Tag

IIIRP

Browsing

Skąd pomysł na petycję i dlaczego jest ważna

Lista Dziedzictwa UNESCO to wykonanie Konwencji ONZ dotyczącej ochrony cennych dla ludzkości obszarów z powodów występujących tam zasobów naturalnych i kulturowych.
Rzeczy te należy traktować łącznie.
Oczywiście są to obszary, które ktoś wskazał i które ktoś uwzględnił. Nie ma precyzyjnych i jednoznacznych cech dla tych obszarów prócz tych, o których wspominam wyżej.
To szczytna idea, jeśli jest uczciwa i nie podlega manipulacji.
Dobrze wiecie, że o to w dzisiejszych czasach trudno. Świadczyć o tym mogą manipulacje przy okazji ustalenia wybrańców Nagrody Nobla, czy w Polsce Nagrody Nike (nie powinno być problemu z odszukaniem nieprawidłowości w przepastnym internecie).
Dziedzictwo UNESCO.
Naturalne i Kulturowe.
Rzecz w swej idei chwalebna. Ma chronić to co cenne dla świata a niewidoczne dla niego. Widoczne i pielęgnowane przez lokalność. Lokalność tym samym nabiera globalnej wartości. Wartości uniwersalnej.
A co, jeśli zawłaszcza to centralizm państwowy w imię zupełnie innych celów?


Trochę historii o Dziedzictwie Naturalno-Kulturowym w Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska została wpisana (w części polskiej) na  Listę w 1979 roku (dotyczyło powierzchni niespełna 5 tysięcy hektarów). Wiele z NAS nie pamięta tego roku i rzeczywistości, która wówczas była na tym obszarze. W 1992 obszar Dziedzictwa powiększono o przylegające doń tereny białoruskiej części Puszczy.
W 1979 roku w Polsce istniał Park Narodowy na znacznie mniejszej powierzchni oraz trzy nadleśnictwa – które nie zajmują się tzw. ochroną bierną, lecz wypełniają wszystkie funkcje lasu (ochrona czynna, użytkowanie, hodowla, turystyka, ochrona przeciwpożarowa, a wówczas także łowiectwo, melioracje, drogi leśne, gospodarstwo rybackie, a może i rolne, binduga, kolejka leśna – pewnie miejscowi by to jeszcze uzupełnili). Istniejący przemysł przerobu surowca dawał pracę dla około 14 tysięcy miejscowych i tym samym impuls dla szeregu przedsięwzięć pozaprodukcyjnych.
Po tzw. transformacji ustrojowej ten stan uległ zmianie. „Zwinęła” się kultura, nauka, edukacja.
Lasy Państwowe przestały formalnie stanowić przedsiębiorstwo, lecz stały się urzędem – administracją (tak stanowi Ustawa o lasach z 1991 roku).  Doszło także do zmiany statusu ochrony na ogromnej powierzchni, gdyż rząd SLD powiększył obszar Parku Narodowego ponad dwukrotnie.
W tym samym czasie dokonano likwidacji zakładów przetwarzania drewna. To ogromne zmiany w stosunku do roku 1979. – Czy sądzicie, że to przypadkowe?

Lokalność nic nie warta

Urzędy centralne wypełniając swoistą doktrynę IIIRP dążyły do dalszego powiększenia Parku Narodowego. Lecz w przyjętej, nowej legislacji związanej już ze standardami Unii Europejskiej, jest to możliwe wyłącznie za zgodą lokalnej społeczności. – Lecz dobrze wiemy, że dzisiejsza Unia nie dba nawet o swoje standardy, stąd coraz śmielsze i otwarte dążenia do powiększenia Parku Narodowego na obszar całej Puszczy (z naruszeniem prawa i unijnych norm).
A społeczność nie chce i zapiera się jak może. Swego czasu obrzuciła nawet Ministra Środowiska jajkami. To bolesne doświadczenie, okazało się skuteczne na jakiś czas. Żaden następca nie próbował dłuższy czas heroizmu Tokarczuka
Ktoś powie, że społeczność jest głupia, niewykształcona, nie wie co to postęp. Taki obraz jest generowany w mediach.
Ale ta społeczność jest tam na miejscu i doskonale zna, od przysłowiowej podszewki działania i skutki działań podejmowanych w celu tzw. ochrony biernej. Zna też jej koszty. Przygląda się temu od co najmniej dwóch dziesięcioleci. I nie udało się jej przekonać do postępu, BO WIDZI.
To ludzie zżyci z lasem, częstokroć od pokoleń. I mają świadomość, że piękne słówka i kolorowe obrazki, którymi jest karmione społeczeństwo, nie mają wielkiego związku z rzeczywistością.

Upragniony-i-oczekiwany-przez-ekologistow-obraz-lasu-i-Puszczy-martwe-drewno.
Upragniony-i-oczekiwany-przez-ekologistow-obraz-lasu-i-Puszczy-martwe-drewno.jpg

Czym jest Natura i czemu Park oraz Rezerwat stanowią największą wartość ojczystej przyrody?

Wydawałoby się, że to trywialne i nie ma nad czym się rozwodzić. Dobrze przecież pamiętamy i ze szkoły, i z mediów, że Natura jest piękna, dzika i bogata.
Gdy nie ma problemu z tymi dwoma pierwszymi elementami (założywszy, że dla każdego natura jaka jest, jest piękna, nawet gdy sucha gałąź zwali się na głowę, lub nie można jej obejrzeć, gdyż nasza obecność już sama przez się stanowi dla niej zagrożenie – czyżbyśmy nie byli jej elementem od zawsze?) to trzeci element stanowi wyłącznie dedykację oczekiwań i chciejstwa. Bo co będzie, gdy natura nie zechce być bogata?
Oczywiście nie może tego nie chcieć, gdyż państwo IIIRP i jej urzędy centralne sporządziły np.: Ustawę ochrony przyrody, która zobowiązuje Naturę zamkniętą w Parkach i rezerwatach do tego, by była bogata różnorodnością gatunkową, siedliskową, etc. Trzema słowy ma być bogata różnorodnością przyrodniczą. A więc obszar Natury zamknięty w granicach parków i rezerwatów ma być bogaty i rozwijać się w kierunku jeszcze większego przyrodniczego bogactwa.

Natura nie ma zamiaru być posłuszna prawu IIIRP

By tego dowieść zamieściłem link do badania, które jest prowadzone w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku od niemal 100 lat. To być może jedyne tak długo prowadzone badanie na świecie, które w okresach pięcioletnich inwentaryzuje na stałych powierzchniach badawczych przyrodnicze bogactwo.
Wynik dowodzi, że natura ma głęboko w „czterech literach” to co jej Minister zadedykował w Ustawie, a Sejm” pilnie przegłosował.
Tym samym jesteśmy pewni, że Parki Narodowe nie są i nie muszą być ostoją bogactwa przyrody.
Cóż począć z profesorami, którzy od dziesiątków lat nam tak wskazywali (na to parkowo-rezrwatowe bogactwo)? I wskazują. A dziś wspierają ich w tym dziele zachodni patroni. A może i wschodni też?
Bo jeśli Natura jest wszędzie, ale nie daje gwarancji bogactwa, to czemu nie tworzyć parków na polu? I obserwować od samego początku rozwoju tej Natury. Z pewnością będziemy wówczas zachwyceni przez 100, a może i 500 lat ze wzrostu bogactwa przyrodniczego. (tu się dowiesz kapkę więcej: https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/dlaczego-nie-powstal-park-narodowy-grzmiaca )
Lecz gdy zrobimy Park na najbogatszych siedliskach i obszarach leśnych, takiej gwarancji nie ma. Trzeba się liczyć ze spadkiem.
Nie będę tego dłużej tłumaczył. Jest badanie. Jest dowód (link do omówienia wyniku badania przez Bogdana Brzezieckiego znajduje się w treści petycji).
Rozwinę, gdyby były niejasności i pojawiły się pytania. Lub gdyby nie było to zrozumiałe.
Wiem, że już nie czujesz się najlepiej.
Tak jak było, było dobrze.
Kolorowo i jasno.
A może jest gdzieś jakiś błąd logiczny?
Bo przecież Natura w Parkach taka bogata … -sic!  (-czyli jej zależy?, czy nie zależy? – zdecyduj się).
A może jednak Natura posługuje się inną logiką, i dlatego jest dzika, piękna, nieprzewidywalna – razem z tą suchą gałęzią na głowie (by nie zwiodły Cię znów jakieś gwarancje bezpieczeństwa od jeszcze jednego Ministra, czy nawet werdyktu Sądu Najwyższego – tak nie mylisz się – doszło do takiego poziomu przypisywania naturze określonych intencji).

Puszcza jak cukiereczek, jak spokojny wilczek i ćwierkający dzięciołek
Puszcza jak cukiereczek, jak spokojny wilczek i ćwierkający dzięciołek

Od dawna jest nacisk na to by powiększyć Park. A nawet by zlikwidować w Puszczy  całkowicie gospodarstwo leśne i trzy nadleśnictwa. Nie byłoby to zgodne ze stanem z roku 1979. Prócz wcześniej opisanych niezgodności.

Wdeptać samorządy w glebę

Naciski na lokalne samorządy są wielorakie. Również przez faktyczne zatrzymanie prac w tych nadleśnictwach oraz widmo kolejnej utraty miejsc pracy.
Urzędy centralne są bezwzględne przy realizowaniu swoich idei. A tylko ich pełna realizacja pozwoli zamknąć projekt jednego Parku na całym obszarze Puszczy wraz z ogromem wygenerowanych strat … bez zamykania winowajców.
Nie będę pisał o różnych rozwiązaniach „alaprawnych”, które niszczą leśne zasoby w zakresie materialnym i przyrodniczym, które uderzają wprost w byt tamtejszej społeczności. Efekt ich działania widać na filmach dołączonych do petycji (zalega specjalnie „wyprodukowane” do zgnicia drewno w masie ok. 10 milionów metrów sześciennych – a przecież można byłoby zrobić z tego kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt milionów trumien ( np.: dla Chińczyków, skoro ten kierunek handlu tak wielu doskwiera). Ogrom gnijącego drewna w lasach daje się zauważyć, i nie jest to przypadek, czy niegospodarność, lecz wypełnianie narzuconej Lasom doktryny. Doktryny, która jest w ciągłej rozbudowie.

Jednym z elementów wykorzystywanych przez stronę rządową przy realizacji tej doktryny jest także podpieranie się statusem obszaru wpisanym na Listę UNESCO.
Nie ma dla nich znaczenia, że w okresie od 1979 nastąpiły prawne, statutowe i strukturalne zmiany na tym obszarze. Nie ma znaczenia, że od połowy lat 90-tych XX wieku doprowadzili do JEDYNYCH W HISTORII ISTNIENIA PUSZCZY tak ogromnych zniszczeń. Wciąż publicznie artykułują, że dzisiejszy jej obraz to też esencja Dziedzictwa UNESCO.
Czy centralizm, może pozwolić jakiejkolwiek lokalności na tworzenie uniwersalnych wartości wbrew własnym ideologiom i dążeniom. Czy jest w stanie wspomagać w tym samorządy i lokalne społeczności? – IIIRP przekonuje, że to jest niemożliwe.

Przywracamy Rynek w Krakowie

Oczywiście w Polsce są inne obszary wpisane na Listę Dziedzictwa. I jesteśmy z tego zadowoleni. Mówimy i chwalimy się nimi (Wieliczka, Park Mużakowa, Rynek w Krakowie, etc). Ale tylko dla Obszaru Puszczy III RP musiała powołać specjalnie dedykowany Instytut, zasilany sowicie, by udowadniał, jak to Dziedzictwo tam kwitnie, i jak ubogaca całą społeczność kraju i globu. Jak pięknie wzbogaca zasoby i jak Natura jest z tego dumna.
Ale wyobraźmy sobie sytuację hipotetyczną dotyczącą Rynku W Krakowie – to także Obszar Dziedzictwa wpisany na Listę UNESCO.
Pojawiają się siły dysponujące odpowiednimi środkami i medialnymi możliwościami, i rozpoczyna się proces powrotu do pierwocin tego cennego obszaru. Rynku, który przez lata, dziesiątki lat został zniszczony nieodpowiedzialnym działaniem miejscowej ludności pobudzanej przez lokalny samorząd. Powołany zostaje odpowiedni Instytut Naukowy i Badawczy. Kształcone są kadry, pojawiają się doktoranci, są pierwsze habilitacje.
A co na Rynku?
– Na Rynku zrywane są granitowe płyty, podobnie jak na okalających chodnikach. Pojawiają się rynsztoki w miejsce likwidowanej podziemnej kanalizacji. Powierzchnia jest wykładana dębowymi balami i kocimi łbami. Odcinany jest wodociąg, i pojawiają się kopane studnie pięknie cembrowane dębowymi drągami, wykonane ściągniętymi z Gościeradowa specjalistami. Oczywiście ruch jest dozwolony wyłącznie dla zaprzęgów.
Następuje czas likwidacji oświetlenia elektrycznego – pojawiają się pochodnie i kaganki olejowe. Aktywiści protestują przeciwko liniom telefonicznym – zostają odcięte wraz z telefonią komórkową. W końcu po 30 latach „odzyskujemy” prawdziwy Rynek i jesteśmy z tego dumni, wraz z całym krajem i globem – oczywiście postępowymi.
Myślicie, że to niemożliwe?
Właśnie to się dzieje na ogromnym obszarze Puszczy, zajmowanej przez trzy nadleśnictwa i prowadzących tam działalność zgodną z prawem, która nie notuje żadnych strat przyrodniczych i siedliskowych niezgodnych z właściwościami siedliska.
30 lat to szmat czasu, by małymi kroczkami, stałymi i systematycznymi działaniami doprowadzić do 10 milionów metrów sześciennych trupów drzew i spowodować tym społeczny kontent.

Przyjacielski dla wszystkich, otwarty jak w pandemii
Turnicki in spe – całkiem przyjacielski Park

Dziedzictwo/niedziedzictwo

Nie podpierajmy zbrodniarzy Dziedzictwem UNESCO w Puszczy. Zbrodniarzy, którzy bez żadnych skrupułów, by realizować swoje, lub narzucone z zewnątrz pomysły, szkalują także UNESCO i jej dorobek.
Petycja wspomaga więc ideę Listy Dziedzictwa UNESCO, wspomaga polskie lasy i Puszczę, wspomaga lokalne społeczeństwo i wspomaga NAS wszystkich.

Co się stanie, gdy zostanie Polsce odebrany status Dziedzictwa na obszarze Puszczy?

W Puszczy nagle nie stanie się nic szczególnego, gdyż samo Dziedzictwo nie organizuje szczególnych działań na tym obszarze.
Nie stanie się nic w sposób natychmiastowy. Rozpocznie się proces powrotu do normalności i do prawa.
To nie jeat działanie przeciwko Polsce lecz dla Polski. Żaden bowim rząd nie jest Polską, lecz ma działać w jej intencjach. Jeśli w wyniku działań rządów Polska ponosi straty, to te rządy nie zasługuje na wsparcie ze strony wyborców. Zasługują na surowy osąd.

Mark Twain - z rodziną trzeba rozmawiać, dyskutować, kłócić się
Mark Twain – z rodziną trzeba rozmawiać, dyskutować, kłócić się

Ludzie wybierani wprost, bezpośrednio, reprezentujący interes swoich sąsiadów nie mogą być zastępowani przez wskazanych przez centrale warszawskie „samorządowców” potrzebnych do realizacji obcych celów ideologicznych oraz skłócania. System większościowy i bezpośredni wsparty lokalnymi referendami realizuje oczekiwania lokalnych społeczności, tak jak realizowałby je w skali kraju. Przecież nikt nie uczy dzieci w szkolnych samorządach systemu wyborczego metodą D’Hondta narzuconego w Polsce, lecz systemu JOW. Czy ktoś snujący się w oparach „demokracji” magdalenkowej jest w stanie przedstawić metodę D’Hondta i wytłumaczyć na jej podstawie przyczyny indywidualnych zwycięstw i porażek?
By doprowadzić w Puszczy, w trzech puszczańskich nadleśnictwach, do powrotu  bujnej Natury potrzeba zmienić doktrynę państwa i odzyskać suwerenność dla każdej lokalności oraz odzyskać prerogatywy samorządu do możliwości wpływu na otaczającą go przestrzeń. Nadleśnictwa Puszczańskie mają prawo i obowiązek realizować działania zgodne z prawem. Nie można ich pozbawiać obowiązku ochrony lasu.
Lokalne samorządy. – Wszędzie mamy do nich bliżej.
Ta petycja wspomaga ich podmiotowość oraz realne prawa do własnego podwórka. Ona wspomaga też nas w walce z arogancją i butą władzy.
Ale to już inna historia. Możemy ją zrealizować bez Dorożały, Tuska, Hołowni, Kosiniaka czy Kaczyńskiego. Działać wbrew ich woli niszczenia.
W końcu nas jest więcej.

——-
Nikomu za bardzo nie przeszkadza, że dziś Dziedzictwo UNESCO w Puszczy to karykatura nie tylko samej idei Dziedzictwa, ale i nie przeszkadza manipulacja polskiej centrali celowo wykorzystującej tę ideę w jasnym wydawałoby się celu: destrukcji Gospodarstwa Leśnego oraz likwidacji właściwości władz lokalnych do wpływu na swój dom i okolicę.
Jeśli wiemy kogo wybieramy w Gminie to sytuacja wyborów do władz centralnych jest kompletnie nieprzejrzysta.
Nie widzicie.
Bo Dorożała to Pan i Państwo. A My, maluczcy, sługi jego … choćby i napalm.

Logo Petycje on line
Petycje on line logo
Logo UNESCO
Logo UNESCO


Podpisz petycję:

https://www.petycjeonline.com/usunicie_puszczy_biaowieskiej_w_jej_polskiej_czci_z_listy_obszarow_dziedzictwa_kulturowo-naturalnego_unesco

***
Polecam:
Frederyk von Hayek – Intelektualiści a socjalizm
Thomas Najgel – Jak to jest być nietoperzem
Jan G. Pawlikowski – Kultura a natura
Harry G. Frnakfurt – O wciskaniu kitu
Jacek Tittenbrun – Kolonizacja nauki i świata przez kapitał
Józef Bocheński – Sto zabobonów
Witold Czerwiński – Fizjologia roślin
Hans Leibendgut – Pielęgnowanie drzewostanów
Eugeniusz Ilmurzyński – Szczegółowa hodowla lasu
Jerzy Dzik – Dzieje życia na ziemi
Simona Kossak – Saga Puszczy Białowieskiej
Henry D. Thoreau – O obywatelskim nieposłuszeństwie, Las Walden
Hannah Arendt – O przemocy. Nieposłuszeństwo obywatelskie
Edward L. Bernays – Propaganda
Marcin Niewalda – Metody manipulacji XXI wieku
Stanisław Remuszko – „Gazeta Wyborcza” początki i okolice (kalejdoskop)
Wójcik Katarzyna – Pojęcie i ochrona praw kulturalnych w dokumentach UNESCO   https://sip.lex.pl/komentarze-i-publikacje/artykuly/pojecie-i-ochrona-praw-kulturalnych-w-dokumentach-unesco-151120030
Konwencja w sprawie ochrony światowego dziedzictwa kultur
alnego i naturalnego (1972) – https://www.unesco.pl/fileadmin/user_upload/pdf/Konwencja_w_sprawie_ochrony_Swiatowego_Dziedzictwa.pdf  
Puszcza, co to takiego

***

Napisałem petycję do UNESCO.
Nie dla siebie, nie dla Ciebie … Dla Puszczy, dla każdej lokalności, dla NAS.
Być może, za jakiś czas warto będzie wrócić do tematu Dziedzictwa UNESCO w Puszczy Białowieskiej, lecz nie na warunkach niszczących zasoby Natury, kultury, etyki oraz samorządność lokalnych społeczeństw.
Dziś powiedz NIE.
Podpisz petycję, proszę, poproś żonę, męża, porozmawiaj z dziećmi i wnukami
https://www.petycjeonline.com/usunicie_puszczy_biaowieskiej_w_jej_polskiej_czci_z_listy_obszarow_dziedzictwa_kulturowo-naturalnego_unesco

Protest przeciwko prywatyzacji Lasów
Pamiętam wielokrotne protesty leśników i związanych z nimi społeczności przeciwko prywatyzacji Lasów Państwowych. A może reprywatyzacji? Z reguły wykorzystywano zaangażowanie pracowników nadleśnictw w celach politycznych, nie mających związku z planami rozprzedaży leśnego majątku państwa. Służyli określonym opcjom politycznym w ich politycznych zmaganiach.

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska
DGLP
Dyrektor Generalny LP K. Tomaszewski

Dziś znaczenie leśników jest marginalne. Zostało zniszczone przez Konrada Tomaszewskiego i Jana Szyszko (PiS). Działania*, które podejmowali, tylko ślepemu mogły się wydawać, że cokolwiek znaczą i budują w interesie Lasów Państwowych. Działali dokładnie w przeciwnym kierunku. Doprowadzili do stanu obecnego zniszczenia gospodarczego na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw (Białowieża, Browsk, Hajnówka) jak i zniszczenia znaczenia społeczności leśnej w kraju oraz image leśnika w państwie.
Skorzystał, lub raczej skorzystali ci, co mieli skorzystać.
Czapki z głów przed Obywatelami: Konradem Tomaszewskim i Janem Szyszką.

Oczywistym jest, że inni przebierańcy leśników jak Zaleski, Dawidziuk, Matusiak, Pigan czy Wasiak też zasługują na odznaczenie „Kornika LP” – razem z diamentowym kordelasem. O ministrach Środowiska nie wspominając.
Jasnym jest osłabienie gospodarcze Polski oraz niszczenie zasobów przyrodniczych. A może ktoś tego ne dostrzega? ** – Ale czy to ważne?
Skala manipulacji, której ulegają leśnicy jest ogromna. Dzieje się to przez wykorzystywanie ich uczuciowego związku z wykonywaną pracą, ich miłości i opieki nad środowiskiem nad którym trzymają pieczę, lub przez szykany centralizmu, wojskowego drylu i służbowej podległości.
I choć leśnicy zawsze stawali murem w obronie lasów, to nie zawsze dokładnie wiedzieli przeciw czemu konkretnie się jednoczą, lub raczej przeciw czemu są organizowani. Zawsze mamiono ich zagrożeniem Lasów Państwowych.
Czy mają tego świadomość?
Nikt nie miał czasu zgłębiać realnego zagrożenia. Wystarczył sygnał i larum i zielony lud pchał sie do okopów.

J.Piechociński wskazuje na zaistniałe realne zagrożenie dla LP

AWS i ówczesny Minister Środowiska oraz ówczęsni działacze polityczni przygotowywali prywatyzację LP połączoną z reprywatyzacją

J.Piechociński pisze m.in.: ” Przypominam te fakty głównie dlatego, że były minister ochrony środowiska , który zaproponował w/w rozwiązania, obecnie poseł PiS „biega” po mediach twierdząc, że dopiero teraz lasom grozi kryzys. Autor w/w projektu będącego śmiertelnym zagrożeniem dla lasów, odwołany ze stanowiska w październiku(a projekt z września) próbuje chyba zagłuszyć własne sumienie.”

 

Historia wskazuje, że jedynym realnym zagrożeniem dla Lasów (który zaistniał) w erze magdalenkowej Rzczypospolitej, była koncepcja prywatyzacyjna AWS. Warto rozwinąć ten skrót: Akcja Wyborcza Solidarności.
Tak jak wcześniej Solidarność (wraz z Kościołem Katolickim) wspierała rabunkową transformację, która pozbawiła Polaków fundamentu emerytalno-rentowego, tak w okresie rządów Jerzego Buzka i Mariana Krzaklewskiego były już mocno zakrojne plany prywatyzacyjne w stosunku do Lasów Państwowych. Ministrem Środowiska, któremu podlegały Lasy Państwowe był Jan Szyszko. Kto był Dyrektorem Generalnym ….
Wówczas nie udało się przeforsować tych projektów tylko z powodu oporu SLD i PSL.

Kiedy się zaczęło.
Wiadomość jaką nam wysłał Janusz Piechociński (PSL) jest cenna, bo przypomina fakt, który już jest kompletnie odwrócony – w publicznej przestrzeni spotykam się z brakiem wiedzy w tym zakresie. – Skoku na Lasy dokonywał Tusk z PO – co z faktami sie nie zgadza!
Manipulacja środowiska Jana Szyszko stworzyła z niego bohatera i orędownika obrony obecnego status quo Lasów.
Jednak zagrożenie (realne, nierealne, wykreowane) dla Państwa, i przekierowanie go na Lasy istniało wcześniej. Pośrednio dowiadywaliśmy się tego z informacji obozu PSL/SLD. To z niego wywodził się pierwszy znaczący po transformacji, i działąjacy w nowym ładzie pomagdalenkowym Dyrektor

J.Dawidziuk były Dyrektor Generalny LP
J.Dawidziuk były Dyrektor Generalny LP
Stanisław Żelichowski - Minister Środowiska
Minister Środowiska w rządzie w. Pawlaka i Wł.Cimoszewicza

Generalny Lasów Państwowych – Janusz Dawidziuk. W trakcie zmian własnościowych, które dokonywały się szybko, z rozmachem i przytupem, rozpoczęła działalność tzw. Komisja Majątkowa, mająca uspokoić (i zaspokoić) kościoły i związki wyznaniowe. Istotne było uzyskanie zaplecza duchowego i błogosławieństwa dla powszechnej rabacji – co oczywiscie wiązało sie z kosztami. W tym czasie Lasy Państwowe zostały obdarowane gruntami Skarbu Państwa figurującymi w ewidencjach jako „Ls”. Nie wszystkie te przejmowane działki miały wartość i znaczenie gospodarcze, lecz przekaz był jeden: brać wszystko, bo będzie to mienie, którym kraj zaspokoi roszczenia zewnętrzne (sic!). Każdy ze zrozumieniem podchodził do takiego wyjaśnienia kwestii. I nikt nie zastanawiał się skąd te roszczenia?!
To propaństwowe wytłumaczenie trafiało do wszystkich.
Jakże było patriotyczne i odpowiedzialne (sic!).
Lecz nikt nie zastanawiał się o jakie roszczenia chodzi, gdyż nikt jeszcze nie artykułował, by państwo miało roszczenia.
Nikt, prócz tych co je sprokurowali.
W ten spsób zgromadzono w jednym ręku (LP) lepsze i gorsze powierzchnie leśne. Cóż za gratka dla roszczeniobiorców, słusznych czy niesłusznych.
Minęło ćwierć wieku. W międzyczasie pojawił się „Żyd z Nowego Jorku”, bardzo ukrzywdzony, i choć bez żadnych papierów i weksyli, to strasznie namolny. Żyd, który już wcześniej potrafił sobie przygotować stosowne zaplecze w trakcie hanukowych przyjęć w Sejmie i pielgrzymek do Oświęcimia, czy budując eksteryorialne muzeum w centrum stolicy Polin – Warszawy.
PSL i SLD zgromadziły w jednym ręku ogromny zasób działek leśnych, których rozdrobnienie nie budowało mocy organizacji LP, ale zubażało ją i czyni tak do dziś. Jakże przewidujące były działania SLD/PSL w obszarze Lasów – pod zarządem Stanisława Żelichowskiego – orderu Ips typographus.

Rozdrobnienie majatku SP w zarządzie jednego z Nadleśnictw
Brak realnej możliwości prowadzenia gospodarstwa leśnego w rozdrobnionym areale jednego z Lesnictw

W jednym z nadleśnictw na dwoch i pół tysiąca działek gospodarzy jeden leśniczy, ponoszący odpowiedzialność za przekazany mu w nadzór majatek. Czy to możliwe?
Dla porównania: biblioteka składająca się z 2500 tomów zgromadzona w jednej szafie jest trudna do poznania. Tu zaś mamy 2500 działek na znacznym obszarze, tak małych i wąskich, że nie jest tam możliwa żadna racjonalna gospodarka i działalność. Ale koszty wciąż trzeba ponosić – geodezyjne i kartograficzne oraz związane z problemami sąsiedztwa, z nadmiernymi obciążeniami gospodarczymi. W dzisiejszym maraźmie i braku praktycznych rozwiązań to ewidentna fikcja funkcjonowania czegokolwiek.

Czyż później wielokrotnie nie manipulowano społeczeństwem? Straszono płotami do lasu. A przecież dostępność do lasu prywatnego w Norwegii jest o wiele większa niż do lasu państwowego w Polsce (nie mówiąc już o Parku Narodowym). Czyli rzecz nie leży w formie własności lecz w prawie o dostępności. Wskazuję na ten element nie z powodu nakłaniania kogokolwiek do zgody na prywatyzację czy reprywatyzację Lasów Państwowych. Tylko gwoli przekazania informacji o tym  elemencie manipulacji, którym posługiwał się wielokrotnie Jan Szyszko, po tym jak szczezły plany reprywatyzacyjne AWS.
Wskazywanie na dążenie do prywatyzacji czy reprywatyzacji Lasów było manipulacyjną sztuczką rozgrywaną w celach walki między zwaśnionymi poliklikami. Co nie oznacza, że temat nie istniał. Jak najbardziej istniał, o czym świadczą dokumenty udostępnione przez Wikileaks (pochodzące z ambasady SZA). Kartą prywatyzacji Lasów grali Donald Tusk czy Lech Kaczyński w kontekście  żydowskich roszczeń bezspadkowych (które, ta klasa polityczna sama sprokurowała).

Skąd się wzięły żydowskie roszczenia – krótkie wyjaśnienie
Wszyscy powinni wiedzieć, że w okresie PRL żadne roszczenie w kierunku państwa nie były podnoszone (dwustronne porozumienia miedzy PRL a innymi krajami zamknęły te kwestie ostatecznie – wydawało się). Istniało nieduże zadłużenie zaciągnięte w czasach E. Gierka.

Tadeusz Mazowiecki
Tadeusz Mazowiecki, Premier III RP
Prymas Polski J.Glemp
Prymas Polski w okresie magdalenkowej rabacji

Roszczenia wobec państwa pojawiły się wraz z transformacją, a roszczenia żydowskie wraz z powołaniem przez T. Mazowieckiego tzw. Komisji Majątkowej, która na zasadzie decyzji urzędniczych obdarowywała kościoły. Obdarowała także (a może zasadniczo taki był jej cel?) naprędce odtworzone żydowskie kahały (pojawiły się jak grzyby po deszczu – cudownie odrodzone z 40-letniego niebytu). Kahały (gminy żydowskie), majątek którym ich obsypano, szybko przeniosły za ocean, co wzbudziło euforię i entuzjazm w „nowojorskich parchach” (jak pisał swego czasu Rafał Ziemkiewicz) i tym samym wywołalo pojawienie się jeszcze większego apetytu. A ten apetyt wyzwolił roszczenia tzw. bezspadkowe. Bo skoro tak gładko poszło ze szwindlem na kahały …

Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostęnionych przez Wikileaks
Prezydent III RP https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/kaczynski-w-dokumentach-wikileaks
Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostępnionych przez Wikileaks
Premier III RP Donald Tusk https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/komorowski-o-tusku-w-dokumentach-wikileaks

Ponieważ w państwie polskim niekoniecznie Polacy mają wiodący interes narodowy, więc problem zaspokojenia kahałów powoli przepoczwarzał się w problem wiele większej miary.
Odbywa się to różnymi ścieżkami osłabiającymi morale Polaków, siłę państwa, niszczenia jego edukacji i legislacji. Niszczenia jego suwerenności.


Różne elementy działań w kierunku osiągnięcia celu

Z reguły celu ostatecznego nie widać jasno i wyraźnie. Bo czy było widać cel w wysyłaniu Straży Leśnej do osłony działań gospodarczych w trzech puszczańskich nadleśnictwach? Medialne pohukiwania i kłótnie łatwo zamgławiały cel. Lecz po paru latach, chyba wszyscy już go widzą i mają świadomość, choć w tamtych gorących dniach wszyscy się oburzali, gdy ktoś miał czelność go wskazywać. Już nikt nie pamięta. Mózg wyparł ówczesne ostrzeżenia, tak jak wypiera wcięż trzeźwe i realne oceny. Po 4 latach wszyscy widzą, w którym dziś miejscu jest polski leśnik i leśnictwo. Jak wygląda Puszcza …
To był cel. Długoterminowy i w sumie łatwy do przewidzenia. Prysł autorytet i mores. Wstyd pokazywać się w mundurze.
Kto zyskał…

Jaki jest cel działania DGLP, gdy podejmuje wspomaganie idei reprywatyzacji LP – majątku, którym zarządza? Czy może chodzi o święte prawo własności?
Kpię sobie. Prywatyzacje, nacjonalizacje to przemiany, które dzieją się w całym świecie, także w wolnej, demokratycznej Europie Zachodniej. Trudno uwierzyć w manipulacje, iż święte prawo własności domaga się powrotu do stanu sprzed 75 lat. 75 lat! – Prawda, że to wygląda śmiesznie, gdyby nie było idiotycznie poważne.

Polski Związek Zrzeszeń Leśnych skupiać będzie prywatnych właścicieli lasów - DREWNO_PL' - www_drewno_pl
 DGLP zaś od wielu lat utrzymuje organizację (a może nawet przyczyniło się do jej powołania), której Prezes w jednym z wywiadów zwrócił jednoznacznie uwagę, że problem reprywatyzacji lasów istnieje, że należy go uwzględniać w działaniach planistycznych i legislacyjnych.

Wywiad Prezesa PZZL Władysława Pędziwiatra z R.Zubkowiczem
Prezes PZZL przedstawia swoje wizje, bolączki rzeczywiste i urojone – wywiad z Rafałem Zubkowieczem (Las Polski 3/2014)

„Tylko my, Polacy, oparliśmy się powszechnej  nacjonalizacji ziemi  w  byłym  bloku wschodnim — w  tym  kontekście  nasze lasy prywatne to  również ważne dziedzictwo historyczne. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale musimy być realistami. Jeżeli zadamy sobie  pytanie,  czym  można  by zabezpieczyć przedwojenne  roszczenia, to  przecież wzorem wspomnianych państw ktoś może zwrócić się w kierunku lasów. Miałem okazję być w Bułgarii na konferencji organizowanej przez Konfederację  Europejskich  Właścicieli  Lasów, CEPF. Byliśmy w leśnictwie, które liczyło 1200 ha i było własnością 800 czy 900 współwłaścicieli, osób, których  roszczenia reprywatyzacyjne zostały w ten sposób zaspokojone.  Mają spółkę,  zarząd, walne  zgromadzenia.  U  nas takie przykłady są marginalne, ale czy da się coś  podobnego  wykluczyć? Do  czego zmierzam. Gdyby tak się stało  czego nie jestem zwolennikiem, oby politycy znaleźli inne  rozwiązanie  to  zmieni się struktura własnościowa lasów. Chciałbym jednak  zaznaczyć, że zupełnie czym innym  jest  zwrot lasów prawowitym,  przedwojennym  właścicielom. Czy ustawa będzie na  taką ewentualność przygotowana? Rolą ustawodawcy jest przecież taką ewentualność przewidywać.
 Wywiad z Prezesem Prywatnego Związku Zrzeszeń Leśnych   ukazał się na łamach Lasu Polskiego ( 3/2014 ). Jeszcze wówczas nie byłem dotknięty wilczym biletem tego „niezależnego” periodyku Las Polski i pozwolilem sobie na komentarz w stosunku do idei  roszczeń reprywatyzacyjnych PZZL (Las Polski 5/2014).

Komentarz do wywiadu z Prezesem PZZL
Polemika z tezami zawartymi w wywiadzie. Czy można uczciwie myśleć o jakiejkolwiek reprywatyzacji w warunkach tak znaczących zmian powierzchniowych, które dotknęły Polskę po 1944 roku nie z jej przyczyny, lecz przyczyn sojuszniczej zdrady.

„Wskazywanie przy tej okazji przez Władysława Pędziwiatra na roszczenia reprywatyzacyjne w  stosunku do obszarów leśnych w domniemaniu konieczności ich rozwiązania, łączy się z naganną (moim zdaniem) praktyką podważania obowiązującego prawa związanego z reformami i prawnymi uregulowaniami które wypełniły się w latach 1944 – 45. Rozwiązywanie tych spraw ponad półwieku po ich usankcjonowaniu, na zasadzie decyzji administracyjnych niszczy i burzy porządek oraz budzi zaniepokojenie milionów ludzi. Każda niesprawiedliwość, jeśli miała miejsce, powinna być regulowana na drodze sądowej, a nie decyzji administracyjnej czy uznaniowej. Wyrywkowe czy też cząstkowe manipulowanie przy rozwiązaniach przyjetych przez Polskę po II wojnie światowej, niczego nie naprawia, lecz uderza w ciągłość Państwa, w całość i jedność społeczeństwa. Rodzi kolejną, świeżą niesprawiedliwość.
Stowarzyszenie (PZZL) może otawrcie wystąpić o kasację dekretów o nacjonalizacji i reformie rolnej, zważywszy uprzednio, czy członkowie stowarzyszenia nie bazują w swej własności na gruntach pochodzących z reformy rolnej lub przejętych tzw Ziem Odzyskanych.”
Sprawa więc z pewnością była zauważona przez zarządców leśnych zasobów kraju (DGLP). Niestety nie było żadnej reakcji wówczas, i nie ma do dziś. Organizacja w dalszym ciągu jest utrzymywana ze środków DGLP.
Oficjalnie DGLP i rząd cały wskazują, że nie ma zgody na reprywatyzację majątku leśnego.

Porównanie granic i obszarów zajmowanych przez IIRP (do 1939) oraz IIIRP
To porównanie granic Polski z 1939 roku i z 2020 roku wskazuje jednoznacznie, że nie jest możliwa żadna prywatyzacja czy reprywatyzacja, że to co się dzieje (bez wyroków sadów powszechnych) lecz na mocy decyzji urzędniczych jest bezprawiem w kierunku zawłaszczania majątku wpólnego państwa i Polaków. Ewentualne roszczenia majątkowe należy przekierowywać do trójkąta: USA-Wlk.Brytania-Rosja (sygnatariuszy likwidacji IIRP i powstania PRL).

Dziś dołączę do tego ilustrację graficzną wskazującą na to, kogo reprywatyzować na ziemiach zachodnich, i czy uzgodniono już reprywatyzację z władzami Litwy, Białorusi i Ukrainy?

Piszę nie tylko po to by wskazywać na kompletną indolencję polskich władz, także tych zarządzających Lasami. Nawiązując do wcześniejszych wątków wskazuję, że mimo upływającego czasu żadne błędy nie są krygowane i naprawiane. A to świadczy, że mamy do czynienia z trwałymi działaniami w złej woli. Mamy kierunkowe poczynania przeciwko interesowi Polski i jej mieszkańcom.
Dziś, w Małopolsce, wypełniane i zaspakajane są leśne roszczenia mieszkańców Ukrainy i Łemków, i czyni to magdalenkowe państwo PiS. Czy nie chodzi tu o przekroczenie pewnej granicy, by o leśne majątki wystąpili sprzymierzeńcy zza Odry? Bo o co innego może chodzić. Może o dziejową sprawiedliwość? ***

Kto napisał tak złą Ustawe o lasach?
Od zawsze twierdzę, że Ustawa o lasach z roku 1991 jest zła.
Czy autorami są rzeczywiście ci, co nad nią pracowali? A może ktoś wskazał, kto ma nad nią pracować? Dobór ludzi nie zawsze jest oczywisty, jasny, przejrzysty i zrozumiały.
Kiedyś uważałem, i jeszcze 10 lat temu wskazywałem, że potrzebne jest odizolowanie Lasów Państwowych od Ministerstwa Środowiska, i ulokowanie ich w Ministerstwie Rolnictwa. Widzę, że to się dzieje (****). Lecz już wówczas (10 lat temu) pisałem, że każda zmiana systemowa czy strukturalna dotycząca Lasów Państwowych powinna być poprzedzona wprowadzeniem Konstytucyjnej Gwarancji własności Lasów (dla obywateli Polski!).
Dziś już nie uważam, że miejsce Lasów jest w jakimkolwiek ministerstwie.
Co się dzieje z ministerstwami obserwujemy bez wielkiej pasji, a raczej z dużym zniesmaczeniem. Sama translokacja LP nie uczni realnej poprawy. Z pewnością trwałe przecięcie pepowiny od ekologistycznego obskurantyzmu Ministerstwa Środowiska i wpływu tamtejszego aparatu może być poczatkiem nowej drogi (obawiam sie jednak, że Ministerstwo Środowiska zdąży jeszcze wspomóc UE w kierunku znacznego ograniczenia gospodarstwa leśnego w Polsce, tak jak to uczyniło z wieloma międzynarodowymi układami, np. Natura 2000).
Konieczne są zmiany systemowe i strukturalne. Te zaś nie wydają się możliwe do zrealizowania w obecnym stanie państwa.
Lasy powinny mieć dyrektora powoływanego przez Sejm, wybranego spośród 4 wskazanych przez kolegium wszystkich nadleśniczych i odwoływanego w związku ze wskazaniem tego kolegium, lub z powodu innych merytorycznych zastrzeżeń. Oczywiście powinno się to odbywać w oparciu o zasady awansu obowiązujące w Lasach Państwowych (projekt w trakcie realizacji). Lecz ma się to dziać w celu umożliwienia wykorzystania potencjału gospodarczego a nie jego likwidacji (jakby oczekiwał prof. K. Rykowski i inni admiratorzy zdrady interesów narodowych – etatowy pracownik IBL/DGLP – iluż jest jeszcze takich?).

DGLP wspiera reprywatyzację Lasów? Dywersja czy głupota. – Kto sprawuje nadzór nad Lasami? Kto sprawuje nadzór nad Polską?

 

*  – „działania, które podejmowali”: wysyłanie służb Straży Leśnej z obszaru całego kraju w celu interwencji przeciwko łamaniu prawa na obszarze 3 puszczańskich nadleśnictw – niezgodnie z prawem i w zastępstwie policji
** – Truchło Puszczy, truchło Hajnówki
*** Gadowski o zwrotach lasów Ukraińcom i Łemkom – https://www.youtube.com/watch?v=k8ntC0f0U80
Ips typographus
– kornik drukarz

 

Przeczytaj też:
Suwerenność Polski na podstawie wyników ankiety o polskiej pomocy dla Białorusi
Lasy wg Kosiorowskiego – system i struktura LP w obecnej organizacji prawnej nie jest nakierowany na Państwo lecz przeciw niemu
Lasy do konstytucji – sztuka dla sztuki a las dla lasu
Lasy do Konstytucji po raz wtóry
Polska jest bezbronna wobec nowoczesnej dywersji
Leśnicy uczcili pamięć prof. Szyszko w rocznicę śmierci
**** Geologia, leśnictwo i łowiectwo nowymi działami administracji rządowej