Tag

protection

Browsing

Czy rzeczywiście powinniśmy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Białowieski Park Narodowy swoje początki bierze od obszaru pierwotnie zwanego Rezerwatem. Rezerwat utworzono przed powstaniem samego Białowieskiego Parku Narodowego – istnieje od 1921 roku. Zasady jakie tam ustanowiono obowiązują praktycznie do dziś – obserwacja i monitorowanie stanu przyrody. Ten stan „ochrony” trwa od 98 lat.

Czy to jest ochrona? O tym innym razem.
Od około 80 lat stan przyrody w Rezerwacie jest cyklicznie sprawdzany i opisywany. Pierwszy opis zasobów, zróżnicowania przyrodniczego jaki tam obserwowano nastąpił w kilka lat po utworzeniu Rezerwatu. To stan otwarcia. Od tamtej pory inwentaryzacja przyrodnicza jest dokonywana cyklicznie na stałych powierzchniach próbnych.

Analiza zmian przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego.

prof. Bogdan Brzeziecki
prof. Bogdan Brzeziecki

Kilka lat temu profesor Bogdan Brzeziecki przedstawił analizę zmian jakie nastąpiły w środowisku przyrodniczym Rezerwatu. Zmian jakie zaobserwowano w okresie niemal wieku. Są to badania podstawowe, a więc ich wyniki nie mogą być w żaden sposób podważone. Opisują fakty, więc są rzeczywiste. Nie mają żadnego związku ze statystyką czy innymi metodami badawczymi (gdy nie czynione są badania podstawowe, tylko prowadzone analizy w oparciu o fragmenty, urywki, ułomki), które mogą być obarczone błędami. Badania podstawowe opisują stan realny. Są PRAWDĄ.
Pełen tekst tej analizy, wcale nie tak długi, i nie przedstawiony w mocnym naukowym slangu, czytelnik znajdzie pod linkiem na samym dole artykułu. Zapraszam do zapoznania się z nim, szczególnie tych, którzy swoją wiarę w moc przyrodniczą Parku opierają wyłącznie na słowach, braku refleksji, i braku osobistego krytycznego spojrzenia.

Profesor Bogdan Brzeziecki opierając się na wynikach niemal 100 letnich badań podsumowuje:
Ochrona ścisła, kierująca się nadrzędną zasadą ochrony naturalnych procesów, nie gwarantuje automatycznie zachowania wysokiego poziomu zróżnicowania i bogactwa przyrodniczego ekosystemów leśnych. Sprzyjając pewnym grupom gatunków (w tym wielu cennym i autentycznie zagrożonym), jednocześnie prowadzi ona do pogorszenia warunków życia wielu innych (w tym również cennych i zagrożonych), aż do ich całkowitej eliminacji z ekosystemu włącznie. Większość pozytywnych aspektów związanych z ochroną ścisłą ma stosunkowo krótkotrwały charakter; z czasem zaczynają dominować zjawiska negatywne. Z wieloletnich badań prowadzonych na stałych powierzchniach badawczych w Białowieskim Parku Narodowym wynika w sposób jednoznaczny, że ochrona ścisła powinna być jedynie uzupełnieniem, a nie głównym elementem strategii ochrony i zachowania wysokiego poziomu różnorodności biologicznej.
Skuteczna i trwała ochrona bogactwa przyrodniczego wymaga zastosowania na szeroką skalę zasad półnaturalnej hodowli lasu oraz aktywnego kształtowania drzewostanów zróżnicowanych pod każdym względem: gatunkowym, wiekowym i przestrzennym, z zapewnieniem odpowiedniej ilości, jakości i przestrzennego rozmieszczenia martwego drewna. Taka strategia (model) byłaby też najbardziej właściwa z punktu widzenia zachowania walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej w długiej perspektywie czasowej.”
Wyniki wskazują zubożenie gatunkowe i siedliskowe na poziomie ok. 50-60 procent.
Innymi słowy mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy na początku!

Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym..
Białowieski Park Narodowy na tle Puszczy. Pozostała część to lasy gospodarcze Nadleśnictw Białowieża, Browsk, Hajnówka w których nie odnotowano strat przyrodniczych do czasu podjęcia działań wyniszczających gospodarstwo leśne (ok. 20 lat temu), trwających do dziś. (https://www.polskawlesie.pl/las/truchlo-puszczy-truchlo-nadlesnictwa-hajnowka-czyli-siedem-i-pol-miliona-powodow). Na mapie nie zaznaczone są tzw. powierzchnie referencyjne zajmujące większą część powierzchni lasów gospodarczych, lecz objętych ochroną o charakterze konserwatorskim/rezerwatowym.

Jaki jeszcze Park Narodowy jest tak skrupulatnie monitorowany?
Efekty tej najwyższej formy ochrony przyrody nie są znane społeczeństwu.
Te efekty skutecznie ograniczają, lub wręcz uniemożliwiają monitorowanie innych obszarów objętych restrykcją konserwatorskiej „ochrony”.
Skutki bowiem inne, od tych, których spodziewa się społeczeństwo.

Wynik tej „ochrony” jest inny od tego wskazywanego przez przyjętą/narzuconą/uznaną* tezę, która pobrzmiewa wokół nas jak racja stanu polskiego państwa.

Park narodowy jest najwyższą formą ochrony przyrody
Jakie są efekty tej najwyższej formy „ochrony” przyrody w Polsce!
– Ubytek i strata przyrodnicza nijak się bowiem mają do propagandy nadrzędności tej formy „ochrony” nad działaniami gospodarki leśnej prowadzonej w Lasach Państwowych, które strat przyrodniczych nie odnotowują. Lecz tylko tych obszarów Lasów Państwowych, które na które nie nałożono restrykcji ideologicznej „ochrony rezerwatowej”

„Park narodowy (a Rezerwat Ścisły to najcenniejszy fragment Białowieskiego Parku Narodowego – przypis autora) tworzy się w celu zachowania różnorodności biologicznej, zasobów, tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych, przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt lub siedlisk grzybów. ” – za Wikipedia. Ale to nie autorzy Wikipedii stworzyli powyższy element definicji Parku. Poniżej czytelnik znajdzie fragment założeń dotyczących celów powoływania Parków oraz działań jakie ich administracja, Rady Naukowe i wszyscy z nim związani są zobowiązani uzyskiwać zgodnie z wytycznymi Ustawy ochrony przyrody (opracowanej przez ministra Macieja Nowickiego PO-PSL) znajdującymi się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Co robią nie tak, że wyniki ich cennej roboty nie przynoszą spodziewanych i założonych rezultatów? Co jest powodem, że choć te cele nie są osiągane, to działania nie ulegają zmianie, lecz w najlepsze trwają w tym samym kierunku od dziesiątków lat bez zmian, bez korekty. Bez skutku.

Wynik stu lat (już niebawem) trwających badań przyrodniczych wskazuje, że Park Narodowy doprowadził do zdecydowanie czego innego. Nie uzyskano efektów oczekiwanych i przyświecających powoływaniu Parku. Innymi słowy Park nie wypełnił funkcji dla których został utworzony.
Park nie sprostał …

Komiks współfinansowany przez Rząd Polski - wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Komiks współfinansowany przez Rząd Polski – wydany przez Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, opowiadający o zniszczeniu Puszczy przez leśników, podczas gdy wiemy, że zniszczenia przyrodnicze dzieją się pod dyktat centralnej administracji państwa, mającej pieczę nad ojczystą przyrodą.
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA - dofinansowanego ze środków budżetowych
Notka bibliograficzna komiksu BLUES ŻUBRA – dofinansowanego ze środków budżetowych

Na co przez lata, przez dziesiątki lat przeznaczano w takim razie fundusze? Kto odpowiada za ogromne marnotrawstwo publicznych środków, których celem zasadniczym było, przypominam raz jeszcze, „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?
My mamy mniej niż połowę tego co mieliśmy, a ile mają ci wszyscy, którzy „opiekowali się, opiekują się” i są odpowiedzialni za „…zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”?

Czy należy zlikwidować Białowieski Park Narodowy?
Jeśli Białowieski Park Narodowy w wyniku długoletniego działania w kierunku nie wzmacniania zasobów przyrodniczych, nie przeciwdziała stratom w różnorodności gatunkowej, siedliskowej, etc nie realizuje celów, lecz powoduje stałą destrukcję tego co miał wzmacniać i utrzymywać to naturalnym jest pytanie, czy bez istnienia tego Parku, bez istnienia administracji oraz „opieki naukowej” zasoby przyrodnicze też by uległy degeneracji i zubożeniu czy też nie. Wiemy dokładnie, że w tym czasie degradacja pozostałych obszarów leśnych nie nastąpiła, jeśli tylko nie dotknęła ich ręka podobnej „opieki”.
Jeśli jesteśmy mocno przyzwyczajeni do Parków Narodowych, to po ich likwidacji z pewnością wielu z nas odczułoby pustkę i smutek. W takiej perspektywie nie dajemy łatwo wiary żadnym wynikom naukowym, tym bardziej, że media nie pozwolą na ich popularyzację. Nie damy więc wiary, że Parki Narodowe są niepotrzebne. Że Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Nie jest więc realna likwidacja Parku Narodowego.
Nie z tej przyczyny, że Park stanowi wyjątkową opiekę nad różnorodnością przyrodniczą i bogactwem ojczystej przyrody. Nie jest możliwa z powodu zbudowania „nowego człowieka”, który nie jest dziś w stanie spoglądać na rzeczywistość w sposób racjonalny i logiczny. W dziedzinie ochrony przyrody co najmniej.

Czy Parki Narodowe szkodzą przyrodzie?
Oczywiście wielu czytelników może odbierać w ten sposób dotychczasową treść artykułu. Lecz proszę wrócić do początku i uświadomić sobie, że nic takiego dotychczas nie zostało napisane.
Uświadamiam jedynie, że zapisy wskazujące iż Parki Narodowe przez przypisane im cele, działania – czy raczej brak działań, nie mogą wpływać pozytywnie na utrzymywanie zasobów przyrodniczych. A to nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, iż Parki Narodowe szkodzą przyrodzie.
Ideologia, która sformułowała założenia, iż obecny system ochrony ma pozytywny wpływ na zasoby przyrodnicze znajdujące na obszarze Parków Narodowych okazała się chciejstwem i propagandą. Nie służy przyrodzie (co najwyżej filistrom od jej ochrony, jak wskazywał już w 1936 roku Jan Gwalbert Pawlikowski). Ta ideologia jest skierowana na ludzi i manipulowanie nimi. Gdyby bowiem nie propaganda fałszywych celów, być może państwo PRL, państwo IIIRP i społeczeństwo nie zgadzałyby się łatwo na mnożenie instytucji, które w gruncie nie wzbogacają przyrody, nie mają związku z miłością do niej.
Ten fałsz wskazuje jednoznacznie, że zdrowe społeczeństwo powinno się skupić na sanacji stanu obecnego. Sanacja, by była skuteczna, powinna dotyczyć wszystkich aspektów powodujących dotychczasowe niszczenie polskiego dziedzictwa przyrodniczego. Należy pozbawić wpływu na ojczystą przyrodę te środowiska, które odpowiadają za jej rozkład, oraz podjąć pilne działania w kierunku ratowania i przywracania utraconych zasobów. Przecież nam na nich (zasobach, przyrodzie) zależy, i tak zostaliśmy przez dekady wyedukowani, że nie może nam na nich nie zależeć.
Jeśli czytelnik zgodzi się z tezą, że ideologia służy oszukiwaniu współplemieńców, to ważne jest by rozważyć kwestię czym jest przyroda, czym jest różnorodność przyrodnicza wykorzystywane przez nią (ideologię)?
Przyroda to wszystko naturalne co nas otacza. A więc istnieje wszędzie: w lesie, i na pustyni, i we wsi, i w mieście. Człowiek jest również naturalny, czego codziennym dowodem jest jego kupa – jest więc elementem tej natury. Jesteśmy elementem przyrody, tak jak wilk, tygrys, dzięcioł czy wróbel domowy, nie mówiąc o kocie czy kotku.
Jeśli zostawimy przyrodę samą sobie, to nie wiemy w jakim kierunku potoczy się jej dalszy rozwój. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co zrobi kotek ani nietoperz. Choć są tacy, którym się wydaje, że wiedzą – to im dedykuję esej T.Najgela pt.: „Jak to jest być nietoperzem”. Okazuje się, że w rzeczywistości nie mamy żadnej gwarancji co zrobi nasz spokojny sąsiad za 10 minut. Więc tworzenie ideologi, że przyroda będzie realizowała wytyczone przez człowieka cele świadczy źle o tych, którzy te cele wytyczają i o tych, którzy w nią (ideologię) wierzą. – Jeśli wartością dla nas jest nieobliczalność kotka, to nieobliczalność przyrody musi stanowi dla nas też wartość. Tym bardziej więc musimy sobie uświadomić jak okropnym manipulacjom jesteśmy poddawani, jak okropni ludzie to czynią. Okropnych manipulacji bowiem nie dopuszczają się niewinne owieczki. Ludzie manipulują albo we własnym egoistycznym interesie lub manipulują ogłupiając całe społeczeństwo w celu uzyskania nadzwyczajnej władzy w interesie własnym lub obcym.
Czytelnik zrozumiał, mam nadzieję, że nie jest moją intencją likwidacja Parków Narodowych. Samorzutna (być może) droga i kierunki przeobrażeń przyrodniczych jakie się tam dokonują mogą być ciekawe i pasjonujące dla prawdziwej nauki. Mogą być wartościowe także dla nas? Lecz nie jest ich celem żadna różnorodność, żadne bogactwo przyrodnicze – to zmanipulowane cele pseudoekologów, którzy zawłaszczają naszą rzeczywistość.
Jeśli nie zdecydujemy się na likwidację Parków Narodowych to co powinniśmy uczynić?

Co czynić?
Odpowiednia edukacja i świadomość społeczna umożliwiają dalsze trwanie wielu Parkom Narodowych. Lecz z całą pewnością należy zweryfikować założenia organizacyjne, struktury i kwestie finansowe. Powiązania ich z prawdziwymi instytutami badawczymi w celu realizowania stałych inwentaryzacji przyrodniczych, etc.
Nie stanie się to bez radykalnych zmian w założeniach państwowego systemu ochrony przyrody i systemu finansów państwa, w jego odpowiedzialnych działaniach, a nie wiecznej prowizorki negatywnie wpływających na jego stan, degradacje jak i negatywny wpływ na morale społeczeństwa.
Najprościej byłoby zmienić założenia celowości powoływania i utrzymywania Parków Narodowych. Czy tak trudno zlikwidować zapis, który od lat nie jest wypełniany przez instytucje państwa i przyjąć, że Park nie służy utrzymywaniu różnorodności przyrodniczej i nie ma na celu jej przywracania. Chyba, że zagwarantuje się Parkowi niezbędne fundusze do realizacji tych celów, czyli do realizacji odpowiednich DZIAŁAŃ. I w końcu, kto ponosić ma prawdziwą (nie taką jaka istnieje/nie istnieje* dziś) odpowiedzialność?

Z całą pewnością należy dostosować cele bytu Parków Narodowych do realiów jakie się okazują po wielu latach ich trwania. Należy przedstawić społeczeństwu w sposób otwarty wyniki dotychczasowej ochrony i wskazać na brak realizacji założonych celów. Czy nie należy w sposób poważny omówić przed społeczeństwem przyczyn, które nie pozwoliły i nie pozwalają zrealizować aktualnie zdefiniowanych celów w polskiej polityce ochrony przyrody?

Oczywistym wydaje się konieczna zmiana definicji Parku Narodowego i określenia oczekiwań jakie społeczeństwo stawia Parkom Narodowym, w kontekście dotychczasowego fiaska. Ponieważ jest to kwestia bardzo ważna wymaga społecznej dyskusji oraz uzyskania społecznej zgody, np. przez narodowe referendum. Prawdziwej, społecznej dyskusji moderowanej przez niezależne zespoły logików, filozofów i ekologów.

Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej
Stan ekosystemów Puszczy Białowieskiej

*
Podsumowanie
Dziś formalnie Park narodowy stanowi najwyższą formę ochrony przyrody.
To „Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.”

Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy
Żubr w, a czemu nie wspiera Plemion Pigmejów z którymi WWF walczy.

Badania podstawowe wskazują jednak, że w okresie trwania Parku nastąpiło tam kompletne załamane różnorodności przyrodniczej. Straty przyrodnicze sięgają połowy istniejących tam pierwotnie zasobów gatunków i siedlisk.
Czy wobec tego warto tworzyć nowe Parki? A może zmienić definicje i cele Parku Narodowego oraz panującej w nich ochrony konserwatorskiej? Okazało się, że celem dotychczasowych działań ochronnych nie było bogactwo przyrodnicze. Co w takim razie było ich celem? Może utrzymanie środowisk mieniących się przyrodnikami i ochroniarzami przyrody.
A co jest celem środowisk, które te cele ochrony przyrody tworzą i wytyczają? Bo jeśli korzyści przyrodniczych nie ma, to z czego wynikają korzyści materialne tych środowisk?
Jan Gwalbert Pawlikowski w roku 1936 wskazywał na zagrożenia jakie dla przyrody niosą i nieść będą filistrzy, którym bliższa jest własna sakiewka niż przyroda i jej wartość, którymi to tylko gęby sobie wycierają. (https://www.polskawlesie.pl/ochrona-srodowiska). Wieloletnie efekty systemu ochrony przyrody w Polsce wskazują, że to filistrzy nią zawładnęli. Znaleźli sposób na życie.
Doświadczenie białowieskie wskazuje jednoznacznie, że oczekiwania społeczne podtrzymywane przez przyrodników i administratorów przyrodą nie ziszczają się w wieloletniej perspektywie. Raz jeszcze wskazują, że oczekiwania wobec natury nie mają wielkiego związku z naturą. Ona jest wyjątkowa i nie daje się naginać do żadnych teorii ochroniarskich i pseudonaukowych.
Żaden las gospodarczy w Polsce nie poniósł w tym czasie tak mocnych strat przyrodniczych.
Wobec powyższego zaniechanie działań w kierunku zmian systemu ochrony przyrody skutkuje dalszym jej niszczeniem i wystawia świadectwo tym wszystkim, którzy zarządzają państwem.

Linki
Rezerwat ścisły Białowieskiego PN
– „Ustawa o ochronie przyrody wyróżnia następujące formy ochrony przyrody:
1. parki narodowe,
2. rezerwaty przyrody,
….
Tworzenie i funkcjonowanie form ochrony przyrody jest ważnym elementem realizacji celów ochrony przyrody w Polsce. Formy ochrony przyrody funkcjonują w oparciu o podstawy naukowe i wieloletnią praktykę krajowej ochrony przyrody. Każda z form spełnia inną rolę w polskim systemie ochrony przyrody i służy innym celom, dlatego charakteryzuje się odmiennym reżimem ochronnym oraz zakresem ograniczeń w użytkowaniu.

parki narodowe
Obszary wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturowymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha. Celem tworzenia parków narodowych jest nie tylko zachowanie różnorodności biologicznej, przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych na obszarze objętym ich granicami, ale także odtworzenie zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, zwierząt lub grzybów.

rezerwaty przyrody
Obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym, ekosystemy, ostoje, a także siedliska roślin, zwierząt i grzybów oraz twory i składniki przyrody nieożywionej, wyróżniające się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, kulturowymi lub walorami krajobrazowymi. Wspólnie z parkami narodowymi, rezerwaty przyrody to najważniejsze obszarowe formy ochrony przyrody. Pełnią bardzo istotną funkcję ochronną dla siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, ale również dla przyrody nieożywionej oraz walorów krajobrazowych.”  – Formy ochrony przyrody wg Dyrekcji Generalnej Ochrony Środowiska i Ustawy ochrona przyrody
Truchło Puszczy …. – czyli siedem i pół miliona powodów
* – niepotrzebne skreślić

Analiza zasobów przyrodniczych Rezerwatu Ścisłego Białowieskiego Parku Narodowego –  Wieloletnia dynamika drzewostanów Puszczy Białowieskiej w warunkach ochrony ścisłej – prof. Bogdan Brzeziecki

„Dzikie Życie”1 doniosło, iż Główny Konserwator Przyrody Janusz Zaleski (wiceminister środowiska), zwrócił się do rządu Słowacji z prośbą o wprowadzenie zakazu polowania na wilki na terytorium Słowacji.

Dyplom dla autora od stowarzyszeń ekologistycznych
Dyplom dla autora od stowarzyszeń ekologistycznych

Artykuł o tym wydarzeniu pierwotnie opublikowałem na stronie Wiadomości 24 – w internecie. Ponieważ spotkał się z krytyką zamieszczoną na stronie internetowej stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz z różnorodnymi komentarzami w internecie, postanowiłem głębiej wejrzeć w problem i podzielić się z czytelnikami szerszym spojrzeniem na temat ochrony wilka w Polsce, odszkodowań i motywów wystąpienia z „prośbą” do władz innego państwa.

Cała rzecz miała miejsce realnie na przełomie lat 2012/2013.
Lecz może się wydarzyć w każdym czasie w przyszłości, gdyż nic nie uległo naprawie
.

Spis treści
Interwencja polskiego rządu – wystąpienie międzynarodowe wiceministra środowiska Janusza Zaleskiego
Dzikie Życie ma głos
Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód
Terroryzm państwowy i międzynarodowy
Pusty zapis w Konstytucji dotyczący prawa własności
Wilki to nie czołgi. Ale wciąż trwa idea bratniej pomocy, czy też … interwencji
Gdyby chodziło o wilka
Czy Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot działa przy otwartej kurtynie
Źródła

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.

Pan Janusz Zaleski prosi w swym wystąpieniu o wprowadzenie zakazu polowań w obszarze 23 kilometrów od granicy Polski. „Dzikie Życie”, czasopismo wydawane przez stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, utrzymywane głownie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego, wskazuje, że podstawową przyczyną interwencji polskiego rządu jest fakt, iż słowackie Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału około 20 wilków w bezpośredniej styczności z granicą Polski. To by sugerowało, że wcześniej takie odstrzały nie były dokonywane!
        Nie jest to prawdą, gdyż Słowacja od lat chroni wilka na takiej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia. Ochrona wilka jest podporządkowana w tym kraju ochronie ludzkiego życia i zdrowia, ludzkiego majątku i ludzkiej własności.
Interwencja polskiego rządu nie wynika z zaplanowanej jednorazowej redukcji słowackiego stada wilków, gdyż Słowacja dokonuje stałej redukcji wilków od zawsze, utrzymując tym samym stałą liczebność populacji wilka na swym terytorium. Polska interwencja odbywa się pod presją organizacji ekologistycznych, które uważają, że polować nie można, a na wilka nie można w szczególności (polecam „Hipokryzja” – Andrzeja Kruszewicza). Stowarzyszenie: Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat występuje przeciwko polowaniom na wilki na Słowacji. Sposób ochrony tego gatunku w Polsce i próba przenoszenia go na zewnątrz naszego kraju zaczyna przybierać skalę „internacjonalistycznej” interwencji. Słowakom może się to kojarzyć z interwencją roku 1968 i niesioną wówczas na gąsienicach polskich czołgów tak zwaną „bratnią pomocą”. Mnie się tak od razu skojarzyło.
Interwencja polskiego rządu w wewnętrzne sprawy sąsiedniej Słowacji nie buduje lepszych stosunków między obu państwami i społeczeństwami. Polska interwencja w sprawie wilka i brukselski straszak (Polska skierował odpowiednie noty także do UE), wpisuje się w polską politykę zagraniczną, która nie potrafiła, jak dotąd, zbudować trwałych i pozytywnych relacji z sąsiadami.

Oczywiście ani „Dzikie Życie”, ani minister Janusz Zaleski nie wspominają ni słowem, kto zapłaci za szkody na terenie Słowacji.
Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium. Szkody od bobrów nie są likwidowane latami. Zamiast wypłacać odszkodowania i podejmować kroki w celu eliminacji szkód, rząd wydaje pieniądze na propagandowe broszury. Środki na propagandowe publikacje również trafiają do ekologistycznych stowarzyszeń.
Polska wprowadzając przed laty bezwzględny zakaz polowań na wilki, dziś rozbudowuje program i system masowego grodzenia hodowli pasterskiej. Ile to kosztuje i kto za to płaci?
Przed nami jeszcze całkowita likwidacja pasterstwa!

Głos ma Dzikie Życie
W odpowiedzi na mój artykuł na stronie organu stowarzyszenia Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot ( http://pracownia.org.pl/aktualnosci,914) w dniu 8 stycznia 2012 roku zamieściła stanowisko strony ekologistycznej, nazwane przez nich sprostowaniem. Ośmielam się jednak zaprzeczyć bym miał jakikolwiek związek z tym sprostowaniem. Jest to po prostu nieuprawnione użycie słowa w stosunku do treści zawartych w moim artykule. Poniżej przytoczę kilka najistotniejszych kwestii obruszających “Pracowników”.
Twierdzą oni, iż “… Nie jest prawdą, że Słowacja chroni wilka na tej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia.”
I jednocześnie piszą dalej, że wilk na Słowacji “… podlega ochronie na mocy prawa krajowego (gatunek łowny) i międzynarodowego (gatunek priorytetowy) . Dyrektywa siedliskowa, którą przywołuje anonimowy autor Pracowni, powstała przed rozszerzeniem UE. Zapisy w niej zawarte, dotyczące ochrony środowiska były szczytne w wyjałowionych krajach Starej Unii. Tak Stara Unia określała istotne na ich obszarach priorytety – to rzecz zasadnicza.

Istotą jest to, że żadna Dyrektywa nie jest prawem. Zawiera zbiór zasad i życzeń. Kraje podpisujące Dyrektywę określają zakres i sposób stosowania zawartych w niej celów na własnym obszarze. Często się zdarza, że niektóre z tych celów są przez niektóre z państw wyłączane ze stosowania na obszarze całego państwa. Jest to zgodne z prawem. Ekologiści mają tego świadomość, lecz wciąż używają UE i jej przepisów jako straszaka dla nieobeznanych z zasadami współplemieńców. Tym razem również używają unijnego straszaka. Być może nasi rodzimi urzędnicy działający w imieniu państwa, też nie mają świadomości, że są celem manipulacji?
Dalej „Pracownicy” oświadczają, że:

„Nie jest prawdą, że Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód od wilków
To przeinaczenie moich słów zasługuje na krótkie wyjaśnienie. W swoim artykule użyłem zupełnie innego sformułowania. Twierdziłem bowiem, że „Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium.” A używając takich słów miałem na celu zwrócenie uwagi, na niedopuszczalność strofowania kogokolwiek, jeśli samemu nie jest się w porządku z prawnymi i materialnymi problemami np.: w sferze odszkodowań za szkody czynione przez zwierzęta objęte przez państwo ochroną (choć w istocie nie są zagrożone) na własnym terytorium. Dlatego w komentarzu pod artykułem wyjaśniłem to pisząc: „ Polska dobrze sobie radzi z materiałami propagandowymi, które często będąc tworem „przemyśleń” ekologistycznych stowarzyszeń, są im hojnie subsydiowane. Marnotrawienie ogromnych środków na dowodzenie możliwości czegoś, co zostało wyprodukowane w tymże celu (pseudonaukowe opracowanie pożal się Boże naukowców Instytutu Ochrony Przyrody PAN na temat możliwości zastosowania pastucha elektrycznego do ochrony stad zwierząt pasterskich a w rzeczywistości od lat stosowanego dla ograniczenia strat powodowanych przez zwierzynę leśną) to zwyczajny skok na kasę, za pomocą pseudonaukowych dysertacji. Nie rozumiem więc oburzenia z tego powodu. Miast się cieszyć, że „jeszcze raz się udało”.

Prawne wygibasy, które miast zapewniać odszkodowanie pokrzywdzonym, powodują, że są oni zmuszani do ponoszenia dodatkowych kosztów. Opieszałość lub brak szacowania szkód są niezgodne z prawem własności i Konstytucją.
Tyle w kwestii ogólnej. Kwestię szkód powodowanych przez wilki możemy również przedstawić w sposób szczegółowy, dając tym samym wyraz ograniczeniom działaczy Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i ukrywania prawdy. To przecież w opracowaniach stowarzyszeń ekologistycznych i zbiorach danych Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie można spotkać się z dość jednoznacznymi określeniami w stosunku do idei i praktyki prawa w stosunku do pokrzywdzonych.
Joanna Olko z Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych pisze: „ Z jednej strony negatywne nastawienie hodowców, którzy ponoszą straty finansowe jest zrozumiałe, tym bardziej, że wypłacane odszkodowania pokrywają jedynie wartość rynkową utraconych zwierząt, a nie rekompensują rzeczywistych kosztów obejmujących potencjalny zysk związany z ich użytkowaniem. Nie można także zapominać o więzi emocjonalnej jaka często łączy hodowcę ze zwierzętami, które pozostawały pod jego opieką. Na tle tego niezrozumiały jest do końca pewien opór przed stosowaniem rozwiązań, które mogłyby się przyczynić do poprawy sytuacji hodowców.”.
Wtórują temu fragmenty z obszernego opracowania autorstwa dr Sabiny Nowak (Stowarzyszenie dla Natury WILK), mgr inż. Roberta W. Mysłajek (Stowarzyszenie dla Natury WILK), prof. dr hab. Henryka Okarmy (Instytut Ochrony Przyrody PAN), dr Wojciecha Śmietany (Instytut Ochrony Przyrody PAN) pod tytułem: „Analiza dotychczasowych rodzajów i rozmiaru szkód wyrządzanych przez wilki oraz stosowanie metod rozwiązywania sytuacji konfliktowych”. Możemy tam znaleźć między innymi poniższy fragment: „…Szkody od wilków stanowią zaledwie setne części stanu krów i dziesiętne części stanu owiec, co dla całości gospodarki hodowlanej ma niewielkie znaczenie. Jednak dla poszkodowanych hodowców straty często są dotkliwe i powodują negatywne nastawienie do tego drapieżnika. Ponadto przypadki ataków wilków na zwierzęta gospodarskie wywołują wśród mieszkańców wsi niepokój i obawę o własne bezpieczeństwo, oraz stwarzają okazję do pojawiania się w lokalnej prasie wielu spekulacji na ten temat. Odszkodowania wypłacane rolnikom za szkody powodowane przez wilki stanowią istotny udział w niewielkim budżecie przeznaczanym na ochronę przyrody w poszczególnych województwach, a zaplanowana na wypłaty kwota nie zawsze jest wystarczająca, co opóźnia wypłaty i wywołuję dodatkowe napięcia.” W opracowaniu przytaczane są również przykłady opóźnień w likwidacji szkód spowodowanych przez wilki. Czytając opracowanie wyraźnie zauważymy, że wszelkie propagowane sposoby ochrony przed szkodami oraz psychologiczne metody w procesie odszkodowawczym w gruncie rzeczy mają na uwadze ochronę wilka a nie dorobku materialnego, spokoju i dobrostanu człowieka.

Terroryzm państwowy
Warto pamiętać, że słowa te padają ze strony środowisk, które doprowadziły do sytuacji, w której to człowiek i właściciel nie ma wielkich praw w stosunku do praw zwierzęcia. Dzisiejsze państwo nie wypłaca poszkodowanym pełnej wartości szkód, często czyni to z dużym opóźnieniem, zmusza poszkodowanych do ponoszenia nieuzasadnionych kosztów oraz urzędniczej lub sądowej mitręgi. Jednocześnie, w tym samym czasie, łaskawą i szczodrą garścią rządy opłacają opracowania na temat „naukowego” podchodzenia do problemu likwidacji szkód, psychologicznych dróg do rozwiązywania konfliktów, sposobów i metod przedstawiania problemu szkód w celu minimalizacji społecznego oporu i przedstawiania ich w kontekście warcholstwa i wichrzycielstwa, często jako przeciwwagę dla poszanowania i ochrony przyrody.
Należy domniemywać, że istotą rozwiązań, których przejawy obserwujemy na co dzień, jest narzucenie emocjonalnie pozytywnego związania jak największej części społeczeństwa z wilkiem czy bobrem. Stąd już bliska droga do publicznego i powszechnego marginalizowania rzeczywistej krzywdy jak i realnych zagrożeń jakie to niesie.
Gdyby to był kabaret, to można by półgębkiem zauważyć, że ochrona wilka i innych zwierząt tak naprawdę spoczywa na barkach poszkodowanych. Jednak to nie jest kabaret i nie jest fikcja. Ochrona nie spoczywa na barkach tych co ją wymyślili i autorytarnie narzucili, lecz w największym stopniu na barkach pokrzywdzonych i poszkodowanych.

Zagryziony przez wilki pies w Krytnie k.Polanowa fot. Andrzej Turczyn
Zagryziony przez wilki pies w Krytnie k.Polanowa fot. Andrzej Turczyn

W rzeczywistości jednak: „Wilki grasują w Małopolsce. Zagryzły już 340 zwierząt hodowlanych” (TVNmeteo, 14.11.2012), „Wilki rozszarpują krowy (http://supernowosci24.pl/wilki-rozszarpuja-krowy/, 18.10.2012), „Bacowie chcą odstrzału wilków” (http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/1134693,bacowie-chca-odstrzalu-wilkow,id,t.html, 25.10.2011 r.). Wertując nisze internetu odnajdziemy mnóstwo doniesień związanych z tragediami ludzkimi, brakiem działań lub opieszałością władz. Często bagatelizowane jest to przez środowiska ekologistyczne, odwracające uwagę od tragedii pobocznymi tematami o złym pochodzeniu lub niejasnym pochodzeniu sprawców. Bo wówczas okazuje się, że państwo chroni jedynie czyste rasowo wilki (sic!). Co prawda nie rozróżnia ich rasowej czystości, gdy idzie o podjęcie działań w kierunku redukcji stada i populacji – wówczas nie ma nieczystych rasowo wilków.
Międzynarodowy terroryzm

Dalej : „Dzikie życie” bagatelizuje pisząc, że prośby skierowanej do Ministra Rolnictwa Słowacji nie można traktować jako zamach na suwerenność tego kraju.
Wskazuję przy tym jako rzecz zasadniczą to, iż Słowacja realizując, (przecież zgodnie z prawem i w oparciu o własne suwerenne decyzje) na swój sposób ochronę wilka, ingeruje negatywnie w utworzony niedawno po stronie polskiej tzw. Obszar Natura 2000.
Państwo Polskie tworząc własne rozwiązania prawne powinno uwzględniać istniejący stan prawny sąsiadów, w tym również Słowacji. To przecież polski obszar Natura 2000 był tworem wtórnym do statusu wilka na Słowacji! A być może nawet chciejstwo „Pracowników” spowodowało powołanie Obszaru Natura 2000 przy granicy ze Słowacją, tylko po to, by posiąść mocniejsze argumenty „przyjaznego i braterskiego” oddziaływania na to państwo?

Jestem przekonany,że tak było, bo z drugiej strony granicy taki system nie powstał. Lub mu odstrzały nie przeszkadzały.

Alexander Dubček, I sekretarz Kc KPCz w czasie Praskiej Wiosny, 1968-1969
Alexander Dubček, I sekretarz KC KPCz w czasie Praskiej Wiosny, 1968-1969

czołgi Układu Warszawskiego na ulicach Pragi, 1968
czołg Układu Warszawskiego na ulicach Pragi, 1968

Gustaw Husak, I sekretarz KC KPCz po upadku Praskiej Wiosny, 1969-1987
Gustaw Husak, I sekretarz KC KPCz po upadku Praskiej Wiosny, 1969-1987

Pusty zapis w Konstytucji dotyczący prawa własności
Wypada jeszcze zadać pytanie, czy Natura 2000 (w Polsce) została na przygranicznych (i nie tylko) obszarach wprowadzona w zgodzie z Konstytucją? Polska wprowadzając szereg ograniczeń – nieznanych w Europie, nie respektowała praw własności. Nie były to działania zgodne z prawem. Tylko z tego tytułu budżet poniósł ogromne koszty w roku bieżącym (około miliarda złotych). I będzie ponosił w latach kolejnych, póki Natura 2000 nie zostanie zweryfikowana i nie zyska aprobaty właścicieli i zarządców gruntów. Rzeczywiste koszty są wielokrotnie większe.

Nie wiem więc, czy Słowacja urąga priorytetom Unijnym (na co wskazuje na wstępie anonimowy autor „Pracowni”) czy też wprowadzonej (z pogardą dla prawa własności) Naturze 2000?

Wilki to nie czołgi. Ale wciąż trwa idea bratniej pomocy, czy też … interwencji
Stowarzyszenie na rzecz wszystkich istot podnosi: „Porównanie wspólnej polityki suwerennych państw w zakresie ochrony wilka do interwencji członków Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 r. świadczy o głębokim niezrozumieniu zarówno wydarzeń historycznych, jak sytuacji współczesnej. Odwołanie się do wydarzeń z roku 1968 to niezrozumiała próba dyskredytacji współpracy między Polską i Słowacją w dziedzinie ochrony przyrody. Współpraca ta może pomóc lepiej chronić wspólne dziedzictwo przyrodnicze (duże drapieżniki), ale również wzmocnić sąsiedzkie partnerstwo.”
Wskazywanie przez autora z Pracowni na „…wspólną politykę suwerennych państw w sprawie wilka bardzo mi przypomina „wspólną” interwencję dla poparcia Gustava Husaka w celu eliminacji Aleksandra Dubceka. I w jednym i w drugim przypadku znajdujemy słowo „wspólna”. Najczęściej to słowo nie ma pejoratywnego znaczenia, stąd w obu przypadkach (Układu Warszawskiego oraz Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i rządu III RP) użycia tego słowa, wzbudziło to mój opór. Tu ma wyraz wyłącznie pejoratywny, i przeczy jego oczywistemu znaczeniu.

W stosunkach międzynarodowych, każda nota dyplomatyczna , każda oficjalna prośba, która jednocześnie oczekuje na realizację określonych czynności, nie jest przyjacielską pogaduszką dwojga przyjaciół, czy też dwóch zaprzyjaźnionych stron. Tym bardziej, że na prośbie się nie kończy, gdyż sami „Pracownicy”; wskazują, że mają w zanadrzu kij, w postaci skargi do UE na ingerencję Słowacji w ustanowiony niedawno po polskiej stronie obszar Natura 2000. Poznajemy tym sposobem „zasady przyjacielskiej”; współpracy, które rzekomo leżą na sercu ekologistycznym aktywistom. Nie jest wystarczająca wspólna współpraca ekologistyczna, czy też wspólna wymiana stanowisk w gabinetach przez różnej rangi urzędników. Naprawdę „wspólna” się staje wtedy gdy publicznie jedna strona wzywa drugą stronę!
Wspólna działalność na zasadach kominternowskich w imię przyjaźni do wilka, to rzecz istotniejsza od jakiejkolwiek suwerenności. Dziś i w 1968!

Flaga Królestwa Szwecji
Flaga Królestwa Szwecji

Nie mam pojęcia jaka będzie reakcja w stosunku do Szwecji? Kraj ten zdecydował się na odstrzał redukcyjny 16 wilków! Choć populacja wilczego stada jest w Szwecji 6- 8 razy mniejsza (ok. 270 sztuk) niż w Polsce, przy zdecydowanie większej połaci lasów i mniejszej liczbie ludności! Stado szwedzkie jest porównywalne ze stadem słowackim, ale na powierzchni niemal dziesięciokrotnie większej. Czy możemy się niebawem spodziewać kolejnej „prośby” ze strony polskiego ministra środowiska? Uwzględniając powyższe okoliczności „prośba” w kierunku Szwecji byłaby zdecydowanie bardziej zasadna!

Gdyby chodziło o wilka!

Prezes Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot Radosław Ślusarczyk
Prezes Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot Radosław Ślusarczyk

Wilkowi najczęściej jest to obojętne. Jest elementem dzikiej natury i jedyne co wiemy na pewno to jego walka o byt i przetrwanie, na warunkach adaptacji do środowiska. Nie sądzę by Radosław Ślusarczyk (Prezes Pracowni) wiedział co dla wilka jest najlepsze. Ale tak twierdzi. Te twierdzenia to przejaw indolencji. W gruncie nie idzie o wilka lecz o narzucenie swojej wizji tego zwierzęcia i wizji jego ochrony. Oraz kompletnej wizji ochrony środowiska. I jemu i wszystkim polecam skromny i krótki esej Thomasa Nagela pt. : „Jak to jest być nietoperzem”.

Czy Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot działa przy otwartej kurtynie
Na koniec swojego oświadczenia anonimowy autor stowarzyszenia Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot prostuje: „Nie jest prawdą, że miesięcznik „Dzikie Życie jest utrzymywany głównie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego”.
Pozwolę sobie tym razem rzeczywiście sprostować – uważam, że gro organizacji ekologistycznych nie jest utrzymywana przy pomocy składek członkowskich. Nie spotkałem się, by któreś ze stowarzyszeń (ponoć społecznego zaufania i działające w społecznym imieniu) prezentowało publicznie szczegółowe bilanse i rozliczenia finansowe. Póki tego nie czynią, ich działalność nie jest wiarygodna i nie budzi mojego zaufania.

Wydawnictwa Pracowni były dotowane w całości przez rząd – warto przypomnieć komiks „Blues żubra” (do obejrzenia i pobrania na stronie „Dzikiego Życia”: http://pracownia.org.pl/blues-zubra), który jest typowym przykładem tego, na co i w jakim celu wydawane są publiczne środki (co potwierdza, że za terroryzmem ekologistycznym licznych stowarzyszeń stoi w gruncie terroryzm państwowy). Każdy może samodzielnie ocenić poziom prezentowanej propagandy.

Stowarzyszenie reprezentuje interes społeczeństwa obywatelskiego czy ...
Stowarzyszenie reprezentuje interes społeczeństwa obywatelskiego czy …

Trudno nazwać jakiekolwiek organizacje społecznymi, jeśli o ich standingu finansowym nie decydują wpłaty członków. Lecz decydują o tym bliżej nie określone darowizny i wpłaty ideologicznych i politycznych darczyńców czy zleceniodawców.

Ekologia nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami.
Ruchy i stowarzyszenia które w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z tą nauką nie mogą być nazywane ekologicznymi. Jednostronnie, politycznie pojmowana natura i sposób jej ochrony w rzeczywistości nie mają związku z jakąkolwiek nauką, a z pewnością nie z ekologią. Stad używam określenia „ekologizm” zaproponowanego przed laty przez jednego z profesorów PAN, które trafniej opisuje rzeczywistą działalność większości dzisiejszych działaczy, stowarzyszeń czy pseudonaukowców.

Inteligencja wilka (jak i wielu innych zwierząt nie tylko drapieżnych)
pozwala mu mieć świadomość , że człowiek
przestał być dla niego zagrożeniem.

Źródła:
1 Pracowania na rzecz wszystkich Istot: „Interwencja polskiego rządu w sprawie wstrzymania słowackich polowań na transgraniczne wilki” –
https://carnivores.eu/aktualnosci/18-interwencja-polskiego-rzadu-w-sprawie-wstrzymania-slowackich-polowan-na-transgraniczne-wilki
Polsko-słowacki spór o wilka :http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/region-spor-o-wilka-interweniuje-minister,41241#.UNOT5azCq2A

Analiza dotychczasowych rodzajów i rozmiaru szkód wyrządzanych przez wilki oraz stosowanie metod rozwiązywania sytuacji konfliktowych „ – http://www.polskiwilk.org.pl/download/MS%20opracowanie%20szkody%20wilki%202005.pdf
„A może wywołać wilka z lasu”http://www.wspolistnienie.eco.pl/artykuly/wywolac_wilka.pdf
„Szwecja oficjalnie zezwoliła na odstrzał 16 wilków”http://polish.ruvr.ru/2013_02_07/Szwecja-oficjalnie-zezwolila-na-odstrzal-16-wilkow/
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje/polska,28/wilki-grasuja-w-malopolsce-zagryzly-juz-340-zwierzat-hodowlanych,66789,1,1.html
http://supernowosci24.pl/wilki-rozszarpuja-krowy/
http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/1134693,bacowie-chca-odstrzalu-wilkow,id,t.html
http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/930411,wilki-zagryzly-na-podhalu-15-owiec,id,t.html
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-05-29/wilk-zagryzl-psa-zostaly-tylko-leb-futro-oraz-przednie-i-tylne-lapy/
https://nczas.com/2018/07/23/atak-wilkow-na-gospodarstwo-z-psa-zostala-tylko-glowa-to-straszne-nie-czujemy-sie-tu-bezpiecznie-uwaga-foto-18/
https://gazetalubuska.pl/za-atak-na-kobiete-w-trzebiczu-wilk-zaplaci-zyciem-czy-jest-hybryda/ar/13371972
Przeczytaj jak: „Uratowałem wilka z niewoli” ( http://www.wiadomosci24.pl/artykul/uratowalem_wilka_z_niewoli_158943.html )

„Dzikie Życie”, organ prasowy Stowarzyszenia na Rzecz Wszystkich Istot doniosło, iż Główny Konserwator Przyrody Janusz Zaleski (wiceminister środowiska), zwrócił się do rządu Słowacji z prośbą o wprowadzenie zakazu polowania na wilki na terytorium Słowacji.

Pan Janusz Zaleski prosi w swym wystąpieniu o wprowadzenie zakazu polowań w obszarze 23 kilometrów od granicy Polski. „Dzikie Życie”, czasopismo wydawane przez stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, utrzymywane głownie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego, wskazuje, że podstawową przyczyną interwencji polskiego rządu jest fakt, iż słowackie Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału około 20 wilków w bezpośredniej styczności z granicą Polski.

Nie jest to prawdą, gdyż Słowacja od lat chroni wilka na takiej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia. Ochrona wilka jest podporządkowana w tym kraju ochronie ludzkiego życia i zdrowia, ludzkiego majątku i ludzkiej własności.

Interwencja polskiego rządu nie wynika z zaplanowanej redukcji słowackiego stada wilków, gdyż Słowacja dokonuje stałej redukcji wilków od zawsze, utrzymując tym samym stałą liczebność populacji wilka na swym terytorium. Polska interwencja odbywa się pod presją organizacji ekologistycznych. Stowarzyszenie: Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat występuje przeciwko polowaniom na wilki na Słowacji. Ochrona tego gatunku w Polsce zaczyna przybierać skale „internacjonalistycznej” interwencji. Słowakom może się to kojarzyć z interwencja roku 1968 i niesioną wówczas na gąsienicach polskich czołgów tak zwaną „bratnią pomocą”.
Interwencja polskiego rządu w wewnętrzne sprawy sąsiedniej Słowacji nie buduje lepszych stosunków między obu państwami i społeczeństwami. Polska interwencja w sprawie wilka i brukselski straszak, wpisuje się w polską politykę zagraniczną, która nie potrafiła, jak dotąd, zbudować trwałych i pozytywnych relacji z sąsiadami.
Oczywiście ani Dzikie Życie, ani minister Janusz Zaleski nie wspominają ni słowem, kto zapłaci za szkody na terenie Słowacji.

Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium. Szkody od bobrów nie są likwidowane latami. Zamiast wypłacać odszkodowania i podejmować kroki w celu eliminacji szkód, rząd wydaje pieniądze na propagandowe broszury. Środki na propagandowe publikacje również trafiają do ekologistycznych stowarzyszeń.

Polska wprowadzając przed laty bezwzględny zakaz polowań na wilki, dziś rozbudowuje program i system masowego grodzenia hodowli pasterskiej. Ile to kosztuje i kto za to płaci?
Przed nami jeszcze całkowita likwidacja pasterstwa!

W roku bieżącym Sejm przyjął przez aklamację deklarację potępiająca interwencję na Czechosłowację dokonaną w roku 1968 – z okazji mijającej 50 rocznicy tej „tzw bratniej pomocy”.
Kiedy Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Spraw Zagranicznych wycofa swoja interwencje w sprawie niezależnej polityki Słowaków w sprawie wilka? Kiedy przeprosi?

Źródła:
Dzikie życie: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,900
Polsko-słowacki spór o wilka : http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/region-spor-o-wilka-interweniuje-minister,41241#.UNOT5azCq2A

Przeczytaj jak: „Uratowałem wilka z niewoli”

Marcin Korolec - Minister Środowiska 2011-2013
Marcin Korolec (PO) – Minister Środowiska 2011-2013

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski (PSL) – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Font Resize
Contrast