Archiwa: zakaz -
Tag

zakaz

Browsing

Starsi może jeszcze pamiętają bajkę o Jasiu, który chcąc sprawić mamie prezent, udał się rano, lub raczej bardzo wcześnie rano, do lasu położonego „po lewej stronie Bugu”. Niespodzianką miały być kobiałki samodzielnie uzbieranych jagód. Wyprawa do lasu była pełna przygód – jak to w bajce, którą napisała Maria Konopnicka.

Oryginalna okładka bajki
Bajka Marii Konopnickiej „Na jagody”

Nie było złego wilka, choć jastrzębia powieszono. A Jasiek zdążył wrócić do domu z dwiema pełnymi kobiałkami, jeszcze zanim mama wstała. Dla dzieci, a wszyscy nimi jesteśmy, pod artykułem zamieściłem pełny tekst tej bajki.
Dziś zbiór jagód to już nie bajka, co nie oznacza, że wyprawa po nie do lasu, nie niesie przy okazji także innych doznań.
W tym roku (2020) jagód mamy nadzwyczajną obfitość. Nie zdarza się taka obfitość corocznie.
„W Polsce pierwsze kwiaty pojawiają się od 20 kwietnia (na obszarach o łagodniejszym klimacie) i kwitnienie trwa do 12 maja (masowe kwitnienie zaczyna się od 5 do 10 dni później.)” Jeśli w tym czasie pojawią się tzw. późne przymrozki, to nie mamy co liczyć na obfite owocowanie. Zmrożone kwiaty owoców nie dadzą.

Jagoda czarna
Krzewinki jagody czarnej

Tradycyjnie już w wielu regionach kraju można się zaopatrzyć w jagody u zbieraczy oferujących je przy drogach. Jednak nie słychać już na podwórzach miast wołania drobnych handlarzy czy zbieraczy: „- Jagody. Jagody. Świeże jagody.”
Są regiony, w których ludzie już zaprzestali zbiorów jagód. W dużej mierze to pokłosie „programu demograficznego” partii PiS.

Nie zaprzestali ich jeść i pożądać.
Leśne jagody mają smak niepowtarzalny. Nie łudźmy się: niczym go nie zastąpimy. Borówka wysoka, czyli amerykańska, nie zastąpi smaku prawdziwej czernicy z lasu. Zarówno w smaku jak i w wartości nie dorównuje jej.

Jagody
Czarna borówka, czernica, czarna jagoda, jagoda

Nie tylko smak
Jagody, czarne jagody, czernice są nie tylko smaczne. Są zdrowe a stałe i celowe spożywanie pozwala wykorzystać ich  właściwości lecznicze.   Zajrzyjcie na stronę dr Henryka Różańskiego – https://rozanski.li/ – „Medycyna dawna i współczesna” – gdzie znajdujemy szczegółowe opisy jch właściwości leczniczych oraz składu.. Dowiadujemy się, że mocniejsze działanie na nasz organizm mają liście borówki – są bardziej esencjonalne. Zarówno liście jak i owoce wspomagają nas nie tylko w problemach biegunkowych.

zbieraczka
Maszynka do zbierania jagód

Stany zapalne i uszkodzenia naczyniówki i siatkówki, nadciśnienie, angiopatie oczne, zakrzepy w układzie naczyniowym oka, żylaki, cukrzyca, zaćma, plamice naczyniowe, stany zapalne jelit, zespół jelita drażliwego, zapalenie nerek – tu też możemy liczyć na wspomaganie borówki czernicy. Mało? No to jeszcze: cukrzyca, choroba wieńcowa, jaskra, paradontoza, miażdżyca, przemęczenie wzroku, zaćma, zwyrodnienie plamki żółtej, choroba Raynauda. Ponadto zmniejszają aktywność enzymów odpowiedzialnych za powstawanie ataków dusznicy bolesnej. Hamują agregację trombocytów. Te wszystkie właściwości nie mogą nie robić wrażenia.

Wróćmy do smaku
Nie oszukujmy się, że wszyscy kontemplujemy wartości zdrowotne czarnej jagody. Przeważnie zachłystujemy się jedynym w swoim rodzaju aromatem, smakiem i kojarzonymi z widokiem jagodzianek czy pierogów wspomnieniami.

Jagodzianka
Sezonowa drożdżówka z jagodami

Najlepiej smakują te, które sami sobie zbierzemy.
Czy stać nas na to, by wzorem Jasia z bajki Marii Konopnickiej, wstać o rannej rosie i udać się do boru by uzbierać jagód. Może raz, dwa razy w sezonie.? Udało się Wam w tym sezonie?
A jagody są nie tylko smaczne. Są lecznicze. Przydałby się ich zapas. Natura nam to umożliwia, gdyż dominującą formacją leśną są w Polsce bory* (obszary z przewagą drzew gatunku Sosna zwyczajna czy Świerk pospolity, w których w runie dominuje borówka), choć manipulacje pseudoprzyrodnicze próbują je pozamieniać na lasy* (przestrzenie drzew liściastych, np.: dębów) w myśl jakiejś kolejnej doktryny ideologicznej, mającej nas uczynić szczęśliwszymi i lepszymi – wbrew naturze. To w borowym runie dominuje borówka, jeśli tylko nie jest zbyt jałowe – np.: chrobotkowe. Tym samym to bory latem darzą nas czarną jagodą. Zbiory z jagodzisk Bieszczadów (pamiętam takie w okolicach szczytu Jasło) kończą kres jagodobrania w kraju – w sierpniu, a może i we wrześniu.

Las obdarza człowieka swoim dobrem, a odpowiedzialny człowiek stara się by to obdarzanie trwało nieustannie. Musi więc człowiek dbać by LAS TRWAŁ. Stąd między innymi Darz bór.

Zakaz zbioru borówki czernicy?
Mam nadzieje, że nie jesteście zwolennikami wprowadzenia zakazu zbioru lub pobierania za zbiór owoców runa opłaty. Pomysły takie prezentowali m.in. Prof. Andrzej Grzywacz i Prof. dr hab. Tomasz Zawiła-Niedźwiecki w roku 2010, wskazując, że przeniosłoby to nas na wyższy poziom cywilizacyjny („Czy będzie podatek od zbierania grzybów” – http://metro.gazeta.pl/metro/1,50144,8433508,Czy_bedzie_podatek_od_zbierania_grzybow_.html), podobnie jak zmanipulowani leśnicy, stawiający się nie na pozycji służby społeczeństwu i kraju, lecz ponad nią. Wystarczy, że ta „wyższa jakość zidiocenia” niesie marnotrawienie leśnych zasobów kraju, pod zmanipulowanym przekazem, że istotą lasu jest zgnicie jego drzew. Idea ta przyświeca wszelkim ruchom wskazującym na doniosłość starych drzew i zamieniania ich w truchło miast w pożytek (Stowarzyszenie na Rzecz Wszystkich Istot, Klub Przyrodników, Viva, WWF, Greenpeace, Dziedzictwo Przyrodnicze ). I walczy z racjonalnością Darz bór oraz powszechną dostępnością do lasów i jego bogactwa.

Zbiór jagód

Zbiór jagód
Zbiór jagód na Kaszubach

Zbierajmy więc póki można. Póki nie uwierzycie, że za zbiór trzeba płacić, i że wówczas, jak chcą tego tacy światli profesorowie, nasz cywilizacyjny standing posunie się … Tylko gdzie się posunie? W kierunku której cywilizacji?
Zbiór jagód to ciężka robota. Chyłkiem, w kucki, na kolanach. To niezbyt wygodne pozycje. Jagoda do jagody, i tak tysiące razy. Aż napełni się garnuszek, łubianka, koszyk. Oczywiście trud jest nagrodzony późniejszą delicją smaku. Lub osłodę stanowi wynagrodzenie.
Nie sposób zautomatyzować zbioru jagód w lesie. Niezależnie gdzie się to odbywa, jest wykonywane ręcznie.
Oczywiście są sposoby, by nawet ręczną robotę usprawnić i uczynić lżejszą. Człowiek nie byłby sobą gdyby zaprzestał myślenia na temat tego jak zarobić i się jak najmniej namęczyć.

detal zbieraczki
Ręcznie wykonana zbieraczka – detal

Pojawiły się zbieraczki lub grzebienie do czesania krzewinek jagodowych. Każdy ruch takim grzebieniem zastępuje kilkadziesiąt pojedynczych ruchów „okradania” niewinnej krzewinki z jej owocu, jakby to określiła czołowa przedstawicielka ideologi LBGT oraz wojującego ekologizmu EU-posłanka Spurek Sylwia, wskazująca na niedopuszczalność gwałcenia krów, tylko po to by je doić (sic!)

Co sądzicie o wykorzystaniu zbieraczek?

Zbieraczka
Zbieraczka jagód ułatwia zbiór i podnosi jego wydajność

W Polsce nie są całkiem legalne, choć coraz szerzej kontestowana jest ich szkodliwość dla jagodowych krzewinek. Dla środowisk zbliżonych do EU-posłanki Sylwi Spurek oczywistym wydaje się krzywda regularnie pozbawianych owoców jagodzisk, niezależnie od metody zbioru.
Bliskie jest to wielu leśnikom, których wyedukowano/wytresowano w kierunku szkodliwości używania zbieraczek. Szkodliwości dla naszych ukochanych i jagododajnych krzewinek. Znam z autopsji tą tresurę …
Tak jak znam profesora Andrzeja Grzywacza, jak prof. Tomasza Zawiłę-Niedźwieckiego – którzy dali świadectwo angażowania się w sprawy nie związane z konkretną wiedzą.
Tak też odczytywane jest przez wielu leśników prawo dotyczące szkodnictwa leśnego. W kwestii ochrony jagodzisk.

Szkodnictwo leśne …
Nie, nie jest nim jakakolwiek aktywność Straży Leśnej wobec ekoterrorystów przeszkadzających w wykonywaniu obowiązków wynikających z realizacji nakreślonych planów prac w lesie. Nielegalne wykorzystanie Służby Leśnej, które miało miejsce podczas pamiętnch aktów ekoterroryzmu na obszarze puszczańskich nadleśnictw nie spotkało się z retorsjami ze strony sądów, tak jak żadna właściwa agenda państwa nie stała wówczas na straży porządku publicznego i prawa w tych nadleśnictwach – Białowieża, Browsk, Hajnówka, w przestrzeni publicznej bedącej własnością Skarbu Państwa.
Ale wróćmy do naszej jagodowej krzewinki, po tym „białowieskim wtręcie”.
Cóż w takim razie jest leśnym szkodnictwem?

Kodeks wykroczeń tak określa potencjalne niszczenie przedmiotu mojego artykułu – krzewinki czarnej jagody:
„Art. 153. § 1. Kto w nienależącym do niego lesie:
4) zbiera grzyby lub owoce leśne w miejscach, w których jest to zabronione, albo sposobem niedozwolonym,
podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. „
W Ustawie o lasach mamy zaś takie zapisy:
Art. 30. 1. W lasach zabrania się:
5) niszczenia lub uszkadzania drzew, krzewów lub innych roślin;
7) zbierania płodów runa leśnego w oznakowanych miejscach zabronionych.
Ale to nie wszystko. Mamy jeszcze Instrukcję Ochrony Lasu, która wskazuje, że bezprawne korzystanie z lasu to m.in. „Niszczenie runa leśnego”.
Czy gdzieś mamy określoną listę niedozwolonych sposobów zbierania jagód?
Czemu właśnie zbieraczka stanowić ma zagrożenie dla jagodowej krzewinki?
Pamiętam jak szkolono mnie, iż zbiór zbieraczką niszczy jagodziska, niszczy gałązki, nadrywa korzenie, podrywa całą krzewinkę.
Tylko czemu podrywa i niszczy ją w Polsce a w Szwecji ten sam gatunek krzewinki jagody czarnej nie skarży się na powszechne traktowanie jej zbieraczką?
Czy możliwe jest takie mocne szarpanie, czesanie krzewinki zbieraczką ze szkodą dla jej fizycznego bytu i jednocześnie uzyskanie dobrej jakości zbioru miękkich w końcu jagód? – Mam wątpliwości.
Czemu więc Polak w Polsce musi ponosić wielokrotnie większy wysiłek by uzyskać ten sam efekt co Polak zbierający jagody w Szwecji? Czy na tym polega problem różnic w wydajności polskiej gospodrki (nie tylko jagodowej) od każdej innej?
Ponieważ zbieraczka dając obfity zbiór nie niszczy jagodzisk, powinna być propagowana i powszechnie wykorzystywana. Pozwoliłoby to w znacznie większym stopniu wykorzystywać urodzaj jagód. Dla domowego przetwórstwa, jak i przetwórstwa komercyjnego, stanowiąc źródła zarobku dla ludzi i przetwórców.

… i brak szkodnictwa leśnego
Nie przychodzi do głowy Skandynawom, że człowiek nie jest integralną częścią natury, że jego rozważne działania mogą niszczyć las, który od zarania dziejów człowieka wspomaga, utrzymuje, wzmacnia. Istniejace rozwiązania prawne wspierają ten poglad, są elementem edukacji.
Zbiór jagód nie odbywa się tam inaczej, jak przy pomocy zbieraczek. Oczywiście nie ma żadnego ograniczenia by zbierać je też własnymi palcami.
Poprosiłem Tadeusza Ciurę (Monitora Leśnego – pewnie wielu z Was zna, więc zna też aktywność Tadeusza) by rozeznał temat zbieraczek. Któż w końcu może zrobić to lepiej, jak nie leśnik od dziesiątków lat przebywający w Szwecji. Bardzo mu dziękuję za pomoc.
„Zbieraczka jagód czyli bärplockaren. -Tak brzmi szwedzka nazwa polskiej zbieraczki jagód i pod hasłem „bärplockaren bilder” można zobaczyć na sieci różne typy tego narzędzia pracy oraz ich szwedzkie ceny (1 kr-0,43 zł).
(W Polsce można kupić na targowiskach – moja pochodzi z okolic Janowa Lubelskiego, czy serwisach aukcyjnych w internecie w cenie już od 30 zł -przyp.autora).
Historia powstania zbieraczki jagód jest w Szwecji kilkuwiekowa.
Muzeum Norrbotten w Szwecji północnej ma ciekawe informacje na ten temat (https://kulturmiljonorrbotten.com/tag/barplockning/). Jagody to stały element diety Saamów, którzy wykorzystywali je od zawsze, podczas gdy ludnośc osiadła Szwecji zwróciła na nie (brusznicę i czernicę) uwagę dopiero w drugiej połowie XIX w., widząc w tym zajęciu okazję do zarobku na wskutek szybko rosnącego eksportu do Niemiec. Ten okres zakończył się po I Wojnie Światowej.
Specjalnością Szwecji północnej, i bardziej cenną oraz opłacalną w zbiorze w stosunku do jagody, jest malina moroszka. Moroszka była, historycznie biorąc, najbardziej docenianą wśród ludności lokalnej. Lineusz pisał w roku 1732, podróżując po Szwecji północnej:
„Saamowie jedzą z przyjemnością moroszkę w mleku reniferowym, co również mnie smakowało. Jagody przechowują zimą w śniegu i na wiosnę są równie smakowite co przy zbiorze.”
W miarę powstawania pewnego rodzaju rynku na jagody zaczęły pojawiać się narzędzia ułatwiające i przyspieszające zbiór.
Znany jest szkic techniczny konstrukcji zbieraczki jagód autorstwa Johana Fischerströma z roku 1780.
Okres masowego zbioru borówki brusznicy w drugiej połowie XIX w. i korzystania z ówczesnych zbieraczek jagód przyniósł również obawy o szkody w runie leśnym.
W roku 1913 Królewska Akademia Leśno-Rolna przeprowadziła próby terenowe z różnymi typami zbieraczek jagód oraz z wydajnym zbiorem i nie stwierdziła szkód w runie leśnym.
Dzisiejsi Szwedzi „marnują” swoje leśne bogactwo jagodowe – 95% pozostaje niezbierane w lesie. Pozostałe 5% zbierali jeszcze przed 20-30 laty Polacy, potem Rumuni a teraz głównie Tajlandczycy. W tym roku, mimo dużego urodzaju, zbiór będzie prawdopodobnie nieznaczny, ambasada Tajlandii odradza bowiem wyjazdy do Szwecji z uwagi na COVID-19.
W szwedzkim internecie można znaleźć porady doświadczonych zbieraczy, np. https://www.letsbuyit.se/barplockare/ gdzie opisywana jest najlepsza technika zbioru, tak aby rośliny nie doznały szkód.
Czy jednak dzisiejsi zawodowi zbieracze, prawie bez wyjątku spoza krajów UE, stosują się do takich porad, to inna sprawa.
Ale jak już wspomniałem 95% szwedzkich jagód pozostaje w lesie, na pożytek np. niedźwiedzi , które też nie traktują runa leśnego specjalnie delikatnie.
W warunkach szwedzkich temat „Szkody w runie leśnym a zbieraczki jagód” nie istnieje.”
*
Czy w Polsce przeprowadzono badania na temat szkodliwości stosowania zbieraczek? Na czym polega szkodliwość ich stosowania z tej strony Bałtyku? Czy ma to związek z wiedzą czy jedynie domniemaniem wiedzy? Jaki to ma związek z zapóźnieniem cywilizacyjnym, tak istotnym dla polskiej nauki i jej luminarzy?

Źródła:
Borówka czarna – https://pl.wikipedia.org/wiki/Bor%C3%B3wka_czarna
Borówka czarna nie tylko dla podniebienia – https://www.forumkwiatowe.pl/borowka-czarna-nie-tylko-dla-podniebienia/
Borówka czernica – https://rozanski.li/870/borwka-czarna-vaccinum-myrtillus-l-w-fitoterapii/
Owoc borówki czernicy raz jeszcze – https://rozanski.li/1879/owoc-borwki-czernicy-fructus-myrtilli-raz-jeszcze/
Krowy są gwałcone. Sylwia Spurek kontra Pyta.pl – https://dorzeczy.pl/kraj/114676/krowy-sa-gwalcone-sylwia-spurek-kontra-pytapl.html
„człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten
Muzeum Norrbotten – https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=sv&u=https://norrbottensmuseum.se/utstaellningar-program.aspx&prev=search&pto=aue
Norrbotten – największe hrabstwo w Szwecji, zróznicowane przyrodniczo, demograficznie, kulurowo, cywilizacyjnie
* bór, las – dwa zasadnicze rodzaje siedliska leśnego

Czy będzie podatek od zbierania grzybówMichał Stangret, Metro 27.09.2010 r.
Czy bedzie podatek od zbierania grzybow

Na jagody – bajka Marii Konopnickiej
Na-jagody_Maria Konopnicka

„Dzikie Życie”1 doniosło, iż Główny Konserwator Przyrody Janusz Zaleski (wiceminister środowiska), zwrócił się do rządu Słowacji z prośbą o wprowadzenie zakazu polowania na wilki na terytorium Słowacji. Swoiste postrzeganie ochrony wilka nie tylko we własnym kraju, lecz także poza jego granicami to ekoterroryzm.

Dyplom dla autora od stowarzyszeń ekologistycznych
Dyplom dla autora od stowarzyszeń ekologistycznych

Artykuł o tym wydarzeniu pierwotnie opublikowałem na stronie Wiadomości 24 – w internecie (dziś do przeczytanie tu: „Polska strofuje Słowację w sprawie wilka”). Ponieważ spotkał się z krytyką zamieszczoną na stronie internetowej stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot oraz z różnorodnymi komentarzami w internecie, postanowiłem głębiej wejrzeć w problem i podzielić się z czytelnikami szerszym spojrzeniem na temat ochrony wilka w Polsce, odszkodowań i motywów wystąpienia z „prośbą” do władz innego państwa.

Cała rzecz miała miejsce realnie na przełomie lat 2012/2013.
Lecz może się wydarzyć w każdym czasie w przyszłości, gdyż nic nie uległo naprawie
.

Spis treści
Interwencja polskiego rządu – wystąpienie międzynarodowe wiceministra środowiska Janusza Zaleskiego
Dzikie Życie ma głos
Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód
Terroryzm państwowy i międzynarodowy
Pusty zapis w Konstytucji dotyczący prawa własności
Wilki to nie czołgi. Ale wciąż trwa idea bratniej pomocy, czy też … interwencji
Gdyby chodziło o wilka
Czy Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot działa przy otwartej kurtynie
Źródła

Interwencja polskiego rządu – wystąpienie międzynarodowe wiceministra środowiska Janusza Zaleskiego
Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.

Pan Janusz Zaleski prosi w swym wystąpieniu o wprowadzenie zakazu polowań w obszarze 23 kilometrów od granicy Polski. „Dzikie Życie”, czasopismo wydawane przez stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, utrzymywane głownie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego, wskazuje, że podstawową przyczyną interwencji polskiego rządu jest fakt, iż słowackie Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału około 20 wilków w bezpośredniej styczności z granicą Polski. To by sugerowało, że wcześniej takie odstrzały nie były dokonywane!
        Nie jest to prawdą, gdyż Słowacja od lat chroni wilka na takiej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia. Ochrona wilka jest podporządkowana w tym kraju ochronie ludzkiego życia i zdrowia, ludzkiego majątku i ludzkiej własności.
Interwencja polskiego rządu nie wynika z zaplanowanej jednorazowej redukcji słowackiego stada wilków, gdyż Słowacja dokonuje stałej redukcji wilków od zawsze, utrzymując tym samym stałą liczebność populacji wilka na swym terytorium. Polska interwencja odbywa się pod presją organizacji ekologistycznych, które uważają, że polować nie można, a na wilka nie można w szczególności (polecam „Hipokryzja” – Andrzeja Kruszewicza). Stowarzyszenie: Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat występuje przeciwko polowaniom na wilki na Słowacji. Sposób ochrony tego gatunku w Polsce i próba przenoszenia go na zewnątrz naszego kraju zaczyna przybierać skalę „internacjonalistycznej” interwencji. Słowakom może się to kojarzyć z interwencją roku 1968 i niesioną wówczas na gąsienicach polskich czołgów tak zwaną „bratnią pomocą”. Mnie się tak od razu skojarzyło.
Interwencja polskiego rządu w wewnętrzne sprawy sąsiedniej Słowacji nie buduje lepszych stosunków między obu państwami i społeczeństwami. Polska interwencja w sprawie wilka i brukselski straszak (Polska skierowała odpowiednie noty także do UE), wpisuje się w polską politykę zagraniczną, która nie potrafiła, jak dotąd, zbudować trwałych i pozytywnych relacji z sąsiadami.

Oczywiście ani „Dzikie Życie”, ani minister Janusz Zaleski nie wspominają ni słowem, kto zapłaci za szkody na terenie Słowacji.
Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium. Szkody od bobrów nie są likwidowane latami. Zamiast wypłacać odszkodowania i podejmować kroki w celu eliminacji szkód, rząd wydaje pieniądze na propagandowe broszury. Środki na propagandowe publikacje również trafiają do ekologistycznych stowarzyszeń.
Polska wprowadzając przed laty bezwzględny zakaz polowań na wilki, dziś rozbudowuje program i system masowego grodzenia hodowli pasterskiej. Ile to kosztuje i kto za to płaci?
Przed nami jeszcze całkowita likwidacja pasterstwa!

Głos ma Dzikie Życie

W odpowiedzi na mój artykuł na stronie organu stowarzyszenia Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot ( http://pracownia.org.pl/aktualnosci,914) w dniu 8 stycznia 2012 roku zamieściła stanowisko strony ekologistycznej, nazwane przez nich sprostowaniem. Ośmielam się jednak zaprzeczyć bym miał jakikolwiek związek z tym sprostowaniem. Jest to po prostu nieuprawnione użycie słowa w stosunku do treści zawartych w moim artykule. Poniżej przytoczę kilka najistotniejszych kwestii obruszających “Pracowników”.
Twierdzą oni, iż “… Nie jest prawdą, że Słowacja chroni wilka na tej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia.”
I jednocześnie piszą dalej, że wilk na Słowacji “… podlega ochronie na mocy prawa krajowego (gatunek łowny) i międzynarodowego (gatunek priorytetowy) . Dyrektywa siedliskowa, którą przywołuje anonimowy autor Pracowni, powstała przed rozszerzeniem UE. Zapisy w niej zawarte, dotyczące ochrony środowiska były szczytne w wyjałowionych krajach Starej Unii. Tak Stara Unia określała istotne na ich obszarach priorytety – to rzecz zasadnicza.

Istotą jest to, że żadna Dyrektywa nie jest prawem. Zawiera zbiór zasad i życzeń. Kraje podpisujące Dyrektywę określają zakres i sposób stosowania zawartych w niej celów na własnym obszarze. Często się zdarza, że niektóre z tych celów są przez niektóre z państw wyłączane ze stosowania na obszarze całego państwa. Jest to zgodne z prawem. Ekologiści mają tego świadomość, lecz wciąż używają UE i jej przepisów jako straszaka dla nieobeznanych z zasadami współplemieńców. Tym razem również używają unijnego straszaka. Być może nasi rodzimi urzędnicy działający w imieniu państwa, też nie mają świadomości, że są celem manipulacji?
Dalej „Pracownicy” oświadczają, że:

„Nie jest prawdą, że Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód od wilków
To przeinaczenie moich słów zasługuje na krótkie wyjaśnienie. W swoim artykule użyłem zupełnie innego sformułowania. Twierdziłem bowiem, że „Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium.” A używając takich słów miałem na celu zwrócenie uwagi, na niedopuszczalność strofowania kogokolwiek, jeśli samemu nie jest się w porządku z prawnymi i materialnymi problemami np.: w sferze odszkodowań za szkody czynione przez zwierzęta objęte przez państwo ochroną (choć w istocie nie są zagrożone) na własnym terytorium. Dlatego w komentarzu pod artykułem wyjaśniłem to pisząc: „ Polska dobrze sobie radzi z materiałami propagandowymi, które często będąc tworem „przemyśleń” ekologistycznych stowarzyszeń, są im hojnie subsydiowane. Marnotrawienie ogromnych środków na dowodzenie możliwości czegoś, co zostało wyprodukowane w tymże celu (pseudonaukowe opracowanie pożal się Boże naukowców Instytutu Ochrony Przyrody PAN na temat możliwości zastosowania pastucha elektrycznego do ochrony stad zwierząt pasterskich a w rzeczywistości od lat stosowanego dla ograniczenia strat powodowanych przez zwierzynę leśną) to zwyczajny skok na kasę, za pomocą pseudonaukowych dysertacji. Nie rozumiem więc oburzenia z tego powodu. Miast się cieszyć, że „jeszcze raz się udało”.

Prawne wygibasy, które miast zapewniać odszkodowanie pokrzywdzonym, powodują, że są oni zmuszani do ponoszenia dodatkowych kosztów. Opieszałość lub brak szacowania szkód są niezgodne z prawem własności i Konstytucją.
Tyle w kwestii ogólnej. Kwestię szkód powodowanych przez wilki możemy również przedstawić w sposób szczegółowy, dając tym samym wyraz ograniczeniom działaczy Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i ukrywania prawdy. To przecież w opracowaniach stowarzyszeń ekologistycznych i zbiorach danych Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie można spotkać się z dość jednoznacznymi określeniami w stosunku do idei i praktyki prawa w stosunku do pokrzywdzonych.
Joanna Olko z Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych pisze: „ Z jednej strony negatywne nastawienie hodowców, którzy ponoszą straty finansowe jest zrozumiałe, tym bardziej, że wypłacane odszkodowania pokrywają jedynie wartość rynkową utraconych zwierząt, a nie rekompensują rzeczywistych kosztów obejmujących potencjalny zysk związany z ich użytkowaniem. Nie można także zapominać o więzi emocjonalnej jaka często łączy hodowcę ze zwierzętami, które pozostawały pod jego opieką. Na tle tego niezrozumiały jest do końca pewien opór przed stosowaniem rozwiązań, które mogłyby się przyczynić do poprawy sytuacji hodowców.”.
Wtórują temu fragmenty z obszernego opracowania autorstwa dr Sabiny Nowak (Stowarzyszenie dla Natury WILK), mgr inż. Roberta W. Mysłajek (Stowarzyszenie dla Natury WILK), prof. dr hab. Henryka Okarmy (Instytut Ochrony Przyrody PAN), dr Wojciecha Śmietany (Instytut Ochrony Przyrody PAN) pod tytułem: „Analiza dotychczasowych rodzajów i rozmiaru szkód wyrządzanych przez wilki oraz stosowanie metod rozwiązywania sytuacji konfliktowych”. Możemy tam znaleźć między innymi poniższy fragment: „…Szkody od wilków stanowią zaledwie setne części stanu krów i dziesiętne części stanu owiec, co dla całości gospodarki hodowlanej ma niewielkie znaczenie. Jednak dla poszkodowanych hodowców straty często są dotkliwe i powodują negatywne nastawienie do tego drapieżnika. Ponadto przypadki ataków wilków na zwierzęta gospodarskie wywołują wśród mieszkańców wsi niepokój i obawę o własne bezpieczeństwo, oraz stwarzają okazję do pojawiania się w lokalnej prasie wielu spekulacji na ten temat. Odszkodowania wypłacane rolnikom za szkody powodowane przez wilki stanowią istotny udział w niewielkim budżecie przeznaczanym na ochronę przyrody w poszczególnych województwach, a zaplanowana na wypłaty kwota nie zawsze jest wystarczająca, co opóźnia wypłaty i wywołuję dodatkowe napięcia.” W opracowaniu przytaczane są również przykłady opóźnień w likwidacji szkód spowodowanych przez wilki. Czytając opracowanie wyraźnie zauważymy, że wszelkie propagowane sposoby ochrony przed szkodami oraz psychologiczne metody w procesie odszkodowawczym w gruncie rzeczy mają na uwadze ochronę wilka a nie dorobku materialnego, spokoju i dobrostanu człowieka.

Terroryzm państwowy

Warto pamiętać, że słowa te padają ze strony środowisk, które doprowadziły do sytuacji, w której to człowiek i właściciel nie ma wielkich praw w stosunku do praw zwierzęcia. Dzisiejsze państwo nie wypłaca poszkodowanym pełnej wartości szkód, często czyni to z dużym opóźnieniem, zmusza poszkodowanych do ponoszenia nieuzasadnionych kosztów oraz urzędniczej lub sądowej mitręgi. Jednocześnie, w tym samym czasie, łaskawą i szczodrą garścią rządy opłacają opracowania na temat „naukowego” podchodzenia do problemu likwidacji szkód, psychologicznych dróg do rozwiązywania konfliktów, sposobów i metod przedstawiania problemu szkód w celu minimalizacji społecznego oporu i przedstawiania ich w kontekście warcholstwa i wichrzycielstwa, często jako przeciwwagę dla poszanowania i ochrony przyrody.
Należy domniemywać, że istotą rozwiązań, których przejawy obserwujemy na co dzień, jest narzucenie emocjonalnie pozytywnego związania jak największej części społeczeństwa z wilkiem czy bobrem. Stąd już bliska droga do publicznego i powszechnego marginalizowania rzeczywistej krzywdy jak i realnych zagrożeń jakie to niesie.
Gdyby to był kabaret, to można by półgębkiem zauważyć, że ochrona wilka i innych zwierząt tak naprawdę spoczywa na barkach poszkodowanych. Jednak to nie jest kabaret i nie jest fikcja. Ochrona nie spoczywa na barkach tych co ją wymyślili i autorytarnie narzucili, lecz w największym stopniu na barkach pokrzywdzonych i poszkodowanych.

Zagryziony przez wilki pies w Krytnie k.Polanowa fot. Andrzej Turczyn
Zagryziony przez wilki pies w Krytnie k.Polanowa fot. Andrzej Turczyn

W rzeczywistości jednak: „Wilki grasują w Małopolsce. Zagryzły już 340 zwierząt hodowlanych” (TVNmeteo, 14.11.2012), „Wilki rozszarpują krowy (http://supernowosci24.pl/wilki-rozszarpuja-krowy/, 18.10.2012), „Bacowie chcą odstrzału wilków” (http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/1134693,bacowie-chca-odstrzalu-wilkow,id,t.html, 25.10.2011 r.). Wertując nisze internetu odnajdziemy mnóstwo doniesień związanych z tragediami ludzkimi, brakiem działań lub opieszałością władz. Często bagatelizowane jest to przez środowiska ekologistyczne, odwracające uwagę od tragedii pobocznymi tematami o złym pochodzeniu lub niejasnym pochodzeniu sprawców. Bo wówczas okazuje się, że państwo chroni jedynie czyste rasowo wilki (sic!). Co prawda nie rozróżnia ich rasowej czystości, gdy idzie o podjęcie działań w kierunku redukcji stada i populacji – wówczas nie ma nieczystych rasowo wilków.


Międzynarodowy terroryzm

Dalej : „Dzikie życie” bagatelizuje pisząc, że prośby skierowanej do Ministra Rolnictwa Słowacji nie można traktować jako zamach na suwerenność tego kraju.
Wskazuję przy tym jako rzecz zasadniczą to, iż Słowacja realizując, (przecież zgodnie z prawem i w oparciu o własne suwerenne decyzje) na swój sposób ochronę wilka, ingeruje negatywnie w utworzony niedawno po stronie polskiej tzw. Obszar Natura 2000.
Państwo Polskie tworząc własne rozwiązania prawne powinno uwzględniać istniejący stan prawny sąsiadów, w tym również Słowacji. To przecież polski obszar Natura 2000 był tworem wtórnym do statusu wilka na Słowacji! A być może nawet chciejstwo „Pracowników” spowodowało powołanie Obszaru Natura 2000 przy granicy ze Słowacją, tylko po to, by posiąść mocniejsze argumenty „przyjaznego i braterskiego” oddziaływania na to państwo?

Jestem przekonany,że tak było, bo z drugiej strony granicy taki system nie powstał. Lub mu odstrzały nie przeszkadzały.

Alexander Dubček, I sekretarz Kc KPCz w czasie Praskiej Wiosny, 1968-1969
Alexander Dubček, I sekretarz KC KPCz w czasie Praskiej Wiosny, 1968-1969

czołgi Układu Warszawskiego na ulicach Pragi, 1968
czołg Układu Warszawskiego na ulicach Pragi, 1968

Gustaw Husak, I sekretarz KC KPCz po upadku Praskiej Wiosny, 1969-1987
Gustaw Husak, I sekretarz KC KPCz po upadku Praskiej Wiosny, 1969-1987
Pusty zapis w Konstytucji dotyczący prawa własności

Wypada jeszcze zadać pytanie, czy Natura 2000 (w Polsce) została na przygranicznych (i nie tylko) obszarach wprowadzona w zgodzie z Konstytucją? Polska wprowadzając szereg ograniczeń – nieznanych w Europie, nie respektowała praw własności. Nie były to działania zgodne z prawem. Tylko z tego tytułu budżet poniósł ogromne koszty w roku bieżącym (około miliarda złotych). I będzie ponosił w latach kolejnych, póki Natura 2000 nie zostanie zweryfikowana i nie zyska aprobaty właścicieli i zarządców gruntów. Rzeczywiste koszty są wielokrotnie większe.
Nie wiem więc, czy Słowacja urąga priorytetom Unijnym (na co wskazuje na wstępie anonimowy autor „Pracowni”) czy też wprowadzonej (z pogardą dla prawa własności) Naturze 2000?

Wilki to nie czołgi. Ale wciąż trwa idea bratniej pomocy, czy też … interwencji

Stowarzyszenie na rzecz wszystkich istot podnosi: „Porównanie wspólnej polityki suwerennych państw w zakresie ochrony wilka do interwencji członków Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 r. świadczy o głębokim niezrozumieniu zarówno wydarzeń historycznych, jak sytuacji współczesnej. Odwołanie się do wydarzeń z roku 1968 to niezrozumiała próba dyskredytacji współpracy między Polską i Słowacją w dziedzinie ochrony przyrody. Współpraca ta może pomóc lepiej chronić wspólne dziedzictwo przyrodnicze (duże drapieżniki), ale również wzmocnić sąsiedzkie partnerstwo.”
Wskazywanie przez autora z Pracowni na „…wspólną politykę suwerennych państw w sprawie wilka bardzo mi przypomina „wspólną” interwencję dla poparcia Gustava Husaka w celu eliminacji Aleksandra Dubceka. I w jednym i w drugim przypadku znajdujemy słowo „wspólna”. Najczęściej to słowo nie ma pejoratywnego znaczenia, stąd w obu przypadkach (Układu Warszawskiego oraz Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i rządu III RP) użycia tego słowa, wzbudziło to mój opór. Tu ma wyraz wyłącznie pejoratywny, i przeczy jego oczywistemu znaczeniu.

W stosunkach międzynarodowych, każda nota dyplomatyczna , każda oficjalna prośba, która jednocześnie oczekuje na realizację określonych czynności, nie jest przyjacielską pogaduszką dwojga przyjaciół, czy też dwóch zaprzyjaźnionych stron. Tym bardziej, że na prośbie się nie kończy, gdyż sami „Pracownicy”; wskazują, że mają w zanadrzu kij, w postaci skargi do UE na ingerencję Słowacji w ustanowiony niedawno po polskiej stronie obszar Natura 2000. Poznajemy tym sposobem „zasady przyjacielskiej”; współpracy, które rzekomo leżą na sercu ekologistycznym aktywistom. Nie jest wystarczająca wspólna współpraca ekologistyczna, czy też wspólna wymiana stanowisk w gabinetach przez różnej rangi urzędników. Naprawdę „wspólna” się staje wtedy gdy publicznie jedna strona wzywa drugą stronę!
Wspólna działalność na zasadach kominternowskich w imię przyjaźni do wilka, to rzecz istotniejsza od jakiejkolwiek suwerenności. Dziś i w 1968!

Flaga Królestwa Szwecji
Flaga Królestwa Szwecji

Nie mam pojęcia jaka będzie reakcja w stosunku do Szwecji? Kraj ten zdecydował się na odstrzał redukcyjny 16 wilków! Choć populacja wilczego stada jest w Szwecji 6- 8 razy mniejsza (ok. 270 sztuk) niż w Polsce, przy zdecydowanie większej połaci lasów i mniejszej liczbie ludności! Stado szwedzkie jest porównywalne ze stadem słowackim, ale na powierzchni niemal dziesięciokrotnie większej. Czy możemy się niebawem spodziewać kolejnej „prośby” ze strony polskiego ministra środowiska? Uwzględniając powyższe okoliczności „prośba” w kierunku Szwecji byłaby zdecydowanie bardziej zasadna!

Gdyby chodziło o wilka!
Prezes Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot Radosław Ślusarczyk
Prezes Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot Radosław Ślusarczyk

Wilkowi najczęściej jest to obojętne. Jest elementem dzikiej natury i jedyne co wiemy na pewno to jego walka o byt i przetrwanie, na warunkach adaptacji do środowiska. Nie sądzę by Radosław Ślusarczyk (Prezes Pracowni) wiedział co dla wilka jest najlepsze. Ale tak twierdzi. Te twierdzenia to przejaw indolencji. W gruncie nie idzie o wilka lecz o narzucenie swojej wizji tego zwierzęcia i wizji jego ochrony. Oraz kompletnej wizji ochrony środowiska. I jemu i wszystkim polecam skromny i krótki esej Thomasa Nagela pt. : „Jak to jest być nietoperzem”.

Czy Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot działa przy otwartej kurtynie
Na koniec swojego oświadczenia anonimowy autor stowarzyszenia Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot prostuje: „Nie jest prawdą, że miesięcznik „Dzikie Życie jest utrzymywany głównie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego”.
Pozwolę sobie tym razem rzeczywiście sprostować – uważam, że gro organizacji ekologistycznych nie jest utrzymywana przy pomocy składek członkowskich. Nie spotkałem się, by któreś ze stowarzyszeń (ponoć społecznego zaufania i działające w społecznym imieniu) prezentowało publicznie szczegółowe bilanse i rozliczenia finansowe. Póki tego nie czynią, ich działalność nie jest wiarygodna i nie budzi mojego zaufania.

Wydawnictwa Pracowni były dotowane w całości przez rząd – warto przypomnieć komiks „Blues żubra” (do obejrzenia i pobrania na stronie „Dzikiego Życia”: http://pracownia.org.pl/blues-zubra), który jest typowym przykładem tego, na co i w jakim celu wydawane są publiczne środki (co potwierdza, że za terroryzmem ekologistycznym licznych stowarzyszeń stoi w gruncie terroryzm państwowy). Każdy może samodzielnie ocenić poziom prezentowanej propagandy.

Stowarzyszenie reprezentuje interes społeczeństwa obywatelskiego czy ...
Stowarzyszenie reprezentuje interes społeczeństwa obywatelskiego czy …

Trudno nazwać jakiekolwiek organizacje społecznymi, jeśli o ich standingu finansowym nie decydują wpłaty członków. Lecz decydują o tym bliżej nie określone darowizny i wpłaty ideologicznych i politycznych darczyńców czy zleceniodawców.

Ekologia nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami.
Ruchy i stowarzyszenia które w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z tą nauką nie mogą być nazywane ekologicznymi. Jednostronnie, politycznie pojmowana natura i sposób jej ochrony w rzeczywistości nie mają związku z jakąkolwiek nauką, a z pewnością nie z ekologią. Stad używam określenia „ekologizm” zaproponowanego przed laty przez jednego z profesorów PAN, które trafniej opisuje rzeczywistą działalność większości dzisiejszych działaczy, stowarzyszeń czy pseudonaukowców.

Inteligencja wilka (jak i wielu innych zwierząt nie tylko drapieżnych)
pozwala mu mieć świadomość , że człowiek
przestał być dla niego zagrożeniem.

Źródła:
1 Pracowania na rzecz wszystkich Istot: „Interwencja polskiego rządu w sprawie wstrzymania słowackich polowań na transgraniczne wilki” –
https://carnivores.eu/aktualnosci/18-interwencja-polskiego-rzadu-w-sprawie-wstrzymania-slowackich-polowan-na-transgraniczne-wilki
Polsko-słowacki spór o wilka :http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/region-spor-o-wilka-interweniuje-minister,41241#.UNOT5azCq2A

Analiza dotychczasowych rodzajów i rozmiaru szkód wyrządzanych przez wilki oraz stosowanie metod rozwiązywania sytuacji konfliktowych „ – http://www.polskiwilk.org.pl/download/MS%20opracowanie%20szkody%20wilki%202005.pdf
„A może wywołać wilka z lasu”http://www.wspolistnienie.eco.pl/artykuly/wywolac_wilka.pdf
„Szwecja oficjalnie zezwoliła na odstrzał 16 wilków”http://polish.ruvr.ru/2013_02_07/Szwecja-oficjalnie-zezwolila-na-odstrzal-16-wilkow/
http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje/polska,28/wilki-grasuja-w-malopolsce-zagryzly-juz-340-zwierzat-hodowlanych,66789,1,1.html
http://supernowosci24.pl/wilki-rozszarpuja-krowy/
http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/1134693,bacowie-chca-odstrzalu-wilkow,id,t.html
http://zakopane.naszemiasto.pl/artykul/930411,wilki-zagryzly-na-podhalu-15-owiec,id,t.html
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-05-29/wilk-zagryzl-psa-zostaly-tylko-leb-futro-oraz-przednie-i-tylne-lapy/
https://nczas.com/2018/07/23/atak-wilkow-na-gospodarstwo-z-psa-zostala-tylko-glowa-to-straszne-nie-czujemy-sie-tu-bezpiecznie-uwaga-foto-18/
https://gazetalubuska.pl/za-atak-na-kobiete-w-trzebiczu-wilk-zaplaci-zyciem-czy-jest-hybryda/ar/13371972
Przeczytaj jak: „Uratowałem wilka z niewoli” ( http://www.wiadomosci24.pl/artykul/uratowalem_wilka_z_niewoli_158943.html ) – https://www.polskawlesie.pl/uncategorized/uratowalem-wilka-z-niewoli
Lista (niepełna) ataków na ludzi –
 https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_wolf_attacks
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Zachowania łowieckie wilków polujących na bydło i owce
Strona tytułowa pracy Simony Kossak

Zachowania łowieckie wilków polujących na bydło i owce
https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&ved=2ahUKEwihrbXZmt3uAhXUAxAIHZUvAVkQFjAAegQIBBAC&url=https%3A%2F%2Fwww.ibles.pl%2Fdocuments%2F13012%2F2717605%2F844-kossak_s-prace-ibl.pdf&usg=AOvVaw0Cem1KeDI1SmHQ8rlSzPpy
dodano 9.02.2021 r.

Siedem kroków eskalacji … o rozszerzaniu włąsnego terytorium przez wilka – https://www.thewestonforum.com/seven-steps-to-escalation-a-scientist-warns-wolves-kill-people/

„Dzikie Życie”, organ prasowy Stowarzyszenia na Rzecz Wszystkich Istot doniosło, iż Główny Konserwator Przyrody Janusz Zaleski (wiceminister środowiska), zwrócił się do rządu Słowacji z prośbą o wprowadzenie zakazu polowania na wilki na terytorium Słowacji.

Ochrona wilka ponad granicami, to jak internacjonalistyczna doktryna terroryzmy eko.
Pan Janusz Zaleski
prosi w swym wystąpieniu o wprowadzenie zakazu polowań na Słowacji, w obszarze 23 kilometrów od granicy Polski. „Dzikie Życie”, czasopismo wydawane przez stowarzyszenie Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, utrzymywane głównie z subwencji rządowych i wsparcia unijnego, wskazuje, że podstawową przyczyną interwencji polskiego rządu jest fakt, iż słowackie Ministerstwo Rolnictwa przeznaczyło do odstrzału około 20 wilków w bezpośredniej styczności z granicą Polski.

Nie jest to prawdą, gdyż Słowacja od lat chroni wilka na takiej samej zasadzie, jak w Polsce chroni się sarnę czy jelenia. Ochrona wilka jest podporządkowana w tym kraju ochronie ludzkiego życia i zdrowia, ludzkiego majątku i ludzkiej własności.

Interwencja polskiego rządu nie wynika z zaplanowanej redukcji słowackiego stada wilków, gdyż Słowacja dokonuje stałej redukcji wilków od zawsze, utrzymując tym samym stałą liczebność populacji wilka na swym terytorium. Polska interwencja odbywa się pod presją organizacji ekologistycznych. Stowarzyszenie: Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot od lat występuje przeciwko polowaniom na wilki na Słowacji. Ochrona tego gatunku w Polsce zaczyna przybierać skale „internacjonalistycznej” interwencji. Słowakom może się to kojarzyć z interwencją roku 1968 i niesioną wówczas na gąsienicach polskich czołgów tak zwaną „bratnią pomocą”.
Interwencja polskiego rządu w wewnętrzne sprawy sąsiedniej Słowacji nie buduje lepszych stosunków między obu państwami i społeczeństwami. Polska interwencja w sprawie wilka i brukselski straszak, wpisuje się w polską politykę zagraniczną, która nie potrafiła, jak dotąd, zbudować trwałych i pozytywnych relacji z sąsiadami.
Oczywiście ani Dzikie Życie, ani minister Janusz Zaleski nie wspominają ni słowem, kto zapłaci za szkody na terenie Słowacji.

Polska nie radzi sobie z likwidacją szkód powodowanych przez objęte ochroną gatunki na własnym terytorium. Szkody od bobrów nie są likwidowane latami. Zamiast wypłacać odszkodowania i podejmować kroki w celu eliminacji szkód, rząd wydaje pieniądze na propagandowe broszury. Środki na propagandowe publikacje również trafiają do ekologistycznych stowarzyszeń.

Polska wprowadzając przed laty bezwzględny zakaz polowań na wilki, dziś rozbudowuje program i system masowego grodzenia hodowli pasterskiej. Ile to kosztuje i kto za to płaci?
Przed nami jeszcze całkowita likwidacja pasterstwa!

W roku bieżącym Sejm przyjął przez aklamację deklarację potępiająca interwencję na Czechosłowację dokonaną w roku 1968 – z okazji mijającej 50 rocznicy tej „tzw. bratniej pomocy”.
Kiedy Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Spraw Zagranicznych wycofa swoją interwencję w sprawie niezależnej polityki Słowaków w sprawie wilka? Kiedy przeprosi?

Źródła:
Dzikie życie: http://pracownia.org.pl/aktualnosci,900
Polsko-słowacki spór o wilka : http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5/region-spor-o-wilka-interweniuje-minister,41241#.UNOT5azCq2A

Przeczytaj jak: „Uratowałem wilka z niewoli”

Przeczytaj też: Polska strofuje Słowację  w sprawie wilków – a „Dzikie Życie” prostuje

Marcin Korolec - Minister Środowiska 2011-2013
Marcin Korolec (PO) – Minister Środowiska 2011-2013

Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Janusz Zaleski (PSL) – Podsekretarz Stanu od 2007 r, Główny Konserwator Przyrody od 2009 r do 2014 roku.
Font Resize
Contrast