Tag

destrukcja

Browsing

Drzewa są nam niepotrzebne,
A szczególnie te podniebne.
Zieleń pokrzyw nam wystarcza,
My – potęga gospodarcza.
Wiesław Lickiewicz – leśnik

Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje by ona była nieistotna.

Jan Kosiorowski RDLP Kraków
Jan Kosiorowski RDLP Kraków

Arcyciekawy wywód o leśnictwie łatwo odszukać w internecie na stronach YouTube, na Wykop.pl, i z całą pewnością to nie koniec. Powszechnie wiadomo – z internetu nic nie znika, lecz się powiela, a często i przepoczwarza w pięknego motyla. Krótki film o tytule: „Koniec manipulowania Lasami Państwowymi – Jan Kosiorowski Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.
Jan Kosiorowski to bieżący Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Jego wypowiedź (w obecności ministrów, wiceministrów, dyrektora generalnego Lasów Państwowych) stanowi credo polityki leśnej dziejącej się w kraju (w myśl magdalenkowego prawa Ustawy o lasach i wyprzedzenia unijnej ideologii – lecz czy dobrze odczytanej?). Z większym lub mniejszym natężeniem ekologistycznej destrukcji (1stopień użytkowania w stosunku do przyrostu masy lasu w Instrukcji Urządzania Lasu, 2– zniszczeń w Puszczy Białowieskiej, 3– destrukcji świerczyn Beskidu Śląskiego – to wcale nie najbardziej tragiczne elementy) czy ideologicznego obskurantyzmu powierzchni referencyjnych4 lub Natura 2000 var. PL5.
Ekscytujący wywód Jana Kosiorowskiego ma wyjaśnić wszystkim malkontentom i krytykom jak bardzo błądzą, i jak ciężko są upośledzeni nie rozumiejąc intencji twórców obecnego stanu rzeczy. Twórców „wzorowych zasad i najlepszej na świecie praktyki dzisiejszej polskiej szkoły leśnictwa”. Żywiołowy wywód wzbudza aplauz i zadowolenie na sali. Czy to tylko klaka?

Nie istnieje krytyczna analiza zjawisk.
Kto łączy przyczynę ze skutkiem? Dla większości przyczynami są zła wola i brak wiary malkontentów leśnych realiów.
Aplauz – póki nie przeanalizuje się słów, które niemal jednym tchem z siebie wyrzucił człowiek narzucający swoją wizję. Nie pozostawia nam wielkiego wyboru. Tak naprawdę nie pozostawia żadnego wyboru! Podobnie jak propaganda leśna CILP (Centrum Informatycznego Lasów Państwowych) – struktura zamknięta na inność i na prawdziwy dyskurs; bo przecież „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swego właściciela”, które to słowa padły z ust Dyrektora (CILP świadczy na rzecz swojego płatnika i Dyrektora Generalnego).
Ponieważ nie byłem obecny na sali, nie byłem świadkiem i uczestnikiem dyskusji, pozwoliłem sobie przedstawić publicznie swój głos krytyczny w stosunku do tego co usłyszałem i zobaczyłem na filmie udostępnionym przez Lasy Państwowe na kanale YouTube.
Z pewnością dziś czynię to zbyt chłodno.

Manifest jasny i przejrzysty jak woda źródlana? – posłuchajmy Dyrektora
Przytoczę pokrótce wywód Jana Kosiorowskiego, by każdy czytelnik miał świadomość o czym jest mój artykuł. Rzecz jasna nie będzie to pełny stenopis wystąpienia, lecz istota przekazu. Że nie konfabuluję, nie manipuluję ani treścią ani intencją – łatwo sprawdzić sięgając do źródła. Zapraszam niedowiarków do weryfikacji.
Ale po kolei:
„Można się poruszać w różnych przestrzeniach i różnych cywilizacjach. Trzeba (to, czyli stosunek do tematu: LP i zasady ich funkcjonowania) uzgodnić na gruncie jakiej cywilizacji? – na wstępie pyta Jan Kosiorowski.
Różnice w poglądach wynikają z niezrozumienia prawa i nieposzanowania prawdy. Misja Lasów jest zapisana w prawie, w Ustawie – nie ma tam nic o ekonomii, prócz tego, że mają się (Lasy) samofinansować. Nadleśniczy musi się stosować do Planu Urządzania Lasu.
Ekonomizacja leśnictwa i podnoszenie tego tematu jest kompletnym niezrozumieniem podstaw funkcjonowania Gospodarstwa Leśnego.
Plan Urządzania Lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych, które są skfantyfikowane (pomierzone – dopisek autora). Dopiero do tego dostosowuje się resztę (czyli może się wydarzyć taka sytuacja, że leśnicy pieniędzy nie dostaną)
Plan Urządzania lasu nie ma wątków ekonomicznych.
Mówienie o maksymalizacji zysku jest przekształcaniem nieprawdy.
Niektórych ludzi irytuje wszystko co jest polskie. Jeśli pojawi się jakikolwiek podmiot polski dobrze funkcjonujący to jest zły i należy go zniszczyć. Każdym argumentem.
To co polskie, co dobrze funkcjonuje, nie jest szanowane, jest krytykowane za wszelką cenę.
Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego. Charakterystyką gospodarstwa wiejskiego jest to, że wykorzystuje się siły natury do tego, by doprowadzić do plonu. Tym plonem może być zbiór zboża. Tym plonem może być zrąb. Dwa etapy są istotne: etap odnowienia (siew, zarybianie stawu czy sadzenie lasu). Następny etap to zbiór plonów. Jeśli nie zachowa się integralności gospodarstwa wiejskiego to nie można mówić o gospodarstwie wiejskim.
Kosiorowski poważnie traktuje biblijne przesłanie : ”Czyńcie sobie ziemie poddaną”
Człowiek jest intruzem i elementem złym w przyrodzie – to fałsz socjotechniki.
Etapizowanie gospodarstwa wiejskiego powoduje tragedię. Nie można wyjąć etapu pozyskania plonu z gospodarstwa wiejskiego bo się całościowo nie ogarnie gospodarstwa. I tu następuje przykład etapizowania torowiska: rozdzielania toru kolejowego na dwie oddzielne szyny.
Kosiorowski wskazuje, że etapizowanie poszczególnych działów gospodarki (leśnej, rolnej) i dążenie do maksymalizacji zysku na każdym etapie to błąd. Tylko gospodarz mający świadomość całości, może dzielić poszczególne etapy, może dostosowywać swoje działania do całości, i dostosowywać do możliwości na jakie go stać.
Jaką rolę odgrywacie (media i dziennikarze)? – pyta pod koniec.
Rozpoczęcie dyskusji na ten temat, na temat ekonomiki leśnictwa, zysków, to tworzenie zamętu w ludziach. – apeluje Kosiorowski. „Macie Państwo znaczącą przewagę w mediach”.
Podkreśla przy tym określoną strukturę własności w mediach: „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”
I ostatecznie kończy:
Jeśli Państwo nie widzicie dobrodziejstwa jakie niesie gospodarstwo leśne uprawiane przez Państwowe Gospodarstwo LP, w tej chwili pod kierownictwem Pana Dyrektora doktora Konrada Tomaszewskiego, to odnieście się do świata, odnieście się do Europy. Jest to naprawdę bogactwo wielkie i dobrodziejstwo. Można to uszlachetniać, ale nie można burzyć podstaw i nie można burzyć świadomości. A Państwo oddziałujecie nie w sferze merytorycznej lecz w sferze świadomościowej. Państwo powodujecie memy u ludzi, którzy nie wiadomo dlaczego nienawidzą wszystkich, którzy porządkują …
To sugerowałoby, że Jan Kosiorowski lubi tych co porządkują?

Spróbujmy więc uporządkować – w obu sferach
Wyższość cywilizacyjna
Pan Jan Kosiorowski stoi na gruncie cywilizacji łacińskiej, czego nie może powiedzieć o adwersarzach w dyskusji (sic!). Podnoszenie bowiem kwestii ekonomiki leśnictwa nie ma wg niego żadnego związku z obowiązującym prawem i cywilizacją łacińską.
Czy nie można dyskutować o prawie jakie obowiązuje w kraju?
Tym bardziej (najpewniej) oburza go dyskusja o okolicznościach tego prawa, jego powstania i o jego twórcach.

Dziś rentowność organizacji LP jest na granicy opłacalności, co stanowi najgorszy wynik wśród organizacji leśnych w Europie.
Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo w Polsce, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje przecież by ona była nieistotna. Tym bardziej, że to w obecnych strukturach pojawiły się działy marketingu – nieobecne w przeszłym bycie LP. Lecz czy ktoś w organizacji LP wie, co oznacza określenie marketing? Czy Jan Kosiorowski też pojmuje to jako ladę sklepowa w PRL-owskim sklepie, która prawdopodobnie była i jest do dziś wzorcem dla dyletantów wprowadzających to pojęcie do struktur LP.
Czy Jan Kosiorowski rzeczywiście reprezentuje cywilizację łacińską? Może wciąż stoi na straży bizancjum…
 
O wszystkim przesądza Plan Urządzania Lasu
Nie doczekałem się refleksji na temat Instrukcji Urządzania Lasu. O tym „SZA”.
„Plan Urządzania lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych” – w dzisiejszych realiach to oczywiste łgarstwo Panie Janie Kosiorowski. Plan Urządzania Lasu sporządzany w oparciu o Instrukcje Urządzania Lasu powinien bazować na wiedzy, na nauce. Dziś jest jak plastelina ugniatana łapami ideologii i przeniewierców nauki leśnej. Ale może Dyrektor Kosiorowski nie ma tej świadomości? Bo jest tylko dyrektorem i nie musi posiadać świadomości. Wystarczy popatrzeć za co odpowiada i jakie ma prerogatywy. Świadomości tam nie ma (bo i ekonomiki nie ma). Nigdzie nie jest napisane, że ma mieć świadomość jakąkolwiek. A za co jest odpowiedzialny? – Za słowa na konferencji może?
Rzeczywiście całokształt działań w lasach był swego czasu opisany w Planie Urządzania Lasu sporządzanym w oparciu o prawdę, czyli zgodnie z wiedzą i nauką. Czy umknęło mu, że od jakiegoś czasu już tak nie jest.

J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
St. Żelichowski Minister Środowiska
St. Żelichowski Minister Środowiska

Czy przeoczył transmisję telewizyjną, w trakcie której Dyrektor DGLP Janusz Dawidziuk (w służbie innego „leśnika” – Ministra Stanisława Żelichowskiego- PSL), wskazywał na wprowadzane zmiany w sposobie ilościowego naliczania etatu użytkowania. Wskazał Kowalskiemu, że użytkować się będzie jedynie 50% przyrostu masy lasu, a pozostała cześć będzie się Kowalskiemu odkładać. To nie wynik nauki lecz ideologicznego nadużycia. Tym samym bowiem wzbudził u Kowalskiego nie tylko radość, lecz też wątpliwość i nieufność. Bo jeśli zmniejszenie pozyskania do 50% przyrostu miało odłożyć cokolwiek Kowalskiemu, ten słusznie rozumował, że zmniejszenie pozyskania do 0% odłoży mu jeszcze więcej – odłoży mu wszystko, odłoży całe 100%. Kowalski wysnuł wniosek, że każdy jeden procent pozyskania drewna w lesie pozbawia go tego odkładu i bogactwa (sic!). Od tamtego czasu piła motorowa zaczęła grzmieć w uszach Kowalskiego jak startujący An-Rusłan. To zasadniczy element, który wzbogacił sztandary ekoterroryzmu. Wzbogacił je ideowo i materialnie. Za tym poszły Leśne Kompleksy Promocyjne7.
Jakie prawo na to pozwalało i pozwala? Jaka nauka? Chyba, że zwrócimy się w kierunku nauki pn.: socjotechnika. A może przeanalizujemy to w kategorii państwa i budowania jego bogactwa Panie Dyrektorze? A może idzie o budowanie bogactwa u Niemców czy Szwedów…
Warto wspomnieć przy tej okazji o ręcznej manipulacji Planami Urządzania

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Marcin Korolec - Minister Środowiska 2011-2013
Marcin Korolec – Minister Środowiska 2011-2013

Lasu dokonanymi przez wiceministra Środowiska Jana Zaleskiego (w 2012 roku) sporządzonych dla Nadleśnictw: Białowieża, Browsk i Hajnówka – dla nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. Czy tą jakość Planów Urządzania Lasu miał na uwadze Jan Kosiorowski wskazując na ich nierozerwalność z nauką i praktyką na obszarze Lasów Państwowych? Czy to było zgodne z wiedzą, nauką o lesie, i zgodne z prawem?
A może wrócimy do Planów Urządzania dla lasów Beskidu Śląskiego, Panie Dyrektorze, i klęski tamtejszych świerczyn (klęski – dziś rozprzestrzeniającej się na cały kraj). Planów zgodnych z prawem (podnoszenie w Planach Urządzania Lasu wieku rębności aż do momentu zagłady tej najcenniejszej na świecie populacji Świerka pospolitego, w absolutnej pogardzie dla fizjologi gatunku8), a czy zgodnych z nauką i wiedzą?
Bezpośrednio z tym wiąże się ideologia „lasów listkowych” (jak to nazwał swego czasu jeden z profesorów wydziałów leśnych) oraz nagminne podnoszenie wirtualnej żyzności siedlisk w celu realizacji tej ideologii9 oraz deprecjonowanie niektórych gatunków drzew na żyźniejszych siedliskach.

Klub Przyrodników ze Świebodzina - logo
Klub Przyrodników ze Świebodzina – logo

Wartość i znaczenie Planów Urządzania Lasów zmieniła również Ustawa ochrony przyrody (sporządzona pod zapotrzebowanie i dla ubogacania stowarzyszeń ekologistycznych walczących o maksymalizację leśnej zgnilizny- drewna martwego – nie dla ubogacania różnorodności lecz ogłupiania samorództwem („Różnorodność czy samorództwo. A może abiogeneza…” Las Polski 9/2016, dostępny też w internecie,6 ); – to ona

M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm
M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm

podporządkowała sobie Ustawę o lasach, wyłączając z jej jurysdykcji sprawy ochrony przyrody. Tym samym zasoby przyrodnicze i ich ochrona zaczęły żyć odrębnym życiem, gdyż czynna ochrona przyrody dominująca w przestrzeni Lasów Państwowych została zastąpiona wizją m.in. założycieli Klubu Przyrodników ze Świebodzina – na piedestał wynoszących leśne truchło. Choć wiele wcześniejszych, własnych rozwiązania “leśników” z DGLP mogło też być wzorem i modelem dla rozwiązań przyjętych w Ustawie o ochronie przyrody (mam tu na uwadze wprowadzone własnymi inwencjami dyrektorów LP różnych kategorii  ekologistycznych rozwiązań i zarządzeń ograniczających gospodarkę leśną, np.: wprowadzających zakaz użytkowania lasu w wieku ponad 100 lat8, czy też powyżej pewnej wielkości pierśnicy10 co w perspektywie wygasza gospodarkę leśną), zarządzenia nakładające na gospodarza konieczność odstąpienia od prac w tzw. ekotonach11, pozostawiania tzw. biogrup czy tworzenia tzw. powierzchni referencyjnych) – czy to nauka i wiedza czy ideologia, Panie Janie Kosiorowski? Czy to cywilizacja łacińska czy dyktatura ciemniaków? Obligatoryjne jest też w przestrzeni Lasów Państwowych tworzenie maksymalnych powierzchni ochronnych wokół gniazd ptasich. Ich łączna powierzchnia już dawno przekroczyła 170 tysięcy hektarów, a więc zdecydowanie więcej niż obszar zajmowany przez wszystkie parki narodowe.
Ot zrobiono z Instrukcji i Planu Urządzania Lasu kabaret… Ale nie wszystkim odpowiada ten rodzaj dowcipu Panie Dyrektorze.

Cóż w tym kontekście znaczą słowa o: „…niezrozumieniu prawa i nieposzanowaniu prawdy.” Dyrektorze?

Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego i doprowadza do plonu
Bardzo interesujący jest wątek etapizacji. Jednak przykład z torami nie jest najlepszy. Choć ta karykatura i tragifarsa gospodarki państwa na kolei trwa w najlepsze, to jednak jest to dział dość odległy od rolnictwa i leśnictwa.
Zdecydowanie lepszym jest przykład cukrowni, uprawy zboża czy przetwórni jabłek. Etap zbioru i sprzedaży a więc uzyskania dochodu też nie jest za krótki, ale nieporównywalny do obrotu w fabryce. Jak sobie radzą cukrownie czy tłocznie jabłek? Przyznam, że się nie znam. Ale widzę wyraźnie, że funkcjonują.
Pamiętam czasy, gdy i w Lasach okres użytkowania dominował w zimie, a cała organizacja funkcjonowała mimo wszystko przez cały rok. Dziś, „dzięki” zaistniałym zmianom użytkowanie odbywa się na przestrzeni całego roku zapewniając stabilny i w miarę równomierny dochód (nawet Dyrektor się nie spostrzegł, kiedy zlikwidowano etapizację? – a może sam Pan zlikwidował?). Zagwarantowano nawet leśniczym wielokrotne w ciągu roku wchodzenie z cięciami na te same pozycje planowych zabiegów i zrębów, uzależniając te prace od aktualnych potrzeb nabywców. Tym samym zepchnięto ekologię prac na odległy plan, odleglejszy od tego, który obowiązywał w okresie „peerelowskiego ciemniactwa”. Jan Kosiorowski z pozycji „wysokiego zamku” nie dostrzega istniejących realiów lub nie chce ich widzieć.
Czy wszyscy mamy się uśmiechać grymasem idioty do tej perfumy, gdy wyraźny smród?
Poza tym, przecież Lasy nie mają związku z ekonomią (na co dobitnie wskazuje Jan Kosiorowski), ale istniejące gospodarstwa rolne muszą się wciąż odnajdywać na rynku. I ekonomia nie może im być obca.
Gospodarstwo wiejskie ma tworzyć dochód właścicielowi. Czemu, porównywane do tego gospodarstwa (wiejskiego) Lasy Państwowe, nie muszą tworzyć dochodu, a nawet zagrażać leśnikom brakiem wypłaty? Czemu dochód i dochodowość byłyby obraźliwe do leśnika Jana Kosiorowskiego? Obraźliwe dla Polaka Jana Kosiorowskiego? Sam przecież wskazuje: „…każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”.
 
Na rzecz kogo świadczy organizacja LP?
Nie świadcząc dla własnego kraju, ogranicza jego możliwości i tym samym wspomaga zagraniczną konkurencję. Nie chodzi o straty jakie generują LP dla własnej organizacji. Straty dla kraju to brak wielokrotnej kumulacji z niedoszłego obrotu (surowca drzewnego i pochodzących z niego wyrobów, usług związanych z leśnictwem oraz uzyskiwanych przez ludzi dochodów przeznaczanych później na bardzo różnorodne cele) idącego w setki miliardów złotych ROCZNIE. To straty dla kraju, ale zyski dla zagranicznej konkurencji, Panie Kosiorowski Janie. Takie są ostateczne konsekwencje działania Ustawy o lasach oraz jej twórców. Czy Pan myśli, że czynili te zapisy nieświadomie i tylko z głupoty?
A ABW jak stary niedźwiedź… śpi. Czy też nieświadome, i tylko z głupoty…
Inaczej własność postrzegał Adam Loret12, gdy pomnażany przed wojną pod jego ręką majątek LP dawał zaczyn dla budowy Gdyni i COP (czyli budował dobrostan Polaków i siłę kraju) a inaczej wskazują na to zapisy i działania LP pod Ustawą o lasach z 1990, w której to lasy są dla lasów (Las Polski 3/2011: „Sztuka dla sztuki i las dla lasu”, lub w innym miejscy tego portalu).
Ustawa jest zła i wynikające z niej parytety – tak samo złe. Pozwalają niszczyć zasoby naturalne kraju, czego żaden właściciel gospodarstwa wiejskiego nie czyni. Stąd zasadne jest pytanie, czemu w Polsce to co polskie ma zostać zniszczone, panie Dyrektorze Kosiorowski Janie? Połowa zasobów leśnych kraju? Co najmniej połowa jest niszczona rok w rok.

Dobrze funkcjonujący podmiot polski jest zły
Spór o lasy, któremu dał początek konflikt białowieski, ale zapoczątkowany został odgórnie zmianami narzuconymi przez ideologów Ministerstwa Środowiska i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w okresie transformacji ustrojowej tyczy założenia, iż Lasy Państwowe będące organizacją gospodarczą, zajmują się tą gospodarką w zbyt dużym zakresie i tym samym niszczą przyrodę ojczystą. Dziś celem ataków ekologistycznych stowarzyszeń jest sam przedmiot prowadzonej gospodarki leśnej, choć dzieje się on w maksymalnej masie ok 30-40 procent zasobów.
Nie chcę uczestniczyć w tym sporze, gdyż jest bezprzedmiotowy – stoję na gruncie cywilizacji łacińskiej.
Zaś treść ideologiczna dotycząca gospodarki leśnej przyjęta w okresie magdalenkowym transformacji nie służyła i nie służy dobrze krajowi. Nie tylko w zakresie leśnictwa. Nie idzie tylko o zniszczenia gospodarcze, do których dopuszczono, lecz także, a może przede wszystkim, o oddanie polskiego rynku a w kwestiach niematerialnych powszechnej destrukcji moralnej – nie do naprawienia w widocznej perspektywie, czego przykładem pamiętne polowanie

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska

J.Szyszko i J.Blocha oraz oficjalne reakcje społeczności myśliwych12.
Ta gospodarcza kapitulacja tyczyła także leśnictwa i jego zasobów. Przyjęto rozwiązania samoograniczające i tym samym zubażające w sposób permanentny zasoby materialne kraju. Nawet zasoby przyrodnicze na tym cierpią. Nie wiem czemu jest to powodem do dumy kogokolwiek? Czemu ktoś chwali taki system destrukcji kraju, kierując oskarżenia w innym kierunku?

Równie dobrze można atakować każdego chłopa za to, że broni swego plonu przed szarańczą i każdego rozsądnego człowieka, że chodzi do lekarza gdy dopadnie go jakaś choroba. Każdego chłopa oskarżać można o to, że rżnie zboże na całym polu nie zostawiając na zgnicie połowy! Że ciężką pracą doprowadza do zysku.

Kto jest zwolennikiem tego, by połowa zagonów rolnych w Polsce ulegała corocznemu marnotrawstwu na bazie pokładów samorództwa6 wzniecanych w maluczkich i leśnych dyletantach, Panie Kosiorowski, Panie Tomaszewski, Panie Konieczny, Panie Szyszko, Panie Kowalczyk?
Dlatego zadziwiający jest nieustanny atak na lasy gospodarcze z tytułu tego, że niszczą przyrodę, że wciąż się zajmują gospodarką! Prawo, które obowiązuje, jest ściśle przestrzegane przez Lasy Państwowe, niestety także w zakresie destrukcji majątku (jeśli w tym zakresie wprowadzone prawo jest legalne). Dla ekologistów to niewystarczająca destrukcja – niewystarczająca póki tlić się będzie leśna gospodarka.
Z drugiej strony napór na „ekonomikę” wzburza Dyrektora na równi z napaściami sił ekologistycznych.

Czy rzecz nie podlega żadnej dyskusji
Wystarczy, by siły ekologistyczne wygrały wybory i wówczas zmienią prawo. Tylko wówczas można zaordynować, że „dobrostan ojczystej przyrody i Polaków” wypełni się, gdy wszystkie drzewa w lesie przeznaczone zostaną w bliższej czy dalszej perspektywie na zgnicie. Dziś dzieje się to „jedynie” w przestrzeni i obszarze ok. 50% zasobów leśnych kraju (bez zmiany prawa najwyższego rzędu, bez decyzji suwerena w tej sprawie; – czy to legalne i mądre?). Wiec Jan Kosiorowski protestuje – nie zgadzając się na to, by ta przestrzeń zgnicia stanowiła 100% zasobów leśnych kraju, do czego namawiają go ekologiści. Broni pozycji i tłumaczy z głębokim zaangażowaniem, czemu zgnicie 50% drzew jest akuratne. Broni tego samego w wypadku naporu „ekonomistów”, wskazując jak szlachetnym jest zgnicie 50% zasobów kraju i jak wysoce niestosownym i niemoralnym jest żądanie by gospodarstwo wiejskie przynosiło zyski większe niż potrzebuje tylko na własne utrzymanie.
Przypuszczam, z dozą prawdopodobieństwa, że dla większości z nas las nie kojarzy się ze zgnilizną, lecz z Darz Bór – czyli z jego ochroną, stabilnością, dbałością, i dzięki temu również z korzyściami jakie z niego wszyscy mamy (czy to w postaci grzybów, jagód, pracy i desek czy też “tylko” w postaci spacerów i rekreacji tam gdzie oczy poniosą). Ale mogę się mylić. Bo może uważacie, że powinien być truchłem? Jan Kosiorowski to typowy zwolennik teorii samorództwa, no może w zakresie mniejszym niż furia ekologistyczna, ale jednak: czy to leśnik w służbie …krajowi ? Nad kraj stawia potrzebę destrukcji połowy leśnych zasobów.

Ustawa o lasach stworzyła z monopolisty na rynku drewna kolejną administrację. Lasy zaś de facto nie są już przedsiębiorstwem, nie muszą generować zysku, tylko dochody na własną konsumpcję.

Jan Kosiorowski wie, że : w ustawie nie ma śladu ekonomii. Jest tam za to wskazanie, że Lasy Państwowe to administracja samofinansująca się. Lasy same się żywią, tym co zarobią.
Są jeszcze kraje, w których funkcjonują na tych zasadach wszystkie publiczne „służby”. Czy nie budujące by było, by i celnicy sami się utrzymywali, tą samą metodą (wszystkie cła i ich system stanowienia oraz poboru w gestii administracji celnej). Bo od dawna wiadomo, że rzad zawsze sobie da radę i się wyżywi… Lecz takie spojrzenie to zgoda na funkcjonowanie czyraka i wrzodu na naszym wspólnym Ciele.

Jak by to było w przypadku kopalni i górników
Poniższe ekologiczne, narodowe i patriotyczne rozwiązanie w górnictwie czeka na swoich uzdrowicieli: przeprowadzimy restrukturyzację, i w jej wyniku przy kopalniach pozostanie tylko kadra i Generalny Górnik Kopalnictwa Węglowego RP wraz z Generalną Dyrekcją. Przyjmiemy doktrynę, że nie można wszystkiego wydobywać, gdyż nie będzie to zgodne z zasadami ekologii, a zasady te opracujemy sami; a potem rozbudujemy je odpowiednią podbudową naukową, którą sobie zamówimy u „wybitnych” fachowców od ekologicznego kopalnictwa (z pomocą zaangażowanych i oświeconych ideologów z zaprzyjaźnionych Niemiec, Rosji i Australii – chętnie pomogą, a nawet wspomogą, bacząc na perspektywę własnego wzrostu); ogłosimy Ustawę o kopalnictwie ekologicznym, w której powierzymy sobie rolę państwowej administracji ekologicznej ds. zasobów węglowych, i naszym zadaniem będzie utrzymywanie tych zasobów w stanie różnorodności ekologicznej uwzględniającej zmienność i bogactwo różnorodności wszystkich pokładów w aspekcie historii ich powstawania w zróżnicowaniu na składniki roślinne z których powstawały. Zajmiemy się dokładnym rozpoznawaniem tych składników. Na dodatek będziemy pełnić służbę ku chwale Ojczyzny i na chwałę Bożą. Dla malkontentów możemy jeszcze dodać „Polski i Narodowy…”.

Bardo górnicze
Bardo górnicze

Powołamy kapitułę „Oskarda górniczego” oraz zbudujemy pomnik poświęcony „Najwyższemu Czako z pióropuszem”. Powołamy Fundacje poszkodowanych, zbudujemy świątynię oraz poświecimy każdy kopalniany chodnik zasłużonemu dla kopalnictwa, gdzie wraz z przyjętymi kapelanami chodnikowymi będziemy obchodzić ważne rocznice. Super ważne rocznice będą obchodzone w Chodniku Generalnym; rzecz jasna dokonamy weryfikacji nazewnictwa i kadr. Powołamy Centrum Informacji Kopalnictwa Polskiego i Narodowego im …

Górniczy Kompleks Promocyjny
Górniczy Kompleks Promocyjny

… i będziemy wydawać periodyki, które będą wzmacniać nasze siły i morale przed spodziewanym naporem ekologistycznego oszołomstwa zamierzającego zmienić naszą wizje pielęgnacji, utrzymania i fedrowania najgłębszych chodników w dolnośląskich pokładach antracytu. Niektóre organizacje ekologiczne będziemy wspomagać. – Dla niepoznaki. Przyłączy się Pan, Panie Dyrektorze? A inni zasłużeni Dyrektorzy Regionalni i Generalni? Z kordelasami w dłoniach …

Redukcja przychodów i wzrost kosztów
“Magdalenkowy czas” nie służył dobrej zmianie. Dziś już wiemy jak to się odbywało i jakie są tego efekty dla kraju. Weryfikacja bohaterów tamtych przemian trwa.
Nie jest możliwe by się dokonała dziś.

W tamtym czasie powstawała też Ustawa o lasach. Jest ewidentnym tworem tamtego okresu. Powstrzymam się dziś od analizy przyczyn. Skupmy się na efektach.

Jan Kosiorowski z dumą wskazuje, że nie ma w niej (Ustawie o lasach) nic o ekonomii. Oczywiście, że z punktu widzenia urzędnika leśnego jest to normalne i dobre. Urzędnik nie jest od tego by wytwarzał majątek i zyski. Jeśli powierzono mu urząd, który tylko na marginesie ma coś tworzyć, to tworzeniem będzie się zajmował z wielką awersją oraz z oburzeniem – godnym Jana Kosiorowskiego – będzie wskazywał, że nie jest od tego. Jego pryncypia są w dużej odległości od zysku i ekonomii. Ale – ma mieć tyle … by starczało. Ustawa jest wspaniała, bo mu to gwarantuje. Nie doczekamy czasu, by leśnikom, by dyrektorowi Kosiorowskiemu Janowi zabrakło wynagrodzenia. Przecież nie zawsze wszyscy są potrzebni. Pod ręka są jeszcze Majchrzak i Baryła* z programami restrukturyzacji… Przecież zrestrukturyzowany leśnik przestaje być leśnikiem, i poborów nie pobiera. Dla pozostałych starcza…

Jak to trudno zrobić by było tyle ile potrzeba
Czy to trudniej czy łatwiej od codziennego zatroskania przedsiębiorcy godziwym zyskiem? Nie mówiąc już o ulubionym przez naszego bohatera rolniku…

Nie należy w organizacji LP wskazywać na zyski, bo to będzie budzić zawiść, zazdrość i działania w kierunku ich zaboru przez pazerne i głupie państwo!

Jak dokonać tego, by było tyle ile  akurat potrzeba?
Można tego dokonać na dwa sposoby: ograniczając pozyskanie drewna (czyli przychody) lub zwiększając koszty własne działalności urzędniczej. Dodatkowo można też wrzucić co rusz do wspólnej skarbonki trochę grosza, np na Parki Narodowe czy alejki w Łazienkach, udowadniając tym sposobem jakim świetnym urzędem się jest.

Zacznijmy od samookaleczania czy też samoograniczania. Dysponując pokaźnymi zasobami naturalnymi można z łatwością wyasygnować stałą, nielichą sumkę na tworzenie odpowiedniej aury wobec planów zmniejszania i ograniczania prac z powodów ”istotnych” i powodów „jeszcze bardziej istotnych”. Cóż może być istotniejsze dla obywatela miłującego pokój i przyrodę? Tylko te elementy: „pokój i przyroda”. Lasy Państwowe ogłosiły przeto, że będą mocno ochraniać przyrodę (przyznając i wskazując tym samym obywatelom, jak niecny jest proceder, którym się zajmują: ścinanie drzew) , i nie będą rąbać wszystkich drzew, które można rąbać, lecz że wyrąbią tylko co drugie takie drzewo. W ten sposób przeznaczając na zgnicie co drugie drzewo (bo jedno wyrąbią na deskę lub opał), zdecydowano o zmniejszeniu produkcji krzeseł, stołów o połowę oraz o zmniejszeniu rynku pracy też o połowę, zdecydowano o zubożeniu jeszcze bardzo wielu elementów naszego bytu. Gdy po tym wszystkim ekonom, zarządzający obszarem 30% powierzchni kraju, zaostrzonym ołówkiem zrobił bilans stwierdził, że to niewystarczające decyzje. Dochody wciąż były za wielkie jak na potrzeby. Podjęto więc kolejny znaczny wysiłek. Tym razem w kierunku redukcji powierzchni przeznaczonej do gospodarki leśnej. Ogłoszono więc, że są obszary leśne lepsze i gorsze. I te gorsze należy wykluczyć z prac leśnych a te lepsze wykluczyć tylko częściowo. Przy okazji tych analiz, ktoś zwrócił jeszcze uwagę, że nie doceniono w tej perspektywie i bilansie, jakże znacząca jest rola ptaków w lesie (oczywiście tych lepszych ptaków, bo tych gorszych nie uwzględniono, co wskazuje na rozległe możliwości stojące jeszcze przed „polską szkołą leśnictwa”). Zdecydowano więc, o wyłączeniu wokół każdego gniazda wybitnie cennego ptaka około 30 hektarów lasu wskazując, że leśnictwo bez tego nie byłoby „leśnictwem polskim”. I rzecz oczywista nie mogłoby być bez tego leśnictwem narodowym! Jest to historia nieskończona, i mam nadzieję, że zostanie rozwinięta przez dobrze zorientowanych czytelników. Powstanie za chwilę szczegółowe rozwinięcie tzw dobrej praktyki leśnej (Minister J. Szyszko), z pewnością w kierunku praktyki najlepszej…

Równocześnie pracowano nad elementami zwiększającymi koszty własne działalności. Ruszyły programy edukacyjne, które wskazywały na doniosłą role nowego leśnictwa i nowego leśnika. System Informatyczny Lasów Państwowych (SILP) oplatający całą Polskę okazał się lepszy od każdego systemu bankowego, nie mówiąc już o systemach opiekujących się naszym zdrowiem.

Wciąż też podtrzymywane są odpowiednie parytety dla świata nauki: doktorów, docentów i profesorów. Rzecz jasna ze wzajemnością. Tym sposobem polska szkoła leśnictwa jest znana w kraju. To mechanizmy samonapędzające. A zachodni malkontenci nie wiedzą co tracą – pewnie z zazdrością spoglądają na zasięg i możliwości, których brak w ich własnych krajach? Brak im dobrej ustawy …

Lasy póki co jeszcze trwają, więc poza tragediami Beskidu Śląskiego i Białowieży resztą jeszcze stoi.  Wiemy jednak, że drzewa umierają stojąc.

Dziś wielu urzędników leśnych ulega powszechnej manii zagubienia instynktu samozachowawczego. Tak jak jeszcze nie dawno fascynowano się każdym zamierającym drzewem, tak dziś powszechna zdaje się ignorancja w zakresie podstaw wiedzy leśnej. Już nie tylko najwyżsi urzędnicy wskazują, że nie ma w lesie organizmów szkodliwych, ale takie postrzeganie lub narracja stają się powszechniejsze. I nie idzie tylko o kornika, na którego renomę wskazał “profesor od leśnictwa” Jerzy Gutowski (“Kornik drukarz- gatunek kluczowy”, gdzie naukowiec dzieli się z wynikami swoich obserwacji i dogłębnych analiz, np.: iż gradacja kornika w drzewostanach z udziałem do 50% świerka nie ma znaczącego wpływu na zmiany miąższości drzewostanu – sic!). Idzie też o inne organizmy wskazywane w Instrukcji ochrony lasu i kontestowane począwszy od służb powołanych do tej ochrony (ZOL) a skończywszy na Ministrze Środowiska. W takich systemach nie dziwi, że z wielką powagą, namaszczeniem i wyczekiwaniem wsłuchują się w słowa Jana Kosiorowskiego, że czekają na kolejny cel i priorytet. Z entuzjazmem?
Kłótnia o to, czy zgnicie 50 procent leśnych, odnawialnych zasobów kraju jest lepsze od zgnicia ich całej masy wskazuje do jakiego momentu doczołgało się magdalenkowe państwo. Choć twórcom Ustawy o lasach mylą się już funkcję organizmu Lasy Państwowe, to warto uwypuklić, że dziś są swoistą administracją, a nie gospodarczym bytem, dysponującym monopolem rynku drzewnego. Działalność LP nie ma żadnego związku z interesem państwa i jego mieszkańców. O tym wszystkim mówi bieżący dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Jan Kosiorowski. Wystarczy uważnie się wsłuchać. To przemawia „racja stanu” magdalenkowego państwa.

Czy państwo pasożytujące na suwerenie może inaczej w jego lesie?

* Adam Loret https://www.twojejaslo.pl/ludzie-i-… – brak szczegółowej informacji o twórcy LP na stronach Lasów Państwowych, ale obecny jest w przestrzeni leśnej propagandy, jego twarz jest bezwzględnie wykorzystywana w dzisiejszej leśnej propagandzie wskazującej, że destrukcja leśnych zasobów kraju i leśnej gospodarki jest twarzą i kontynuacją dzieła przedwojennego dyrektora; karlizm dzisiejszej leśnej władzy i słoma z butów nie pozwalają Dyrektorowi spoczywać w spokoju;

* co drugie takie drzewo – to skrót myślowy mający uzmysłowić czytelnikowi skalę destrukcji zasobów leśnych kraju (także przyrodniczych) wynikających z tworzonego prawa;

* G.Majchrzak i T.Baryła – urzędnicy LP, którzy swoimi nazwiskami firmowali działania „restrukturyzacyjne” czy tez „optymalizacyjne” skutkujące redukcją pracowników, najczęściej najniższego szczebla – leśniczych i podleśniczych, dziś postrzeganych jednoznacznie

1 Stopień użytkowania w stosunku do przyrostu – bez strat dla stabilności i równowagi dla lasu można pobierać z niego ilość masy zrównoważoną przyrostowi. Jeśli przyrost na hektarze lasu wynosi 5 metrów sześciennych to bez szkody dla tego lasu można pozyskiwać taką właśnie masę. Każda inna masa pozyskiwana stanowi zakłócenie dla stabilności funkcjonowania systemu i prędzej czy później odbija się negatywnie na stabilności i różnorodności przyrodniczej. Dochodzi do zubożenia. Złudnym i fałszywym jest twierdzenie, iż użytkowanie mniejszej masy niż na to wskazuje przyrost przyniesie jakąkolwiek korzyść. Materia przyrodnicza nie jest trwała i zamiast zysku niesie rozpad i truchło. Nie wzbogaca też w żadnej mierze różnorodności gatunkowej. A więc niesie straty gospodarcze/materialne jak i przyrodnicze. Stanowi też najczęściej zagrożenie dla stabilności bogactwa-różnorodności środowiska leśnego. Powielanie zaś innych treści niesie dodatkowo ogromne straty etyczne.
2 Zniszczenia w Puszczy – wg informacji z roku 2015 podanych przez Ministra J.Szyszko straty w surowcu z tytułu złej działalności i nadzoru DGLP, RDLP, i Nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka wynosiły ok 3,5-4 milionów metrów sześciennych surowca drzewnego. W kwietniu 2019 osiągnęła masę7,5 miliona metrów sześciennych grubizny. Warto przypomnieć, że eksploatacja Puszczy przez firmę Century na obszarze  Puszczy wycięła masę ok. 3,5 miliona metrów sześciennych, co do dziś jest wskazywane jako największy kataklizm w jej historii. Magdalenkowa transformacja PO/AWS/PiS/SLD/PSL potroiła te straty nie dając przy tym żadnych korzyści. Przeczytaj: Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka – siedem i pół milina powodów”
3 Destrukcja i rozpad Świerczyn Beskidu Ślaskiego, populacji jednej z najcenniejszych w Europie i świecie – jedna z większych zbrodni, dokonana w wyniku podnoszenia wieku rębności dla świerka, do niemal 2 krotności wynikającej z możliwości fizjologicznych gatunku; efekt tzw „polskiej szkoły leśnictwa, braku odpowiedzialności manipulatorów leśnych i urzędników-pseudoleśników .
4 Powierzchnie referencyjne – powierzchnie uznaniowo wyłączane z gospodarstwa leśnego przeznaczone do ich gospodarczego unicestwienia i rozpadu
5 Natura2000 var. PL – przepisy implantujące na gruncie Polski zasady Dyrektyw UE: siedliskowej i ptasiej. Wprowadzone niezgodnie z Konstytucyjnym prawem własności oraz w formie uniemożliwiającej prowadzenie gospodarki leśnej, a więc niezgodnej z zasadami obowiązującego w kraju prawa.
6 Ideologizowanie i apologizowania martwego drewna jako elementu jakiegokolwiek wzrostu to przejaw upadłej teorii samorództwa: https://www.salon24.pl/u/polskawlesie/836399,roznorodnosc-czy-samorodztwo-a-moze-tylko-abiogeneza lub tu
samorództwo przejawiające się fałszywką i propagandą martwego drewna i tego, iż świadome i celowe zamienianie lasu w pokłady zgnilizny niosą jakąkolwiek wartość przyrodniczą, prócz ewidentnych strat materialnych Polski i Polaków.

7 Leśny Kompleks Promocyjny (LKP) – obszar Lasów Państwowych wyłączony z gospodarki leśnej prowadzonej w oparciu o zasady ogólne lecz w uwzględnieniu ideologi ekologizmu, kontestującej zasady gospodarki leśnej; Zarządzenie J. Dawidziuka Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych nr 30 z dnia 19 grudnia 1994 r
8 Wiek rębności, charakterystyczny dla każdego gatunku drzewa i związany z miejscem jego wzrostu – siedliska w większości przekracza 100 lat; ograniczanie pozyskania drzew do wieku poniżej 100 lat (jak to ma miejsce od niemal 20 lat na obszarze Lasów Państwowych w Puszczy Białowieskiej) powoduje de facto zakaz prowadzenia użytkowania rębnego, a tym samym doprowadza dojrzałe drzewa do zgnicia, rozpadu i truchła, pozbawiając właściciela-suwerena korzyści materialnych; samo zaś zgnicie drzewa nie niesie satysfakcjonujących korzyści przyrodniczych.
9 ideologia lasów listkowych – budowanie rozwiązań prawnych i praktycznych w kierunku podziału gatunków lasotwórczych na lepsze – liściaste i gorsze – iglaste

10 Pierśnica – średnica drzewa na wysokości piersi – przyjmuje się tą średnicę na 130 cm od ziemi.
11 Ekoton – granica przejścia między dwoma różnymi środowiskami, np. między polem, drogą, linią kolejową a lasem; ideologia ekologistyczna DGLP przyjęła, że ekotonem jest pas lasu, który nie powinien być poddany gospodarce leśnej, gdyż to zniszczyłoby jego właściwości przyrodnicze; decyzje DGLP, szczególnie na granicy dróg i linii kolejowych stwarzały strategiczne zagrożenie dla kraju i transportu publicznego – odpowiedzialny dyrektor nie zwrócił nawet na chwile uwagi ABW mającej dbać o stabilność i bezpieczeństwo kraju  – a gęby wciąż się wyciera bezpieczeństwem kraju i obcym zagrożeniem;
12 Adam Loret – twórca i pierwszy dyrektor organizacji Lasy Państwowe po odzyskaniu przez Polskę niepodległości; twórca marki „LP” zniszczonej przez transformację magdalenkową wraz ze zniszczeniem państwowego przerobu surowca drzewnego, twórca majątku leśnego Państwa oraz przemysłu państwowego bazującego na rosnących zasobach Lasów Państwowych, wspomagających rozwój kraju i jego infrastruktury w okresie międzywojennym.
12 Zwierzyna wolna w klatce
Przystanek Niepodległość  – zniszczenie połowy leśnych zasobów kraju, to nowy patriotyzm, nowa wiara, ekologistyczne misterium dla ciemniaków, pokładających wiarę ale ograniczonych w zakresie wiedzy.

Sukces lasów węglowych to już tylko kwestia dni. Czy w Lasach Państwowych powstanie gospodarstwo jemiołowe? Może właściwszy byłby pytajnik „Kiedy”. Kiedy powstanie gospodarstwo jemiołowe?

To nie drzewo. To jemioła na sośnie z perspektywy 90 stopni
To nie drzewo. To jemioła na sośnie z perspektywy 90 stopni

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł „Jemioła zasiedla lasy”* Emiliana Szczerbickiego w Lesie Polskim 23/2017. Niestety z wielkim niesmakiem wypowiedzi niektórych wysoko funkcyjnych przedstawicieli administracji LP. Znacznie wcześniej zbierałem materiały na temat jemioły w lasach. Tym samym artykuł jest polemiką do stanowisk przedstawionych w Lesie Polskim. Ale jego zasadniczą treścią jest pierwotna intencja przekazu. Temat jest istotny nie tylko z powodu bohatera artykułu – jemioły, lecz także w kontekście ogólnego postrzegania i postępowania wobec organizmów szkodliwych w LP. I nie tylko tam. Inicjatywa pochodzi z wyższych szczebli. Stamtąd idzie przyzwolenie i drogowskaz. Dla określonych działań, reakcji, zachowań. Czy tylko oczekiwanych, czy już nabytych, wytresowanych a może, po latach, w pełni już utożsamiających świadomość leśnika?
Jemioła interesuje mnie od dawna – swoją wyjątkowością. W połowie lat siedemdziesiątych przywiozłem fragment osobnika z pogranicza rumuńsko-bułgarskiego – ciekawy ze względu na ogromne liście, niespotykane u nas w kraju. Pamiętam ich wielkość, choć okaz straciłem po kilku latach.

Koń jaki jest każdy widzi "Nowe Ateny" - ks. Benedykt Chmielowski
Koń jaki jest każdy widzi
„Nowe Ateny” – ks. Benedykt Chmielowski

Co to jest jemioła – przecież wszyscy wiemy. To tak jak z koniem: „Koń jaki jest, każdy widzi” (pierwsza polska encyklopedia Nowe Ateny – ks. Benedykt Chmielowski). Wydawałoby się, że tak oczywista prawda wyczerpuje zagadnienie. Niesłusznie. Niesłusznie, jak wiemy – w przypadku ówczesnej definicji konia, i niesłusznie w przypadku jemioły.

Viscum album – to nazwa łacińska gatunku. Ale jemioła nie jest rośliną – to półpasożyt. Posiadając chloroplasty asymiluje energię i gazy z powietrza ale substancje odżywcze czerpie z organizmu żywiciela, który penetruje za pomocą specjalnego rodzaju systemu ssawek.

Jemioła jemiole nierówna

Martwa i zamierająca aleja topolowa w okolicach Grudziądza
Martwa i zamierająca aleja topolowa w okolicach Grudziądza

W artykule „Jemioła zasiedla lasy” znalazłem bardzo interesujące informacje na temat jemioły i wyników badań palinologicznych dotyczących tego gatunku. Jeśli wyniki badań są reprezentatywne i definitywnie zakończone, to wiemy, że wielkość populacji jemioły była zmienna. Lecz jakie realne czynniki miały na to wpływ? Być może wie o tym jemioła albo przysłowiowy już nietoperz ( krótkie dzieło Thomasa Nagela „Jak to jest być nietoperzem” polecam wszystkim – nie tylko profesorowi Adamowi Boratyńskiemu).
Niestety ogólne ograniczenie w zakresie wiedzy na temat jemioły jest dziś zdecydowanie większe niż w początkach XVIII wieku na temat konia. Pewne jest to, że w Polsce są co najmniej trzy odmiany (podgatunki) jemioły, różniące się rodzajem gatunków żywicielskich. Rzadko się zdarza, lub się nie zdarza, by określona odmiana zasiedlała inną zbiorowość gatunków niż to się określa jako typowy ich krąg.

Strach przed ociepleniem nabija kabzę. I o to chodzi
„Obecnie następuje ekspansja jemioły, przynajmniej po części w wyniku wyższych niż jeszcze przed 50-60 laty średnich temperatur rocznych” – mówi profesor Adam Boratyński. Pozwolę sobie na kilka słów (w zgoła innym duchu) więcej na ten temat, gdyż zmiany klimatyczne o których tyle się mówi, zdają się być przedstawiane już jako kataklizm, na który człowiek wpływu nie ma. Gdybyśmy jednak zaczęli mniej gadać a podjęli się poważnej analizy i działań, okazać by się mogły, że stanowią postępujące naturalnie ocieplenie to w rzeczywistości dobrodziejstwo dla Polski. Czy to takie straszne dla Kowalskiego że mu temperatura się podniesie o 2 stopnie? Straszne, dlatego bo się go straszy od dziesięcioleci, podczas gdy realnie jest to ogromna korzyść. Trzeba umieć ja wykorzystać. Póki co granty idą na strachy a nie na wykorzystanie zmiany klimatycznej. A przecież jest to w gruncie sprawa tylko dla hydrologów i budowniczych spiętrzeń i zbiorników wodnych. Ich jest jednak mało. Gina w tłumie. Sianie strachu to dziś temat dla niemal każdej branży nauki. To o wiele większy biznes i obrót.

Różnorodność w świecie jemioły

Jemioła w okolicach Rytla, k. Chojnic
Jemioła w okolicach Rytla, k. Chojnic

Wracając do jemioły, to najczęściej spotykany jest podgatunek „przydrożnej jemioły”. Pozwoliłem sobie na takie domowe określenie, gdyż jemioła najczęściej jest łączona z zadrzewieniami przydrożnymi drzew liściastych takich jak: topola, wierzba, brzoza, robinia, klony, jesion pensylwański, jarzęby, drzewa owocowe: jabłonie, grusze. To Jemioła pospolita typowa (Viscum album ssp. album). Nie spotyka się jej na dębach rodzimych, jesionie wyniosłym. Większość z nas łączy jemiołę z obrazem tego organizmu na tych przydrożnych gatunkach liściastych drzew. Ten zakodowany w duszy obraz przesądza o postrzeganiu jemioły. Generuje w podświadomości miejsca występowania jemioły i gatunki, które jemioła zasiedla. Tym samym ogranicza jej dostrzeganie i spodziewane spotkanie gdzie indziej lub wręcz eliminuje z naszej świadomości możliwości spotkania jej np. w lesie.
Jednak jemioła wyłamuje się z tego potocznego postrzegania jej obrazu i potocznej definicji w rodzaju „definicji konia”. Spotykamy bowiem w lasach dość często Jemiołę jodłową.

Jemioła jodłowa w Stefanowie. k. Przysuchy
Jemioła jodłowa w Stefanowie. k. Przysuchy

Upodobanie do jemiołowych bombek na jodłach w świętokrzyskim i radomskim wydaje się być już tak trwałym elementem tamtejszych jedlin, że można by wnioskować, iż to element wzorca estetyki lasu i leśnego krajobrazu. Mam nadzieję, że jemiołuszki i paszkoty nie przeniosą tej odmiany jemioły na obszary Beskidów, Sudetów czy Nadleśnictwa Osusznica (której populacje leżąc daleko na północ od Nadleśnictwa Poddębice nie przejmują się zbytnio kreską na mapie uczynioną wiek temu przez Władysława Szafera mającą być krańcem północnego zasięgu gatunku, i wiarą w nią Nadleśniczego Roberta Krokowskiego; LP 23/2017). Jodła nie jest znaczącym gatunkiem w naszym gospodarstwie leśnym, więc strata w wysokości 3 – 4 procent zasobów nie będzie znacząca dla bogactwa przyrodniczego kraju. Stratę wyrówna Polakom niewątpliwy wzrost różnorodności, dzięki wzmocnieniu zasobów jemioły. Ten podgatunek Jemioły pospolitej jodłowejViscum. album ssp. Abietis występuje tylko na jodle. Czy tak należałoby odczytywać przesłanie leśnych „specjalistów”, nakłaniając nas do analizy i monitorowania (sugeruje Aldona Perlińska, Naczelnik Wydziału Ochrony Lasu RDLP w Łodzi, znając możliwości realnego podejmowania decyzji w organizacji LP).

Jemioła w okolicy Radomia
Jemioła w okolicy Radomia

Zdecydowanie najniebezpieczniejszy dla gospodarki leśnej Polski jest trzeci podgatunek jemioły: Jemioła pospolita rozpierzchła (V. album ssp. Austriacum), posiadająca wąskie i jasne (żółtozielone) liście. Jest typowa na sosnach, sporadycznie tylko widywana na świerkach czy modrzewiach. Ponieważ sosna wciąż jest dominującym gatunkiem w polskich lasach, posiadającym największe znaczenie gospodarcze, to ten podgatunek jemioły stanowi największe zagrożenie dla gospodarstwa leśnego. Pod warunkiem, że gospodarstwo leśne ma jeszcze znaczenie.

Pożyteczny, obojętny, szkodliwy
W świecie człowieka, opisywany i analizowany przez niego każdy organizm można kwalifikować jako pożyteczny, szkodliwy lub obojętny. Kryteria takiego podziału mogą być różnorodne. Jeśli jemiołę będziemy rozpatrywać w kryteriach wytwarzania przez nią lepkich i słodkich jagód

Pod jemiołą ...
Pod jemiołą

zaopatrzonych w nasiono, gdyż zależy nam na ich zbiorze, to jemiołę będziemy kwalifikować jako organizm pożyteczny. W wielu sklepach ogrodniczych zachodniej cywilizacji, gdzie obok tradycji Halloween wciąż pokutuje równie niecna, staroceltycka tradycja uskuteczniania pocałunków pod jemiołą, można zaopatrzyć się w nasiona jemioły, by samemu wyhodować ją sobie we własnym ogrodzie, na własnym drzewie – ale już nie całkiem na własną odpowiedzialność. Jemioła ma też inne właściwości, niekoniecznie etnograficzne. Ma właściwości lecznicze i dlatego może być traktowana jego organizm pożyteczny i służący człowiekowi.
Gdy pijemy poranną kawę obecność jemioły na przydrożnym drzewie jest nam obojętna.
Gdy rozpatrujemy w sposób racjonalny nasze szczęście i pomyślność to nie wiążemy go najczęściej z jemiołą. Czyli z tego punktu widzenia jest dla nas elementem obojętnym. Ale czy słusznie? Przecież nie zastanawiamy w każdej chwili nad jej szkodliwością, jeśli w ogóle nas to interesuje?
W wielu środowiskach wciąż dominuje przekonanie, że jemioła nie jest organizmem szkodliwym. Nawet wśród leśników, doglądających lasu i chroniących go, świadomość jej szkodliwości jest niedostateczna. Przykładem braku wiedzy są oficjalne stwierdzenia administracji państwa odpowiadającej za jakość gospodarki leśnej i selekcji, iż jemioła w lesie nie jest organizmem szkodliwym (np.: w imieniu Ministra Środowiska, czego dowody są w posiadaniu autora).
Jemioła nie jest kojarzona jako ostateczny zabójca drzewa, lasu. Stąd też prawdopodobnie tolerancja jej coraz liczniejszej obecności w koronach drzew leśnych. Ograniczone możliwości odpowiedzialności za las, zaciskająca się pętla centralizmu, poplątanie wiedzy, z jej brakiem i autorytetu z jego brakiem nie służą podejmowaniu szybkich i trafnych decyzji. Zamiera wiedza i możliwość samodzielnego podejmowania jakichkolwiek działań. Znika też wiedza, że ostateczny „trup w lesie” to najczęściej efekt działania wielu elementów, abiotycznych i biotycznych, np. suszy i jemioły wraz z brakiem reakcji człowieka w odpowiednim momencie. To wystarczające czynniki śmiercionośne w lasach. Doświadczają ich już niektóre nadleśnictwa (nie wszystkie tragedie zostały wymienione w artykule Emiliana Szczerbickiego, znam obrazy o wyrazie katastrofy).
 W artykule spotykamy się ze spostrzeżeniami kadry leśnej dotyczącymi ataku półpasożyta, czy też wiązania ataku z temperaturą, suszą, obniżeniem wód gruntowych czy bezśnieżnymi zimami, lub ogólnie zmianami pogodowymi. To smutne, że nauka poszła w „przysłowiowy las” i dziś z każdego kąta wygląda trup samorództwa i „ekologistycznego” obskurantyzmu. Tym smutniejsze, że specjalistyczne w LP jednostki powołane do monitorowania stanu lasu i jego ochrony wskazują również na te „dominujące” elementy wzrostu populacji jemioły w lasach. A przecież wystarczy dowiedzieć się, jaki jest sposób rozmnażania jemioły. Obrazowo przedstawiając potrzebna jest do tego jemiołuszka (to taki ptaszek, ale od biedy może być każdy inny), który spożyje łaskawie biały owoc wraz z nasionkiem, a potem zostawi to nasionko wraz z kupką na korze innego drzewa. Pierwszy raz spotykam się z informacją, że urodzaj na jemiołę to wynik bezśnieżnej zimy. Czyż możemy mieć (czy ktoś, jakaś konkretna wiedza, nauka) wpływ na postrzeganie przyczyn rozłażenia się jemioły przez pracowników ZOL w Łodzi, co trafia na podatny grunt specjalistów w nadleśnictwach (informacja Ewy Grzywacz na str. 9 LP 23/2017) .
Inna sprawa, która umyka naczelnikom i kadrze jest czas. Otóż jemioła zanim stanie się widoczna, duża i podziwiana, latami jest najpierw maleńkim kiełkiem, pojedynczym listkiem, niewidocznym w koronie drzewa. Proces wzrostu jemioły nieodłącznie wiąże się z upływem czasu. Jedno dychotomiczne rozgałęzienie na rok. Może policzymy, która to bezśnieżna zima zawiniła?

Lasy Państwowe czuwają, robią ankiety i monitorują
Czemu dochodzi do kuriozalnych widoków w lasach (masy drzew z licznymi osobnikami jemioły w koronach)? Moim zdaniem to wynik źle pojętej ekologizacji w leśnictwie.

Strona autorska (autorzy i współautorzy) Instrukcji Ochrony Lasu, wprowadzająca na grunt Lasów Państwowych obowiązek malowanie lit. "E" na drzewach zamierających i martwych.
Strona autorska (autorzy i współautorzy) Instrukcji Ochrony Lasu, wprowadzająca na grunt Lasów Państwowych obowiązek malowanie lit. „E” na drzewach zamierających i martwych.

Wskazuję na to bez wielkiego rezultatu od lat. Postępująca zamiana ochrony czynnej na bierną jest działaniem systemowym. Osłabia to czujność leśników, ubezwłasnowolnia ich i prowadzi do destrukcji narodowego majątku Polaków jakimi są Lasy Państwowe.
Przypominam sobie malowanie litery „E” na drzewach, które wcześniej, często były eliminowane z lasu jako niosące mu zagrożenie. To nauczka (raczej bez związku z nauką, choć sygnowana przez ludzi z tytułami), którą leśnik zapamięta na lata: by nie tykać truchła i tego wszystkiego co się w nie zamienia, lub ma zamienić. Ta szatańska, wg nowomowy, procedura na lata zapada w psychikę,

kordelas leśnika
kordelas leśnika

destruuje ją, przenicowuje, niszczy etos pracy i szacunek do własnego zawodu. Żaden kordelas w nagrodę tego nie zrównoważy. Ani złoty ani diamentowy – to nie nagroda, to element upadku.
Instrukcja Ochrony Lasu (sygnowana j.w.) nakazywała malowanie literek „E” po lesie, a już dekadę później, każe o tym zapominać. Ale jeszcze wiele lat ślady na drzewach będą przypominać, a rany w głowach uciskać sumienie do końca. Chyba, że zawierzymy kordelasowi. I ZOL.

Jemioła w lesie i w szyszce
Pozwolę sobie zaryzykować, wbrew ogólnemu postrzeganiu jemioły, iż nawet jako niepełny pasożyt, jako tylko półpasożyt nie jest w gospodarstwie leśnym organizmem pożytecznym. Nie jest nawet organizmem obojętnym. Twierdzę stanowczo, że jest organizmem szkodliwym. Nie zwiodą mnie jej zielone liście, bo system ssawek, którymi mocuje się do żywiciela okrada go z wody i składników pokarmowych kierowanych do igieł i liści. Tym samym zakłóca gospodarkę wodną i pokarmową żywiciela. Cieszy mnie niezmiernie artykuł w Lesie Polskim wskazujący obszernie na problemy jakie stwarza w lasach. Nie cieszą mnie prezentowane diagnozy, wręcz wprowadzają w niepokój. Ale nawet nie próbuję się bezpodstawnie wymądrzać, bo …

Sylwan - okładka leśnego czasopisma naukowego wydawanego przez PTL
Sylwan – okładka leśnego czasopisma naukowego wydawanego przez PTL

 W Sylvanie nr 161 (7) 558-564, 2017 wszyscy odnajdą omówienie projektu badawczego pn.: „Wpływ jemioły (Viscum album) na jakość nasion sosny zwyczajnej (Pinus sylvestris)” autorstwa: Natalii Jasiczek, Mariana J. Giertycha, Jana Suszki. Pod artykułem jest zamieszczona bogata literatura dokumentująca wpływ jemioły na drzewa i właściwości związane z generatywnym rozmnażaniem. Może zainteresuje to Departament Prawny MŚ, mający problemy z rozróżnianiem drzewa (leśnego materiału podstawowego) od szyszki i nasiona (leśnego materiału rozmnożeniowego). Może zainteresuje też wiceministra a dziś Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych?
Badanie zaprezentowane na łamach Sylvana dotyczy proweniencji bolewickiej Sosny zwyczajnej, w której stwierdzono obecność jemioły. Dopowiem mniej zorientowanym, że to pochodzenie sosny jest wyróżniającym się w Polsce, a wiec jest bardzo cenne. Wcześniej dokumentowano wpływ jemioły na elementy przyrostowe, odpornościowe drzew. Badanie analizujące wpływ na szyszki, nasiona czy zdolność kiełkowania jest unikatowe. Wyraźnie potwierdzono negatywny wpływ jemioły na ilość nasion, masę nasion zepsutych. Różnice miedzy materiałem rozmnożeniowym pochodzących z drzew zasiedlonych przez jemiołę i bez jemioły nie są znaczące, ale są istotne. Autorzy wskazują na żyzność siedliska Bolewic, które niweluje w badaniu te różnice.
 Praca unaocznia, że jemioła ma nie tylko negatywny wpływ na samo drzewo, lecz także na wytwarzany przez nie materiał generatywnego rozmnażania. Czy dbałość o stan i kondycje lasu pozwalają w takim razie na obojętność wobec jemioły? Czy zwycięża ostatecznie obskurantyzm naukowy i ekologistyczny? I ZOL*** ze swoimi uwarunkowaniami pogodowymi, zapierający się w poglądzie o braku wpływu organizmu szkodliwego na owoce czy nasiona i nową populację!

Racjonalność czy ideologia

Jemioła na pniu sosny
Jemioła na pniu sosny

Klasyczne pojęcie gospodarki wiąże się z uzyskiwaniem korzyści. Korzyści zaś to rzecz policzalna.
Rozumiem, że jest spora grupa ludzi, którzy korzyści postrzegają inaczej. Mam na uwadze takich ekologistów i ideologów polskiej szkoły leśnictwa, którzy otwarcie – bez żenady i wstydu propagują idee istnienia jakiegokolwiek wzrostu i wzrostu czegokolwiek przez zubażanie zasobów leśnego bogactwa, powodowanie zamierania ogromnych powierzchni lasów. To oni wskazują, że pozyskanie surowca drzewnego w lesie jest szkodliwe w przeciwieństwie do pozostawienia drzew do ich naturalnej śmierci i zamienienia się w próchno. Oczywiście nie przedstawiają twardych wyliczeń tych korzyści, jakie ma Kowalski i jego kraj, ale przez tupot, krzyki, płacze czy pseudonaukę zaskarbili sobie zaufanie sporej części naszego społeczeństwa. Ten przekaz zdecydowanie jest mocniejszy od przekazu wskazującego, że zgnicie drzew nie niesie korzyści tylko straty. Nie niesie żadnych korzyści dla środowiska, a straty niesie naszemu krajowi i jego mieszkańcom.
Rzecz jasna są państwa, które czerpią pożytki z takiego stanu rzeczy. To wszystkie te kraje, które mają konkurencyjną gospodarkę związaną z przerobem drewna i produkcją drzewną. Ta rzecz powinna być jasna i nie wymagać specjalnego wyjaśnienia. Wskazywałem na to w kilku swoich artykułach, i kwestia zaczyna się robić popularna, co mnie cieszy.

Wskazywanie, że malejący udział leśnictwa i drzewnictwa w gospodarce narodowej ma decydujący wpływ na ekologizację (czyli doprowadzanie do gnicia leśnych zasobów naturalnych), powielane bezkrytycznie tego rodzaju opinie przez – zdawałoby się wykształconych ludzi, pokazuje jak głęboko w umysły człowieka może zapaść ekologistyczna manipulacja. Przykłady ze świata nie potwierdzają takiego kierunku postrzegania leśnictwa. Każdy Hans, John czy Sven dobrze wie, że marnotrawstwo i niszczenie własnego kraju niczego nie buduje. To rzecz powszechnie zrozumiała. Szczególnie, gdy leśnictwo dzieje się na zasadach planowych, gwarantujących stabilność powierzchni leśnej (albo i jej wzrost) oraz trwałość zasobów. Czemu ci „domorośli mędrcy” nie zaproponują likwidacji jeszcze bardziej marginalnych w kraju branż? Nie ma takich? Czy wiedzą gdzie jest granica tej marginalności? I kto ich upoważnił do powielania sądów mających znamiona sabotażu gospodarczego.
Oczywiście jemioła jest tylko jednym z elementów, które osłabiają kondycje lasów, a tym samym negatywnie wpływającym na naszą gospodarkę. Zaniedbywanie ochrony lasów przed każdym szkodnikiem wpływa natomiast pozytywnie na gospodarki państw dysponujących podobnymi rodzajami przemysłu.
Czy bezkrytyczna hodowla jemioły w lesie to oznaka bezgranicznego uczucia miłości do półpasożyta? Czy gdybyśmy mieli do czynienia nie z „pół” lecz „całym” pasożytem, to miłości by nie było? – Pewności nie ma. A raczej duża doza niepewności, gdy przypomnimy sobie rozwiązania jakie obowiązują formalnie w lasach (dowolność stref referencyjnych, obligatoryjność biogrup do rozpadu, etc).
Zawód i słowo leśnik pochodzi od słowa las. W lesie zasadniczym elementem jest drzewo i dbałość o nie, gdyż to ono buduje dobrostan każdemu, kto posiada las i użytkuje go z uwagą i myślą o trwałości jego bytu, i tym samym trwałości pożytku jaki daje. Tak myśli leśnik. DGLP i MŚ od dawna myślą inaczej.
Mamy lasy węglowe**. Czy powstanie gospodarstwo jemiołowe? Może właściwszy byłby pytajnik „Kiedy”. Kiedy powstanie gospodarstwo jemiołowe?

PS
Gdyby jemioła rosła na młodych sadzonkach, na szkółce, to żaden leśnik nie mówiłby, że to wynik zmian pogodowych, tylko by ją bezwzględnie skasował. Co się dzieje z leśnikiem, gdy jemioła zasiedla dorosłe drzewa?

szyszki sosny zwyczajnej
szyszki sosny zwyczajnej

*  artykuł Emiliana Szczerbickiego można przeczytać tu: https://drive.google.com/file/d/1Pf09R0KUTnhVlB6pBKNnFYTHWY_8f1zh/view?usp=sharing
**  lasy węglowe, nowa koncepcja ideologiczna, która ma się skupiać na hodowli lasu w celu wyłapywania CO2;
***   ZOL – Zakład Ochrony Lasu, jednostka w strukturach Lasów Państwowych, monitorująca, zapobiegająca i zwalczająca szkodniki lasu

Font Resize
Contrast