Archiwa: Prezydent -
Tag

Prezydent

Browsing

Zastanów się, czy Twoje słowa nie urażą światopoglądu sąsiada i jego idei. Ugryź się w język. Pomyśl, czy możesz powiedzieć, czy napisać o tym albo o tamtym.

Ilustracja do wiersza J.Tuwima
Murzynek Bambo na ilustracji do wiersza Juliana Tuwima w Elementarzu Falskich

Wolność słowa czy cenzura, czy autocenzura?
Nawet Murzynek poległ – razem z Tuwimem. A Komisja Europejska próbowała ukarać posła za tzw. mowę nienawiści. Mowa zawierała krytykę cenzury i autocenzury.
Czy luminarze nauki, cenzurując innych luminarzy, zajmują się cenzurą, czy może to jest coś innego? Czy rzeczywiście reprezentują to, co uważamy za świat nauki? Nieuka i moralny rynsztok.
Cenzura ma wiele postaci.

Spis treści
1. Cenzura
2. Cenzura w Konstytucji
3. Cenzura cenzurze nie równa I
4. Cenzura cenzurze nie równa II
5. Cenzura w Ustawie o słuzbie cywilnej

6. Casus Trumpa czyli polskie perygrynacje z cenzurą

Cenzura (łac. censere ’osądzać’)

– kontrola publicznego przekazywania informacji, ograniczająca wolność publicznego wyrażania myśli i przekonań. Polega na weryfikacji audycji radiowych, telewizyjnych, widowisk, Internetu itp. przez organy państwowe z punktu widzenia ich zgodności z prawem, polityką państwową, obronnością. Znana też jest definicja cenzury jako świadomego wprowadzania w błąd poprzez selektywny dobór zazwyczaj masowo rozpowszechnianych informacji.

Cenzura jest ogółem działalności mającym na celu odniesienie jakichś korzyści przez cenzurującego. Rozpowszechnianie informacji niepełnych (prawda selektywna) oraz błędnych (kłamstwo) powoduje pożądaną manipulację światopoglądu lub poziomu świadomości. Prowadzi to do ograniczenia prawa do wypowiedzi jednej osoby bądź instytucji przez inną, również przez państwo podstawowych praw człowieka – prawa do wolności słowa i wolności prasy.” Jest też o autocenzurze, cenzurze redakcyjnej.
Tyle Wikipedia.
Oczywiście są osoby, które uważają, że Wikipedia nie może być źródłem wiedzy. Albo, że w dzisiejszym świecie pełnym interesów i … cenzury, nie można bazować na jednym źródle informacji.
A więc sięgnąłem do Encyklopedii i przyznam wielkich różnic nie spotkałem. Cenzura publiczna, państwowa, religijna, obyczajowa, cenzura redakcyjna.
A co Słownik Języka Polskiego w tej kwestii?
Wybija się cenzura urzędowa.
Lecz nie możemy, wydaje mi się, poważnie traktować tych definicji, jeśli przyjmiemy, że cenzurą są wszelkie ograniczenia wolności wyrażania myśli i przekonań czynione w ramach działalności organów państwowych a nie są nimi działania w sferze komercji, też działających w przestrzeni publicznej.
Bo idąc takim tokiem rozumowania, Konstytucji podlegają urzędy i jednostki podlegające Państwu, te zaś, które nie podlegają państwu, nie muszą przestrzegać porządku publicznego opisanego w niej.
Nie chcę przytaczać wszystkich elementów konstytucyjnych i wskazywać na bezsens rozumowania, że ktoś lub coś na obszarze Polski nie podlega prawom, które tu ustanowiono. Także w zakresie cenzury.
Oczywiście są państwa na świecie, które uważają, że ich prawa obowiązują ponad prawami miejscowymi, że ich prawa są najważniejsze. Służenie zewnętrznym prawom, stawianie ich ponad własnymi jest zdradą (niezależnie czy moskiewską, waszyngtońską, brukselską , izraelską czy ukraińską).
Wracając zaś do definicji cenzury, musimy uznać, że jej opis w Wikipedii nie jest prawdziwy – w tym przypadku możemy się pokusić o stwierdzenie, iż został ocenzurowany. Istotą tej cenzury jest pozbawienie czytelników Wikipedii szerszego spojrzenia na aspekt cenzury ponad obowiązek przestrzegania wolności słowa tylko przez organy państwa. Podobnie zawężone definicje przedstawiają pozostałe źródła.
Prawdą jest, że nie mamy możliwości wpływania na treści przedstawiane nam przez redakcje i właścicieli mediów. Miejmy świadomość, że są one cenzurowane, gdyż celowo nie przedstawiają spraw w pełnym spektrum, wiele spraw znaczących dla społeczeństwa nie jest mu przekazywanych, za to wiele spraw marginalnych jest wyolbrzymianych. Te rzeczy dzieją się w mediach tzw. publicznych (choć one publicznymi nie są, nie są też mediami misyjnymi) i dzieją się w mediach komercyjnych. Nie są więc mediami wolnymi skoro treści przez nie przekazywane są cenzurowane. Media przestały zajmować się faktami, lecz walczą o zdobycie klienta na rynku reklamy. Może się zdarzyć i się zdarza, że o treściach decyduje rynek reklamy – prócz rynku idei narzucanych przez właścicieli mediów. Bo posiadanie mediów pozwala wpływać na losy ludzi i losy państwa.
Wskazuję tym samym na element wartości pieniądza: istotny jest, bo może wpływać na kształt mediów, a tym samym na kształt państwa.
Ile więc jest tu wart Jan Kowalski? – wartość Kowalskiego to ilość środków potrzebna do narzucenia mu określonej wizji świata oraz trwałego złączenia go z określoną dominantą medialną i ideologiczną.

Nie będzie tu o metodach, jakich się używa, by Kowalski połknął przynętę lub złapał się w sieć. Z całą pewnością instytucje państwa wspomagają zniewolenie Kowalskiego narzucając określony schemat i poziom edukacji – począwszy od przedszkola.
Państwo nieobywatelskie, pozbawione wpływu społeczeństwa na instytucje i eliminujące społeczeństwo z systemu decyzyjnego jest szczególnie zainteresowane w tworzeniu rozwiązań ograniczających wolność wypowiedzi i eliminujących prawdziwe i spontaniczne dyskusje na tematy publiczne. Właściwie na każdy temat. To Państwo nie jest państwem interesu narodowego i kulawej Konstytucji ale interesariuszem określonych organizacji i mafii politycznych. Takie państwo buduje cenzurę, choć medialnie przedstawia się obrońcą wolności, narodowej tożsamości i demokracji.
Cenzura w Konstytucji
Zakaz cenzury w KonstytucjiStojąc na gruncie prawa musimy prócz istoty definicji cenzury spojrzeć na zapis Konstytucyjny.
Nie ma tu nic o urzędzie, o redakcji, etc. Jest informacja, że cenzura jest zła i zakazana.
A wiec wszystko to na co wskazują definicje Wikipedii, Encyklopedii czy w końcu Słownika Języka Polskiego, w werbalnym przedstawieniu jak i w myślowym uzupenieniu jako cenzura, jest niedopuszczalne na obszarze Polski. Cenzura jest w Polsce bezprawna, niezależnie czy dzieje się w przestrzeni administracyjnej, państwowej czy komercyjnej.

Cenzura cenzurze nie równa I

Portal wejściowy do Urzędu
Wejście do siedziby Głównego Urzędu ds. Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk

Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (ul. Mysia 5, 00-496 Warszawa) – to autentyczna instytucja porządku prawnego po 1944 roku w PRL.
Coraz mniej ludzi pamięta czasy PRL.
Istniał wówczas oficjalny urząd państwowy, który ingerował w publikacje: gazety, książki, w scenariusze filmowe i teatralne , posiadał listę zakazanych tekstów, książek i autorów. Pilnował ówczesnej poprawności politycznej. To był oficjalny urząd, który działał legalnie w prawie PRL. Decyzje Urzędu nie podlegały zaskarżeniu, ale często były … negocjowalne.
W ostatnim stadium rozkładu PRL często się zdarzało się, że po artykułach zdjętych ze szpalty jakiejś gazety, pozostawiały w tym miejscu puste, biąłe plamy z informacją, że zadziałał Urząd ds … – właśnie cenzura.

Ocenzurowany list
Cenzura stanu wojennego dotykała prywatnej korespondencji. Czy to nie przypomina cięć spotykanych w dzisiejszych portalach społecznosciowych – w warunkach pokoju, demokracji i wolności słowa

W Stanie Wojennym masowo cenzurowano listy – i często ich fragmenty były fizycznie wycinane nożyczkami, wraz ze wskazaniem podstawy prawnej takiego działania. Swoisty legalizm.
Ale PRL nie ograniczał pomocy mieszkańcom kraju przez służby medyczne w czasie czarnobylskiej katastrofy, jak to czynią obecne władze w dobie sztucznie wywołanej paniki śmierci – co powoduje  nadumieralność ludzi chorych i starych (wcale nie na ulubioną przez media zarazę zapalenia wirusowego typu Covid). Cenzura działań służb medycznych nie była istotna dla istnienia ówczesnego państwa – PRL. Dziś przekonujemy się, że ideologia i polityka zawłaszcza także zdrowie i opiekę medyczną.

III RP
Wszyscy myśleli, że gdy zniknie przeklęty urząd to nastanie pełnia szczęścia. Ale byli tacy, którzy wiedzieli, że nie na tym polega „wolność”. Nie na tym polega „wolność słowa”. Wiedzieli jak i co czynić by cenzura trwała, by trwała niewola.
Bo to, że myśl wolna to nie wszystko. Swoboda, wolność i demokracja to wolność swobodnej publicznej dyskusji, prezentowania różnorodności poglądów by uświadomić nimi wszystkich. Dziś mamy blokadę informacyjną podobną do czasów PRL. Choć w Konstytucji III RP jest zapis zakazujący cenzury a w PRL istniał oficjalny urząd cenzury. Ta wolność słowa III RP niewiele odbiega od cenzury PRL. A może jest gorsza?
Nowa poprawność polityczna „wszystko co inne” nazywa hejtem lub płaskoziemstwem, siejąc strach ostracyzmu i publicznego niebytu.
Uświadomienie mieszkańców PRL w zakresie istnienia cenzury było o wiele większe (w końcu istniała legalnie). W ramach oporu budowano równoległy przekaz, który przenikał do wszystkich warstw i był powszechnie wiarygodny. Dziś ludzie uwierzyli, że obecny system powstały na gruzach PRL jest systemem, o który walczyła cała Polska. Oczywiście nikt nie dopuszcza do krytycznych dyskusji na ten temat.

Stanisław Tymiński
Stanisław Tymiński – wiec wyborczy

Ale wszyscy wiemy jak jest, skoro już rok po „magdalenkowym zwycięstwie” wygrywał Stanisław Tymiński – co jednoznacznie wskazywało na społecznie negatywny odbiór zapoczątkowanych właśnie przemian. Było to sygnałem do wzmożonej pracy propagandowej dla wszystkich sił, które przejęły PRL kosztem tego niezadowolonego społeczeństwa 1 .
W tym czasie z Gazetą Wyborczą żegnał się Stanisława Remuszko. To jego protest przeciwko łamaniu standardów wolności słowa, demokracji, tolerancji w redakcji tej gazety. – Protest nic nie dał.

 

Jan Krzysztof Kelus zdjęcie
J.K.Kelus wPolityce, frag. artykułu wPolityce 12.09.2012

Jan Kelus śpiewał przed laty („Pytania których nie zadam” – https://www.youtube.com/watch?v=rLcvhSKjIBY) zagrzewając do zmian o lepsze. Trzydzieści lat później pisał list do Michnika2, w którym wskazywał na istotna rolę jego środowiska w niszczeniu wolności i demokracji, i choć przyjął order od „nowej, lepszej zmiany”, to zmian się nie doczekał i nie doczeka.

… skoro Sędzia Agnieszka Matlak w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej orzekła, iż „negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego” (wyrok z dnia 26 września 2005; sygn. III C 1225)
                                                                          pisał w swoim liście Jan Kelus

 

 


Skutki cenzury i efektów tzw grupowego myślenia mogą być różne; od całkiem „niewinnych igraszek” w przedszkolu po śmierć dziesiątek tysięcy w ramach błędnie zdiagnozowanej sytuacji w Państwie (pandemia i narzucone społeczeństwu restrykcje nie tylko gospodarcze lecz przede wszystkim medyczne), po setki tysięcy i miliony istnień w czas konfliktów zbrojnych.

Ostatnio proces ubywania tej pamięci po PRL-owskiej wersji cenzury przyśpieszył. Pandemia, która powstała w wyniku istotnej zmiany definicji tego słowa, oraz działania z nią związane, wskazują na wiele elementów łamania Konstytucji w zakresie zakazu cenzury, tak przez organy administracji państwowej jaki i komercyjnych mediów, co skutkuje znaczną nadumieralnością w kraju – to bardzo tragiczny wymiar ograniczania wolności i bezprawia w wykonaniu administracji rządowej.

Wskazywał no to Stanislaw Remuszko.

Dziennikarz Stanisław Remuszko
Stanisław Remuszko ( 30 stycznia 1948 – 26 grudnia 2020)

Krótka historia jego współpracy z Gazetą Wyborczą obnażyła cały system tzw. magdalenkowej demokracji i wolności słowa.
Brak reakcji ze strony innych mediów i stowarzyszeń zdeterminowało zasady dziennikarstwa i mediów w III RP. Media głównego nurtu bazują na zasadach manipulacji i cenzury.
*
Czy nie czas powołać odznaczenie jego imienia dla przedstawicieli rzetelnego dziennikarstwa i rzetelnych mediów.
I z drugiej strony, czy nie pora na kapitułę, która będzie raz w roku wytykać największe medialne oszustwa i manipulacje.

"Gazeta Wyborcz" początki i okolice (kalejdoskop)
Okładka ksiązki

 

Cenzura cenzurze nierówna II

Choć Konstytucja bezwzględnie wskazuje, że cenzura nie jest dopuszczalna, to jednak zapis, który jest tam zawarowany może być postrzegany w różny sposób.
W liście do Pana Jacka Kłudki (wiceprezesa Oficyny Wydawniczej pisałem: „Zdaję sobie sprawę, że konstytucyjna gwarancja braku cenzury jest w istocie pustym słowem. Zapis powstawał w okresie przesilenia po rozpadzie struktur PRL, i miał związek z cenzurą typu administracyjnego. Był swoistym przypomnieniem czasów PRL i negatywnie odbieranych działań Urzędu z Mysiej nr 5. To wystarczyło tłumowi gapiów. Dziś brak Urzędu ds. Kontroli Publikacji i Widowisk nie oznacza, że cenzura to sprawa przeszła. Abstrahując od autocenzury (w sumie najbardziej wyniszczającej wolność i niezależność) istnieje cenzura wydawnicza i właścicielska, która nie leży w obszarze zainteresowania dzisiejszego Państwa. Nie leży – to jest mało powiedziane. Jest wykorzystywana z pełną premedytacją przez Państwo na wielu obszarach jego funkcjonowania.”  (więcej tu )

Las Polski medium lesników
Las Polski – minęło 100 lat. Czy to kryzys wieku?

Nawiasem mówiąc w odpowiedzi Pan Prezes Jacek Kłudka oburzył się na podejrzenia o cenzurę i poinformował mnie o zakazie publikowania w zarządzanej przez niego prasie – czym wskazał dobitnie na własne odczuwanie pojęcia cenzura. Czyż to nie imienny zakaz podobny do tych, które obowiązywały w okresie działania Urzedu ds Kontroli Pracy, Publikacji i Widowisk?
Oczywistym jest, że wszyscy uczestnicy mający związek z tym medium, chcąc czy nie chcąc, wspierają to odczucie Pana Jacka Kłudki, Oficyny Wydawniczej Oikos, i jej niemieckich właścicieli (BLV VERLAGSGESELSCHAFT MBH oraz DEUTSCHER LANDWIRTSCHAFTSVERLAG GMBH)  – wspierają swoimi nazwiskami cenzorskie działania. Mając nadzieje, że podobne ich nie dotkną (członkowie Rady Programowej Lasu Polskiego: Andrzej Antczak, prof. Tomasz Zawiła-Niedźwiecki, Maria Brzozowska –RDLP Gdańsk, Jerzy Flisykowski, Iwo Gałecki -LZD Siemianice, Wojciech Gil – PTL, Edward Marszałek – RDLP Krosno, Romuald Roman – SPL, Bogdan Skibiński, Jan Suder, Kazimierz Szabla, Jacek Szulc – Nadleśnictwo Wejcherowo) bohatersko, świadomie lub nie, wspierają cenzurę tego medium oraz manipulacje DGLP.
Oczywistym jest, że treść listu prezesa może mieć inne przyczyny, których otwarcie nie wyartykułował. Zaprezentowana postać osobistej odpowiedzi była zdecydowanie łatwiejsza dla wiceprezesa Zarządu od przyznania, że przyczyną nie był jednak mój list z pytaniami do zarządu i redakcji, lecz oczekiwania głównego reklamodawcy – Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, która już wcześniej cenzurowała moje artykuły na temat zniszczenia skarbu narodowego jakim jest Puszcza Białowieska, czy idei gwarancji konstytucyjnych dla lasów publicznych Polski. Tym samym wskazuję, że cenzura może być powodowana przez elementy zewnętrzne, np. przez znaczącego dla danego medium reklamodawcę.

Logo GW
Logo Gazety Wyborczej

Znamy przypadek Gazety Wyborczej, która była największym biorcą środków  państwowych spółek i urzędów, póki u władzy był obóz PO/PSL. Obóz skrzętnie wykorzystywał pozycję płatnika, ale był też skrzętnie wykorzystywany – gdyż zbudował ogromną siłę medialną mającą wpływ na różne elementy władzy.
To doświadczenie, które pozwala wyciągać wnioski każdej opcji politycznej. Po zmianie władzy ośrodek Gazety Wyborczej, który praktycznie stworzył model funkcjonowania mediów w Polsce, nie mógł się czuć zaskoczony, że został odcięty od publicznego finansowania. Jednak hipokryzja organu Ob. Michnika Adama jest tak znaczna, że skargi Agory S.A. sięgnęły daleko poza granice państwa.
Obecne państwo (IIIRP) dba o brak wolności słowa formalnie i prawnie w różny sposób. To, że ludziom bez przerwy wskazuje się idee społeczeństwa obywatelskiego jest elementem cenzury i socjotechniki w celu odwrócenia uwagi od matrixu, którego nie dostrzegają osoby skupione przed ekranami telewizorów. Celem jest także wskazanie, że obecny system cenzury to właśnie istota dobrego państwa i społeczeństwa obywatelskiego.
Dziś przejawem cenzury jest tworzenie obrazu hejtu, mowy nienawiści, faszyzmu – generalnie propagowanych przez ośrodki, które faktycznie ten hejt tworzą, zajmują się mową nienawiści, nie dopuszczają do dyskusji, działają przeciwko tolerancji, czy w swych działaniach powielają metody mediów faszystowskich lub faszystowskich działań. To odwracanie pojęć jest powszechne i trafia często na podatny grunt społeczeństwa, które nie zajmuję się analityką i krytyką stanu. A przecież wystarczy wspomnieć słowa George Orwella o prawdzie i fałszu: „Im bardziej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych co ją głoszą”. A społeczeństwo jest zniekształcane przez tych, którzy głoszą „nową prawdę, nową rzeczywistość” czy ostatnio „nową normalność”.

Ustawa o służbie cywilnej cenzuruje urzędników

Ta chwalebna Ustawa, wzorzec dla całego cywilizowanego świata, nie jest

Jeden z punktów Ustawy o służbie cywielnej
Drogowskaz dla kadry kierowniczej administracji państwa IIIRP

zgodna z międzynarodowymi porozumieniami dotyczącymi praw człowieka w tym także wolności słowa.
Mamy tu wyrazisty zapis prawny a nie medialne chwalenie się obywatelskością i mistrzostwem świata jaki osiągnęła III RP w „budowie demokracji” i „wyzwalania” nas z PRL-owskiego ciemniactwa. To całkiem „przyzwoity standard” gwarancji dla konstytucyjnej wolności słowa w IIIRP, nieprawdaż?
Urzędnik nie ma prawa prezentować swojej osoby, swoich poglądów w przestrzeni publicznej a także swojej osobistej-własnej osoby. Naruszałoby to bowiem jego bezstronność polityczną. Czy można zaordynować człowiekowi bezstronność wobec wielości bogactwa publicznego bytu państwa?
Czy twórcy Ustawy, czy całe państwo, czują się przez to spokojniejsze, odetchnęli z ulgą? Czy nie wystarczy już, by wszyscy wykonywali swoją robotę w sposób uczciwy i należyty? Ale nie ma problemu ze złą robotą w tzw wyższych sferach władzy, skoro jest z doboru poza jakimikolwiek standardami, prócz standardu … mojszości czy … najszości (Państwo świra).

Bo jeśli nie wystarczy, i są jeszcze dodatkowe przesłanki i wymagania, to ta należytość i uczciwość w robocie zdaje się być w gruncie drugorzędna w stosunku do fałszu i obłudnej lojalności wobec … mojszości.
Ten zapis Ustawy jest rażąco sprzeczny z zapisami międzynarodowych traktatów powstałych w okresie podziału świata na „dobry” Zachód i „zły” Wschód, których celem było wskazywanie złemu „Wschodowi” wartości podstawowych, które są istotne z punktu widzenia jednostki, jej praw i wolności (w tym wolności do wyrażania poglądów). Dziś żadna organizacja z „Dobrego” Zachodu nie dostrzega sprzeniewierzenia się tym zasadom ani na obszarze byłego „Złego” Wschodu ani na obszarze własnym.
Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ: Artykuł 19 – Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice; Artykuł 20 – 1. Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzania i stowarzyszania się.
Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności: – Artykuł 10 -Wolność wyrażania opinii: Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Amnesty International, Rzecznik Praw Obywatela – te wszystkie organizacje i stowarzyszenia, urzędy nie są zainteresowane w wolności, prawach obywatelskich, wolności słowa. Reprezentują donatorów i ich interes, który może być różny w danym momencie w zależności od państwa, w którym się zagnieżdżają ich filie. Istota ich działań jest realizowanie celu, który nie musi być widoczny na pierwszy rzut oka. To często cel czasowo odległy, ale jednoznacznie ideologiczny i sprzeczny z klasycznym pojęciem demokracji i wolności indywidualnej, nie budujący  instytucji państwa obywatelskiego.

Nauka czy nieuka

Mamy wciąż w tyle głowy szacunek dla nauki. Na zasadzie automatu przenosi to nasz podziw dla jej luminarzy. Jesteśmy tak wpatrzeni w tą klasę społeczną, że wierzymy iż cztery litery: „prof” a nawet tylko dwie: „dr” przed nazwiskiem jest wystarczającym powodem dla naszego podziwu, zaufania,  wiary i autorytetu.

Józef Maria Bocheński
Zabobon autorytetu

Jak wskazywał Frederic von Hayek, jak pisał Józef Maria Bocheński to zabobon. Zabobon w rozumieniu Bochańskiego nie ma zwiazku z wiarą w gusła i czary. Zabobon to twierdzenie fałszywe ale uznawane za prawdziwe (nie jest zabobobonem twierdzenie fałszywe i uznawane za fałszywe). W połączeniu z zabobonem autoryteu ludzie postrzegają świat nauki fałszywie, więc i ich wnioski nie mogą być prawdziwe.
Genralnie człowiek nauki nie może i nie jest specjalistą od wszystkiego, choć czesto jest tak postrzegany i często sam to wykorzystuje w tym kontekście.
Gdy dodatkowo poznamy system finansowania nauki, który nie reprezentuje interesów wyborców lecz interes donatorów nauki: polityków, firm, konsorcjów to powinniśmy zrozumieć, że może w wielu dziedzinach dochodzić do malwersacji w kierunku udowadniania teorii na których zależy tylko płatnikom. Szczególnie dotyczy to nauk humanistycznych i przyrodniczych.

Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostęnionych przez Wikileaks
https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/kaczynski-w-dokumentach-wikileaks

Typowym przykładem takiej działalnosci było wstrzymanie archeologicznych badań ekshumacyjnych w Jedwabnym, mających zbadać i udokumentować w sposób naukowy zbrodni na Żydach. Ciekawe jest, że to Żydzi dążyli do wprowadzenia zakazu tego badania naukowego. Zakaz został przypieczętowany przez luminarza polskiej nieuki – profesora Lecha Kaczyńskiego, Prezydenta IIIRP.
Ten zakaz cenzorują
cy badania naukowe jest charakterystyczny. I jest elementem walki ideologicznej i politycznej kosztem prawdy. A jednak  nie wywołuje wzburzenia polskich władz.
Jednak już identyczny zakaz wprowadzony na Ukrainie, zakazujacy prac ekshumacyjnych pomordowanych na Wołyniu Polaków, wywołał falę krytyki – tylko medialnej, rzecz jasna.
Każdy z czytających powinien mieć świadomość, że podobnych tematów cenzurujących naukę i jej badania jest bez liku. Zapraszam do poznania jednego.
Podobnie rzecz się ma z próbami prezentowania odmiennych pogladów w kwestii ochrony przyrody np.: na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw. Nadleśnictwa zajmują się wszystlim fukcjami lasu a nie tylko ochroną bierną, która dominuje w Parkach. W związku z tym traktowanie w sposób odmienny 3 (Białowieża, Browsk, Hajnówka) z 417 istniejących w Polsce nadleśnictw jest bezprawiem. Nikt dotychczas tego nie artukułuje – ja czynię to od lat. Natomiast dr Jan Łukaszewicz ośmielił sie wskazać na efekty biernej ochrony w tych nadlesnictwach, w sposób wyważony i udokumentowany. Fala hejtu i ostracyzmu z jaką spotkał się autor i redakcja ze strony „oświeconej” i narzucającej całemu społeczeństwu wizji zniszczenia środowiska i zasobów kraju stała sie przedmiotem innego artykułu. Zapraszam po lekcję etyki wg „PROFESORA” Tomasza Wesołowskiego: „Zrobieni w wariaka – rozmyślania przy czytaniu komentarzy”.

Cassus Trumpa

President of US banned by Fb
https://www.forbes.com/sites/abrambrown/2021/01/08/is-this-the-real-reason-facebook-banned-president-trump/?sh=1d5b857a3c1e

Prezydent Donald Trump realizował się między innymi jako aktywny bloger czy „tweeter”. Tym samym, przez swoją pozycję i znaczenie, budował też pomyślność Facebooka i Tweetera. Ufał, że może korzystać z tzw. mediów społecznościowych w interesie urzędu i idei, które wypełniał, zgodnie z wolą swoich wyborców. Okazuje się, że nie mógł liczyć na wdzięczność mediów, które przy nadażającej się okazji odcięły go bezwzględnie od szerokiej społeczności, pokazując tym samym , na czym polega w gruncie ich standard. Broń Boże nie jest to cenzura, gdyż standard jaki określają, i mgliście oraz wybiórczo stosują, jest w gruncie standardem widzi mi się i standardem „pana” wobec podległej mu hołoty. Ma ona wypełniać wolę właściciela.
To uświadomiło całemu światu, że media nie są od informowania, lecz stały się aktywnym politycznym graczem. Ukazało to się nam dobitnie, aż do bólu. Czy rzeczywiście poczuliśmy się zaskoczeni?

Tweeter blocked President of US
D.Trump banned on Tweeter; Urzędujący prezydent, przedstawiciel ponad połowy głosujących wyborców USA został zablokowany. Jaki jest mandat Tweetera?

Wzbudziło to niesmak Angeli Merkel. A w Polsce ostro zareagował Mateusz Morawiecki łącznie ze Zbigniewem Ziobro (odkładając na bok wzajemne animozje). Poczuli się w obowiązku wskazać mediom społecznościowym gdzie jest ich miejsce3. Oczywiście był to przekaz medialny. Realnie państwo nie podjęło i nie podejmie żadnych kroków wobec dyktatorskich, autorytarnych i bezprawnych zapędów właścicieli narzucających przez swoje ideologiczne standardy określonego i kierunkowego porządku. (https://dorzeczy.pl/kraj/168769/nawet-50-mln-zl-kary-za-lamanie-wolnosci-slowa-ziobro-prezentuje-ustawe-wolnosciowa.html ) .

 

Bankier - tytuła artykułu
Bankier – tytuł artykułu 12.01.2021
Ziobro podał szczególy ustawy wolnościowej
Do Rzeczy – Ziobro podał szczegóły Ustawy wolnościowej. 15.01.2021

 

Uświadomiło to politycznym klikom komu służą, i od kogo w gruncie zależą. Czy uświadomiło Kowalskiemu w czyich łapskach (brudnych czy w białych rękawiczkach) się znajduje?

Minister Cyfryzacji Marek Zagórski
Minister Cyfryzacji Marek Zagórski i porozumienie z Facebookiem ponad zapisami Konstytucji

Dwa lata wcześniej (2018) Polska poinformowała, że uregulowała z Facebookiem warunki cenzurowania. Przedstawiono porozumienie, które zawarł Marek Zagórski – Minister Cyfryzacji III RP (akuratnie w zarządzie PiS) jako sukces i jedyne na świecie porozumienie pozwalające dochodzić od Fb wyjaśnień i rozwiązywania sporów. Oczywiście te spory i wyjaśnienia miał rozwiązywać Fb. Zgodnie ze swoimi standardami.
Nie wskazano jak to się ma do wolnością słowa, i zapisów o zakazie cenzurowania wypowiedzi zawartych w Konstytucji. Tym samym państwo Polskie podpisało porozumienie, w którym przehandlowało konstytucyjny zapis braku cenzury. Czy znacie tego Ministra ds. Cyfryzacji – przypominam: Marek Zagórski) i Premiera (tak, tego samego, który dziś się burzy), którzy dopuścili się oficjalnie zdrady zapisu konstytucyjnego i publicznie przedstawiali to jako sukces w walce z cenzurą? Znam wielu, którzy cieszyli się z takiej walki rządu dobrej zmiany o wolność słowa i walki z cenzurą, podczas gdy w rzeczywistości jest to akt spolegliwości i zgody na cenzurowanie łamiący zapisy Konstytucji 5,6.
Czy nie prościej było zwrócić się ponownie do sędzi (https://twitter.com/adamnieznaj_2/status/787008738473472000), która w majestacie prawa orzekłaby, że podnosznie ręki na tak wspaniałego Marka Zuckerberga i jego firmę niosącą we wszechświecie kaganek wolności jest karygodne, niedopuszczalne i zasługuje na jednoznaczny odpór.
Ot Panie Michnik, Panie Mazowiecki, Panie Wałęsa, Panie Kaczyński w dwóch postaciach: …”kto szablą wojuje ten od szabli ginie”.
Dziś markują mars na licu, pohukują, gdy widzą, że będą wykluczeni z możliwości zabierania głosu i dyktowania ciemnemu ludowi swojej wizji, jeśli ta wizja nie będzie wizją Zuckerberga.
A na ile Wam pozwala Tweeter i Facebook? Czy wynegocjowaliście już swój osobisty pakiet wolności na stronach Fb czy You Tube?

Linki
1
Stan Tymiński i mniej znana historia hejtu w III RP ( https://www.salon24.pl/u/staszek/928424,stan-tyminski-i-mniej-znana-historia-hejtu-w-iii-rp )
2 – Jan Krzysztof Kelus do Adama Michnika   (https://wpolityce.pl/polityka/140323-jan-krzysztof-kelus-do-adama-michnika-i-ja-uwazam-ze-pozwami-zastraszasz-polemistow-dzialasz-przeciwko-wolnosci-slowa)
3 – Właściciele portali społecznosciowych nie mogą działać ponad prawemhttps://www.bankier.pl/wiadomosc/Morawiecki-Facebooka-i-Twittera-nie-moga-dzialac-ponad-prawem-8035682.html
4 –  Nawet 50 mln kary za łamanie ustawy wolnościowej –  https://dorzeczy.pl/kraj/168769/nawet-50-mln-zl-kary-za-lamanie-wolnosci-slowa-ziobro-prezentuje-ustawe-wolnosciowa.html
5 – Pierwsze tego typu porozumienie. Ministerstwo cyfryzacji i Facebook    https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/pierwsze-tego-typu-porozumienie-ministerstwo-cyfryzacji-i-facebook
6 –  Treść porozumienia 

Porozumienie_ws_utworzenia_Punktu_kontaktowego_-_treść_PL_EN

*
7 – „Pytania których nie zadam” – o cenzurze na łamach Lasu Polskiego oraz manipulacjach DGLP – https://www.polskawlesie.pl/panstwo/pytania-ktorych-nie-zadam
8 – K. Szwagrzyk: W Jedwabnym powinna zostać wznowiona ekshumacja  – https://dzieje.pl/aktualnosci/k-szwagrzyk-w-jedwabnem-powinna-zostac-wznowiona-ekshumacja
8 – Ministerstwo zakazuje lekarzom mówienia o problemach  https://www.prawo.pl/zdrowie/zakaz-publicznego-wypowiadania-sie-lekarzy-na-temat-epidemi,499036.html
9 – Interpelacja poselska w sprawie zakazu wypowiadania sie wydanego lekarzom
Interpelacja nr 4024 w sprawie zakazu wypowiadania się lekarzom

10 – Odpowiedź na interpelację
Odpowiedź na Interpelację 4024-o1

OIKOS sp. z o.o
BLV VERLAGSGESELSCHAFT MBH -1765 udziałów,
DEUTSCHER LANDWIRTSCHAFTSVERLAG GMBH – 1765 udziałów,
ŁASICA Witold Karol – 100 udziałów,
KŁUDKA Jacek – 100 udziałów

Polska jest bezbronna wobec nowoczesnej dywersji
Jak to jest naprawdę z tą prawdą

 

Czy ograniczenia w dyskusji na temat zarazy to standard społeczności czy raczej interes?

                                                               9.08.2021
To nie cenzura – to standard mediów współczesnego świata

Standard społeczności FB nie ma żadnego związku ze społecznością. To standard właścicielski, narzucający określone idee. Nie jest to czynione dla idei. Cel jest przyziemny.
Obok – ocenzurowany przez Facebook post informujący o wypowiedzi francuskiego noblisty na temat mozliwych skutków szczepień przeciwko wirusowemu zapaleniu covid19: https://forumdlazycia.wordpress.com/2021/08/06/szczepionki-covid-tworza-nowe-warianty-mowi-zdobywca-nagrody-nobla-naukowiec-luc-montagnier/

W 1976 roku, całkiem legalnie, po czterech latach społecznych konsultacji, wprowadzono do Konstytucji gwarancję przyjaźni i sojuszu PRL z  ZSRR.
To swoiste poczucie suwerenności nie zginęło –  i nie zginie póki My żyjemy.

Jednym z pytań referendalnych, które stworzył Prezydent Andrzej Duda, była propozycja zapisu w Konstytucji gwarancji obecności Polski w UE. Mowa też jest o konstytucyjnych gwarancjach  polskiego członkostwa w NATO.
Wzór istnieje od 1976 roku1 i łatwo go transponować: „RP w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności, postępu i demokracji, umacnia przyjaźń i współpracę z Unią Europejską i wszystkimi jej postępowymi członkami”.
W podobnym tonie wypowiada się Jarosław Gowin podkreślając, że Polska jest ojczyzną dwóch narodów. Rzeczywiście Rzeczypospolita stała się taką Ojczyzną przez Unię z Litwą. Była to decyzja suwerennego wówczas państwa. Jarosław Gowin wskazując dziś na Żydów jako drugi naród w Polsce, wskazuje tym samym, że ma plenipotencje suwerena – co rzecz jasna jest kłamstwem, gdyż w rzeczywistości nie uzgadniał tego z suwerenem.
Sam Prezes PiS – Jarosław Kaczyński nie wypowiada się osobiście w tych sprawach, wskazując za każdym razem Polakom, że Polska jest krajem niepodległym i suwerennym. Nawet nie wypowiada się w sprawie Ustawy Sejmu nr 1066 czy Ustawy USA 447, tak bardzo ceni sobie owe: niepodległość i suwerenność.
Piszę tylko o obozie władzy. Gdyż o tym jak polski jest obóz „europejskiej koalicji” lepiej nie gadać.
*
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego - "Dzieje głupoty w Polsce"
Fragment z dzieła Aleksandra Bocheńskiego – „Dzieje głupoty w Polsce”

Czy Poseł na Sejm z Ziemi Nowogródzkiej – Tadeusz Reytan był patriotą?
Nie wydaje mi się, by Jan Matejko  autor obrazu, miał wątpliwości.
Czy Targowica to była tylko kwestia magnacka, jak zdają się sugerować i edukować media i szkoła?
Czy nie widzicie na tym obrazie swoich elit?
Kiedy Rocznica Konfederacji Targowickiej będzie obchodzona w Polsce jako swego rodzaju memento, wskazujące Polakom zbrodnie ich własnych elit i zbrodnie Kościoła. To zdecydowanie ważniejsze niż Święto 3 Maja, czy odpusty Św. Stanisława. – To najważniejsze w naszej historii.
Z jakiej ziemi posłuje Jarosław Gowin, a z jakiej Jarosław Kaczyński? Z jakich ziem posłują …?
*
Polsat stworzył sondę. Jej wynik ma związek z obszarem na jakim działa to medium. Ale i tak jest zastanawiający.

1 art 3a Konstytucji PRL z 1976 roku: „PRL w swojej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności i postępu, umacnia przyjaźń i współpracę z ZSRR i innymi krajami socjalistycznymi.”

Tadeusz Reytan – przeczytaj w Wikipedii

Lasy Państwowe (LP) to jedna z ostatnich, uchowanych po PRL/II RP firm. To uchowanie, niczym srebra rodowe w głębokiej skrytce, nie obyło się bez kosztów. Ma związek z szeregiem działań destrukcyjnych, wymierzonych w status LP, podobnie jak szereg działań uderzających w gospodarkę kraju w okresie magdalenkowej transformacji.
To organizacja (Lasy Państwowe) osłabiana wewnętrznym prawolejstwem i zewnętrznymi atakami, ostatecznie służącymi wzmocnieniu gospodarek innych państw, przy dużej w tym aktywności stowarzyszeń ekologistycznych i medialnych manipulacji. Idea gwarancji Konstytucyjnej, jaka się pojawiła po raz pierwszy w 2011 roku na łamach Lasu Polskiego przeszła niezauważona (medialnie, ale zapamiętana przez wielu). Podobnie jak wzmocnienie jej (idei) w jednym z kolejnych artykułów. Dziś ten pierwszy raz. Mamy 2011 rok…

Sztuka dla sztuki i las dla lasu – Lasy do Konstytucji po raz pierwszy (LP 3/2011)

Lasy Państwowe. Kolejne ciała doradcze nie są dobrym pomysłem na funkcjonowanie LP (Ekologia.pl)
W jednym z ostatnich numerów „Lasu Polskiego” ukazał się wywiad z prof. Tomaszem Boreckim („Uspołecznić Lasy”, nr 22/2010). Pan profesor poruszył sprawę zmiany zarządu nad Lasami Państwowymi. Nieprzypadkowo zrobił to w czasie, gdy ta organizacja miała zostać pozbawiona pełnego wpływu nad środkami ze sprzedaży drewna. Szkoda, że to ten fakt zdeterminował pomysły profesora.

Sam pomysł ministra finansów (J.Rostowski – PO) o przejęciu zarządu nad środkami Lasów Państwowych niczym nie odbiega od prawideł obowiązujących w państwie. Pojawia się niemal 20 lat po wtłoczeniu do Ustawy o lasach zupełnie innych zasad funkcjonowania państwowego leśnictwa. Ale to nikogo nie dziwi. A przecież przez 20 lat można było uzbierać zdecydowanie więcej niż obecne 2 mld zł, porozbijane po nadleśnictwach. Wytłumaczenie jest bardzo proste – kraj przestał być zieloną wyspą i bardziej przypomina dryfujący okręt. Czy już tonący?
W takiej sytuacji trudno się dziwić, że osoba odpowiedzialna „brzytwy” się chwyta. Zresztą w zgodzie ze swoimi prerogatywami i w zgodzie z prawem.
Lasy Państwowe nie posiadają osobowości prawnej i podobnie jak parki narodowe działają na rachunek Ministra Środowiska.
A skoro parkom narodowym udaje się funkcjonować, i to dobrze funkcjonować, to Minister Finansów słusznie rozumuje, że podobnie będzie wyglądała sprawa z funkcjonowaniem Lasów Państwowych. Bo i jedni, i drudzy wszak rąbią drzewa. Rząd nie ma wiedzy, by funkcjonowanie parków nie było najlepsze. Może ktoś ma taką wiedzę? Po ponad dwóch dekadach funkcjonowania Ustawy o lasach sytuacja przybliżyła sie do tej, która była celem jej twórców. Do likwidacji organizmu gospodarczego PGL LP i zrównania go w idei z funkcjonowaniem parków narodowych . Dlatego proponuję zupełnie inną wizję Lasów Państwowych – w Konstytucji, niezależnych od Ministra Środowiska.

Co proponuje profesor Borecki?

Artykułuje pomysł na uspołecznienie Lasów. Cóż ma osiągnąć za jego pomocą prócz ochrony zgromadzonych zaskórniaków?
Jak sama nazwa wskazuje – mówi prof. Borecki – Lasy Państwowe są dobrem ogólnonarodowym, własnością całego społeczeństwa. A skoro tak, to oczywistą konsekwencją powinien być nadzór społeczny nad zarządzaniem Lasami Państwowymi.
A więc jednak! Uspołecznienie ma wpłynąć na właściwy nadzór nad środkami będącymi w zarządzie Lasów Państwowych. Od razu rodzi się pytanie, czy dotychczasowy nadzór nie jest najlepszy, skoro profesor Borecki wskazuje na potrzebę powołania społecznego nadzoru nad już istniejącym? Pan profesor jest przekonany, że pomoc społecznego nadzorcy wpłynie na właściwe gospodarowanie środkami. Ba, taki społeczny nadzór zaistnieje jako wiarygodny dla wszystkich organ, w pełni uzasadniający przetrzymywanie na kontach 2 mld zł, gdy „okręt tonie”. Organ społeczny ma być właściwym ciałem, które będzie w stanie odeprzeć zarówno dzisiejsze zapędy ministra Rostkowskiego, jak i przyszłe jego następców.
Skoro Lasy Państwowe są ogólnospołecznym i narodowym dobrem, co zauważa z troską bohater wywiadu w „Lesie Polskim”, to czemu nie widać tego w Konstytucji? Jeśli artykułowany pomysł o społecznym nadzorze traktować jako przejaw troski o własność, o to by Lasy Państwowe były wciąż dobrem narodowym, to czy nie warto wprowadzić odpowiedniego zapisu do Konstytucji? Będzie on zdecydowanie trwalszy od jakiegokolwiek społecznego organu.
Chyba że Lasy Państwowe to już nie jest ogólnonarodowa i społeczna własność?

Samofinansować, a nie zarabiać

W „Lesie Polskim” czytamy też słowa: Oszczędności zgromadzone na kontach Lasów są pozorne. Jednak patrząc na te oszczędności oczyma ministra finansów, okazuje się, że nie są one pozorne. Być może dla profesora SGGW 2 mld zł to pozór, ale dla nadzorcy krajowej kasy już nie. Twierdzi on, że dla innych potrzeb kraju mogą być bardziej użyteczne niż dla Lasów Państwowych.
Organizacja LP nie jest efektywnym tworem. 20 lat temu sama sobie założyła, by nim nie być! A marnotrawione leśne szanse to również marnotrawione szanse dla kraju.
Proszę powiedzieć ile wniosków sporządziły LP na dofinansowanie małych elektrowni wodnych na swoim terenie? A zajmują niemal 30% powierzchni kraju, w którym jeszcze niedawno funkcjonowało ponad 6 tys. młynów. Czyli na terenach leśnych mogło ich być ok. półtora tysiąca.
Zupełnie inaczej widzą swoją służebność dla kraju Austriackie Lasy Związkowe, także państwowa instytucja. Może rzeczywiście są upośledzone gospodarczo, bo nie mają kolegiów, rad i stowarzyszeń obrony. Ale za to budują małe elektrownie, które wspomagają system energetyczny kraju i zasilają leśną i państwową kiesę. Lasy Państwowe nie potrafią zarabiać i tworzyć, za to, jak to każda administracja, potrafią wydawać. I to nie zawsze racjonalnie – jak to z administracją bywa.

Wina w Ustawie

Następny fragment wywiadu mówi nam, że Ustawa o lasach uchwalona w 1991 r. była (sic!) znakomita – jeżeli chodzi o tamten czas. Przeniosła punkt ciężkości z produkcji drewna na „ekologizację”. Panie profesorze – to właśnie zapisy ustawy z 1991 r. są pierwotną przyczyną tego „zamachu na Lasy i ich zasoby”, jak go nazywają leśnicy (ci podpuszczeni i ci podpuszczający). To jest odłożony w czasie skutek błędnych rozwiązań i założeń. Czy będąc monopolistą na rynku drewna, rzeczywiście można się skupić wyłącznie na administracji, ekologizacji i edukacji, wyłączając uwagę na potrzeby kraju – nie tylko gospodarcze?
Ustawa z 1991 r. była wówczas i wciąż pozostaje wynikiem krótkowzroczności prawodawców. To było spojrzenie schizofreniczne i bardzo szkodliwe, nie tylko dla samych Lasów. Jej kształt ma bardzo szerokie negatywne oddziaływanie na wiele dziedzin życia. A samą organizację Lasów Państwowych, mimo dość korzystnych zapisów wzmacniających pozycje nadleśnictw, czyni zacementowaną i skostniałą strukturą, nie pasującą do rozwoju cywilizacyjnego kraju i społeczeństwa. To wciąż struktura z przełomu XIX i XX wieku. A praktyczne rozwiązania w rzeczywistości spowodowały degenerację nadleśnictw i całą strukturę jeszcze cofnęły i uwsteczniły. Spowodowała to wytwórczość prawna na poziomach niższych (generalnej i regionalnych dyrekcji LP). W większości przypadków to wytwórczość niezgodna z duchem, jak i literą samej Ustawy o lasach.

Zasługi dzisiejsze i niedzisiejsze

To, że mamy dziś takie lasy, jakie mamy, czyli w dobrej kondycji i o rosnącej powierzchni, jest z całą pewnością zasługą LP, jako organizmu gospodarczego i ludzi w nich pracujących – mówi niegdysiejszy rektor jednej z największych uczelni w kraju (SGGW).
Zasługi i rozwój państwowego leśnictwa w okresie międzywojennym to bardzo istotny element historii. Niemniej istotny od rozwoju lesistości i leśnictwa w PRL, o czym warto pamiętać. Bo to w tym czasie lesistość wzrosła o 8% (w okresie 20 pierwszych lat po wojnie). Powstały w warunkach demokratycznych Krajowy Program Zwiększania Lesistości po trwających kilka lat wzlotach przegrywa z „lobby orzechowym” – ale tym tematem nie zajmują się już rady, społeczni doradcy i społeczne stowarzyszenia- może są aktywne w orzechowych spekulacjach?
Mamy też klęskę w Beskidach – tu propaganda złego pochodzenia świerka mami społeczeństwo fachowością leśnej braci (więc śpijmy spokojnie) oraz ogromne powierzchnie drzewostanów przeszłorębnych, gnijących na pniu – ale to oczekiwany przecież wynik ekologizacji, są jeszcze „ekotony” i powierzchnie pozostawiane na zgnicie (docelowo na razie 5% powierzchni Lasów Państwowych). Czy to o tej kondycji wspomina profesor Borecki?

Tanie mieszkanie dzięki drwalowi

Lasy Państwowe potrafiły się dostosować do zmieniających się warunków i niemal bezboleśnie przejść transformację.
Ta bezbolesność dotyczyła mniejszej części pracowników Lasów Państwowych, o czym zapomina pan profesor. Dotyczyła jedynie administracji i odbyła się kosztem robotników.
Znany wszystkim zapis ustawowy, związany z ekscytującą możliwością wykupu mieszkań, to w rzeczywistości świadectwo pewnego rodzaju wstydu i poczucia winy. W pierwotnych zamierzeniach pozwalał bowiem kupować mieszkania na warunkach preferencyjnych tym, którzy zostali pozbawieni pracy w LP. Przypomnijmy sobie, jak był odbierany przez pozostałych w strukturach LP pracowników – jako żywotna niesprawiedliwość. Teraz ta niegdysiejsza niesprawiedliwość została ostatecznie „naprawiona” rękami aktualnego dyrektora. Ale sprawa roztrwonienia zasobów mieszkaniowych i zasad, to temat odrębny i bardzo medialny. To też dobry przykład na „znakomitość” zapisów ustawy z 1991 roku. Czy szanowny Profesor skorzystał na mieszkaniowej pierestrojce? A inni, nie związani z LP, dygnitarze, polityczni nurkowie? DGLP – nic na ten temat nie wie (sic!) Ot obłowiwszy się kapkę w „walce o dobro wspólne i Lasy…”

A za ekologię zapłacą grzybiarze

Profesor Borecki zauważając, że państwo jest w ogromnej potrzebie, mówi: „Ja mam, mówiąc figuralnie, dwa serca – serce leśnika i serce obywatela mojego państwa. Myślę, że wbrew pozorom nie ma w tym żadnej sprzeczności. Potrzeby odczuwane przez te dwa serca da się bezkonfliktowo pogodzić.”
Obywatelska postawa interlokutora Mieczysława Remuszki (redaktora dwutygodnika Las Polski) cieszy.
Ja mam za to jedno serce i ono nie może zrozumieć, dlaczego Lasy Państwowe dostrzegają potrzebę w dopuszczeniu do zgnicia wielu dziesiątków milionów metrów grubizny, a jako instytucja nie zająkną się np. nad potrzebą wspomożenia powodzian? Dlaczego wyłączają z produkcji kolejne tysiące hektarów, a nie widzą potrzeb gospodarczych kraju i społeczeństwa? Nie widzą np. krępujących zapisów w Zasadach urządzania lasu? Za to lektura wypowiedzi leśników z ostatnich lat pokazuje zainteresowanie poszukiwaniem pieniędzy od grzybiarzy i zbieraczy borówek.
Czy społeczna rada jest w stanie odwrócić „parkowy” trend, w który wepchnięta została gospodarka leśna Polski? Dlaczego skrywa się, że obowiązujące prawo, obowiązująca Ustawa o lasach i wciąż „modernizowane” struktury leśnej organizacji zmierzają w kierunku stworzenia w kraju jednego wielkiego „parku narodowego”. Żaden związany z leśnictwem organ społeczny – a jest ich przecież kilka – nie odważył się dotychczas wyartykułować rzeczywistych bolączek zwykłych leśników. Spychania ich do roli mechanicznego rejestratora przekazującego e-drewno do Najwyższej Centrali. To nie jest wyłącznie sprawa Lasów Państwowych.

Czyim głosem mówi społeczeństwo?

W wywiadzie znajdziemy konkretne zalecenia, w jaki sposób uspołecznić Lasy Państwowe: Powołanie sześcioosobowej rady, z tym że członkowie rady nie powinni być powoływani z tzw. klucza politycznego.
Pan profesor oczekuje, by przyszli członkowie rady społecznej nie byli uzależnieni politycznie. Czy to aby poważne? A czy nie wystarczyłby niezależny i nieutytłany politycznie dyrektor generalny?
Minister zatwierdza operaty urządzeniowe (to bardzo ważna kompetencja), ale przecież nie wnika w szczegóły gospodarowania w Lasach. Tajemnicą poliszynela jest brutalne wnikanie kolejnego już ministra w plany urządzania lasu Nadleśnictwa Białowieża, z naruszeniem prawa i zasad. To dobitny przykład degrengolady prawa, jak również wynik (bez)siły działań ciał doradczych, rad, kolegiów etc. również społecznych (jeśli jakiekolwiek były). Warto powoływać kolejne?
Dowiadujemy się także, jaki miałby być los nadwyżek w leśnej kasie: powinny być spożytkowane dla dobra społeczeństwa i dla dobra naszego państwa. To się wydaje założeniem bezdyskusyjnym. Twierdzenie, że Lasy są wyizolowane z organizmu i potrzeb państwa nie wytrzyma krytyki społeczeństwa. Ja twierdzę, że z pewnością nie wytrzymałoby krytyki rady społecznej, którą pan profesor już widzi. Ale kto ma decydować o tym, czy „społecznie uzasadniona” jest budowa drogi w lesie lub opłacanie się FSC (czytaj: Greenpeace)? Czy działania lub zaniechania, o których już było, nie rozmijają się ze społecznymi oczekiwaniami? Czy ludzie nie chcieliby więcej zarabiać, mieć więcej pracy i mniej ograniczeń? Czy Lasy Państwowe wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom?

Z lasami w sercu i w Konstytucji

Schlebianie prawodawcom i proponowanie kolejnych ciał doradczych nie wydaje się dobrym pomysłem na gospodarność i odpowiedzialność (by nie napisać, że to kiepski żart). To żaden pomysł na właściwe funkcjonowanie Lasów i żaden pomysł na ich bezpieczną egzystencję i rozwój. To także żaden pomysł dla kraju i społeczeństwa. Artykułowanie takich potrzeb jest zgubne dla każdego organizmu gospodarczego i jego ekonomicznej efektywności. Zgubne dla Lasów.
Profesor kończy zdaniem: Mam nadzieję, że koncepcja, o której mówiliśmy, znajdzie poparcie zarówno w środowisku leśnym, jak i wśród polityków. Można się domyślać, że w tej drugiej grupie znajdzie z pewnością, lecz nie zatrzyma walca zmian, który nieuchronnie się toczy.
Ja proponuję zupełnie inną wizję:
                                    Lasów Państwowych w Konstytucji, niezależnych od Ministra Środowiska.
A wszyscy, którzy grożą prywatyzacją, i nie widzą takiej potrzeby, lub uważają, że 30% terytorium państwa nie zasługuje na umieszczenie w Konstytucji, to zwolennicy leśnej korporacji, której efekty są w rzeczywistości dobre tylko dla jednostek, dla zewnętrznych korzyści. Ale nie dla lasów, Lasów i nie dla kraju.
Nie ma dwóch serc, Panie Profesorze.

Tomasz Borecki – W 2002 został wybrany na rektora, a w 2005 uzyskał reelekcję na SGGW.  2010 był członkiem komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego przed przedterminowymi wyborami prezydenckimi. 29 września tego samego roku został doradcą społecznym prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw wsi. Pełnił tę funkcję do 5 sierpnia 2015; Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski (2016); Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (2003); Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1998); Medal Komisji Edukacji Narodowej (2001); Srebrny Krzyż Zasługi (1997).

„Organ doradczy” powstał, a na jego czele ulokował sie szanowny profesor – ot i cała filozofia nieuki „prof. Boreckiego”, który jeszcze wczesniej zaopatrzył sie na rynku mieszkaniowym rozgrabianym na ciele LP (dopisek. listopad 2020)

Przeczytaj też
Lasy do Konstytucji po raz wtóry
Na czym polega Las – emocjonalny wykład Jana Kosiorowskiego

 

Font Resize
Contrast