Archiwa: nieuka -
Tag

nieuka

Browsing

Istnieje nauka i istnieje nieuka.

Nauka bazuje na faktach. Nieuka nie zawsze bierze je pod uwagę i realizuje określony kierunek – ten który lubi.
W Polsce, kraju wspierającym ekologistyczny terror*, a także realizującym terroryzm międzynarodowy siłami aparatu państwowego**, trudno jest mówić o nauce w zakresie przyrody, jej ochrony. Nie tylko.
Oczywiście zdarzają się badania, niedostępne społeczeństwu, a gdy się czasem pojawią w przestrzeni publicznej, wywołują tumult nieuki (jak np. artykuł w Polityce Jan Łukaszewicza- „Zapuszczona Puszcza’*** czy Krzysztofa Jasiewicza dla Focus Historia – „Żydzi byli sami sobie winni”).
Ten trend nieuki, która zdobywa społeczeństwa karmiąc je od przedszkola  bambinizmem, wykoślawiającym realne postrzeganie natury i jej praw, jej dzikość, jest sygnalizowany w literaturze od dziesiątków lat. Ponieważ nie trafia do szkół i „edukacyjnych edukatorów”, np. z Lasów Państwowych, to mamy wciąż pogłębiający się efekt humanizowania, antropomorfizacji czy personifikacji. A przecież dobrze wiemy, że ani kotek, ani lisek nie piszą wierszyków, ani nie opowiadają bajek. Nie mają na to czasu. Muszą walczyć o byt, o życie i o przedłużanie gatunku. Dzieje się to najczęściej w sposób nadzwyczaj brutalny.
Wskazywanie, że zwierzątka są przyjazne ludziom to kłamstwo.
Naturalnie nie są przyjazne sobie nawzajem, tym bardziej nie są przyjazne ludziom. Elementy oswajania i ich zniekształcania tyczą pojedynczych jednostek i najczęściej nie są trwałe. Czy ktoś słyszał jak rozmawiają o wzajemnej przyjaźni, albo o przyjaźni do człowieka?

Agresja w kierunku człowieka jest powstrzymywana jedynie bojaźnią. Ale i ona ma swoje granice.
Chcąc więc poznać prawdę, prawdziwe badania, warto jest też sięgnąć do tych, które wykonywane są w innych państwach.
Analizowanie szkody od wilków na przykład w Niemczech, to pedantyczna i skrupulatna robota. W opisanym poniżej przypadku, wyszukanym przez R. Andrzeja Krysztofińskiego, posłużono się dowodami DNA. Nie sądźcie, że w dzisiejszych czasach są to kosztowne badania. Nic z tych rzeczy. Dają gwarancję pewności, a nie domniemań. Poza tym, wyniki badań stają się publiczne, przez co mają wpływ nie tylko na tych, co podejmują decyzje, stanowią prawo, ale także na świadomość w szerszej przestrzeni publicznej.

Wędrówka Billy the Kid

Wilk, oznaczony w Niemczech symbolem GW1554m zasłużył w pełni na przydomek Billy (The Kid), jaki mu w ub. roku nadano na zachód od Renu. Urodzony gdzieś na obszarze Pustoci Lüneburskiej potomek polskich wilków, które skolonizowały dorzecze Laby, ruszył w 2020 roku w wędrówkę. Jej krwawy ślad dał się doskonale prześledzić na podstawie DNA pozostawionego na rozszarpanych owcach i bydle w kilku krajach.
Na początku ub. roku (2020) młody basior skierował się w stronę Morza Północnego. W pierwszym, sześciotygodniowym etapie, zabił 40 owiec. Potem, po zwrocie na zachód, ale jeszcze przed wędrówką do Holandii zarżnął dalsze 21 owiec i 1 sztukę bydła.

Jego krwawy trop pociągnął się potem przez pastwiska Holandii i Belgii, gdzie Billy atakował 19 razy – zabijając 99 owiec i dwie sztuki bydła.

W „gościnnej” Francji zadomowił się latem w Wogezach, gdzie jego łupem padło w krótkim czasie 20 owiec i 16 cieląt / jałówek.

Bilans nieco ponad siedmiomiesięcznej wędrówki: jednego wilka – to jednoznacznie udowodnione 37 ataków i 209 zabitych zwierząt gospodarskich. Przebyta w linii prostej przez młodego basiora droga długości ponad 1000 kilometrów znaczona jest  praktycznie co 5 kilometrów zwłokami zamordowanych owiec i cieląt.
23 września 2020 kula z karabinu strażnika, który we Francji nosi nazwę  – Lieutenant de Louveterie*, położyła kres świetnie zapowiadającej się karierze młodego basiora, który miał chyba pecha, że poszedł na zachód, zamiast ruszyć na wschód. Na Pomorzu Zachodnim, w Lubuskim, albo i w Wielkopolsce znalazłby dużo lepsze warunki, i jeśli nie przejechałby go samochód, to mógłby zarzynać owce i krowy po dziś dzień. Ku chwale polskiego systemu ochrony przyrody i jej Dyrekcji. Pod patronatem Stowarzyszenia Wilk, Kocham Wilka czy dziesiątków innych, nie mówiąc o parawanie bezpieczeństwa Prezydenta czy Prezesa (ponoć istnieje zakaz dla bajki „Czerwony Kapturek” – widzieliście gdzieś ostatnio w księgarni?)

  • Wilki we Francji są objęte ścisłą ochroną, są gatunkiem priorytetowym Dyrektywy Siedliskowej ujętym w załączniku IV, korzystają z ochrony Konwencji Berneńskiej (tak jak w naszej umiłowanej III RP).
  • Lieutenants de Louveterie – poniżej tłumaczenie z francuskiej Wikipedii dotyczące specyfiki tej służby

Wskazuje się, że wilk potrzebuje do przeżycia roku około tony mięsa. Billy the Kid potrzebował do przeżycia 7 miesięcy około 5 – 6 ton. Bo co najmniej tyle ważyły zarżnięte przez niego zwierzęta, które zabijał – naturalnie żeby przeżyć (wilk zgodnie z przypisywanymi mu przez nieukę prawami – nie zabija w innym celu, niż przeżycie; jeśli przyjąć, że ofiary miały średnią masę 25 – 30 kg).
                  Średnie spożycie mięsa w Polsce to ok. 80 kg na mieszkańca rocznie

Czy Billy Kid był wyjątkowy?

Z całą pewnością zgromadzona dokumentacja opisuje zachowanie zwierzęcia.  Ten dokument to informacja dla człowieka. To metoda udowodnienia zasadności dokonania odstrzału.
Czy musi być sporządzony? Czy czysta obserwacja szkód czynionych przez wilki nie jest wystarczająca do podjęcia stałych działań regulujących populację wilka?
Poniżej zamieszczam link do artykułu poświęconego udokumentowanym napaściom wilka na człowieka. Autorzy zestawienia wskazują, że dokument nie jest zamknięty, gdyż nie sposób jest dotrzeć do wszystkich źródeł. Zamieszczenie tego linku nie ma na celu szerzenia strachu. Celem jest wyeliminowanie w społeczeństwie narracji o nieszkodliwości wilka i jego nadzwyczajnej roli w przyrodzie.
Wilk jest tylko jednym z elementów przyrody, nie może być traktowany w sposób wyróżniający, bo ktoś tak zadecydował i wymyślił. Bo to oznacza, że w sposób wyjątkowy traktujemy nie wilka, lecz człowieka lub jego pomysł. Że godzimy się na narzucanie nam nieuprawnionej wizji, nie mającej związku z pojęciem natury i jej właściwościami.
Tak jak kornik nie jest elementem kluczowym lasu, co finansowało i finansuje ekologistyczne państwo doprowadzając do zniszczenia najbogatszego obszaru leśnego w Polsce (lasów w trzech puszczańskich nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej), tak wilk nie jest żadnym elementem kluczowym natury. Jest tylko jednym z wielu jej elementów.
Ważne są wszystkie elementy natury bez wyjątku.

 

Źródła:
http://www.wolfszone.de/000main/texte/billy-the-kid.html
Billy the Kidd_wolf und naturschutz aus anderer Sight

mapa wilczego rajdu po pastwiskach: 

Odznaka Lieutenant de Louveterie
Odznaka Lieutenant de Louveterie

Lieutenants de Louveterie  – (Wikipedia – tłumaczenie Google) Porucznicy Louveterie są  osobami prywatnymi, dobrowolnymi współpracownikami administracji i okazjonalnymi współpracownikami służby publicznej [ 21 ] , [ 22 ] . Są mianowani przez prefekta departamentu na wniosek dyrektora departamentu ds. Terytoriów i morza oraz za radą przewodniczącego Departamentalnej Federacji Łowców na odnawialny okres pięciu lat (art. R 427-2 kodeksu ochrony środowiska).
Muszą mieć obywatelstwo francuskie i korzystać z praw obywatelskich, mieć mniej niż 75 lat (dekret z dnia 22 września 2009), posiadają pozwolenie na polowanie od co najmniej pięciu lat, posiadają umiejętności łowieckie niezbędne do właściwego wypełniania ich funkcji, w szczególności poprzez znajomość życia, obyczajów dzikich zwierząt, zachowania równowagi biologicznej oraz ustawodawstwa łowieckiego i przepisów bezpieczeństwa, przebywają w wydziale, w którym zostali powołani (lub w sąsiednim kantonie), nie byli skazani karnie w sprawach łowiectwa, rybołówstwa i ochrony przyrody.
zaprzysiężeni.
Wykonując swoje funkcje, strażnicy wilków muszą nosić przy sobie swoją komisję prefekturalną i odznakę przedstawiającą złoconą głowę wilka z emaliowanym na niebiesko paskiem myśliwskim z napisem „porucznik wilkołaka” w kolorze złotym. Zobowiązują się na piśmie do utrzymania na własny koszt co najmniej czterech psów przeznaczonych do polowania na dziki lub lisy lub co najmniej dwóch psów do kopania.
W 2005 roku we Francji było dwanaście kobiet z tytułem porucznika louveterie, w 2012 siedemnaście .Funkcjonowanie
Jest doradca techniczny administracji regulacji z „szkodliwe” i odpowiedzialny za rzeź dzikich zwierząt zakażonych wścieklizną [ 23 ] i bezpańskich psów i kotów [ 24 ]. Pełni rolę regulacyjną. Zwraca uwagę na przestępstwa przeciwko policji łowieckiej w swoim okręgu wyborczym. Pełni rolę pojednania ze światem rolniczym (w czasie pobicia administracyjnego [ 25 ] nie jest to już kwestia polowań, lecz zniszczenia, w związku z czym przepisy łowieckie nie mają zastosowania).
Bambinizm – syndrom Bambiegohttps://www.youtube.com/watch?v=IqOmUxOjJQk

Linki
* Polska strofuje Słowację w sprawie wilka
** Polska strofuje Słowację w sprawie wilków a Dzikie Życie prostuje
Lista (niepełna) ataków na ludzi – https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks
** Ochrona aż do śmierci a nawet jeszcze dłużej
*** Zrobieni w wariaka – rozmyślania przy czytaniu komentarzy
Niepełna lista ataków wilków na ludzi:  https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks

 

Zastanów się, czy Twoje słowa nie urażą światopoglądu sąsiada i jego idei. Ugryź się w język. Pomyśl, czy możesz powiedzieć, czy napisać o tym albo o tamtym.

Ilustracja do wiersza J.Tuwima
Murzynek Bambo na ilustracji do wiersza Juliana Tuwima w Elementarzu Falskich

Wolność słowa czy cenzura, czy autocenzura?
Nawet Murzynek poległ – razem z Tuwimem. A Komisja Europejska próbowała ukarać posła za tzw. mowę nienawiści. Mowa zawierała krytykę cenzury i autocenzury.
Czy luminarze nauki, cenzurując innych luminarzy, zajmują się cenzurą, czy może to jest coś innego? Czy rzeczywiście reprezentują to, co uważamy za świat nauki? Nieuka i moralny rynsztok.
Cenzura ma wiele postaci.

Spis treści
1. Cenzura
2. Cenzura w Konstytucji
3. Cenzura cenzurze nie równa I
4. Cenzura cenzurze nie równa II
5. Cenzura w Ustawie o słuzbie cywilnej

6. Casus Trumpa czyli polskie perygrynacje z cenzurą

Cenzura (łac. censere ’osądzać’)

– kontrola publicznego przekazywania informacji, ograniczająca wolność publicznego wyrażania myśli i przekonań. Polega na weryfikacji audycji radiowych, telewizyjnych, widowisk, Internetu itp. przez organy państwowe z punktu widzenia ich zgodności z prawem, polityką państwową, obronnością. Znana też jest definicja cenzury jako świadomego wprowadzania w błąd poprzez selektywny dobór zazwyczaj masowo rozpowszechnianych informacji.

Cenzura jest ogółem działalności mającym na celu odniesienie jakichś korzyści przez cenzurującego. Rozpowszechnianie informacji niepełnych (prawda selektywna) oraz błędnych (kłamstwo) powoduje pożądaną manipulację światopoglądu lub poziomu świadomości. Prowadzi to do ograniczenia prawa do wypowiedzi jednej osoby bądź instytucji przez inną, również przez państwo podstawowych praw człowieka – prawa do wolności słowa i wolności prasy.” Jest też o autocenzurze, cenzurze redakcyjnej.
Tyle Wikipedia.
Oczywiście są osoby, które uważają, że Wikipedia nie może być źródłem wiedzy. Albo, że w dzisiejszym świecie pełnym interesów i … cenzury, nie można bazować na jednym źródle informacji.
A więc sięgnąłem do Encyklopedii i przyznam wielkich różnic nie spotkałem. Cenzura publiczna, państwowa, religijna, obyczajowa, cenzura redakcyjna.
A co Słownik Języka Polskiego w tej kwestii?
Wybija się cenzura urzędowa.
Lecz nie możemy, wydaje mi się, poważnie traktować tych definicji, jeśli przyjmiemy, że cenzurą są wszelkie ograniczenia wolności wyrażania myśli i przekonań czynione w ramach działalności organów państwowych a nie są nimi działania w sferze komercji, też działających w przestrzeni publicznej.
Bo idąc takim tokiem rozumowania, Konstytucji podlegają urzędy i jednostki podlegające Państwu, te zaś, które nie podlegają państwu, nie muszą przestrzegać porządku publicznego opisanego w niej.
Nie chcę przytaczać wszystkich elementów konstytucyjnych i wskazywać na bezsens rozumowania, że ktoś lub coś na obszarze Polski nie podlega prawom, które tu ustanowiono. Także w zakresie cenzury.
Oczywiście są państwa na świecie, które uważają, że ich prawa obowiązują ponad prawami miejscowymi, że ich prawa są najważniejsze. Służenie zewnętrznym prawom, stawianie ich ponad własnymi jest zdradą (niezależnie czy moskiewską, waszyngtońską, brukselską , izraelską czy ukraińską).
Wracając zaś do definicji cenzury, musimy uznać, że jej opis w Wikipedii nie jest prawdziwy – w tym przypadku możemy się pokusić o stwierdzenie, iż został ocenzurowany. Istotą tej cenzury jest pozbawienie czytelników Wikipedii szerszego spojrzenia na aspekt cenzury ponad obowiązek przestrzegania wolności słowa tylko przez organy państwa. Podobnie zawężone definicje przedstawiają pozostałe źródła.
Prawdą jest, że nie mamy możliwości wpływania na treści przedstawiane nam przez redakcje i właścicieli mediów. Miejmy świadomość, że są one cenzurowane, gdyż celowo nie przedstawiają spraw w pełnym spektrum, wiele spraw znaczących dla społeczeństwa nie jest mu przekazywanych, za to wiele spraw marginalnych jest wyolbrzymianych. Te rzeczy dzieją się w mediach tzw. publicznych (choć one publicznymi nie są, nie są też mediami misyjnymi) i dzieją się w mediach komercyjnych. Nie są więc mediami wolnymi skoro treści przez nie przekazywane są cenzurowane. Media przestały zajmować się faktami, lecz walczą o zdobycie klienta na rynku reklamy. Może się zdarzyć i się zdarza, że o treściach decyduje rynek reklamy – prócz rynku idei narzucanych przez właścicieli mediów. Bo posiadanie mediów pozwala wpływać na losy ludzi i losy państwa.
Wskazuję tym samym na element wartości pieniądza: istotny jest, bo może wpływać na kształt mediów, a tym samym na kształt państwa.
Ile więc jest tu wart Jan Kowalski? – wartość Kowalskiego to ilość środków potrzebna do narzucenia mu określonej wizji świata oraz trwałego złączenia go z określoną dominantą medialną i ideologiczną.

Nie będzie tu o metodach, jakich się używa, by Kowalski połknął przynętę lub złapał się w sieć. Z całą pewnością instytucje państwa wspomagają zniewolenie Kowalskiego narzucając określony schemat i poziom edukacji – począwszy od przedszkola.
Państwo nieobywatelskie, pozbawione wpływu społeczeństwa na instytucje i eliminujące społeczeństwo z systemu decyzyjnego jest szczególnie zainteresowane w tworzeniu rozwiązań ograniczających wolność wypowiedzi i eliminujących prawdziwe i spontaniczne dyskusje na tematy publiczne. Właściwie na każdy temat. To Państwo nie jest państwem interesu narodowego i kulawej Konstytucji ale interesariuszem określonych organizacji i mafii politycznych. Takie państwo buduje cenzurę, choć medialnie przedstawia się obrońcą wolności, narodowej tożsamości i demokracji.
Cenzura w Konstytucji
Zakaz cenzury w KonstytucjiStojąc na gruncie prawa musimy prócz istoty definicji cenzury spojrzeć na zapis Konstytucyjny.
Nie ma tu nic o urzędzie, o redakcji, etc. Jest informacja, że cenzura jest zła i zakazana.
A wiec wszystko to na co wskazują definicje Wikipedii, Encyklopedii czy w końcu Słownika Języka Polskiego, w werbalnym przedstawieniu jak i w myślowym uzupenieniu jako cenzura, jest niedopuszczalne na obszarze Polski. Cenzura jest w Polsce bezprawna, niezależnie czy dzieje się w przestrzeni administracyjnej, państwowej czy komercyjnej.

Cenzura cenzurze nie równa I

Portal wejściowy do Urzędu
Wejście do siedziby Głównego Urzędu ds. Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk

Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (ul. Mysia 5, 00-496 Warszawa) – to autentyczna instytucja porządku prawnego po 1944 roku w PRL.
Coraz mniej ludzi pamięta czasy PRL.
Istniał wówczas oficjalny urząd państwowy, który ingerował w publikacje: gazety, książki, w scenariusze filmowe i teatralne , posiadał listę zakazanych tekstów, książek i autorów. Pilnował ówczesnej poprawności politycznej. To był oficjalny urząd, który działał legalnie w prawie PRL. Decyzje Urzędu nie podlegały zaskarżeniu, ale często były … negocjowalne.
W ostatnim stadium rozkładu PRL często się zdarzało się, że po artykułach zdjętych ze szpalty jakiejś gazety, pozostawiały w tym miejscu puste, biąłe plamy z informacją, że zadziałał Urząd ds … – właśnie cenzura.

Ocenzurowany list
Cenzura stanu wojennego dotykała prywatnej korespondencji. Czy to nie przypomina cięć spotykanych w dzisiejszych portalach społecznosciowych – w warunkach pokoju, demokracji i wolności słowa

W Stanie Wojennym masowo cenzurowano listy – i często ich fragmenty były fizycznie wycinane nożyczkami, wraz ze wskazaniem podstawy prawnej takiego działania. Swoisty legalizm.
Ale PRL nie ograniczał pomocy mieszkańcom kraju przez służby medyczne w czasie czarnobylskiej katastrofy, jak to czynią obecne władze w dobie sztucznie wywołanej paniki śmierci – co powoduje  nadumieralność ludzi chorych i starych (wcale nie na ulubioną przez media zarazę zapalenia wirusowego typu Covid). Cenzura działań służb medycznych nie była istotna dla istnienia ówczesnego państwa – PRL. Dziś przekonujemy się, że ideologia i polityka zawłaszcza także zdrowie i opiekę medyczną.

III RP
Wszyscy myśleli, że gdy zniknie przeklęty urząd to nastanie pełnia szczęścia. Ale byli tacy, którzy wiedzieli, że nie na tym polega „wolność”. Nie na tym polega „wolność słowa”. Wiedzieli jak i co czynić by cenzura trwała, by trwała niewola.
Bo to, że myśl wolna to nie wszystko. Swoboda, wolność i demokracja to wolność swobodnej publicznej dyskusji, prezentowania różnorodności poglądów by uświadomić nimi wszystkich. Dziś mamy blokadę informacyjną podobną do czasów PRL. Choć w Konstytucji III RP jest zapis zakazujący cenzury a w PRL istniał oficjalny urząd cenzury. Ta wolność słowa III RP niewiele odbiega od cenzury PRL. A może jest gorsza?
Nowa poprawność polityczna „wszystko co inne” nazywa hejtem lub płaskoziemstwem, siejąc strach ostracyzmu i publicznego niebytu.
Uświadomienie mieszkańców PRL w zakresie istnienia cenzury było o wiele większe (w końcu istniała legalnie). W ramach oporu budowano równoległy przekaz, który przenikał do wszystkich warstw i był powszechnie wiarygodny. Dziś ludzie uwierzyli, że obecny system powstały na gruzach PRL jest systemem, o który walczyła cała Polska. Oczywiście nikt nie dopuszcza do krytycznych dyskusji na ten temat.

Stanisław Tymiński
Stanisław Tymiński – wiec wyborczy

Ale wszyscy wiemy jak jest, skoro już rok po „magdalenkowym zwycięstwie” wygrywał Stanisław Tymiński – co jednoznacznie wskazywało na społecznie negatywny odbiór zapoczątkowanych właśnie przemian. Było to sygnałem do wzmożonej pracy propagandowej dla wszystkich sił, które przejęły PRL kosztem tego niezadowolonego społeczeństwa 1 .
W tym czasie z Gazetą Wyborczą żegnał się Stanisława Remuszko. To jego protest przeciwko łamaniu standardów wolności słowa, demokracji, tolerancji w redakcji tej gazety. – Protest nic nie dał.

 

Jan Krzysztof Kelus zdjęcie
J.K.Kelus wPolityce, frag. artykułu wPolityce 12.09.2012

Jan Kelus śpiewał przed laty („Pytania których nie zadam” – https://www.youtube.com/watch?v=rLcvhSKjIBY) zagrzewając do zmian o lepsze. Trzydzieści lat później pisał list do Michnika2, w którym wskazywał na istotna rolę jego środowiska w niszczeniu wolności i demokracji, i choć przyjął order od „nowej, lepszej zmiany”, to zmian się nie doczekał i nie doczeka.

… skoro Sędzia Agnieszka Matlak w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej orzekła, iż „negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego” (wyrok z dnia 26 września 2005; sygn. III C 1225)
                                                                          pisał w swoim liście Jan Kelus

 

 


Skutki cenzury i efektów tzw grupowego myślenia mogą być różne; od całkiem „niewinnych igraszek” w przedszkolu po śmierć dziesiątek tysięcy w ramach błędnie zdiagnozowanej sytuacji w Państwie (pandemia i narzucone społeczeństwu restrykcje nie tylko gospodarcze lecz przede wszystkim medyczne), po setki tysięcy i miliony istnień w czas konfliktów zbrojnych.

Ostatnio proces ubywania tej pamięci po PRL-owskiej wersji cenzury przyśpieszył. Pandemia, która powstała w wyniku istotnej zmiany definicji tego słowa, oraz działania z nią związane, wskazują na wiele elementów łamania Konstytucji w zakresie zakazu cenzury, tak przez organy administracji państwowej jaki i komercyjnych mediów, co skutkuje znaczną nadumieralnością w kraju – to bardzo tragiczny wymiar ograniczania wolności i bezprawia w wykonaniu administracji rządowej.

Wskazywał no to Stanislaw Remuszko.

Dziennikarz Stanisław Remuszko
Stanisław Remuszko ( 30 stycznia 1948 – 26 grudnia 2020)

Krótka historia jego współpracy z Gazetą Wyborczą obnażyła cały system tzw. magdalenkowej demokracji i wolności słowa.
Brak reakcji ze strony innych mediów i stowarzyszeń zdeterminowało zasady dziennikarstwa i mediów w III RP. Media głównego nurtu bazują na zasadach manipulacji i cenzury.
*
Czy nie czas powołać odznaczenie jego imienia dla przedstawicieli rzetelnego dziennikarstwa i rzetelnych mediów.
I z drugiej strony, czy nie pora na kapitułę, która będzie raz w roku wytykać największe medialne oszustwa i manipulacje.

"Gazeta Wyborcz" początki i okolice (kalejdoskop)
Okładka ksiązki

 

Cenzura cenzurze nierówna II

Choć Konstytucja bezwzględnie wskazuje, że cenzura nie jest dopuszczalna, to jednak zapis, który jest tam zawarowany może być postrzegany w różny sposób.
W liście do Pana Jacka Kłudki (wiceprezesa Oficyny Wydawniczej pisałem: „Zdaję sobie sprawę, że konstytucyjna gwarancja braku cenzury jest w istocie pustym słowem. Zapis powstawał w okresie przesilenia po rozpadzie struktur PRL, i miał związek z cenzurą typu administracyjnego. Był swoistym przypomnieniem czasów PRL i negatywnie odbieranych działań Urzędu z Mysiej nr 5. To wystarczyło tłumowi gapiów. Dziś brak Urzędu ds. Kontroli Publikacji i Widowisk nie oznacza, że cenzura to sprawa przeszła. Abstrahując od autocenzury (w sumie najbardziej wyniszczającej wolność i niezależność) istnieje cenzura wydawnicza i właścicielska, która nie leży w obszarze zainteresowania dzisiejszego Państwa. Nie leży – to jest mało powiedziane. Jest wykorzystywana z pełną premedytacją przez Państwo na wielu obszarach jego funkcjonowania.”  (więcej tu )

Las Polski medium lesników
Las Polski – minęło 100 lat. Czy to kryzys wieku?

Nawiasem mówiąc w odpowiedzi Pan Prezes Jacek Kłudka oburzył się na podejrzenia o cenzurę i poinformował mnie o zakazie publikowania w zarządzanej przez niego prasie – czym wskazał dobitnie na własne odczuwanie pojęcia cenzura. Czyż to nie imienny zakaz podobny do tych, które obowiązywały w okresie działania Urzedu ds Kontroli Pracy, Publikacji i Widowisk?
Oczywistym jest, że wszyscy uczestnicy mający związek z tym medium, chcąc czy nie chcąc, wspierają to odczucie Pana Jacka Kłudki, Oficyny Wydawniczej Oikos, i jej niemieckich właścicieli (BLV VERLAGSGESELSCHAFT MBH oraz DEUTSCHER LANDWIRTSCHAFTSVERLAG GMBH)  – wspierają swoimi nazwiskami cenzorskie działania. Mając nadzieje, że podobne ich nie dotkną (członkowie Rady Programowej Lasu Polskiego: Andrzej Antczak, prof. Tomasz Zawiła-Niedźwiecki, Maria Brzozowska –RDLP Gdańsk, Jerzy Flisykowski, Iwo Gałecki -LZD Siemianice, Wojciech Gil – PTL, Edward Marszałek – RDLP Krosno, Romuald Roman – SPL, Bogdan Skibiński, Jan Suder, Kazimierz Szabla, Jacek Szulc – Nadleśnictwo Wejcherowo) bohatersko, świadomie lub nie, wspierają cenzurę tego medium oraz manipulacje DGLP.
Oczywistym jest, że treść listu prezesa może mieć inne przyczyny, których otwarcie nie wyartykułował. Zaprezentowana postać osobistej odpowiedzi była zdecydowanie łatwiejsza dla wiceprezesa Zarządu od przyznania, że przyczyną nie był jednak mój list z pytaniami do zarządu i redakcji, lecz oczekiwania głównego reklamodawcy – Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, która już wcześniej cenzurowała moje artykuły na temat zniszczenia skarbu narodowego jakim jest Puszcza Białowieska, czy idei gwarancji konstytucyjnych dla lasów publicznych Polski. Tym samym wskazuję, że cenzura może być powodowana przez elementy zewnętrzne, np. przez znaczącego dla danego medium reklamodawcę.

Logo GW
Logo Gazety Wyborczej

Znamy przypadek Gazety Wyborczej, która była największym biorcą środków  państwowych spółek i urzędów, póki u władzy był obóz PO/PSL. Obóz skrzętnie wykorzystywał pozycję płatnika, ale był też skrzętnie wykorzystywany – gdyż zbudował ogromną siłę medialną mającą wpływ na różne elementy władzy.
To doświadczenie, które pozwala wyciągać wnioski każdej opcji politycznej. Po zmianie władzy ośrodek Gazety Wyborczej, który praktycznie stworzył model funkcjonowania mediów w Polsce, nie mógł się czuć zaskoczony, że został odcięty od publicznego finansowania. Jednak hipokryzja organu Ob. Michnika Adama jest tak znaczna, że skargi Agory S.A. sięgnęły daleko poza granice państwa.
Obecne państwo (IIIRP) dba o brak wolności słowa formalnie i prawnie w różny sposób. To, że ludziom bez przerwy wskazuje się idee społeczeństwa obywatelskiego jest elementem cenzury i socjotechniki w celu odwrócenia uwagi od matrixu, którego nie dostrzegają osoby skupione przed ekranami telewizorów. Celem jest także wskazanie, że obecny system cenzury to właśnie istota dobrego państwa i społeczeństwa obywatelskiego.
Dziś przejawem cenzury jest tworzenie obrazu hejtu, mowy nienawiści, faszyzmu – generalnie propagowanych przez ośrodki, które faktycznie ten hejt tworzą, zajmują się mową nienawiści, nie dopuszczają do dyskusji, działają przeciwko tolerancji, czy w swych działaniach powielają metody mediów faszystowskich lub faszystowskich działań. To odwracanie pojęć jest powszechne i trafia często na podatny grunt społeczeństwa, które nie zajmuję się analityką i krytyką stanu. A przecież wystarczy wspomnieć słowa George Orwella o prawdzie i fałszu: „Im bardziej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych co ją głoszą”. A społeczeństwo jest zniekształcane przez tych, którzy głoszą „nową prawdę, nową rzeczywistość” czy ostatnio „nową normalność”.

Ustawa o służbie cywilnej cenzuruje urzędników

Ta chwalebna Ustawa, wzorzec dla całego cywilizowanego świata, nie jest

Jeden z punktów Ustawy o służbie cywielnej
Drogowskaz dla kadry kierowniczej administracji państwa IIIRP

zgodna z międzynarodowymi porozumieniami dotyczącymi praw człowieka w tym także wolności słowa.
Mamy tu wyrazisty zapis prawny a nie medialne chwalenie się obywatelskością i mistrzostwem świata jaki osiągnęła III RP w „budowie demokracji” i „wyzwalania” nas z PRL-owskiego ciemniactwa. To całkiem „przyzwoity standard” gwarancji dla konstytucyjnej wolności słowa w IIIRP, nieprawdaż?
Urzędnik nie ma prawa prezentować swojej osoby, swoich poglądów w przestrzeni publicznej a także swojej osobistej-własnej osoby. Naruszałoby to bowiem jego bezstronność polityczną. Czy można zaordynować człowiekowi bezstronność wobec wielości bogactwa publicznego bytu państwa?
Czy twórcy Ustawy, czy całe państwo, czują się przez to spokojniejsze, odetchnęli z ulgą? Czy nie wystarczy już, by wszyscy wykonywali swoją robotę w sposób uczciwy i należyty? Ale nie ma problemu ze złą robotą w tzw wyższych sferach władzy, skoro jest z doboru poza jakimikolwiek standardami, prócz standardu … mojszości czy … najszości (Państwo świra).

Bo jeśli nie wystarczy, i są jeszcze dodatkowe przesłanki i wymagania, to ta należytość i uczciwość w robocie zdaje się być w gruncie drugorzędna w stosunku do fałszu i obłudnej lojalności wobec … mojszości.
Ten zapis Ustawy jest rażąco sprzeczny z zapisami międzynarodowych traktatów powstałych w okresie podziału świata na „dobry” Zachód i „zły” Wschód, których celem było wskazywanie złemu „Wschodowi” wartości podstawowych, które są istotne z punktu widzenia jednostki, jej praw i wolności (w tym wolności do wyrażania poglądów). Dziś żadna organizacja z „Dobrego” Zachodu nie dostrzega sprzeniewierzenia się tym zasadom ani na obszarze byłego „Złego” Wschodu ani na obszarze własnym.
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ: Artykuł 19 – Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice; Artykuł 20 – 1. Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzania i stowarzyszania się.
Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności: – Artykuł 10 -Wolność wyrażania opinii: Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Amnesty International, Rzecznik Praw Obywatela – te wszystkie organizacje i stowarzyszeni, urząd nie są zainteresowane w wolności, prawach obywatelskich, wolności słowa. Reprezentują donatorów i ich interes, który może być różny w danym momencie w zależności od państwa, w którym się zagnieżdżają ich filie. Istota ich działań jest realizowanie celu, który nie musi być widoczny na pierwszy rzut oka. To często cel czasowo odległy, ale jednoznacznie ideologiczny i sprzeczny z klasycznym pojęciem demokracji i wolności indywidualnej, nie budujący  instytucji państwa obywatelskiego.

Nauka czy nieuka

Mamy wciąż w tyle głowy szacunek dla nauki. Na zasadzie automatu przenosi to nasz podziw dla jej luminarzy. Jesteśmy tak wpatrzeni w tą klasę społeczną, że wierzymy iż cztery litery: „prof” a nawet tylko dwie: „dr” przed nazwiskiem jest wystarczającym powodem dla naszego podziwu, zaufania,  wiary i autorytetu.

Józef Maria Bocheński
Zabobon autorytetu

Jak wskazywał Frederic von Hayek, jak pisał Józef Maria Bocheński to zabobon. Zabobon w rozumieniu Bochańskiego nie ma zwiazku z wiarą w gusła i czary. Zabobon to twierdzenie fałszywe ale uznawane za prawdziwe (nie jest zabobobonem twierdzenie fałszywe i uznawane za fałszywe). W połączeniu z zabobonem autoryteu ludzie postrzegają świat nauki fałszywie, więc i ich wnioski nie mogą być prawdziwe.
Genralnie człowiek nauki nie może i nie jest specjalistą od wszystkiego, choć czesto jest tak postrzegany i często sam to wykorzystuje w tym kontekście.
Gdy dodatkowo poznamy system finansowania nauki, który nie reprezentuje interesów wyborców lecz interes donatorów nauki: polityków, firm, konsorcjów to powinniśmy zrozumieć, że może w wielu dziedzinach dochodzić do malwersacji w kierunku udowadniania teorii na których zależy tylko płatnikom. Szczególnie dotyczy to nauk humanistycznych i przyrodniczych.

Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostęnionych przez Wikileaks
https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/kaczynski-w-dokumentach-wikileaks

Typowym przykładem takiej działalnosci było wstrzymanie archeologicznych badań ekshumacyjnych w Jedwabnym, mającym zbadać i udokumentować w sposób naukowy zbrodni na Żydach. Ciekawe jest, że to Żydzi dążyli do wprowadzenia zakazu tego badania naukowego. Zakaz został przypieczętowany przez luminarza polskiej nieuki – profesora Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta IIIRP.
Ten zakaz cenzorują
cy badania naukowe jest charakterystyczny. I jest elementem walki ideologicznej i politycznej kosztem prawdy. A jednak  nie wywołuje wzburzenia polskich władz.
Jednak już identyczny zakaz wprowadzony na Ukrainie, zakazujacy prac ekshumacyjnych pomordowanych na Wołyniu Polaków, wywołał falę krytyki – tylko medialnej, rzecz jasna.
Każdy z czytających powinien mieć świadomość, że podobnych tematów cenzurujących naukę i jej badania jest bez liku. Zapraszam do poznania jednego.
Podobnie rzecz się ma z próbami prezentowania odmiennych pogladów w kwestii ochrony przyrody np.: na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw. Nadleśnictwa zajmują się wszystlim fukcjami lasu a nie tylko ochroną bierną, która dominuje w Parkach. W związku z tym traktowanie w sposób odmienny 3 (Białowieża, Browsk, Hajnówka) z 417 istniejących w Polsce nadleśnictw jest bezprawiem. Nikt dotychczas tego nie artukułuje – ja czynię to od lat. Natomiast dr Jana Łukaszewicz ośmielił sie wskazać na efekty biernej ochrony w tych nadlesnictwach, w sposób wyważony i udokumentowany. Fala hejtu i ostracyzmu z jaką spotkał się autor i redakcja ze strony „oświeconej” i narzucającej całemu społeczeństwu wizji zniszczenia środowiska i zasobów kraju stała sie przedmiotem innego artykułu. Zapraszam po lekcję etyki wg „PROFESORA” Tomasza Wesołowskiego: „Zrobieni w wariaka – rozmyślania przy czytaniu komentarzy”.

Cassus Trumpa

President of US banned by Fb
https://www.forbes.com/sites/abrambrown/2021/01/08/is-this-the-real-reason-facebook-banned-president-trump/?sh=1d5b857a3c1e

Prezydent Donald Trump realizował się między innymi jako aktywny bloger czy „tweeter”. Tym samym, przez swoją pozycję i znaczenie, budował też pomyślność Facebooka i Tweetera. Ufał, że może korzystać z tzw. mediów społecznościowych w interesie urzędu i idei, które wypełniał, zgodnie z wolą swoich wyborców. Okazuje się, że nie mógł liczyć na wdzięczność mediów, które przy nadażającej się okazji odcięły go bezwzględnie od szerokiej społeczności, pokazując tym samym , na czym polega w gruncie ich standard. Broń Boże nie jest to cenzura, gdyż standard jaki określają, i mgliście oraz wybiórczo stosują, jest w gruncie standardem widzi mi się i standardem „pana” wobec podległej mu hołoty. Ma ona wypełniać wolę właściciela.
To uświadomiło całemu światu, że media nie są od informowania, lecz stały się aktywnym politycznym graczem. Ukazało to się nam dobitnie, aż do bólu. Czy rzeczywiście poczuliśmy się zaskoczeni?

Tweeter blocked President of US
D.Trump banned on Tweeter; Urzędujący prezydent, przedstawiciel ponad połowy głosujących wyborców USA został zablokowany. Jaki jest mandat Tweetera?

Wzbudziło to niesmak Angeli Merkel. A w Polsce ostro zareagował Mateusz Morawiecki łącznie ze Zbigniewem Ziobro (odkładając na bok wzajemne animozje). Poczuli się w obowiązku wskazać mediom społecznościowym gdzie jest ich miejsce3. Oczywiście był to przekaz medialny. Realnie państwo nie podjęło i nie podejmie żadnych kroków wobec dyktatorskich, autorytarnych i bezprawnych zapędów właścicieli narzucających przez swoje ideologiczne standardy określony i kierunkowy porządek (https://dorzeczy.pl/kraj/168769/nawet-50-mln-zl-kary-za-lamanie-wolnosci-slowa-ziobro-prezentuje-ustawe-wolnosciowa.html ) .

 

Bankier - tytuła artykułu
Bankier – tytuł artykułu 12.01.2021
Ziobro podał szczególy ustawy wolnościowej
Do Rzeczy – Ziobro podał szczegóły Ustawy wolnościowej. 15.01.2021

 

Uświadomiło to politycznym klikom komu służą, i od kogo w gruncie zależą. Czy uświadomiło Kowalskiemu w czyich łapskach (brudnych czy w białych rękawiczkach) się znajduje?

Minister Cyfryzacji Marek Zagórski
Minister Cyfryzacji Marek Zagórski i porozumienie z Facebookiem ponad zapisami Konstytucji

Dwa lata wcześniej (2018) Polska poinformowała, że uregulowała z Facebookiem warunki cenzurowania. Przedstawiono porozumienie, które zawarł Marek Zagórski – Minister Cyfryzacji III RP (akuratnie w zarządzie PiS) jako sukces i jedyne na świecie porozumienie pozwalające dochodzić od Fb wyjaśnień i rozwiązywania sporów. Oczywiście te spory i wyjaśnienia miał rozwiązywać Fb. Zgodnie ze swoimi standardami.
Nie wskazano jak to się ma do wolnością słowa, i zapisów o zakazie cenzurowania wypowiedzi zawartych w Konstytucji. Tym samym państwo Polskie podpisało porozumienie, w którym przehandlowało konstytucyjny zapis braku cenzury. Czy znacie tego Ministra ds. Cyfryzacji – przypominam: Marek Zagórski) i Premiera (tak, tego samego, który dziś się burzy), którzy dopuścili się oficjalnie zdrady zapisu konstytucyjnego i publicznie przedstawiali to jako sukces w walce z cenzurą? Znam wielu, którzy cieszyli się z takiej walki rządu dobrej zmiany o wolność słowa i walki z cenzurą, podczas gdy w rzeczywistości jest to akt spolegliwości i zgody na cenzurowanie łamiący zapisy Konstytucji 5,6.
Czy nie prościej było zwrócić się ponownie do sędzi (https://twitter.com/adamnieznaj_2/status/787008738473472000), która w majestacie prawa orzekłaby, że podnosznie ręki na tak wspaniałego Marka Zuckerberga i jego firmę niosącą we wszechświecie kaganek wolności jest karygodne, niedopuszczalne i zasługuje na jednoznaczny odpór.
Ot Panie Michnik, Panie Mazowiecki, Panie Wałęsa, Panie Kaczyński w dwóch postaciach: …”kto szablą wojuje ten od szabli ginie”.
Dziś markują mars na licu, pohukują, gdy widzą, że będą wykluczeni z możliwości zabierania głosu i dyktowania ciemnemu ludowi swojej wizji, jeśli ta wizja nie będzie wizją Zuckerberga.
A na ile Wam pozwala Tweeter i Facebook? Czy wynegocjowaliście już swój osobisty pakiet wolności na stronach Fb czy You Tube?

Linki
1
Stan Tymiński i mniej znana historia hejtu w III RP ( https://www.salon24.pl/u/staszek/928424,stan-tyminski-i-mniej-znana-historia-hejtu-w-iii-rp )
2 – Jan Krzysztof Kelus do Adama Michnika   (https://wpolityce.pl/polityka/140323-jan-krzysztof-kelus-do-adama-michnika-i-ja-uwazam-ze-pozwami-zastraszasz-polemistow-dzialasz-przeciwko-wolnosci-slowa)
3 – Właściciele portali społecznosciowych nie mogą działać ponad prawemhttps://www.bankier.pl/wiadomosc/Morawiecki-Facebooka-i-Twittera-nie-moga-dzialac-ponad-prawem-8035682.html
4 –  Nawet 50 mln kary za łamanie ustawy wolnościowej –  https://dorzeczy.pl/kraj/168769/nawet-50-mln-zl-kary-za-lamanie-wolnosci-slowa-ziobro-prezentuje-ustawe-wolnosciowa.html
5 – Pierwsze tego typu porozumienie. Ministerstwo cyfryzacji i Facebook    https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/pierwsze-tego-typu-porozumienie-ministerstwo-cyfryzacji-i-facebook
6 –  Treść porozumienia 

Porozumienie_ws_utworzenia_Punktu_kontaktowego_-_treść_PL_EN

*
7 – „Pytania których nie zadam” – o cenzurze na łamach Lasu Polskiego oraz manipulacjach DGLP – https://www.polskawlesie.pl/panstwo/pytania-ktorych-nie-zadam
8 – K. Szwagrzyk: W Jedwabnym powinna zostać wznowiona ekshumacja  – https://dzieje.pl/aktualnosci/k-szwagrzyk-w-jedwabnem-powinna-zostac-wznowiona-ekshumacja
8 – Ministerstwo zakazuje lekarzom mówienia o problemach  https://www.prawo.pl/zdrowie/zakaz-publicznego-wypowiadania-sie-lekarzy-na-temat-epidemi,499036.html
9 – Interpelacja poselska w sprawie zakazu wypowiadania sie wydanego lekarzom
Interpelacja nr 4024 w sprawie zakazu wypowiadania się lekarzom

10 – Odpowiedź na interpelację
Odpowiedź na Interpelację 4024-o1

OIKOS sp. z o.o
BLV VERLAGSGESELSCHAFT MBH -1765 udziałów,
DEUTSCHER LANDWIRTSCHAFTSVERLAG GMBH – 1765 udziałów,
ŁASICA Witold Karol – 100 udziałów,
KŁUDKA Jacek – 100 udziałów

Polska jest bezbronna wobec nowoczesnej dywersji
Jak to jest naprawdę z tą prawdą

Przypominam artykuł napisany w 2012 roku pod wrażeniem komentarzy. Nie odnoszę się tu do treści samego artykułu lecz jedynie do komentarzy, które pojawiły się pod nim. To komentarze polskiej elity ekologicznej, niezwyczajnej do polemizowania na argumenty, gdyż wierzącej w cud własnej racji. Ich racja jest najmojsza. To oni wiedzą gdzie jest faszyzm, demokracja i cenzura.
***
6 grudnia 2011 roku w Polityce ukazał się artykuł Jana Łukaszewicza pt.: „Zapuszczona puszcza”. Autor, dr inż Jan Łukaszewicz, wskazuje na błędy przy ochronie Puszczy Białowieskiej.

„Zapuszczona puszcza” w Polityce

Nie chcę streszczać całości (kto nie czytał, ma szansę zobaczyć tekst w internecie), lecz w dwóch zdaniach informuję, że autor wskazuje na błędy przy ochronie Puszczy Białowieskiej oraz wskazuje na widoczne wyraźnie straty, jakie się dokonują na jej obszarze w wyniku presji tzw.: środowisk ekologicznych. Straty przede wszystkim w naturze. Lecz straty materialne są równie ogromne.

Wydawałoby się, że żyjemy w cywilizowanym świecie, w warunkach demokracji, to jednak niektóre zachowania ludzi wykształconych – potocznie pojmowanych za elity nauki, treści narzucane przez opiniotwórcze media nie niosą w sobie żadnego wartościowego przesłania społecznego a tym bardziej gospodarczego i materialnego. Ich duch też jest najczęściej jałowy. Choć ich autorom nie przynoszą zaszczytów, to jednak stanowią wartościową informację dla uważnego czytelnika i obserwatora.

Nie zawsze autorzy i decydenci są świadomi powodowanej destrukcji. Czasami w zadufaniu uważają, że cel, który sobie wytyczyli, wymaga działań za wszelką cenę. Niejednokrotnie chodzi o zwalczanie przeciwnika wszelkimi sposobami. A kiedy indziej chodzi o zwykłe środki do życia.

Czytelnicy W24* (gdzie ukazują się najczęściej felietony autora) zdają sobie sprawę, że moja opinia nie raz powtarzana na stronach portalu na temat ekologistycznego zawłaszczania środowiska i coraz szerszych obszarów naszego życia jest zbieżna z uwagami dr Jana Łukaszewicza. Daję temu wyraz od początku mojej obecności na tym portalu.

Komentarze

Artykuł Jna Łukaszewicza ukazał się w popularnym i opiniotwórczym tygodniku POLITYKA. Zaprezentował społeczeństwu odmienny, ale uzasadniony z punktu widzenia nauki i gospodarki, sposób postrzegania realnych działań w zakresie ochrony przyrody, które od lat są obecne w naszym kraju. Bogata dokumentacja prac naukowych, na której oparł się autor, pisząc swój artykuł do tygodnika, nie zwróciła uwagi komentujących.

Najczęściej komentarze odsądzają od czci i wiary zarówno samego autora jak i tygodnik, który ośmielił się opublikować taki tekst.

Ministerstwo Środowiska

Komentarze rozpoczyna opinia wysokiego urzędnika Ministerstwa Środowiska – Janusza Zaleskiego, który próbuje udowadniać – wbrew faktom, że czarne jest zielone lub, że białe jest czarne. Tekst Jana Łukaszewicza nie wskazuje generalnie na sytuację na terenie Parku Narodowego, lecz na terenie lasów puszczańskich będących w nadzorze nadleśnictw i przestrzega przed ich ostatecznym unicestwieniem (wskazując na sytuację w niektórych rezerwatach Parku). Wyjaśnienia podsekretarza stanu, który sam z zawodu jest leśnikiem, wprowadzają w błąd czytelnika, gdyż odnoszą się do praw obejmujących działania na obszarach Parków. Póki co, prawa istniejące na obszarach będących w zarządach nadleśnictw są inne. I są nagminnie łamane również przez urzędników Ministerstwa Środowiska. Wskazywane przez autora ograniczenie wycinki drzew powyżej 100 lat, wprowadzone oddzielnym pismem do Operatu Urządzania Lasu – swoistej biblii postępowania w lesie – jest niezgodne z wiedzą, nauką i przepisom o lesie, którym podlegają nadleśnictwa. Autorem takich działań był Minister Maciej Nowicki (Zarządzenie inny Dyrektor Generalny Lasów Państwowych – Konrad Tomaszewski już w 1998 roku – dopisek autora 2021). Nie poniósł żadnych konsekwencji z tytułu łamania prawa. A naruszająca prawo ingerencja wciąż obowiązuje! Niezgodne z zasadami i istniejącą praktyką było utworzenie sieci rezerwatów przez innego ministra – Eugeniusza Tokarczuka, po tym jak został obrzucony jajami przez mieszkańców Białowieży. Nie można powołania tych rezerwatów traktować inaczej jak zemstę urzędnika. Minister Eugeniusz Tokarczuk pokazał mieszkańcom w jak głębokim poważaniu ma ich los i ich opinie na temat wieloletnich działań ekologistów, centralnych urzędów i gołosłownych obietnic.

Pokazał na czym w rzeczywistości polega jego dbałość o poprawienie stosunków z ludnością autochtoniczną, z naszymi polskimi Indianami – narażonymi od niemal ćwierćwiecza na imperialistyczne napaści rządu centralnego i bojówki terrorystów ekologistycznych. Wskazał przy tej okazji czyje „tak naprawdę są zabawki”. Społeczeństwu nic do tego!

Las w Nadleśnictwie Białowieża

Miłośnicy OTOP-u gorąco protestują**

Dezaprobatę zgłosiło OTOP. Towarzystwo wskazując na „emocjonalne treści” Jana Łukaszewicza, nie chce wierzyć, że bogactwo flory i fauny to również bogactwo ptasiego raju. Tym samym OTOP objawia, że najistotniejsze dla tego Towarzystwa nie jest bogactwo samej przyrody i trwanie takiego bogactwa, lecz naturalna sukcesja, która dopiero w cyklach kilkusetletnich będzie w stanie prezentować nam i ptakom bogactwo maksymalnej różnorodności. Autor wskazuje bowiem na wyniki badań, niepodważalnych badań i niepodważalne wyniki, że nicnierobienie powoduje karlenie bioróżnorodności. Natomiast gospodarka człowieka, z wielu powodów, ma na celu utrzymywanie stanu przyrody w permanentnej maksymalnej fazie rozwoju. Zdaje się, że ekologiści OTOP-u nie zrozumieli o co chodzi, lub też bogactwo ptasiego świata tak naprawdę jest im obce.

Pokot truchła w lasach gospodarczych - czy to budowanie różnorodności i bogactwa
Pokot truchła w lasach gospodarczych – czy to budowanie różnorodności i bogactwa

Oburzenie komentujących czy oburzające komentarze

Po tych dwóch większych opiniach do artykułu Jana Łukasiewicza, znajdują się komentarze w zdecydowanie krótszej formie. Najczęściej mają charakter protestu.

Marta Cholewa z Uniwersytetu Wrocławskiego pisze: „pragnę wyrazić swoją dezaprobatę oraz niepokój związany z ukazaniem się tak niezgodnych z prawdą informacji”.

Protest przeciwko zamieszczeniu artykułu wyraża Marcin Przepiórka, który twierdzi, że tekst „łamie elementarne zasady”.

Stały czytelnik, Krzysztof Henel wyraża z kolei „swoje głębokie rozczarowanie i oburzenie z tendencyjności artykułu”.

Pracownica Instytutu Ochrony Przyrody PAN Małgorzata Smólka (instytucja w poważnym stopniu odpowiedzialna za sposób, formę i rozmiar wprowadzenia w Polsce sieci Natura 2000) ma pretensje do redakcji za tekst „rażąco naruszający podstawowe prawidła prezentacji tekstów naukowych jako tekst mijający się z prawdą naukową, prezentujący subiektywne spojrzenie na problem i przez to szkodzący wizerunkowi Polityki„.

Również dr Anna Kujawa z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN „ze zgrozą i smutkiem” przeczytała artykuł.

Dr hab. Jakub Dolatowski (botanik, dendrolog Wojnówka, na skraju Puszczy) twierdzi nawet, że opublikowanie tego tekstu to „ogromny wstyd”.

A dr Marta Wrzosek z szacownego Polskiego Towarzystwa Mykologicznego wraziła ogromne „zaniepokojenie tezami, które wyraził dr Jan Łukaszewicz”.

W dyskusji zabrała też głos Agata Kiałka – studentka biologii „zniesmaczona całym tym tworem”, a Marta Maziarz z Pracowni Biologii Lasu Uniwersytetu Wrocławskiego twierdzi, że umieszczenie artykułu w Polityce to: „kompromitacja dla redakcji”.

Pan dr Marcin Zych twierdzi natomiast, że tezy artykułu nie opierają się na „rzetelnych podstawach naukowych” – co wskazuje na jednostronność wiedzy pana doktora.

Grupa pracowników Instytutu Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego (dr Krzysztof Pabis, dr hab. Michał Grabowski, dr Karolina Bącała-Spychalska, dr hab. Magdalena Błażewicz-Paszkowycz, dr Radomir Jaskuła, dr Anna Jażdżewska, mgr Tomasz Mamos, dr Piotr Jóźwiak, mgr Katarzyna Pawicka, dr Mateusz Płóciennik, mgr Anna Stępień, dr Grzegorz Tończyk) twierdzą stanowczo, że artykuł „ma bardzo niewiele wspólnego z wiedzą i jest tekstem momentami wręcz kuriozalnym”.

Profesor dr hab. Kazimierz Rykowski stwierdza, że artykuł: „sprawił (artykuł), że jest mi wstyd. Wstyd tym bardziej, że pracownik tego samego instytutu prezentuje publicznie dowody ignorancji”.

Instytucjonalne budowanie truchła nie ma związku z różnorodnością
Instytucjonalne budowanie truchła nie ma związku z różnorodnością

A jak jest naprawdę

Proste wyjaśnienie niemal jednoznacznie negatywnego odium w sprawie artykułu Jana Łukaszewicza daje jeden z ostatnich komentarzy, dodanych przez dr hab. Dorotę Dobrowolską, profesora Instytutu Badawczego Leśnictwa. Słowa swe kieruje wprost do profesora Tomasza Wesołowskiego, pisząc: „Panie Profesorze, szkalowanie ludzi jest niegodne nie tylko tytułu profesorskiego, ale przede wszystkim człowieka. Pana apel o zapychanie skrzynek dyrektorowi Instytutu, przypisywanie opinii pana dr inż. Jana Łukaszewicza wszystkim pracownikom Instytutu jest, co najmniej nietaktem”.

Profesor T. Wesołowski, guru polskich ekologistów, nie jest przyzwyczajony do dialogu i naukowej polemiki. Zgodnie z zasadami wojującego ekoterroryzmu, profesor T. Wesołowski zna drogi na skróty przy rozwiązywaniu spraw problematycznych i niepokojących ekologistyczne środowiska, mogących podważyć zasadność dotychczasowych teorii. Tą drogą są: nagonka i budowanie ostracyzmu. W tym, jak widać, jest wprawiony. Czy profesorowi nie pomyliły się czasy świętej inkwizycji? Okazuje się, że natura i przyroda schodzą na plan dalszy, gdy trzeba dokopać odszczepieńcowi.

Znów „robią z nas wariaka”. Ale tym razem nie do końca jest zgoda.

* – artykuł pierwotnie ukazał się na stronach portalu Wiadomości24

PS  – marzec 2021
Redakcja wycięła mój komentarz, i nie znajdzie go nikt z czytelników. To już było za wiele dla redakcji …

To, że naciski na redakcję, na czytelników, na autora, czy w końcu na Instytut Badawczy Leśnictwa się pojawiły, świadczy krótka informacja ówczesnego dyrektora (występującego w obronie prof. Doroty Dobrowolskiej):
Zapuszczona puszcza - Informacja ws _...a niech im się skrzynki pozapychają_ - Instytut Badawczy Leśnictwa' - www_ibles_pl

** Miłośnicy OTOP gorąco protestują
OTOP ws_ artykułu _Zapuszczona Puszcza_ - OTOP' - otop_org_pl

Mikribiotop – pracownia przyrodnicza – Kilka uwag do artykułu „Zapuszczona Puszcza – Kilka uwag do artykułu „Zapuszczona Puszcza” – MIKROBIOTOP' - mikrobiotop_pl

Fikcja wzrostu różnorodnosci pod wpływem ochrony biernej jest udowodniona na terenie Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego. Chciejstwo własne OTOPu, itp organizacji nie jest podparte dowodami, lecz pewnością wynikającą z braku zrozumienia natury i jej praw i zachodzacych tam procesów. Więcej na ten temat:
„Ochrona aż do śmierci albo jeszcze dłużej”https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/ochrona-az-do-smierci-a-nawet-jeszcze-dluzej
„Straty przyrodnicze Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego. – Kiedy zlikwidujemy Białowieski Park Narodowy”  – https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska/straty-przyrodnicze-rezerwatu-scislego-bialowieskiego-parku-narodowego-kiedy-zlikwidujemy-bialowieski-park-narodowy

Zapuszczona Puszcza – nie tyle tekst artykułu, ale tytuł rozpoczął własny żywot w przestrzeni publicznej i medialnej:

Wciąganie świata artystycznej celebry w przestrzeń im obcą
Borys Szyc daje znać o swej wiedzy i jej poczuciu, podobnie jak redakcja TVN24

By uzmysłowić aktorowi i redakcji TVN24 co to takiego Puszczahttps://www.polskawlesie.pl/las/puszcza-co-to-takiego

Artykuł „Zapuszczona Puszcza” można znależć w formie pdf w internecie, np.:na stronie IBL
zapuszczona-puszcza

W internecie dostępny też jest tekst z dyskusją-czy raczej z komentarzami (niepełny), które była podstawą do napisania powyższego artykułu. Niestety rozmier PDF przekracza możliwości techniczne dodania go w tym miejscu. Poprzestaję więc na zamieszczeniu linku, w nadziei, że źródło nie zniknie (i zapisaniu na dysku na wszelki wypadek).
„Wielki spór o Puszczę Białowieską” – https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1523525,1,wielki-spor-o-puszcze-bialowieska.read

 

Jemioła.
Każdy widział i wie. Na drzewach przydrożnych i na bożonarodzeniowym bazarze. Lecz tym razem nie o tym. Dziś o jemiole w lesie. A konkretnie w Lasach Państwowych – w naszych lasach.

Przywołam na wszelki wypadek definicję, byśmy próbowali rzecz widzieć w sposób jednoznaczny.
Jemioła – to roślina dwupienna z jednopłciowymi kwiatami, niezdolna do samozapylenia. W strukturze płci stwierdzono dominację osobników żeńskich nad męskimi. Kwiaty są żółtawe i niewielkie (2–3 mm średnicy), zebrane w grupy usytuowane w rozwidleniach gałązek. Okwiat niezróżnicowany. Kwiaty mają miłą woń i wydzielają duże ilości nektaru. Pyłek przenoszą owady.
Owoce jemioły są białe (u niektórych podgatunków żółtawe), okrągłe (u niektórych podgatunków jajowate) nibyjagody o średnicy 6–10 mm, z niewielkimi owocami właściwymi („nasionami”) w środku, w grupach po 2–6. Każde „nasiono” zawiera od 1 do 3 zarodków (poliembrionia). „Owoce” utrzymują się na gałązkach przez całą zimę.
Jemioła kwitnie od lutego do kwietnia. „Owoce” dojrzewają późną jesienią i wczesną zimą. Stanowią pożywienie ptaków, które przyczyniają się do rozprzestrzeniania rośliny (ornitochoria). Przy czym tylko jemiołuszki i paszkoty połykają całe „owoce” umożliwiając rozprzestrzenianie roślin na większe odległości. Pozostałe ptaki skubią „owoce”, które za sprawą kleistego miąższu łatwo przywierają do gałęzi drzewa. Nasiona kiełkują w maju. Młode rośliny początkowo przywierają do drzewa-gospodarza za pomocą ssawek, z czasem wytwarzają korzenie. Co roku przyrasta kolejne rozwidlenie i po ich liczbie można łatwo ustalić wiek rośliny. Wiek roślin ma wyraźny wpływ na zmienność ich cech. Poszczególne rośliny dożywają do ok. 30-40 lat.
Jemioła rośnie na drzewach pobierając substancje odżywcze od żywiciela. Wykazuje wyraźne zróżnicowanie jeśli chodzi o preferencje drzewa-gospodarza, przy czym istotne różnice pod tym względem wykazują poszczególne podgatunki (w Polsce trzy).
Negatywny wpływ jemioły
jest jednak większy niż wcześniej sądzono. W okresach suszy aparaty szparkowe jemioły mogą być otwarte, co zwiększa deficyt wody w drzewie. Jednocześnie jemioła pospolita oprócz wody i soli mineralnych pobiera również produkty fotosyntezy od rośliny-gospodarza. Badania naukowe wskazują, że od 23 do 45% węgla w jemiole pochodzi od drzew, na których te rośliny rosną.
Dwupienność
, dioecja – u roślin występowanie żeńskich i męskich organów rozrodczych na różnych osobnikach. Rośliny takie określane są mianem dwupiennych (rozdzielnopłciowych). W przypadku roślin nasiennych dwupiennymi nazywane są te rośliny, na których występują wyłącznie kwiaty męskie lub kwiaty żeńskie. Rozdzielenie płci organów generatywnych między różnymi osobnikami jest jedną z form zapobiegania samozapyleniu. – dla łatwości z Wikipedia

Jemioła jest półpasożytem lub, w innych kręgach, nazywana jest pasożytem

Z całą pewnością w lesie gospodarczym, pełniącym różne funkcje, ale też funkcje produkcyjne powszechna obecność jemioły ma negatywne znaczenie ekonomiczne, gdyż niekorzystnie oddziaływa na drzewa żywicielskie i drzewostany. Prócz tego jest jednym z czynników obniżających odporność drzewa na inne elementy szkodliwe biotyczne i abiotyczne.
Dziś jemioła jest pospolita na sośnie (w całej środkowej i południowej części kraju), głównym gatunku drzewa lasów w Polsce. Tym samym jest zasadniczym elementem mającym wpływ na ten gatunek drzewa. Ma wpływ większy niż gospodarz i zarządca terenu, gdyż ten przez dziesięciolecia nie reagował na wzrost populacji jemioły.
Innymi słowy z dbałości o kondycję lasów jemioła była wyłączona.
Jakie są tego przyczyny?

Detereminizm

Gdy jeszcze raz spojrzymy na encyklopedyczne opisanie gatunku JEMIOŁA przeczytamy:
Owoce jemioły „Stanowią pożywienie ptaków, które przyczyniają się do rozprzestrzeniania rośliny (
ornitochoria)”. Musi więc istnieć owoc zawierający nasiono i ptak, który go spożyje by zaraz z wydalonym kałem powstał nowy osobnik jemioły w nowym miejscu, na kolejnej gałęzi czy kolejnym drzewie. Gdyby nie było pierwszej jemioły i nie byłoby ptaków, które są szczególnie łase na owoce zawierające nasiona, to sosna nie miałoby problemów z jemiołą. To wskazuje, że do tego, by zaistniało rozprzestrzenianie się jemioły potrzebne są bezwzględnie trzy elementy: owocująca jemioła, ptaki które spożywają jej owoce i tym sposobem roznoszące jej nasiona oraz drzewa żywicielskie, które stanowią dla kiełkujących nasion bazę żywieniową.
Determinizm w przypadku rozprzestrzeniania się naturalnego jemioły to jej właściwości fizjologiczne, specyfika ptaków lubiących jej owoce oraz istnienie drzew mających swoiste cechy żywicielskie dla kiełkujących nasion jemioły.
Fałszem więc jest posądzanie jemioły, iż atakuje osłabione drzewa albo, że jej wzrost ilościowy wynika z klimatu i jego zmian. Zmiany klimatyczne dzieją się bardzo wolno,

Zmiennosc średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012
Zmiennosc średniej rocznej temperatury w Warszawie w okresie 1779-2012
Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie
Zmienność wieloletnich sum opadów w Warszawie

czego dowody znajdują się w każdym obserwatorium meteorologicznym. Dla przykładu zamieszczam zmiany w temperaturze średniej w Polsce na przestrzeni ponad wieku (wzrost o 1,5 stopnia, a więc mamy trend a nie zjawisko nagłe) jak również zmiany w opadach (rosną nieznacznie). Z całą pewnością rozprzestrzenianie się jemioły ma związek z populacja ptaków. Lecz jestem pesymistą gdy idzie o teorie, że ptaki wybierają sobie do siadania drzewa osłabione i w złej kondycji. Czy ktoś to badał? A może korelował to jakiś ornitologiczny pasjonat – że akurat te wybierają do tego by na nich załatwić swoją potrzebę. Możemy z pewnością wskazać miejsca, gdzie ptaki lubią sobie przysiąść. Są to pojedyncze drzewa (czyż nie te biogrupy pozastawiane do rozpadu bliskie oszołomstwu tzw.: polskiej szkoły leśnej zafascynowanej tworzeniem i gromadzeniem martwego drewna) , drzewa na skraju, drzewa wzdłuż cieków.
Lecz wyjaśnijmy sobie rzecz do końca: same ptaki nie determinują rozprzestrzeniania się jemioły. By można było rozprzestrzeniać jemiołę to ta jemioła musi już być i owocować. Nawet milion paszkotów nie rozniesie nasion jemioły, gdy nie będzie jemioły. Gdy nie będzie jemioły płci żeńskiej: „Jemioła – to roślina dwupienna z jednopłciowymi kwiatami, niezdolna do samozapylenia.”- bo to żeńska płeć jest odpowiedzialna za tworzenie nibyjagód. Paszkoty nie umrą z powodu braku jemioły, gdyż chcąc nie chcąc znajdą sobie inne pożywienie (uprzedzam zatroskanie niektórych).
Sprawą druga: roznoszenie nasion jemioły odbywa się w okresie zimowym (wówczas jemioła utrzymuje na sobie owoce), gdy ptaków nie jest najwięcej. Sosna ma więc dużo szczęścia, że jemioła nie owocuje wiosną i latem, gdy ptaków jest zatrzęsienie. Lecz czy to słuszna uwaga? Zależy od ilości owocującej jemioły i apetytów ptaków. Owoce jemioły są wyjątkowym przysmakiem nie tylko dla ptaków. Więc zrobią wszystko, by nie przepuścić choć jednej nibyjagódce.

Zagęszczenie występowania jemioły na drzewie sosny zwyczajnej
Zagęszczenie występowania jemioły na drzewie sosny zwyczajnej

I właściwie mógłbym zakończyć, gdyby sosna nie miała właściciela. Ale tak nie jest. Raczej każda sosna ma właściciela. A największym właścicielem sosen w Polsce jest Skarb Państwa. Zdawałoby się, że powinien zrobić wszystko by las trwał w zdrowiu i dobrej kondycji.
Skarb Państwa odpowiada za stan sosny, gdyż decyduje to nie tylko o obrazie lasów, ale jest także zasadniczym elementem gospodarki leśnej i przemysłów drzewnych. Skarb Państwa tylko z pozoru jest anonimowy. Reprezentują go określone osoby: Minister Finansów, Premier i w końcu osoby, które wprost zostały wskazane na odpowiedzialnych za stan lasów: Minister

Jemioła na pniu sosny zwyczajnej
Jemioła na pniu sosny zwyczajnej
Jemioła na gałęziach sosny zwyczajnej
Jemioła na gałęziach sosny zwyczajnej

Środowiska i Dyrektor Generalny Lasów Państwowych. – Nie widzieli jemioły, nie reagowali na jej zgubny wpływ na sosnę? Może się nie znają? A może są też inne przyczyny?
Wcześniej było o ptakach, które nie odsądzając ich od inteligencji i wrodzonej mądrości, skupiają się na przeżyciu, trwaniu i przedłużaniu gatunku.
Teraz o człowieku, tym polskim i decydującym. O jego inteligencji i mądrości. Potrafi zbudować rakietę i polecieć nią na Księżyc – a więc potencjał umysłu ma. Czemu nie ścigał się z ptakiem by ratować sosnę, tym bardziej, że jak napisałem ptak by sobie poradził bez jemioły?
Rakieta jednak nie powstała w Polsce, natomiast w Polsce powstała teoria, że nie ma organizmów szkodliwych w lesie, że wszystkie są pożyteczne, więc nawet nie

Stan klęski - zagęszczenie jemioły w drzewostanie sosny zwyczajnej Nadleśnictwa Smardzewice
Stan klęski – zagęszczenie jemioły w drzewostanie sosny zwyczajnej Nadleśnictwa Smardzewice

zainteresował się jemiołą. Stworzono procedury uniemożliwiają reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Pisząc o procedurach mam na uwadze procedury administracyjne, leśne jak i dobór ludzi. Nic się nie dzieje póki ten najwyższy specjalista-dyletant nie dostrzeże. W takich warunkach, trudno by ktoś coś widział i reagował akuratnie do okoliczności i zagrożenia. To są zasadnicze przyczyny rozprzestrzeniania się jemioły na sośnie (stara jodła w Górach Świętokrzyskich została stracona wcześniej) na niespotykaną nigdzie indziej w Europie skalę.

Indeterminizm
Jemioła (pasożyt) owocuje białymi nibyjagodami zawierającymi wewnątrz nasionko lub kilka nasionek. Ten owoc to wyjątkowy przysmak dla ptaków, które metodą konsumpcji roznoszą pasożyta na inne drzewa. Szkodliwość jemioły dla żywiciela jest jednoznaczna i niepodważalna. Osłabia drzewa, mogąc w perspektywie doprowadzić do ich śmierci, niszcząc ich możliwości przyrostowe i odporność. Równocześnie osłabia naturalne właściwości i jakość szyszek oraz nasion. Brak reakcji i dopuszczenie do nadzwyczajnego rozmnożenia się jemioły, mającego w wielu regionach kraju charakter klęski, to wynik wielu ludzkich zaniechań materialnych i niematerialnych. To przyrodnicze ignoranctwo czynione z pełną świadomością.
Polska dysponuje dość dużym zasobem leśnym, który nie jest wykorzystywany zgodnie z zasadami racjonalnej gospodarki, gdyż podlega Ustawie o lasach. Ustawa ta wyklucza

Jan Kosiorowski RDLP Kraków
Jan Kosiorowski RDLP Kraków

element ekonomiki („Na czym polega las – emocjonalny wykład Jana Kosiorowskiego”) oraz wyklucza związek Lasów Państwowych z państwem i suwerenem. Tym samym kondycja lasów stała się elementem marginalnym, podobnie jak stały się nimi: wielkość zasobów i możliwości produkcyjne. Te zaniechania otworzyły się na zupełnie nieprzewidywalne kierunki gospodarstwa leśnego w celu wykorzystania środków pobieranych od Skarbu Państwa i Suwerena na konsumpcję własną.
W takich okolicznościach nie może dziwić fakt iluzorycznej dbałości o stan lasu mającej odzwierciedlenie w przyjmowanych rozwiązaniach prawnych krajowych i międzynarodowych.
„W takich pięknych okolicznościach przyrody”, jak mawiał Sidorowski/Himilsbach („Rejs”), postęp jemioły ma związek z grubością pokrywy śnieżnej (armatek naśnieżających jednak nie kupują), wielkością opadów i globalnym ociepleniem. Ale nie z własnym zaniechaniem, brakiem kompetencji, wiedzy i dbałości o wspólne dobro. Wiedzy i nauki o lesie. Nieuki.

 

 

 

 

 

 

W takich okolicznościach będą monitorować, do czasu aż przedmiot monitorowania nie ulegnie kompletnej destrukcji, lub nawet i dzień dłużej.
Nie dziwi więc wiązanie „nagłego” pojawu jemioły z nagłym ociepleniem, brakiem pokrywy śnieżnej…
W takich okolicznościach monitorują stan zagrożenia od jemioły w okresie, gdy nie wytworzyła jeszcze owoców, a przecież to one przesądzają o możliwości rozprzestrzeniania się pasożyta. Chyba, że …. to jednak klimat. „Sorry, taki mamy… „– stwierdziła  już jakiś czas temu Elżbieta Bieńkowska,  co ochoczo podchwytują i dziś …
Okazuje się, że skala zniszczeń przekroczyła oczekiwania, że zaczyna ingerować w ograniczenie możliwości przetwórczych istniejącego jeszcze przemysłu. Więc dostrzeżenie problemu (absolutnie nie samoistne) i prosty przekaz – winny jest klimat (czy dysponujemy

Rok 1984 George Orwell - okładka ksiązki
Rok 1984 George Orwell – okładka książki, MuzaSA

już odpowiednio silną nauką w tej przestrzeni?). Czy Ministerstwo Prawdy (G.Orwell „Rok 1984”) zaczęło działania w kierunku zmiany definicji jemioły w istniejących w Polsce i na świecie encyklopediach? Bo wyraźnie encyklopedyści nie nadążają.
Póki co nie pojawiła się jeszcze teoria zdrady ze strony ptasiego świata (oczywiście wiadomej – ruskiej, proweniencji), a przecież ten element byłby bardziej zbliżony do naturalnych determinand, i być może bardziej zrozumiały.
Abstrahując od biologii, fizjologii jemioły nie będziemy dziś zgłębiać determinizmów i indeterminizmów umysłowych1.
W każdym razie katalog indetermizmów nie został wyczerpany.

 

determinizm – zajście każdego zdarzenia (zjawiska) jest wyznaczone jednoznacznie przez zdarzenie (zjawisko) poprzedzające je w czasie; stanowi zasadę wyjaśnienia prawidłowości i przewidywania zdarzeń (zjawisk) – z Encyklopedia PWN; m.in. to powszechne obowiązywanie praw natury w całej przyrodzie bez wyjątku, także w człowieku. Determinizm wyklucza przypadek jako zjawisko obiektywne (z Wikipedii);
indeterminizm – istnieją zjawiska niepodlegające prawom przyrody.

Przeczytaj:
Atak półpasożyta – czy koniec leśnika. Rzecz nie tylko o jemiole.
1  Samorództwo czy różnorodność ...

Sukces lasów węglowych to już tylko kwestia dni. Czy w Lasach Państwowych powstanie gospodarstwo jemiołowe? Może właściwszy byłby pytajnik „Kiedy”. Kiedy powstanie gospodarstwo jemiołowe?
Pasożyt jak każdy inny szkodnik, ma się dobrze w LP, krainie nieuki i ekologizmu. W końcu budujemy martwy las, bo to on jest szczytem państwowej ochrony.

To nie drzewo. To jemioła na sośnie z perspektywy 90 stopni
To nie drzewo. To jemioła na sośnie z perspektywy 90 stopni

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł „Jemioła zasiedla lasy”* Emiliana Szczerbickiego w Lesie Polskim 23/2017. Niestety z wielkim niesmakiem wypowiedzi niektórych wysoko funkcyjnych przedstawicieli administracji LP. Znacznie wcześniej zbierałem materiały na temat jemioły w lasach. Tym samym artykuł jest polemiką do stanowisk przedstawionych w Lesie Polskim. Ale jego zasadniczą treścią jest pierwotna intencja przekazu. Temat jest istotny nie tylko z powodu bohatera artykułu – jemioły, lecz także w kontekście ogólnego postrzegania i postępowania wobec organizmów szkodliwych w LP. I nie tylko tam. Inicjatywa pochodzi z wyższych szczebli. Stamtąd idzie przyzwolenie i drogowskaz. Dla określonych działań, reakcji, zachowań. Czy tylko oczekiwanych, czy już nabytych, wytresowanych a może, po latach, w pełni już utożsamiających świadomość leśnika?
Jemioła interesuje mnie od dawna – swoją wyjątkowością. W połowie lat siedemdziesiątych przywiozłem fragment osobnika z pogranicza rumuńsko-bułgarskiego – ciekawy ze względu na ogromne liście, niespotykane u nas w kraju. Pamiętam ich wielkość, choć okaz straciłem po kilku latach.

Koń jaki jest każdy widzi "Nowe Ateny" - ks. Benedykt Chmielowski
Koń jaki jest każdy widzi
„Nowe Ateny” – ks. Benedykt Chmielowski

Co to jest jemioła – przecież wszyscy wiemy. To tak jak z koniem: „Koń jaki jest, każdy widzi” (pierwsza polska encyklopedia Nowe Ateny – ks. Benedykt Chmielowski). Wydawałoby się, że tak oczywista prawda wyczerpuje zagadnienie. Niesłusznie. Niesłusznie, jak wiemy – w przypadku ówczesnej definicji konia, i niesłusznie w przypadku jemioły.

Viscum album – to nazwa łacińska gatunku. Ale jemioła nie jest rośliną – to półpasożyt. Posiadając chloroplasty asymiluje energię i gazy z powietrza ale substancje odżywcze czerpie z organizmu żywiciela, który penetruje za pomocą specjalnego rodzaju systemu ssawek.

Jemioła jemiole nierówna

Martwa i zamierająca aleja topolowa w okolicach Grudziądza
Martwa i zamierająca aleja topolowa w okolicach Grudziądza

W artykule „Jemioła zasiedla lasy” znalazłem bardzo interesujące informacje na temat jemioły i wyników badań palinologicznych dotyczących tego gatunku. Jeśli wyniki badań są reprezentatywne i definitywnie zakończone, to wiemy, że wielkość populacji jemioły była zmienna. Lecz jakie realne czynniki miały na to wpływ? Być może wie o tym jemioła albo przysłowiowy już nietoperz ( krótkie dzieło Thomasa Nagela „Jak to jest być nietoperzem” polecam wszystkim – nie tylko profesorowi Adamowi Boratyńskiemu).
Niestety ogólne ograniczenie w zakresie wiedzy na temat jemioły jest dziś zdecydowanie większe niż w początkach XVIII wieku na temat konia. Pewne jest to, że w Polsce są co najmniej trzy odmiany (podgatunki) jemioły, różniące się rodzajem gatunków żywicielskich. Rzadko się zdarza, lub się nie zdarza, by określona odmiana zasiedlała inną zbiorowość gatunków niż to się określa jako typowy ich krąg.

Strach przed ociepleniem nabija kabzę. I o to chodzi

„Obecnie następuje ekspansja jemioły, przynajmniej po części w wyniku wyższych niż jeszcze przed 50-60 laty średnich temperatur rocznych” – mówi profesor Adam Boratyński. Pozwolę sobie na kilka słów (w zgoła innym duchu) więcej na ten temat, gdyż zmiany klimatyczne o których tyle się mówi, zdają się być przedstawiane już jako kataklizm, na który człowiek wpływu nie ma. Gdybyśmy jednak zaczęli mniej gadać a podjęli się poważnej analizy i działań, okazać by się mogły, że stanowią postępujące naturalnie ocieplenie to w rzeczywistości dobrodziejstwo dla Polski. Czy to takie straszne dla Kowalskiego że mu temperatura się podniesie o 2 stopnie? Straszne, dlatego bo się go straszy od dziesięcioleci, podczas gdy realnie jest to ogromna korzyść. Trzeba umieć ja wykorzystać. Póki co granty idą na strachy a nie na wykorzystanie zmiany klimatycznej. A przecież jest to w gruncie sprawa tylko dla hydrologów i budowniczych spiętrzeń i zbiorników wodnych. Ich jest jednak mało. Gina w tłumie. Sianie strachu to dziś temat dla niemal każdej branży nauki. To o wiele większy biznes i obrót.

Różnorodność w świecie jemioły

Jemioła w okolicach Rytla, k. Chojnic
Jemioła w okolicach Rytla, k. Chojnic

Wracając do jemioły, to najczęściej spotykany jest podgatunek „przydrożnej jemioły”. Pozwoliłem sobie na takie domowe określenie, gdyż jemioła najczęściej jest łączona z zadrzewieniami przydrożnymi drzew liściastych takich jak: topola, wierzba, brzoza, robinia, klony, jesion pensylwański, jarzęby, drzewa owocowe: jabłonie, grusze. To Jemioła pospolita typowa (Viscum album ssp. album). Nie spotyka się jej na dębach rodzimych, jesionie wyniosłym. Większość z nas łączy jemiołę z obrazem tego organizmu na tych przydrożnych gatunkach liściastych drzew. Ten zakodowany w duszy obraz przesądza o postrzeganiu jemioły. Generuje w podświadomości miejsca występowania jemioły i gatunki, które jemioła zasiedla. Tym samym ogranicza jej dostrzeganie i spodziewane spotkanie gdzie indziej lub wręcz eliminuje z naszej świadomości możliwości spotkania jej np. w lesie.
Jednak jemioła wyłamuje się z tego potocznego postrzegania jej obrazu i potocznej definicji w rodzaju „definicji konia”. Spotykamy bowiem w lasach dość często Jemiołę jodłową.

Jemioła jodłowa w Stefanowie. k. Przysuchy
Jemioła jodłowa w Stefanowie. k. Przysuchy

Upodobanie do jemiołowych bombek na jodłach w świętokrzyskim i radomskim wydaje się być już tak trwałym elementem tamtejszych jedlin, że można by wnioskować, iż to element wzorca estetyki lasu i leśnego krajobrazu. Mam nadzieję, że jemiołuszki i paszkoty nie przeniosą tej odmiany jemioły na obszary Beskidów, Sudetów czy Nadleśnictwa Osusznica (której populacje leżąc daleko na północ od Nadleśnictwa Poddębice nie przejmują się zbytnio kreską na mapie uczynioną wiek temu przez Władysława Szafera mającą być krańcem północnego zasięgu gatunku, i wiarą w nią Nadleśniczego Roberta Krokowskiego; LP 23/2017). Jodła nie jest znaczącym gatunkiem w naszym gospodarstwie leśnym, więc strata w wysokości 3 – 4 procent zasobów nie będzie znacząca dla bogactwa przyrodniczego kraju. Stratę wyrówna Polakom niewątpliwy wzrost różnorodności, dzięki wzmocnieniu zasobów jemioły. Ten podgatunek Jemioły pospolitej jodłowejViscum. album ssp. Abietis występuje tylko na jodle. Czy tak należałoby odczytywać przesłanie leśnych „specjalistów”, nakłaniając nas do analizy i monitorowania (sugeruje Aldona Perlińska, Naczelnik Wydziału Ochrony Lasu RDLP w Łodzi, znając możliwości realnego podejmowania decyzji w organizacji LP).

Jemioła w okolicy Radomia
Jemioła w okolicy Radomia

Zdecydowanie najniebezpieczniejszy dla gospodarki leśnej Polski jest trzeci podgatunek jemioły: Jemioła pospolita rozpierzchła (V. album ssp. Austriacum), posiadająca wąskie i jasne (żółtozielone) liście. Jest typowa na sosnach, sporadycznie tylko widywana na świerkach czy modrzewiach. Ponieważ sosna wciąż jest dominującym gatunkiem w polskich lasach, posiadającym największe znaczenie gospodarcze, to ten podgatunek jemioły stanowi największe zagrożenie dla gospodarstwa leśnego. Pod warunkiem, że gospodarstwo leśne ma jeszcze znaczenie.

Pożyteczny, obojętny, szkodliwy

W świecie człowieka, opisywany i analizowany przez niego każdy organizm można kwalifikować jako pożyteczny, szkodliwy lub obojętny. Kryteria takiego podziału mogą być różnorodne. Jeśli jemiołę będziemy rozpatrywać w kryteriach wytwarzania przez nią lepkich i słodkich jagód

Pod jemiołą ...
Pod jemiołą

zaopatrzonych w nasiono, gdyż zależy nam na ich zbiorze, to jemiołę będziemy kwalifikować jako organizm pożyteczny. W wielu sklepach ogrodniczych zachodniej cywilizacji, gdzie obok tradycji Halloween wciąż pokutuje równie niecna, staroceltycka tradycja uskuteczniania pocałunków pod jemiołą, można zaopatrzyć się w nasiona jemioły, by samemu wyhodować ją sobie we własnym ogrodzie, na własnym drzewie – ale już nie całkiem na własną odpowiedzialność. Jemioła ma też inne właściwości, niekoniecznie etnograficzne. Ma właściwości lecznicze i dlatego może być traktowana jego organizm pożyteczny i służący człowiekowi.
Gdy pijemy poranną kawę obecność jemioły na przydrożnym drzewie jest nam obojętna.
Gdy rozpatrujemy w sposób racjonalny nasze szczęście i pomyślność to nie wiążemy go najczęściej z jemiołą. Czyli z tego punktu widzenia jest dla nas elementem obojętnym. Ale czy słusznie? Przecież nie zastanawiamy w każdej chwili nad jej szkodliwością, jeśli w ogóle nas to interesuje?
W wielu środowiskach wciąż dominuje przekonanie, że jemioła nie jest organizmem szkodliwym. Nawet wśród leśników, doglądających lasu i chroniących go, świadomość jej szkodliwości jest niedostateczna. Przykładem braku wiedzy są oficjalne stwierdzenia administracji państwa odpowiadającej za jakość gospodarki leśnej i selekcji, iż jemioła w lesie nie jest organizmem szkodliwym (np.: w imieniu Ministra Środowiska, czego dowody są w posiadaniu autora).
Jemioła nie jest kojarzona jako ostateczny zabójca drzewa, lasu. Stąd też prawdopodobnie tolerancja jej coraz liczniejszej obecności w koronach drzew leśnych. Ograniczone możliwości odpowiedzialności za las, zaciskająca się pętla centralizmu, poplątanie wiedzy, z jej brakiem i autorytetu z jego brakiem nie służą podejmowaniu szybkich i trafnych decyzji. Zamiera wiedza i możliwość samodzielnego podejmowania jakichkolwiek działań. Znika też wiedza, że ostateczny „trup w lesie” to najczęściej efekt działania wielu elementów, abiotycznych i biotycznych, np. suszy i jemioły wraz z brakiem reakcji człowieka w odpowiednim momencie. To wystarczające czynniki śmiercionośne w lasach. Doświadczają ich już niektóre nadleśnictwa (nie wszystkie tragedie zostały wymienione w artykule Emiliana Szczerbickiego, znam obrazy o wyrazie katastrofy).
 W artykule spotykamy się ze spostrzeżeniami kadry leśnej dotyczącymi ataku półpasożyta, czy też wiązania ataku z temperaturą, suszą, obniżeniem wód gruntowych czy bezśnieżnymi zimami, lub ogólnie zmianami pogodowymi. To smutne, że nauka poszła w „przysłowiowy las” i dziś z każdego kąta wygląda trup samorództwa i „ekologistycznego” obskurantyzmu. Tym smutniejsze, że specjalistyczne w LP jednostki powołane do monitorowania stanu lasu i jego ochrony wskazują również na te „dominujące” elementy wzrostu populacji jemioły w lasach. A przecież wystarczy dowiedzieć się, jaki jest sposób rozmnażania jemioły. Obrazowo przedstawiając potrzebna jest do tego jemiołuszka (to taki ptaszek, ale od biedy może być każdy inny), który spożyje łaskawie biały owoc wraz z nasionkiem, a potem zostawi to nasionko wraz z kupką na korze innego drzewa. Pierwszy raz spotykam się z informacją, że urodzaj na jemiołę to wynik bezśnieżnej zimy. Czyż możemy mieć (czy ktoś, jakaś konkretna wiedza, nauka) wpływ na postrzeganie przyczyn rozłażenia się jemioły przez pracowników ZOL w Łodzi, co trafia na podatny grunt specjalistów w nadleśnictwach (informacja Ewy Grzywacz na str. 9 LP 23/2017) .
Inna sprawa, która umyka naczelnikom i kadrze jest czas. Otóż jemioła zanim stanie się widoczna, duża i podziwiana, latami jest najpierw maleńkim kiełkiem, pojedynczym listkiem, niewidocznym w koronie drzewa. Proces wzrostu jemioły nieodłącznie wiąże się z upływem czasu. Jedno dychotomiczne rozgałęzienie na rok. Może policzymy, która to bezśnieżna zima zawiniła?

Lasy Państwowe czuwają, robią ankiety i monitorują

Czemu dochodzi do kuriozalnych widoków w lasach (masy drzew z licznymi osobnikami jemioły w koronach)? Moim zdaniem to wynik źle pojętej ekologizacji w leśnictwie.

Strona autorska (autorzy i współautorzy) Instrukcji Ochrony Lasu, wprowadzająca na grunt Lasów Państwowych obowiązek malowanie lit. "E" na drzewach zamierających i martwych.
Strona autorska (autorzy i współautorzy) Instrukcji Ochrony Lasu, wprowadzająca na grunt Lasów Państwowych obowiązek malowanie lit. „E” na drzewach zamierających i martwych.

Wskazuję na to bez wielkiego rezultatu od lat. Postępująca zamiana ochrony czynnej na bierną jest działaniem systemowym. Osłabia to czujność leśników, ubezwłasnowolnia ich i prowadzi do destrukcji narodowego majątku Polaków jakimi są Lasy Państwowe.
Przypominam sobie malowanie litery „E” na drzewach, które wcześniej, często były eliminowane z lasu jako niosące mu zagrożenie. To nauczka (raczej bez związku z nauką, choć sygnowana przez ludzi z tytułami), którą leśnik zapamięta na lata: by nie tykać truchła i tego wszystkiego co się w nie zamienia, lub ma zamienić. Ta szatańska, wg nowomowy, procedura na lata zapada w psychikę,

kordelas leśnika
kordelas leśnika

destruuje ją, przenicowuje, niszczy etos pracy i szacunek do własnego zawodu. Żaden kordelas w nagrodę tego nie zrównoważy. Ani złoty ani diamentowy – to nie nagroda, to element upadku.
Instrukcja Ochrony Lasu (sygnowana j.w.) nakazywała malowanie literek „E” po lesie, a już dekadę później, każe o tym zapominać. Ale jeszcze wiele lat ślady na drzewach będą przypominać, a rany w głowach uciskać sumienie do końca. Chyba, że zawierzymy kordelasowi. I ZOL.

Jemioła w lesie i w szyszce

Pozwolę sobie zaryzykować, wbrew ogólnemu postrzeganiu jemioły, iż nawet jako niepełny pasożyt, jako tylko półpasożyt nie jest w gospodarstwie leśnym organizmem pożytecznym. Nie jest nawet organizmem obojętnym. Twierdzę stanowczo, że jest organizmem szkodliwym. Nie zwiodą mnie jej zielone liście, bo system ssawek, którymi mocuje się do żywiciela okrada go z wody i składników pokarmowych kierowanych do igieł i liści. Tym samym zakłóca gospodarkę wodną i pokarmową żywiciela. Cieszy mnie niezmiernie artykuł w Lesie Polskim wskazujący obszernie na problemy jakie stwarza w lasach. Nie cieszą mnie prezentowane diagnozy, wręcz wprowadzają w niepokój. Ale nawet nie próbuję się bezpodstawnie wymądrzać, bo …

Sylwan - okładka leśnego czasopisma naukowego wydawanego przez PTL
Sylwan – okładka leśnego czasopisma naukowego wydawanego przez PTL

 W Sylvanie nr 161 (7) 558-564, 2017 wszyscy odnajdą omówienie projektu badawczego pn.: „Wpływ jemioły (Viscum album) na jakość nasion sosny zwyczajnej (Pinus sylvestris)” autorstwa: Natalii Jasiczek, Mariana J. Giertycha, Jana Suszki. Pod artykułem jest zamieszczona bogata literatura dokumentująca wpływ jemioły na drzewa i właściwości związane z generatywnym rozmnażaniem. Może zainteresuje to Departament Prawny MŚ, mający problemy z rozróżnianiem drzewa (leśnego materiału podstawowego) od szyszki i nasiona (leśnego materiału rozmnożeniowego). Może zainteresuje też wiceministra a dziś Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych?
Badanie zaprezentowane na łamach Sylvana dotyczy proweniencji bolewickiej Sosny zwyczajnej, w której stwierdzono obecność jemioły. Dopowiem mniej zorientowanym, że to pochodzenie sosny jest wyróżniającym się w Polsce, a wiec jest bardzo cenne. Wcześniej dokumentowano wpływ jemioły na elementy przyrostowe, odpornościowe drzew. Badanie analizujące wpływ na szyszki, nasiona czy zdolność kiełkowania jest unikatowe. Wyraźnie potwierdzono negatywny wpływ jemioły na ilość nasion, masę nasion zepsutych. Różnice miedzy materiałem rozmnożeniowym pochodzących z drzew zasiedlonych przez jemiołę i bez jemioły nie są znaczące, ale są istotne. Autorzy wskazują na żyzność siedliska Bolewic, które niweluje w badaniu te różnice.
 Praca unaocznia, że jemioła ma nie tylko negatywny wpływ na samo drzewo, lecz także na wytwarzany przez nie materiał generatywnego rozmnażania. Czy dbałość o stan i kondycje lasu pozwalają w takim razie na obojętność wobec jemioły? Czy zwycięża ostatecznie obskurantyzm naukowy i ekologistyczny? I ZOL*** ze swoimi uwarunkowaniami pogodowymi, zapierający się w poglądzie o braku wpływu organizmu szkodliwego na owoce czy nasiona i nową populację! Stworzyłem kiedyś pojęcie: nieuka jako antonim do nauki.

Racjonalność czy ideologia

Jemioła na pniu sosny
Jemioła na pniu sosny

Klasyczne pojęcie gospodarki wiąże się z uzyskiwaniem korzyści. Korzyści zaś to rzecz policzalna.
Rozumiem, że jest spora grupa ludzi, którzy korzyści postrzegają inaczej. Mam na uwadze takich ekologistów i ideologów polskiej szkoły leśnictwa, którzy otwarcie – bez żenady i wstydu propagują idee istnienia jakiegokolwiek wzrostu i wzrostu czegokolwiek przez zubażanie zasobów leśnego bogactwa, powodowanie zamierania ogromnych powierzchni lasów. To oni wskazują, że pozyskanie surowca drzewnego w lesie jest szkodliwe w przeciwieństwie do pozostawienia drzew do ich naturalnej śmierci i zamienienia się w próchno. Oczywiście nie przedstawiają twardych wyliczeń tych korzyści, jakie ma Kowalski i jego kraj, ale przez tupot, krzyki, płacze czy pseudonaukę/nieukę zaskarbili sobie zaufanie sporej części naszego społeczeństwa. Ten przekaz zdecydowanie jest mocniejszy od przekazu wskazującego, że zgnicie drzew nie niesie korzyści tylko straty. Nie niesie żadnych korzyści dla środowiska, a straty niesie naszemu krajowi i jego mieszkańcom.
Rzecz jasna są państwa, które czerpią pożytki z takiego stanu rzeczy. To wszystkie te kraje, które mają konkurencyjną gospodarkę związaną z przerobem drewna i produkcją drzewną. Ta rzecz powinna być jasna i nie wymagać specjalnego wyjaśnienia. Wskazywałem na to w kilku swoich artykułach, i kwestia zaczyna się robić popularna, co mnie cieszy.

Wskazywanie, że malejący udział leśnictwa i drzewnictwa w gospodarce narodowej ma decydujący wpływ na ekologizację (czyli doprowadzanie do gnicia leśnych zasobów naturalnych), powielane bezkrytycznie tego rodzaju opinie przez – zdawałoby się wykształconych ludzi, pokazuje jak głęboko w umysły człowieka może zapaść ekologistyczna manipulacja. Przykłady ze świata nie potwierdzają takiego kierunku postrzegania leśnictwa. Każdy Hans, John czy Sven dobrze wie, że marnotrawstwo i niszczenie własnego kraju niczego nie buduje. To rzecz powszechnie zrozumiała. Szczególnie, gdy leśnictwo dzieje się na zasadach planowych, gwarantujących stabilność powierzchni leśnej (albo i jej wzrost) oraz trwałość zasobów. Czemu ci „domorośli mędrcy” nie zaproponują likwidacji jeszcze bardziej marginalnych w kraju branż? Nie ma takich? Czy wiedzą gdzie jest granica tej marginalności? I kto ich upoważnił do powielania sądów mających znamiona sabotażu gospodarczego.
Oczywiście jemioła jest tylko jednym z elementów, które osłabiają kondycje lasów, a tym samym negatywnie wpływającym na naszą gospodarkę. Zaniedbywanie ochrony lasów przed każdym szkodnikiem wpływa natomiast pozytywnie na gospodarki państw dysponujących podobnymi rodzajami przemysłu.
Czy bezkrytyczna hodowla jemioły w lesie to oznaka bezgranicznego uczucia miłości do półpasożyta? Czy gdybyśmy mieli do czynienia nie z „pół” lecz „całym” pasożytem, to miłości by nie było? – Pewności nie ma. A raczej duża doza niepewności, gdy przypomnimy sobie rozwiązania jakie obowiązują formalnie w Lasach Państwowych (dowolność stref referencyjnych, obligatoryjność biogrup do rozpadu, etc).
Zawód i słowo leśnik pochodzi od słowa las. W lesie zasadniczym elementem jest drzewo i dbałość o nie, gdyż to ono buduje dobrostan każdemu, kto posiada las i użytkuje go z uwagą i myślą o trwałości jego bytu, i tym samym trwałości pożytku jaki daje. Tak myśli leśnik. DGLP i MŚ od dawna myślą inaczej.
Mamy lasy węglowe**. Czy powstanie gospodarstwo jemiołowe? Może właściwszy byłby pytajnik „Kiedy”. Kiedy powstanie gospodarstwo jemiołowe?

PS
Gdyby jemioła rosła na młodych sadzonkach, na szkółce, to żaden leśnik nie mówiłby, że to wynik zmian pogodowych, tylko by ją bezwzględnie skasował. Co się dzieje z leśnikiem, gdy jemioła zasiedla dorosłe drzewa?

szyszki sosny zwyczajnej
szyszki sosny zwyczajnej

*  artykuł Emiliana Szczerbickiego można przeczytać tu: https://drive.google.com/file/d/1Pf09R0KUTnhVlB6pBKNnFYTHWY_8f1zh/view?usp=sharing
**  lasy węglowe, nowa koncepcja ideologiczna, która ma się skupiać na hodowli lasu w celu wyłapywania CO2;
***   ZOL – Zakład Ochrony Lasu, jednostka w strukturach Lasów Państwowych, monitorująca, zapobiegająca i zwalczająca szkodniki lasu

Font Resize
Contrast