Archiwa: prywatyzacja -
Tag

prywatyzacja

Browsing

Protest przeciwko prywatyzacji Lasów
Pamiętam wielokrotne protesty leśników i związanych z nimi społeczności przeciwko prywatyzacji Lasów Państwowych. A może reprywatyzacji? Z reguły wykorzystywano zaangażowanie pracowników nadleśnictw w celach politycznych, nie mających związku z planami rozprzedaży leśnego majątku państwa. Służyli określonym opcjom politycznym w ich politycznych zmaganiach.

prof Jan Szyszko Minister Środowiska
prof Jan Szyszko Minister Środowiska
DGLP
Dyrektor Generalny LP K. Tomaszewski

Dziś znaczenie leśników jest marginalne. Zostało zniszczone przez Konrada Tomaszewskiego i Jana Szyszko (PiS). Działania*, które podejmowali, tylko ślepemu mogły się wydawać, że cokolwiek znaczą i budują w interesie Lasów Państwowych. Działali dokładnie w przeciwnym kierunku. Doprowadzili do stanu obecnego zniszczenia gospodarczego na obszarze trzech puszczańskich nadleśnictw (Białowieża, Browsk, Hajnówka) jak i zniszczenia znaczenia społeczności leśnej w kraju oraz image leśnika w państwie.
Skorzystał, lub raczej skorzystali ci, co mieli skorzystać.
Czapki z głów przed Obywatelami: Konradem Tomaszewskim i Janem Szyszką.

Oczywistym jest, że inni przebierańcy leśników jak Zaleski, Dawidziuk, Matusiak, Pigan czy Wasiak też zasługują na odznaczenie „Kornika LP” – razem z diamentowym kordelasem. O ministrach Środowiska nie wspominając.
Jasnym jest osłabienie gospodarcze Polski oraz niszczenie zasobów przyrodniczych. A może ktoś tego ne dostrzega? ** – Ale czy to ważne?
Skala manipulacji, której ulegają leśnicy jest ogromna. Dzieje się to przez wykorzystywanie ich uczuciowego związku z wykonywaną pracą, ich miłości i opieki nad środowiskiem nad którym trzymają pieczę, lub przez szykany centralizmu, wojskowego drylu i służbowej podległości.
I choć leśnicy zawsze stawali murem w obronie lasów, to nie zawsze dokładnie wiedzieli przeciw czemu konkretnie się jednoczą, lub raczej przeciw czemu są organizowani. Zawsze mamiono ich zagrożeniem Lasów Państwowych.
Czy mają tego świadomość?
Nikt nie miał czasu zgłębiać realnego zagrożenia. Wystarczył sygnał i larum i zielony lud pchał sie do okopów.

J.Piechociński wskazuje na zaistniałe realne zagrożenie dla LP

AWS i ówczesny Minister Środowiska oraz ówczęsni działacze polityczni przygotowywali prywatyzację LP połączoną z reprywatyzacją

J.Piechociński pisze m.in.: ” Przypominam te fakty głównie dlatego, że były minister ochrony środowiska , który zaproponował w/w rozwiązania, obecnie poseł PiS „biega” po mediach twierdząc, że dopiero teraz lasom grozi kryzys. Autor w/w projektu będącego śmiertelnym zagrożeniem dla lasów, odwołany ze stanowiska w październiku(a projekt z września) próbuje chyba zagłuszyć własne sumienie.”

 

Historia wskazuje, że jedynym realnym zagrożeniem dla Lasów (który zaistniał) w erze magdalenkowej Rzczypospolitej, była koncepcja prywatyzacyjna AWS. Warto rozwinąć ten skrót: Akcja Wyborcza Solidarności.
Tak jak wcześniej Solidarność (wraz z Kościołem Katolickim) wspierała rabunkową transformację, która pozbawiła Polaków fundamentu emerytalno-rentowego, tak w okresie rządów Jerzego Buzka i Mariana Krzaklewskiego były już mocno zakrojne plany prywatyzacyjne w stosunku do Lasów Państwowych. Ministrem Środowiska, któremu podlegały Lasy Państwowe był Jan Szyszko. Kto był Dyrektorem Generalnym ….
Wówczas nie udało się przeforsować tych projektów tylko z powodu oporu SLD i PSL.

Kiedy się zaczęło.
Wiadomość jaką nam wysłał Janusz Piechociński (PSL) jest cenna, bo przypomina fakt, który już jest kompletnie odwrócony – w publicznej przestrzeni spotykam się z brakiem wiedzy w tym zakresie. – Skoku na Lasy dokonywał Tusk z PO – co z faktami sie nie zgadza!
Manipulacja środowiska Jana Szyszko stworzyła z niego bohatera i orędownika obrony obecnego status quo Lasów.
Jednak zagrożenie (realne, nierealne, wykreowane) dla Państwa, i przekierowanie go na Lasy istniało wcześniej. Pośrednio dowiadywaliśmy się tego z informacji obozu PSL/SLD. To z niego wywodził się pierwszy znaczący po transformacji, i działąjacy w nowym ładzie pomagdalenkowym Dyrektor

J.Dawidziuk były Dyrektor Generalny LP
J.Dawidziuk były Dyrektor Generalny LP
Stanisław Żelichowski - Minister Środowiska
Minister Środowiska w rządzie w. Pawlaka i Wł.Cimoszewicza

Generalny Lasów Państwowych – Janusz Dawidziuk. W trakcie zmian własnościowych, które dokonywały się szybko, z rozmachem i przytupem, rozpoczęła działalność tzw. Komisja Majątkowa, mająca uspokoić (i zaspokoić) kościoły i związki wyznaniowe. Istotne było uzyskanie zaplecza duchowego i błogosławieństwa dla powszechnej rabacji – co oczywiscie wiązało sie z kosztami. W tym czasie Lasy Państwowe zostały obdarowane gruntami Skarbu Państwa figurującymi w ewidencjach jako „Ls”. Nie wszystkie te przejmowane działki miały wartość i znaczenie gospodarcze, lecz przekaz był jeden: brać wszystko, bo będzie to mienie, którym kraj zaspokoi roszczenia zewnętrzne (sic!). Każdy ze zrozumieniem podchodził do takiego wyjaśnienia kwestii. I nikt nie zastanawiał się skąd te roszczenia?!
To propaństwowe wytłumaczenie trafiało do wszystkich.
Jakże było patriotyczne i odpowiedzialne (sic!).
Lecz nikt nie zastanawiał się o jakie roszczenia chodzi, gdyż nikt jeszcze nie artykułował, by państwo miało roszczenia.
Nikt, prócz tych co je sprokurowali.
W ten spsób zgromadzono w jednym ręku (LP) lepsze i gorsze powierzchnie leśne. Cóż za gratka dla roszczeniobiorców, słusznych czy niesłusznych.
Minęło ćwierć wieku. W międzyczasie pojawił się „Żyd z Nowego Jorku”, bardzo ukrzywdzony, i choć bez żadnych papierów i weksyli, to strasznie namolny. Żyd, który już wcześniej potrafił sobie przygotować stosowne zaplecze w trakcie hanukowych przyjęć w Sejmie i pielgrzymek do Oświęcimia, czy budując eksteryorialne muzeum w centrum stolicy Polin – Warszawy.
PSL i SLD zgromadziły w jednym ręku ogromny zasób działek leśnych, których rozdrobnienie nie budowało mocy organizacji LP, ale zubażało ją i czyni tak do dziś. Jakże przewidujące były działania SLD/PSL w obszarze Lasów – pod zarządem Stanisława Żelichowskiego – orderu Ips typographus.

Rozdrobnienie majatku SP w zarządzie jednego z Nadleśnictw
Brak realnej możliwości prowadzenia gospodarstwa leśnego w rozdrobnionym areale jednego z Lesnictw

W jednym z nadleśnictw na dwoch i pół tysiąca działek gospodarzy jeden leśniczy, ponoszący odpowiedzialność za przekazany mu w nadzór majatek. Czy to możliwe?
Dla porównania: biblioteka składająca się z 2500 tomów zgromadzona w jednej szafie jest trudna do poznania. Tu zaś mamy 2500 działek na znacznym obszarze, tak małych i wąskich, że nie jest tam możliwa żadna racjonalna gospodarka i działalność. Ale koszty wciąż trzeba ponosić – geodezyjne i kartograficzne oraz związane z problemami sąsiedztwa, z nadmiernymi obciążeniami gospodarczymi. W dzisiejszym maraźmie i braku praktycznych rozwiązań to ewidentna fikcja funkcjonowania czegokolwiek.

Czyż później wielokrotnie nie manipulowano społeczeństwem? Straszono płotami do lasu. A przecież dostępność do lasu prywatnego w Norwegii jest o wiele większa niż do lasu państwowego w Polsce (nie mówiąc już o Parku Narodowym). Czyli rzecz nie leży w formie własności lecz w prawie o dostępności. Wskazuję na ten element nie z powodu nakłaniania kogokolwiek do zgody na prywatyzację czy reprywatyzację Lasów Państwowych. Tylko gwoli przekazania informacji o tym  elemencie manipulacji, którym posługiwał się wielokrotnie Jan Szyszko, po tym jak szczezły plany reprywatyzacyjne AWS.
Wskazywanie na dążenie do prywatyzacji czy reprywatyzacji Lasów było manipulacyjną sztuczką rozgrywaną w celach walki między zwaśnionymi poliklikami. Co nie oznacza, że temat nie istniał. Jak najbardziej istniał, o czym świadczą dokumenty udostępnione przez Wikileaks (pochodzące z ambasady SZA). Kartą prywatyzacji Lasów grali Donald Tusk czy Lech Kaczyński w kontekście  żydowskich roszczeń bezspadkowych (które, ta klasa polityczna sama sprokurowała).

Skąd się wzięły żydowskie roszczenia – krótkie wyjaśnienie
Wszyscy powinni wiedzieć, że w okresie PRL żadne roszczenie w kierunku państwa nie były podnoszone (dwustronne porozumienia miedzy PRL a innymi krajami zamknęły te kwestie ostatecznie – wydawało się). Istniało nieduże zadłużenie zaciągnięte w czasach E. Gierka.

Tadeusz Mazowiecki
Tadeusz Mazowiecki, Premier III RP
Prymas Polski J.Glemp
Prymas Polski w okresie magdalenkowej rabacji

Roszczenia wobec państwa pojawiły się wraz z transformacją, a roszczenia żydowskie wraz z powołaniem przez T. Mazowieckiego tzw. Komisji Majątkowej, która na zasadzie decyzji urzędniczych obdarowywała kościoły. Obdarowała także (a może zasadniczo taki był jej cel?) naprędce odtworzone żydowskie kahały (pojawiły się jak grzyby po deszczu – cudownie odrodzone z 40-letniego niebytu). Kahały (gminy żydowskie), majątek którym ich obsypano, szybko przeniosły za ocean, co wzbudziło euforię i entuzjazm w „nowojorskich parchach” (jak pisał swego czasu Rafał Ziemkiewicz) i tym samym wywołalo pojawienie się jeszcze większego apetytu. A ten apetyt wyzwolił roszczenia tzw. bezspadkowe. Bo skoro tak gładko poszło ze szwindlem na kahały …

Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostęnionych przez Wikileaks
Prezydent III RP https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/kaczynski-w-dokumentach-wikileaks
Lasy i roszczenia żydowskie w dokumentach udostępnionych przez Wikileaks
Premier III RP Donald Tusk https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/komorowski-o-tusku-w-dokumentach-wikileaks

Ponieważ w państwie polskim niekoniecznie Polacy mają wiodący interes narodowy, więc problem zaspokojenia kahałów powoli przepoczwarzał się w problem wiele większej miary.
Odbywa się to różnymi ścieżkami osłabiającymi morale Polaków, siłę państwa, niszczenia jego edukacji i legislacji. Niszczenia jego suwerenności.


Różne elementy działań w kierunku osiągnięcia celu

Z reguły celu ostatecznego nie widać jasno i wyraźnie. Bo czy było widać cel w wysyłaniu Straży Leśnej do osłony działań gospodarczych w trzech puszczańskich nadleśnictwach? Medialne pohukiwania i kłótnie łatwo zamgławiały cel. Lecz po paru latach, chyba wszyscy już go widzą i mają świadomość, choć w tamtych gorących dniach wszyscy się oburzali, gdy ktoś miał czelność go wskazywać. Już nikt nie pamięta. Mózg wyparł ówczesne ostrzeżenia, tak jak wypiera wcięż trzeźwe i realne oceny. Po 4 latach wszyscy widzą, w którym dziś miejscu jest polski leśnik i leśnictwo. Jak wygląda Puszcza …
To był cel. Długoterminowy i w sumie łatwy do przewidzenia. Prysł autorytet i mores. Wstyd pokazywać się w mundurze.
Kto zyskał…

Jaki jest cel działania DGLP, gdy podejmuje wspomaganie idei reprywatyzacji LP – majątku, którym zarządza? Czy może chodzi o święte prawo własności?
Kpię sobie. Prywatyzacje, nacjonalizacje to przemiany, które dzieją się w całym świecie, także w wolnej, demokratycznej Europie Zachodniej. Trudno uwierzyć w manipulacje, iż święte prawo własności domaga się powrotu do stanu sprzed 75 lat. 75 lat! – Prawda, że to wygląda śmiesznie, gdyby nie było idiotycznie poważne.

Polski Związek Zrzeszeń Leśnych skupiać będzie prywatnych właścicieli lasów - DREWNO_PL' - www_drewno_pl
 DGLP zaś od wielu lat utrzymuje organizację (a może nawet przyczyniło się do jej powołania), której Prezes w jednym z wywiadów zwrócił jednoznacznie uwagę, że problem reprywatyzacji lasów istnieje, że należy go uwzględniać w działaniach planistycznych i legislacyjnych.

Wywiad Prezesa PZZL Władysława Pędziwiatra z R.Zubkowiczem
Prezes PZZL przedstawia swoje wizje, bolączki rzeczywiste i urojone – wywiad z Rafałem Zubkowieczem (Las Polski 3/2014)

„Tylko my, Polacy, oparliśmy się powszechnej  nacjonalizacji ziemi  w  byłym  bloku wschodnim — w  tym  kontekście  nasze lasy prywatne to  również ważne dziedzictwo historyczne. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale musimy być realistami. Jeżeli zadamy sobie  pytanie,  czym  można  by zabezpieczyć przedwojenne  roszczenia, to  przecież wzorem wspomnianych państw ktoś może zwrócić się w kierunku lasów. Miałem okazję być w Bułgarii na konferencji organizowanej przez Konfederację  Europejskich  Właścicieli  Lasów, CEPF. Byliśmy w leśnictwie, które liczyło 1200 ha i było własnością 800 czy 900 współwłaścicieli, osób, których  roszczenia reprywatyzacyjne zostały w ten sposób zaspokojone.  Mają spółkę,  zarząd, walne  zgromadzenia.  U  nas takie przykłady są marginalne, ale czy da się coś  podobnego  wykluczyć? Do  czego zmierzam. Gdyby tak się stało  czego nie jestem zwolennikiem, oby politycy znaleźli inne  rozwiązanie  to  zmieni się struktura własnościowa lasów. Chciałbym jednak  zaznaczyć, że zupełnie czym innym  jest  zwrot lasów prawowitym,  przedwojennym  właścicielom. Czy ustawa będzie na  taką ewentualność przygotowana? Rolą ustawodawcy jest przecież taką ewentualność przewidywać.
 Wywiad z Prezesem Prywatnego Związku Zrzeszeń Leśnych   ukazał się na łamach Lasu Polskiego ( 3/2014 ). Jeszcze wówczas nie byłem dotknięty wilczym biletem tego „niezależnego” periodyku Las Polski i pozwolilem sobie na komentarz w stosunku do idei  roszczeń reprywatyzacyjnych PZZL (Las Polski 5/2014).

Komentarz do wywiadu z Prezesem PZZL
Polemika z tezami zawartymi w wywiadzie. Czy można uczciwie myśleć o jakiejkolwiek reprywatyzacji w warunkach tak znaczących zmian powierzchniowych, które dotknęły Polskę po 1944 roku nie z jej przyczyny, lecz przyczyn sojuszniczej zdrady.

„Wskazywanie przy tej okazji przez Władysława Pędziwiatra na roszczenia reprywatyzacyjne w  stosunku do obszarów leśnych w domniemaniu konieczności ich rozwiązania, łączy się z naganną (moim zdaniem) praktyką podważania obowiązującego prawa związanego z reformami i prawnymi uregulowaniami które wypełniły się w latach 1944 – 45. Rozwiązywanie tych spraw ponad półwieku po ich usankcjonowaniu, na zasadzie decyzji administracyjnych niszczy i burzy porządek oraz budzi zaniepokojenie milionów ludzi. Każda niesprawiedliwość, jeśli miała miejsce, powinna być regulowana na drodze sądowej, a nie decyzji administracyjnej czy uznaniowej. Wyrywkowe czy też cząstkowe manipulowanie przy rozwiązaniach przyjetych przez Polskę po II wojnie światowej, niczego nie naprawia, lecz uderza w ciągłość Państwa, w całość i jedność społeczeństwa. Rodzi kolejną, świeżą niesprawiedliwość.
Stowarzyszenie (PZZL) może otawrcie wystąpić o kasację dekretów o nacjonalizacji i reformie rolnej, zważywszy uprzednio, czy członkowie stowarzyszenia nie bazują w swej własności na gruntach pochodzących z reformy rolnej lub przejętych tzw Ziem Odzyskanych.”
Sprawa więc z pewnością była zauważona przez zarządców leśnych zasobów kraju (DGLP). Niestety nie było żadnej reakcji wówczas, i nie ma do dziś. Organizacja w dalszym ciągu jest utrzymywana ze środków DGLP.
Oficjalnie DGLP i rząd cały wskazują, że nie ma zgody na reprywatyzację majątku leśnego.

Porównanie granic i obszarów zajmowanych przez IIRP (do 1939) oraz IIIRP
To porównanie granic Polski z 1939 roku i z 2020 roku wskazuje jednoznacznie, że nie jest możliwa żadna prywatyzacja czy reprywatyzacja, że to co się dzieje (bez wyroków sadów powszechnych) lecz na mocy decyzji urzędniczych jest bezprawiem w kierunku zawłaszczania majątku wpólnego państwa i Polaków. Ewentualne roszczenia majątkowe należy przekierowywać do trójkąta: USA-Wlk.Brytania-Rosja (sygnatariuszy likwidacji IIRP i powstania PRL).

Dziś dołączę do tego ilustrację graficzną wskazującą na to, kogo reprywatyzować na ziemiach zachodnich, i czy uzgodniono już reprywatyzację z władzami Litwy, Białorusi i Ukrainy?

Piszę nie tylko po to by wskazywać na kompletną indolencję polskich władz, także tych zarządzających Lasami. Nawiązując do wcześniejszych wątków wskazuję, że mimo upływającego czasu żadne błędy nie są krygowane i naprawiane. A to świadczy, że mamy do czynienia z trwałymi działaniami w złej woli. Mamy kierunkowe poczynania przeciwko interesowi Polski i jej mieszkańcom.
Dziś, w Małopolsce, wypełniane i zaspakajane są leśne roszczenia mieszkańców Ukrainy i Łemków, i czyni to magdalenkowe państwo PiS. Czy nie chodzi tu o przekroczenie pewnej granicy, by o leśne majątki wystąpili sprzymierzeńcy zza Odry? Bo o co innego może chodzić. Może o dziejową sprawiedliwość? ***

Kto napisał tak złą Ustawe o lasach?
Od zawsze twierdzę, że Ustawa o lasach z roku 1991 jest zła.
Czy autorami są rzeczywiście ci, co nad nią pracowali? A może ktoś wskazał, kto ma nad nią pracować? Dobór ludzi nie zawsze jest oczywisty, jasny, przejrzysty i zrozumiały.
Kiedyś uważałem, i jeszcze 10 lat temu wskazywałem, że potrzebne jest odizolowanie Lasów Państwowych od Ministerstwa Środowiska, i ulokowanie ich w Ministerstwie Rolnictwa. Widzę, że to się dzieje (****). Lecz już wówczas (10 lat temu) pisałem, że każda zmiana systemowa czy strukturalna dotycząca Lasów Państwowych powinna być poprzedzona wprowadzeniem Konstytucyjnej Gwarancji własności Lasów (dla obywateli Polski!).
Dziś już nie uważam, że miejsce Lasów jest w jakimkolwiek ministerstwie.
Co się dzieje z ministerstwami obserwujemy bez wielkiej pasji, a raczej z dużym zniesmaczeniem. Sama translokacja LP nie uczni realnej poprawy. Z pewnością trwałe przecięcie pepowiny od ekologistycznego obskurantyzmu Ministerstwa Środowiska i wpływu tamtejszego aparatu może być poczatkiem nowej drogi (obawiam sie jednak, że Ministerstwo Środowiska zdąży jeszcze wspomóc UE w kierunku znacznego ograniczenia gospodarstwa leśnego w Polsce, tak jak to uczyniło z wieloma międzynarodowymi układami, np. Natura 2000).
Konieczne są zmiany systemowe i strukturalne. Te zaś nie wydają się możliwe do zrealizowania w obecnym stanie państwa.
Lasy powinny mieć dyrektora powoływanego przez Sejm, wybranego spośród 4 wskazanych przez kolegium wszystkich nadleśniczych i odwoływanego w związku ze wskazaniem tego kolegium, lub z powodu innych merytorycznych zastrzeżeń. Oczywiście powinno się to odbywać w oparciu o zasady awansu obowiązujące w Lasach Państwowych (projekt w trakcie realizacji). Lecz ma się to dziać w celu umożliwienia wykorzystania potencjału gospodarczego a nie jego likwidacji (jakby oczekiwał prof. K. Rykowski i inni admiratorzy zdrady interesów narodowych – etatowy pracownik IBL/DGLP – iluż jest jeszcze takich?).

DGLP wspiera reprywatyzację Lasów? Dywersja czy głupota. – Kto sprawuje nadzór nad Lasami? Kto sprawuje nadzór nad Polską?

 

*  – „działania, które podejmowali”: wysyłanie służb Straży Leśnej z obszaru całego kraju w celu interwencji przeciwko łamaniu prawa na obszarze 3 puszczańskich nadleśnictw – niezgodnie z prawem i w zastępstwie policji
** – Truchło Puszczy, truchło Hajnówki
*** Gadowski o zwrotach lasów Ukraińcom i Łemkom – https://www.youtube.com/watch?v=k8ntC0f0U80
Ips typographus
– kornik drukarz

 

Przeczytaj też:
Suwerenność Polski na podstawie wyników ankiety o polskiej pomocy dla Białorusi
Lasy wg Kosiorowskiego – system i struktura LP w obecnej organizacji prawnej nie jest nakierowany na Państwo lecz przeciw niemu
Lasy do konstytucji – sztuka dla sztuki a las dla lasu
Lasy do Konstytucji po raz wtóry
Polska jest bezbronna wobec nowoczesnej dywersji
Leśnicy uczcili pamięć prof. Szyszko w rocznicę śmierci
**** Geologia, leśnictwo i łowiectwo nowymi działami administracji rządowej

 

W numerze 4/2012 „Lasu Polskiego” mogliśmy przeczytać wywiad z profesorem Tomaszem Boreckim pt. „W kręgu leśnych wyzwań”. Profesor jest doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego i członkiem Kolegium Lasów Państwowych. Jest więc osobą wpływową. Poglądy profesora nie pozostają jedynie w świecie sporów i dyskusji. Przybierają całkiem realne kształty. Tym bardziej warto z nimi dyskutować.
Słyszę o prywatyzacji Lasów Państwowych od lat. Gdy kiedyś spytałem leśniczego, wieszającego na drzwiach kancelarii afisz z protestem przeciwko prywatyzacji, przeciwko czemu konkretnie protestuje, nie potrafił mi wyjaśnić. I do dziś nie wiem – co właściwie kryje się pod tym pojęciem?

A profesor z prywatyzacją walczy
Rzeczypospolita Polska od 20 lat podejmuje znaczący wysiłek prywatyzacyjny. Już dawno temu wszystkie siły polityczne, wraz z Kościołem, uznały, że to konieczne i dobre. Nawet ustawa o lasach wprowadziła odpowiednie przepisy umożliwiające prywatyzację zasobów mieszkaniowych LP, co później było poszerzane kolejnymi zarządzeniami dyrektorów generalnych.
Należy domniemywać, że rozprzedawanie zasobów mieszkaniowych nie jest tą „złą prywatyzacją” i nie oburza pana profesora. Pewnie dlatego, że bierze w niej udział korporacja leśna, a może też wszystkie środowiska, o których wspomina w wywiadzie. Pewnie i on sam. Wystarczy jednak by zainteresowanie np. pustostanem przejawiła osoba spoza środowiska, a kończy się to jego rozbiórką, podczas gdy istniejący obok obiekt jest prywatyzowany na korzyść nadleśniczego czy jego zastępcy.
Profesor twierdzi, że nie zna (…)znaczącego środowiska, które dopuszcza prywatyzację lasów. Przeciwni są ludzie miast i wsi, środowisko akademickie, Kościół. Powszechne „nie” wspomaga ekonomia. Lasy Państwowe zajmują niemal 30% powierzchni kraju. Powszechny sprzeciw budzą propozycje sprzedaży 1/3 Polski. Doświadczenie wskazuje, że żadna prywatyzacja w dłuższym okresie czasu nie przyniosła pozytywnych efektów ekonomicznych dla kraju. Widzimy bowiem wyraźnie, że wraz ze wzrostem dochodów państwa z tytułu sprzedaży majątku narodowego, zadłużenie samego kraju wzrasta. Czy można łączyć te dwa fakty? Dziś ludzie, którzy 20 lat temu rozpoczęli proces rozprzedaży-prywatyzacji majątku narodowego, wskazują na konieczność np. nacjonalizacji banków. Jaka jest tego przyczyna? Co sprawia, że państwo ponosi straty tam gdzie powinno odnosić korzyści? Póki ta przyczyna nie zostanie zlikwidowana, jestem również zdecydowanym przeciwnikiem rozprzedaży majątku narodowego, rozprzedaży majątku LP.
Choć Tomasz Borecki zauważa, że prywatyzacyjny „szum jest szkodliwy”, to jednak jest przekonany, że politycy, którzy chcieliby prywatyzacji „na szczęście stanowią znikomą siłę”. Wg mnie podnoszenie tej sprawy dowodzi mimo wszystko istnienia wciąż realnego zagrożenia. W zeszłym roku wskazywałem na inne możliwe gwarancje ochrony narodowego charakteru Lasów Państwowych. Jeśli wszystkie znaczące środowiska są przeciwne prywatyzacji, to które znaczące siły są przeciwne umieszczeniu odpowiedniej klauzuli w Konstytucji? Czy taka klauzula byłaby mniej warta od deklaracji Prezydenta RP „że lasy pozostaną publiczne”? Czy publiczne, to to samo co państwowe i narodowe?
Czemu więc nie zagwarantować ich narodowego i publicznego charakteru w Konstytucji Państwa?
A może nie chodzi o odpowiednie gwarancje dla Lasów Państwowych, lecz jedynie o cykliczne straszenie i pobudzanie społeczeństwa dla obrony zupełnie innych celów?

 Dorobek Lasów Państwowych – polski park narodowy
Pan prof. Tomasz Borecki wskazuje na osiągnięcia LP od momentu odzyskania przez Polskę niepodległości w roku 1918. Przypominanie postaci prof. Jana Miklaszewskiego – osoby współodpowiedzialnej oraz tolerującej eksploatację Puszczy Białowieskiej przez angielską firmę „Century”1, co zarzucał mu wieloletni naczelny dyrektor LP Adam Loret (Piotr Bajko, „Encyklopedia Białowieska”3), dowodzi jedynie, że skutki niektórych złych decyzji ciągną się dziesiątki i setki lat, a ludzie mylą zasługi z ewidentnym szkodnictwem. Potwierdza też, że nie wszystkie działania znanych ludzi podjęte niemal sto lat temu – a i dziś również – są chwalebne (ale do powstania pomnika w hołdzie niszczycielowi Puszczy T.Borecki znacząco się przysłużył; więc może i sam trafi choć na Wawel).

Adam Loret - pierwszy i jedyny w II RP Naczelny Dyrektor Lasów Państwowych
Adam Loret – pierwszy i jedyny w II RP Naczelny Dyrektor Lasów Państwowych

Szanujemy pamięć Adama Loreta i dzieło, jakie stworzył. Zbudował silną gospodarkę leśną w Polsce i silną pozycję Lasów Państwowych.
Znacząca jest informacja podawana przez prof.
T. Boreckiego o przyroście powierzchni leśnej Polski, jaki się dokonał – ale trzeba to jednoznacznie podkreślić – stało się to w okresie PRL, o czym profesor zapomniał dodać. Przybyło w tamtym czasie ponad 2,5 mln ha lasów. Natomiast uchwalony przez Sejm Rzeczypospolitej „Krajowy program zwiększania lesistości” (do 2020 roku) praktycznie już przestał być realizowany. Na ratunek programowi ruszyła statystyka oraz lustracja terenów pokrytych naturalnymi odnowieniami, ale nie realne prace i koszty („Informacja o stanie lasów oraz o realizacji Krajowego programu zwiększania lesistości w 2010 roku” prezentowana w Sejmie). Wskazywanie przez prof. Tomasza Boreckiego, że: Dziś mamy 2,3 mld m3 zapasu (bezpośrednio po wojnie tylko 900 mln3), co oznacza prawie dwuipółkrotny wzrost to wynik powojennego wysiłku nie tyko leśników lecz też rzeszy cywili, Ludowego Wojska Polskiego, uczniów oraz upływu czasu. Posadzone wówczas sadzonki to dziś 50, 60-letnie drzewostany, które zgodnie z nowymi założeniami mają być niemal w połowie zjedzone przez korniki i inne szkodniki (zgodnie z założeniami tzw nowej szkoły polskiego leśnictwa – sic!, której przyklaskują gospodarki leśne Niemiec, Szwecji, Francji oraz stada ogłupianych tuziemców). Czy o to chodziło wszystkim podejmującym trud zalesień 2,5 mln ha?
Sam zapas o niczym jeszcze nie przesądza. Dla społeczeństwa i państwa zdecydowanie większe znaczenie ma efektywność leśnej gospodarki oraz zdolność do rozwoju i budowy kraju. Z pewnością pan prof. Borecki zdaje sobie sprawę, że demokratyczna Polska, stawiając na piedestale Adama Loreta2, grzebie jednocześnie dzieło jego życia – silną i znaczącą w Polsce, Europie i świecie gospodarkę leśną i drzewną. Nasza dzisiejsza demokracja, kulawy system „społecznych konsultacji”, wybrała inną drogę. Buduje, z zapałem podcinając gałąź na której siedzi – polski park narodowy. Dziś obejmuje on już niemal połowę zasobów leśnych Lasów Państwowych. Tym samym przeznacza się na zgnicie taką samą część
leśnego majątku narodowego, jaką rokrocznie „rzuca” na rynek. Nie przypuszczam, bym mylił się o więcej niż 10%. Przechodzenie do porządku nad tak ogromnym marnotrawstwem, w imię nie ekologii lecz ekologizmu, to dziś nic szczególnego. Warto jednak wskazać, że tuż za Odrą podobne „ekologistyczne” – bo przecież nie ekologiczne (nie mające nic wspólnego z ekologią) – propozycje pozostawiania na zgnicie tylko 5% masy surowca zostały zdecydowanie odrzucone przez Bundestag.

Drewno – też warte więcej niż na asygnacie

Gospodarka ekologistyczna prowadzi do ogromnych strat w zasobach naturalnych kraju.

Pan prof. Tomasz Borecki jest zwolennikiem poprawy stosunków LP z przemysłem drzewnym, którego podatki i działalność już dawno wspomagają kraj. Ma też świadomość, że każdy dodatkowy metr drewna na rynku to dodatkowe miejsca pracy, nie tylko dla robotników ZUL (Zakład Usługowy Lasów).
Profesor przytacza:
Wg ośrodków badawczych: amerykańskiego i szwajcarskiego, drewno (w sposób prosty przeliczane na biznes) stanowi zaledwie 8% wartości wszystkich dóbr leśnych, które w przytłaczającej większości są pochodną ochronnych, przyrodniczych i społecznych funkcji lasu. Czy funkcje, które przytacza profesor, pojawiły się wczoraj? Jestem przekonany, że istniały od zawsze. Czemu służy ich nadmierna medialna eksploatacja?
Nie podważając tych wyliczeń, należy się zastanowić, jakie są straty w tych ochronnych, przyrodniczych i społecznych funkcjach lasu w przypadku prowadzenia zrównoważonej i efektywnej gospodarki w lesie, w tym również racjonalnego użytkowania? Warto też wspomnieć, że wartość samego surowca jest jedynie niewielką częścią korzyści, jakie są generowane przy jego przetwarzaniu.
Czy wartość samego drewna stanowi więcej niż 8% wszystkich korzyści, jakie uzyskuje społeczeństwo i kraj z jego przetwarzania? Jak więc ma wyglądać realna współpraca i uczciwa rozmowa w przemysłem drzewnym? Sprawa podaży oraz aukcyjny i nierówny system cen z pewnością wymagają co najmniej analizy.
Jestem przekonany, że wartość surowca drzewnego to ułamek korzyści jakie niesie ono dla kraju i jego mieszkańców jego przerób i wielokrotny obrót półproduktami, usługami, zarobkami, etc. To setki miliardów złotych rocznie.
Pozwolę sobie również delikatnie zaprotestować przy stwierdzeniu:
Leśnicy mają jednego pana, którym jest las.
Całe życie wydawało mi się, że leśnicy to jedynie grupa zawodowa, natomiast Lasy Państwowe nie są własnością leśników. Czy prywatyzacja lasów na rzecz tej korporacji zawodowej byłaby do przyjęcia
(a już się kończy w zakresie zasobów mieszkaniowych będących w zasobach PGL LP)? Podkreślanie korporacyjnego charakteru lasu nie wydaje się właściwe. Lasy Państwowe mają służyć Polsce – tak jak określi to społeczeństwo. Las dla samego lasu to zupełnie inna historia. To historia parków narodowych i rezerwatów. Tak swego czasu określił to suweren.
Leśnicy są częścią składową suwerena, który stanowi Państwo, który jest też właścicielem Lasów Skarbu Państwa. To suweren jest patronem profesorów, którzy powinni się realizować w pomnażaniu krajowego dobrostanu, dobrostanu suwerena. Czy Profesor pomnaża?
Niestety od dłuższego już czasu leśnicy LP w strukturach i służbie
Ministra Środowiska zajmują się w coraz większym stopniu tworzeniem ogromnego parku narodowego. Nie wzmacnia to środowiska przyrodniczego, czego tragiczne dowody są widoczne na obszarze Puszczy Białowieskiej, szczególnie w Nadleśnictwie Białowieża. Dla Polski i dla samych leśników to same straty. Profesor nie widzi w tych faktach niczego zdrożnego, choć przywołuje przykład Puszczy.

 Jak modernizować strukturę Lasów Państwowych

LP muszą w końcu wybrać swoja jedną drogę: korporacja, administracja, ekologizacja, budżet lub gospodarka, kraj i społeczeństwo. Wybór może być tylko jeden: służba krajowi i suwerenowi. Czas by uczciwie pokłonić się A. Loretowi, a nie wycierać sobie gęby jego Osobą.

Pan profesor nie odnosi się wprost do modernizacji struktur, jakie miały miejsce w okresie ostatnich 20 lat. Warto przypomnieć, że LP doświadczyły już restrukturyzacji Dawidziuka–Majchrzaka (ok. 5000 zlikwidowanych miejsc pracy oraz często przypadkowe likwidacje nadleśnictw i leśnictw) oraz kończonej właśnie optymalizacji Pigana–Baryły. Modernizacji i optymalizacji poddano w szczególności pracowników terenowych i nadleśnictwa. Pan profesor jest przeciwnikiem systemowych rozwiązań i „odgórnego normowania zatrudnienia”. Podnosi konieczność zmian i oszczędności „w sferze stricte administracyjnej”. Dostrzega również możliwość „korekty podziału Polski leśnej na regiony”.
Artykułuje zastrzeżenia w stosunku do przerostów etatowych w regionalnych dyrekcjach LP. Jednak wskazywanie na potrzebę weryfikacji kompetencji bez modernizacji struktury nie wydaje się realne.
Część decyzji podejmowanych na szczeblu regionalnym (w regionalnych dyrekcjach Lasów Państwowych) można przenieść do nadleśnictw – to bardzo ogólne stwierdzenie stoi w sprzeczności z obowiązującym prawem. Bowiem wciąż obowiązująca ustawa o lasach mówi w art. 35. 1. że: Nadleśniczy prowadzi samodzielnie gospodarkę leśną w nadleśnictwie na podstawie planu urządzenia lasu oraz odpowiada za stan lasu.
Czy profesor Borecki nie zna tej prawnej formuły? Aktualnie, by przenieść jakieś kompetencje na nadleśniczego, należałoby wpierw wykreślić z ustawy o lasach ten „nieszczęsny” artykuł nr 35, a później przypisać nadleśniczym określone przez profesora konkretne kompetencje. Ale jakie?
Chyba, że pan profesor sugeruje, że artykuł 34 pkt. 2C, który wskazuje, że dyrektor regionalny
inicjuje, koordynuje oraz nadzoruje działalność nadleśniczych i kierowników jednostek o zasięgu regionalnym odebrał już wcześniej wszelkie kompetencje i wszelką odpowiedzialność nadleśniczym? A może nie odebrał?
A może odebrał kompetencje, a nie odebrał odpowiedzialności?
Czy możliwa jest jakakolwiek odpowiedzialność, jeśli nie są (?) jasno określone prerogatywy na określonych poziomach w strukturze?
Uważam, że struktura w jakiej są zamknięte Lasy Państwowe nie jest adekwatna do dzisiejszego stanu rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa. Kwestią pozostaje, czy struktura i system kraju są w stanie przyjąć jakiekolwiek zmiany.

 Polityczni nominaci cementują
„Nie osiągniemy wielkiego postępu, jeśli o zajmowaniu kluczowych stanowisk będzie decydować tzw. bilet polityczny.” W tych słowach profesor porusza problem głębokiego upolitycznienia, które występując już nie tylko wśród kadry pracowników LP. To wcale nie nowy temat.
Całe ostatnie dwudziestolecie w LP to historia mniejszych i większych
jatek o podłożu politycznym. Do dziś największe znaczenie ma zupełnie co innego niż fachowość i wiedza. Jest to wynik panującej centralizacji, zawłaszczania całych obszarów administracji i gospodarki w rytmie wyborczego walca i doboru kadr w takim samym rytmie. Dzisiaj sprawdzają się tylko wytrawni tancerze. Nie są zwolennikami żadnej modernizacji. Cementują układ.
Rzeczywista zmiana organizacji LP była związana z prywatyzacją usług leśnych. Pan prof. Tomasz Borecki wskazuje na doniosłość tych zmian. Warto jednak przypomnieć, że była to niezależna i oddolna inicjatywa, która powstała na poziomie nadleśnictw
na koniec lat 80-tych XX wieku. Została w późniejszym czasie zatrzymana, gdyż zaczęła zagrażać strukturom RDLP i DGLP. Wdrożona później zgodnie z zasadami centralistycznego zarządu. Jej efekty zostały w większości zniweczone. Wystarczy porównać wielkość zatrudnienia na stanowiskach nierobotniczych przed rozpoczęciem prywatyzacji usług i dziś, uwzględniwszy duże redukcje pracowników terenowych (leśniczych, podleśniczych, gajowych, dozorców obchodów). Rzuca się w oczy, że wraz ze spadkiem zatrudnienia na stanowiskach robotniczych następował co najmniej proporcjonalny przyrost zatrudnienia pracowników biurowych DGLP, RDLP, nadleśnictw. Mimo dobrego wyposażenia biur oraz postępów w transporcie i w komunikacji, wyraźnie widoczne są przerosty biurokratyczne, nie tylko w RDLP.
Każda struktura organizacyjna czerpie z historii. Lecz to nie historia przesądza o jej sprawności. Właściwe jest określenie celów, jakie ma osiągać organizacja oraz budowanie lub modernizowanie jej struktury dla ich najlepszej realizacji. Określanie na samym początku schematu struktury LP i wskazywanie na to, jaki jest wyśmienity bez określenia celów – a o tych nie przeczytamy w wywiadzie – nie wydaje mi się właściwe. Chyba, że nadrzędnymi celami organizacji Lasów Państwowych jest odsunięcie wtłoczenia ich w budżetowy gorset i uniknięcie prywatyzacji – co by to nie oznaczało.
Czy struktura organizacji nie powinna być budowana od dołu, a nie od góry. Rzadko kiedy buduje się dom od dachu. Fundamenty więc się kruszą, a dach nie wydaje się do nich dopasowany. Może się dopasował do czegoś innego? Nikt zdaje się nie pamiętać, co najpierw się wali.

Opodatkować Lasy

Jacek Rostowski – PO

W roku ubiegłym minister finansów Jacek Rostowski, powołując się na zapisy ustawowe (Lasy Państwowe są administracją), planował wtłoczyć całą organizację w budżetowy gorset. Zgodny opór przed zamknięciem LP w budżetowym worku wynika z wielu powodów. Plany te nie były zamachem na samodzielność, niezależność LP. Nie stanowiły też żadnego zagrożenia dla samej substancji leśnej. Mogło się to nawet przyczynić do dalszego wzrostu „ekologizacji” środowiska naturalnego w zgodzie z FSC i PEFC. W perspektywie mogły skutkować przeznaczeniem na zgnicie nawet całego zapasu drewna, którym w wywiadzie chwali się pan prof. Tomasz Borecki (2,3 mld m3). Może też mogły lepiej zabezpieczyć przed prywatyzacją.
Plany ministra finansów mogły zburzyć ustalony porządek istotny nie tyle dla samych Lasów, co dla wielu innych organizacji i stowarzyszeń powiązanych z LP. Z pewnością stanowiło to też zagrożenie dla aktualnego poziomu dochodów i zarobków. Dziś, gdy „niebezpieczeństwo” to zostało odsunięte, pan prof. Tomasz Borecki podkreśla, że:
LP w ostatnich latach wypracowują i zatrzymują zyski liczone w setkach milionów złotych, podczas gdy w budżecie państwa brakuje pieniędzy na podstawowe dziedziny życia. Wiadomo już, że LP będą płatnikiem CIT (który obowiązuje wszystkie firmy w wysokości 19% od zysku).
Profesor jest jednak przeciwnikiem płacenia tego typu podatku przez nadleśnictwa. Okazuje się, że zwiększanie odpowiedzialności i samodzielności nadleśnictw, na co wskazuje w jednym miejscu wywiadu, nie jest dopuszczalne, jeśli chodzi o samodzielne rozliczanie podatku CIT – a więc w zakresie samodzielności i niezależności finansowej nadleśnictwa – co podkreśla profesor w innym miejscu wywiadu.
Ograniczanie znaczenia nadleśnictw w lokalnym środowisku nie podniesie rangi LP w regionie czy kraju. Centralne rozliczanie podatków nie wpłynie w żaden sposób na wizerunek i rangi LP. Czy to interesuje prof. Boreckiego? Istotne dla niego jest zachowanie wiodącej roli
RDLP i DGLP w sferze finansów w strukturach Lasów Państwowych. Dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta: żaden gospodarz nie wyda lekką ręką trudno uzyskanych dochodów. Pięć razy kalkulowałby, na co przeznaczać składkę funduszu leśnego. A może kupiłby sąsiednie nierentowne nadleśnictwo? Może zrealizowałyby Program zwiększania lesistości?
Opodatkowanie LP podatkiem od zysku CIT, właściwym dla firm, wymagać będzie zmiany prawa. Nie wiemy, czy ta zmiana będzie związana z nowelizacją w zakresie prawa podatkowego, czy też w zakresie ustawy o lasach? Niezależnie od tego konsekwencje wprowadzenia tego podatku będą olbrzymie i dalekosiężne.
Dlatego podkreślam znaczenie wprowadzenia gwarancji konstytucyjnych dla narodowego, publicznego i państwowego charakteru Lasów Państwowych.

O czym będzie radzić Rada
Profesor w wywiadzie powraca do swojej koncepcji sprzed ponad roku – powołania organu doradczego, społecznej rady. Troska o „nazbyt duży bagaż” odpowiedzialności dyrektora generalnego nie musi zaraz być powodem powoływania kolejnego ciała doradczego. Przecież rzeczywista niezależność nadleśnictw, która leży na sercu prof. Tomasza Boreckiego, w sposób prosty może zdjąć znaczną część tej odpowiedzialności z osoby dyrektora.
Warto też przypomnieć o istnieniu już jednego ciała doradczego – jest nim Kolegium Lasów Państwowych, którego pan prof. Tomasz Borecki
był przewodniczącym. Jeśli Kolegium nie spełnia swej roli, to rzeczywiście warto rozważyć pomysł utworzenia innego ciała doradczego, ale wpierw zastanowić się, jakie są przyczyny niespełniania swej roli przez Kolegium. A może swojej roli nie spełnia dyrektor generalny?
Wskazywanie na potrzebę tworzenia nowego ciała doradczego wpisuje się w trend dalszego ograniczania samodzielności i niezależności nadleśnictwa, kolejnych leśnych dyrekcji oraz rozmydlania odpowiedzialności. Warto też wiedzieć, że niewinna propozycja pana prof. Boreckiego powołania Rady Lasów Państwowych jest już niemal przesądzona, bo znajduje się w projekcie nowelizacji ustawy o lasach: Rada Lasów Państwowych będzie 5-osobowym organem, którego członków będzie powoływał minister do spraw środowiska
(więc z cała pewnością będzie niezależna i apolityczna – sic!).

Las i Kraj, a nie środowiska
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem centralizacji i korporacyjności w państwie. Nie znam się tak dobrze na polityce, jak pan prof. Tomasz Borecki. Nie ważę rzeczy pod kątem zadowolenia „określonych środowisk”. Bo pomysły, które są forsowane przez te środowiska niewiele mają wspólnego z racjonalizmem, rozsądkiem oraz moim Lasem i Krajem.
Czytając wywiad, odniosłem wrażenie, że Pan Profesor przedstawia nam pomysły, które moją pogodzić „znaczące środowiska”. Nie wskazując jednak na rzeczywiste przyczyny złej sytuacji i zagrożeń, jego rokowania nie wydają się być szyte na miarę „leśnych wyzwań”.

1 Century – The Century European Timber Corporation – firma brytyjska eksploatująca Puszczę Białowieską, która wycieła ponad 2,5 miliona metrów sześciennych surowca; dzisiejsze straty wynikające z wyniszczającej ekologizacji i nadzoru MŚ i DGLP to już ponad 4 miliony metrów sześciennych surowca.
2Adam Loret –  Architekt polskiego leśnictwa i pierwszy Dyrektor Naczelny Lasów Państwowych 
3 Jan Miklaszewski – trochę kontrowersji z kart Encyklopedia – Puszcza Białowieska (Piotr Bajko)
Lasy do Konstytucji – sztuka dla sztuki, a las dla lasu
Wikileaks i Lasy

Komorowski o Tusku w dokumentach Wikileaks

Kaczyński w dokumentach Wikileaks


Font Resize
Contrast