Archiwa: losses -
Tag

losses

Browsing

Bioróżnorodność a ochrona konserwatorska – parkowa

Bogactwo przyrodnicze. Bioróżnorodność – setki gatunków na metrze kwadratowym– czyż nie to miało być domeną parków narodowych i rezerwatów. W końcu to park narodowy jest najwyższą forma ochrony przyrody. Czyż nie tak nas uczą w szkole?
A może indoktrynują …

Ilu Kowalskich spędza czas na kolanach eksplorując ten metr kwadratowy parku w czasie wytęsknionych wakacji, urlopów czy weekendów, szukając bioróżnorodności? To bogactwo to nie kilkanaście gatunków drzew czy kilkadziesiąt gatunków runa i dna lasu widocznych gołym okiem, z oddali. To setki i tysiące gatunków drobnych, nierzucających się w oczy organizmów.

Czy w parku narodowym publiczność znajdzie bogactwo różnorodności gatunkowej i każdej innej?
Przekaz o parkowym bogactwie już w szczenięcym wieku nam wskazują (sami o tym przekonani, czy sprawdzili, czy po prostu w  humanistycznej wierze na temat natury), tak jak naszym rodzicom i dziadkom, jest dziś trwalszy niż my sami. To efekt wieloletniego wysiłku i swoistej namolności przypisywania pojedynczym elementom, jak i całym zbiorowiskom przyrody: flory i fauny cech humanizmu.

F. von Hayek i intelektualiści
Intelektualiści a socjalizm – Frederic von Hayek

Intelektualiści. (Co o nich sądzi Noblista Frederic von. Hayek – „Intelektualiści a socjalizm”)
Jednak praktyka nie potwierdza, by system konserwatorskiej ochrony wzbogacał nas bioróżnorodnością gatunkową lub siedliskową. Bioróżnorodność to całokształt organizmów na danym obszarze, ściśle ze sobą powiązanych. Stabilny gdy stabilne są warunki, a zmienny gdy warunki ulegają zmianie. Nie można gwarantować stabilności żadnego układu przyrodniczego, nawet jeśli nie następuje zewnętrzna ingerencja. Gdyż procesy zachodzące wewnątrz siedliska w każdej chwili zmieniają warunki w nim panujące.
Ochrona konserwatorska skupia się więc praktycznie nie na zachowywaniu i wzmacnianiu bogactwa przyrodniczego lecz na obserwacji procesów, które zachodzą samoistnie i nieustannie. Humanizm i ekologizm nie są w stanie zatrzymać tych procesów. A samoistne procesy nie czytają zapisów Ustawy ochrony przyrody, w której nakazano przyrodzie parkowej trwanie w bogactwie przyrodniczym, a nawet rozwój tego bogactwa.
W wyniku prowadzonych od wielu lat analiz porównawczych łatwo się można zorientować, że przyroda nie realizuje założeń i nadziei intelektualnego humanizmu, powodując zmniejszenie zasobów gatunkowych czy siedliskowych.
Nie mniej wciąż są organizacje, ludzie, środowiska rządowe, które kłamią na ten temat.

Yelowstone jak platynowoirydowy wzorzec metra z Sèvres

Ciekawa jest historia i okoliczności powstania pierwszego na świecie parku narodowego. Mało się na ten temat pisze.
Gdy powstawał Yelowstone, lesistość najbardziej uprzemysłowionych i ucywilizowanych państw Zachodu była na poziomie kilku procent (Holandia, Wlk. Brytania, Belgia, etc). Wolny rynek i cywilizacja prywatnej własności, zawłaszczająca całą przestrzeń, wciąż dominuje ustępując dziś miejsca cywilizacji spekulacji. Pieniądz to tylko element pośredniczący w zawłaszczaniu Ziemi i swobód demokratycznych, tak jak jeden z jego tworów: ekologizm.
Powołanie Parku Yelowstone uniemożliwiło zawładnięciu tego obszaru przez kapitał, i tym samym zamienienie go na kolejny element ówczesnej cywilizacji Zachodu. Ochronił olbrzymi obszar przed unicestwieniem przez bożka mamony – zasadniczego elementu zachodniej demokracji.
Gdy powstawał pierwszy park narodowy w Polsce (przełom lat 20 i 30 XX wieku) warunki były inne. Polscy intelektualiści bezmyślnie podążali jednak wzorcem decyzji Kongresu USA z 1872 roku. Jeszcze pod koniec XIX wieku lesistość ziem nieistniejącej wówczas Polski oscylowała na poziomie 10 procent. Natomiast w latach 20-30 XX wieku, gdy w niepodległym już państwie powstała organizacja Lasów Państwowych, lesistość zaczęła wzrastać, a gospodarka leśna została zorientowana na trwałość lasów oraz ich rozwój powierzchniowy i hodowlany – w celu uzyskania optymalnej produkcyjności. Od tamtego czasu nie można w Polsce obserwować degradacji środowiska leśnego, gatunkowego i siedliskowego.
Powstają jednak parki narodowe pod pretekstem zachowania bogactwa przyrodniczego – co z badań prowadzonych na ich powierzchniach (od dziesiątków lat) wskazuje na błąd tego założenia.
Ten błąd, choć skrywany przed społeczeństwem, bardzo łatwo jest udowodnić. Nie tylko przez poznanie wyników badań podstawowych wykonanych na obszarach objetych ochroną parkową, lecz także przez obserwacje zmiany zapisów prawnych, które nastąpiły ostatnimi laty. Obszarom chronionym, którym przypisywano w założeniu ochronę określonych elementów (gatunków lub siedlisk) przy pomocy tzw. ochrony biernej dziś dedykowana jest sukcesja. W wyniki wielu dziesiątków lat ochrony biernej utracono lub znacznie zdegenerowano elementy chronione, pierwotnie im dedykowane.
Kiedy państwo polskie dokona analizy tych strat?

Stabilność przyrodnicza

Jednak tam, gdzie prowadzona jest planowa gospodarka, gwarantująca stabilność powierzchni leśnej nie obserwowane jest zubożenie przyrodnicze. Wręcz przeciwnie: efektywna gospodarka leśna wykorzystuje potencjał środowiska i jest wręcz zmuszona utrzymywać go na stałym wysokim poziomie bogactwa, gdyż wyjałowienie siedliska oznaczałoby zmniejszenie efektywności gospodarstwa leśnego (jego rentowności).
Dlatego, gdy publicznie pytam o dowody tego, że gospodarka leśna w Polsce doprowadziła do strat przyrodniczych, do zubożenia gatunkowego czy siedliskowego, słyszę jedynie tumult, zgrzytanie zębami lub następuje wymowna cisza. Milkną profesorowie, milkną ich doktoranci. Opluwa zindoktrynowana armia nieuków.
Artykuł o samorództwie* ośmieszający teorie ekologizmu nie spotkał się z żadną ripostą. Ekologizm bowiem i jego intelektualiści wskazują społeczeństwu na samorództwo dnia dzisiejszego. Ma ono nas ubogacać nowymi gatunkami, przez to, że doprowadzimy las do rozpadu, a drzewa do zgnicia.
Nie chodzi bowiem o ochronę drzew starych, lecz o doprowadzenie ich do rozpadu uniemożliwiając ich gospodarcze wykorzystanie. Żaden bowiem organizm żywy nie trwa w nieskończoność – drzewa również są śmiertelne. Idzie o uniemożliwienie zebrania plonu w lesie gospodarczym, pielęgnowanym i hodowanym przez pokolenia leśników. Sadzonym często z taką myślą przez dzieci szkolne, przez ludność – z pewnością nie w zamiarze doprowadzenia go do leśnego truchła.
Czemu to jest współczesna teoria samorództwa?
Samorództwo to teoria, która wskazuje na możliwość powstawania czegoś z niczego, np.: myszy z gnijacego siana. Odsyłam do artykułu – którego link znajduje się poniżej.
W rzeczywistości nowe organizmy nie mogą się wziąć z niczego (nie mam tu na myśli teorii powstania życia przed milionami lat) – nie powstają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, niezależnie czy trzymałby ją drukarz Adam Wajrak, ornitolog profesor Tomasz Wesołowski, specjalista od żubra profesor Rafał Kowalczyk, profesorowie entomologii:  Jerzy Gutowski, Kazimierz Rykowski, Jan Szyszko, czy też ślepa armia zindoktrynowanych przez nich młodych ludzi. Te organizmy były już w środowisku i w lesie. Wzmocnienie leśnego truchła potęguje jedynie ich ilość. Ale nie powoduje pojawienia się nowych organizmów, czyli nie następuje wzrost różnorodności gatunkowej. Może natomiast degenerować się gatunkowa różnorodność, gdy ze środowiska zaczną być eliminowane gatunki drzew, krzewów.
Samorództwo jest dziś dedykowane naszym lasom. Wprowadzane przez doktrynę ekologizmu państwa: Ministerstwo Środowiska i podległą mu Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych (powierzchnie referencyjne, powierzchnie do rozpadu, niedoręby, etc). Chętnie poznam dowody, że to nieprawda.

Jednak tam, gdzie wciąż dominuje racjonalna gospodarka leśne nie obserwuje się w Polsce strat przyrodniczych w lasach gospodarczych. Straty takie obserwuje się w obszarach objętych ochroną parkową i konserwatorską.
Wbrew medialnym i propagandowym przekazom parki i rezerwaty nie są rezerwuarem gatunkowego bogactwa przy realizowaniu tzw. ochrony biernej**. Zapisy prawne, które wciąż funkcjonują i wskazują na taką rolę parków są oszustwem. Ochrona bierna bowiem chroni procesy, które natura sama sobie wybiera i czyni. Natura nie zajmuje się czytaniem tego, co ekologizm manipulujący całymi społeczeństwami jej (naturze) dedykuje, tworząc prawo, teorie i programy indoktrynujące nasze dzieci.

To kłamstwo, że nowe parki osadzone na najżyźniejszych siedliskach leśnych, wzbogacą przyrodę ojczystą – jeśli te istniejące od dziesiątków lat tego nie uczyniły. Generalnie na ich obszarach jest dokumentowane zubażanie gatunkowe i siedliskowe (badania z obszaru Białowieskiego PN, analizy z Tatrzańskiego PN).
Natomiast w lasach gospodarczych tego nie obserwujemy.

Czemu las

Powyższy, zbyt długi według mojej żony wstęp, miał służyć przekonaniu czytelników, że obecny system parków narodowych nie służy wzbogacaniu naszej ojczystej przyrody.
Wiem, że to informacja, która może oburzać, a autora jednoznacznie klasyfikuje jako tzw. oszołoma i płaskoziemcę. Wiem też, że w dzisiejszym czasie nie jest potrzebna żadna wiedza by przylepić taką łatkę.

Pomimo tego zdecydowałem się na odium płaskoziemstwa. Gdyby jednak ktoś z czytelników posiadał możliwości aktywnego przeciwstawienia się moim poglądom i informacjom, chętnie w całości i ze spokojem wysłucham. Może w końcu ktoś wskaże na dowody, iż to w lasach gospodarczych, na obszarach na których jest prowadzona trwała i stabilna gospodarka leśna obserujemy straty przyrodnicze: gatunkowe czy siedliskowe? Wlezę wtedy pod stół i odszczekam (co nie udało się doktorantowi Tomas Diserens, który wskazując na określone tezy przeciwne, nie potrafi ich dokumentować, tak jak cała sfera jego nieukowego zaplecza IOP PAN czy IBS PAN). Co nam mówi Diserens?

Ograniczenia wolności, swobody i ODPOWIEDZIALNOŚCI
Park narodowy w Polsce: zakazy, zakazy, zakazy i zubażanie przyrodniczego bogactwa – bioróżnorodności, które mu przekazano. Ograniczenie wolności, kontaktu z naturą, ograniczanie odpowiedzialności, zawładnięcie wspólną przestrzenią

W Polsce dominują parki narodowe na obszarach leśnych. Napór ekologizmu, często sponsorowanego z zewnątrz, a także ideologii implementowanej z zewnątrz, artykułuje potrzebę tworzenia parków w najbardziej atrakcyjnych krajoznawczo terenach i na obszarach o wybitnym bogactwie leśnym. Gdy uświadomimy sobie raz jeszcze, że efektem parkwego bytu nie jest utrzymywanie przyrodniczego bogactwa lecz obserwacja samoistnych zmian, jakie tam mają zachodzić po wypchnięciu zeń gospodarki człowieka, to istotne stają się pytania o cel, o świadomość, o refleksje, o rozsądek.
Są państwa, które obszary parków tworzą na terenach wiejskich, a nawet na obszarach obejmujących miasta i miasteczka, i wówczas rzeczywiście wzmacniają gospodarczo te obszary. Pod warunkiem, że wypełniane są określone działania ze strony państwa, że państwo prowadzi zróżnicowane i racjonalne działania w tym kierunku (wzmacniania i stabilności). Tworzenie ich (parków) na obowiązujących wciąż zasadach na obszarach o określonym potencjale ekonomicznym,  kulturowym i społecznym eliminuje z nich istniejące struktury gospodarcze niszcząc także pozostałe. To element destrukcji przyrodniczego bogactwa i  dobrostanu lokalnych społeczności, i tym samym całego kraju.
Polska, po transformacji dysponowała ogromnymi zasobami ziemi rolnej. Wciąż jeszcze nimi dysponuje.
A nawet, gdyby nie dysponowała, to jest wiele miejsc, które mogłyby być objęte ochroną w ramach parku narodowego.

Dlaczego nie powstał Park Narodowy Grzmiąca

Gdy przyjrzymy się położeniu istniejących w Polsce parków narodowych, zwrócimy uwagę, że nie ma ich za wiele na Pomorzu Zachodnim i Pomorzu Środkowym. W tamtym regionie znajdują się parki na obszarach, które były już cenne turystycznie (Woliński P.N. na wyspie Wolin i Słowiński P.N. – okolice Łeby). Informacje medialne wskazują na możliwości wzrostu gospodarczego po przekazaniu obszarów leśnych parkom. Oczywiście jest to zakłamywanie przestrzeni publicznej: jaki wzrost gospodarczy się dokonał na obszarze Magurskiego PN czy Drawieńskiego PN, jakie zubożenie lokalnych społeczeństw, a tym samym kraju i dobrostanu ogółu społeczeństwa, poziomu wynagrodzeń, emerytur, rent …
Puszcza Białowieska zostala zrujnowana o około 14 tysięcy miejsc pracy.

A gdyby tak spojrzeć na całą rzecz w sposób racjonalny i uwzględniający właściwość natury, biorąc pod uwagę dobrostan kraju i mieszkańców?
Czy to jest możliwe?
Wiem, że wielu się puka w głowę, wskazując dotychczasowe „osiagnięcia” transformacji, czyli wskazując wprost: racjonalność jako rzecz niemożliwą w obecnym systemie państwa. W końcu praktyka uczy, że wszystko jest dobre, byle zubażało kraj, a Polaków utrzymywało w umysłowej i materialnej pańszczyźnie.
Nie mniej, jak głos wołający na puszczy, przedstawię koncepcję wzmacniania zasobów ojczystej przyrody wraz z budowaniem bogactwa materialnego kraju i mieszkających tu ludzi. Oczywiście rzecz zależy od zaangażowania i mądrego wykonania (lecz szczegóły, z braku miejsca – nie tym razem).
Pomorze w Polsce jest obszarem wyjątkowo zaniedbanym i niedorozwiniętym gospodarczo. To obszar (poza wąskim pasem wybrzeża) nie uprzemysłowiony w którym dominowały duże, państwowe gospodarstwa rolne, lecz bogaty gdy idzie o walory turystyczne: urozmaicona rzeźba terenu, spora lesistość, duża liczba jezior i rzek. Spotykamy tu też zabytki historyczne, ciekawe legendy i klechdy.
Znajdowało się tu mnóstwo PGR-ów i ziemi rolnej. To takie obszary powinny stanowić bazę dla nowych parków narodowych. Bo, jak już pisałem, parki narodowe z dominującą na ich obszarze ochroną bierną nie zajmują się wzbogacaniem zasobów przyrodniczych, lecz obserwacją sukcesji – czyli zmian przyrodniczych powstających samoistnie bez udziału człowieka.
Tworzenie parku na obszarach rolnych zmieniłoby dotychczasową zasadę. Zaczynając ochronę od „gołej” ziemi, od roli, przez długie lata moglibyśmy obserwować prawdziwy wzrost różnorodności przyrodniczej. Bo grunt rolny (za wyjątkiem najmocniej zdegradowanego przyrodniczo terenu przemysłowego czy wielkomiejskiego) jest środowiskiem mocno zniekształconym, szczególnie ten wykorzystywany do wielkoprzemysłowej uprawy czy hodowli.
Tworzenie parku narodowego na roli pozwala więc na autentyczny wzrost bioróżnorodności gatunkowej oraz samoistne odtwarzanie się siedlisk. W pierwszym okresie obejmującym okres około 100 – 300 lat (czyż to nie cenny okres do aktywnej obserwacji i badań, do analiz) ukształtują się tam pierwotne systemy leśne. Powstanie prawdziwa, pierwotna puszcza. Być może bedziemy ją mogli nazywać puszczą dziewiczą. Z całą pewnością w perspektywie uzyskamy na takim obszarze las, a tym samym zwiększymy też lesistość całego kraju.
Tworzenie parku narodowego na roli pozwoli także na wieloletnią obserwację sukcesji na tym obszarze oraz analizę zachodzących zmian, niespotykanych często w Europie (lub nie spotykanych w skali parków, za wyjątkiem nielicznych prywatnych doświadczeń na świecie).
Jestem przekonany, że Polskę stać na taki projekt, który mógłby być wzmocniony inwestycjami w infrastrukturę rekreacyjną i turystyczną. Powstanie takich parków nie spowoduje destrukcji istniejących gospodarek w miejscach, które są wskazywane na parki przez ekologizm. Jednocześnie powstanie parków w tych rolniczych i upośledzonych gospodarczo regionach da impuls do rozwoju tych obszarów, co z wielką atencją przyjmą działacze ekologizmu (podkreślają przecież wagę rozwoju materialnego lokalnych społeczeństw).
Sieć parków narodowych w centralnej części Pomorza Zachodniego i w części Pomorza Środkowego – na bazie istniejących tam do 1990 roku Państwowych Gospodarstw Rolnych da impuls dla rozwoju gospodarki miejscowej i całego kraju. Nie będzie to element destrukcji, który jest wynikiem zajmowania najbogatszych obszarów leśnych.

Gmina Grzmiąca na Pomorzu Zachodnim
Obszar Gminy Grzmiąca – tu na gruntach rolnych po byłym kombinacie PGR powstanie najcenniejszy polski park narodowy. Obejmie także lasy gospodarcze pobliskich nadleśnictw, bez zmiany ich przynależności organizacyjnej, bez zmiany dotychczasowych sposobów ochrony przyrody – gdyż trwała i zrównoważona gospodarka leśna nie czyni zniszczeń i strat przyrodniczych.

Przecież naszym celem jest wzmocnienie zasobów przyrodniczych, nieprawdaż? Nie niszczenie potencjału gospodarczego kraju i zubażanie jego mieszkańców. Obie rzeczy można więc sprzęc, ale tylko wówczas, gdy podejmiemy słuszne decyzje.
Rejonowy Kombinat Rolny Grzmiąca zajmował powierzchnię ponad 7 tysięcy hektarów. To więcej niż powierzchnia Gorczańskiego PN, Karkonoskiego PN, Parku Narodowego Gór Stołowych (więcej niż powierzchnia ośmiu istniejących obecnie parków narodowych). Powierzchnia PGR-ów w Polsce oscylowała między kilka tysięcy a kilkadziesiąt tysięcy hektarów, a wszystkie zajmowały ponad 3 miliony hektarów powierzchni. Sam grunt przekazany Kościołowi Katolickiemu – obszar 16 tysięcy hektarów, to byłby całkiem spory park narodowy.
Czemu nie podjęto takich działań wcześniej?
Z pewnością nie łączono w latach 90-tych XX wieku upadłych gospodarstw rolnych z możliwościami jakiegokolwek wzrostu. Nie rozważano koncepcji tworzenia tam parków narodowych – gdyż istniał wówczas, i do dziś istnieje, napór na bogactwo leśne i zajmowania pod parki najzasobniejszych obszarów leśnych Polski: najbogatszych przyrodniczo i najefektywniejszych gospodarczo. A może zasadniczą przyczyną, dla której nie podjęto decyzji powołania parków narodowych na obszarach popegeerowskich było po prostu mocne zainteresowanie przejęciem tych gruntów przez osoby wykorzystujące transformację i „czyniące ją sobie poddaną”.

Wydawnictwo okolicznościowe PGR Grzmiąca
Wyd. okolicznościowe PGR Grzmiąca – nakład 1000 egz; Intropol Koszalin 1975; oprawa twarda

Jak już wiemy, celem niewidocznym i nie ujawnianym była likwidacja efektywnej gospodarki leśnej oraz niszczenie zasobów przyrodniczych. Np. dziś, po trwającej niemal dwie dekady świadomej degradacji gospodarstwa leśnego w trzech puszczańskich Nadleśnictwach: Białowieża, Browsk, Hajnówka środowiska, które dążyły do ich  ograniczenia lub likwidacji (i w pewien sposób miały na to wpływ) – wskazują  na ich nierentowność, i podnoszą to jako argument dla utworzenia/rozszerzenia parku (prof. R.Kowalczyk, działacze Stowarzyszenia Na Rzecz Wszystkich Istot***).

Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka
Martwe Drewno na terenie Nadleśnictwa Hajnówka. W 2019 roku inwentaryzacja wykazała ponad 7,5 miliona straconych metrów sześciennych drewna w trzech puszczańskich nadleśnictwach. Jego wartość stanowiła około 2 miliardów złotych. Straty dla kraju w wyniku niepodjęcia jego przerobu, obrotu, etc. to kwota około 30 miliardów złotych. Szanowny profesor Rafał Kowalczyk zapomniał dodać, że jest zwolennikiem tej destrukcji, tym samym osłabiania regionu, w którym mieszka, niszczenia wspólnego dobra. To bohater III RP, chętnie się udzielający w wywiadach, wskazujący na dobro takiej rzeczywistości. Tylko za granicami Polski zacierają ręce, bo tam nikt nie hoduje kowalczyków  czy wesołowskich. Hodują ich z dala od siebie, poklepując ich dobrodusznie po barkach, za dobrą robotę.

*

Szanuj. Chroń. Korzystaj – Parki Narodowe w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii

(dziękuję za opracowanie Rafałowi Andruszkiewiczowi)

Szukając odniesienia do parków narodowych na świecie można dać przykład Wielkiej Brytanii, gdzie parkiem narodowym jest „ …obszar chroniony przez prawo dla korzyści i przyjemności publicznej.” (“A National Park can be described as an area of land that is protected by an act for the benefit of the public’s enjoyment.”).

"baloon ride" - popularny widok na typowy krajobraz South Downs National Park
Baloon ride over the South Downs -Robert Maynard. Krajobraz jednego z brytyjskich Parków Narodowych

Nadrzędną zasadą w zarządzaniu terenami chronionymi jest „Respect, Protect, Enjoy!” (Szanuj, Chroń, Korzystaj!) i w ten właśnie sposób społeczeństwo rozumie i docenia wartość tych obszarów. Ten sposób myślenia otwiera możliwość głębszej edukacji i zapoznania się Parkiem Narodowym bez konieczności wykluczania lub ograniczenia walorów czysto wypoczynkowych i turystycznych.

Należy tu wspomnieć, że obszary chronione obejmują tereny zamieszkane na stałe przez ludzi, ale także odwiedzane na masową skalę przez turystów.

Przykładem wysoce urbanizowanego Parku Narodowego jest South Down National Park na południu Anglii. W jego obrębie – 1627 km² – zamieszkuje około 112.000 ludzi i ponad 2 mln ludzi w odległości do 5 kilometrów od jego granic. Nie jest to sytuacja wyjątkowa, bo w pozostałych 14 parkach również mieszkają ludzie i istnieje bogata infrastruktura drogowa i turystyczna. Same władze tego parku opisują miasta i wsie jako jedne z ich wyjątkowych cech:

„Our vibrant towns and villages are one of our special qualities and we are working hard to support the villages and towns in and around the National Park to enhance the vital role they play as social and economic hubs.” (“Nasze tętniące życiem miasta i wsie są jedną z naszych szczególnych cech i ciężko pracujemy, aby wspierać wsie i miasteczka w Parku Narodowym i wokół niego, aby wzmocnić istotną rolę, jaką odgrywają jako ośrodki społeczne i gospodarcze” – google translator, dopisek RG)

Obszar Parku Narodowego

Z kolei najczęściej odwiedzanym Parkiem Narodowym w Wielkiej Brytanii jest Snowdonia National Park, utworzony w Walii w 1951 i obejmujący 2176 km². Odwiedzany jest co roku przez 4,7 mln turystów, którzy spędzają na jego obszarze 10 mln dni. Jest tu 2380 km publicznych szlaków turystycznych, od łatwych spacerowych ścieżek po szlaki górskie i wszystkie bez przymusu wynajmowania przewodnika.

Nie trzeba dodawać, że takie podejście pozwala też uzyskiwać środki do celów ochronnych, badawczych i edukacyjnych.

Źródła:
https://www.snowdonia.gov.wales/addysg-education
https://www.southdowns.gov.uk/national-park-authority/our-communities/

*

Czemu nie Solec nad Wisłą

Obszar Gminy Solec-Zdrój. Czyż nie tu należy umiejscowić kolejny Park Narodowy?

W wielu państwach, czego przykładem jest właśnie Wielka Brytania, parki zajmują obszary zurbanizowane, typowe wiejskie i małomiasteczkowe tereny. Ma to swoje zalety. Na takich obszarach wspomagają stabilizacje oraz rozwój. Zapobiegają degeneracji terenu lub wzmacniają jego walory.
Czy to nie byłoby dobre rozwiązanie dla Solca nad Wisłą.
Czemu nie Paczków, Świdwin, Karlino, Lubomierz, Janowiec z Kazimierzem, Łowicz, Uniejów, Lanckorona, Orneta, Liw? Istniejące w ich otoczeniu lasy gospodarcze byłyby dodatkowym elementem wzmacniającym. Trwałe gospodarstwo leśne nie jest elementam szkodzącym przyrodzie.
Z pewnością takich miejsc jest dużo więcej, i być może lokalne społeczności tych rejonów zupełnie inaczej by odbierały pomysły stworzenia u nich parku narodowego, niż społeczności od pokoleń związane z lasem dającym pracę i wolność – na siłę uszczęśliwianych pomysłami parków na najbogatszych obszarach leśnych przez Wajraków, Ślusarczyków, Michników, Wesołowskich, Kowalczyków czy Golińskiej z Kaczyńskim.
*
Szwajcaria ma jeden park narodowy na obszarze 172 km2. Od stu lat nie powstał w tym państwie żaden inny park narodowy. Nie stanowi to nawet 0,5 procenta powierzchni tego kraju. Czy Szwajcarzy rzeczywiście są tacy głupi? A Anglicy, Szkoci czy Walijczycy?

Linki
* Samorództwo czy różnorodność? A może tylko abiogeneza …

**  Straty przyrodnicze Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego. – Kiedy zlikwidujemy Białowieski Park Narodowy – wstęp do analizy stanu po 80 latach ochrony biernej
PGR
***  Polski ład: Jak trzeba zmienić prawo o parkach narodowych – Wywiad z prof. Rafałem Kowalczykiem (IBS PAN) – Łukasz Łachecki: Klimat.RP.PL – zapraszam do poznana wywiadu, jeśli ten artykuł można nazwać dziennikarską robotą; poniżęj fragment:  Polski Ład_ jak trzeba zmienić prawo o parkach narodowych_ - Klimat.rp.pl' - klimat.rp-Fragm. wywiadu R.Kowalczyka.pdf-edited

„Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka, czyli siedem i pół miliona powodów …”
„Kornik drukarz – gatunek kluczowy”  – profesor J.M. Gutowski; to, że ktoś twierdzi, iż bez gradacji kornika załamie się przyrodnicze bogactwo, że jest potrzebna, bardziej niż drzewo …; czy tylko nasza wiara decydje o tym czy najpierw było jajko czy jednak kura; czy też możemy udowdnić, że gradacja kornika jest bardziej „przyrodnicza” niż życie, np.: świerka, czy też wystarczy się umówic w sprawie wpisania do czerwonej księgi, by zmienić nasze postrzeganie świata –   https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwic0MaE4ZDxAhVVr4sKHYeuDaAQFjACegQIBxAE&url=http%3A%2F%2Fsumava.tadytoje.cz%2Finfo%2Fstudieadokumenty%2Fstudieainfo%2Fposudky%2Fkornik-Gutowski.doc&usg=AOvVaw2cbdi-CanTzkVs4yqXYAZv
–  Polska kornikiem Europy
–  Las. Co to takiego
–  Puszcza – co to takiego

Istnieje nauka i istnieje nieuka.

Nauka bazuje na faktach. Nieuka nie zawsze bierze je pod uwagę i realizuje określony kierunek – ten który lubi.
W Polsce, kraju wspierającym ekologistyczny terror*, a także realizującym terroryzm międzynarodowy siłami aparatu państwowego**, trudno jest mówić o nauce w zakresie przyrody, jej ochrony. Nie tylko.
Oczywiście zdarzają się badania, niedostępne społeczeństwu, a gdy się czasem pojawią w przestrzeni publicznej, wywołują tumult nieuki (jak np. artykuł w Polityce Jan Łukaszewicza- „Zapuszczona Puszcza’*** czy Krzysztofa Jasiewicza dla Focus Historia – „Żydzi byli sami sobie winni”).
Ten trend nieuki, która zdobywa społeczeństwa karmiąc je od przedszkola  bambinizmem, wykoślawiającym realne postrzeganie natury i jej praw, jej dzikość, jest sygnalizowany w literaturze od dziesiątków lat. Ponieważ nie trafia do szkół i „edukacyjnych edukatorów”, np. z Lasów Państwowych, to mamy wciąż pogłębiający się efekt humanizowania, antropomorfizacji czy personifikacji. A przecież dobrze wiemy, że ani kotek, ani lisek nie piszą wierszyków, ani nie opowiadają bajek. Nie mają na to czasu. Muszą walczyć o byt, o życie i o przedłużanie gatunku. Dzieje się to najczęściej w sposób nadzwyczaj brutalny.
Wskazywanie, że zwierzątka są przyjazne ludziom to kłamstwo.
Naturalnie nie są przyjazne sobie nawzajem, tym bardziej nie są przyjazne ludziom. Elementy oswajania i ich zniekształcania tyczą pojedynczych jednostek i najczęściej nie są trwałe. Czy ktoś słyszał jak rozmawiają o wzajemnej przyjaźni, albo o przyjaźni do człowieka?

Agresja w kierunku człowieka jest powstrzymywana jedynie bojaźnią. Ale i ona ma swoje granice.
Chcąc więc poznać prawdę, prawdziwe badania, warto jest też sięgnąć do tych, które wykonywane są w innych państwach.
Analizowanie szkody od wilków na przykład w Niemczech, to pedantyczna i skrupulatna robota. W opisanym poniżej przypadku, wyszukanym przez R. Andrzeja Krysztofińskiego, posłużono się dowodami DNA. Nie sądźcie, że w dzisiejszych czasach są to kosztowne badania. Nic z tych rzeczy. Dają gwarancję pewności, a nie domniemań. Poza tym, wyniki badań stają się publiczne, przez co mają wpływ nie tylko na tych, co podejmują decyzje, stanowią prawo, ale także na świadomość w szerszej przestrzeni publicznej.

Wędrówka Billy the Kid

Wilk, oznaczony w Niemczech symbolem GW1554m zasłużył w pełni na przydomek Billy (The Kid), jaki mu w ub. roku nadano na zachód od Renu. Urodzony gdzieś na obszarze Pustoci Lüneburskiej potomek polskich wilków, które skolonizowały dorzecze Laby, ruszył w 2020 roku w wędrówkę. Jej krwawy ślad dał się doskonale prześledzić na podstawie DNA pozostawionego na rozszarpanych owcach i bydle w kilku krajach.
Na początku ub. roku (2020) młody basior skierował się w stronę Morza Północnego. W pierwszym, sześciotygodniowym etapie, zabił 40 owiec. Potem, po zwrocie na zachód, ale jeszcze przed wędrówką do Holandii zarżnął dalsze 21 owiec i 1 sztukę bydła.

Jego krwawy trop pociągnął się potem przez pastwiska Holandii i Belgii, gdzie Billy atakował 19 razy – zabijając 99 owiec i dwie sztuki bydła.

W „gościnnej” Francji zadomowił się latem w Wogezach, gdzie jego łupem padło w krótkim czasie 20 owiec i 16 cieląt / jałówek.

Bilans nieco ponad siedmiomiesięcznej wędrówki: jednego wilka – to jednoznacznie udowodnione 37 ataków i 209 zabitych zwierząt gospodarskich. Przebyta w linii prostej przez młodego basiora droga długości ponad 1000 kilometrów znaczona jest  praktycznie co 5 kilometrów zwłokami zamordowanych owiec i cieląt.
23 września 2020 kula z karabinu strażnika, który we Francji nosi nazwę  – Lieutenant de Louveterie*, położyła kres świetnie zapowiadającej się karierze młodego basiora, który miał chyba pecha, że poszedł na zachód, zamiast ruszyć na wschód. Na Pomorzu Zachodnim, w Lubuskim, albo i w Wielkopolsce znalazłby dużo lepsze warunki, i jeśli nie przejechałby go samochód, to mógłby zarzynać owce i krowy po dziś dzień. Ku chwale polskiego systemu ochrony przyrody i jej Dyrekcji. Pod patronatem Stowarzyszenia Wilk, Kocham Wilka czy dziesiątków innych, nie mówiąc o parawanie bezpieczeństwa Prezydenta czy Prezesa (ponoć istnieje zakaz dla bajki „Czerwony Kapturek” – widzieliście gdzieś ostatnio w księgarni?)

  • Wilki we Francji są objęte ścisłą ochroną, są gatunkiem priorytetowym Dyrektywy Siedliskowej ujętym w załączniku IV, korzystają z ochrony Konwencji Berneńskiej (tak jak w naszej umiłowanej III RP).
  • Lieutenants de Louveterie – poniżej tłumaczenie z francuskiej Wikipedii dotyczące specyfiki tej służby

Wskazuje się, że wilk potrzebuje do przeżycia roku około tony mięsa. Billy the Kid potrzebował do przeżycia 7 miesięcy około 5 – 6 ton. Bo co najmniej tyle ważyły zarżnięte przez niego zwierzęta, które zabijał – naturalnie żeby przeżyć (wilk zgodnie z przypisywanymi mu przez nieukę prawami – nie zabija w innym celu, niż przeżycie; jeśli przyjąć, że ofiary miały średnią masę 25 – 30 kg).
                  Średnie spożycie mięsa w Polsce to ok. 80 kg na mieszkańca rocznie

Czy Billy Kid był wyjątkowy?

Z całą pewnością zgromadzona dokumentacja opisuje zachowanie zwierzęcia.  Ten dokument to informacja dla człowieka. To metoda udowodnienia zasadności dokonania odstrzału.
Czy musi być sporządzony? Czy czysta obserwacja szkód czynionych przez wilki nie jest wystarczająca do podjęcia stałych działań regulujących populację wilka?
Poniżej zamieszczam link do artykułu poświęconego udokumentowanym napaściom wilka na człowieka. Autorzy zestawienia wskazują, że dokument nie jest zamknięty, gdyż nie sposób jest dotrzeć do wszystkich źródeł. Zamieszczenie tego linku nie ma na celu szerzenia strachu. Celem jest wyeliminowanie w społeczeństwie narracji o nieszkodliwości wilka i jego nadzwyczajnej roli w przyrodzie.
Wilk jest tylko jednym z elementów przyrody, nie może być traktowany w sposób wyróżniający, bo ktoś tak zadecydował i wymyślił. Bo to oznacza, że w sposób wyjątkowy traktujemy nie wilka, lecz człowieka lub jego pomysł. Że godzimy się na narzucanie nam nieuprawnionej wizji, nie mającej związku z pojęciem natury i jej właściwościami.
Tak jak kornik nie jest elementem kluczowym lasu, co finansowało i finansuje ekologistyczne państwo doprowadzając do zniszczenia najbogatszego obszaru leśnego w Polsce (lasów w trzech puszczańskich nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej), tak wilk nie jest żadnym elementem kluczowym natury. Jest tylko jednym z wielu jej elementów.
Ważne są wszystkie elementy natury bez wyjątku.

 

Źródła:
http://www.wolfszone.de/000main/texte/billy-the-kid.html
Billy the Kidd_wolf und naturschutz aus anderer Sight

mapa wilczego rajdu po pastwiskach: 

Odznaka Lieutenant de Louveterie
Odznaka Lieutenant de Louveterie

Lieutenants de Louveterie  – (Wikipedia – tłumaczenie Google) Porucznicy Louveterie są  osobami prywatnymi, dobrowolnymi współpracownikami administracji i okazjonalnymi współpracownikami służby publicznej [ 21 ] , [ 22 ] . Są mianowani przez prefekta departamentu na wniosek dyrektora departamentu ds. Terytoriów i morza oraz za radą przewodniczącego Departamentalnej Federacji Łowców na odnawialny okres pięciu lat (art. R 427-2 kodeksu ochrony środowiska).
Muszą mieć obywatelstwo francuskie i korzystać z praw obywatelskich, mieć mniej niż 75 lat (dekret z dnia 22 września 2009), posiadają pozwolenie na polowanie od co najmniej pięciu lat, posiadają umiejętności łowieckie niezbędne do właściwego wypełniania ich funkcji, w szczególności poprzez znajomość życia, obyczajów dzikich zwierząt, zachowania równowagi biologicznej oraz ustawodawstwa łowieckiego i przepisów bezpieczeństwa, przebywają w wydziale, w którym zostali powołani (lub w sąsiednim kantonie), nie byli skazani karnie w sprawach łowiectwa, rybołówstwa i ochrony przyrody.
zaprzysiężeni.
Wykonując swoje funkcje, strażnicy wilków muszą nosić przy sobie swoją komisję prefekturalną i odznakę przedstawiającą złoconą głowę wilka z emaliowanym na niebiesko paskiem myśliwskim z napisem „porucznik wilkołaka” w kolorze złotym. Zobowiązują się na piśmie do utrzymania na własny koszt co najmniej czterech psów przeznaczonych do polowania na dziki lub lisy lub co najmniej dwóch psów do kopania.
W 2005 roku we Francji było dwanaście kobiet z tytułem porucznika louveterie, w 2012 siedemnaście .Funkcjonowanie
Jest doradca techniczny administracji regulacji z „szkodliwe” i odpowiedzialny za rzeź dzikich zwierząt zakażonych wścieklizną [ 23 ] i bezpańskich psów i kotów [ 24 ]. Pełni rolę regulacyjną. Zwraca uwagę na przestępstwa przeciwko policji łowieckiej w swoim okręgu wyborczym. Pełni rolę pojednania ze światem rolniczym (w czasie pobicia administracyjnego [ 25 ] nie jest to już kwestia polowań, lecz zniszczenia, w związku z czym przepisy łowieckie nie mają zastosowania).
Bambinizm – syndrom Bambiegohttps://www.youtube.com/watch?v=IqOmUxOjJQk

Linki
* Polska strofuje Słowację w sprawie wilka
** Polska strofuje Słowację w sprawie wilków a Dzikie Życie prostuje
Lista (niepełna) ataków na ludzi – https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks
** Ochrona aż do śmierci a nawet jeszcze dłużej
*** Zrobieni w wariaka – rozmyślania przy czytaniu komentarzy
Niepełna lista ataków wilków na ludzi:  https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks

 

Drzewa są nam niepotrzebne,
A szczególnie te podniebne.
Zieleń pokrzyw nam wystarcza,
My – potęga gospodarcza.
Wiesław Lickiewicz – leśnik

Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje by ona była nieistotna. A Jan Kosiorowski uważa zupełnie odwrotnie.

Jan Kosiorowski RDLP Kraków
Jan Kosiorowski RDLP Kraków

Arcyciekawy wywód o leśnictwie łatwo odszukać w internecie na stronach YouTube, na Wykop.pl, i z całą pewnością to nie koniec. Powszechnie wiadomo – z internetu nic nie znika, lecz się powiela, a często i przepoczwarza w pięknego motyla. Krótki film o tytule: Koniec manipulowania Lasami Państwowymi – Jan Kosiorowski Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.
Jan Kosiorowski to bieżący Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie. Jego wypowiedź (w obecności ministrów, wiceministrów, dyrektora generalnego Lasów Państwowych) stanowi credo polityki leśnej dziejącej się w kraju (w myśl magdalenkowego prawa Ustawy o lasach i wyprzedzenia unijnej ideologii – lecz czy dobrze odczytanej?). Z większym lub mniejszym natężeniem ekologistycznej destrukcji (1stopień użytkowania w stosunku do przyrostu masy lasu w Instrukcji Urządzania Lasu, 2– zniszczeń w Puszczy Białowieskiej, 3– destrukcji świerczyn Beskidu Śląskiego – to wcale nie najbardziej tragiczne elementy) czy ideologicznego obskurantyzmu powierzchni referencyjnych4 lub Natura 2000 var. PL5.
Ekscytujący wywód Jana Kosiorowskiego ma wyjaśnić wszystkim malkontentom i krytykom jak bardzo błądzą, i jak ciężko są upośledzeni nie rozumiejąc intencji twórców obecnego stanu rzeczy. Twórców „wzorowych zasad i najlepszej na świecie praktyki dzisiejszej polskiej szkoły leśnictwa”. Żywiołowy wywód wzbudza aplauz i zadowolenie na sali. Czy to tylko klaka?

Nie istnieje krytyczna analiza zjawisk
Kto łączy przyczynę ze skutkiem? Dla większości przyczynami są zła wola i brak wiary malkontentów leśnych realiów.
Aplauz – póki nie przeanalizuje się słów, które niemal jednym tchem z siebie wyrzucił człowiek narzucający swoją wizję. Nie pozostawia nam wielkiego wyboru. Tak naprawdę nie pozostawia żadnego wyboru! Podobnie jak propaganda leśna CILP (Centrum Informatycznego Lasów Państwowych) – struktura zamknięta na inność i na prawdziwy dyskurs; bo przecież „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swego właściciela”, które to słowa padły z ust Dyrektora (CILP świadczy na rzecz swojego płatnika i Dyrektora Generalnego).
Ponieważ nie byłem obecny na sali, nie byłem świadkiem i uczestnikiem dyskusji, pozwoliłem sobie przedstawić publicznie swój głos krytyczny w stosunku do tego co usłyszałem i zobaczyłem na filmie udostępnionym przez Lasy Państwowe na kanale YouTube.
Z pewnością dziś czynię to zbyt chłodno.

Manifest jasny i przejrzysty jak woda źródlana? – posłuchajmy Dyrektora

Przytoczę pokrótce wywód Jana Kosiorowskiego, by każdy czytelnik miał świadomość o czym jest mój artykuł. Rzecz jasna nie będzie to pełny stenopis wystąpienia, lecz istota przekazu. Że nie konfabuluję, nie manipuluję ani treścią ani intencją – łatwo sprawdzić sięgając do źródła. Zapraszam niedowiarków do weryfikacji.
Ale po kolei:
„Można się poruszać w różnych przestrzeniach i różnych cywilizacjach. Trzeba (to, czyli stosunek do tematu: Lasy Państwowe i zasady ich funkcjonowania) uzgodnić na gruncie jakiej cywilizacji? – na wstępie pyta Jan Kosiorowski.
Różnice w poglądach wynikają z niezrozumienia prawa i nieposzanowania prawdy. Misja Lasów jest zapisana w prawie, w Ustawie – nie ma tam nic o ekonomii, prócz tego, że mają się (Lasy) samofinansować. Nadleśniczy musi się stosować do Planu Urządzania Lasu.
Ekonomizacja leśnictwa i podnoszenie tego tematu jest kompletnym niezrozumieniem podstaw funkcjonowania Gospodarstwa Leśnego.
Plan Urządzania Lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych, które są skfantyfikowane (pomierzone – dopisek autora). Dopiero do tego dostosowuje się resztę (czyli może się wydarzyć taka sytuacja, że leśnicy pieniędzy nie dostaną)
Plan Urządzania lasu nie ma wątków ekonomicznych.
Mówienie o maksymalizacji zysku jest przekształcaniem nieprawdy.
Niektórych ludzi irytuje wszystko co jest polskie. Jeśli pojawi się jakikolwiek podmiot polski dobrze funkcjonujący to jest zły i należy go zniszczyć. Każdym argumentem.
To co polskie, co dobrze funkcjonuje, nie jest szanowane, jest krytykowane za wszelką cenę.
Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego. Charakterystyką gospodarstwa wiejskiego jest to, że wykorzystuje się siły natury do tego, by doprowadzić do plonu. Tym plonem może być zbiór zboża. Tym plonem może być zrąb. Dwa etapy są istotne: etap odnowienia (siew, zarybianie stawu czy sadzenie lasu). Następny etap to zbiór plonów. Jeśli nie zachowa się integralności gospodarstwa wiejskiego to nie można mówić o gospodarstwie wiejskim.
Kosiorowski poważnie traktuje biblijne przesłanie : ”Czyńcie sobie ziemie poddaną”
Człowiek jest intruzem i elementem złym w przyrodzie – to fałsz socjotechniki.
Etapizowanie gospodarstwa wiejskiego powoduje tragedię. Nie można wyjąć etapu pozyskania plonu z gospodarstwa wiejskiego bo się całościowo nie ogarnie gospodarstwa. I tu następuje przykład etapizowania torowiska: rozdzielania toru kolejowego na dwie oddzielne szyny.
Kosiorowski wskazuje, że etapizowanie poszczególnych działów gospodarki (leśnej, rolnej) i dążenie do maksymalizacji zysku na każdym etapie to błąd. Tylko gospodarz mający świadomość całości, może dzielić poszczególne etapy, może dostosowywać swoje działania do całości, i dostosowywać do możliwości na jakie go stać.
Jaką rolę odgrywacie (media i dziennikarze)? – pyta pod koniec.
Rozpoczęcie dyskusji na ten temat, na temat ekonomiki leśnictwa, zysków, to tworzenie zamętu w ludziach. – apeluje Kosiorowski. „Macie Państwo znaczącą przewagę w mediach”.
Podkreśla przy tym określoną strukturę własności w mediach: „każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”
I ostatecznie kończy:
Jeśli Państwo nie widzicie dobrodziejstwa jakie niesie gospodarstwo leśne uprawiane przez Państwowe Gospodarstwo LP, w tej chwili pod kierownictwem Pana Dyrektora doktora Konrada Tomaszewskiego, to odnieście się do świata, odnieście się do Europy. Jest to naprawdę bogactwo wielkie i dobrodziejstwo. Można to uszlachetniać, ale nie można burzyć podstaw i nie można burzyć świadomości. A Państwo oddziałujecie nie w sferze merytorycznej lecz w sferze świadomościowej. Państwo powodujecie memy u ludzi, którzy nie wiadomo dlaczego nienawidzą wszystkich, którzy porządkują …
To sugerowałoby, że Jan Kosiorowski lubi tych co porządkują?

Spróbujmy więc uporządkować – w obu sferach
Wyższość cywilizacyjna
Pan Jan Kosiorowski stoi na gruncie cywilizacji łacińskiej, czego nie może powiedzieć o adwersarzach w dyskusji (sic!). Podnoszenie bowiem kwestii ekonomiki leśnictwa nie ma wg niego żadnego związku z obowiązującym prawem i cywilizacją łacińską.
Czy nie można dyskutować o prawie jakie obowiązuje w kraju?
Tym bardziej (najpewniej) oburza go dyskusja o okolicznościach tego prawa, jego powstania i o jego twórcach.

Dziś rentowność organizacji Lasy Państwowe jest na granicy opłacalności, co stanowi najgorszy wynik wśród organizacji leśnych w Europie.
Jeśli prawo nie wskazuje na element ekonomiki w dzisiejszym systemie leśnictwa, to nie oznacza, by nie można było porównywać podobnych dziedzin w innych krajach (w zakresie nie tylko ekonomii, lecz i innych elementów) i wyrażać głośno wątpliwości. Prawo w Polsce, nie wskazując na konieczność efektywności ekonomicznej organizacji LP, nie wskazuje przecież by ona była nieistotna. Tym bardziej, że to w obecnych strukturach pojawiły się działy marketingu – nieobecne w przeszłym bycie LP. Lecz czy ktoś w organizacji LP wie, co oznacza określenie marketing? Czy Jan Kosiorowski też pojmuje to jako ladę sklepowa w PRL-owskim sklepie, która prawdopodobnie była i jest do dziś wzorcem dla dyletantów wprowadzających to pojęcie do struktur Lasów Państwowych.
Czy Jan Kosiorowski rzeczywiście reprezentuje cywilizację łacińską? Może wciąż stoi na straży bizancjum…
 
O wszystkim przesądza Plan Urządzania Lasu

Nie doczekałem się refleksji na temat Instrukcji Urządzania Lasu. O tym „SZA”.
„Plan Urządzania Lasu odnosi się do możliwości przyrodniczych” – w dzisiejszych realiach to oczywiste łgarstwo Panie Janie Kosiorowski. Plan Urządzania Lasu sporządzany w oparciu o Instrukcje Urządzania Lasu powinien bazować na wiedzy, na nauce. Dziś jest jak plastelina ugniatana łapami ideologii i przeniewierców nauki leśnej. Ale może Dyrektor Kosiorowski nie ma tej świadomości? Bo jest tylko dyrektorem i nie musi posiadać świadomości. Wystarczy popatrzeć za co odpowiada i jakie ma prerogatywy. Świadomości tam nie ma (bo i ekonomiki nie ma). Nigdzie nie jest napisane, że ma mieć świadomość jakąkolwiek. A za co jest odpowiedzialny? – Za słowa na konferencji może?
Rzeczywiście całokształt działań w lasach był swego czasu opisany w Planie Urządzania Lasu sporządzanym w oparciu o prawdę, czyli zgodnie z wiedzą i nauką. Czy umknęło mu, że od jakiegoś czasu już tak nie jest.

J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
J.Dawidziuk Dyrektor Generalny LP
St. Żelichowski Minister Środowiska
St. Żelichowski Minister Środowiska

Czy przeoczył transmisję telewizyjną, w trakcie której Dyrektor DGLP Janusz Dawidziuk (w służbie innego „leśnika” – Ministra Stanisława Żelichowskiego- PSL), wskazywał na wprowadzane zmiany w sposobie ilościowego naliczania etatu użytkowania. Wskazał Kowalskiemu, że użytkować się będzie jedynie 50% przyrostu masy lasu, a pozostała cześć będzie się Kowalskiemu odkładać. To nie wynik nauki lecz ideologicznego nadużycia. Tym samym bowiem wzbudził u Kowalskiego nie tylko radość, lecz też wątpliwość i nieufność. Bo jeśli zmniejszenie pozyskania do 50% przyrostu miało odłożyć cokolwiek Kowalskiemu, ten słusznie rozumował, że zmniejszenie pozyskania do 0% odłoży mu jeszcze więcej – odłoży mu wszystko, odłoży całe 100%. Kowalski wysnuł wniosek, że każdy jeden procent pozyskania drewna w lesie pozbawia go tego odkładu i bogactwa (sic!). Od tamtego czasu piła motorowa zaczęła grzmieć w uszach Kowalskiego jak startujący An-Rusłan. To zasadniczy element, który wzbogacił sztandary ekoterroryzmu. Wzbogacił je ideowo i materialnie. Za tym poszły Leśne Kompleksy Promocyjne7.
Jakie prawo na to pozwalało i pozwala? Jaka nauka? Chyba, że zwrócimy się w kierunku nauki pn.: socjotechnika. A może przeanalizujemy to w kategorii państwa i budowania jego bogactwa Panie Dyrektorze? A może idzie o budowanie bogactwa u Niemców czy Szwedów…
Warto wspomnieć przy tej okazji o ręcznej manipulacji Planami Urządzania

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Marcin Korolec - Minister Środowiska 2011-2013
Marcin Korolec – Minister Środowiska 2011-2013

Lasu dokonanymi przez wiceministra Środowiska Jana Zaleskiego (w 2012 roku) sporządzonych dla Nadleśnictw: Białowieża, Browsk i Hajnówka – dla nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. Czy tą jakość Planów Urządzania Lasu miał na uwadze Jan Kosiorowski wskazując na ich nierozerwalność z nauką i praktyką na obszarze Lasów Państwowych? Czy to było zgodne z wiedzą, nauką o lesie, i zgodne z prawem?
A może wrócimy do Planów Urządzania dla lasów Beskidu Śląskiego, Panie Dyrektorze, i klęski tamtejszych świerczyn (klęski – dziś rozprzestrzeniającej się na cały kraj). Planów zgodnych z prawem (podnoszenie w Planach Urządzania Lasu wieku rębności aż do momentu zagłady tej najcenniejszej na świecie populacji Świerka pospolitego, w absolutnej pogardzie dla fizjologi gatunku8), a czy zgodnych z nauką i wiedzą?
Bezpośrednio z tym wiąże się ideologia „lasów listkowych” (jak to nazwał swego czasu jeden z profesorów wydziałów leśnych) oraz nagminne podnoszenie wirtualnej żyzności siedlisk w celu realizacji tej ideologii9 oraz deprecjonowanie niektórych gatunków drzew na żyźniejszych siedliskach.

Klub Przyrodników ze Świebodzina - logo
Klub Przyrodników ze Świebodzina – logo

Wartość i znaczenie Planów Urządzania Lasów zmieniła również Ustawa ochrony przyrody (sporządzona pod zapotrzebowanie i dla ubogacania stowarzyszeń ekologistycznych walczących o maksymalizację leśnej zgnilizny- drewna martwego – nie dla ubogacania różnorodności lecz ogłupiania samorództwem („Różnorodność czy samorództwo. A może abiogeneza…” Las Polski 9/2016, dostępny też w internecie,6 ); – to ona

M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm
M.Nowicki -Minister Środowiska jak kataklizm

podporządkowała sobie Ustawę o lasach, wyłączając z jej jurysdykcji sprawy ochrony przyrody. Tym samym zasoby przyrodnicze i ich ochrona zaczęły żyć odrębnym życiem, gdyż czynna ochrona przyrody dominująca w przestrzeni Lasów Państwowych została zastąpiona wizją m.in. założycieli Klubu Przyrodników ze Świebodzina – na piedestał wynoszących leśne truchło. Choć wiele wcześniejszych, własnych rozwiązania “leśników” z DGLP mogło też być wzorem i modelem dla rozwiązań przyjętych w Ustawie o ochronie przyrody (mam tu na uwadze wprowadzone własnymi inwencjami dyrektorów Lasów Państwowych różnych kategorii  ekologistycznych rozwiązań i zarządzeń ograniczających gospodarkę leśną, np.: wprowadzających zakaz użytkowania lasu w wieku ponad 100 lat8, czy też powyżej pewnej wielkości pierśnicy10 co w perspektywie wygasza gospodarkę leśną), zarządzenia nakładające na gospodarza konieczność odstąpienia od prac w tzw. ekotonach11, pozostawiania tzw. biogrup czy tworzenia tzw. powierzchni referencyjnych) – czy to nauka i wiedza czy ideologia, Panie Janie Kosiorowski? Czy to cywilizacja łacińska czy dyktatura ciemniaków? Obligatoryjne jest też w przestrzeni Lasów Państwowych tworzenie maksymalnych powierzchni ochronnych wokół gniazd ptasich. Ich łączna powierzchnia już dawno przekroczyła 170 tysięcy hektarów, a więc zdecydowanie więcej niż obszar zajmowany przez wszystkie parki narodowe.
Ot zrobiono z Instrukcji i Planu Urządzania Lasu kabaret… Ale nie wszystkim odpowiada ten rodzaj dowcipu Panie Dyrektorze.

Cóż w tym kontekście znaczą słowa o: „…niezrozumieniu prawa i nieposzanowaniu prawdy.” Dyrektorze?

Leśnictwo należy do gospodarstwa wiejskiego i doprowadza do plonu
Bardzo interesujący jest wątek etapizacji. Jednak przykład z torami nie jest najlepszy. Choć ta karykatura i tragifarsa gospodarki państwa na kolei trwa w najlepsze, to jednak jest to dział dość odległy od rolnictwa i leśnictwa.
Zdecydowanie lepszym jest przykład cukrowni, uprawy zboża czy przetwórni jabłek. Etap zbioru i sprzedaży a więc uzyskania dochodu też nie jest za krótki, ale nieporównywalny do obrotu w fabryce. Jak sobie radzą cukrownie czy tłocznie jabłek? Przyznam, że się nie znam. Ale widzę wyraźnie, że funkcjonują.
Pamiętam czasy, gdy i w Lasach okres użytkowania dominował w zimie, a cała organizacja funkcjonowała mimo wszystko przez cały rok.
Dziś, „dzięki” zaistniałym zmianom użytkowanie odbywa się na przestrzeni całego roku zapewniając stabilny i w miarę równomierny dochód (nawet Dyrektor się nie spostrzegł, kiedy zlikwidowano etapizację? – a może sam Pan zlikwidował?). Zagwarantowano nawet leśniczym wielokrotne w ciągu roku wchodzenie z cięciami na te same pozycje planowych zabiegów i zrębów, uzależniając te prace od aktualnych potrzeb nabywców. Tym samym zepchnięto ekologię prac na odległy plan, odleglejszy od tego, który obowiązywał w okresie „peerelowskiego ciemniactwa”. Jan Kosiorowski z pozycji „wysokiego zamku” nie dostrzega istniejących realiów lub nie chce ich widzieć.

Czy wszyscy mamy się uśmiechać grymasem idioty do tej perfumy, gdy wyraźny smród?
Poza tym, przecież Lasy nie mają związku z ekonomią (na co dobitnie wskazuje Jan Kosiorowski), ale istniejące gospodarstwa rolne muszą się wciąż odnajdywać na rynku. I ekonomia nie może im być obca.
Gospodarstwo wiejskie ma tworzyć dochód właścicielowi. Czemu, porównywane do tego gospodarstwa (wiejskiego) Lasy Państwowe, nie muszą tworzyć dochodu, a nawet zagrażać leśnikom brakiem wypłaty? Czemu dochód i dochodowość byłyby obraźliwe do leśnika Jana Kosiorowskiego? Obraźliwe dla Polaka Jana Kosiorowskiego? Sam przecież wskazuje: „…każde przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela”.
 
Na rzecz kogo świadczy organizacja LP?

Nie świadcząc dla własnego kraju, ogranicza jego możliwości i tym samym wspomaga zagraniczną konkurencję. Nie chodzi o straty jakie generują LP dla własnej organizacji. Straty dla kraju to brak wielokrotnej kumulacji z niedoszłego obrotu (surowca drzewnego i pochodzących z niego wyrobów, usług związanych z leśnictwem oraz uzyskiwanych przez ludzi dochodów przeznaczanych później na bardzo różnorodne cele) idącego w setki miliardów złotych ROCZNIE. To straty dla kraju, ale zyski dla zagranicznej konkurencji, Panie Kosiorowski Janie. Takie są ostateczne konsekwencje działania Ustawy o lasach oraz jej twórców. Czy Pan myśli, że czynili te zapisy nieświadomie i tylko z głupoty?
A ABW jak stary niedźwiedź… śpi. Czy też nieświadome, i tylko z głupoty…
Inaczej własność postrzegał Adam Loret12, gdy pomnażany przed wojną pod jego ręką majątek LP dawał zaczyn dla budowy Gdyni i COP (czyli budował dobrostan Polaków i siłę kraju) a inaczej wskazują na to zapisy i działania LP pod Ustawą o lasach z 1990, w której to lasy są dla lasów (Las Polski 3/2011: „Sztuka dla sztuki i las dla lasu”, lub w innym miejscy tego portalu).
Ustawa jest zła i wynikające z niej parytety – tak samo złe. Pozwalają niszczyć zasoby naturalne kraju, czego żaden właściciel gospodarstwa wiejskiego nie czyni. Stąd zasadne jest pytanie, czemu w Polsce to co polskie ma zostać zniszczone, panie Dyrektorze Kosiorowski Janie? Połowa zasobów leśnych kraju? Co najmniej połowa jest niszczona rok w rok.

Dobrze funkcjonujący podmiot polski jest zły

Spór o lasy, któremu dał początek konflikt białowieski, ale zapoczątkowany został odgórnie zmianami narzuconymi przez ideologów Ministerstwa Środowiska i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych w okresie transformacji ustrojowej tyczy założenia, iż Lasy Państwowe będące organizacją gospodarczą, zajmują się tą gospodarką w zbyt dużym zakresie i tym samym niszczą przyrodę ojczystą. Dziś celem ataków ekologistycznych stowarzyszeń jest sam przedmiot prowadzonej gospodarki leśnej, choć dzieje się on w maksymalnej masie ok 30-40 procent zasobów.
Nie chcę uczestniczyć w tym sporze, gdyż jest bezprzedmiotowy – stoję na gruncie cywilizacji łacińskiej.
Zaś treść ideologiczna dotycząca gospodarki leśnej przyjęta w okresie magdalenkowym transformacji nie służyła i nie służy dobrze krajowi. Nie tylko w zakresie leśnictwa. Nie idzie tylko o zniszczenia gospodarcze, do których dopuszczono, lecz także, a może przede wszystkim, o oddanie polskiego rynku a w kwestiach niematerialnych powszechnej destrukcji moralnej – nie do naprawienia w widocznej perspektywie, czego przykładem pamiętne polowanie

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska

J.Szyszko i J.Blocha oraz oficjalne reakcje społeczności myśliwych12.
Ta gospodarcza kapitulacja tyczyła także leśnictwa i jego zasobów. Przyjęto rozwiązania samoograniczające i tym samym zubażające w sposób permanentny zasoby materialne kraju. Nawet zasoby przyrodnicze na tym cierpią. Nie wiem czemu jest to powodem do dumy kogokolwiek? Czemu ktoś chwali taki system destrukcji kraju, kierując oskarżenia w innym kierunku?

Równie dobrze można atakować każdego chłopa za to, że broni swego plonu przed szarańczą i każdego rozsądnego człowieka, że chodzi do lekarza gdy dopadnie go jakaś choroba. Każdego chłopa oskarżać można o to, że rżnie zboże na całym polu nie zostawiając na zgnicie połowy! Że ciężką pracą doprowadza do zysku.

Kto jest zwolennikiem tego, by połowa zagonów rolnych w Polsce ulegała corocznemu marnotrawstwu na bazie pokładów samorództwa6 wzniecanych w maluczkich i leśnych dyletantach, Panie Kosiorowski, Panie Tomaszewski, Panie Konieczny, Panie Szyszko, Panie Kowalczyk?
Dlatego zadziwiający jest nieustanny atak na lasy gospodarcze z tytułu tego, że niszczą przyrodę, że wciąż się zajmują gospodarką! Prawo, które obowiązuje, jest ściśle przestrzegane przez Lasy Państwowe, niestety także w zakresie destrukcji majątku (jeśli w tym zakresie wprowadzone prawo jest legalne). Dla ekologistów to niewystarczająca destrukcja – niewystarczająca póki tlić się będzie leśna gospodarka.
Z drugiej strony napór na „ekonomikę” wzburza Dyrektora na równi z napaściami sił ekologistycznych.

Czy rzecz nie podlega żadnej dyskusji

Wystarczy, by siły ekologistyczne wygrały wybory i wówczas zmienią prawo. Tylko wówczas można zaordynować, że „dobrostan ojczystej przyrody i Polaków” wypełni się, gdy wszystkie drzewa w lesie przeznaczone zostaną w bliższej czy dalszej perspektywie na zgnicie. Dziś dzieje się to „jedynie” w przestrzeni i obszarze ok. 50% zasobów leśnych kraju (bez zmiany prawa najwyższego rzędu, bez decyzji suwerena w tej sprawie; – czy to legalne i mądre?). Wiec Jan Kosiorowski protestuje – nie zgadzając się na to, by ta przestrzeń zgnicia stanowiła 100% zasobów leśnych kraju, do czego namawiają go ekologiści. Broni pozycji i tłumaczy z głębokim zaangażowaniem, czemu zgnicie 50% drzew jest akuratne. Broni tego samego w wypadku naporu „ekonomistów”, wskazując jak szlachetnym jest zgnicie 50% zasobów kraju i jak wysoce niestosownym i niemoralnym jest żądanie by gospodarstwo wiejskie przynosiło zyski większe niż potrzebuje tylko na własne utrzymanie.
Przypuszczam, z dozą prawdopodobieństwa, że dla większości z nas las nie kojarzy się ze zgnilizną, lecz z Darz Bór – czyli z jego ochroną, stabilnością, dbałością, i dzięki temu również z korzyściami jakie z niego wszyscy mamy (czy to w postaci grzybów, jagód, pracy i desek czy też “tylko” w postaci spacerów i rekreacji tam gdzie oczy poniosą). Ale mogę się mylić. Bo może uważacie, że powinien być truchłem? Jan Kosiorowski to typowy zwolennik teorii samorództwa, no może w zakresie mniejszym niż furia ekologistyczna, ale jednak: czy to leśnik w służbie …krajowi ? Nad kraj stawia potrzebę destrukcji połowy leśnych zasobów.

Ustawa o lasach stworzyła z monopolisty na rynku drewna kolejną administrację. Lasy zaś de facto nie są już przedsiębiorstwem, nie muszą generować zysku, tylko dochody na własną konsumpcję.

Jan Kosiorowski wie, że : w ustawie nie ma śladu ekonomii. Jest tam za to wskazanie, że Lasy Państwowe to administracja samofinansująca się. Lasy same się żywią, tym co zarobią.
Są jeszcze kraje, w których funkcjonują na tych zasadach wszystkie publiczne „służby”. Czy nie budujące by było, by i celnicy sami się utrzymywali, tą samą metodą (wszystkie cła i ich system stanowienia oraz poboru w gestii administracji celnej). Bo od dawna wiadomo, że rzad zawsze sobie da radę i się wyżywi… Lecz takie spojrzenie to zgoda na funkcjonowanie czyraka i wrzodu na naszym wspólnym Ciele.

Jak by to było w przypadku kopalni i górników


Poniższe ekologiczne, narodowe i patriotyczne rozwiązanie w górnictwie czeka na swoich uzdrowicieli: przeprowadzimy restrukturyzację, i w jej wyniku przy kopalniach pozostanie tylko kadra i Generalny Górnik Kopalnictwa Węglowego RP wraz z Generalną Dyrekcją. Przyjmiemy doktrynę, że nie można wszystkiego wydobywać, gdyż nie będzie to zgodne z zasadami ekologii, a zasady te opracujemy sami; a potem rozbudujemy je odpowiednią podbudową naukową, którą sobie zamówimy u „wybitnych” fachowców od ekologicznego kopalnictwa (z pomocą zaangażowanych i oświeconych ideologów z zaprzyjaźnionych Niemiec, Rosji i Australii – chętnie pomogą, a nawet wspomogą, bacząc na perspektywę własnego wzrostu); ogłosimy Ustawę o kopalnictwie ekologicznym, w której powierzymy sobie rolę państwowej administracji ekologicznej ds. zasobów węglowych, i naszym zadaniem będzie utrzymywanie tych zasobów w stanie różnorodności ekologicznej uwzględniającej zmienność i bogactwo różnorodności wszystkich pokładów w aspekcie historii ich powstawania w zróżnicowaniu na składniki roślinne z których powstawały. Zajmiemy się dokładnym rozpoznawaniem tych składników. Na dodatek będziemy pełnić służbę ku chwale Ojczyzny i na chwałę Bożą. Dla malkontentów możemy jeszcze dodać „Polski i Narodowy…”.

Bardo górnicze
Bardo górnicze

Powołamy kapitułę „Oskarda górniczego” oraz zbudujemy pomnik poświęcony „Najwyższemu Czako z pióropuszem”. Powołamy Fundacje poszkodowanych, zbudujemy świątynię oraz poświecimy każdy kopalniany chodnik zasłużonemu dla kopalnictwa, gdzie wraz z przyjętymi kapelanami chodnikowymi będziemy obchodzić ważne rocznice. Super ważne rocznice będą obchodzone w Chodniku Generalnym; rzecz jasna dokonamy weryfikacji nazewnictwa i kadr. Powołamy Centrum Informacji Kopalnictwa Polskiego i Narodowego im …

Górniczy Kompleks Promocyjny
Górniczy Kompleks Promocyjny

… i będziemy wydawać periodyki, które będą wzmacniać nasze siły i morale przed spodziewanym naporem ekologistycznego oszołomstwa zamierzającego zmienić naszą wizje pielęgnacji, utrzymania i fedrowania najgłębszych chodników w dolnośląskich pokładach antracytu. Niektóre organizacje ekologiczne będziemy wspomagać. – Dla niepoznaki. Przyłączy się Pan, Panie Dyrektorze? A inni zasłużeni Dyrektorzy Regionalni i Generalni? Z kordelasami w dłoniach …

Redukcja przychodów i wzrost kosztów

“Magdalenkowy czas” nie służył dobrej zmianie. Dziś już wiemy jak to się odbywało i jakie są tego efekty dla kraju. Weryfikacja bohaterów tamtych przemian trwa.
Nie jest możliwe by się dokonała dziś.

W tamtym czasie powstawała też Ustawa o lasach. Jest ewidentnym tworem tamtego okresu. Powstrzymam się dziś od analizy przyczyn. Skupmy się na efektach.

Jan Kosiorowski z dumą wskazuje, że nie ma w niej (Ustawie o lasach) nic o ekonomii. Oczywiście, że z punktu widzenia urzędnika leśnego jest to normalne i dobre. Urzędnik nie jest od tego by wytwarzał majątek i zyski. Jeśli powierzono mu urząd, który tylko na marginesie ma coś tworzyć, to tworzeniem będzie się zajmował z wielką awersją oraz z oburzeniem – godnym Jana Kosiorowskiego – będzie wskazywał, że nie jest od tego. Jego pryncypia są w dużej odległości od zysku i ekonomii. Ale – ma mieć tyle … by starczało. Ustawa jest wspaniała, bo mu to gwarantuje. Nie doczekamy czasu, by leśnikom, by dyrektorowi Kosiorowskiemu Janowi zabrakło wynagrodzenia. Przecież nie zawsze wszyscy są potrzebni. Pod ręka są jeszcze Majchrzak i Baryła* z programami restrukturyzacji… Przecież zrestrukturyzowany leśnik przestaje być leśnikiem, i poborów nie pobiera. Dla pozostałych starcza…

Jak to trudno zrobić by było tyle ile potrzeba

Czy to trudniej czy łatwiej od codziennego zatroskania przedsiębiorcy godziwym zyskiem? Nie mówiąc już o ulubionym przez naszego bohatera rolniku…
Nie należy w organizacji LP wskazywać na zyski, bo to będzie budzić zawiść, zazdrość i działania w kierunku ich zaboru przez pazerne i głupie państwo!

Jak dokonać tego, by było tyle ile  akurat potrzeba?
Można tego dokonać na dwa sposoby: ograniczając pozyskanie drewna (czyli przychody) lub zwiększając koszty własne działalności urzędniczej. Dodatkowo można też wrzucić co rusz do wspólnej skarbonki trochę grosza, np na Parki Narodowe czy alejki w Łazienkach, udowadniając tym sposobem jakim świetnym urzędem się jest.

Zacznijmy od samookaleczania czy też samoograniczania. Dysponując pokaźnymi zasobami naturalnymi można z łatwością wyasygnować stałą, nielichą sumkę na tworzenie odpowiedniej aury wobec planów zmniejszania i ograniczania prac z powodów ”istotnych” i powodów „jeszcze bardziej istotnych”. Cóż może być istotniejsze dla obywatela miłującego pokój i przyrodę? Tylko te elementy: „pokój i przyroda”. Lasy Państwowe ogłosiły przeto, że będą mocno ochraniać przyrodę (przyznając i wskazując tym samym obywatelom, jak niecny jest proceder, którym się zajmują: ścinanie drzew) , i nie będą rąbać wszystkich drzew, które można rąbać, lecz że wyrąbią tylko co drugie takie drzewo. W ten sposób przeznaczając na zgnicie co drugie drzewo (bo jedno wyrąbią na deskę lub opał), zdecydowano o zmniejszeniu produkcji krzeseł, stołów o połowę oraz o zmniejszeniu rynku pracy też o połowę, zdecydowano o zubożeniu jeszcze bardzo wielu elementów naszego bytu. Gdy po tym wszystkim ekonom, zarządzający obszarem 30% powierzchni kraju, zaostrzonym ołówkiem zrobił bilans stwierdził, że to niewystarczające decyzje. Dochody wciąż były za wielkie jak na potrzeby. Podjęto więc kolejny znaczny wysiłek. Tym razem w kierunku redukcji powierzchni przeznaczonej do gospodarki leśnej. Ogłoszono więc, że są obszary leśne lepsze i gorsze. I te gorsze należy wykluczyć z prac leśnych a te lepsze wykluczyć tylko częściowo. Przy okazji tych analiz, ktoś zwrócił jeszcze uwagę, że nie doceniono w tej perspektywie i bilansie, jakże znacząca jest rola ptaków w lesie (oczywiście tych lepszych ptaków, bo tych gorszych nie uwzględniono, co wskazuje na rozległe możliwości stojące jeszcze przed „polską szkołą leśnictwa”). Zdecydowano więc, o wyłączeniu wokół każdego gniazda wybitnie cennego ptaka około 30 hektarów lasu wskazując, że leśnictwo bez tego nie byłoby „leśnictwem polskim”. I rzecz oczywista nie mogłoby być bez tego leśnictwem narodowym! Jest to historia nieskończona, i mam nadzieję, że zostanie rozwinięta przez dobrze zorientowanych czytelników. Powstanie za chwilę szczegółowe rozwinięcie tzw dobrej praktyki leśnej (Minister J. Szyszko), z pewnością w kierunku praktyki najlepszej…

Równocześnie pracowano nad elementami zwiększającymi koszty własne działalności. Ruszyły programy edukacyjne, które wskazywały na doniosłą role nowego leśnictwa i nowego leśnika. System Informatyczny Lasów Państwowych (SILP) oplatający całą Polskę okazał się lepszy od każdego systemu bankowego, nie mówiąc już o systemach opiekujących się naszym zdrowiem.

Wciąż też podtrzymywane są odpowiednie parytety dla świata nauki: doktorów, docentów i profesorów. Rzecz jasna ze wzajemnością. Tym sposobem polska szkoła leśnictwa jest znana w kraju. To mechanizmy samonapędzające. A zachodni malkontenci nie wiedzą co tracą – pewnie z zazdrością spoglądają na zasięg i możliwości, których brak w ich własnych krajach? Brak im dobrej ustawy …

Lasy póki co jeszcze trwają, więc poza tragediami Beskidu Śląskiego i Białowieży resztą jeszcze stoi.  Wiemy jednak, że drzewa umierają stojąc.

Dziś wielu urzędników leśnych ulega powszechnej manii zagubienia instynktu samozachowawczego. Tak jak jeszcze nie dawno fascynowano się każdym zamierającym drzewem, tak dziś powszechna zdaje się ignorancja w zakresie podstaw wiedzy leśnej. Już nie tylko najwyżsi urzędnicy wskazują, że nie ma w lesie organizmów szkodliwych, ale takie postrzeganie lub narracja stają się powszechniejsze. I nie idzie tylko o kornika, na którego renomę wskazał “profesor od leśnictwa” Jerzy Gutowski (Kornik drukarz- gatunek kluczowy, gdzie „naukowiec” dzieli się z wynikami swoich obserwacji i dogłębnych analiz, np.: iż gradacja kornika w drzewostanach z udziałem do 50% świerka nie ma znaczącego wpływu na zmiany miąższości drzewostanu – sic!). Idzie też o inne organizmy wskazywane w Instrukcji ochrony lasu i kontestowane począwszy od służb powołanych do tej ochrony (ZOL) a skończywszy na Ministrze Środowiska. W takich systemach nie dziwi, że z wielką powagą, namaszczeniem i wyczekiwaniem wsłuchują się w słowa Jana Kosiorowskiego, że czekają na kolejny cel i priorytet. Z entuzjazmem?
Kłótnia o to, czy zgnicie 50 procent leśnych, odnawialnych zasobów kraju jest lepsze od zgnicia ich całej masy wskazuje do jakiego momentu doczołgało się magdalenkowe państwo. Choć twórcom Ustawy o lasach mylą się już funkcję organizmu Lasy Państwowe, to warto uwypuklić, że dziś są swoistą administracją, a nie gospodarczym bytem, dysponującym monopolem rynku drzewnego. Działalność LP nie ma żadnego związku z interesem państwa i jego mieszkańców. O tym wszystkim mówi bieżący dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Jan Kosiorowski. Wystarczy uważnie się wsłuchać. To przemawia „racja stanu” magdalenkowego państwa.

Czy państwo pasożytujące na suwerenie może inaczej w jego lesie?

* Adam Loret https://www.twojejaslo.pl/ludzie-i- – brak szczegółowej informacji o twórcy LP na stronach Lasów Państwowych, ale obecny jest w przestrzeni leśnej propagandy, jego twarz jest bezwzględnie wykorzystywana w dzisiejszej leśnej propagandzie wskazującej, że destrukcja leśnych zasobów kraju i leśnej gospodarki jest twarzą i kontynuacją dzieła przedwojennego dyrektora; karlizm dzisiejszej leśnej władzy i słoma z butów nie pozwalają Dyrektorowi spoczywać w spokoju;

* co drugie takie drzewo – to skrót myślowy mający uzmysłowić czytelnikowi skalę destrukcji zasobów leśnych kraju (także przyrodniczych) wynikających z tworzonego prawa;

* G.Majchrzak i T.Baryła – urzędnicy LP, którzy swoimi nazwiskami firmowali działania „restrukturyzacyjne” czy tez „optymalizacyjne” skutkujące redukcją pracowników, najczęściej najniższego szczebla – leśniczych i podleśniczych, dziś postrzeganych jednoznacznie

1 Stopień użytkowania w stosunku do przyrostu – bez strat dla stabilności i równowagi dla lasu można pobierać z niego ilość masy zrównoważoną przyrostowi. Jeśli przyrost na hektarze lasu wynosi 5 metrów sześciennych to bez szkody dla tego lasu można pozyskiwać taką właśnie masę. Każda inna masa pozyskiwana stanowi zakłócenie dla stabilności funkcjonowania systemu i prędzej czy później odbija się negatywnie na stabilności i różnorodności przyrodniczej. Dochodzi do zubożenia. Złudnym i fałszywym jest twierdzenie, iż użytkowanie mniejszej masy niż na to wskazuje przyrost przyniesie jakąkolwiek korzyść. Materia przyrodnicza nie jest trwała i zamiast zysku niesie rozpad i truchło. Nie wzbogaca też w żadnej mierze różnorodności gatunkowej. A więc niesie straty gospodarcze/materialne jak i przyrodnicze. Stanowi też najczęściej zagrożenie dla stabilności bogactwa-różnorodności środowiska leśnego. Powielanie zaś innych treści niesie dodatkowo ogromne straty etyczne.
2 Zniszczenia w Puszczy – wg informacji z roku 2015 podanych przez Ministra J.Szyszko straty w surowcu z tytułu złej działalności i nadzoru DGLP, RDLP, i Nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka wynosiły ok 3,5-4 milionów metrów sześciennych surowca drzewnego. W kwietniu 2019 osiągnęła masę7,5 miliona metrów sześciennych grubizny. Warto przypomnieć, że eksploatacja Puszczy przez firmę Century na obszarze  Puszczy wycięła masę ok. 3,5 miliona metrów sześciennych, co do dziś jest wskazywane jako największy kataklizm w jej historii. Magdalenkowa transformacja PO/AWS/PiS/SLD/PSL potroiła te straty nie dając przy tym żadnych korzyści. Przeczytaj: Truchło Puszczy. Truchło Nadleśnictwa Hajnówka – siedem i pół milina powodów”
3 Destrukcja i rozpad Świerczyn Beskidu Ślaskiego, populacji jednej z najcenniejszych w Europie i świecie – jedna z większych zbrodni, dokonana w wyniku podnoszenia wieku rębności dla świerka, do niemal 2 krotności wynikającej z możliwości fizjologicznych gatunku; efekt tzw „polskiej szkoły leśnictwa, braku odpowiedzialności manipulatorów leśnych i urzędników-pseudoleśników .
4 Powierzchnie referencyjne – powierzchnie uznaniowo wyłączane z gospodarstwa leśnego przeznaczone do ich gospodarczego unicestwienia i rozpadu
5 Natura2000 var. PL – przepisy implantujące na gruncie Polski zasady Dyrektyw UE: siedliskowej i ptasiej. Wprowadzone niezgodnie z Konstytucyjnym prawem własności oraz w formie uniemożliwiającej prowadzenie gospodarki leśnej, a więc niezgodnej z zasadami obowiązującego w kraju prawa.
6 Ideologizowanie i apologizowania martwego drewna jako elementu jakiegokolwiek wzrostu to przejaw upadłej teorii samorództwa: https://www.salon24.pl/u/polskawlesie/836399,roznorodnosc-czy-samorodztwo-a-moze-tylko-abiogeneza lub tu
samorództwo przejawiające się fałszywką i propagandą martwego drewna i tego, iż świadome i celowe zamienianie lasu w pokłady zgnilizny niosą jakąkolwiek wartość przyrodniczą, prócz ewidentnych strat materialnych Polski i Polaków.

7 Leśny Kompleks Promocyjny (LKP) – obszar Lasów Państwowych wyłączony z gospodarki leśnej prowadzonej w oparciu o zasady ogólne lecz w uwzględnieniu ideologi ekologizmu, kontestującej zasady gospodarki leśnej; Zarządzenie J. Dawidziuka Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych nr 30 z dnia 19 grudnia 1994 r
8 Wiek rębności, charakterystyczny dla każdego gatunku drzewa i związany z miejscem jego wzrostu – siedliska w większości przekracza 100 lat; ograniczanie pozyskania drzew do wieku poniżej 100 lat (jak to ma miejsce od niemal 20 lat na obszarze Lasów Państwowych w Puszczy Białowieskiej) powoduje de facto zakaz prowadzenia użytkowania rębnego, a tym samym doprowadza dojrzałe drzewa do zgnicia, rozpadu i truchła, pozbawiając właściciela-suwerena korzyści materialnych; samo zaś zgnicie drzewa nie niesie satysfakcjonujących korzyści przyrodniczych.
9 ideologia lasów listkowych – budowanie rozwiązań prawnych i praktycznych w kierunku podziału gatunków lasotwórczych na lepsze – liściaste i gorsze – iglaste

10 Pierśnica – średnica drzewa na wysokości piersi – przyjmuje się tą średnicę na 130 cm od ziemi.
11 Ekoton – granica przejścia między dwoma różnymi środowiskami, np. między polem, drogą, linią kolejową a lasem; ideologia ekologistyczna DGLP przyjęła, że ekotonem jest pas lasu, który nie powinien być poddany gospodarce leśnej, gdyż to zniszczyłoby jego właściwości przyrodnicze; decyzje DGLP, szczególnie na granicy dróg i linii kolejowych stwarzały strategiczne zagrożenie dla kraju i transportu publicznego – odpowiedzialny dyrektor nie zwrócił nawet na chwile uwagi ABW mającej dbać o stabilność i bezpieczeństwo kraju  – a gęby wciąż się wyciera bezpieczeństwem kraju i obcym zagrożeniem;
12 Adam Loret – twórca i pierwszy dyrektor organizacji Lasy Państwowe po odzyskaniu przez Polskę niepodległości; twórca marki „LP” zniszczonej przez transformację magdalenkową wraz ze zniszczeniem państwowego przerobu surowca drzewnego, twórca majątku leśnego Państwa oraz przemysłu państwowego bazującego na rosnących zasobach Lasów Państwowych, wspomagających rozwój kraju i jego infrastruktury w okresie międzywojennym.
12 Zwierzyna wolna w klatce
Przystanek Niepodległość  – zniszczenie połowy leśnych zasobów kraju, to nowy patriotyzm, nowa wiara, ekologistyczne misterium dla ciemniaków, pokładających wiarę ale ograniczonych w zakresie wiedzy.

Font Resize
Contrast