadedykował w Ustawie, a Sejm” pilnie przegłosował.
Tym samym jesteśmy pewni, że Parki Narodowe nie są i nie muszą być ostoją bogactwa przyrody.
Cóż począć z profesorami, którzy od dziesiątków lat nam tak wskazywali (na to parkowo-rezrwatowe bogactwo)? I wskazują. A dziś wspierają ich w tym dziele zachodni patroni. A może i wschodni też?
Bo jeśli Natura jest wszędzie, ale nie daje gwarancji bogactwa, to czemu nie tworzyć parków na polu? I obserwować od samego początku rozwoju tej Natury. Z pewnością będziemy wówczas zachwyceni przez 100, a może i 500 lat ze wzrostu bogactwa przyrodniczego. (tu się dowiesz kapkę więcej: https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/dlaczego-nie-powstal-park-narodowy-grzmiaca )
Lecz gdy zrobimy Park na najbogatszych siedliskach i obszarach leśnych, takiej gwarancji nie ma. Trzeba się liczyć ze spadkiem.
Nie będę tego dłużej tłumaczył. Jest badanie. Jest dowód (link do omówienia wyniku badania przez Bogdana Brzezieckiego znajduje się w treści petycji).
Rozwinę, gdyby były niejasności i pojawiły się pytania. Lub gdyby nie było to zrozumiałe.
Wiem, że już nie czujesz się najlepiej.
Tak jak było, było dobrze.
Kolorowo i jasno.
A może jest gdzieś jakiś błąd logiczny?
Bo przecież Natura w Parkach taka bogata … -sic!  (-czyli jej zależy?, czy nie zależy? – zdecyduj się).
A może jednak Natura posługuje się inną logiką, i dlatego jest dzika, piękna, nieprzewidywalna – razem z tą suchą gałęzią na głowie (by nie zwiodły Cię znów jakieś gwarancje bezpieczeństwa od jeszcze jednego Ministra, czy nawet werdyktu Sądu Najwyższego – tak nie mylisz się – doszło do takiego poziomu przypisywania naturze określonych intencji).

Puszcza jak cukiereczek, jak spokojny wilczek i ćwierkający dzięciołek
Puszcza jak cukiereczek, jak spokojny wilczek i ćwierkający dzięciołek

Od dawna jest nacisk na to by powiększyć Park. A nawet by zlikwidować w Puszczy  całkowicie gospodarstwo leśne i trzy nadleśnictwa. Nie byłoby to zgodne ze stanem z roku 1979. Prócz wcześniej opisanych niezgodności.

Wdeptać samorządy w glebę

Naciski na lokalne samorządy są wielorakie. Również przez faktyczne zatrzymanie prac w tych nadleśnictwach oraz widmo kolejnej utraty miejsc pracy.
Urzędy centralne są bezwzględne przy realizowaniu swoich idei. A tylko ich pełna realizacja pozwoli zamknąć projekt jednego Parku na całym obszarze Puszczy wraz z ogromem wygenerowanych strat … bez zamykania winowajców.
Nie będę pisał o różnych rozwiązaniach „alaprawnych”, które niszczą leśne zasoby w zakresie materialnym i przyrodniczym, które uderzają wprost w byt tamtejszej społeczności. Efekt ich działania widać na filmach dołączonych do petycji (zalega specjalnie „wyprodukowane” do zgnicia drewno w masie ok. 10 milionów metrów sześciennych – a przecież można byłoby zrobić z tego kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt milionów trumien ( np.: dla Chińczyków, skoro ten kierunek handlu tak wielu doskwiera). Ogrom gnijącego drewna w lasach daje się zauważyć, i nie jest to przypadek, czy niegospodarność, lecz wypełnianie narzuconej Lasom doktryny. Doktryny, która jest w ciągłej rozbudowie.

Jednym z elementów wykorzystywanych przez stronę rządową przy realizacji tej doktryny jest także podpieranie się statusem obszaru wpisanym na Listę UNESCO.
Nie ma dla nich znaczenia, że w okresie od 1979 nastąpiły prawne, statutowe i strukturalne zmiany na tym obszarze. Nie ma znaczenia, że od połowy lat 90-tych XX wieku doprowadzili do JEDYNYCH W HISTORII ISTNIENIA PUSZCZY tak ogromnych zniszczeń. Wciąż publicznie artykułują, że dzisiejszy jej obraz to też esencja Dziedzictwa UNESCO.
Czy centralizm, może pozwolić jakiejkolwiek lokalności na tworzenie uniwersalnych wartości wbrew własnym ideologiom i dążeniom. Czy jest w stanie wspomagać w tym samorządy i lokalne społeczności? – IIIRP przekonuje, że to jest niemożliwe.

Przywracamy Rynek w Krakowie

Oczywiście w Polsce są inne obszary wpisane na Listę Dziedzictwa. I jesteśmy z tego zadowoleni. Mówimy i chwalimy się nimi (Wieliczka, Park Mużakowa, Rynek w Krakowie, etc). Ale tylko dla Obszaru Puszczy III RP musiała powołać specjalnie dedykowany Instytut, zasilany sowicie, by udowadniał, jak to Dziedzictwo tam kwitnie, i jak ubogaca całą społeczność kraju i globu. Jak pięknie wzbogaca zasoby i jak Natura jest z tego dumna.
Ale wyobraźmy sobie sytuację hipotetyczną dotyczącą Rynku W Krakowie – to także Obszar Dziedzictwa wpisany na Listę UNESCO.
Pojawiają się siły dysponujące odpowiednimi środkami i medialnymi możliwościami, i rozpoczyna się proces powrotu do pierwocin tego cennego obszaru. Rynku, który przez lata, dziesiątki lat został zniszczony nieodpowiedzialnym działaniem miejscowej ludności pobudzanej przez lokalny samorząd. Powołany zostaje odpowiedni Instytut Naukowy i Badawczy. Kształcone są kadry, pojawiają się doktoranci, są pierwsze habilitacje.
A co na Rynku?
– Na Rynku zrywane są granitowe płyty, podobnie jak na okalających chodnikach. Pojawiają się rynsztoki w miejsce likwidowanej podziemnej kanalizacji. Powierzchnia jest wykładana dębowymi balami i kocimi łbami. Odcinany jest wodociąg, i pojawiają się kopane studnie pięknie cembrowane dębowymi drągami, wykonane ściągniętymi z Gościeradowa specjalistami. Oczywiście ruch jest dozwolony wyłącznie dla zaprzęgów.
Następuje czas likwidacji oświetlenia elektrycznego – pojawiają się pochodnie i kaganki olejowe. Aktywiści protestują przeciwko liniom telefonicznym – zostają odcięte wraz z telefonią komórkową. W końcu po 30 latach „odzyskujemy” prawdziwy Rynek i jesteśmy z tego dumni, wraz z całym krajem i globem – oczywiście postępowymi.
Myślicie, że to niemożliwe?
Właśnie to się dzieje na ogromnym obszarze Puszczy, zajmowanej przez trzy nadleśnictwa i prowadzących tam działalność zgodną z prawem, która nie notuje żadnych strat przyrodniczych i siedliskowych niezgodnych z właściwościami siedliska.
30 lat to szmat czasu, by małymi kroczkami, stałymi i systematycznymi działaniami doprowadzić do 10 milionów metrów sześciennych trupów drzew i spowodować tym społeczny kontent.

Przyjacielski dla wszystkich, otwarty jak w pandemii
Turnicki in spe – całkiem przyjacielski Park

Dziedzictwo/niedziedzictwo

Nie podpierajmy zbrodniarzy Dziedzictwem UNESCO w Puszczy. Zbrodniarzy, którzy bez żadnych skrupułów, by realizować swoje, lub narzucone z zewnątrz pomysły, szkalują także UNESCO i jej dorobek.
Petycja wspomaga więc ideę Listy Dziedzictwa UNESCO, wspomaga polskie lasy i Puszczę, wspomaga lokalne społeczeństwo i wspomaga NAS wszystkich.

Co się stanie, gdy zostanie Polsce odebrany status Dziedzictwa na obszarze Puszczy?

W Puszczy nagle nie stanie się nic szczególnego, gdyż samo Dziedzictwo nie organizuje szczególnych działań na tym obszarze.
Nie stanie się nic w sposób natychmiastowy. Rozpocznie się proces powrotu do normalności i do prawa.
To nie jeat działanie przeciwko Polsce lecz dla Polski. Żaden bowim rząd nie jest Polską, lecz ma działać w jej intencjach. Jeśli w wyniku działań rządów Polska ponosi straty, to te rządy nie zasługuje na wsparcie ze strony wyborców. Zasługują na surowy osąd.

Mark Twain - z rodziną trzeba rozmawiać, dyskutować, kłócić się
Mark Twain – z rodziną trzeba rozmawiać, dyskutować, kłócić się

Ludzie wybierani wprost, bezpośrednio, reprezentujący interes swoich sąsiadów nie mogą być zastępowani przez wskazanych przez centrale warszawskie „samorządowców” potrzebnych do realizacji obcych celów ideologicznych oraz skłócania. System większościowy i bezpośredni wsparty lokalnymi referendami realizuje oczekiwania lokalnych społeczności, tak jak realizowałby je w skali kraju. Przecież nikt nie uczy dzieci w szkolnych samorządach systemu wyborczego metodą D’Hondta narzuconego w Polsce, lecz systemu JOW. Czy ktoś snujący się w oparach „demokracji” magdalenkowej jest w stanie przedstawić metodę D’Hondta i wytłumaczyć na jej podstawie przyczyny indywidualnych zwycięstw i porażek?
By doprowadzić w Puszczy, w trzech puszczańskich nadleśnictwach, do powrotu  bujnej Natury potrzeba zmienić doktrynę państwa i odzyskać suwerenność dla każdej lokalności oraz odzyskać prerogatywy samorządu do możliwości wpływu na otaczającą go przestrzeń. Nadleśnictwa Puszczańskie mają prawo i obowiązek realizować działania zgodne z prawem. Nie można ich pozbawiać obowiązku ochrony lasu.
Lokalne samorządy. – Wszędzie mamy do nich bliżej.
Ta petycja wspomaga ich podmiotowość oraz realne prawa do własnego podwórka. Ona wspomaga też nas w walce z arogancją i butą władzy.
Ale to już inna historia. Możemy ją zrealizować bez Dorożały, Tuska, Hołowni, Kosiniaka czy Kaczyńskiego. Działać wbrew ich woli niszczenia.
W końcu nas jest więcej.

——-
Nikomu za bardzo nie przeszkadza, że dziś Dziedzictwo UNESCO w Puszczy to karykatura nie tylko samej idei Dziedzictwa, ale i nie przeszkadza manipulacja polskiej centrali celowo wykorzystującej tę ideę w jasnym wydawałoby się celu: destrukcji Gospodarstwa Leśnego oraz likwidacji właściwości władz lokalnych do wpływu na swój dom i okolicę.
Jeśli wiemy kogo wybieramy w Gminie to sytuacja wyborów do władz centralnych jest kompletnie nieprzejrzysta.
Nie widzicie.
Bo Dorożała to Pan i Państwo. A My, maluczcy, sługi jego … choćby i napalm.

Logo Petycje on line
Petycje on line logo
Logo UNESCO
Logo UNESCO


Podpisz petycję:

https://www.petycjeonline.com/usunicie_puszczy_biaowieskiej_w_jej_polskiej_czci_z_listy_obszarow_dziedzictwa_kulturowo-naturalnego_unesco

***
Polecam:
Frederyk von Hayek – Intelektualiści a socjalizm
Thomas Najgel – Jak to jest być nietoperzem
Jan G. Pawlikowski – Kultura a natura
Harry G. Frnakfurt – O wciskaniu kitu
Jacek Tittenbrun – Kolonizacja nauki i świata przez kapitał
Józef Bocheński – Sto zabobonów
Witold Czerwiński – Fizjologia roślin
Hans Leibendgut – Pielęgnowanie drzewostanów
Eugeniusz Ilmurzyński – Szczegółowa hodowla lasu
Jerzy Dzik – Dzieje życia na ziemi
Simona Kossak – Saga Puszczy Białowieskiej
Henry D. Thoreau – O obywatelskim nieposłuszeństwie, Las Walden
Hannah Arendt – O przemocy. Nieposłuszeństwo obywatelskie
Edward L. Bernays – Propaganda
Marcin Niewalda – Metody manipulacji XXI wieku
Stanisław Remuszko – „Gazeta Wyborcza” początki i okolice (kalejdoskop)
Wójcik Katarzyna – Pojęcie i ochrona praw kulturalnych w dokumentach UNESCO   https://sip.lex.pl/komentarze-i-publikacje/artykuly/pojecie-i-ochrona-praw-kulturalnych-w-dokumentach-unesco-151120030
Konwencja w sprawie ochrony światowego dziedzictwa kultur
alnego i naturalnego (1972) – https://www.unesco.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Konwencja_w_sprawie_ochrony_Swiatowego_Dziedzictwa.pdf  
Puszcza, co to takiego

***

Napisałem petycję do UNESCO.
Nie dla siebie, nie dla Ciebie … Dla Puszczy, dla każdej lokalności, dla NAS.
Być może, za jakiś czas warto będzie wrócić do tematu Dziedzictwa UNESCO w Puszczy Białowieskiej, lecz nie na warunkach niszczących zasoby Natury, kultury, etyki oraz samorządność lokalnych społeczeństw.
Dziś powiedz NIE.
Podpisz petycję, proszę, poproś żonę, męża, porozmawiaj z dziećmi i wnukami
https://www.petycjeonline.com/usunicie_puszczy_biaowieskiej_w_jej_polskiej_czci_z_listy_obszarow_dziedzictwa_kulturowo-naturalnego_unesco

„Nad białoskrzydłym, niezmazanym, nad najczcigodniejszym Ojczyzny symbolem kraczą kruki i wrony, chichocą obce a złowrogie puszczyki, urągają mu nawet swojskie, zacietrzewione orlęta. „Precz z Polską” — wołają — „niech żyje ludzkość !“ Jak gdyby życie ludzkości ze śmierci narodów powstać mogło!”
Ignacy Jan  Paderewski, Lwów, 28.X.1910 rok

Artykuł pierwotnie został zamieszczony 11.11.2011 o godz. 8.51 na stronie W24, która po gospodarskiej wizycie Pana Donalda Tuska w redakcji, dość szybko wprowadziła brzemienne w skutki przeniesienie wszelkich treści na tytuł Nasze Miasto (wówczas we własności niemieckiego koncernu wydającego Dziennik Gazeta Prawna, a dziś w posiadaniu Orlenu), doprowadzając do zniszczenia tzw. dziennikarstwa obywatelskiego, wolnego i  niezależnego. Artykuł ma więc historię 12 lat. To niestety niekończąca się historia, gdyż manipulacje ludźmi w kontekście tzw. ochrony przyrody są niezależne od ekipy rządzącej. Możemy się jedynie domyślać, że ta niezależność ma związek z instytucjami obecnego państwa. Z pewnością nie ma związku z wyborcami.
Wprowadziłem dosłownie kilka kosmetycznych korekt i uzupełnień. Również kolejność zamieszczonych zdjęć może odbiegać od pierwowzoru. (https://naszemiasto.pl/czy-rozdziobia-nas-kruki-i-wrony-rzecz-nie-tylko-o-krakaniu/ar/c8-4473300). Na końcu dodałem całkiem świeży suplement.

O prawdzie zamiast wstępu

Common_raven_by_David_Hofmann.jpg
Kruk_-photo_by_David_Hofmann

Stare powiedzenie mówi: „Jeśli wszedłeś między wrony, to kracz jak one”. Taki ludowy konformizm i wygodnictwo. Należałoby przesłanie tego ludowego przysłowia odbierać, że zdrowy rozsądek nakazuje iść za większością. To wielosetletnia mądrość narodu, czyli przysłowie.
Jednak czasy się zmieniły. Nic już nie jest takie proste, jak kiedyś, na wiejskim zebraniu. Ludzie poddawani są nieustannym manipulacjom ze wszystkich stron. Nie wiadomo już nawet gdzie jest większość? Gdzie jest prawda? Napisałem o tym przypominając prace z zakresu psychologii społecznej Solomona Ascha („Jak to naprawdę jest z tą prawdą” ).
Praca Ascha jest niczym innym, jak potwierdzeniem staropolskiego przysłowia (w końcu autor przecież miał związek z naszym krajem). Oczywiście jest szerszym i pogłębionym spojrzeniem. Jego prace tłumaczą dotychczasowe zawiłości praw rządzących społeczeństwami. Dostrzegł to bardzo szybko Geobels 1, który w sposób bezpardonowy wykorzystał je dla celów propagandy w III Rzeszy. Od tamtej pory wiedza i nauka pogłębiają jedynie prawdę doświadczeń Ascha, prawdę powiedzenia Geobelsa, że nawet kłamstwo i największe szalbierstwo przedstawiane wielokroć jako pozytyw, tak też jest w większości postrzegane. Jeśli jeszcze podpisze się pod nim, nieważne czy prawdziwy fachowiec bądź profesor, to zaraz mamy do czynienia z „prawda absolutną”. Wielu gardło by za to dało. I zresztą, jak wiemy, dawało.
Te nad wyraz proste (jak samo przysłowie) zasady funkcjonują do dziś. Najbardziej, rzecz jasna, obrażają się na przywoływanie w tekście nazistowskiego doktrynera ci, którzy z powodzeniem wykorzystują również jego doświadczenia. Czy mówienie półprawd, świadome ukrywanie niektórych zdarzeń, a powielanie w milionach sztuk tych, które tylko pasują – to nieświadome wykorzystywanie goebelsowskich praw zaczerpniętych miedzy innymi z nauk Solomona Ascha? Czy nie ma to związku z wymuszaniem na społeczeństwie krakania, tak jak mu się to wskazuje?
Jednak tym razem nie kraczemy tak, jak chce większość na wiejskim zebraniu, ale tak, jak chce zdecydowana mniejszość.

Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze, czyli do rzeczy

Lukasz_Lukasik_bażant_Wikipedia
Bażant kogut wg Lukasz.Lukasik_Wikipedia

To trudna do wymówienia nazwa. Ma związek ze Szczytnem na Mazurach. Nagłośniono w „Gazecie Wyborczej” i TVN sprawę wydania przez Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie decyzji na redukcję miejscowej populacji krukowatych (ok. 1000 sztuk wg. Gazety Wyborczej 4). Towarzystwo Przyrodnicze ze Szczytna podjęło się działań związanych z odbudową zanikających, nie tylko w okolicach Szczytna, populacji zająca, również kuropatwy i bażanta. Obserwowana liczebność populacji krukowatych była według tych przyrodników, przywoływanych przez nich prac, opinii fachowców zagrożeniem dla strzępów żyjących jeszcze zajęcy, jak i dla planowanego wdrożenia reintrodukcji zagrożonych gatunków. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem innych środowisk ekologistycznych skupionych wokół „Gazety Wyborczej” i TVN. Artykuł wydrukowany w wielusettysięcznym nakładzie przedstawił ogromną niesprawiedliwość i ogromne zagrożenie dla krukowatych, jakie spowoduje wykonanie decyzji RDOŚ z Olsztyna. TVN wyprodukował reportaż zamknięty konkluzją Adama Wajraka, że w Polsce lobby myśliwych stanowi o prawie, że łowiectwo to żadna nauka, lecz jedynie hobby i stowarzyszenia myśliwych (co oczywiście dowodzi skończonego dyletanctwa lub celowej manipulacji – patrz na katedry i zakłady na polskich uczelniach zajmujących się problematyką łowiectwa, np.: Samodzielny Zakład Zoologii Leśnej i Łowiectwa).

Sposób pojmowania prawa przez Pana Adama Wajraka nie powinien już nikogo zadziwiać. Pewnie bezskutecznym jest wskazywanie na przykład Austrii – gdzie takie działania są stałe. W innych państwach Unii, prawdopodobnie polskie lobby łowieckie też ma znacznie większe wpływy niż w Polsce, bo na przykład na Słowacji strzela się do niedźwiedzi, w Szwecji, Estonii, Finlandii, Litwie, Łotwie do bobrów, w Szwecji do łosi, etc, etc. Warto, by Pan Adam Wajrak przyjrzał się też wpływom polskich myśliwych w Rosji i największej demokracji świata – w USA. A może to jednak z „agorową” Polską coś jest nie tak?

Również autorytarne i dyletanckie sformułowania redaktora Gazety Wyborczej o łowiectwie wymagają chwili. Rozumiem, że dla technika drukarza autorytetem może być zecer z drukarni dziennika, z którym Pan Adam Wajrak został związany. Z pewnością nie wpłynie to na określoną i skończoną w pewnym zakresie jego świadomość, ale łowiectwo to wiedza i nauka (katedry lub zakłady definiujące się z łowiectwem są na wielu historycznych uczelniach) silnie związana z ekologią, z etologią wielu gatunków zwierząt leśnych. Również z prawem i historią, z etnografią. Nie ma pełnego związku z samym myślistwem, tak jak wybieranie z gniazd jaj (czyżby A. Wajrak zapomniał) i trzymanie w klatkach ptaków nie zawsze musi mieć związek z ornitologią, a niszczenie rzadkich porostów z ekologią („Chłop żywemu nie przepuści”  – czyli o tym jak Adam Bohdan2 w recydywie ratował jedyne w swoim rodzaju porosty przed Nadleśnictwem Hajnówka, wyrywając je i pozyskując, może jeszcze do odszukania w internecie).

Prawo? Wystarczy tylko zakrakać

Zgodnie z prawem administracyjnym decyzja administracyjna może być zaskarżona przez stronę. W tym przypadku stroną jest Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze. Zawieszenie wykonalności decyzji przez Dyrekcję Generalną Ochrony Środowiska nie ma tak naprawdę wiele wspólnego z prawem. Oczywiście, praktyka uczy, jak słusznie zauważył Adam Wajrak, że prawo w Polsce jest przedmiotem wielu manipulacji. Mówił to pod adresem myśliwych, a nie pod adresem własnym, OTOP-u i innych stowarzyszeń piszących petycje i żądających unieważnienia istniejącego prawa.
Rzucając kalumnie na środowisko myśliwych (choć Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze nie jest kołem łowieckim ani stowarzyszeniem myśliwych) i przypisując myśliwym konkretną „łatę” pozaprawnego działania i wpływania na prawo, zupełnie tracimy z oczu fakt, że to przecież sam Adam Wajrak, OTOP i inne stowarzyszenia ekologistyczne w sposób nieformalny próbują wpłynąć na zmianę decyzji.
Któż to bowiem walcząc z myśliwymi, w swej zapalczywości chce skazać na zagładę zające, kuropatwy, bażanty nie licząc się przy okazji z sikorkami, jemiołuszkami, drozdami, słowikami, skowronkami i wieloma innymi gatunkami ptaków śpiewających?

Skowronek_Wikipedia
Skowronek – Wikipedia

To instrumentalne podejście do prawa ze strony ekologistycznych stowarzyszeń nieraz już spowodowało konkretne straty dla państwa. Tylko nad Rospudą Donald Tusk utopił około 400 milionów złotych. Choć kwota to niebagatelna, to zdecydowanie większe znaczenie ma fakt samej ułomności władz państwa i służb mających stać na straży obowiązującego prawa. Okazuje się, że to prawo realizuje się na stronie gazety lub w kadrze filmowym. Wystarczy tylko zakrakać.

Słowik na Wikipedii
Słowik

TVN transmituje lekcje krakania

Kawka_ Wikipedia
Kawka_ Wikipedia

TVN na wstępie przeprowadził wywiad z doktorem Andrzejem Kruszewiczem. Znany ornitolog krótkimi słowy opowiedział o niektórych przedstawicielach tej ptasiej rodziny podkreślając ich inteligencję. Później o mądrości kruków i ich zwyczajach długo rozwodził się Adam Wajrak, prezentując jednocześnie swoje umiejętności w naśladowaniu ptasich głosów. Oczywiście, nie miało to wszystko żadnego związku z istotą sprawy – czyli kulinarnymi preferencjami rozbudowanej populacji krukowatych. Ale jak już wiemy, wielokroć powtarzane historie, przywoływanie znanego ornitologa, odbija całą sprawę w zupełnie innym kierunku. Ma to wytworzyć w słuchaczu i oglądaczu żal i utożsamić widza i jego inteligencję z inteligencją skazanych na zagładę przez złych myśliwych ptaków. Żałosne krakanie Adama Wajraka na wysypisku zachęcało wszystkich do przyłączenia się. Zachęcało do wspólnego, silnego i zgodnego krakania.
Już wszyscy zapomnieli o co tak naprawdę chodziło.

Gawron _ Wikipedia
Gawron _ Wikipedia

Zapatrzeni, z rozdziawionymi buziami, patrzyliśmy zafascynowani w to krakanie.

Zając - Wikipedia
Zając – Wikipedia

Zupełnie uszło naszej uwadze, że cała rzecz nie ma związku z krakaniem lecz z kniazieniem. Tego natomiast Adam Wajrak nie odważył się zaprezentować. Nie zaprezentował nam odgłosu kniazienia również bezpardonowo „dochodzący prawdy” Tomasz Patora – reporter TVN. Kniazienie bowiem to ostatni odgłos jaki wydaje w swym życiu zając. Kniazi, gdy jest zabijany. Jest to jedyny i ostatni głos szaraka.
Z materiału prezentowanego przez TVN wynieść można, że krukowate nie stanowią żadnego zagrożenia dla zwierzyny drobnej. Przywoływana na wstępie twarz doktora Kruszewicza ma uprawdopodobniać takie przesłanie. Co prawda, we fragmencie reportażu jest mowa, że krukowate nie gardzą drobną zwierzyną, lecz w kontekście napastliwych pytań artykułowanych przez Tomasza Patorę – reportera TVN widz odnosi wrażenie, że nie ma to większego znaczenia. I byłaby to prawda, gdyby populacja krukowatych nie osiągnęła ogromnej przewagi i nadliczebności w stosunku do innych gatunków. Pisze zaś o tym sam Andrzej Kruszewicz w swym atlasie „Ptaki Polski” (Multico, Warszawa 2006, tom drugi, na stronach: 178 o sójce, 184 o sroce, 190 o kawce, 198 o kruku i na stronie 197 o jego możliwej nadliczebności na Mazurach i Podlasiu) 3. Na stronach Wikipedii również w sposób jednoznaczny są przedstawione upodobania kulinarne krukowatych. Nadliczebność tych ptaków w określonym obszarze stanowi zagrożenie.
Warto wspomnieć przy okazji, że w roku bieżącym w Austrii wydano zgodę na redukcję o kilkadziesiąt tysięcy populacji krukowatych. Pan reporter TVN
, jeśli przygotował się do tematu, powinien znać te fakty, publikowane również przez jego interlokutora. Czego więc tak naprawdę tyczy żałosne krakanie Adama Wajraka? Czemu służy mocne zaangażowanie TVN i ich „dociekliwego” reportera?

Kuropatwa- wg Marek Szczepanek
Kuropatwa- wg Marek Szczepanek

Skąd ten ból

Kracząc na wysypisku do latających nad nim gawronów i kawek, a może i kruków, opowiadał Adam Wajrak o nieszczęściu, jakie spotkało te ptaki. A nieszczęście zostało spowodowane przez „szacowną skądinąd instytucję”. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska zostały powołane przez gabinet Donalda Tuska jako urzędy mające stać na straży Prawa Ochrony Przyrody. Minister Maciej Nowicki meldował Donaldowi Tuskowi, że będą dobrze służyć w przyspieszeniu budowy infrastruktury drogowej.
Jak już wiemy, okazało się to kosztownym szalbierstwem mającym w rzeczywistości zaspakajać materialne apetyty różnorakich ekolgistycznych stowarzyszeń. Tak naprawdę chodziło o „ucywilizowanie” dotychczasowych działań różnej maści ekologistycznych mafii najeżdżających bezpardonowo instytucje słabego państwa i prywatne firmy. Teraz, w majestacie prawa, legitymizują swoją działalność pod szyldem monitorowania zasobów przyrodniczych, tworzenia opinii środowiskowych, analiz ekologicznych, etc. Zdecydowanie mniejszym wysiłkiem, bez medialnego szumu otrzymują to, na czym najbardziej zawsze im zależało. Miast szantażu i szykan – legalna i zgodna z prawem kasa. W dodatku na piedestale służby krajowi.
Jak to się skończyło z drogami – wiemy już dobrze wszyscy. Każde wbicie łopaty, nawet w istniejącą od stuleci drogę, wiąże się daniną dla ekologistycznego okupanta. Nawet każde działanie wzmacniające środowisko musi być poprzedzone ogromnym okupem na rzecz pazernych ekologistów. Każdy, kto prezentuje inne stanowisko, kto kracze inaczej, nie może być sojusznikiem. Jest myśliwym lub co najmniej leśnikiem.

Jak tu nie krakać

Działania Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego stały się takim dysonansem w jednolitym ekologistycznym krakaniu. Krakaniem roznoszącym się po kraju tysiącami wydań Gazety Wyborczej i reportaży TVN. Czy są też zagrożeniem dla obszarów państwa objętych dominium przez te para medialne ośrodki? Tym razem podważany jest wniosek Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego i prawomocna decyzja Dyrektora RDOŚ w Olsztynie. Prezentowane publicznie argumenty nie mają wiele wspólnego z dziennikarską rzetelnością. Są półprawdą. To nie nonszalancja. To świadome i przemyślane działanie.

Sikora - Wikipedia
Sikora _ Wikipedia

Na podstawie danych zgromadzonych przez przyrodników ze Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego, populacja krukowatych jest tak liczna, że powoduje duże szkody w sąsiednich populacjach. RDOŚ zważył to i wydał stosowną zgodę, by doprowadzić do równowagi i przeciwstawić się zagładzie słabszych gatunków, potrzebnych również w ekosystemie. Kto bowiem będzie wyjadał komary, gdy zbraknie drobnego ptactwa? Może Adam Wajrak(?) … jest odporny na komary i głęboko zafascynowany krakaniem, ale czyż nie chcielibyśmy, by nad naszymi głowami, prócz krakania, rozchodził się także świergot sikorek, skowronków i słowików, a mysikróliki wciąż zadziwiały swoją kolibrzą wielkością i samą nazwą? Taki jest drugi wymiar wniosku Towarzystwa Przyrodniczego ze Szczytna. O tym również nie dowie się żaden czytelnik „Gazety Wyborczej” i najbardziej uważny oglądacz TVN.
Pojawiła się organizacja przyrodnicza, która prezentuje zgoła inny pogląd na przyrodę. Organizacja, która uważa inaczej niż ekologiści, że to nie kornik jest kluczowym organizmem lasu („Polska kornikiem Europy), lecz, sam las i drzewa należy chronić tak jak powietrze, które dają. Chronić tak, by to powietrze dawały. Tym samym organizacja ta (tj. Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze) staje się ogromnym zagrożeniem dla istniejących stowarzyszeń pseudoekologicznych. Właśnie to zagrożenie było przyczyną wzmożonego krakania Obywatela Wajraka Adama na planie fabuły TVN (bo z dokumentem nic wspólnego nie ma).

 

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105407,10550663,Wyrok_na_kruki_odroczony.html   – (Robert Robaszewski, Olsztyn, PAP 2011-10-28 ) – 4
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie (RDOŚ) podpisała w lipcu zezwolenie na odstrzał 250 kruków, 190 wron siwych oraz 600 srok. Pomysłodawcą było Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze skupiające… głównie myśliwych, według których krukowate są odpowiedzialne za spadek liczby zajęcy i kuropatw. W środowisku ekologów zawrzało.” – to są słowa firmowane przez osobę @Robert Robaszewski z Gazety Wyborczej. Sztuka dziennikarska tej społeczności to m.in. głoszenie półprawd, które skoro nie są prawdami, to w systemie zero-jedynkowym są  już ewidentnym kłamstwem. Wniosek Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego rzeczywiście wskazywał na podaną liczbę krukowatych, lecz rozłożoną na trzy lata. Sam zaś wniosek powstał na bazie analizy i dokumentacji stworzonej przez pracowników naukowych Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Był więc opracowany szczegółowo na bazie naukowych podstaw.


http://uwaga.tvn.pl/53136,news,,kto_planowal_zaglade_krukow_i_wron,reportaz.html    – „Kto planował zagładę kruków i wron” – już sam ten tytuł to perfidia goebelsowskiej manipulacji. Nie odnajdziecie już dziś tego materiału w internecie.

***

Suplement po latach  czerwiec / lipiec 2023

1 – Nie Goebels wykorzystywał techniki manipulacji oraz wiedzę z zakresy psychologii społecznej jako pierwszy.

Edward L. Bernays - "Propaganda" okładka książki
Edward L. Bernays – „Propaganda” okładka książki

Choć nie opisana w sposób szczegółowy, to wiedza z tego zakresu była w świadomości wielu, także autora „Propagandy” Edwarda L. Bernays’a, który wykorzystywał ją w praktyce w amerykańskich korporacjach i instytucjach rządowych już na początku XX wieku, szyderczo kpiąc z przekazów o wolności słowa, demokracji czy prawach człowieka.

2 – Adam Bohdan działacz Stowarzyszenia na Rzecz Wszystkich Istot, choć trudno mówić tu o stowarzyszeniu, lecz  raczej o firmie i przedsięwzięciu realizującym określone cele za pomocą etatowych pracowników i sporej masy zmanipulowanych wolontariuszy zdyscyplinowanych w żołnierskim drylu.
3 – przywoływanie rzeczywistych autorytetów i jednocześnie przekazywanie zupełnie innej wiedzy, niż jest prezentowana przez te autorytety, to ordynarna manipulacja i fałszerstwo (cassus dr A. Kruszewicza).
Czarna przyszłość kruków – na stronie BirdWatching.pl; artykuł z 2011, archiwalny; warto spojrzeć na jego intencje jak i na komentarze pod nim, w większości nie mające żądnego związku z wiedzą, lecz intuicją piszących oraz ich światopoglądem, przyjętym na zasadach, o których pisał S. Ash i wykorzystywał S. Goebbels.
Możemy jednak odszukać i tu głos rozsądku i wiedzy naturalnej oraz logiki, np.:
Żaden to skandal .Są miejsca w Polsce gdzie Kruki na Polach robią spustoszenie a Sroki to szkoda gadać. Nikt nie zaprzeczy przecież że wzrost populacji Kruka w ostatnich 20 latach jest ogromny i ptak jest po prostu pospolity.

Te kilkaset os. nie zachwieje populacji tych gatunków w Polsce a może wzmocnić inne.
Na świecie także Ornitolodzy regulują niektóre gatunki, które zagrażają innym.
U nas na Śląsku np .w paru rezerwatach dla ochrony Bączka i Kuropatwy likwidowano gniazda Srok i Wron. Sroki wyspecjalizowały się tam w pożeraniu młodych Bączków i Trzcinniczków .Wrony natomiast atakowały nawet dorosłe Kuropatwy ,i przyczyniły się do całkowitego zaniku populacji Czajki .
A jeśli ktoś pisze że Kruk je tylko padlinę to …naprawdę jest to meganiewiedza. Kruk atakuje dorosłe i młode czajki, plądruje ich gniazda z lubością.
Jest bardzo agresywny do kuropatw które często nęka ,atakuje młode zające, bażanty
Kruk to rzecznik zwierząt polnych i łąkowych.
Wzrost populacji Kruka przyczynił się w wielu miejscach do zaniku ptaków polnych, łąkowych. Kruk ze swojego dzioba robi użytek. Czy naprawdę nikt tu z piszących nie widział lub nie słyszał o tym że Kruk nęka ptaki polne ,zjada im jaja i zabija uderzeniem w głowę. 2-3 kruki żerujące w terenie to postrach pól nękających wszystko co się rusza.
Mnie zastanawia jedno. Jak rozpisywano się o tym ze Szopy i norki masowo niszczą gniazda ptaków to wszyscy apelowali o odstrzał tych ssaków.
A na Kruka przymyka się oko.
Co do sroki w miastach to to jest bandyta jakich mało. U nas atakuje i zabija sierpówki po wylocie z gniazda.
Wielokrotnie widziałem jak dorosłe sierpówki walczą o życie malca.
A Wrony ??? Chmara wron np.: (literatura) często atakuje kolonie Ptaków np. Kormoranów lub Czapli. Na jeziorze Dobskim zniszczyły lęgi 100 kormoranów i 50 czapli zjadając i rozbijając jaja.
Ja np najbardziej czego nie umiem odżałować to tego że u nas zanik Czajek ma scisły związek z Krukami i Wronami.
W jednym z rezerwatów z 20 par w pare lat zostały zaledwie 2 bo…pisklaki i jaja czajek to najłatwiejszy łup Kruka i Wrony.
Przede wszystkim Kruk nie żeruje scisle w miastach tak jak sroka a więc nie żywi się odpadkami ludzi .Ptak jest bardzo duży i żarłoczny …a czy naprawdę tak dużo padliny wszędzie leży.
Zauważcie że duży spadek liczebności ptaków polno -łąkowych następował na równi w czasie z dużym wzrostem liczebności Krukowatych. Oczywiście są też inne przyczyny
Każdy ornitolog przecież wie ze jest pasożytnictwo ptasie , Kruki w dużej ilości na niewielkim terenie stają się pasożytami ptasimi .
Ostatni przykład : w miastach Śląska Wróble stały się bardzo nieliczne .Teraz wśród Kamienic wróbla trudno znaleźć. Przyczyną zaniku wróbla od lat jest masowy rozrost populacji Kawki. Kawka jest na ogół spokojna ale przez lata te ptaki prześladowały gniazda wróbli atkując dorosłe tak aby pisklęta wypadły.. Kawki natychmiast ich młode pożerły. Wyraźną zwiększoną aktywność Kawek można było obserwować na czas wylęgu Wróbli.
Kawki charakterystycznie w tym czasie przeglądają wnęki Kamienic , każde szczeliny. Sporo Kawek wtedy widać pionowo zerujących po budynkach przeszukujących każdą szczeline .I tak przez lata Wróbel się poddał bo był najsłabszy.
A Kruk na polach jest ….najsilniejszy” – pisał wówczas Jarosław Wojtczak (pisownia oryginalna)

Znajdziemy tam również wyjaśnienie Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Środowiska w Olsztynie:
Szanowni Państwo,
w związku z informacją prasową autorstwa Panów Roberta Robaszewskiego i Adama Wajraka („Gazeta Wyborcza”, „Kruki do odstrzału” z dn. 28 września 2011 r.) w sprawie decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Olsztynie, zezwalającej na odstrzał kruka, wrony siwej i sroki w powiecie szczycieńskim, przedkładam poniższe stanowisko.
Pismem z 30 maja br. (data wpływu 31 maja br.) Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze zwróciło się z wnioskiem o zezwolenie na odstrzał w ciągu 3 lat 419 osobników kruka, 803 osobników sroki oraz 196 osobników wrony siwej z 4 rejonów wyznaczonych na terenie powiatu szczycieńskiego. Dokumentacja zawierała mapę z rejonami planowanego odstrzału, zestawienie tabelaryczne zinwentaryzowanych ptaków krukowatych oraz opinię prof. dr hab. Romana Dziedzica z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie o zasadności redukcji krukowatych, statut i KRS Towarzystwa.
Wniosek został przedstawiony w dniu 29 lipca br. na posiedzeniu Prezydium Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Olsztynie. Regionalna Rada składa się z osób doskonale znających środowisko przyrodnicze Warmii i Mazur, a wśród członków Prezydium jest dwóch profesjonalnych ornitologów. Prezydium Rady zaopiniowało pozytywnie wniosek ustosunkowując się do obszaru planowanego odstrzału, warunków realizacji zezwolenia, terminu odstrzału oraz ilości ptaków do redukcji. Wielkość redukcji zmniejszono o ok. 25%, zaś w przypadku kruka o 40% w stosunku do wniosku.
Nadmieniam, że odstrzał ptaków krukowatych jest jednym z wielu elementów programu restytucji zająca i kuropatwy, który współfinansowany jest ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie. Projekt zakłada m.in. działania na rzecz poprawy warunków bytowania ww. zwierząt, minimalizację negatywnego oddziaływania czynników biotycznych i abiotycznych oraz poprawę genetycznej różnorodności populacji.
Po rozpatrzeniu wszystkich aspektów sprawy, uwzględniając osiągnięcie zamierzonego rezultatu programu restytucji zająca i kuropatwy w powiecie szczycieńskim, tj. gatunków o dramatycznie spadającej liczebności, podjęto decyzję zgodną z prawem. Zezwolono w niej na redukcję gatunków objętych ochroną częściową mających liczne populacje, a powodujących istotne ubytki wśród kuropatw i zajęcy.
Pragnę podkreślić, że teza jakoby kruk był jedynie padlinożercą nie znajduje potwierdzenia w wynikach badań dr Marka Panka (2005), które wykazały, że w okresie wczesnowiosennym (marzec, kwiecień) kruki zabijały 19% średniej liczby zajęcy z pierwszego miotu.
Uprzejmie informuję, że w publicznie dostępnym wykazie danych o dokumentach zawierających informacje o środowisku i jego ochronie zamieszczono dane o wniosku Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego oraz o wydanej decyzji. Obecnie całość dokumentacji jest analizowana przez organ nadrzędny.
Zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji i faktu, że ww. decyzja może obruszać część z Państwa. Proszę jednak o obiektywną ocenę faktów.
Z poważaniem
Stanisław Dąbrowski – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Olsztynie

Poniżej przedstawiam skany dokumentów powstałych po stronie Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego jak też Dyrekcji Generalnej Ochrony Środowiska
1. Decyzja  Dyrektora Regionalnego RDOŚ Olsztyn
1_29.07.2011_Decyzja RDOŚ

2. Decyzja Dyrektora Generalnego, która bezprawnie wstrzymuje wykonanie Decyzji Dyrektora Regionalnego RDOŚ Olsztyn, uzasadniając to rażącym naruszeniem prawa przez Dyrektora olsztyńskiej komórki ochrony środowiska (nie, nie zabił nikogo)
2_24.01.2012_Decyzja GDOŚ

Jakże kuriozalne są przedstawiane w niej formułki prawne, od rzeczy, jakże niewspółmierne zawarte opinie stowarzyszeń czy ludzi „nauki” i milczenie wobec przedstwionych przez Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze badań uzasadniających wniosek o odstrzał.
Jak można powoływać się na opinie Ludwika Tomiałojcia, który całkiem serio uważał, że każde działanie w cel słusznym, choćby i głupie i nie mające związku z wiedzą jest w pełni uzasadnione, gdyż zmierza w dobrym kierunku celu. Tylko kierunek ulubiony przez L. Tomiałojcia był dobrym kierunkiem. Taka buta nie ma żadnego związku z mądrością.
Kto to jest „ekolog_dzikiezycie_Tomiałojć — kopia

Nauka w swej historii często błądziła, błądzi i będzie błądzić. Wartość jej polega na dyskusji i wzajemnym przekonywaniu oraz odkrywaniu natury. A w tym przypadku celem jest wskazanie, że Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze jest w błędzie i działa wbrew postępowi. Ale rzeczowych argumentów tak naprawdę jest brak.
Dotyczy to również innego człowieka parającego się nieuką, i wspieranego w związku z tym przez siły wstecznictwa w celu manipulowania społeczeństwem. To ten „nieukowiec” wielokroć oskarżał leśników, że gospodarka leśna powoduje redukcję populacji dzięcioła trójpalczastego, od którego zależy pomyślność „naturalnej i dziewiczej” Puszczy Białowieskiej. Żaden normalny człowiek nie artykułuje podobnych idiotyzmów o lesie – którego istotą jest ogromna złożoność wielu gatunków świata przyrody.
Jakże fascynują Dyrektora Generalnego inwentaryzacje OTOPU czy rzut oka ze strony Tomiałojcia i jednoczesne podważanie wyników inwentaryzacji dokonanej na obszarze, na którym Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze planowało pracę przy reintrodukcji zająca i kuropatwy, i wskazywało na potrzebę redukcji krukowatych. Nie planowało tego na Podkarpaciu czy na Pomorzu Zachodnim.
Doprawdy organ zarządzany przez Kiełsznię nie był zainteresowany społeczną działalnością niewielkiego Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego lecz wykonaniem wskazanych mu przez ekologistyczne wairactwo rozstrzygnięć.
Państwo zrezygnowało z prowadzenia własnych badań i przyjmuje bez zastrzeżeń informacje od tzw organizacji społecznych. A te w rzeczywistości społecznymi nie są, gdyż ich budżety nie bazują na środkach społecznych lecz na dotacjach i interesownych donatorach.

3. Odwołanie się Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego od decyzji GDOŚ
3_13.02.2012_Wniosek SzTP o ponowne rozpatrzenie

Ostatecznie Decyzja GDOŚ się uprawomocnia ku satysfakcji organizacji i aktywistów ekologistycznych.

Jak się ma kolej rzeczy?

Komunikat rzecznika prasowego dotyczący odstrzału ptaków – z dnia 27.02.2014 (rzecznik prasowy GDOŚ)

 

Wrona siwa - Ken Billington, Wikipedia
Wrona siwa – Ken Billington, Wikipedia


Ten ciekawy przypadek okazuje nam realną wartość stowarzyszeń zapisanych w polskim prawie jako organizacji reprezentujących społeczeństwo. Nie liczą się pojedyncze osoby, lokalne władze – liczą się stowarzyszenia. Ale nie wszystkie mają jednakie prawa – są lepsze i są te gorsze, które wg GDOŚ nie reprezentują społeczeństwa. Nie reprezentują go także wg. Wajraka, Patory, Gazety Wyborczej czy TVN.
Ostatnie wydarzenia w Bieszczadach i na Pogórzu, pokazują już wprost, że to nie prawo jest ważne lecz właśnie stowarzyszenia pod warunkiem, że ich idee są określone.
– Gospodarka realizowana zgodnie z prawem przez Nadleśnictwo Bircza i Nadleśnictwo Stuposiany przez ponad dwa lata była blokowane przez stowarzyszenia ekologistyczne; i choć ich działania były bezprawne i nielegalne, oraz wzbudzały oburzenie miejscowych społeczności, to były chronione przez wszystkie instytucje, które powinny walczyć z tym bezprawiem (począwszy od miejscowych posterunków policji, na starostach, wojewodach, ministrach i premierze skończywszy – choć z pewnością w kierunku odwrotnym). Jedyny wniosek jaki z tego można wysnuć jest taki, że te organizacje reprezentują interes sprawujących w Polsce zarząd i władzę. I że to bezprawie jest chronione zgodnie z intencjami i premedytacją władz. Ich cele są zgoła inne niż publicznie je artykułują. Bo są świadomi, że nie ma odpowiedzialności prawnej dla wszystkich, że prawo jest wybiórcze, bo jego instytucje są skorumpowane politycznie i ideologicznie (policja, prokuratura, starostwa i województwa).
*
Dziś w Warszawie pokłosie.
Bo rzecz nie ma końca, wbrew pozorom, brak realnych działań czynnej ochrony w państwie III RP. I nie ma związku jedynie z obszarem działania Szczycieńskiego Towarzystwa Przyrodniczego – to lokalna organizacja. Ale nie jest nią Gazeta Wyborcza, TVN, Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, OTOP, GDOŚ, Ministerstwo Klimatu czy Premier.

Nadmierna ochrona jednych a tym samym wyrok na innych – czy to nie niesie ostatecznie szkody dla wartości najwyższej – ludzkiego życia i zdrowia. 

Wrony atakują mieszkańców Warszawy. Agresywne ptaki skrzywdziły kolejne osoby. Co robić, by nie paść ich ofiarą? Wyjaśniamyportal Nasze Miasto i Michał Mieszko Skorupka informują lokalnie o atakach wrony siwej. Przypadki pokaleczenia ludzi, psów maja związek z okresem lęgowym. Czy cztery lata temu tego okresu lęgowego nie było? A może nie było czujnego oka Michała Mieszko Skorupki?


„Kobiety, które padły ofiarą ptaków, zostały podrapane i ranne w głowę. Agresywne zachowanie wron o tej porze roku nie jest jednak nowym zjawiskiem. To właśnie na okres późnej wiosny i wczesnego lata przypada ich okres lęgowy.”

Choć mowa jest, że to zjawisko obserwujemy od zawsze, to czemu od zawsze Pan Michał i Nasze Miasto o tym nie piszą? A może te pokrzywdzone kobiety wspinały się po drzewach by wybrać wronie jaja lub co gorzej pisklęta. Może czyniły to w celach kulinarnych, więc dostały za swoje.
Te rady eksperckie, które przytacza autor, polegają na tym, że w mieście stołecznym mamy unikać spacerów, omijać miejsca w których spotkał nas atak (bo w innych nas nie spotka- sic!), i przeczekać w domu dwa albo i trzy tygodnie. Bo jesteśmy ludźmi.
A może gdybyśmy się przebrali za wrony – co na to ekspert?
Oczywiście to wszystko po pokłosie bambinizmu, i tragedii, że chodzą po świecie ludzie. A ostatnio szczególnie że biali, a w dodatku wierzący.
Polityka państwa, która ochrania bambinizm i go propaguje, wychowuje też ekspertów, doktorów i profesorów.
A może na osłodę obejrzyjmy sobie „Ptaki” Alfreda Hitchcock’a?


Bo jeśli jest to norma, a nie jest wyjątek, to gdzie był w zeszłym roku, dwa lata temu (czy pięć) Pan Michał Mieszko Skorupka? Czemu nie pisał, a świadomy powtarzalności: czemu nie ostrzegał ludzi i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w mieście. Czemu nie było i nie ma alertów o zagrożeniu?
Nie było żadnego sms-a!
Ale ataki ptaków będą się powiększać przy tego rodzaju ekspertach i ich radach.
Bambinizm to nie jest dobra nauka. A właściwie to nieuka. Wpajany jednak przez milionowe nakłady Gazety Wyborczej i jego piewcy Adama Wajraka owocuje dzisiejszym lamentem nad dolą pokiereszowanych pań.
Lamentuje nawet Gazeta Wyborcza (sic!) – jedno z istotniejszych propagandzistów bambinizmu i ekologizmu. Nie piszę gołosłownie. Zobaczcie sami jak im przykro.
„Warszawa. Wrony znów atakują mieszkańców i zwierzęta. „Zakrwawiona wróciłam do domu”
albo tu:
„Atak wron w Warszawie, polała się krew. Dlaczego do tego doszło”
Ekspert we wszystkich artykułach jest jeden: dr Agnieszka Czujkowska z Ośrodka Rehabilitacji Krajowych Ptaków Chronionych „Ptasi Azyl” w warszawskim ZOO. Choć dość wiarygodne wydają się przyczyny na które wskazuje, to już rady których udziela nie mają żadnego związku z jej kompetencjami. Ale ich udziela.

Polecam także:
Polska strofuje Słowację w sprawie wilka
Polska strofuje Słowację w sprawie wilków – a „Dzikie Życie” prostuje
Lis wyciagnąl miesięcznego Danego z łóżozeczka w domu w Londynie i odgryzl mu palec
Nosił wilk razy kilka

Ludzie interesują się różnymi rzeczami. Zbierają znaczki, etykiety od piwa, żelazka, zegary. Nie sposób wymienić. Moja córka zbiera piórka. Nie jest systematyczna, ale niezwykle pazerna. Jak się na oczy jakieś napatoczy to koniec.

Pióro ptaka 1
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

Nielegalna działalność, szara strefa, podziemie

Okazuje się, że prowadzi działalność nielegalną. Od lat. Prawie tylu ile ich sama ma. Naście. Piórek ma trochę i nie zamierza się zatrzymywać. Chce kontynuować. Chce więcej i więcej. To nałóg jakiś. Tak to właśnie jest ze zbieraczami. Czasami ich hobby nie stanowi nic groźnego. Ot pasja. Rozwija człowieka. Zaraża sąsiadów i znajomych. Czasami jednak bywa groźna i niebezpieczna. Nie tylko dla pasjonata. Może być groźna dla otoczenia. Bo kolekcja niewypałów lub niewybuchów stanowi zagrożenie.

Pióro
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

Zbieractwo piórek

A jak jest z moja córką? Wydawałoby się – niewinna pasja. Jako osoba niepełnoletnia nie ponosi żadnej prawnej odpowiedzialności za trwanie w uporze zbieractwa. Jej upór i pasja do piórek nie radzą sobie z pojęciem zakazów obowiązującego Prawa Ochrony Przyrody. Dotknie to jej rodziców. Dotknie to mnie – gdyż choć jestem w stanie przyswoić sobie formułki prawne, to głęboko się wzdrygam na ich sens-bezsens i treść.

Moja córka widzi to rzecz prosto. Nie ma doświadczenia z Państwem Prawa i Bezprawiem. Jest anarchistką? Przytaczałem jej nie raz zapisy obowiązującego w Polsce prawa Ochrony Przyrody. Przytaczałem też odpowiednie paragrafy związane z konsekwencjami bezprawnych zachowań. I wszystko na darmo. Moja niepełnoletnia córka nie zdaje sobie sprawy z przykrości na jakie mnie naraża. Uważa, że to nieprawda, niemożliwe, że jakaś pomyłka.

Kłopoty, to specjalność małoletniej kolekcjonerki piórek, co rykoszetem trafia w mój refluks

Nie wiem, czy jestem dobrym ojcem. Liczę się już z utratą praw rodzicielskich. Nie potrafię bowiem wpłynąć na latorośl, nie jestem w stanie spowodować by zaprzestała tego niecnego procederu. Przemoc fizyczna, wiadomo, odpada. Może się nawet stać tak, że jako uporczywie łamiąca normy trafi do „ogniska” wychowawczego. Nie daj Boże, do ośrodka adopcyjnego.
Nie śpię.
Zaczął się odzywać refluks.

pióro
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

Ostrzeżenie dla Szanownego Czytelnika 

Uświadamiam więc i drogich czytelników, by ustrzec przed przykrą niespodzianką jaka może i ich spotkać. Ustawa o Ochronie Przyrody będąca wynikiem wysiłku intelektualnego ekologów i prawodawców stojących na straży ojczystej przyrody w artykule (art. 56) zobowiązuje do uzyskania uprzedniego zezwolenia na zbiór piórek. I to zezwolenia wydawanego przez Szanownego Dyrektora Generalnego Ochrony Środowiska po uprzednim uzgodnieniach z właścicielem lub zarządcą gruntu. Zbiór okazów bez uprzedniej zgody Szanownego Dyrektora Generalnego Ochrony Środowiska jest niezgodny z prawem. Moja córka tego sobie nie wyobraża i nie pojmuje. Skąd bowiem ma wcześniej wiedzieć, że będąc na spacerze w Puszczy Kampinoskiej znajdzie pióro Bielika, Sójki, Dzięcioła lub Wróbla?

Pióro
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

 Jak czytamy dalej, nie przestrzeganie tych przepisów naraża nas na przykre retorsje:
art. 127 (areszt i grzywna) a art. 129 wspomina dodatkowo o przepadku piórek na rzecz Skarbu Państwa i dotkliwej nawiązce. Wszystko to niby w zgodzie z Dyrektywami Unijnymi (Ptasią i Siedliskową).
Oczywiście wierutne szalbierstwo!
Ale jakie podstępne i niebezpieczne

III RP a pasja zbieracka mojej córki

DLACZEGO mojemu PAŃSTWU (najjaśniejszej III RP) przeszkadza nieszkodliwa pasja mojej córki? Czemu nie dostrzega rzeczywistego i realnego szkodnictwa i złodziejstwa? Często w majestacie prawa?

Pióro
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

 Przejdźmy do konkretów, całkiem poważnych

Poniżej dokumentacja prawna, czyli wypisy z obowiązującej Ustawy o Ochronie Przyrody. Polecam lekturę całości.
Rzecz, niestety poważna.
Rozdział 1
Przepisy ogólne
Art. 1. Ustawa określa cele, zasady i formy ochrony przyrody żywej i nieożywionej oraz krajobrazu.
Art. 2. 1. Ochrona przyrody, w rozumieniu ustawy, polega na zachowaniu, zrównoważonym użytkowaniu oraz odnawianiu zasobów, tworów i składników przyrody:
1)   dziko występujących roślin, zwierząt i grzybów;
2)   roślin, zwierząt i grzybów objętych ochroną gatunkową;
3)   zwierząt prowadzących wędrowny tryb życia;
Art. 5. Użyte w ustawie określenia oznaczają:
11a) okaz gatunku – roślinę, zwierzę lub grzyb z danego gatunku, żywe lub martwe, każdą ich część, formę rozwojową, jajo lub wydmuszkę, a także produkt pochodny również zawarty w innych towarach oraz towary, które zgodnie z dołączonym dokumentem, opakowaniem, oznakowaniem lub etykietą, lub jeżeli wynika to z jakichkolwiek innych okoliczności, mają zawierać lub zawierają części lub produkty pochodne z roślin, zwierząt, lub grzybów z danego gatunku;
15)  pozyskiwanie:
b)  chwytanie, łowienie lub zbieranie zwierząt gatunków chronionych lub ich części i produktów pochodnych do celów gospodarczych,
Art. 52. 1. W stosunku do gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową mogą być wprowadzone, następujące zakazy:
2)   zbierania, przetrzymywania i posiadania okazów gatunków;
Art. 56. 1. Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska może zezwolić na odstępstwa od zakazów określonych w art. 51 ust. 1 pkt 1, 5 i 6 oraz w art. 52 ust. 1 pkt 1-2, 10, 11 i 14, w stosunku do gatunków:
1)   objętych ochroną ścisłą;
2)   objętych ochroną częściową, jeżeli zezwolenie dotyczy obszaru wykraczającego poza granice jednego województwa lub jeżeli ma to związek z działaniami podejmowanymi przez ministra właściwego do spraw środowiska, w tym dotyczącymi realizacji krajowej strategii ochrony i zrównoważonego użytkowania różnorodności biologicznej, programów ochrony gatunków zagrożonych wyginięciem lub realizacji umów międzynarodowych.
3. Zezwolenia na pozyskiwanie roślin, zwierząt i grzybów w lasach wydaje się w porozumieniu z właścicielem lub zarządcą lasu.
6. Zezwolenia, o których mowa w ust. 1 i 2, mogą być wydane na wniosek zawierający odpowiednio:
1)   imię, nazwisko i adres albo nazwę i siedzibę wnioskodawcy;
2)   cel wykonania wnioskowanych czynności;
3)   opis czynności, na którą może być wydane zezwolenie;
4)   nazwę gatunku lub gatunków, których będą dotyczyć działania, w języku łacińskim i polskim, jeżeli polska nazwa istnieje;
5)   liczbę lub ilość osobników, których dotyczy wniosek, o ile jest to możliwe do ustalenia;
6)   wskazanie sposobu, metody i stosowanych urządzeń do chwytania, odławiania lub zabijania zwierząt albo sposobu zbioru roślin i grzybów lub sposobu wykonania innych czynności, na które może być wydane zezwolenie, a także miejsca i czasu wykonania czynności oraz wynikających z tego zagrożeń;
7)   wskazanie podmiotu, który będzie chwytał lub zabijał zwierzęta.
7. Zezwolenia, o których mowa w ust. 1 i 2, zawierają odpowiednio:
1)   imię, nazwisko i adres albo nazwę i siedzibę wnioskodawcy;
2)   nazwę gatunku lub gatunków, których będą dotyczyć działania, w języku łacińskim i polskim, jeżeli polska nazwa istnieje;
3)   liczbę lub ilość osobników, których dotyczy zezwolenie, o ile jest to możliwe do ustalenia;
4)   opis czynności, na które wydaje się zezwolenie;
5)   wskazanie dozwolonych metod i sposobów chwytania, odławiania lub zabijania zwierząt albo sposobów zbioru roślin i grzybów lub sposobów wykonania innych czynności, na które wydaje się zezwolenie;
6)   określenie czasu i miejsca wykonania czynności, których dotyczy zezwolenie;
7)   wskazanie podmiotu, który będzie chwytał lub zabijał zwierzęta;
8)   określenie terminu złożenia informacji o wykorzystaniu zezwolenia.
Art. 127. Kto umyślnie:
1)   narusza zakazy obowiązujące w:
4)   posiada okazy gatunków bez zezwolenia, o którym mowa w art. 56 ust. 2,
– podlega karze aresztu albo grzywny.
Art. 129. W razie ukarania za wykroczenie określone w art. 127 albo w art. 131 lub skazania za przestępstwo określone w art. 128 sąd może orzec:
1)   przepadek przedmiotów służących do popełnienia wykroczenia lub przestępstwa oraz przedmiotów, roślin, zwierząt lub grzybów pochodzących z wykroczenia lub przestępstwa, chociażby nie stanowiły własności sprawcy;
2)   obowiązek przywrócenia stanu poprzedniego, a jeśli obowiązek taki nie byłby wykonalny – nawiązkę do wysokości 10.000 złotych na rzecz organizacji społecznej działającej w zakresie ochrony przyrody lub właściwego, ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia lub przestępstwa, wojewódzkiego funduszu ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

pióro
Pióra i ich kolekcjonowanie jest praktycznie niemożliwe w oparach absurdu legislacji III RP

III RP to Rzeczpospolita Polska – kolejna, jak II Republika, czy III Rzesza; choć są tacy, którzy już by dodawali kolejny numer. Tylko czy to jest Polska?

*

Artykuł pierwotnie został zamieszczony 19.06.2010 o godz. 16.10 na stronie W24, która po gospodarskiej wizycie Pana Donalda Tuska w redakcji, dość szybko wprowadziła brzemienne w skutki przeniesienie wszelkich treści na tytuł Nasze Miasto (wówczas we własności niemieckiego koncernu wydającego Dziennik Gazeta Prawna, a dziś w posiadaniu Orlenu), doprowadzając do zniszczenia tzw. dziennikarstwa obywatelskiego, wolnego i  niezależnego. Artykuł ma więc historię 13 lat. To niestety niekończąca się historia, gdyż manipulacje ludźmi w kontekście tzw. ochrony przyrody są niezależne od ekipy rządzącej. Możemy się jedynie domyślać, że ta niezależność ma związek z instytucjami obecnego państwa. Z pewnością nie ma związku z wyborcami.
Wprowadziłem dosłownie kilka kosmetycznych korekt i uzupełnień, dodałem śródtytuły. Również kolejność zamieszczonych zdjęć może odbiegać od pierwowzoru.
(https://naszemiasto.pl/moja-corka-zbiera-piorka/ar/c8-4448482)

***

Suplement po latach                                                                                              

22 czerwca 2023 rok

M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm
Maciej Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm

Dość frywolna treść (choć bazująca na faktach) nie ma związku z powagą państwa, które jest ośmieszane przez legislację mającą dużo chęci i chciejstwa. Dzieje się tak w oparach ideologii a nie rozwagi. W oparach oczywistego absurdu.
Czy ta ideologia ma poważne przesłanie dla ludzi? Czy to wewnętrzna ideologia, czy też przyszła z zewnątrz by tresować lud Boży?
Kpiarski ton spowodował prawdopodobnie, że doszło do nowelizacji wskazanych tu przepisów. Cieszmy się.
Lecz to nie oznacza by system III RP doznał trwałego olśnienia.
W dalszym ciągu prawo jest tworzone w tzw. białej gorączce czy też znanej wszystkim pomroczności jasnej. Natomiast aparat biurokratyczny nie jest zdolny do samonaprawy. Naprawa może zejść jedynie z jasnego nieba szczytu szczytów. To świadczy, że nie mamy do czynienia z system demokratycznym lecz autorytarnym. Ten system wprowadza ograniczenia dla urzędników, bezprawne, jak wiele innych pomniejszych aktów. Kodeks/Ustawa Służby Cywilnej nie dopuszcza urzędnikom do wskazywania publicznie błędnych rozwiązań, nawet gdy droga służbowa zawiedzie. Praktyką jest nomenklatura systemu Piszczyków* – w większości już na samym starcie ubezwłasnowolnia urzędników. A legislacja to wspiera. Odwaga nielicznych grozi im z kolei postępowaniem dyscyplinarnym w myśl odpowiednich artykułów kodeksu Służby Cywilnej**, sprzecznych w swych treściach w umowami międzynarodowymi zawartymi przez Polskę. Nie przeszkadza to stawiać pomników twórcy tego legislacyjnego bzdetu  i honorować Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Stał na straży porządku magdalenkowego ustroju, rozkładającego suwerenność państwa i jego znaczenia politycznego i gospodarczego.
Pierwszy z brzegu przykład to walka przed Sądem Najwyższym  w sprawie zapisu, że szkody od bobrów mogą się zdarzać jedynie na gruntach rolnych i leśnych, a już nie na obszarach zabudowanych, miejskich. To Sąd Najwyższy musiał ingerować po latach, by zmienić ten idiotyczny zapis – także dotyczący legislacji w zakresie ochrony przyrody. Logika legislatorów wskazywała bowiem bobrom gdzie mogą szkody czynić, a stosowne służby nie uznawały szkód czynionych na innych obszarach, niż wskazanych bobrom przez legislatora. To, że bobry nie były zbyt subordynowane nie miało żadnego znaczenia w państwie świra. Jakimże idiotą trzeba być, by latami utrzymywać taki zapis. Iluż ludzi zostało pokrzywdzonych!
Logiczne jest, że jeśli szkody są czynione przez bobry, to w największej mierze niedopuszczalne są w obszarach zurbanizowanych, gdyż to dzikie stworzenie z założenia żyje w środowisku leśnym i wodnym. Jest więc największym intruzem i zagrożeniem właśnie w środowisku miejskim i zurbanizowanym, na terenach tzw. różnych, szlakach komunikacyjnych. Ministerstwo Środowisko uważało inaczej (sic!).

Klub Przyrodników ze Świebodzina - logo
Logo Klubu Przyrodników ze Świebodzina – nieprawdaż, że piękne?

Kto mu (Ministerstwu) to podpowiedział? Może Klub Przyrodników ze Świebodzina. A skąd ekologistyczne wairactwo o tym wiedziało?
Jakże „samodzielnymi” instytucjami, gdy idzie o wytwarzane prawa, są centralne urzędy w państwie!
Nie ma odpowiedzialności za te ewidentne błędy w prawie, jak i uporczywe i świadome trwanie w błędach przez instytucje wykonawcze.
Czy to tylko kwestia złego prawa oraz obojętności urzędniczości?
Każdy z czytelników potrafi wskazać tego rodzaju błędy i trwanie przy nich z determinacją i uporem idioty. Nie to nie jest głupota. To system państwa, które z założenia nie działa w interesie rozsądku, sprawności i mieszkańców Polski. Bo to przecież nie Polska tylko III RP – system magdalenkowego rozbioru – trwa niezależnie od kłótni stworzonych wówczas kompradorskich poliklik (dawno temu stworzyłem to określenie, gdyż brakło nazwy na mafie polityczne; dodajcie do słowników jako tożsame dla UW, KLD, PC, AWS, PiS, PO, SLD, PSL, Polska 2050, Solidarna Polska, Wiosna i każdą ich bękarcią odsłonę).

*

*  – Piszczyk Jan to bohater filmu „Zezowate szczęście „Zezowate szczęście” w rolę którego wcielił się Plakat "Zezowate szczęście"niezrównany Bogusław Kobiela; losy oportunisty i konformisty w systemie II RP (stalinowska RP została pominięta w filmie („Zezowate szczęście” – reżyseria Andrzej Munk, scenariusz Jerzy Stefan Stawiński), polecam wszystkim, bo rzecz o niesłabnącym wyrazie. Bardzo ciekawy głos krytyki wybrzmiał w roku premiery filmu (1960): „konformizm jest motywowany chęcią umocnienia więzi ze wspólnotą, w której przebywa”. Film bez problemu do odszukania w sieci – warto.

 

** –  Fragmenty Ustawy o Służbie Cywilnej stojące w sprzeczności z traktatami międzynarodowymi przyjętymi jeszcze w PRL:

Ustawa o służbie cywilnej
Rozdział 6 – Obowiązki członka korpusu służby cywilnej
Art. 78. 1. Członek korpusu służby cywilnej przy wykonywaniu obowiązków służbowych nie może kierować się interesem jednostkowym lub grupowym.
2. Członkowi korpusu służby cywilnej nie wolno publicznie manifestować poglądów politycznych
Art. 80. 1. Członek korpusu służby cywilnej nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia bez pisemnej zgody dyrektora generalnego urzędu ani wykonywać czynności lub zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy lub podważających zaufanie do służby cywilnej.

Przedstawiam tylko dwa zasadnicze traktaty międzynarodowe, które są naruszone w/w elementami Ustawy o służbie cywilnej, której zapisy są ogólne i pozwalają na dowolną interpretację. Nie czyni jej pracownik/urzędnik wskazujący na błędy lub świadome działanie na niekorzyść urzędu i prawa, interesu kraju, lecz jego przełożony.
Czy rolnik może być członkiem korpusu, skoro odziedziczył gospodarstwo rolne … , a jeśli ktoś po południu z pasją zajmuje się dziennikarstwem obywatelskim …

Europejska Konwencja Praw Człowieka (4.11.1950r.) – Artykuł 10 – Wolność wyrażania opinii
Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka (ONZ 10.12.1948r.) – Artykuł 19
Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.

Istnieje nauka i istnieje nieuka.

Nauka bazuje na faktach. Nieuka nie zawsze bierze je pod uwagę i realizuje określony kierunek – ten który lubi.
W Polsce, kraju wspierającym ekologistyczny terror*, a także realizującym terroryzm międzynarodowy siłami aparatu państwowego**, trudno jest mówić o nauce w zakresie przyrody, jej ochrony. Nie tylko.
Oczywiście zdarzają się badania, niedostępne społeczeństwu, a gdy się czasem pojawią w przestrzeni publicznej, wywołują tumult nieuki (jak np. artykuł w Polityce Jan Łukaszewicza- „Zapuszczona Puszcza’*** czy Krzysztofa Jasiewicza dla Focus Historia – „Żydzi byli sami sobie winni”).
Ten trend nieuki, która zdobywa społeczeństwa karmiąc je od przedszkola  bambinizmem, wykoślawiającym realne postrzeganie natury i jej praw, jej dzikość, jest sygnalizowany w literaturze od dziesiątków lat. Ponieważ nie trafia do szkół i „edukacyjnych edukatorów”, np. z Lasów Państwowych, to mamy wciąż pogłębiający się efekt humanizowania, antropomorfizacji czy personifikacji. A przecież dobrze wiemy, że ani kotek, ani lisek nie piszą wierszyków, ani nie opowiadają bajek. Nie mają na to czasu. Muszą walczyć o byt, o życie i o przedłużanie gatunku. Dzieje się to najczęściej w sposób nadzwyczaj brutalny.
Wskazywanie, że zwierzątka są przyjazne ludziom to kłamstwo.
Naturalnie nie są przyjazne sobie nawzajem, tym bardziej nie są przyjazne ludziom. Elementy oswajania i ich zniekształcania tyczą pojedynczych jednostek i najczęściej nie są trwałe. Czy ktoś słyszał jak rozmawiają o wzajemnej przyjaźni, albo o przyjaźni do człowieka?

Agresja w kierunku człowieka jest powstrzymywana jedynie bojaźnią. Ale i ona ma swoje granice.
Chcąc więc poznać prawdę, prawdziwe badania, warto jest też sięgnąć do tych, które wykonywane są w innych państwach.
Analizowanie szkody od wilków na przykład w Niemczech, to pedantyczna i skrupulatna robota. W opisanym poniżej przypadku, wyszukanym przez R. Andrzeja Krysztofińskiego, posłużono się dowodami DNA. Nie sądźcie, że w dzisiejszych czasach są to kosztowne badania. Nic z tych rzeczy. Dają gwarancję pewności, a nie domniemań. Poza tym, wyniki badań stają się publiczne, przez co mają wpływ nie tylko na tych, co podejmują decyzje, stanowią prawo, ale także na świadomość w szerszej przestrzeni publicznej.

Wędrówka Billy the Kid

Wilk, oznaczony w Niemczech symbolem GW1554m zasłużył w pełni na przydomek Billy (The Kid), jaki mu w ub. roku nadano na zachód od Renu. Urodzony gdzieś na obszarze Pustoci Lüneburskiej potomek polskich wilków, które skolonizowały dorzecze Laby, ruszył w 2020 roku w wędrówkę. Jej krwawy ślad dał się doskonale prześledzić na podstawie DNA pozostawionego na rozszarpanych owcach i bydle w kilku krajach.
Na początku ub. roku (2020) młody basior skierował się w stronę Morza Północnego. W pierwszym, sześciotygodniowym etapie, zabił 40 owiec. Potem, po zwrocie na zachód, ale jeszcze przed wędrówką do Holandii zarżnął dalsze 21 owiec i 1 sztukę bydła.

Jego krwawy trop pociągnął się potem przez pastwiska Holandii i Belgii, gdzie Billy atakował 19 razy – zabijając 99 owiec i dwie sztuki bydła.

W „gościnnej” Francji zadomowił się latem w Wogezach, gdzie jego łupem padło w krótkim czasie 20 owiec i 16 cieląt / jałówek.

Bilans nieco ponad siedmiomiesięcznej wędrówki: jednego wilka – to jednoznacznie udowodnione 37 ataków i 209 zabitych zwierząt gospodarskich. Przebyta w linii prostej przez młodego basiora droga długości ponad 1000 kilometrów znaczona jest  praktycznie co 5 kilometrów zwłokami zamordowanych owiec i cieląt.
23 września 2020 kula z karabinu strażnika, który we Francji nosi nazwę  – Lieutenant de Louveterie*, położyła kres świetnie zapowiadającej się karierze młodego basiora, który miał chyba pecha, że poszedł na zachód, zamiast ruszyć na wschód. Na Pomorzu Zachodnim, w Lubuskim, albo i w Wielkopolsce znalazłby dużo lepsze warunki, i jeśli nie przejechałby go samochód, to mógłby zarzynać owce i krowy po dziś dzień. Ku chwale polskiego systemu ochrony przyrody i jej Dyrekcji. Pod patronatem Stowarzyszenia Wilk, Kocham Wilka czy dziesiątków innych, nie mówiąc o parawanie bezpieczeństwa Prezydenta czy Prezesa (ponoć istnieje zakaz dla bajki „Czerwony Kapturek” – widzieliście gdzieś ostatnio w księgarni?)

  • Wilki we Francji są objęte ścisłą ochroną, są gatunkiem priorytetowym Dyrektywy Siedliskowej ujętym w załączniku IV, korzystają z ochrony Konwencji Berneńskiej (tak jak w naszej umiłowanej III RP).
  • Lieutenants de Louveterie – poniżej tłumaczenie z francuskiej Wikipedii dotyczące specyfiki tej służby

Wskazuje się, że wilk potrzebuje do przeżycia roku około tony mięsa. Billy the Kid potrzebował do przeżycia 7 miesięcy około 5 – 6 ton. Bo co najmniej tyle ważyły zarżnięte przez niego zwierzęta, które zabijał – naturalnie żeby przeżyć (wilk zgodnie z przypisywanymi mu przez nieukę prawami – nie zabija w innym celu, niż przeżycie; jeśli przyjąć, że ofiary miały średnią masę 25 – 30 kg).
                  Średnie spożycie mięsa w Polsce to ok. 80 kg na mieszkańca rocznie

Czy Billy Kid był wyjątkowy?

Z całą pewnością zgromadzona dokumentacja opisuje zachowanie zwierzęcia.  Ten dokument to informacja dla człowieka. To metoda udowodnienia zasadności dokonania odstrzału.
Czy musi być sporządzony? Czy czysta obserwacja szkód czynionych przez wilki nie jest wystarczająca do podjęcia stałych działań regulujących populację wilka?
Poniżej zamieszczam link do artykułu poświęconego udokumentowanym napaściom wilka na człowieka. Autorzy zestawienia wskazują, że dokument nie jest zamknięty, gdyż nie sposób jest dotrzeć do wszystkich źródeł. Zamieszczenie tego linku nie ma na celu szerzenia strachu. Celem jest wyeliminowanie w społeczeństwie narracji o nieszkodliwości wilka i jego nadzwyczajnej roli w przyrodzie.
Wilk jest tylko jednym z elementów przyrody, nie może być traktowany w sposób wyróżniający, bo ktoś tak zadecydował i wymyślił. Bo to oznacza, że w sposób wyjątkowy traktujemy nie wilka, lecz człowieka lub jego pomysł. Że godzimy się na narzucanie nam nieuprawnionej wizji, nie mającej związku z pojęciem natury i jej właściwościami.
Tak jak kornik nie jest elementem kluczowym lasu, co finansowało i finansuje ekologistyczne państwo doprowadzając do zniszczenia najbogatszego obszaru leśnego w Polsce (lasów w trzech puszczańskich nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej), tak wilk nie jest żadnym elementem kluczowym natury. Jest tylko jednym z wielu jej elementów.
Ważne są wszystkie elementy natury bez wyjątku.

 

Źródła:
http://www.wolfszone.de/000main/texte/billy-the-kid.html
Billy the Kidd_wolf und naturschutz aus anderer Sight

mapa wilczego rajdu po pastwiskach: 

Odznaka Lieutenant de Louveterie
Odznaka Lieutenant de Louveterie

Lieutenants de Louveterie  – (Wikipedia – tłumaczenie Google) Porucznicy Louveterie są  osobami prywatnymi, dobrowolnymi współpracownikami administracji i okazjonalnymi współpracownikami służby publicznej [ 21 ] , [ 22 ] . Są mianowani przez prefekta departamentu na wniosek dyrektora departamentu ds. Terytoriów i morza oraz za radą przewodniczącego Departamentalnej Federacji Łowców na odnawialny okres pięciu lat (art. R 427-2 kodeksu ochrony środowiska).
Muszą mieć obywatelstwo francuskie i korzystać z praw obywatelskich, mieć mniej niż 75 lat (dekret z dnia 22 września 2009), posiadają pozwolenie na polowanie od co najmniej pięciu lat, posiadają umiejętności łowieckie niezbędne do właściwego wypełniania ich funkcji, w szczególności poprzez znajomość życia, obyczajów dzikich zwierząt, zachowania równowagi biologicznej oraz ustawodawstwa łowieckiego i przepisów bezpieczeństwa, przebywają w wydziale, w którym zostali powołani (lub w sąsiednim kantonie), nie byli skazani karnie w sprawach łowiectwa, rybołówstwa i ochrony przyrody.
zaprzysiężeni.
Wykonując swoje funkcje, strażnicy wilków muszą nosić przy sobie swoją komisję prefekturalną i odznakę przedstawiającą złoconą głowę wilka z emaliowanym na niebiesko paskiem myśliwskim z napisem „porucznik wilkołaka” w kolorze złotym. Zobowiązują się na piśmie do utrzymania na własny koszt co najmniej czterech psów przeznaczonych do polowania na dziki lub lisy lub co najmniej dwóch psów do kopania.
W 2005 roku we Francji było dwanaście kobiet z tytułem porucznika louveterie, w 2012 siedemnaście .Funkcjonowanie
Jest doradca techniczny administracji regulacji z „szkodliwe” i odpowiedzialny za rzeź dzikich zwierząt zakażonych wścieklizną [ 23 ] i bezpańskich psów i kotów [ 24 ]. Pełni rolę regulacyjną. Zwraca uwagę na przestępstwa przeciwko policji łowieckiej w swoim okręgu wyborczym. Pełni rolę pojednania ze światem rolniczym (w czasie pobicia administracyjnego [ 25 ] nie jest to już kwestia polowań, lecz zniszczenia, w związku z czym przepisy łowieckie nie mają zastosowania).
Bambinizm – syndrom Bambiegohttps://www.youtube.com/watch?v=IqOmUxOjJQk

Linki
* Polska strofuje Słowację w sprawie wilka
** Polska strofuje Słowację w sprawie wilków a Dzikie Życie prostuje
Lista (niepełna) ataków na ludzi – https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks
** Ochrona aż do śmierci a nawet jeszcze dłużej
*** Zrobieni w wariaka – rozmyślania przy czytaniu komentarzy
Niepełna lista ataków wilków na ludzi:  https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks

 

Czy rzeczywiście powinniśmy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Białowieski Park Narodowy swoje początki bierze od obszaru pierwotnie zwanego Rezerwatem. Rezerwat utworzono przed powstaniem samego Białowieskiego Parku Narodowego – istnieje od 1921 roku. Zasady jakie tam ustanowiono obowiązują praktycznie do dziś – obserwacja i monitorowanie stanu przyrody. Ten stan „ochrony” trwa od 98 lat.

Czy to jest ochrona? O tym innym razem.
Od około 80 lat stan przyrody w Rezerwacie jest cyklicznie sprawdzany i opisywany. Pierwszy opis zasobów, zróżnicowania przyrodniczego jaki tam obserwowano nastąpił w kilka lat po utworzeniu Rezerwatu. To stan otwarcia. Od tamtej pory inwentaryzacja przyrodnicza jest dokonywana cyklicznie na stałych powierzchniach próbnych.

Analiza zmian przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego.

prof. Bogdan Brzeziecki
prof. Bogdan Brzeziecki

Kilka lat temu profesor Bogdan Brzeziecki przedstawił analizę zmian jakie nastąpiły w środowisku przyrodniczym Rezerwatu. Zmian jakie zaobserwowano w okresie niemal wieku. Są to badania podstawowe, a więc ich wyniki nie mogą być w żaden sposób podważone. Opisują fakty, więc są rzeczywiste. Nie mają żadnego związku ze statystyką czy innymi metodami badawczymi (gdy nie czynione są badania podstawowe, tylko prowadzone analizy w oparciu o fragmenty, urywki, ułomki), które mogą być obarczone błędami. Badania podstawowe opisują stan realny. Są PRAWDĄ. Nie mają na celu cokolwiek dowodzić i cokolwiek uzasadniać.
Pełen tekst tej analizy, wcale nie tak długi, i nie przedstawiony w mocnym naukowym slangu, czytelnik znajdzie pod linkiem na samym dole artykułu. Zapraszam do zapoznania się z nim, szczególnie tych, którzy swoją wiarę w moc przyrodniczą Parku opierają wyłącznie na słowach, braku refleksji, i braku osobistego krytycznego spojrzenia.

Profesor Bogdan Brzeziecki opierając się na wynikach niemal 100 letnich badań podsumowuje:
Ochrona ścisła, kierująca się nadrzędną zasadą ochrony naturalnych procesów, nie gwarantuje automatycznie zachowania wysokiego poziomu zróżnicowania i bogactwa przyrodniczego ekosystemów leśnych. Sprzyjając pewnym grupom gatunków (w tym wielu cennym i autentycznie zagrożonym), jednocześnie prowadzi ona do pogorszenia warunków życia wielu innych (w tym również cennych i zagrożonych), aż do ich całkowitej eliminacji z ekosystemu włącznie. Większość pozytywnych aspektów związanych z ochroną ścisłą ma stosunkowo krótkotrwały charakter; z czasem zaczynają dominować zjawiska negatywne. Z wieloletnich badań prowadzonych na stałych powierzchniach badawczych w Białowieskim Parku Narodowym wynika w sposób jednoznaczny, że ochrona ścisła powinna być jedynie uzupełnieniem, a nie głównym elementem strategii ochrony i zachowania wysokiego poziomu różnorodności biologicznej.
Skuteczna i trwała ochrona bogactwa przyrodniczego wymaga zastosowania na szeroką skalę zasad półnaturalnej hodowli lasu oraz aktywnego kształtowania drzewostanów zróżnicowanych pod każdym względem: gatunkowym, wiekowym i przestrzennym, z zapewnieniem odpowiedniej ilości, jakości i przestrzennego rozmieszczenia martwego drewna. Taka strategia (model) byłaby też najbardziej właściwa z punktu widzenia zachowania walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w długiej perspektywie czasowej.”
Wyniki wskazują zubożenie gatunkowe i siedliskowe na poziomie ok. 50-60 procent.
Innymi słowy mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy na początku!

Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym..
Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym.

Jaki jeszcze Park Narodowy jest tak skrupulatnie monitorowany?
Efekty tej najwyższej formy ochrony przyrody nie są znane społeczeństwu.
Te efekty skutecznie ograniczają, lub wręcz uniemożliwiają monitorowanie innych obszarów objętych restrykcją konserwatorskiej „ochrony”.
Skutki bowiem inne, od tych, których spodziewa się społeczeństwo. Które wmówiono społeceństwu. W jakim celu i kto?

Wynik tej „ochrony” jest inny od tego wskazywanego przez przyjętą/narzuconą/uznaną* tezę, która pobrzmiewa wokół nas jak racja stanu polskiego państwa.

Park narodowy jest najwyższą formą ochrony przyrody
Jakie są efekty tej najwyższej formy „ochrony” przyrody w Polsce!
– Ubytek i strata przyrodnicza nijak się bowiem mają do propagandy nadrzędności tej formy „ochrony” nad działaniami gospodarki leśnej prowadzonej w Lasach Państwowych, które strat przyrodniczych nie odnotowują. Lecz tylko tych obszarów Lasów Państwowych, które na które nie nałożono restrykcji ideologicznej „ochrony rezerwatowej”

Park narodowy (a Rezerwat Ścisły to najcenniejszy fragment Białowieskiego Parku Narodowego – przypis autora) tworzy się w celu zachowania różnorodności biologicznej, zasobów, tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych, przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt lub siedlisk grzybów. ” – za Wikipedia. Ale to nie autorzy Wikipedii stworzyli powyższy element definicji Parku. Poniżej czytelnik znajdzie fragment założeń dotyczących celów powoływania Parków oraz działań jakie ich administracja, Rady Naukowe i wszyscy z nimi związani są zobowiązani uzyskiwać zgodnie z wytycznymi Ustawy ochrony przyrody (opracowanej w dobie ministra Macieja Nowickiego PO-PSL) znajdującymi się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Co robią nie tak, że wyniki ich cennej roboty nie przynoszą spodziewanych i założonych rezultatów? Co jest powodem, że choć te cele nie są osiągane, to działania nie ulegają zmianie, lecz w najlepsze trwają w tym samym kierunku od dziesiątków lat bez zmian, bez korekty. Bez skutku. Czemu nie realizują statutowych obowiązków, jakie nakłada nań Ustawa SEJMOWA? Czy raczej fikcja SEJMOWA…

Wynik stu lat (już niebawem) trwających badań przyrodniczych wskazuje, że Park Narodowy doprowadził do zdecydowanie czego innego. Nie uzyskano efektów oczekiwanych i przyświecających powoływaniu Parku. Innymi słowy Park nie wypełnił funkcji dla których został utworzony.
Park nie sprostał …

Komiks współfinansowany przez Rząd Polski - wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Komiks współfinansowany przez Rząd Polski – wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA - dofinansowanego ze środków budżetowych
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA – dofinansowanego ze środków budżetowych

Na co przez lata, przez dziesiątki lat przeznaczano w takim razie fundusze? Kto odpowiada za ogromne marnotrawstwo publicznych środków, których celem zasadniczym było, przypominam raz jeszcze, „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?
My mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy, a ile mają ci wszyscy, którzy „opiekowali się, opiekują się” i są odpowiedzialni za „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?

Czy należy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Jeśli Białowieski Park Narodowy w wyniku długoletniego działania nie wzmacniania zasobów przyrodniczych, nie przeciwdziała stratom w różnorodności gatunkowej, siedliskowej, etc nie realizuje celów, lecz powoduje stałą destrukcję tego co miał wzmacniać i utrzymywać to naturalnym jest pytanie, czy bez istnienia tego Parku, bez istnienia administracji oraz „opieki naukowej” zasoby przyrodnicze też by uległy degeneracji i zubożeniu czy też nie. Wiemy dokładnie, że w tym czasie degradacja pozostałych obszarów leśnych nie nastąpiła, jeśli tylko nie dotknęła ich ręka podobnej „opieki”.
Jeśli jesteśmy mocno przyzwyczajeni do Parków Narodowych, to po ich likwidacji z pewnością wielu z nas odczułoby pustkę i smutek. W takiej perspektywie nie dajemy łatwo wiary żadnym wynikom naukowym, tym bardziej, że media nie pozwolą na ich popularyzację. Nie damy więc wiary, że Parki Narodowe są niepotrzebne. Że Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Nie jest więc realna likwidacja Parku Narodowego.
Nie z tej przyczyny, że Park stanowi wyjątkową opiekę nad różnorodnością przyrodniczą i bogactwem ojczystej przyrody. – Nie jest możliwa z powodu zbudowania „nowego człowieka”, który nie jest dziś w stanie spoglądać na rzeczywistość w sposób racjonalny i logiczny. W dziedzinie ochrony przyrody co najmniej.

Czy Parki Narodowe szkodzą przyrodzie?
Oczywiście wielu czytelników może odbierać w ten sposób dotychczasową treść artykułu. Lecz proszę wrócić do początku i uświadomić sobie, że nic takiego dotychczas nie zostało napisane.
Uświadamiam jedynie, że zapisy wskazujące iż Parki Narodowe przez przypisane im cele, działania – czy raczej brak działań, nie mogą wpływać pozytywnie na utrzymywanie zasobów przyrodniczych. A to nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, iż Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Ideologia, która sformułowała założenia, iż obecny system ochrony ma pozytywny wpływ na zasoby przyrodnicze znajdujące na obszarze Parków Narodowych okazała się chciejstwem i propagandą. Nie służy przyrodzie (co najwyżej filistrom od jej ochrony, jak wskazywał już w 1936 roku Jan Gwalbert Pawlikowski). Ta ideologia jest skierowana na ludzi i manipulowanie nimi. Gdyby bowiem nie propaganda fałszywych celów, być może państwo PRL, państwo IIIRP i społeczeństwo nie zgadzałyby się łatwo na mnożenie instytucji, które w gruncie nie wzbogacają przyrody, nie mają związku z miłością do niej.
Ten fałsz wskazuje jednoznacznie, że zdrowe społeczeństwo powinno się skupić na sanacji stanu obecnego. Sanacja, by była skuteczna, powinna dotyczyć wszystkich aspektów powodujących dotychczasowe niszczenie polskiego dziedzictwa przyrodniczego. Należy pozbawić wpływu na ojczystą przyrodę te środowiska, które odpowiadają za jej rozkład, oraz podjąć pilne działania w kierunku ratowania i przywracania utraconych zasobów. Przecież nam na nich (zasobach, przyrodzie) zależy, i tak zostaliśmy przez dekady wyedukowani, że nie może nam na nich nie zależeć.
Jeśli czytelnik zgodzi się z tezą, że ideologia służy oszukiwaniu współplemieńców, to ważne jest by rozważyć kwestię czym jest przyroda, czym jest różnorodność przyrodnicza wykorzystywane przez nią (ideologię)?
Przyroda to wszystko naturalne co nas otacza. A więc istnieje wszędzie: w lesie, i na pustyni, i we wsi, i w mieście. Człowiek jest również naturalny, czego codziennym dowodem jest jego kupa – jest więc elementem tej natury. Jesteśmy elementem przyrody, tak jak wilk, tygrys, dzięcioł czy wróbel domowy, nie mówiąc o kocie czy kotku.
Jeśli zostawimy przyrodę samą sobie, to nie wiemy w jakim kierunku potoczy się jej dalszy rozwój. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zrobi kotek ani nietoperz. Choć są tacy, którym się wydaje, że wiedzą – to im dedykuję esej T.Najgela pt.: „Jak to jest być nietoperzem”. Okazuje się, że w rzeczywistości nie mamy żadnej gwarancji co zrobi nasz spokojny sąsiad za 10 minut. Więc tworzenie ideologi, że przyroda będzie realizowała wytyczone przez człowieka cele świadczy źle o tych, którzy te cele wytyczają i o tych, którzy w nią (ideologię) wierzą. – Jeśli wartością dla nas jest nieobliczalność kotka, to nieobliczalność przyrody musi stanowić dla nas też wartość. Tym bardziej więc musimy sobie uświadomić jak okropnym manipulacjom jesteśmy poddawani, jak okropni ludzie to czynią. Okropnych manipulacji bowiem nie dopuszczają się niewinne owieczki. Ludzie manipulują albo we własnym egoistycznym interesie lub manipulują ogłupiając całe społeczeństwo w celu uzyskania nadzwyczajnej władzy w interesie własnym lub obcym.
Czytelnik zrozumiał, mam nadzieję, że nie jest moją intencją likwidacja Parków Narodowych. Samorzutna (być może) droga i kierunki przeobrażeń przyrodniczych jakie się tam dokonują mogą być ciekawe i pasjonujące dla prawdziwej nauki. Mogą być wartościowe także dla nas? Lecz nie jest ich celem żadna różnorodność, żadne bogactwo przyrodnicze – to zmanipulowane cele pseudoekologów, którzy zawłaszczają naszą rzeczywistość.
Jeśli nie zdecydujemy się na likwidację Parków Narodowych to co powinniśmy uczynić?

Co czynić?
Odpowiednia edukacja i świadomość społeczna umożliwiają dalsze trwanie wielu Parkom Narodowych. Lecz z całą pewnością należy zweryfikować założenia organizacyjne, struktury i kwestie finansowe. Powiązania ich z prawdziwymi instytutami badawczymi w celu realizowania stałych inwentaryzacji przyrodniczych, etc.
Nie stanie się to bez radykalnych zmian w założeniach państwowego systemu ochrony przyrody i systemu finansów państwa, w jego odpowiedzialnych działaniach, a nie wiecznej prowizorki negatywnie wpływających na jego stan, degradacje jak i negatywny wpływ na morale społeczeństwa.
Najprościej byłoby zmienić założenia celowości powoływania i utrzymywania Parków Narodowych. Czy tak trudno zlikwidować zapis, który od lat nie jest wypełniany przez instytucje państwa i przyjąć, że Park nie służy utrzymywaniu różnorodności przyrodniczej i nie ma na celu jej przywracania. Chyba, że zagwarantuje się Parkowi niezbędne fundusze do realizacji tych celów, czyli do realizacji odpowiednich DZIAŁAŃ. I w końcu, kto ponosić ma prawdziwą (nie taką jaka istnieje/nie istnieje* dziś) odpowiedzialność?

Z całą pewnością należy dostosować cele bytu Parków Narodowych do realiów jakie się okazują po wielu latach ich trwania. Należy przedstawić społeczeństwu w sposób otwarty wyniki dotychczasowej ochrony i wskazać na brak realizacji założonych celów. Czy nie należy w sposób poważny omówić przed społeczeństwem przyczyn, które nie pozwoliły i nie pozwalają zrealizować aktualnie zdefiniowanych celów w polskiej polityce ochrony przyrody?

Oczywistym wydaje się konieczna zmiana definicji Parku Narodowego i określenia oczekiwań jakie społeczeństwo stawia Parkom Narodowym, w kontekście dotychczasowego fiaska. Ponieważ jest to kwestia bardzo ważna wymaga społecznej dyskusji oraz uzyskania społecznej zgody, np. przez narodowe referendum. Prawdziwej, społecznej dyskusji moderowanej przez niezależne zespoły logików, filozofów i ekologów.

Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej
Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej

*
Podsumowanie
Dziś formalnie Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody.
To „Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”

Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy
Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy.

Badania podstawowe wskazują jednak, że w okresie trwania Parku nastąpiło tam kompletne załamane różnorodności przyrodniczej. Straty przyrodnicze sięgają połowy istniejących tam pierwotnie zasobów gatunków i siedlisk.
Czy wobec tego warto tworzyć nowe Parki? A może zmienić definicje i cele Parku Narodowego oraz panującej w nich ochrony konserwatorskiej? Okazało się, że celem dotychczasowych działań ochronnych nie było bogactwo przyrodnicze. Co w takim razie było ich celem? Może utrzymanie środowisk mieniących się przyrodnikami i ochroniarzami przyrody.
A co jest celem środowisk, które te cele ochrony przyrody tworzą i wytyczają? Bo jeśli korzyści przyrodniczych nie ma, to z czego wynikają korzyści materialne tych środowisk?
Jan Gwalbert Pawlikowski w roku 1936 wskazywał na zagrożenia jakie dla przyrody niosą i nieść będą filistrzy, którym bliższa jest własna sakiewka niż przyroda i jej wartość, którymi to tylko gęby sobie wycierają. (https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska). Wieloletnie efekty systemu ochrony przyrody w Polsce wskazują, że to filistrzy nią zawładnęli. Znaleźli sposób na życie.
Doświadczenie białowieskie wskazuje jednoznacznie, że oczekiwania społeczne podtrzymywane przez przyrodników i administratorów przyrodą nie ziszczają się w wieloletniej perspektywie. Raz jeszcze wskazują, że oczekiwania wobec natury nie mają wielkiego związku z naturą. Ona jest wyjątkowa i nie daje się naginać do żadnych teorii ochroniarskich i pseudonaukowych.
Żaden las gospodarczy w Polsce nie poniósł w tym czasie tak mocnych strat przyrodniczych.
Wobec powyższego zaniechanie działań w kierunku zmian systemu ochrony przyrody skutkuje dalszym jej niszczeniem i wystawia świadectwo tym wszystkim, którzy zarządzają państwem.

Linki
Rezerwat ścisły Białowieskiego PN
– „Ustawa o ochronie przyrody wyróżnia następujące formy ochrony przyrody:
1. parki narodowe,
2. rezerwaty przyrody,
….
Tworzenie i funkcjonowanie form ochrony przyrody jest ważnym elementem realizacji celów ochrony przyrody w Polsce. Formy ochrony przyrody funkcjonują w oparciu o podstawy naukowe i wieloletnią praktykę krajowej ochrony przyrody. Każda z form spełnia inną rolę w polskim systemie ochrony przyrody i służy innym celom, dlatego charakteryzuje się odmiennym reżimem ochronnym oraz zakresem ograniczeń w użytkowaniu.

parki narodowe
Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.

rezerwaty przyrody
Obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym, ekosystemy, ostoje, a także siedliska roślin, zwierząt i grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej, wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, kulturowymi lub walorami krajobrazowymi. Wspólnie z parkami narodowymi, rezerwaty przyrody to najważniejsze obszarowe formy ochrony przyrody. Pełnią bardzo istotną funkcję ochronną dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, ale również dla przyrody nieożywionej oraz walorów krajobrazowych.”  – Formy ochrony przyrody wg Dyrekcji Generalnej Ochrony Środowiska i Ustawy ochrona przyrody
Truchło Puszczy …. – czyli siedem i pół miliona powodów
* – niepotrzebne skreślić

Analiza zasobów przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego –  Wieloletnia dynamika drzewostanów Puszczy Białowieskiej w warunkach ochrony ścisłej – prof. Bogdan Brzeziecki
Brzeziecki Bogdan_Wieloletnia Dynamika drzewostanów w Puszczy Białowieskiej (w warunkach ochrony scisłej)1

***

Dyskusja do artykułu:

Józef Popiel – Dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego w latach 2005 – 2007
https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/w-bialowieskim-parku-narodowym-chronione-sa-naturalne-procesy-a-nie-stan-przyrody
20 marca 2020 roku – artykuł z dnia 7.01.2020
W Białowieskim Parku Narodowym chronione są naturalne procesy a nie stan przyrody-1