Tag

Gazeta Wyborcza

Browsing

„Umysł człowieka, umożliwiający określenie celów i zamiarów aktywności ludzkiej we wszystkich sferach życia, jest motorem rozwoju społeczeństw, jeśli te cele i zamiary są poprawnie weryfikowane przez wiedzę naukową, doświadczenie oraz normy etyczne. Ten sam człowieczy umysł jest przyczyną hamowania społecznego rozwoju, a niekiedy i wzniecania kataklizmów społecznych, gdy idee błędne i lekceważące zasady etyczne są wdrażane do realizacji przez silniejsze od innych, pomysłowo zorganizowane grupy społeczne, dysponujące szeroką gamą ideologii, pozornie uzasadniających celowość i konieczność takiego postępowania.” profesor Jan Zajączkowski

Nie mam zamiaru dokonywać recenzji krótkiego (choć dziś – w czasach cywilizacji internetu to już rozmiar XXXL) eseju. Zapraszam do jego przeczytania.

Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty
Picoides_tridactylus_Dzięcioł trójpalczasty

Zapraszam też do porównania dwóch dzięciołów, tego istotnego dla stanu ideologi w Korei Północnej oraz naszego – ideologicznego dzięcioła trójpalczastego, za którym stoi profesor Tomasz Wesołowski, stowarzyszenia ekologistyczne, ale także polskie władze, które tu swoimi prawnymi rozwiązaniami zdecydowanie bardziej wyprzedziły Koreę Północną. W końcu III RP to twór nie mniej ideologiczny tylko, że tubylcy być może tego nie widzą. Podobnie jak tubylcy Korei Północnej nie dostrzegają…
Chciałoby się zakrzyknąć: cudze chwalicie a swego nie znacie.

Znawca dzięcioła trójpalczastego i ornitolog stał się w państwie ideologicznym wyznacznikiem norm ekologicznych i autorytetem lasu.

prof. T. Wesołowski

Kiedyś wskazywałem, że dziś wystarczy by Gazeta napisała, co o koncepcji kwantowej sądzi Adam Wajrak, Stanisław Sojka czy Kinga Rusin a realni znawcy tematu, odejdą jak niepyszni – w niebyt. Nikomu niepotrzebni. Dziś doszedł i Jacek Kurski, ze swoją TVP …
Czy spotka to z czasem szewca i chirurga?
Wszystko się kreci wokół „Roku 1984” Orwela. Więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak. Z pewnością nie mamy do czynienia z tempem narzuconym Kambodży przez Czerwonych Khmerów, lecz to co obserwuję na gruncie naszej cywilizacji jest już wyjątkowo straszne.
Friedrich von Hayek pisał:

Frederic von Hayek "Intelektualiści a socjalizm"
Frederic von Hayek „Intelektualiści a socjalizm”

„Laik być może nie w pełni zdaje sobie sprawę, w jakim stopniu społeczna reputacja naukowca i wykładowcy jest tworem tej klasy, jak jest ona w nieunikniony sposób odbiciem jej poglądów, które niewiele mają związku z wartością rzeczywistych osiągnięć. … Tworzenie reputacji przez intelektualistów jest szczególnie ważne w dziedzinach, w których wyniki naukowych badań nie służą użytkowi innych specjalistów, lecz są powiązane ze sprawami publicznymi i politycznymi.” („Intelektualiści a socjalizm” str. 14-15, Warszawa 2012, Wydawnictwo Prohibita).
A więc nasze postrzeganie realności jest zakłócone – zakłócane na wielu poziomach (było już o tym m.in. w artykule: „Jak to jest naprawdę z tą prawdą”) .
Zapraszam do lasu, i do jego hodowli, do klasycznej szkoły leśnej – nie polskiej i nie  koreańskiej. I na koniec jeszcze głos Profesora:

Zamiast zakończenia
Lekceważenie wiedzy i doświadczenia, danie posłuchu bazującym na spekulacjach, arbitralnie przyjmowanym ideologiom, może przynieść tylko jeden skutek – pogorszenie stanu lasu oraz ekonomicznych parametrów gospodarki leśnej. Całej gospodarki kraju.
Ograniczanie prowadzenia półnaturalnej hodowli, zastępowanie jej wytycznymi kolejnych ideologii, to w naszej leśnej polskiej i europejskiej rzeczywistości coraz bardziej „chleb powszedni”. Co chwila pojawiają się jakieś chrząszcze, żaby lub ptaki, skądinąd zasługujące na mądrą ochronę, których występowanie (często zbyt optymistycznie oceniane) lub brak są podstawą oceny całokształtu rozwoju lasów oraz prawidłowości działań leśników. Na tej podstawie prognozuje się nawet przyszłość leśnictwa i ustala jedynie słuszne sposoby postępowania hodowlanego, wśród których dominuje „nic nierobienie”.
Jeśliby ktoś pomyślał, że takie indykatory są wynalazczym osiągnięciem przyrodników i

Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)
Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi)

polityków Europy, to jest w dużym błędzie. W roku 1981 II Kongres Unii Ochrony Przyrody Północnej Korei przyjął przesłanie do przyrodników świata, w którym eksponował osiągnięcia swego komunistycznego kraju na polu ochrony przyrody, będące zdaniem uczestników kongresu, podstawą nader pomyślnego ekonomicznego i społecznego rozwoju kraju. Najważniejszym wskaźnikiem absolutnej przewagi rozwojowej Korei Północnej nad Koreą Południową obwołano w tym przesłaniu gatunek dzięcioła Tristam’s woodpecker (Dryocopusjavensis richardsi), który według autorów tego przesłania, opuścił swe gniazda w chylącej się ku zagładzie Korei Południowej i osiadł w niezwykle dynamicznie rozwijającej się Korei Północnej.

Kim Ir Sen
Kim Ir Sen

Efekty tego niebywałego sześćdziesięcioletniego dynamizmu wszyscy znamy.
Przez analogię można przyjąć, że polskie lasy i środowisko przyrodnicze czeka niewyobrażalna świetność, gdy skorzystamy z rad tego kongresu i poprzez jakiegoś chrząszcza, może to być np. biegacz, (albo i kornik drukarz – dopisek autora), oceniali całość działań leśnictwa i wytyczali kierunki przyszłego postępowania hodowlanego.
Niestety scenariusz pisany przez realną rzeczywistość przewiduje jednak inny finał wdrożenia takiej ideologii i dlatego zachęcam do podążania za sprawdzoną wiedzą ekologicznoleśną, a szczególnie za ideą półnaturalnej hodowli lasu, której podstawą jest mądra współpraca człowieka z przyrodą.”

Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu
Sympozjum Naukowe Pólnaturalna Hodowla Lasu

Cały artykuł, czy też esej, można znaleźć tu: „Idee i ideologie w hodowli lasu” – prof. Jan Zajączkowski
To jeden z wielu artykułów w publikacji IBL poświęconej Półnaturalnej Hodowli Lasu

PS
Apeluję o udostępnienie mi fotografii prof Jana Zajączkowskiego, gdyż mimo starań wśród jego byłych współpracowników z IBL, nawet wśród rodziny profesora, nie udało się jej zdobyć. To symptomatyczne. Wciąż oczekuję z nadzieją.

Ten tytuł zaczerpnięty z ballady Jana Krzysztofa Kelusa dedykuję dyżurnemu redaktorowi DGLP Eugeniuszowi Pudlisowi. Choć może należałoby na pierwszym miejscu wskazać Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych?

Eugeniusz Pudlis na Fb
Eugeniusz Pudlis na Facebook

To wspaniałe, że kontynuuje, a może wieńczy dziennikarską karierę na łamach Lasu Polskiego, odpowiadając na oczekiwania aktualnego Dyrektora. Doktora nauk leśnych Andrzeja Koniecznego. Doktora polskiej szkoły leśnej. Czy leśnictwo straciło byt (?), gdy pojawiła się polska szkoła leśna?
Niektórzy wciąż jeszcze tkwią w fantazji „modrzewia polskiego”. I wyznaczają nowe kierunki…
Służba nie drużba…
Czyżby?

Strona tytułowa wywiadu E.Pudlis - A.Konieczny
Strona tytułowa wywiadu E.Pudlis – A.Konieczny

Służba krajowi, własnemu państwu jeszcze nigdy nie była takim kabaretem jakim stała się dziś. Ustami pełnymi patriotycznych frazesów, z powiewającą dumnie flagą narodową i Najjaśniejszą Panienką w tle. Lecz wystarczy pojechać 200 kilometrów od Warszawy by przekonać się komu w rzeczywistości to służy. Komu, Panie Eugeniuszu Pudlis, Panie Andrzeju Konieczny? Komu służy brukanie narodowych świętości? Chyba nie sugeruje Pan, że Najjaśniejsza Panienka wspomaga zniszczenie leśnych zasobów Polski i Polaków? Puszczy? Wskazywałbym raczej na chwilowe (jestem przekonany) zwycięstwo złego.

Pytania, których nie zadam…
Te żałosne wywiady snute przez dyżurnych redaktorów DGLP na łamach Głosu Lasu, a dziś na łamach Lasu Polskiego (co wydaje się oznaczać koniec niezależności dwutygodnika).
Eugeniusz Pudlis jest/był etatowym dziennikarzem DGLP- Głosu Lasu. Wygląda więc na to, że DGLP – dziś to Andrzej Konieczny, zrobił wywiad z samym sobą. Mamy bowiem wywiad a nie artykuł sponsorowany, czyli reklamę.
Czy warto to komentować?

Zniszczony drzewostan świerkowy w Nadleśnictwie
Zniszczony drzewostan świerkowy w Nadleśnictwie Białowieża

Pytania których nie zadam …
Nie warto zajmować się słowami i treścią. Warto pojechać do Puszczy.
Koncern medialny DGLP jest bliski osiągnięcia celu. Będzie przedstawiał jeden obraz, bo to oznacza zjednoczenie? I siłę?

Pytania których nie zadam….
Sen o potędze dyktatury ciemniaków (za Stefanem Kisielewskim). Bo … bo wystarczy pojechać do lasu w Nadleśnictwie Białowieża.

Pytania, których nie zadam …

Końcowy fragment wypowiedzi DGLP A.Koniecznego
Końcowy fragment wypowiedzi DGLP A.Koniecznego

4 miliony metrów sześciennych zniszczonego lasu. Miliardy (dziesiątki a może i setki- nie w cenie surowca, lecz w wielokrotnie obróconym kapitale, bo tak należy patrzeć na państwo i jego gospodarkę) złotych strat dla Polaków. Czy to jest etap biblijnego dabar – Panie Dyrektorze, czy też ma Pan trudności z postrzeganiem etapów („Dialog zaczyna się od słów. Pierwsze słowo w Piśmie Świętym to dabar, słowo.” – wskazuje nam po 30 latach czynienia zniszczeń A.Konieczny- DGLP)
Dyrektor Andrzej Konieczny proponuje … trzy ścieżki dialogu.
Jakieś pytania? Panie Eugeniuszu Pudlis… Nie mam pytań do Dyrektora Koniecznego. Czy to dobra zmiana – zniszczenia, w które się zamieniły czcze obietnice wyborcze. Bo rodzina, bo znajomi, bo nepotyzm. Polska szkoła leśna pod narodowym sztandarem i Orłem Białym.

Cenzura nie istnieje
w firmie OIKIS – z oburzeniem tnie Jacek Kłudka, na prywatne zapytanie, wskazując drzwi.

„Jeśli nie wszyscy pamiętają, to przypomnę, że był taki minister środowiska Maciej Nowicki  (2007–10), który kupił (linki do źródeł przy artykule poniżej) artykuł u redaktora Adama Wajraka w „Gazecie Wyborczej”. W opłaconym artykule-wywiadzie przyjął bez zmrużenia powieką słowa redaktora, szkalujące społeczność leśników w sprawie niszczenia Puszczy Białowieskiej, będąc samemu w „mundurze leśnika”. Porównanie działań „oświeconego” Ministra Środowiska do działań cara Mikołaja II, jako jedynych dbających o interes Puszczy to rzadko spotykane kuriozum, ale częste na łamach Gazety Wyborczej. Ten minister, z tytułem profesora, nie potrafił zrozumieć, że reprezentuje całą służbę leśną i organizację PGL LP, która w scentralizowanym kaftanie robi to, co on właśnie wymyśli. (Faktycznie to najczęściej wymyślał Adam Wajrak, a może działacze ze Świebodzina?), a minister ochoczo za to płacił. Nawet pewnie nie rozumiał, że to nie on zainicjował, lecz uległ sztuczkom jednego z działów Agora SA – czy tu się sprawa kończy, czy zaczyna).”
– Pisałem na łamach Lasu Polskiego jeszcze we wrześniu 2015 (LP 18/2015 „Samorządy a współpraca z Lasami – kiedy podpisano wyrok na Puszczę Białowieską”).

Metryczka wydawnictwa wydającego Las Polski
Metryczka wydawnictwa wydającego Las Polski

Trzy lata później pisałem w prywatnym liście do właściciela Lasu Polskiego:
„Zdaję sobie sprawę, że Konstytucyjna gwarancja braku cenzury jest w istocie pustym słowem. Zapis powstawał w okresie przesilenia po rozpadzie struktur PRL, i miał związek z cenzurą typu administracyjnego (gdy niemal cała nasza rzeczywistość, łącznie z mediami była w gestii państwa). Dziś brak Urzędu ds. Kontroli Publikacji etc nie oznacza, że cenzura nie istnieje. Abstrahując od autocenzury (w sumie najbardziej wyniszczającej wolność i niezależność) istnieje cenzura wydawnicza i właścicielska, która nie leży w obszarze zainteresowania dzisiejszego Państwa. Nie leży – to jest mało powiedziane. Jest wykorzystywana z pełną premedytacją przez Państwo na wielu obszarach jego funkcjonowania. Świadomy tego – byłem przekonany, że marginesy wolności są dostępne w niszowych wydawnictwach. Takim jest przecież Las Polski (i ze względu na nakład i ze względu na skalę oddziaływania społecznego).”

Właściciel w „obronie” wolności prasy i … owocnej współpracy z ( …. )  uciął w odpowiedzi krótko: „Wystosowanie tak poważnego zarzutu, jak cenzurowanie musi spowodować jednoznaczną decyzję o niepublikowaniu w przyszłości na łamach ,,Lasu Polskiego” żadnego Pana tekstu.”

fragment ...
fragment …

 

Pytania których nie zadam ….
Czy ta droga może coś stworzyć?
Czy koncern prasowo-medialny tworzony przez LP służy budowaniu czegokolwiek prócz propagandy zasadności własnego istnienia. Istnienia na zasadach ułożonych na przełomie 1989/1990. I własnych „sukcesów”. To kolejna odsłona „najlepszej na świecie” Ustawy o lasach, powstałej w oparach magdalenkowego rozbioru.

Konstytucja a cenzura
Konstytucja a cenzura

 

PS
Publikowanie tego tekstu wymagało ode mnie podjęcia bardzo ważnej decyzji mającej związek przede wszystkim z dotychczasowa rolą i znaczeniem Lasu Polskiego, i odbieraną przeze mnie jednoznacznie tragedią tego medium. Nie jest jednak moim zadaniem wskazywanie właścicielowi możliwości rozwoju i drogi. W dzisiejszym świecie szybko zmieniających się realiów i sposobów prezentowania treści, brak działań dostosowawczych powoduje, że samodzielność wielu redakcji okazuje się iluzoryczna i staje się łatwym łupem.
Mam jednak nadzieje, że nie jest to nekrolog, gdyż to nie jedyna i nie zasadnicza przyczyna. Tą postrzegam w DGLP i w jej bezwzględnym wykorzystywaniu swojej pozycji. Te działania mogą skanalizować i unieszkodliwić krytykę i podtrzymać jej dychawiczny byt? Historia uczy, że rzeczy mają się na koniec inaczej. Lecz do końca jeszcze wiele można …

PS PS
Podobnie jak Stanisław Remuszko, próbowałem zainteresować kwestią organy które są powołane lub czuja się odpowiedzialne za stan mediów w RP. Nieskutecznie, choć mamy przecież rządy Dobrej Zmiany.
                                                                                                                             Robert Grzeszczyk

 

Jan Krzysztof Kelus – „Pytania których nie zadam” – https://youtu.be/e1JHsAoCM9I
Eugeniusz Pudlis – https://www.linkedin.com/in/eugeniusz-pudlis-583a71a3/
„Kiedy podpisano wyrok na puszczę Białowieską – czy samorządy będą współpracować z Lasami” – http://robertg.blog.ekologia.pl/kiedy-podpisano-wyrok-na-puszcze-bialowieska,2041
DGLP – Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych
MŚ – Ministerstwo Środowiska
PGL LP – Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe
Stanisław Remuszko –

St. Remuszko - Gazeta Wyborcza. Początki i okolice-kalejdoskop.
St. Remuszko – Gazeta Wyborcza. Początki i okolice-kalejdoskop.

 

 

Gdy czytamy dziś słowo Puszcza to automatycznie nasza myśl kieruje się w stronę Białowieskiego Parku Narodowego.
Nie ma to żadnego związku ze znaczeniem słowa Puszcza, nie ma wielkiego związku z Białowieskim Parkiem Narodowym. A z czym ma, spróbuję objaśnić.

Puszcza – o co cały ten ambarans.
Cały czas obracamy się w naszym kręgu kulturowym i geograficznym. Nic nam do tego co sądzą o puszczy inni i co za puszczę uważają. Nie sądzą tego z poziomu naszej kultury i cywilizacji.
„Słownik języka polskiego” PWN wskazuje, że
puszcza to: «las dziewiczy, pierwotny, o dużej powierzchni, nie przeobrażony działalnością człowieka; czasem też: większy obszar leśny»: Dziewicza, głucha, nieprzebyta, pierwotna puszcza.

Puszcza –wg. opracowania prof. Witolda Doroszewskiego
Puszcza –wg. opracowania prof. Witolda Doroszewskiego

Lub w innym wydaniu tego słownika: ”duży powierzchniowo las, bujnie porośnięty i najczęściej nieprzeobrażony działalnością człowieka, zachowany w pierwotnej formie”
i dodatkowo wskazuje na wyjaśnienie pojęcia przez legendarnego już językoznawcę Witolda Doroszewskiego (obok).
Z kolei Wikipedia właściwie powtarza definicje powyższe wskazując: „Puszcza (dawniej pustkowie lub dzicz) – wielki, niezamieszkany obszar porośnięty lasami lub borami. Pierwotne puszczańskie drzewostany były bardzo bogate pod względem składu gatunkowego i struktury warstwowej. Rosły tam nie tylko stare, potężne drzewa, ale również wiele krzewów, mniejszych, osłoniętych od światła drzew, bogate runo oraz młode drzewa, które urosły między leżącymi pniami.”
Z kolei etymologia pojęcia jest osiągalna m. in. w „Słowniku etymologicznym języka polskiego” Wiesława Borysia:
puszcza od XIV w. ‚las pierwotny; większy kompleks leśny’, daw. ‘las, bór’, stp. też ‘pustynia’, w XVI w. ‚miejsce samotne; pustelnia’. Por. stcz. pùšča / pùšč ‘pustynia; pustkowie; samotnia, dziś cz. poùšt’ ‘pustynia; pustkowie’, r. pùšća ‚puszcza’, słwń. Pùšća ‘opuszczone, nieuprawne pole; opuszczony ul’. Psł. *pušća [< *pust-ja] ‘to, co jest puste, pusty, nie zamieszkany teren, pustkowie’, od psł. przym. *pust’ъ ‚opuszczony, opróżniony, niczym nie zapełniony, nie napełniony’ (zob. pusty), z przyr. *-ja (co do budowy por. susza).”
W żadnym przypadku pojęcie puszczy nie może więc być łączone bezpośrednio i wyłącznie z Puszczą Białowieską. Czemu więc jest?

 

 

Puszcza – okiem leśnego znawcy
„Polskę pokrywała kiedyś nieprzebyta puszcza ciągnąca się od wschodnich formacji stepowych

prof. Ryszard Zaręba - "Puszcze, bory, lasy Polski"
prof. Ryszard Zaręba – „Puszcze, bory, lasy Polski”

ku zachodnioeuropejskim lasom liściastym. Inne formacje roślinne, jak zbiorowiska wodne i trzęsawiskowe, stepy a w górach hale i zarośla kosodrzewiny, zajmowały ok. 10% powierzchni. Po cofnięciu się lodowca na nizinach pojawiły się sukcesje roślinne, które możemy śledzić dziś jeszcze w dalekiej Arktyce – od tundry poprzez tajgę i jej bory iglaste na północy po formacje lasów mieszanych odpowiadające obecnym zbiorowiskom leśnym”
Taki obraz kształtował się do ok. 4000 r. pne. wg prof. R. Zaręby. – Kilka słów o tym w ostatnim akapicie.
Kształtowanie się współczesnych puszcz odbyło się w świadomości i bycie człowieka. Gdyby nie człowiek nie mielibyśmy w kraju tylu puszcz i lasów. To człowiek zakreślił ich granice i nadał im nazwy. Wiele z nich znamy już tylko z nazwy – przestały istnieć.
Jak duże bogactwo Puszcz istnieje/istniało w kraju wskazuje sam spis treści opracowania Ryszarda Zaręby. Ta popularna książka jest dziś szczególnie cenna. Przywraca nam racjonalne spojrzenie na pojecie „puszcza”, dziś mocno nadużywane i służące manipulowaniu i ideologi a nie prawdzie i racjonalności.
Puszcza to obszar leśny, którego nazwa ma związek z obszarami leśnymi rzadziej zasiedlonymi przez ludzi, stąd uważanymi za puste, z językiem i pochodzeniem słów, z kulturą miejscowej ludności, jej ówczesną świadomością, lękami i ograniczeniami.
Puszcza nie ma natomiast związku z jakąkolwiek formą szczególnej ochrony. I wówczas i dziś to nie sama nazwa o niej (ochronie) przesądza. Dziś ochrona każdej puszczy jak i lasu dzieje się na ogólnych zasadach (w Polsce każda powierzchnia leśna podlega gwarancji bytu lasem). Inaczej rzecz się ma na obszarach parków narodowych, rezerwatów, etc.
Historia wskazuje, że lasy i puszcze, choć rzadziej zasiedlane, stanowiły od zawsze bazę surowcową i zaopatrzeniową. Tereny leśne , w tym puszcze, były i są rezerwuarem powierzchni dla rozwijającej się cywilizacji (np.: dziś – autostrady i drogi).

Rozmieszczenie głównych kompleksów leśnych-OPRACOWANIA.PL
Rozmieszczenie głównych kompleksów leśnych-OPRACOWANIA.PL

Profesor Ryszard Zaręba wskazuje, że na terenie Polski jest 36 obszarów leśnych pod nazwą Puszcza. Czemu więc nazwę tą odczytujemy jednoznacznie jako Puszczę Białowieską?

Puszcza jako element społecznej manipulacji
Puszcza to coś, w powszechnym odczuciu, mocniejszego niż las, zagajnik, młodnik czy bór. To rzecz szczególnie cenna, cenna ogromem powierzchni umiłowanej przez wszystkich przyrody. Łączenie pojęcia puszcza z umiłowaniem przyrody, ojczystej przyrody, niesie ze sobą nie czysty i zimny logiczny związek. Niesie sobą szczególnie silne uczucia i emocje.
Gdy porównamy hektar lasu i hektar puszczy to bez zastanowienia wskażemy, że to puszcza jest cenniejsza, i że puszczę bardziej umiłowaliśmy. Jeśli ktoś mówi o wycince lasu i o wycince puszczy to szczególnie ta druga wycinka jawi się nam w sposób bolesny.
To szczególne pojmowanie lasu pod pojęciem puszczy jest wielokrotnie wzmacniane i podkreślane w mediach. Nie jest to czynione bez świadomości. Używanie określenia puszcza w kontekście wskazania społeczeństwu, iż następuje proces niszczenia przyrody ojczystej
6 wzmacnia w odbiorcy takiego przekazu obronne reakcje.

St. Remuszko - Gazeta Wyborcza. Początki i okolice-kalejdoskop.
St. Remuszko – Gazeta Wyborcza. Początki i okolice-kalejdoskop.

Może rzecz nie tyczyć w rzeczywistości jakiejkolwiek puszczy, tylko rachitycznych zakrzaczeń, ale gdy nada się temu obszarowi imię puszcza, fragment puszczy, element puszczański lub puszczański matecznik, to każdemu z nas jawi się ostateczny kataklizm dla ojczystej przyrody. Wierzymy wciąż w odpowiedzialność i bezstronność mediów, dziennikarzy, w ich proobywatelskie i prospołeczne działania. Zapominamy, że nie pracują w swoim imieniu i nie my im płacimy. A etyka została pogrzebana wcześniej, nim Stanisław Remuszko napisał swoją książkę o Gazecie Wyborczej1.
Nietrudno się domyślić, że ta gra słów, daleka od emocji ich autorów, lecz pełna profesjonalizmu, ma na celu uzyskanie określonych społecznych reakcji. Jest wykorzystywana z pełnią świadomości i wyrachowaniem. Nie ma tu miejsca dla żadnej przypadkowości. Jak nie jest przypadkiem i nie jest kaczką dziennikarską używanie zwrotu „polskie obozy koncentracyjne”
2. To modelowe działania na bazie technik psychologii społecznej w celu wywołania określonych efektów i skutków.
O jakim celu mówimy?
Nie ma jednego celu. Jest szereg celów wśród których jest też kwestia lasów Puszczy Białowieskiej i lasów Polski. Z całą pewnością walka o Puszczę (Białowieską) mocno podzieliła Polaków. Czy osłabiła wewnętrzny potencjał i siłę?
Kontestowanie prawa (jakie by ono nie było), łamanie go na różnych poziomach władzy niszczy stan prawny państwa.
Powszechne wskazywanie na dominujące znaczenie organizmów szkodliwych w przyrodzie oraz odrzucanie korzyści jakie niosą każdemu narodowi i państwu własne zasoby naturalne (lasy stanowią ogromne i odnawialne zasoby naturalne Polski) jest elementem rujnującym dobrostan i racjonalizm.
Subsydiowanie zewnętrzne „zaplecza naukowego” oraz stowarzyszeń w celu wpływania na określony przekaz medialny i społeczny, jednostronne ukierunkowanie przekazu medialnego służy ograniczaniu i niszczeniu polskiej gospodarki i jej potencjału . W tym przypadku celem jest uzyskanie nadzwyczajnej renty i przychodów we własnych krajach. Gospodarka jest bowiem globalna, i straty jednych są zyskami innych.

Puszcza a naturalność
Powszechnie wskazuje się, o czym w pierwszym akapicie, że puszcza to obszar naturalny, a więc nieskażony działaniem człowieka.
Czy mamy więc w Polsce 36 olbrzymich obszarów leśnych nieskażonych działalnością ludzką? Rzecz jasna nie jest to prawda.
Może więc takim obszarem jest Puszcza Białowieska?
I to trudno jest przyjąć za prawdę. I nie idzie o wyniki kolejnych odkrywek archeologicznych – wskazujących, że ten obszar leśny był zamieszkany dawno temu, a więc był poddany presji gospodarczej człowieka
3.
Obszar geograficzny Puszczy Białowieskiej został „wyzwolony” spod zlodowacenia ok 8-10 tysięcy lat temu
5. Cały obszar Polski był poddawany wielokrotnie działaniu lodowca – taki był klimat – mocno niestabilny. Kolejne okresy między zlodowaceniami były związane z penetracją człowieka czy praczłowieka. Po wycofaniu się ostatniego zlodowacenia obszar Polski był zasiedlany przez organizmy roślinne i zwierzęce. Równolegle dokonywała się ekspansja człowieka. Człowiek jako element ówczesnej natury był świadkiem i czynnym elementem zasiedlającym tereny po lodowcu. Zważywszy, że będąc elementem naturalnym oddziaływał na naturę, tak jak natura oddziaływała na niego. Nie mógł nie korzystać z natury, bo bez niej by nie przetrwał. Wskazywanie, że jakikolwiek obszar był pozbawiony oddziaływania człowieka nie może więc być prawdą. Możemy ewentualnie wskazywać, że istniały (i istnieją) obszary mocniej lub słabiej penetrowane przez ludzi. Takimi obszarami mogą być obszary trudniej dostępne lub stwarzające mniej przydatne warunki do zasiedlenia. Czy takie warunki były na obszarze Puszczy Białowieskiej? Nie sądzę, by tam właśnie panowały ekstremalnie niekorzystne warunki dla bytu człowiek: obszar płaski, pełen zwierza i drewna. Musimy szukać gdzie indziej.

Głosnik na latarni w Warszawie w czasie okupacji niemieckiej
Głośnik na latarni w Warszawie w czasie okupacji niemieckiej

Zaklinanie prawdy przez miliony powtórzeń jest tylko medialną grą na zasadach psychologii społecznej, zasadach uprawianych zanim Paul Joseph Goebbels zaczął wieszać na ulicznych słupach tzw szczekaczki. Tylko, że w czasie wojny nikt poważny nie traktował poważnie szczekaczek. Czy żyjemy w czasie wojny?
Czy Puszcza Białowieska nie ma żadnych walorów przyrodniczych?
Jak najbardziej ma. Ale to bogactwo, jak w każdym zakątku ziemi nie jest dane raz na zawsze. Wymaga rozpoznania praw i działań w kierunku trwałego zachowania. Oglądactwo, czyli ochrona konserwatorska z zachowaniem bogactwa przyrodniczego związku nie ma. Wskazując na rolę naturalnych procesów musimy być świadomi, że nie gwarantują trwałości bogactwa. Dowodem tego są redukcje zasobów przyrodniczych obserwowane i opisywane w wyniku badań podstawowych czynionych od zarania istnienia w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego
7. Zniszczenie pozostałego obszaru przyrodniczego, zajętego przez Nadleśnictwa puszczańskie (co się dzieje, i jest obserwowane od trzech dekad) ma pozbawić leśników tego namacalnego dowodu, iż gospodarka leśna nie niesie strat przyrodniczych.

 

1. Stanisław Remuszko – „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” – http://lubimyczytac.pl/ksiazka/87073/gazeta-wyborcza—poczatki-i-okolice
3 Późnoholoceńska historia lasów Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego – https://www.researchgate.net/publication/319713397_Poznoholocenska_historia_lasow_Rezerwatu_Scislego_Bialowieskiego_Parku_Narodowego
5
O zlodowaceniach (i zmianach klimatycznych przy okazji) przeczytasz więcej tu: https://www.jednaziemia.pl/planeta-dzieje/43-dzieje/zmiany-klimatu/3848-zmiany-klimatu-w-plejstocenie.html
2 Skąd „polskie obozy zagłady” – https://www.salon24.pl/u/polskawlesie/696410,jak-powstaly-polskie-obozy-zaglady-film-fab-130-min-prod-pl-b-o
6 Akcja Demokracja przeciwko wycince Puszczy – http://robertg.blog.ekologia.pl/wycinka-puszczy-historia-jednego-apelu-czyli,2356
7 Bogdan Brzeziecki – „Wieloletnia dynamika drzewostanów na stałych powierzchniach badawczych w Puszczy Białowieskiej” – https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=10&ved=2ahUKEwiD4vXa8PXgAhXN_CoKHSIgAEMQFjAJegQIBBAC&url=http%3A%2F%2Fwww.forbiosensing.pl%2Fdocuments%2F20182%2F39830%2FB.Brzeziecki_Wieloletnia_dynamika_drzewostan%25C3%25B3w_na_sta%25C5%2582ych_powierzchniach_badawczych_w_Puszczy_Bia%25C5%2582owieskiej.pdf%2F04bb8731-64af-4239-aee3-d622fbb3677e&usg=AOvVaw0_5PM8KNyFF61ojUU6rVVN

Abiogeneza Arystotelesowska
Arystoteles (384-322 r. pne)

Abiogeneza
Teoria, według której żywe organizmy powstały z materii nieożywionej to samorództwo lub abiogeneza. Niektórzy rzecz nazywają samorództwem naiwnym lub abiogenezą Arystotelesowską. Pojęcia te nie mają żadnego związku z powstawaniem życia na ziemi.

Arystoteles (384-322 r p.n.e.), którego przedstawiać nie trzeba, twierdził, że abiogeneza jest obserwowalnym faktem (wskazywał np. na myszy powstające z brudnego siana, szczury ze szmatek, mszyce z rosy opadającej na rośliny, pchły z gnijącej materii, muchy z mięsa itd.).
Z czasem poczęto kontestować obowiązujące dogmaty. Ostrożnie, nieśmiało, z pewną bojaźnią zaczęto zadawać pytania. Czy wiara jest wystarczającym elementem dla uzyskania odpowiedzi na nurtujące pytania najczęściej nie mające przecież związku z istotą wiary?
Rozwój wiedzy, nauki spowodował, że trwająca dwa tysiące lat teoria arystotelesowkiej abiogenezy przestała się jawić jako rzecz skończona, zamknięta i niepodważalna.

Francesco Redi
Francesco Redi

 

 

W XVII wieku Francesco Redi (18 II 1626- 1 III 1698), Włoch, jako pierwszy wzruszył istotę abiogenezy.
W 1668 roku opublikował wyniki swojego eksperymentu, które zaprzeczały niektórym tezom Arystotelesa. Czy wiele ryzykował?
Tylko 68 lat wcześniej (1600 r) spłonął na stosie ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI Giordano Bruno, który nie zgadzał się między innymi z Arystotelesem (a także z doktryną Tomasza z Akwinu).
Jeszcze w połowie XIX wieku pokutowało przekonanie o samorództwie ropuch i węgorzy. Dopiero Louis Pasteur stwierdził, że samorództwo nie istnieje nawet w przypadku bakterii.

 

 

 

Doświadczenie F. Rediego
Doświadczenie F. Rediego

Minęło 350 lat.
Mamy XXI wiek.
Czy to wiek odradzania się teorii samorództwa?
Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach teorie, że coś może się wykluć z niczego, że nagle pojawi się życie z materii nieożywionej nie znajdą zrozumienia i posłuchu.
Czy rzeczywiście ludzie odrzucili teorie samorództwa po doświadczeniach Pasteura?
Nie wszędzie.
Wydawało się, że materializm i nauka wypleniły ciemnotę choć w tym zakresie. Jednak okazuje się, że w określonych okolicznościach wielu ludzi z łatwością jest skłonna wrócić do wiary w teorię samorództwa. W określonych okolicznościach. W pewnym zakresie.

 

 

 

Adam Wajrak piewca dzięcioła i obrońca dębów
Każdy człowiek kocha naturę, kocha przyrodę, drzewa, krzaki i zwierzęta. Najbardziej te leśne, a najmniej te z chlewu, obory czy świńskiego obozu koncentracyjnego.

Dla wielu najważniejszy wyznacznik naturalnosci Puszczy Białowieskiej - prof Wesołowski, A.Wajrak; oznaka umysłowego samorództwa na równie z manipulacją;
Dzięcioł trójpalczasty

Jeśli więc ktoś wskaże Kowalskiemu, że X-siński niszczy przyrodę, łamie krzewy to go Kowalski przestanie lubić. Będzie w mniej lub bardziej aktywny sposób protestował.
Jeśli przez dziesiątki lat wskazuje się Kowalskiemu, że wycięcie drzewa w lesie powoduje szkody, gdyż uniemożliwia w ten sposób bujny rozwój natury, to Kowalski nabiera przekonania, że ktoś (leśnik i drwal) czynią zamach na jego las, by mu go zniszczyć.
Jeśli przez dziesięciolecia Kowalski nie słyszy nic innego, to nie należy się dziwić, że nabiera przekonania, iż wycinka drzew w lesie rujnuje ojczystą przyrodę.
Gdy na dodatek telewizja wyświetli reportaż, w którym redaktor Adam Wajrak pięknie naśladuje trzepot liści dębu na gałązkach drzewa oraz szum wiatru w koronach dwustuletniej osiki, to Kowalski z pewnością już do końca życia nie będzie obojętny na jazgot piły motorowej i widok drwala czy leśnika.
W oczach Kowalskiego, są to elementy destrukcji ojczystej przyrody, które wprost prowadzą do jej zguby.
Jest też święcie przekonany, że tylko zgnicie drzewa w lesie jest wartością, która utrzyma las i ojczystą przyrodę w należytym stanie. Bo przecież redaktor Adam Wajrak mówił o niedopuszczalności wycinki i pokazywał jak bogaty staje się las, gdy drzewa same gniją i się rozkładają. Bez porównania bogatszy byłby każdy zakamarek polskiego lasu, gdyby jak najwięcej w nim gniło drzew?! Bo przecież Pan Redaktor tak ładnie się kołysał i szumiał na wietrze w samym centrum puszczańskiego matecznika!
Jasnym staje się dla Kowalskiego, że zgnicie drzew w lesie wzbogaca go, a wycinka i wywóz zubaża. Każda wyprodukowana decha, to krzywda Kowalskiego, to zguba jego lasu. A każde zgnite drzewo to wzrost jego dobrobytu i bogactwa w lesie.
Wystarczyło dwie dekady niezbyt silnej indoktrynacji by ludzie uwierzyli, że korzyści osiągną nie z pracy i produkcji lecz ze zgnicia i wytężonej obserwacji tych procesów. By uwierzyli, że zgnicie drzew wzbogaci nie tylko ich osobisty i krajowy dobrostan lecz także, że wzbogaci zasoby ojczystej przyrody!
Aż dziw, że Kowalski nie cieszy się, gdy mu chleb w chlebaku zgnije, wzbogacając jego osobistą różnorodność biologiczną. Jego i jego osobistej żony i ukochanych dziatek. Może nie zdążył obejrzeć ostatniego reportażu swojego ulubionego Redaktora, tym razem z …. kuchni ….
To rzekome wzbogacanie natury i lasu przez ubytek żywych i witalnych drzew i zamienianie ich w próchno, w którym rzekomo następuje „erupcja nowego życia” i znaczący ponoć wzrost różnorodności przyrodniczej ma właśnie ścisły związek z odradzająca się wiara w teorię samorództwa.
Jak można uwierzyć, że rozkład materii organicznej (bo pochodzącej z drzewa) może wzbogacić przyrodniczo las? Dla Kowalskiego sprawa jest jasna i oczywista. Nauczył się od Redaktora i od Redakcji .
Pozwolę sobie wyjaśnić całą tą szarlatanerię, którą natchnięto Kowalskiego. Rozkład materii odbywa się w wyniku działań OBECNYCH w lesie mikroorganizmów. Nikt ich do lasu nie przywozi! Z pewnością nie czyni tego nocną porą Redaktor Adam Wajrak i jego towarzysze ze Stowarzyszenia na Rzecz Wszystkich Istot. Te organizmy są w lesie obecne. Były i będą, niezależnie od tego jak pięknie będzie szumiał w mateczniku nasz ukochany/ululany Pan Redaktor.
W gruncie rzeczy nie mamy bowiem do czynienia ze wzrostem bioróżnorodności (bo wówczas musiałyby się pojawić nowe gatunki, czego dotychczas nasz ulubiony/ululany Redaktor nie komunikował). Mamy do czynienia jedynie ze zmianami ilościowymi – ze zwiększoną ilością organizmów wcześniej już tam obecnych!
Nie należy się temu dziwić, i nie należy przypisywać tego trzepotowi liści dębu ładnie odwzorowywanemu przez Redaktora Gazety Wyborczej. Naturalnym przecież jest, że w momencie pojawienia się w lesie większej ilości zamierających i martwych drzew zwiększy się ilość obecnych organizmów. Ale nie wzrasta liczba gatunków, więc bogactwo przyrodnicze, ta hołubiona różnorodność gatunkowa pozostaje bez zmian.
Warto sobie uzmysłowić – zwiększa się ilość typowych dla rozkładu drewna organizmów , ale nie zwiększa się ilość i różnorodność gatunków tych organizmów. Ta pozostaje na stałym poziomie lub nawet ulega redukcji, w skrajnych przypadkach.
Ekologia uczy, że nie ma żadnych gwarancji, iż za jakiś czas układ przyrodniczy zwany lasem znów wróci do znanej nam postaci (co często wskazują ekologiści przy okazji upadku Puszczy Białowieskiej na terenie trzech puszczańskich nadleśnictw). Ekologiści łudzą, że to nastąpi. Nie jest to wykluczone, tak jak nie jest wykluczone, że w końcu uda mi się wygrać główną wygraną w Lotto.

Pokłady samorództwa
Wpływ na społeczeństwo, jaki w Polsce osiągnęło samorództwo jest OGROMNY!
Kilka lat temu Ewa Siedlecka (Gazeta Wyborcza) spopularyzowała pogląd, że istotą zamierania świerczyn w Beskidzie Śląskim jest ich „złe” pochodzenie.
Zastanawiałem się wówczas, czy gdyby Senegalczyk, czyli Afrykanin, będąc w Polsce zachorował na zapalenie płuc, to Pani Redaktor Gazety Wyborczej byłaby przekonana, że to tylko z tego powodu, że jest Senegalczykiem a tym samym jest obcego pochodzenia! Samorództwo kolejnej redaktor Gazety Wyborczej.
Znamienne, że to ta gazeta nadaje kierunek dzisiejszemu samorództwu.
Presja teoretyków i aktywny napór medialny, oświeconych celebrytów (jeśli to możliwe, by celebryci byli oświeceni) i „ekspertów”, wyrastających jak grzyby po deszczu, powodują, że wszelkie etyczne zahamowania i ograniczenia znikają. Albo samoistnie albo przez napór, szantaż czy manipulacje. SAMORÓDZTWO, SAMORÓDZTWA, SAMORÓDZTWIE – zdają się krzyczeć wokół mnie, osaczać w domu, pracy i zagrodzie ….
Czy jest jakieś zaciszne miejsce, gdzie usłyszę tylko ciszę….
Kraj zanieczyszczony, brudny i ubogi, od dziesiątek lat walczy pod przewodnią siłą elit ekologistycznego wariactwa by zniszczyć własne zasoby naturalne. Bo lasy są właśnie takim odtwarzalnym zasobem. Nie zajmuje się (kraj) w wystarczającym stopniu ochroną wód, powietrza czy gleby.
Dziś obowiązujące prawo przeznacza na zniszczenie ponad połowę zasobów leśnych Polaków. Polaków wierzących w prestidigitatorskie sztuczki większości mediów i ich redaktorów wykreowanych na bohaterów, Polaków dźwigających do urny kartkę zaufania dla tej czy innej ekipy. Ekipy zaś, przez stanowienie prawa, prowadzą systematyczną akcję wyniszczającą. Razem z lasami – osłabiają samych Polaków.

Historia filozofii a klucz filozoficzny według Tatarkiewicza Władysława . Klucz czy wytrych?
Z pewnością w dzisiejszych czasach obskurantyzmu znajduje się jeszcze spora grupa ludzi, dla których nieobca jest

Tatarkiewicz Władysław (3.IV.1886-4.IV.1980)
Tatarkiewicz Władysław (3.IV.1886-4.IV.1980)

postać polskiego filozofa i historyka filozofii (3 IV1886 – 4 IV 1980). Jeszcze przed II wojną światową napisał i wydał monumentalne dzieło – Historię Filozofii. To dzieło, w trzech tomach, bladoniebieskim płótnem oprawione, przez lata stanowiło bazę wiedzy dla wielu studentów. Tych z przed wojny jak i tych po wojnie. Zawartość podręcznika była tak uniwersalna, że była cenna dla studentów sanacyjnej II RP jak i PRL. Czy sprostał realiom III RP, którą zafundowała nam nie Solidarność, lecz ludzie, którzy ją przekoślawili, przeżuli i wypluli?
Był jednak czas, gdy pewne treści (dzieła Historii Filozofii autorstwa Władysława Tatarkiewicza) lub ich niedosyt wzbudził niepokój. W mrocznym czasie stalinizmu najwybitniejsi polscy twórcy: Wiesława Szymborska, Jarosława Iwaszkiwicz, Jerzy Andrzejewski, Czesław Miłosz, Julian Tuwim, Konstanty Ildenfons Gałczyński, Leon Kruczkowski, Ewa Szelburg-Zarembina (i wielu innych ) nie mieli problemów z przedstawianiem społeczeństwu walorów komunizmu w wydaniu Stalina i Bieruta. Wówczas to zwrócono się do Władysława Tatarkiwicza z propozycją, by swoją przedwojenną wersję leninizmu i stalinizmu (opisaną jeszcze przed wojną w podręczniku) rozszerzył. Wskazano Profesorowi, iż czas pokazał, iż leninizm i stalinizm okazały się się prawdziwe i zwycięskie.
Sugerowano zacnemu profesorowi, iż filozofia Lenina i Stalina stanowi klucz, który otwiera wszelkie drzwi ówczesnej rzeczywistości. Profesor Tatarkiewicz, świadomy realiów w jakich przyszło mu żyć po porozumieniach Jałty czy Poczdamu, nie uważał, jak większość ówczesnej sprzedajnej elity, by musiał zmieniać swój pogląd na rzeczywistość filozoficzną świata. Odpowiedział adwersarzom, że klucz, który otwiera wszystkie drzwi to wytrych, i … nie zgodził się na zmianę swojego pierwotnego opisu filozofii stalinizmu i leninizmu. I nota leninizmie oraz stalinizmie nie została skorygowana, zarówno ilościowo jak i jakościowo.
Dziś w wielu dziedzinach obowiązują potocznie uznane za uniwersalne określenia, które mają społeczeństwu wyjaśniać i ukierunkowywać spojrzenia na wiele spraw. W zakresie ochrony środowiska pojawiło przed kilku dekadami dekad określenie pn.: różnorodność, bioróżnorodność. Dziś teoria znacznie rozszerzyła ich pierwotne znaczenie. Określenia te stosowane w pewnych sytuacjach można porównywać do określeń używanych w czarnych czasach stalinizmu, gdy szło o eliminację wrogów ludu, wrogów klasy robotniczej lecz najczęściej miało związek z wyniszczaniem fizycznym osób, które inaczej patrzyły na rzeczywistość lub niszczeniem pojawiających się co rusz wrogów wewnątrz elit ówczesnej władzy. Co innego oznaczał wróg ludu w ustach pierwszego sekretarza, co innego w ustach sekretarza w fabryce, a co innego w ustach nauczyciela w … podstawówce.
Dziś w zależności od okoliczności użycie określenia różnorodność biologiczna jest elementem postępu lub obstrukcji.
Z pewnością gdy pisze o nim Gazeta Wyborcza piórem Adama Wajraka w kontekście konieczności doprowadzenia do zgnicia drzew w Puszczy Białowieskiej mamy do czynienia z objawieniem najjaśniejszej prawdy! Gdy zaś jest mowa o ratowaniu drzew przed gradacją kornika by tym sposobem ratować różnorodność, mamy do czynienia z przeniewierzeniem się idei ekologii oraz wszelkim ideom postępowego świata. A przecież wystarczy zdefiniować pojęcie lasu i w kontekście tego pojęcia wyartykułować pojęcie jego ochrony ….
Czasy, w których żyjemy można nazwać przełomowymi. Przełomowymi są dla nas wszystkich. Nie są tak brutalne jak czasy stalinizmu, gdy niemal wszystkie elity kultury w sposób jednoznaczny i jednoczesny przestawiły swoje publiczne oblicze.
Dziś mamy do czynienia z pewnego rodzaju zagubieniem czy też brakiem konsekwencji. Obserwujemy bowiem zatwardziałych propagatorów nowej „idei”, obserwujemy ostracyzm, ale mamy też do czynienia z ludźmi, którzy stoją w „rozkroku”! Czy czynią to świadomie? Raz tworzą systemy ekotonów, powierzchni referencyjnych, specyficznie restrykcyjnej sieci Natury2000, czy bariery administracyjne dla użytkowania lasu w zgodzie z klasyczną wiedzą i nauką leśnictwa – czynione przez ludzi obwieszających się kordelasami leśnika i mieniących się leśnikami, a za jakiś czas biegają z siatką na robale i łapią kornika, którego 10 lat wcześniej namnożyli.
Obyś żył w ciekawych czasach ….
Polacy nie mogą narzekać.
A leśnicy szczególnie.
Dziś jest pora na kolejną rewolucję ….
Las może przetrzyma. A my? Czy przetrzymamy … czy spłoniemy na stosie Świętego EKOLOGIZMU?

Font Resize
Contrast